 |
Zmarła Pani Profesor Barbara Skarga Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-09-2009 15:28 | placownik (17853 punktów) | Zmarła Pani Profesor Barbara Skarga | "Śmierć przecina wszystko, nawet tę nadzieję na moje przetrwanie w pamięci naszego społecznego świata, czyli jedynego konkretnego sposobu zachowania, poza byciem, mojej choć częściowo niefizycznej nieśmiertelności. Inne o niej marzenia, mityczne, religijne, choć nieraz pełne wiary, nie poddają się żadnym konkluzywnym stwierdzeniom.
Co będzie ze mną po śmierci? Na takie pytanie nie ma odpowiedzi."
Fragment książki Pani Profesor pt. "Kwartet metafizyczny". | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Co będzie ze mną po śmierci?
Z tego, że powstajemy z prochu, nie wynika, że stajemy się czymś innym. Tak więc nie ma problemu obracania się w proch.
|
|
big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) |
Kołakowski, Skarga...
Cisza. W wielu znaczeniach.
Cisza.
|
|
 | 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | >Kołakowski, Skarga... >Cisza. W wielu znaczeniach. >Cisza.
W wielu wypowiedziach ludzi o poglądach ateistycznych, dostrzegam dziwne "nabożne" podejście do naturalnych procesów, do których należy śmierć. Jakie to ma znaczenie czy Kołakowski, czy ktokolwiek żyje czy nie?
|
|
|  | 4 na 4 | pompa (524 punktów) | No bo szkoda takich ludzi. Jak umiera ktoś z twoich bliskich to też pytasz jakie to ma znaczenie? Żenada człowieku
|
|
|  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | >Jakie to ma znaczenie czy Kołakowski, czy ktokolwiek żyje czy nie?
Spytaj Kołakowskiego, jakie ma to dla niego znaczenie.... Acha- nie żyje, pewnie już żadnego ale dla jego bliskich i dalszych ludzi darzących go sympatią albo w ogóle jakimiś uczuciami ma znaczenie. Większość z nas nie jest (jeszcze?) robotami.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>Jakie to ma znaczenie czy Kołakowski, czy ktokolwiek żyje czy nie? >Większość z nas nie jest (jeszcze?) robotami. Czasami się zastanawiam nad pozornością tej ambiwalencji, ale rozważanie jeszcze nie przekształciły się we wnioski, więc z jednakowym przekonaniem daję plusa Tobie i Rigoletto.
|
|
| | |  | | -jad- (18783 punktów) |
>>Większość z nas nie jest (jeszcze?) robotami. > Czasami się zastanawiam nad pozornością tej ambiwalencji,
Nie rozumiem. O jakiej ambiwalencji mówisz?
>więc z jednakowym przekonaniem daję plusa Tobie i Rigoletto.
Ok. Sam czasem robię podobnie.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >> Czasami się zastanawiam nad pozornością tej ambiwalencji, >Nie rozumiem. O jakiej ambiwalencji mówisz? Dla Rigoletto nie ma znaczenia, czy ktoś żyje, czy nie, a Ty znaczenie do tego przykładasz - ja mam ambiwalentne (jeszcze) odczucia, także w odniesieniu do swoich bliskich. Bliskich po obu brzegach Styksu.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | -jad- (18783 punktów) |
> Dla Rigoletto nie ma znaczenia, czy ktoś żyje, czy nie, a Ty znaczenie do tego przykładasz - ja mam ambiwalentne (jeszcze) odczucia, także w odniesieniu do swoich bliskich.
Podzielam przekonanie, że filarem całego naszego życia emocjonalnego jest egoizm. Ktoś może być nam bliski z różnych przyczyn albo różne są rodzaje bliskości można powiedzieć. Rodzaje potrzeby bliskości, właściwe. Myślę więc, że może być nie tyle obojętna ile zrozumiana i wybaczona śmierć osoby bliskiej nam w sensie takim, że darzymy ją jakimś ogromnym uczuciem i sentymentem ale żyć bez niej na co dzień potrafimy. Nie sposób, natomiast, zdobyć się na takie pobłażanie w stosunku do kogoś, kto odszedł, mimo że potrzebujemy go tu i teraz, dziś i jutro. Nie uda się odżałować śmierci osoby prawdziwie bliskiej, choć żyć bez niej może się udać. Tak mi się zdaje.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | >Nie sposób, natomiast, zdobyć się na takie pobłażanie w stosunku do kogoś, kto odszedł, mimo że potrzebujemy go tu i teraz, dziś i jutro. Od dość dawna mam przekonanie, że jedyną i najbliższą mi osobą na świecie jestem ja, dzisiaj, z wszelkimi tego konsekwencjami. Żyję też wyłącznie dla siebie, a reszta jest konsekwencją altruizmu zwrotnego.
>Nie uda się odżałować śmierci osoby prawdziwie bliskiej, choć żyć bez niej może się udać. Mam inne zdanie, jako implikację poprzedniego. Nie żałuję przeszłości w żadnym z jej przejawów, bo ona jest tylko sumą czynników, informacji przydatnych w teraźniejszości. Po prostu jej nie ma, jak jutra.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | placownik (17853 punktów) |
> Nie żałuję przeszłości w żadnym z jej przejawów, bo ona jest tylko sumą czynników, informacji przydatnych w teraźniejszości. > Po prostu jej nie ma, jak jutra.
Kiedy jako pętak, zamykałem, po przeczytaniu, ostatni tom trylogii muszkieterskiej Dumasa ojca, odczuwałem żal, że to tylko trylogia, że autor już jej nie kontynuował, że więcej już nie dopisze. O takim żalu pisze wprost big_żyd i taki żal podzielam.
A oprócz żalu jest jeszcze pamięć. Taka, o której pisała Pani Profesor. Spróbuj przeczytać to jeszcze raz.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Po prostu jej nie ma, jak jutra.> Kiedy jako pętak, zamykałem, po przeczytaniu, ostatni tom trylogii muszkieterskiej Dumasa ojca, odczuwałem żal... Mogę się założyć o każdą, jedną złotówkę, że odczuwałem co najmniej taki sam (większy  ) żal po przeczytaniu każdej książki w dzieciństwie, bo musiałem wracać do realu. Podobny żal odczuwałem sprzedając przedostatnie (z czterech wówczas "na stanie") auto 15 lat temu, bo intuicja mi mówiła, że te czasy już nie wrócą. > O takim żalu pisze wprost big_żyd i taki żal podzielam. Ja już prawie nie, z wyraźną od kilku lat, tendencją w kierunku "nie". > A oprócz żalu jest jeszcze pamięć. Taka, o której pisała Pani Profesor. Spróbuj przeczytać to jeszcze raz. Czytałem kilkakrotnie. Odpowiem trochę inaczej: ja Ciebie (big_zyda, jada), rozumiem, ale uważam, że Ty masz kłopot, by mi uwierzyć. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | > >Nie sposób, natomiast, zdobyć się na takie pobłażanie w stosunku do kogoś, kto odszedł, mimo że potrzebujemy go tu i teraz, dziś i jutro.> Od dość dawna mam przekonanie, że jedyną i najbliższą mi osobą na świecie jestem ja, dzisiaj, z wszelkimi tego konsekwencjami. Żyję też wyłącznie dla siebie, a reszta jest konsekwencją altruizmu zwrotnego.Od podobnej myśli zacząłem: "Podzielam przekonanie, że filarem całego naszego życia emocjonalnego jest egoizm." Wyraźnie wyraziłem się niewyraźnie  Mówiąc, że potrzebujemy kogoś bardzo, bardzo, nie miałem na myśli, że potrzebujemy go bardziej niż siebie. Potrzeba bliskości wynika z egoizmu; przecież chcemy jej dla siebie. > Nie żałuję przeszłości w żadnym z jej przejawów, bo ona jest tylko sumą czynników, informacji przydatnych w teraźniejszości.Zwykłem powtarzać, że wszystkie wybory, jakich w życiu dokonałem były dobre, bo wciąż żyję. Konsekwencji niedokonanych wyborów na szczęście nie znamy choć możemy z pewnym prawdopodobieństwem w niewielkim zakresie się ich domyślać.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Od dość dawna mam przekonanie, że jedyną i najbliższą mi osobą na świecie jestem ja, dzisiaj, z wszelkimi tego konsekwencjami.> Od podobnej myśli zacząłem: "Podzielam przekonanie, że filarem całego naszego życia emocjonalnego jest egoizm."> Wyraźnie wyraziłem się niewyraźnie  Jakoś się uparłem, by powtórzyć, że Cię zrozumiałem.  > Mówiąc, że potrzebujemy kogoś bardzo, bardzo, nie miałem na myśli, że potrzebujemy go bardziej niż siebie. Potrzeba bliskości wynika z egoizmu; przecież chcemy jej dla siebie. Owszem, ale wytłuszczona u góry konsekwencja "autonajbliższości" jest (u mnie?) inna: zaczynam rejestrować u siebie brak potrzeby bliskości z innymi, a pisząc ostrożniej: jej zanik. Inaczej: konsekwencją mojego egoizmu jest zanikanie (brak?) dyskomfortu wynikającego kiedyś (pozornie) z samotności, przy czym słowo "brak" jest z pytajnikiem, jako wyraz zmniejszającej się ambiwalencji, dlatego, że już nie mam(?) potrzeby siebie okłamywać. > Konsekwencji niedokonanych wyborów na szczęście nie znamy choć możemy z pewnym prawdopodobieństwem w niewielkim zakresie się ich domyślać. Takie domysły też nie są mi do niczego potrzebne - mniej lub bardziej mnie cieszy to, co jest - nie mam potrzeby poprawiania komfortu gdybaniem. Miłego dnia.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) |
> Owszem, ale wytłuszczona u góry konsekwencja "autonajbliższości" jest (u mnie?) inna: zaczynam rejestrować u siebie brak potrzeby bliskości z innymi, a pisząc ostrożniej: jej zanik.Acha. To jednak ja nie rozumiałem. Zanik potrzeby bliskości to coś innego niż żal po stracie bliskich. > Inaczej: konsekwencją mojego egoizmu jest zanikanie (brak?) dyskomfortu wynikającego kiedyś (pozornie) z samotności, przy czym słowo "brak" jest z pytajnikiem, jako wyraz zmniejszającej się ambiwalencji, dlatego, że już nie mam(?) potrzeby siebie okłamywać.Będziesz robotem  > Miłego dnia. Dziękuję. Wzajemnie.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >... a pisząc ostrożniej: jej zanik.> Acha. To jednak ja nie rozumiałem. Miało być "zanikanie", ale tendencja ogólnie taka. > Zanik potrzeby bliskości to coś innego niż żal po stracie bliskich. To drugie jest skutkiem. > >już nie mam(?) potrzeby siebie okłamywać.> Będziesz robotem  Hipokryta, albo robot, hm. Ładna mi perspektywa.  > > Miłego dnia > Dziękuję. Wzajemnie. To dorzucę dzięki za pociechę.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) |
> >Zanik potrzeby bliskości to coś innego niż żal po stracie bliskich.> To drugie jest skutkiem.Nie wydaje mi się. Nie można mówić o żalu po stracie bliskich jeśli nie było żadnych bliskich. > Hipokryta, albo robot, hm.> Ładna mi perspektywa. Czemu hipokryta? Miłego dnia 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie można mówić o żalu po stracie bliskich jeśli nie było żadnych bliskich. Dlatego brak żalu jest skutkiem zaniku potrzeby bliskości. > Czemu hipokryta? Podświadome okłamywanie siebie jest sposobem na uzyskanie doraźnego komfortu emocjonalnego, czyli jest hipokryzją tak korzystną, jak "ukrytą", ale robienie tego w sposób świadomy, przy znajomości genezy swoich zachowań to hipokryzja, która mnie uwiera. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > >Nie można mówić o żalu po stracie bliskich jeśli nie było żadnych bliskich.> Dlatego brak żalu jest skutkiem zaniku potrzeby bliskości.Acha. W tę stronę. > ... przy znajomości genezy swoich zachowań to hipokryzja, która mnie uwiera.Rozumiem choć nie rozumiem  Też nie lubię ulegać mechanizmom, których zasada działania jest dla mnie jasna. Na ogół, bo pewnie znalazłyby się takie, którym ulegam chętnie i świadomie.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
|  | 3 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) |
>W wielu wypowiedziach ludzi o poglądach ateistycznych, dostrzegam dziwne "nabożne" podejście do naturalnych procesów, do których należy śmierć. Jakie to ma znaczenie czy Kołakowski, czy ktokolwiek żyje czy nie?
Pomijając wszelkie inne względy: boleję nad sobą, że już nie poczytam nowych tekstów Kołakowskiego czy Skargi. Zmniejszył się katalog przyjemności dostępnych w życiu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Zmniejszył się katalog przyjemności dostępnych w życiu. Lub może zmienił tylko.
|
|
| | |  | 1 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>Zmniejszył się katalog przyjemności dostępnych w życiu. > Lub może zmienił tylko.
Zubożenie jest też zmianą... . Z czasem będą wzbogacenia nowe, ale to - kiedyś. Na dziś - strata. A z czysto politycznego punktu widzenia - coraz mniej autorytetów, które, w razie czego, mogą samym głosem zablokować co bardziej ekstrawaganckie pomysły oszołomów. Będą mogli pohulać.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Zmniejszył się katalog przyjemności dostępnych w życiu.> > Lub może zmienił tylko.> Zubożenie jest też zmianą... Dlatego też odczuwam pewne zmiany, jako nowe doświadczenia, inne, bez ich wartościowania, choć rozumiem Twój punkt widzenia. Gdzieś napisałem, że dla mnie w życiu ważne jest całe życie. > A z czysto politycznego punktu widzenia - coraz mniej autorytetów... Nie mam żadnych autorytetów w potocznym tego słowa rozumieniu, politycznych tym bardziej, przy całej alogiczności "żadnego bardziej".
|
|
| | | | |  | big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) |
> Gdzieś napisałem, że dla mnie w życiu ważne jest całe życie.Tak. Ale podejście doń jako do odrębnych, chwilowych "światów" też ma, jak dla mnie, pewien sens. > >A z czysto politycznego punktu widzenia - coraz mniej autorytetów...> Nie mam żadnych autorytetów w potocznym tego słowa rozumieniu, politycznych tym bardziej, przy całej alogiczności "żadnego bardziej". Takoż i ja, z grubsza. Ale tym razem rzecz w tym, że ma je tzw. "społeczeństwo", które w osobach swych sejmowych przedstawicieli może coś głupiego postanowić, albo nie. Jak sądzę, w naprawdę ostrej sytuacji, odpowiednio dramatyczny głos Kołakowskiego czy Skargi mógłby istotnie wpłynąć na decyzję. Im więcej takich "hamulców bezpieczeństwa", tym lepiej.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Jak sądzę, w naprawdę ostrej sytuacji, odpowiednio dramatyczny głos Kołakowskiego czy Skargi mógłby istotnie wpłynąć na decyzję. Im więcej takich "hamulców bezpieczeństwa", tym lepiej. Dysponuję mizerną "empatią społeczną"(?) co z moim dość ortodoksyjnym indywidualizmem skutkuje korzystną koherencją emocjonalną. A może to indywidualizm skutkuje brakiem empatii? Lub odwrotnie.  Ale też rozumiem ludzi, którzy mają/czują potrzebę innej percepcji rzeczywistości.
|
|
big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | |
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|