 |
Rozpoczęcie roku szkolnego - dominacja krk w szkołach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-09-2009 15:35 | marcind (103 punktów) | Rozpoczęcie roku szkolnego - dominacja krk w szkołach
3 na 3 | Jako poprawny ojciec świeżo upieczonego (6 letniego) pierwszoklasisty, poszedłem na rozpoczęcie roku. Akademia, hymn, wszystko bardzo ładnie. Przyszło omówienie plany lekcji i tak: pon: religia, ang, nz, nz, WF wt: nz x 4 sr: ang, RELIGIA, 3x nz czw: nz x 4 pia: nx x 4 Cieszę się, że chociaż codziennie chodzą na 8, a nie np. na 12, ale dlaczego i tu dwa pytania: - ilość lekcji religii jest równa ilość WF czy języka - dlaczego religia jest w środku zajęć, zamiast na początku lub na końcu. Drugie pytanie zadałem na głos, podczas zebrania rodziców. Na szczęście wychowawczyni obiecała sprawdzić czy da sie to jakoś zamienić. Co ważniejsze, v-ce dyrektor tej SP jawnie przyznaje się do braku przynależności do krk, co bardzo mnie cieszy  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| webmaster (moderator) | Odp: rozpoczęcie roku szkolenego - dominacja krk w szkołach | Za jakieś 20 lat ci uczniowie sprawiedliwie ocenią, czy bardziej były im potrzebne lekcje religii, czy języków. I ktoś na parafii się zdziwi, czemu kościół pusty.
|
|
 | 3 na 3 | marcind (103 punktów) | >Za jakieś 20 lat ci uczniowie sprawiedliwie ocenią, czy bardziej były im potrzebne lekcje religii, czy języków. I ktoś na parafii się zdziwi, czemu kościół pusty.
Ale to (może) będzie za 20 lat...
Wśród moich najbliższych znajomych, zdecydowana większość twierdzi, że nie pośle dzieci na religie, ale czy to są tylko czcze obietnice...? Zobaczymy za te kilka alt. Póki co, tylko niewielu oparło się presji rodziny i otoczenia i nie ochrzciło dzieci.
|
|
|  | 1 na 1 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Oczywiście, że ta większość znajomych puści dzieci na religię z kilku przyczyn. Po pierwsze jeśli wejdziesz między wrony...
Po drugie, jeżeli w klasie jest 30 osób załóżmy i jeden bidulek nie pójdzie na religię, będzie napiętnowany przez resztę uczniów z powodu po pierwsze.
Po trzecie, sam dzieciak będzie chciał chodzić na religię, bo wszyscy chodzą i katecheta rozdaje obrazki i takie tam popierdółki.
Czarno to widzę, aczkolwiek życzę powodzenia i wytrwałości.
|
|
| |  | 19 na 19 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >Oczywiście, że ta większość znajomych puści dzieci na religię z kilku przyczyn. Po pierwsze jeśli wejdziesz między wrony... >Po drugie, jeżeli w klasie jest 30 osób załóżmy i jeden bidulek nie pójdzie na religię, będzie napiętnowany przez resztę uczniów z powodu po pierwsze. >Po trzecie, sam dzieciak będzie chciał chodzić na religię, bo wszyscy chodzą i katecheta rozdaje obrazki i takie tam popierdółki. >Czarno to widzę, aczkolwiek życzę powodzenia i wytrwałości. > E... tam. To wszystko są wymówki dla konformistów a nie prawdziwe problemy. O ile jestem w stanie sobie wyobrazić, że w małej wsi nieposłanie dziecka na religię może być powodem jakichś szykan, o tyle w większych miastach to zupełnie nie ma znaczenia. Mój syn jako jedyny nie chodzi na religię. Specjalnie dla niego tak ułożono rozkład, żeby te zajęcia były na początku lub na końcu (czego nie ma w klasach, gdzie na religię wszyscy chodzą), nikt go nie wyśmiewa, nie szykanuje a raczej zazdroszczą, że może wcześniej iść do domu. Kiedy jego koledzy szli do komunii, moje dziecko jakoś specjalnie tego nie przeżywało, prezentów nie zazdrościło, bo tak naprawdę takie pierdółki jakie dzieci podostawały to on już miał i wrażenia na nim nie wywarły. Rodzinne pytania o chrzty zbyliśmy krótkim: "Jesteśmy niewierzący" i nikt więcej nie śmiał się na ten temat odezwać, bo zostałby natychmiast "odcięty". Czy któreś dziecko jeszcze podnieca się świętymi obrazkami??? Ja takich nie znam. Nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem, bo oi znajomi mają podobne doświadczenia ze swoimi dziećmi.
|
|
| | |  | 1 na 1 | M.M.M (1158 punktów) |
> >Po drugie, jeżeli w klasie jest 30 osób załóżmy i jeden bidulek nie pójdzie na religię, będzie napiętnowany przez resztę uczniów z powodu po pierwsze.> E... tam. To wszystko są wymówki dla konformistów a nie prawdziwe problemy. O ile jestem w stanie sobie wyobrazić, że w małej wsi nieposłanie dziecka na religię może być powodem jakichś szykan, o tyle w większych miastach to zupełnie nie ma znaczenia.Mam trochę inne doświadczenia. Co ciekawe, wcale nie dotyczą czasów dzisiejszych tylko samego początku lat osiemdziesiątych, kiedy religia była poza szkołą. Byłem wielokrotnie nagabywany przez wychowawczynię klasy dlaczego nie chodzę i czy może bym nie chciał spróbować, w końcu włos mi z głowy nie spadnie. Działo się to nie w małej wsi tylko w wojewódzkim mieście Toruniu.  Aha - o Rydzyku jeszcze wtedy nie słyszeliśmy.  Nie poszedłem, bo mając dwoje niewierzących rodziców zupełnie nie wiedziałem co z tą religią począć... Ale presja była. > >Po trzecie, sam dzieciak będzie chciał chodzić na religię, bo wszyscy chodzą i katecheta rozdaje obrazki i takie tam popierdółki.> >Czarno to widzę, aczkolwiek życzę powodzenia i wytrwałości.> Kiedy jego koledzy szli do komunii, moje dziecko jakoś specjalnie tego nie przeżywało, prezentów nie zazdrościło, bo tak naprawdę takie pierdółki jakie dzieci podostawały to on już miał i wrażenia na nim nie wywarły.Ja też odpowiedziałem, że na żadnej komunii mi nie zależy, bo rower to ja już mam!
|
|
| |  | 1 na 1 | Akim (10 punktów) | >Oczywiście, że ta większość znajomych puści dzieci na religię z kilku przyczyn. Po pierwsze jeśli wejdziesz między wrony... >Po drugie, jeżeli w klasie jest 30 osób załóżmy i jeden bidulek nie pójdzie na religię, będzie napiętnowany przez resztę uczniów z powodu po pierwsze. >Po trzecie, sam dzieciak będzie chciał chodzić na religię, bo wszyscy chodzą i katecheta rozdaje obrazki i takie tam popierdółki.
I po czwarte - religia jest wliczana do średniej, co ma REALNE przełożenie na dalsze losy ucznia. Akurat tak się składa, że znam elektroniczny system naboru do szkół średnich (gimnazjum wysyła osiągnięcia, liceum swe progi punktowe, a komputer tworzy ranking i przydziela szkołę z listy zadeklarowanej przez ucznia - działa to w kilku największych miastach) Jeśli odznaczyłbym na liście wliczanie religii do średniej to ok. 2 - 4 % uczniów traci punkty i spada poniżej progu tracąc szansę na wymarzoną szkołę średnią. Etyki w wielu szkołach nie ma, by punkty nadrobić, a każdy gimnazjalista te punkty liczy. Te kilka procent to dużo, zwłaszcza, że chodzi o uczniów najzdolniejszych, starających się o przyjęcie do najlepszych szkół z wysokimi progami, gdzie każdy punkt się liczy.
|
|
| | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Te kilka procent to dużo, zwłaszcza, że chodzi o uczniów najzdolniejszych, starających się o przyjęcie do najlepszych szkół z wysokimi progami, gdzie każdy punkt się liczy. Dzieci mojej siostrzenicy zrezygnowały z religii właśnie dla tego , że zaniżała im średnią. Z religii ze względu na obojętność religijną rodziców nie mieli szans na wysokie oceny. Czyli to czy ktoś chce mieć religię na świadectwie zależy czy religia obniża czy podwyższa mu średnią.
|
|
| |  | 1 na 1 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Po drugie, jeżeli w klasie jest 30 osób załóżmy i jeden bidulek nie pójdzie na religię, będzie napiętnowany przez resztę uczniów z powodu po pierwsze.Prędzej mu będą zazdrościli  A na poziomie liceum już na pewno
|
|
 | 1 na 1 | catseye (1381 punktów) | > Za jakieś 20 lat ci uczniowie sprawiedliwie ocenią, czy bardziej były im potrzebne lekcje religii, czy języków. I ktoś na parafii się zdziwi, czemu kościół pusty.A może już nikogo, kto mógłby się zdziwić, nie będzie? OBY!!  Dlaczego taka perspektywa mnie cieszy? Ano, choćby dlatego, że właśnie zaczął się proces o przekręty, w wyniku których w ręce KRK nielegalnie dostały się duże (i bardzo wartościowe) areały we Wrocławskiem, na czym Skarb Państwa stracił kilkadziesiąt milionów. Zgadnijcie, ilu wielebnych zasiadło na ławie oskarżonych? ZGADLIŚCIE! Dokładnie ZERO.
|
|
3 na 3 | placownik (17853 punktów) | Odp: Rozpoczęcie roku szkolnego - dominacja krk w szkołach |
> - dlaczego religia jest w środku zajęć, zamiast na początku lub na końcu.> Drugie pytanie zadałem na głos, podczas zebrania rodziców. Na szczęście wychowawczyni obiecała sprawdzić czy da sie to jakoś zamienić. W jednej klasie pewnie się da, zmiana we wszystkich, przy 2 godzinach religii tygodniowo i 18 godzinnym tygodniowym pensum nauczacza religii, jest fizycznie niemożliwa. To zapewne najmniej ważny z całego szeregu argumentów przemawiających za usunięciem nauczania religii ze szkół publicznych. Konkordat należy renegocjować! Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 4 na 4 | marcind (103 punktów) | Oczywiscie, ze tak, ale od czegos trzeba zaczac. Skoro póki co religia bedzie w szkole, niech bedzie "realny" wybor: religia albo nic!
|
|
 | 2 na 2 | Psyk (14071 punktów) |
> W jednej klasie pewnie się da, zmiana we wszystkich, przy 2 godzinach religii tygodniowo i 18 godzinnym tygodniowym pensum nauczacza religii, jest fizycznie niemożliwa. To zapewne najmniej ważny z całego szeregu argumentów przemawiających za usunięciem nauczania religii ze szkół publicznych.> Konkordat należy renegocjować!A ja myślę, że się da (co nie tylko nie zmienia argumentów za zrobieniem tego o co walczył Ojciec Święty Jan Paweł II czyli umożliwieniem swobodnej nauki religii w "salkach" - ale raczej jest argumentem za tym). www.vulcan.edu.pl/optivum/plan.htmlReligię można zrobić w bloku dwugodzinnym na dwóch pierwszych lub dwóch ostatnich lekcjach a dla "maleńkich grupek spod znaku nieprzyjaciół Krzyża" od lekcji trzeciej lub analogicznie do trzeciej od końca. Okienkami dla nauczaczy bym się nie przejmował - skoro takie umieszczenie religii w siatce wychodzi naprzeciw art. 53 ust. 4 Konstytucji RP ("nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób"). Przy 18h pensum to daje 9 klas. To jest nie tylko możliwe, ale wręcz proste. Poza tym uczniów można na religię "skomasować", tak żeby było ich 30-35. Np. wszystkie uczennice z jednego pionu w technikum - i niech je ksiądz uczy o podpaskach ile chce. Najmniejsze pozostałe "resztówki" też można skomasować. W ten sposób jeden nauczacz może nauczać 10-15 klas tygodniowo w zależności od szkoły. Nie sądzę, żeby groziło przepełnienie.
|
|
|  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Masz rację. Przy blokach dwugodzinnych to jest do zrobienia. a nigdzie nie jest napisane, że religia nie może być w takie bloki łączona. Nie pomyślałem o tym. To dobra wskazówka dla tych, którym tłumaczy się, że się nie da. Ja bym się dał przekonać.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | 4 na 4 | Psyk (14071 punktów) | > Masz rację. Przy blokach dwugodzinnych to jest do zrobienia. a nigdzie nie jest napisane, że religia nie może być w takie bloki łączona. Nie pomyślałem o tym.> To dobra wskazówka dla tych, którym tłumaczy się, że się nie da. Ja bym się dał przekonać.  Powiem więcej - "komasacja" klas religii jest czymś najbardziej naturalnym. www.monito(*)l-liczby-uczniow-w-klasie.htmlwyborcza.pl/1,75478,2492989.htmlKlasy i tak się upycha po ponad 30 uczniów żeby zaoszczędzić na etatach. Skoro bp Pieronek et consortes spędzili 20 lat na przekonywaniu, że "religia jest normalnym przedmiotem" to niechże i tak będzie. Szukać oszczędności na pensjach dla nauczaczy można zatem tak samo jak na pensjach dla nauczycieli. I - oczywiście - to nie ich sprawa. W końcu to normalny przedmiot... Jeszcze większe oszczędności może przynieść egzekwowanie oświadczeń od obojga rodziców. Jeśli zgadza się jeden rodzic a drugi nie to sprawa trafia do Sądu Rodzinnego (co razem ze wszystkim potrwa kilka lat). Do prawomocnego wyroku sądu szkoła nie powinna organizować religii dla ucznia o którego wychowanie toczy się spór. Tak więc szkoła może i powinna organizować religię w klasach łączonych po 35 uczniów (może nie dlatego, że jest to dobre samo w sobie, ale dlatego, żeby uczynić zadość życzeniom Episkopatu) w blokach 2-godzinnych na początku lub końcu zajęć i tylko dla tych, których oboje rodzice tego sobie życzą. Jeśli do tego szkoła zatrudniłaby prawdziwego nauczyciela etyki i wpisała całą klasę na etykę - tak jak to się robi z religią - to problem religii w szkole sam by się rozwiązał.
|
|
| | |  | | M.M.M (1158 punktów) |
> Jeszcze większe oszczędności może przynieść egzekwowanie oświadczeń od obojga rodziców. Jeśli zgadza się jeden rodzic a drugi nie to sprawa trafia do Sądu Rodzinnego (co razem ze wszystkim potrwa kilka lat). Do prawomocnego wyroku sądu szkoła nie powinna organizować religii dla ucznia o którego wychowanie toczy się spór.Czekaj, czekaj - nie wiedziałem, że oświadczenie takie muszą podpisać rodzice wspólnie. A co w sytuacji kiedy nad dzieckiem opiekę sprawuje jeden rodzic? Czy sąd rodzinny w rozprawach o rozwód nie powinien czasem zapewnić, że owieczki będą chodzić na religię i z urzędu nakazowo wydawać oświadczenia?
|
|
| | | |  | | Psyk (14071 punktów) |
> Czekaj, czekaj - nie wiedziałem, że oświadczenie takie muszą podpisać rodzice wspólnie. A co w sytuacji kiedy nad dzieckiem opiekę sprawuje jeden rodzic? Czy sąd rodzinny w rozprawach o rozwód nie powinien czasem zapewnić, że owieczki będą chodzić na religię i z urzędu nakazowo wydawać oświadczenia?  Jeśli drugi ma prawa rodzicielskie to oświadczenie powinno być wspólne. Jeśli rodzice mają różne zdania to sprawa trafia do sądu rodzinnego, który podejmuje decyzję w interesie dziecka. Rozwód nie musi oznaczać różnicy poglądów na wychowanie dziecka natomiast jeśli tak jest to sam w sobie nie ma znaczenia. Poza tym konstytucja przyznaje dziecku prawa i w zależności od wieku opinia dziecka powinna zostać wzięta pod uwagę.
|
|
| | | | |  | 1 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | No pięknie, bardzo ładnie, tylko, dlaczego tak krótko? Czy nie mogłeś jeszcze dopisać instrukcji obsługi suszarki do włosów, a nawet pralki. Tak ładnie potrafisz to ująć własnymi słowami.
Aneta Dziwińska
|
|
| | | | |  | | M.M.M (1158 punktów) | > Rozwód nie musi oznaczać różnicy poglądów na wychowanie dziecka natomiast jeśli tak jest to sam w sobie nie ma znaczenia. Poza tym konstytucja przyznaje dziecku prawa i w zależności od wieku opinia dziecka powinna zostać wzięta pod uwagę.
Sorry, że drążę temat, ale moje dziecię właśnie za rok idzie do szkoły. W przedszkolu (prywatnym) religii na szczęście nie ma. W jaki sposób musiałaby zostać wyrażona opinia dziecka w takim wypadku?
|
|
| | | | | |  | | Psyk (14071 punktów) | >> Rozwód nie musi oznaczać różnicy poglądów na wychowanie dziecka natomiast jeśli tak jest to sam w sobie nie ma znaczenia. Poza tym konstytucja przyznaje dziecku prawa i w zależności od wieku opinia dziecka powinna zostać wzięta pod uwagę. >Sorry, że drążę temat, ale moje dziecię właśnie za rok idzie do szkoły. W przedszkolu (prywatnym) religii na szczęście nie ma. >W jaki sposób musiałaby zostać wyrażona opinia dziecka w takim wypadku?
A czy na transsubstancjację Twoje dziecię też ma jakieś poglądy? Opinia dziecka (art. 48 ust. 1 zd. 2 Konstytucji RP) dotyczy licealistów, nie pierwszoklasistów. Np. w Niemczech po 14 urodzinach można samemu dokonać apostazji.
|
|
| | | | | | |  | | M.M.M (1158 punktów) | > >> Rozwód nie musi oznaczać różnicy poglądów na wychowanie dziecka natomiast jeśli tak jest to sam w sobie nie ma znaczenia. Poza tym konstytucja przyznaje dziecku prawa i w zależności od wieku opinia dziecka powinna zostać wzięta pod uwagę.> >Sorry, że drążę temat, ale moje dziecię właśnie za rok idzie do szkoły. W przedszkolu (prywatnym) religii na szczęście nie ma.> >W jaki sposób musiałaby zostać wyrażona opinia dziecka w takim wypadku?> A czy na transsubstancjację Twoje dziecię też ma jakieś poglądy? Opinia dziecka (art. 48 ust. 1 zd. 2 Konstytucji RP) dotyczy licealistów, nie pierwszoklasistów. Np. w Niemczech po 14 urodzinach można samemu dokonać apostazji.Nie ma. Ale nie posunęliśmy sytuacji do przodu, bo nadal nie wiem czego sie moge spodziewac po rozwodzie, jeżeli matka dziecka bedzie obstawać przy uczestnictwie w zajeciach z religii
|
|
| | | | | | | |  | | Psyk (14071 punktów) |
> Nie ma. Ale nie posunęliśmy sytuacji do przodu, bo nadal nie wiem czego sie moge spodziewac po rozwodzie, jeżeli matka dziecka bedzie obstawać przy uczestnictwie w zajeciach z religii  To zdecyduj się jaki jest problem i jakie jest pytanie. Rozwód nie oznacza odebrania praw rodzicielskich. Jeśli macie różne zdania co do posłania dziecka na religię to sprawa powinna trafić do sądu rodzinnego. Porozmawiaj z adwokatem czy ma to być poruszone podczas rozprawy rozwodowej czy należy założyć osobną sprawę w sądzie rodzinnym niezależnie od Waszego rozwodu. Oczywiście najpierw musisz być pewien, że Wasze zdania się różnią i nie widzicie możliwości porozumienia.
|
|
7 na 7 | stilb (1323 punktów) |
Katowice, trzecia klasa, miasto przydzieliło o jedną godzinę WF mniej oczywiście religia została na starych zasadach. Oj rosną nowi sportowcy, przynajmniej kolana będą wyćwiczone.
|
|
 | | finerbijk (17282 punktów) | >Oj rosną nowi sportowcy, przynajmniej kolana będą wyćwiczone. Co się szczególnie przyda dziewczynom.
|
|
|  | | Psyk (14071 punktów) | >>Oj rosną nowi sportowcy, przynajmniej kolana będą wyćwiczone. >Co się szczególnie przyda dziewczynom.
Teraz takie czasy, że przyda się wszystkim.
|
|
| sukulent (2309 punktów) | Wybacz pytanie - czy to państwowa SP, społeczna, czy też może prywatna? Pytam dlatego, że mój syn, który rozpoczął właśnie 3-cią klasę w klasie pierwszej miał jedną religię tygodniowo, w klasie drugiej dwie (ze względu na komunię), a teraz powrócono do wersji jednej religii w tygodniu. Angielskich ma 3 w tygodniu, teraz dodano także drugą lekcję drugiego języka (dotychczas była jedna). Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
 | | marcind (103 punktów) | >Wybacz pytanie - czy to państwowa SP, społeczna, czy też może prywatna? >Pytam dlatego, że mój syn, który rozpoczął właśnie 3-cią klasę w klasie pierwszej miał jedną religię tygodniowo, w klasie drugiej dwie (ze względu na komunię), a teraz powrócono do wersji jednej religii w tygodniu. Angielskich ma 3 w tygodniu, teraz dodano także drugą lekcję drugiego języka (dotychczas była jedna). >Pozdrawiam > "Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
Państwowa.
|
|
|  | | sukulent (2309 punktów) | > Państwowa.Toś mnie zdumiał. Wobec braku własnego doświadczenia ze szkołą państwową wykonałam telefon do mojej szkoły rejonowej z podstępnym pytaniem o ilość godzin religii w tygodniu sześciolatka. Sekretarka (bo to ona stanowiła źródło mojej informacji) poinformowała mnie, że jedna. Co jest? Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| |  | 1 na 1 | marcind (103 punktów) | Też słyszałem, że inne szkoły mają 1 godzinę. Widocznie proboszcz lokalnej parafii ma więcej władzy...
|
|
| |  | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) | >Toś mnie zdumiał. Wobec braku własnego doświadczenia ze szkołą państwową wykonałam telefon do mojej szkoły rejonowej z podstępnym pytaniem o ilość godzin religii w tygodniu sześciolatka. Sekretarka (bo to ona stanowiła źródło mojej informacji) poinformowała mnie, że jedna. Co jest?
Wystarczy poszukać.
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 30 czerwca 1999 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych. Dz.U. 1999 nr 67 poz. 753
§ 8 ust. 1. Nauka religii w przedszkolach i szkołach publicznych wszystkich typów odbywa się w wymiarze dwóch zajęć przed-szkolnych (właściwych dla danego poziomu nauczania) lub dwóch godzin lekcyjnych tygodniowo. Wymiar lekcji religii może być zmniejszony jedynie za zgodą biskupa diecezjalnego Kościoła Katolickiego albo władz zwierzchnich pozostałych kościołów i innych związków wyznaniowych.
Tak więc szkoła "organizując" 1 godzinę tygodniowo łamie prawo (to rozporządzenie jest aktualne).
Teraz pytanie - czy "biskup diecezjalny Kościoła Katolickiego" się zgodzi czy raczej każe sp...ć?
|
|
| Degre (752 punktów) | >Jako poprawny ojciec świeżo upieczonego (6 letniego) pierwszoklasisty, poszedłem na rozpoczęcie >roku. >Akademia, hymn, wszystko bardzo ładnie. Przyszło omówienie plany lekcji i tak: >pon: religia, ang, nz, nz, WF >wt: nz x 4 >sr: ang, RELIGIA, 3x nz >czw: nz x 4 >pia: nx x 4 >Cieszę się, że chociaż codziennie chodzą na 8, a nie np. na 12, ale dlaczego i tu dwa pytania: >- ilość lekcji religii jest równa ilość WF czy języka >- dlaczego religia jest w środku zajęć, zamiast na początku lub na końcu. > Drugie pytanie zadałem na głos, podczas zebrania rodziców. Gratuluję odwagi i zazdroszczę synkowi! Mi niedługo wpada 18 i sam się muszę wypisywać z (jedynej słusznej) religii! Moi rodzice tylko gadają,żeby nie być "samotnym okrętem",skończyć szkołę bez żadnych udziwnień... Wszyscy mnie straszą,że będę musiał nie wiadomo gdzie chodzić na etykę-gdyby 8 osób nie chodziło to z te tego co mi wiadomo-muszą zorganizować takie zajęcia.A tak czeka mnie siedzenie na korytarzu lub biblioteka(może coś Nietzschego sobie przyniosę?) A ja mam to gdzieś-nie widzę powodu by kryć swój "lewacki" światopogląd. A religie dwie w tygodniu ...zawsze tak miałem(od podstawówki aż do teraz-technikum)
|
|
 | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) |
>Mi niedługo wpada 18 i sam się muszę wypisywać z (jedynej słusznej) religii! >Moi rodzice tylko gadają,żeby nie być "samotnym okrętem",skończyć szkołę bez żadnych udziwnień...
Z niczego się nie musisz wypisywać. Możesz tylko przestać chodzić jeśli Ci nie odpowiada. I póki tak myślisz póty będziesz ofiarą i niewolnikiem Kościoła Katolickiego. Czy dałeś księdzu lub dyrekcji życzenie katechizacji obojga rodziców? Jeśli nie to w dodatku nigdy tam nie zostałeś "zapisany". Ot, efekty wielu lat po dwie godziny tygodniowo religii się odzywają...
|
|
|  | | Degre (752 punktów) | >Jeśli nie to w dodatku nigdy tam nie zostałeś "zapisany". Ot, efekty wielu lat po >dwie godziny tygodniowo religii się odzywają... I tu Cię zaskoczę-były zbierane podpisy od uczniów. ale ja łatwowierny-uwierzyłem,że będzie sporo religioznawstwa...
|
|
6 na 6 poziomczyński (1343 punktów) (zablokowany) | Dodam jeszcze jedno pytanie: dlaczego wtedy, gdy kościół sam ponosił koszty katechezy wystarczyła 1 godzina w tygodniu, a gdy koszty ponosi państwo są 2?
|
|
 | | hetmanv (9 punktów) | Dlatego, że jak to zwykle bywa - łatwiej i przyjemniej wydaje się nie swoje pieniądze;P A jeśli chodzi o sprawę nauczania religii w szkołach publicznych to wiele się w tej sprawie mówi, a niewiele robi. A to dlatego, że każdy walczy na własną rękę... szkoda. Może tak Obywatelski Projekt Ustawy??? >100 tys. podpisów i do sejmu... Jakiś czas temu czytałem o czymś podobnym... Sam nie mam jeszcze dzieci, ale gdy już będe miał to chciałbym nie mieć problemów tego typu.
|
|
|  | | Małgorzata (3242 punktów) | > A jeśli chodzi o sprawę nauczania religii w szkołach publicznych to wiele się w tej sprawie mówi, a niewiele robi. Mylisz się. Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| |  | | hetmanv (9 punktów) | > Mylisz się.Chciałbym... świetnie, że toczy się dyskusja w sieci i ktoś ją zapoczątkował wpisem na stronce czy blogu... ale nie o takie dzialanie mi chodziło. Miałem na myśli realne działanie np. szerzej zakrojoną inicjatywę spoleczną w ramach PSR. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | Małgorzata (3242 punktów) | > Chciałbym... świetnie, że toczy się dyskusja w sieci i ktoś ją zapoczątkował wpisem na stronce czy blogu... ale nie o takie dzialanie mi chodziło. Miałem na myśli realne działanie np. szerzej zakrojoną inicjatywę spoleczną w ramach PSR. Jeśli uważnie przeczytasz tę stronę, to dowiesz się, że nie o wpis na stronce czy blogu tu chodzi, tylko o realne działanie. Na adres PSR w Krakowie wpłynęło już ponad 3 tysiące podpisów pod petycją w sprawie zmian w konkordacie. Czekamy na Twój podpis. Pozdrawiam P.S. Kliknij w czarne logo "Renegocjujmy konkordat" (logo znajdziesz po prawej stronie bloga, do którego kieruje podany przeze mnie link).
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | |  | 6 na 6 | hetmanv (9 punktów) | Pardon, zwracam honor...  P.S. Tylko tak na marginesie dodam, że konkordat już sam w sobie jest sprzeczny z "neutralnością światopoglądową państwa" zapisana w Konstytucji bo faworyzuje pewną część obywateli, więc zamiast go zmieniać możnaby go wypowiedzieć... ale kierunek dobry ;P
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Psyk (14071 punktów) | > Pardon, zwracam honor...  > P.S. Tylko tak na marginesie dodam, że konkordat już sam w sobie jest sprzeczny z "neutralnością światopoglądową państwa" zapisana w Konstytucji bo faworyzuje pewną część obywateli, więc zamiast go zmieniać możnaby go wypowiedzieć... ale kierunek dobry ;P Wreszcie myślący!!! Od dawna powtarzam, że Konkordat został ratyfikowany niezgodnie z art. 46 Konwencji wiedeńskiej o prawie traktatów i to aż z dwóch powodów, to znaczy, że Prezydent RP nie miał upoważnienia, aby to zrobić: - podpisanie Konkordatu naruszyło art. 82 ust. 2 ówczesnej konstytucji - ustawa ratyfikacyjna nie została przyjęta zgodnie z art. 90 ust. 2 Postanowienia prawa wewnętrznego dotyczące kompetencji do zawierania traktatów 1. Państwo nie może powoływać się na to, że jego zgoda na związanie się traktatem jest nieważna, ponieważ została wyrażona z pogwałceniem postanowienia jego prawa wewnętrznego dotyczącego kompetencji do zawierania traktatów, chyba że to pogwałcenie było oczywiste i dotyczyło normy jego prawa wewnętrznego o zasadniczym znaczeniu. 2. Pogwałcenie jest oczywiste, jeżeli jest obiektywnie widoczne dla każdego państwa postępującego w danej sprawie zgodnie z normalną praktyką i w dobrej wierze. www.lex.com.pl/bap/aplikacja/Dz.U.1990.74.439.html50 posłów może wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie tych zarzutów. Jeśli TK uzna, że: - nie może się wypowiedzieć w sprawie pierwszej to Konkordat może zostać unieważniony przez Radę Ministrów na mocy artykułu 46 KWPT poprzez Oświadczenie rządowe o utracie mocy obowiązującej - doszło do naruszenia konstytucji w którejś z tych dwóch spraw to Konkordat powinien zostać unieważniony w ten sam sposób (aby zrobić restitutio ad integrum). Ale cóż, podobno renegocjowanie czegoś, co nigdy nie zostanie renegocjowane jest lepsze.
|
|
| | | |  | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Na adres PSRKiedy pojawi się więcej twoich zdjęć, Pani Prezesko?
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | | | |  | | Psyk (14071 punktów) | To nie jest zdjęcie Prezeski.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów) | > >Na adres PSR> > Kiedy pojawi się więcej twoich zdjęć, Pani Prezesko?Znam Panią Prezes osobiście  I zapewniam Cię, że to nie Ona widnieje na tym zdjęciu ... Fotka nota bene - całkiem sympatyczna, niczym z katalogu mody z 20-lecia międzywojennego. Jeśli chciałeś kulko_na_mole poruszyć temat tej fotografii i ewentualnej zasadności (lub nie) - jej obecności na stronie Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów (w skrócie PSR) to proponuję założyć nowy temat. Osobiście się w nim natychmiast wypowiem ... Nie rozumiem wszelako, cóż owo zdjęcie robi w TYM temacie ... doprawdy zagadka to dla mnie 
NON SERVIAM
|
|
| | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Jeśli chciałeś kulko_na_mole poruszyć temat tej fotografii i ewentualnej zasadności (lub nie) - jej obecności na stronie Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów (w skrócie PSR) to proponuję założyć nowy temat.Nie widzę potrzeby zakładania nowego wątku na forum skoro temat już został poruszony.> Osobiście się w nim natychmiast wypowiem ...A tu nie możesz, bo?> Nie rozumiem wszelako, cóż owo zdjęcie robi w TYM temacie ... doprawdy zagadka to dla mnie Nie rozumiem, że nie rozumiesz. Skoro Prezeska wstawiła odnośnik do witryny PSR, to sobie na niego kliknąłem, no i zobaczyłem tę fotkę na głównej stronie. Jedynym sensownym powodem obecności tego zdjęcia wydało mi się to, że jest to zdjęcie Prezeski.
Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Michał 'matragon' Worgacz (2557 punktów) | > >Jeśli chciałeś kulko_na_mole poruszyć temat tej fotografii i ewentualnej zasadności (lub nie) - jej obecności na stronie Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów (w skrócie PSR) to proponuję założyć nowy temat.>>> Nie widzę potrzeby zakładania nowego wątku na forum skoro temat już został poruszony.>No tak, ale sam przyznasz, że istnieje ryzyko, iż nasza dyskusja o fotce może jednak "zniknąć" w gąszczu postów na temat w tym wątku zasadniczy. > >Osobiście się w nim natychmiast wypowiem ...>>> A tu nie możesz, bo?>Mogę, ale kwestię zdjęcia na główniej stronie PSR uważam za (wbrew pozorom) dość ważną, i wolałbym poświęcić jej odrębną dyskusję, w odrębnym wątku. > Skoro Prezeska wstawiła odnośnik do witryny PSR, to sobie na niego kliknąłem, no i zobaczyłem tę fotkę na głównej stronie. Jedynym sensownym powodem obecności tego zdjęcia wydało mi się to, że jest to zdjęcie Prezeski.[/color]>No więc właśnie ... skoro Ty tak pomyślałeś, to teoretycznie mogło pomyśleć tak więcej osób ... W dodatku, poza modelki na tym zdjęciu, jego kolorystyka i ogólny efekt z tego wynikający - moim skromnym zdaniem, ma się NIJAK do tego jak PSR chciałby się prezentować medialnie ...  I o tym chciałbym pogadać w NOWYM wątku. Co Ty na to ?
NON SERVIAM
|
|
|  | | Psyk (14071 punktów) | > Może tak Obywatelski Projekt Ustawy??? >100 tys. podpisów i do sejmu... Jakiś czas temu czytałem o czymś podobnym...
I ustawą co byś chciał zmienić? Katechezę w szkole gwarantuje konkordat. Najpierw trzeba wiedzieć z czym się walczy a nie porywać z motyką na słońce. A dla pewności Kościół zapewnił to sobie w Konstytucji (art. 53 ust. 4). Zamiast snuć marzenia lepiej napisz do swojego posła, że ustawa ratyfikacyjna z 8 stycznia 1998 roku została przyjęta niezgodnie z art. 90 ust. 2 Konstytucji RP - i co ma zamiar z tym zrobić.
|
|
| Szymański (32 punktów) | Ja najpierw chciałbym się odnieść do troszku odmiennego przypadku a mianowicie kolejnego dowodu dyskryminacji uczniów niewierzących . Otóż jak dobrze wiemy, w szkołach w których przeważają osoby chodzące na religię, nie zatrudnia się nauczycieli etyki (albo są nimi sami księża/katecheci). Osoby które wypisują się z religii, często siedzą na tych lekcjach bądź w świetlicy, a na koniec roku na świadectwie otrzymują pieczątkę "nie uczestniczył w zajęciach". Osobiście spotkałem się z przypadkiem, kiedy uczeń co prawda chodzący na religie (ale nie specjalnie się z niej uczył) miał dość wysoką średnią, która "prawie" dawała mu możliwość uzyskania nagrody. Jednak właśnie przez niską ocenę z religii nagrody nie uzyskał. Podobnie dzieje się gdy ktoś nie chodzi ani na religię, ani na etykę (bo tej nie ma w szkole), i inni uczniowie są w pewien sposób faworyzowani, bo podwyższają sobie średnią religią (czy są wierzący czy nie to już inna sprawa), natomiast taki nieobecny nie jest w stanie uzyskać oceny za swój światopogląd. Ja co prawda przez swoją drogę edukacji trafiłem na katechetkę, i zostałem na religii tylko z tego powodu, że raz i tak musiałbym tam być, a dwa okazała się dość inteligentną osobą, by oceniać każdego za wkład w lekcje (a więc poglądy przeczące naukom kk były też mile widziane i pozytywnie oceniane). Niestety w następnym roku trafiłem na księdza...
Czy jest to dyskryminacja, jednych oceniać za swoje poglądy a innych nie? A zresztą, czy jakikolwiek światopogląd podlega szkolnej ocenie...?
Kolejnym problemem są oczywiście karteczki które trzeba przynosić by się wypisać z religii, bo oczywiście nikt nie chce się wyrywać (chyba że jakiś prawdziwy buntownik), chociaż i tak rodzice w większości uznają to za "ot taki niepotrzebny przedmiot". Tak samo jest traktowane "przystosowanie do życia w rodzinie" , jednak tutaj już trzeba przynieść karteczkę by iść, więc zajęcia są odwołane bo tu rodzice "olewają" ten przedmiot. Chyba w Polsce pisanie oświadczeń, zaświadczeń itp nie jest mile widziane.
Natomiast wracając do tematu to z tego co pamiętam szkoła ma w miarę możliwości zapewnić, by lekcje religii były pierwsze bądź ostatnie. Oczywiście możliwości tasowania planem kończą się, gdy ksiądz powie "o tej porze mnie nie ma" itp, bo ksiądz (katecheta już mniej) to nie jest nauczyciel, który idzie 5 dni w tygodniu do szkoły, i musi wyłącznie słuchać się dyrekcji, bo rzadko kiedy (jeśli w ogóle) ma bardziej pracowitą konkurencję którą mógłby postraszyć go pracodawca.
|
|
 | 3 na 3 | Psyk (14071 punktów) | > Ja najpierw chciałbym się odnieść do troszku odmiennego przypadku a mianowicie kolejnego dowodu dyskryminacji uczniów niewierzących. Otóż jak dobrze wiemy, w szkołach w których przeważają osoby chodzące na religię, nie zatrudnia się nauczycieli etyki (albo są nimi sami księża/katecheci).W takim przypadku Rzeczpospolita Polska, " demokratyczne państwo prawne, urzeczywistniające zasady sprawiedliwości społecznej" żąda wyboru między religią a religią oraz pobiera na tę religię podatki. Dzięki temu niewierzący nie mogą powiedzieć, że płacą podatki na coś z czego nie korzystają, bo korzystają.  > Osobiście spotkałem się z przypadkiem, kiedy uczeń co prawda chodzący na religie (ale nie specjalnie się z niej uczył) miał dość wysoką średnią, która "prawie" dawała mu możliwość uzyskania nagrody. Jednak właśnie przez niską ocenę z religii nagrody nie uzyskał.Trzeba było być kanalią i zostać ministrantem - miałby jeszcze wyższą średnią niż nie chodząc na religię! > Podobnie dzieje się gdy ktoś nie chodzi ani na religię, ani na etykę (bo tej nie ma w szkole), i inni uczniowie są w pewien sposób faworyzowani, bo podwyższają sobie średnią religią (czy są wierzący czy nie to już inna sprawa), natomiast taki nieobecny nie jest w stanie uzyskać oceny za swój światopogląd. Czy jest to dyskryminacja, jednych oceniać za swoje poglądy a innych nie?Właśnie dlatego wprowadzono obowiązek wyboru między religią a religią! Żeby nie było dyskryminacji! (poważnie, był taki argument) > A zresztą, czy jakikolwiek światopogląd podlega szkolnej ocenie...?Tak, ten prawidłowy. Tylko pod tą eMką, tylko pod tym znakiem lody są lodami a BigMac BigMackiem.> Kolejnym problemem są oczywiście karteczki które trzeba przynosić by się wypisać z religii, bo oczywiście nikt nie chce się wyrywać (chyba że jakiś prawdziwy buntownik),I tak właśnie zdobywa się władzę - zniechęcając do egzekwowania jasnego prawa i robiąc coś bezprawnego. Tam gdzie prawo stoi na drodze Ewangelii trzeba jej pomóc łamaniem Konstytucji, ustaw i rozporządzeń. Zesrany ze strachu Trybunał Konstytucyjny zostawi sprawę na dwa lata żeby się uleżała. Po dwóch latach nikt już się nie przejmie, że bezprawie przyklepano. > Natomiast wracając do tematu to z tego co pamiętam szkoła ma w miarę możliwości zapewnić, by lekcje religii były pierwsze bądź ostatnie.Ciekawe skąd to pamiętasz. Nie ma tego nigdzie zapisanego, choć na początku lat 90-tych uważano to za dobrą praktykę i kompromis z żądaniami Kościoła. Obecnie można to wywieść z art. 53 ust. 4 Konstytucji RP. > Oczywiście możliwości tasowania planem kończą się, gdy ksiądz powie "o tej porze mnie nie ma" itp, bo ksiądz (katecheta już mniej) to nie jest nauczyciel, który idzie 5 dni w tygodniu do szkoły, i musi wyłącznie słuchać się dyrekcji,A to już dyrektora nic nie obchodzi. Niech biskup przyśle takiego, który może robić za nauczyciela!
|
|
2 na 2 | Mateusz (879 punktów) | U mnie na ten przykład rozpoczęcie roku szkolnego wyglądało w sposób następujący: odśpiewanie hymnu (oczywiście okrojonej wersji), wniesienie sztandaru (na którym oczywiście jest przemycony krzyż), potem mowa pani dyrektor (około 20 minut nudzenia się - preludium), no i w końcu gwóźdź programu - przemówienie proboszcza, długie na 40 minut, traktujące o tym, że szkoła musi wychowywać (rzecz jasna poprzez katechezę), o tym również, że ludzie (w szczególności młodzież) schodzą na złą drogę bo zapominają o bogu i nie chodzą do kościoła. Całe szczęście w kolegach, którzy pomagali mi wprowadzać chaos w całe to przedstawienie. Wiadomo za bardzo nie powalczyliśmy, bo obecność szanownego grona pedagogicznego tłumiła zgrzyty, ale co żeśmy namieszali to nasze.
|
|
 | 5 na 5 | agaata (6 punktów) | >U mnie na ten przykład rozpoczęcie roku szkolnego wyglądało w sposób następujący: odśpiewanie hymnu (oczywiście okrojonej wersji), wniesienie sztandaru (na którym oczywiście jest przemycony krzyż), potem mowa pani dyrektor (około 20 minut nudzenia się - preludium), no i w końcu gwóźdź programu - przemówienie proboszcza, <
Przemówienie proboszcza, czytanie fragmentów z Biblii, msza...
Mam w rażenie, że w dyskusji o dyskryminacji w szkołach ten wątek jest nieobecny, a przecież też ważny. Powszechna obecność kościoła w życiu szkoły może być sporym problemem dla osób niewierzących - praktycznie każda uroczystość jest "uświetniana" obecnością księdza albo odpowiednim rytuałem. Z własnego (nie tak w końcu dawnego) doświadczenia:
1. Śpiewałam w szkolnym chórze. Na 2 mesiące przed okresem komunijnym ćwiczyliśmy już pieśni na tę okazję. I tylko te. Na wiadomość, że nie chcę śpiewać w kościele, usłyszałam, że przecież mi to nie zaszkodzi i że przecież muszę jakoś zapracować na dobrą ocenę z muzyki (szkoła muzyczna, jak widać, nie miała takiego prestiżu jak osiedlowa świątynia) 2. Na wigiliach jako ładnie czytające dziecko byłam z łapanki przymuszana do czytania odpowiednich biblijnych fragmentów, bo przecież czytanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. 3. Nie wspomnę już o dziesiątkach mszy, na które byłam zaprowadzana siłą, niemalże, bo przecież to rocznica urodzin/śmierci patrona, powstania szkoły itp. a ktoś musi trzymać sztandar 4. I jeszcze proboszcz, zawsze gość honorowy, który przy każdej okazji próbował mnie "przekabacić" na katolicyzm (byłam jedynym, poza moją siostrą, niechodzącym na religię dzieckiem w szkole. Prywatnej)
Wszystko działo się w czasach szkoły podstawowej, i pokazuje, jak trudno jest zachować swoje poglądy i jednocześnie brać aktywny udział w życiu szkoły, które często podporządkowane jest jednemu, wiadomemu światopoglądowi.
Ale to, co najbardziej mnie drażni, to fakt, że osobami, które nie chciały uszanować moich przekonań zawsze byli dorośli, a nie koledzy z klasy. Wiele osób twierdzi, że posyła swoje pociechy na religię, żeby nie odstawały, nie były czarnymi owcami. Wiadomo - dzieci bywają okrutne. Ale, jak się okazuje, dorośli potrafią być znacznie bardziej nietolerancyjni.
|
|
| Mateusz Brodziak (156 punktów) | Kwestia kartek, na których należy zadeklarować swoją chęć lub niechęć dotyczącą uczestniczenia w lekcjach religii jest kolejną, którą należy przedyskutować. Rok temu już na pierwszej lekcji zostały one rozdane, dzięki czemu straciłem na ten jakże wartościowy przedmiot jedynie 45 minut, w trakcie których zostałem postraszony konsekwencjami mojej decyzji. Niemniej - potem miałem już spokój i przeważnie (plan zmieniał się kilkakrotnie, i tylko raz jedna z dwóch godzin religii była ostatnia) okienko, w trakcie którego mogłem przyjść do domu (na szczęście mieszkam po drugiej stronie ulicy, przy której me liceum się mieści). W tym roku natomiast było zupełnie inaczej - ksiądz podczas pierwszej lekcji owszem, poinformował o tym, że deklaracje będą... i na tym ten temat się skończył. Skonsultowałem to z wychowawcą, który poinformował mnie, że póki co na tą religię chodzić muszę. Przyszedłem więc i dziś, i usłyszałem, że "w sekretariacie jest teraz tylko jedna pani, która ma dużo pracy, więc deklaracje będą w następnym tygodniu najwcześniej" (wyczerpująca i wiarygodna odpowiedź...), oraz żebyśmy "do końca września z tym się wyrobili". Postanowiłem więc w poniedziałek przynieść własną deklarację, wprost do sekretariatu, ale mam przy okazji pytanie - czy działanie księdza jest zgodne z prawem? I czy jest jakiś przepis, który określa, czy przed podpisaniem deklaracji uczeń musi uczęszczać na lekcje religii (w trakcie których normalnie sprawdzana jest obecność)?
|
|
 | 4 na 4 | elfir (1058 punktów) | Nie, to uczeń, który chce chodzić na religię winen przynieśc oświadczenie rodziców.. Czasami warto o tym przypomnieć dyrektorowi szkoły.
|
|
 | 2 na 2 | Psyk (14071 punktów) | > Skonsultowałem to z wychowawcą, który poinformował mnie, że póki co na tą religię chodzić muszę. Przyszedłem więc i dziś, i usłyszałem, że "w sekretariacie jest teraz tylko jedna pani, która ma dużo pracy, więc deklaracje będą w następnym tygodniu najwcześniej" (wyczerpująca i wiarygodna odpowiedź...), oraz żebyśmy "do końca września z tym się wyrobili". Postanowiłem więc w poniedziałek przynieść własną deklarację, wprost do sekretariatu, ale mam przy okazji pytanie - czy działanie księdza jest zgodne z prawem? I czy jest jakiś przepis, który określa, czy przed podpisaniem deklaracji uczeń musi uczęszczać na lekcje religii (w trakcie których normalnie sprawdzana jest obecność)?Boże, ręce opadają. Jak możesz chodzić na coś bez zapisania się czyli bez wyrażenia woli rodziców? Jeśli chodzisz i jest sprawdzana obecność to znaczy, że akceptujesz w tym swój udział więc po co wtedy jakieś karteczki? I na cholerę Ci jakaś sekretarka do tych karteczek? Komuna rodziców nauczyła pisać więc niech piszą. O Ś W I A D C Z E N I E My, opiekunowie prawni naszej córki (naszego syna) ............................................................. na podstawie art. 1 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w szkołach publicznych z następnymi zmianami wyrażamy wolę udziału córki/syna w lekcjach religii w obrządku rzymskokatolickim w Państwa szkole do czasu ukończenia pobierania w niej nauki. ................................ .............................. Ojciec (Opiekun prawny) Matka (Opiekun prawny) miejscowość i data psr.racjonalista.pl/kk.php/s,6198/k,2
|
|
|  | | Mateusz Brodziak (156 punktów) | >Boże, ręce opadają. Jak możesz chodzić na coś bez zapisania się czyli bez wyrażenia woli rodziców? Jeśli chodzisz i jest sprawdzana obecność to znaczy, że akceptujesz w tym swój udział więc po co wtedy jakieś karteczki? I na cholerę Ci jakaś sekretarka do tych karteczek? Komuna rodziców nauczyła pisać więc niech piszą.
Gdyby to było takie proste... Szkoła nie zaakceptowałaby innych oświadczeń od tych, które sama przygotowała. Prawo nie jest pod względem zajęć religii respektowane, ponieważ trzeba wyrazić swoją wolę, żeby na nią NIE chodzić. Jeśli nie przyszedłbym na te dwie lekcje, na które niejako zmuszony byłem pójść, dopóki nie przekazałem takiego oświadczenia, które szkoła przyjmuje (a które udało mi się z trudem uzyskać), moja nieobecność traktowana byłaby jako zwykła ucieczka z lekcji, której nie mógłbym usprawiedliwić (z racji tego, że wypada ona dokładnie w samym środku dnia). Takie informacje uzyskałem od wychowawcy oraz z-cy dyrektora szkoły.
|
|
| |  | | Psyk (14071 punktów) | >Gdyby to było takie proste...
Wystarczy przestrzegać prawa, które nam zostawiono.
>Szkoła nie zaakceptowałaby innych oświadczeń od tych, które sama przygotowała.
To niech się dyrektor w nos ugryzie. Wzór tych oświadczeń powinien wydać MEN lub co najmniej kuratorium na swojej stronie internetowej. Jeśli ich nie ma to każdy (rodzic) jest zmuszony sobie sam napisać - na szczęście nie problem dla niewierzących jak MEN utrudnia życie katolikom.
>Prawo nie jest pod względem zajęć religii respektowane, ponieważ trzeba wyrazić swoją wolę, żeby na nią NIE chodzić.
Zatem nie "trzeba" tylko "jest się zmuszanym". Trzeba wstać z kolan i robić co trzeba.
>Jeśli nie przyszedłbym na te dwie lekcje, na które niejako zmuszony byłem pójść, dopóki nie przekazałem takiego oświadczenia, które szkoła przyjmuje (a które udało mi się z trudem uzyskać), moja nieobecność traktowana byłaby jako zwykła ucieczka z lekcji, której nie mógłbym usprawiedliwić (z racji tego, że wypada ona dokładnie w samym środku dnia). Takie informacje uzyskałem od wychowawcy oraz z-cy dyrektora szkoły.
No i co? Dziwisz się, że leszczy okłamują żeby mieć spokój? Trzeba było nie chodzić po żadne karteczki to by się nauczyli przestrzegać prawa. Sorry, ale sam się dajesz to się nie dziw, że " to nie jest takie proste".
|
|
| | |  | | Mateusz Brodziak (156 punktów) | >No i co? Dziwisz się, że leszczy okłamują żeby mieć spokój? Trzeba było nie chodzić po żadne karteczki to by się nauczyli przestrzegać prawa. Sorry, ale sam się dajesz to się nie dziw, że " to nie jest takie proste".
Wydaje mi się, ze chyba nie znasz szkolnych realiów. Dyrekcja i nauczyciele mają prawo dotyczące zajęć z religii/etyki (która powinna być prowadzona, na pewno więcej niż 7 osób w szkole nie chodzi na religię) w głębokim poważaniu. Gdybym załatwił to w taki sposób jak Ty mówisz, skończyłoby się jedynie na kilkudziesięciu nieusprawiedliwionych godzinach na moim koncie.
Zaledwie jeden człowiek na milion potrafi myśleć tak, że przynosi to korzyść jemu i innym. Aldous Huxley
|
|
| | | |  | | Psyk (14071 punktów) |
>Wydaje mi się, ze chyba nie znasz szkolnych realiów. Dyrekcja i nauczyciele mają prawo dotyczące zajęć z religii/etyki (która powinna być prowadzona, na pewno więcej niż 7 osób w szkole nie chodzi na religię) w głębokim poważaniu. Gdybym załatwił to w taki sposób jak Ty mówisz, skończyłoby się jedynie na kilkudziesięciu nieusprawiedliwionych godzinach na moim koncie.
W tym cała nadzieja - byłby żelazny dowód łamania praw człowieka podany na tacy Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka. Kościół jest na tyle przebiegły, że załatwia to z reguły zakulisowymi manipulacjami, zastraszaniem i psychomanipulacją szydząc z niekatolików, że wszystko jest zgodne z prawem. Jeśli jest tak jak mówisz to straciliście z rodzicami wyjątkową okazję, by podać Polskę do Strasburga!
|
|
| | | | |  | | Mateusz Brodziak (156 punktów) | >Jeśli jest tak jak mówisz to straciliście z rodzicami wyjątkową okazję, by podać Polskę do Strasburga!
Nie wszystko stracone - za rok też zapewne będą wymagać deklaracji, tak jak i w tym roku...
Zaledwie jeden człowiek na milion potrafi myśleć tak, że przynosi to korzyść jemu i innym. Aldous Huxley
|
|
| | | | | |  | | Psyk (14071 punktów) | > >Jeśli jest tak jak mówisz to straciliście z rodzicami wyjątkową okazję, by podać Polskę do Strasburga!> Nie wszystko stracone - za rok też zapewne będą wymagać deklaracji, tak jak i w tym roku...No to wiesz co robić a raczej czego nie robić.  Strasburg na horyzoncie!
|
|
2 na 2 | marcind (103 punktów) | Jest lepiej, na wczorajszym zebraniu, chęć uczęszczania na religie zadeklarowało 13 rodziców (na 17) Cieszy mnie bo widzę progres, jeszcze ze 2-3 pokolenia i nikt nie będzie chodził  Co więcej, chętni rodzice musieli podpisać zgodę, aby ich pociech mogła zostać "nauczana" - brawo!!!
|
|
 | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Jest lepiej,> na wczorajszym zebraniu, chęć uczęszczania na religie zadeklarowało 13 rodziców (na 17)> Cieszy mnie bo widzę progres, jeszcze ze 2-3 pokolenia i nikt nie będzie chodził  > Co więcej, chętni rodzice musieli podpisać zgodę, aby ich pociech mogła zostać "nauczana" - brawo!!!U mnie w liceum nadal to samo. Młodszy Brat (poszedł do tego samego liceum, wybrał tylko inny profil klasy) musiał oczywiście przynieść wytłumaczenie, że nie będzie chodził na religię, gdyż nie chce, nie jest zainteresowany. Poinformował o tym Rodziców dziś wieczorem, w moim, promieniującym dumą towarzystwie. Pani Matka powiedziała "Oczywiście, przecież te lekcje są bez sensu" i strzeliła spojrzenie harpii na Pana Ojca. Pan Ojciec funkął, poczerwieniał, zapromieniował obrazą majestatu i wrócił do oglądania meczu. Jak go znam, będzie teraz Brata potajemnie przekabacał  U nas w domu dziwnie to wygląda: Pani Matka liberalna, wierząca i antyklerykalna, Pan Ojciec wierzący katolik w typie Defensor Fidei. Ja na religię nie chodziłam już w podstawówce, Bratu się udało uwolnić dopiero teraz, w liceum. Z ciekawych wiadomości:- plus jest taki, że religia jest w bloku dwugodzinnym, raz w tygodniu, od 7:20 (i dobrze, pośpi sobie dziecko - szkoda mi chodzących). - zastanawiające jest natomiast to, że w czwartej klasie liceum dzieciaki będą miały sześć obowiązkowych godzin jakiegoś przygotowania do życia w rodzinie, które skończy się nadaniem certyfikatu nauk przedmałżeńskich. I teraz niech mi ktoś wyjaśni, jakim prawem i na cholerę toto jest? Ciekawa jestem, co by zrobili np w przypadku osoby nieochrzczonej/innej wiary? Po kiego grzyba niewierzącemu te lekcje i świstek?
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
|  | 2 na 2 | elfir (1058 punktów) | > > - zastanawiające jest natomiast to, że w czwartej klasie liceum dzieciaki będą miały sześć obowiązkowych godzin jakiegoś przygotowania do życia w rodzinie, które skończy się nadaniem certyfikatu nauk przedmałżeńskich. I teraz niech mi ktoś wyjaśni, jakim prawem i na cholerę toto jest? Ciekawa jestem, co by zrobili np w przypadku osoby nieochrzczonej/innej wiary? Po kiego grzyba niewierzącemu te lekcje i świstek?Po to, by wkurzyć prowadzącą domaganiem się opisania innych metod antykoncepcyjnych niż kalendarzyk i przebicia jej wiedzą (najlepiej empiryczną  )
|
|
| |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Po to, by wkurzyć prowadzącą domaganiem się opisania innych metod antykoncepcyjnych niż kalendarzyk i przebicia jej wiedzą (najlepiej empiryczną )Hmmm... myślisz, że jak pożyczę Bratu trochę materiałów poglądowych na referacik, to mu obniżą ocenę z zachowania..? 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
|  | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) |
>Z ciekawych wiadomości:- plus jest taki, że religia jest w bloku dwugodzinnym, raz w tygodniu, od 7:20 (i dobrze, pośpi sobie dziecko - szkoda mi chodzących).
Co to za liceum? Religia w bloku dwugodzinnym od godziny zerowej to chyba rekord Polski!!! Brawa dla dyrektora!
|
|
| |  | | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Co to za liceum? Religia w bloku dwugodzinnym od godziny zerowej to chyba rekord Polski!!! Brawa dla dyrektora!Dyrektorki. Chyba liczy na to, że jak co roku się większość wypisze i będzie miała więcej snu  U nas zawsze ta religia tak trochę po macoszemu była traktowana. Księżula nie mieli wstępu na akademie i rozpoczęcia szkoły, ale przedmiot jak był, tak jest i trzeba się z niego wypisywać. A szkoła jest w Łodzi. Nie będę się aż tak rozdziewać z informacji w sieci 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
 | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) | > Jest lepiej,> na wczorajszym zebraniu, chęć uczęszczania na religie zadeklarowało 13 rodziców (na 17)> Cieszy mnie bo widzę progres, jeszcze ze 2-3 pokolenia i nikt nie będzie chodził  > Co więcej, chętni rodzice musieli podpisać zgodę, aby ich pociech mogła zostać "nauczana" - brawo!!!> Ja bym się na Twoim miejscu nie cieszył z tego, że Twoje prawa nie są łamane a prawo przestrzegane. Możecie poprosić, by na podstawie art. 53 ust. 4 Konstytucji RP religia była w bloku dwugodzinnym przed lub po nauce (np. religia od ósmej a inne zajęcia od 10) - to by dopiero był progres.
|
|
|  | 2 na 2 | marcind (103 punktów) | > >Jest lepiej,> >na wczorajszym zebraniu, chęć uczęszczania na religie zadeklarowało 13 rodziców (na 17)> >Cieszy mnie bo widzę progres, jeszcze ze 2-3 pokolenia i nikt nie będzie chodził  > >Co więcej, chętni rodzice musieli podpisać zgodę, aby ich pociech mogła zostać "nauczana" - brawo!!!> >> Ja bym się na Twoim miejscu nie cieszył z tego, że Twoje prawa nie są łamane a prawo przestrzegane. Możecie poprosić, by na podstawie art. 53 ust. 4 Konstytucji RP religia była w bloku dwugodzinnym przed lub po nauce (np. religia od ósmej a inne zajęcia od 10) - to by dopiero był progres.Poszedłem do Dyrekcji zaprotestować, przeciwko "łamaniu praw ucznia" - obiecano mi, że postarja się zmienić plan  Cieszę się, tak czy siak. Widać, że nie ma tragedii. pzdr
|
|
| |  | | Psyk (14071 punktów) |
> Poszedłem do Dyrekcji zaprotestować, przeciwko "łamaniu praw ucznia" - obiecano mi, że postarja się zmienić plan  Prawa ucznia to efemeryda, która nawet w okólniku nie jest sformalizowana. Kiedy ja byłem uczniem oznaczało to, że klasówki trzeba zapowiadać na tydzień przed i nie robić więcej niż trzech tygodniowo. To wszystko. A i to był tylko zwyczaj. Jak z tego wywiedziesz dwie godziny religii w bloku nie mam pojęcia. Ja bym się powołał na art. 53 ust. 4 Konstytucji i powiedział, że ten przepis sugeruje takie rozwiązanie.
|
|
| | |  | 2 na 2 | marcind (103 punktów) | > >Poszedłem do Dyrekcji zaprotestować, przeciwko "łamaniu praw ucznia" - obiecano mi, że postarja się zmienić plan  > Prawa ucznia to efemeryda, która nawet w okólniku nie jest sformalizowana. Kiedy ja byłem uczniem oznaczało to, że klasówki trzeba zapowiadać na tydzień przed i nie robić więcej niż trzech tygodniowo. To wszystko. A i to był tylko zwyczaj. Jak z tego wywiedziesz dwie godziny religii w bloku nie mam pojęcia. Ja bym się powołał na art. 53 ust. 4 Konstytucji i powiedział, że ten przepis sugeruje takie rozwiązanie.Ha! Plan lekcji zmieniony. Religia jest 2x w tygodniu na pierwszych zajęciach. Co więcej, zostałem wybrany na vice przewodniczącego rady rodziców, co może mieć bardzo duże przełożenie na stosunki szkoła-kościół.
|
|
| | | |  | | Psyk (14071 punktów) |
>Ha! Plan lekcji zmieniony. Religia jest 2x w tygodniu na pierwszych zajęciach. >Co więcej, zostałem wybrany na vice przewodniczącego rady rodziców, co może mieć bardzo duże przełożenie na stosunki szkoła-kościół.
Gratuluję! Jak się tylko powalczy kulturalnie o swoje to stonka się cofa. To nie jest takie trudne, jeśli ktoś się nie boi ognia piekielnego za stawanie na drodze tajnym planom biskupów. Czy to dotyczy klasy syna/córki czy całej szkoły? Przypomnę, że szkoła ma obowiązek zajmować się dziećmi, które nie chodzą na religię więc taka organizacja zajęć zwalnia szkołę z tego obowiązku!!! To jest w interesie i szkoły i wszystkich uczniów. Na pewno w każdej szkole - a może nawet klasie - znajdzie się siedmiu uczniów zainteresowanych etyką. Co szkoła wówczas zrobi? Czy zatrudni... księdza? Warto sprawdzić. No i pilnować oświadczeń od rodziców o "wyrażaniu życzenia" nauki religii. Wszystkie powinny być zebrane i trzymane w sekretariacie szkoły. I podpisane przez oboje rodziców. Jeśli rodzice się różnią sprawa trafia do sądu dla nieletnich. Jeśli liczba "wyrażających życzenie" jest niska naturalne jest łączenie oddziałów do 30-35 uczniów. Nowe roczniki w szkole powinny same przynosić to oświadczenie od rodziców do końca czerwca - inaczej nie sposób ułożyć planu lekcji. To naprawdę nie jest takie trudne. Wystarczy znać prawo i nie dać się zastraszyć.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | >Na pewno w każdej szkole - a może nawet klasie - znajdzie się siedmiu uczniów zainteresowanych etyką.
Psyk, mój syn jest jedyny w całej szkole. Twój optymizm jest chyba trochę "na wyrost".
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Psyk (14071 punktów) | >>Na pewno w każdej szkole - a może nawet klasie - znajdzie się siedmiu uczniów zainteresowanych etyką. >Psyk, mój syn jest jedyny w całej szkole. Twój optymizm jest chyba trochę "na wyrost". > Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
To wszystko jest niestety funkcją ceny odwagi. Gdzie odwaga tanieje "nauczacze" są w defensywie wbrew własnym marzeniom o całowaniu ich w ręce. Jeśli w szkole przestrzegane jest prawo i zdrowy rozsądek - czyli zbierane oświadczenia od obojga rodziców a religia organizowana na początku lub na końcu zajęć, najlepiej w bloku dwugodzinnym - zapewniam Cię, że sytuacja wygląda inaczej niż w przysłowiowym Ciemnogrodzie Potockiego. Odwaga tanieje też jeśli dyrektor nie pozwala dezorganizować nauczania idiotycznym pomysłem zamykania szkoły na dwa dni żeby dzieci mogły iść do kościoła (debilizm, który tylko w Polsce mógł się uchować). A przynajmniej nie zmusza nauczycieli żeby szli do kościoła z dzieciarnią jak kaci ze skazańcami (o to też są często w szkołach berejowskie boje - księża wmawiają nauczycielom, że to ich obowiązek). Tak więc cenę odwagi ustala dyrektor. A jak jest w szkole syna?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Autografka (10638 punktów) | > A jak jest w szkole syna?Jest wiele z tego, o czym napisałeś. Zajęcia z religii nie są na początku i końcu zajęć, ale o to akurat nie mam pretensji. Trudno ustalić taki plan, zwłaszcza, że religia katolicka to nie jedyne zajęcia z religii w tej szkole. Po prostu wszyscy posyłają dzieci na te zajęcia. Czasami czuję się jak rozbitek na oceanie teizmu. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | |
|
| | | | | | | |  | | Psyk (14071 punktów) | > A tak skrzeczy rzeczywistość.> wiadomosci(*)kaj_innej_szkoly.html?skad=rssSama sobie winna - po co pisała oświadczenie czego nie chce? To automatycznie zgoda na łamanie swoich praw. Natomiast to co zrobiła "Wyborcza" jest chore - pomogli jej córce tłuc się przez całe miasto zamiast powiedzieć dyrektorce, że "jeszcze" nie ma obowiązku wyrzucania ze szkół niekatolików, bo nie weszło rozporządzenie a tylko miało wejść. Czyli póki co nie jest gorzej.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Zulka (2198 punktów) | Czytałam na fb pomysł, który uważam za bardzo dobry, chociaż nie wiem, jakie są możliwości wykonania. Pomysł dotyczył możliwości organizowania zbiorczych zajęć etyki w danej miejscowości. Ponieważ rzeczywiście różnie bywa z tą ilością chętnych - można byłoby spróbować organizować zajęcia w jednej ze szkół dla uczniów chodzących do różnych... Rozwiązaniem byłoby też gdyby uczeń miał prawo korzystać z lekcji etyki w innej szkole. Wtedy rodzice mogliby spróbować dopasować termin... Kwestię dojazdu moim zdaniem powinna załatwiać szkoła, może taki zapis spowodowałby większą otwartość na organizację lekcji na swoim terenie... Tylko do tego potrzebna dobra wola "drugiej strony", nie wiem czy byłaby szansa na takie zapisy...
"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Kasiu! moim zdaniem zbiorcza etyka nie ma szans. Jest to na dodatek potworna strata czasu przez ucznia. Byłaby poza planem lekcji. Fakt że w takim przypadku należało by się domagać zapewnienia transportu i opieki przez szkołę.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > Czytałam na fb pomysł, który uważam za bardzo dobry, chociaż nie wiem, jakie są możliwości wykonania. Pomysł dotyczył możliwości organizowania zbiorczych zajęć etyki w danej miejscowości. Ponieważ rzeczywiście różnie bywa z tą ilością chętnych - można byłoby spróbować organizować zajęcia w jednej ze szkół dla uczniów chodzących do różnych...> Rozwiązaniem byłoby też gdyby uczeń miał prawo korzystać z lekcji etyki w innej szkole. Wtedy rodzice mogliby spróbować dopasować termin... Kwestię dojazdu moim zdaniem powinna załatwiać szkoła, może taki zapis spowodowałby większą otwartość na organizację lekcji na swoim terenie...> Tylko do tego potrzebna dobra wola "drugiej strony", nie wiem czy byłaby szansa na takie zapisy...Tak. Wiem, że jest taka możliwość (przynajmniej teoretyczna). Popróbuję. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | |  | | Psyk (14071 punktów) | >Czytałam na fb pomysł, który uważam za bardzo dobry, chociaż nie wiem, jakie są możliwości wykonania. Pomysł dotyczył możliwości organizowania zbiorczych zajęć etyki w danej miejscowości. Ponieważ rzeczywiście różnie bywa z tą ilością chętnych - można byłoby spróbować organizować zajęcia w jednej ze szkół dla uczniów chodzących do różnych...
Kasiu, na litość boską! Dlaczego piszesz o pomyśle biskupów na dalsze zepchnięcie na margines niewierzących? Jesteś zachwycona tym, że dzieci miałyby obowiązek spędzać kilka godzin na dojazdy na drugi koniec miasta albo do innej wsi czy miasta, co jest już praktycznie nierealne. To podstępny pomysł na przywrócenie obowiązkowej religii czyli stanu posiadania wprowadzonego konkordatem z 1925 roku. Episkopat kłamstwem, oszustwem, manipulacją i wrzaskiem krok po kroku walczy o to od dwudziestu lat. Z daleka pachnie skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. I Ty temu przyklaskujesz? Rzeczywiście bardzo dobry pomysł, ale na ostateczne rozwiązanie kwestii niewierzących.
|
|
| | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Kasiu, na litość boską! Dlaczego piszesz o pomyśle biskupów na dalsze zepchnięcie na margines niewierzących? Jesteś zachwycona tym, że dzieci miałyby obowiązek spędzać kilka godzin na dojazdy na drugi koniec miasta albo do innej wsi czy miasta, co jest już praktycznie nierealne. To podstępny pomysł na przywrócenie obowiązkowej religii czyli stanu posiadania wprowadzonego konkordatem z 1925 roku. Episkopat kłamstwem, oszustwem, manipulacją i wrzaskiem krok po kroku walczy o to od dwudziestu lat. Z daleka pachnie skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. I Ty temu przyklaskujesz? Rzeczywiście bardzo dobry pomysł, ale na ostateczne rozwiązanie kwestii niewierzących.
Jest to niewygodne, to prawda (w przeciwieństwie do religii katolickiej w każdej szkole), ale nie dotyczy przecież wyłącznie niewierzących. W takiej samej sytuacji są uczniowie innych wyznań, niż katolickie. Oczywiście najlepsze (dla nas) byłoby wyprowadzenie religii ze szkół. Myślę jednak, że szanse na to są marne. Jak już wspomniałam, to rozwiązanie jest dla katolickiej większości po prostu wygodne i zapewne nie będzie ona chciała (ta katolicka większość) z niego zrezygnować.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Zulka (2198 punktów) |
> Kasiu, na litość boską! Dlaczego piszesz o pomyśle biskupów na dalsze zepchnięcie na margines niewierzących? Jesteś zachwycona tym, że dzieci miałyby obowiązek spędzać kilka godzin na dojazdy na drugi koniec miasta albo do innej wsi czy miasta, co jest już praktycznie nierealne.Maćku. Nie "jestem zachwycona". Podobnie jak Ty wolałabym w szkole zajęcia z religioznawstwa, a nie jeden obowiązujący kierunek (mam awersję do jedynych obowiązujących kierunków...). Piszę w tej, konkretnej sprawie. Zbiorcze zajęcia są możliwe do zorganizowania w obecnej sytuacji bez czekania na zmiany prawne. Oczywiście są osoby chętne do walki, protestów medialnych, spraw sądowych itd. jednak są i takie, które potrzebują natychmiastowego rozwiązania dla swoich dzieci. Mnie osobiście jeszcze bardziej podobałaby się możliwość e-learningu i zaliczanie etyki tym sposobem. Uniezależniłoby to uczniów i rodziców od światopoglądu (a często nie tyle światopoglądu, co konformizmu) dyrekcji szkoły. Dzieci nie miałyby "obowiązku" tylko "prawo". To szkoła miałaby "obowiązek" zapewnić im takie dojazdy. Może okazałoby się, że taniej będzie jednak zatrudnić nauczyciela etyki? > To podstępny pomysł na przywrócenie obowiązkowej religii czyli stanu posiadania wprowadzonego konkordatem z 1925 roku. Episkopat kłamstwem, oszustwem, manipulacją i wrzaskiem krok po kroku walczy o to od dwudziestu lat. Z daleka pachnie skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. I Ty temu przyklaskujesz? Rzeczywiście bardzo dobry pomysł, ale na ostateczne rozwiązanie kwestii niewierzących.Lubię kiedy walczysz  Tylko ja nie jestem Twoim przeciwnikiem w tej sprawie, Maćku. Doraźne rozwiązania, o których piszę, nie wykluczają protestów i starań w kierunku zmiany obowiązującego prawa.
"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
|
|
| | | | | | | | |  | | Psyk (14071 punktów) |
> >To podstępny pomysł na przywrócenie obowiązkowej religii czyli stanu posiadania wprowadzonego konkordatem z 1925 roku. Episkopat kłamstwem, oszustwem, manipulacją i wrzaskiem krok po kroku walczy o to od dwudziestu lat. Z daleka pachnie skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. I Ty temu przyklaskujesz? Rzeczywiście bardzo dobry pomysł, ale na ostateczne rozwiązanie kwestii niewierzących.> Lubię kiedy walczysz Tylko ja nie jestem Twoim przeciwnikiem w tej sprawie, Maćku. Doraźne rozwiązania, o których piszę, nie wykluczają protestów i starań w kierunku zmiany obowiązującego prawa.Kasiu sam Kościół przyznaje, że religia w szkołach rwie mu się w rękach: vide - tygodnik2003-2007.onet.pl/1546,1356705,dzial.htmla Ty w tym momencie wychodzisz z pomysłem żeby po jednym-dwójce dzieci ze szkoły wysyłać na tajne komplety z etyki. To się po prostu kupy nie trzyma. Jeśli odwaga tak stanieje, że dyrekcja przestanie zamykać szkołę na trzy dni, bo dzieci muszą iść do kościoła (sic!) to w każdej szkole ta siódemka się znajdzie. Bez względu na to co o tym sądzisz, branie z inwentarza prawa jest sygnałem, że się je akceptuje. A to jest wymyślone by robić "tajne komplety" z kilkorgiem dzieci z całego miasta.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zulka (2198 punktów) |
> Kasiu sam Kościół przyznaje, że religia w szkołach rwie mu się w rękach:> vide - tygodnik2003-2007.onet.pl/1546,1356705,dzial.htmlMaćku. Czy Ty przeprowadzałeś badania na ten temat? Cytujesz w charakterze dowodu artykuł, moim zdaniem, mocno nieobiektywny. Kościół Katolicki zawsze będzie płakał jak cierpi. Czy rzeczywiście jesteś zdania, że sprawa wyprowadzenia religii ze szkół ma się dobrze? Czy jest już czas na szampana? > a Ty w tym momencie wychodzisz z pomysłem żeby po jednym-dwójce dzieci ze szkoły wysyłać na tajne komplety z etyki.Cieszę się, że masz tak dobre zdanie o moich możliwościach, że zestawiasz mój skromny post na Forum, które oczywiście chciałabym widzieć liczące jak najwięcej userów, jednak jeszcze nie tworzące przeciwwagi dla KK, z całym aparatem kościelnym. To było zdanie dotyczące konkretnych sytuacji osób, które teraz, w tym dokładnie momencie są w takiej jak opisana sytuacji. Oczywiście wierzę, że Ty mając dziecko, które jako jedyne w szkole chciałoby mieć zajęcia z etyki "walczyłbyś do upadłego". Jednak ludzie są różni. Co proponujesz w takim konkretnym przypadku, jeśli rodzice nie chcą walki? Mają się przeprowadzić, czy dziecko ma chodzić na religię? > Jeśli odwaga tak stanieje, że dyrekcja przestanie zamykać szkołę na trzy dni, bo dzieci muszą iść do kościoła (sic!) to w każdej szkole ta siódemka się znajdzie.Mam nadzieję, że tak się stanie. Na razie w Polsce tak nie jest. > Bez względu na to co o tym sądzisz, branie z inwentarza prawa jest sygnałem, że się je akceptuje.Moim zdaniem "branie z inwentarza prawa" jest tylko sygnałem, że się prawa przestrzega. Nie jest to przeszkodą w staraniach o zmianę. Pozdrawiam Buntowniku.
"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
|
|
4 na 4 | marcind (103 punktów) | Końcówka wczorajszego zebrania rady rodziców była hardcorem. Rada pedagogiczna i rada rodziców zaakceptowała zmiany w programie wychowawczym a także misję szkoły. W żadnym z ww. nie ma odwołań do religii. Jest za to taki zapis: "z jednoczesnym zrozumieniem i szacunkiem dla innych osób, tradycji, religii i kultur. " Na koniec wyszła p. Dyrektor i przedstawiła 3 zapytania/propozycję: - pierwszą - drugą - a trzecia była taka: Drodzy rodzice, zwracam się pytaniem, czy wyrażacie zgodę na zawieszenie krzyży w salach w których jest prowadzona religia? Musiałem mieć chyba diabła w oczach, jak poinformowałem panią Dyrektor, o tym, że nie ma nawet najmniejszej możliwości (dobrze, że dodatkowo byłem przewodniczącym zebrania) Dyskusja nawet się nie zaczęła. Punkt trzeci został od razu wymazany
|
|
 | 1 na 1 | marcind (103 punktów) | Co ciekawe, okazało się, że dzieciom chodzącym do 4 klasy została zabrana godzina dodatkowego języka, a w klasach czwartych dodatkowy język został zupełnie skasowany. Dwie lekcje religii pozostały i na to pieniądze są zawsze.
Pytanie: czy rada rodziców bądź dyrekcją, mogą wnioskować o zmianę/"przeksięgowanie" środków przeznaczonych na wynagrodzenie dla katechety i przeznaczyć je dla np. germanisty? Czy leży to w kompetencji pani Hall?
|
|
|  | | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>Czy leży to w kompetencji pani Hall? Może wyślij zapytanie do p Hall. Sam jednorazowym wystąpieniem pewnie nic nie załatwisz ale może gdy będzie takich spraw więcej to by coś dało. Gdyby udało się przekonać rodziców że 1 godzina języka jest ważniejsza niż 2 religii i by wycofali prośbę o religię. Gdy będzie mniej niż 7 osób chcących religię sprawa zacznie być ciekawa.
|
|
| |  | | Psyk (14071 punktów) | >>Czy leży to w kompetencji pani Hall? >Może wyślij zapytanie do p Hall. Sam jednorazowym wystąpieniem pewnie nic nie załatwisz ale może gdy będzie takich spraw więcej to by coś dało. >Gdyby udało się przekonać rodziców że 1 godzina języka jest ważniejsza niż 2 religii i by wycofali prośbę o religię. Gdy będzie mniej niż 7 osób chcących religię sprawa zacznie być ciekawa.
Hmmm... A więc postawienie rodziców przed alternatywą: religia albo języki? W praktyce to się może nie udać, bo zawsze będzie tych "siedmiu samurajów" dla których "tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem". Ale sam pomysł ciekawy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Hmmm... A więc postawienie rodziców przed alternatywą: religia albo języki? W praktyce to się może nie udać, bo zawsze będzie tych "siedmiu samurajów" dla których "tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem". Ale sam pomysł ciekawy. Kropla drąży skałę! Sytuacja w szkołach jest taka , że nauczyciele boją się księdza. W końcu mogą każdego z nich zwolnić jako że organem założycielskim przeważnie jest samorząd. kuratorium też nie wystąpi przed szereg. Rodzice boją się by nie zaszkodzić dziecku i robią co im nauczyciele każą. Gdyby znalazł się rodzić w jednej , w drugiej, trzeciej klasie i zaprotestował: przeciwko religijnym obrzędom w szkole to nauczyciel mógłby oprzeć się na przepisach prawa i je egzekwować. Wtedy jest kryty. Tyle , że rodzice jak te barany zgadzają się na wszystko, a kler to wykorzystuje. Jak jest sprzeciw to się wycofuje. Gdyby wszyscy niewierzący mający dzieci w szkole wysyłali listy do p Hall to musiałaby coś z ty zrobić. Można pisać do kancelarii rządu. Etyka jaką zatwierdziła p Hall jest etyką katolicką. Można zaprotestować przeciwko indoktrynacji katolickiej pod płaszczykiem etyki i zażądać dodatkowej lekcji języka. A tak na marginesie, w czasie pewnego spotkania z większą grupą ludzi powiedziałam coś takiego: słuchajcie przecież większość z nas jest niewierzących i dlaczego się na to zgadzamy? - nikt nie powiedział że jest wierzący! Wszyscy byli niewierzący. Dlatego we wszystkich sprawach dotyczących religii należy zarządzać tajne głosowania powołując się na konstytucję. Wtedy okaże się jakie są prawdziwe proporcje i czego naprawdę życzą sobie rodzice.
|
|
| | | |  | | Psyk (14071 punktów) |
>Kropla drąży skałę! >Sytuacja w szkołach jest taka , że nauczyciele boją się księdza. W końcu mogą każdego z nich zwolnić jako że organem założycielskim przeważnie jest samorząd. kuratorium też nie wystąpi przed szereg.
Każde kuratorium na swojej stronie internetowej powinno mieć oświadczenie dla obojga rodziców (to ważne) o życzeniu zorganizowania dla dziecka lekcji religii w obrządku rzymskokatolickim (z podaniem podstawy prawnej).
>Gdyby znalazł się rodzić w jednej , w drugiej, trzeciej klasie i zaprotestował: przeciwko religijnym obrzędom w szkole to nauczyciel mógłby oprzeć się na przepisach prawa i je egzekwować. Wtedy jest kryty.
To znaczy na czym? Religia droga Dudo jest zagwarantowana prawem w wymiarze 2h tygodniowo. Dyrektor ani minister nie mają prawa nic z tym zrobić.
Tyle, że rodzice jak te barany zgadzają się na wszystko, a kler to wykorzystuje. Jak jest sprzeciw to się wycofuje.
Cały czas o tym piszę, ale to dotyczy następujących rzeczy: - oświadczenia od obojga rodziców składane w dyrekcji osobiście lub via dziecko - religia na początku lub końcu zajęć (zdejmuje ze szkoły obowiązek opieki nad dzieckiem) - kontrola przez dyrektora czy dzieci mają podręczniki i jak wygląda program nauczania - uzyskanie listy wizytatorów religii z kuratorium
Jest jeszcze czarny szlak dla odważnych czyli niepłacenie nauczycielom religii powołując się na własną opinię biskupów z 29.12.1990:
Na życzenie TK Komisja Wspólna przedstawicieli Rządu i Episkopatu 29 XII 1990 przedstawiła interpretację art. 18 i 19 wspomnianej ustawy o stosunku państwa do Kościoła Katolickiego z 17 V 1989. Według Komisji art. 18 tej ustawy należy rozumieć dosłownie. Jeśli chodzi natomiast o art. 19, Komisja rozumie, że umożliwia ona nauczanie religii nie tylko w punktach katechetycznych, ale również w innych pomieszczeniach za zgodą ich dysponenta. Osobą uprawnioną do udostępnienia pomieszczeń w szkołach państwowych jest MEN. Przedstawicielka MEN uzasadniała wprowadzenie nauki religii do szkół państwowych dążeniem do realizacji prawa rodziców do religijnego wychowania dzieci. Wyjaśniała, że nie było intencją resortu wprowadzanie religii do systemu nauczania, a jedynie użyczenie jej miejsca w szkole. Uznała, że katecheci nie są nauczycielami. Instrukcje nie naruszają prawa do milczenia, gdyż deklaracje o posyłaniu dziecka na naukę religii nie są równoznaczne z ujawnieniem przekonań rodziców w sprawie religii. Wskazała, że instrukcje nie mają charakteru normatywnego, lecz organizacyjny. (...) Przedstawiciel Prokuratury Generalnej uznał, że instrukcje nie naruszają świeckości szkoły, ponieważ wprowadzenie religii nastąpiło do budynku szkoły, a nie do systemu nauczania.
Ale to już zależy od Rady Miasta, która może się na to powołać żeby zaoszczędzić na etatach. Ani konkordat ani ustawa nic nie mówi o płaceniu!!!
>Gdyby wszyscy niewierzący mający dzieci w szkole wysyłali listy do p Hall to musiałaby coś z ty zrobić. Można pisać do kancelarii rządu.
Ale co pisać? Że za komuny było lepiej?
>Etyka jaką zatwierdziła p Hall jest etyką katolicką.
No oczywiście - plebs chodzi na wkuwanie dogmatów a najlepsi na "Pogadanki z etyki" księdza Szostka. Na seminaria powinni przyjmować tylko tych po etyce na Szostku, bo o Bozi i piekle to oni mają mówić wiernym a nie sami w to wierzyć.
Można zaprotestować przeciwko indoktrynacji katolickiej pod płaszczykiem etyki i zażądać dodatkowej lekcji języka.
Dlaczego dodatkowej? Wystarczy żeby nie okrawać tych przedmiotów, które są, bo nie ma kasy, bo musi być na religię...
>Dlatego we wszystkich sprawach dotyczących religii należy zarządzać tajne głosowania powołując się na konstytucję. Wtedy okaże się jakie są prawdziwe proporcje i czego naprawdę życzą sobie rodzice.
Czyli na jaki artykuł? W jakim gremium? Jakie głosowania?
|
|
|  | | Psyk (14071 punktów) | >Co ciekawe, okazało się, że dzieciom chodzącym do 4 klasy została zabrana godzina dodatkowego języka, a w klasach czwartych dodatkowy język został zupełnie skasowany. >Dwie lekcje religii pozostały i na to pieniądze są zawsze. >Pytanie: >czy rada rodziców bądź dyrekcją, mogą wnioskować o zmianę/"przeksięgowanie" środków przeznaczonych na wynagrodzenie dla katechety i przeznaczyć je dla np. germanisty? >Czy leży to w kompetencji pani Hall?
Z tym krzyżem to tym razem Tobie się udało dlatego, że dyrektorka nie zna prawa, które do ich zakładania wręcz zachęca (!). Gdyby się powołała na rozporządzenie dyskusji też by nie było, bo byłaby "na prawie".
§ 12. W pomieszczeniach szkolnych może być umieszczony krzyż. W szkole można także odmawiać modlitwę przed i po zajęciach. Odmawianie modlitwy w szkole powinno być wyrazem wspólnego dążenia uczniów oraz taktu i delikatności ze strony nauczycieli i wychowawców.
[z rozporządzenia wynika, że można się modlić przed każdą lekcją!!!]
Co do lekcji to są one narzucone przez okupanta i dyrektor ma g... do powiedzenia - ma płacić ktokolwiek do niego przyjdzie. Teoretycznie ma zatrudnić nawet pedofila.
§ 8. 1. Nauka religii w przedszkolach i szkołach publicznych wszystkich typów odbywa się w wymiarze dwóch zajęć przedszkolnych (właściwych dla danego poziomu nauczania) lub dwóch godzin lekcyjnych tygodniowo. Wymiar lekcji religii może być zmniejszony jedynie za zgodą biskupa diecezjalnego Kościoła Katolickiego albo władz zwierzchnich pozostałych kościołów i innych związków wyznaniowych. 2. Tygodniowy wymiar godzin etyki ustala dyrektor szkoły.
Więc etykę ustala dyrektor - czyli ustala, że jej nie ma, bo ma nie być chętnych - a religii mają być dwie godziny tygodniowo, bo to święte prawo naturalne. Pisanie do biskupa żeby się zgodził na 1h religii to żart przemycony w prawie. Natomiast to co można zrobić to rygorystycznie przestrzegać art. 12 Ustawy o systemie oświaty, który wprowadził te oświadczenia - dla zainteresowanych oczywiście. Otóż nie tylko religia może być tylko dla uczniów, których oboje rodzice wyrażą takie życzenie na piśmie, ale to nie dyrektor ma ich łapać, ale rodzice - przez uczniów - dyrektora. Nie chodzi tu o jakieś utrudnianie przyjęcia tego oświadczenia, ale o szanowanie zasady, że rodzic ma zadać sobie trud napisania tego oświadczenia i dostarczenia via dziecko. Szkoła może dla ułatwienia zamieścić wzór do ściągnięcia na swojej stronie internetowej jeśli ma takową a jeśli nie to zadbać, by oświadczenie było na stronie kuratorium.
Jest jeszcze jeden szczegół - szkoła, czyli dyrekcja i Rada Rodziców może - i chyba powinna - wiedzieć kto jest wizytatorem lekcji religii. Mają to kuratoria.
§ 11. 1. Do wizytowania lekcji religii upoważnieni są odpowiednio wizytatorzy wyznaczeni przez biskupów diecezjalnych Kościoła Katolickiego i właściwe władze zwierzchnie pozostałych kościołów i innych związków wyznaniowych. Lista tych osób jest przekazana do wiadomości organom sprawującym nadzór pedagogiczny. 2. Nadzór pedagogiczny nad nauczaniem religii i etyki, w zakresie metodyki nauczania i zgodności z programem prowadzą dyrektor szkoły (przedszkola) oraz pracownicy nadzoru pedagogicznego, na zasadach określonych odrębnymi przepisami.
|
|
| |  | 1 na 1 | Psyk (14071 punktów) |
>2. Nadzór pedagogiczny nad nauczaniem religii i etyki, w zakresie metodyki nauczania i zgodności z programem prowadzą dyrektor szkoły (...), na zasadach określonych odrębnymi przepisami.
Jest to sprzeczność - dyrektor ma prowadzić nadzór nad nauczycielem religii, ale nie może wizytować jego lekcji (!), bo od tego jest ktoś z Kurii. Z tego by wynikało, że może to robić via kurialista, który mu może powiedzieć czy wszystko gites majonez. Co znaczy, że i tak nie ma prawa do nadzoru... Można tę ciuciubabkę przeciąć prosto - kto płaci ten kontroluje, tym bardziej, że rozporządzenie w całej swej mętności "modlitwa powinna być dążeniem do szacunku, blebleble") pisze jednak o kontroli zgodności z programem. A zatem dyrektor musi znać ten program. Od tego bym zaczął - jaki jest program i czy uczniowie mają podręczniki do religii. Dopiero jeśli to jest jasne można się zastanawiać jak tu prowadzić nadzór nie prowadząc nadzoru...
pozdrawiam serdecznie
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|