 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-03-2012 22:52 | Miły (925 punktów) | Parkowy kaznodzieja
8 na 8 | Ja już chyba mam w sobie jakiś magnez na różnego rodzaju dziwaków, wychodzi sobie człowiek na spacerek z dziewczyną i chce mieć spokój. Tylko nawet w parku nie można mieć spokoju, niestety. Czekam aż dziewczyna załatwi potrzebę zwrócenia moczu w krzaczkach. Grzecznie czekam i zerkam, czy nikt nie patrzy. Nagle podchodzi do mnie jakiś gościu na oko czterdziestolatek z psem na smyczy i zagaduje mnie, czy się skądś znamy, myślę pedofil albo jakiś samotny człowiek?  Po chwili gościu weryfikuje moje myśli i daje mi jasno do zrozumienia, z kim mam nieprzyjemność. Gościu wyskakuje mi z jakże dyskretnym "Wierzysz w Jezusa?  Ja gościa staram się zignorować i oczekuję na dziewczynę, która już do mnie się zbliża. Chwytam dziewczynę za rękę i idziemy sobie spokojnie przez park dalej, pan dobra nowina sunie za nami jak cień. Gościu wykrzykuje za nami jakieś hasełka o Jezusie, ja go lekceważę. W końcu stwierdzam stanowczo, że jestem ateuszem i nie życzę sobie dyskusji religijnych. Gościu w chamski sposób stara się mi podlizać nazywając mnie przyjacielem  i zaczyna się krótka walka na historyjki religijne. On mi o złym Allachu ja mu o Jahwe, który rozkazywał wycinać całe narody. Oburzenie z jego strony, przecież Ci ludzie sobie zasłużyli. Dochodzę do wniosku, że dyskusja nie ma sensu i całkiem olewam gościa. Gościu odpuszcza, ale na pożegnanie rzuca jakże jezusowe "Zaufaj Jezusowi"  Właściwie to zawsze w takich sytuacjach zastanawia mnie, jak głupim trzeba być, by w ogóle zaczynać dyskusję z obcym człowiekiem na temat religii. Pana Andrzeja- tak się przedstawił- nikt nie nauczył, że religia to jest jeden z najdrażliwszych tematów obok polityki i nie powinno nigdy zaczynać się od niej dyskusji, z obcym tym bardziej? Właściwie to gość polegał na całej linii, przekrzykiwał mnie, jeszcze groził mi piekłem- standard-do tego wyszła cała jego nie wiedza na temat religii. Nie dał sobie powiedzieć nic na temat wieku innych religii. Jego zdaniem nie było innych mesjaszy pokroju Jezusa a Budda czy Wisznu, to fałszywe bóstwa, które nie było zapowiedziane przez proroctwa. Też mieliście takie sytuacje? Podzielcie się nimi. Dodam tylko, że z całej sytuacji wynikł tylko jeden pozytyw. Dziewczyna dostała kolejny dowód, na to dlaczego mam takie a nie inne poglądy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 9 | Piękny Lolo (2082 punktów) | >Czekam aż dziewczyna załatwi potrzebę zwrócenia moczu w krzaczkach. > Pana Andrzeja- tak się przedstawił- nikt nie nauczył, że religia to jest jeden z najdrażliwszych tematów obok polityki i nie powinno nigdy zaczynać się od niej dyskusji, z obcym tym bardziej?
Tak to, panie, jest z kulturą u ludzi: jedni gadają na dzień dobry o religii, inni załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne w miejscu publicznym.
> Też mieliście takie sytuacje?
Ja takich sytuacji nie miałem, moja połówka załatwia się w domu.
|
|
 | 6 na 6 | Miły (925 punktów) | >Tak to, panie, jest z kulturą u ludzi: jedni gadają na dzień dobry o religii, inni załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne w miejscu publicznym. >> Też mieliście takie sytuacje? >Ja takich sytuacji nie miałem, moja połówka załatwia się w domu. >
A masz do dodania coś konstruktywnego, czy tylko drobne złośliwości? Co miała poszczać się pod siebie, albo biec do domu, do którego jest godzina drogi? Tobie za pewne nie zdarzyło się,"podlać" drzewka w parku? Bo jeśli się zdarzyło, to przemyślałbym sobie na Twoim miejscu głupie komentarze i dał na wstrzymanie. Coś Panu ironia nie wyszła.
|
|
4 na 4 | RadRado (1047 punktów) | Ta... kiedyś zgadał do mnie mor(m)on. Wiecie, ci tacy w garniakach z akcentem  Zanim go wysłali na misję do naszego pięknego kraju pewnie wyczytali w wikipedii, że tu sami katolicy i na taką okoliczność przygotowali, więc kiedy się dowiedział, że ja nie wierzę wcale wyraźnie się pogubił i w końcu odpuścił. Twój przypadek najprawdopodobniej był świadkiem Jehowy, mniemam po tym, że też kiedyś właśnie w parku się na takowego natknąłem. Niemniej dał tylko ulotkę o rychłym końcu świata i się ulotnił. Trudno mi doradzić jakieś konkretne zachowanie, w każdym razie na dyskusję o biblii z pewnością i jedni i drudzy są przygotowani, więc może warto skierować dyskusję na inne tory, zadziałać nieszablonowo np. kontratakiem : -Wierzysz w Jezusa? -Wierzysz w Latającego Potwora Spaghetti?
|
|
5 na 5 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > Ja już chyba mam w sobie jakiś magnez na różnego rodzaju dziwaków, wychodzi sobie człowiek na> spacerek z dziewczyną i chce mieć spokój.-Magnez?..a nie magnes?  > Tylko nawet w parku nie można mieć spokoju, niestety.-Jehowi mają cieczkę. Najpierw dopadli mnie w domu, potem dzwonili na numer domowy, normalnie z książki telefonicznej lecą po kolei, a potem na mieście, na chodniku mnie dopadli, 3 razy w ciągu tygodnia. Ciągle coś o rocznicy śmierci Jezusa, teraz nie wiem czy ten Jezus to żyje, czy umarł, kiedy i ile razy....zaprawdę powiadam , coś się kroi  > Właściwie to gość polegał na całej linii, przekrzykiwał mnie, jeszcze groził mi piekłem--Ja już tam byłem i zostałem relegowany. Pełno w nim Jehowych.  > Dodam tylko, że z całej sytuacji wynikł tylko jeden pozytyw. Dziewczyna dostała kolejny dowód, na to dlaczego mam takie a nie inne poglądy.-Jeżeli musisz je uzasadniać..wytrwałości (szczerze), może Tobie się uda. 
Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
|
|
 | 3 na 3 | Miły (925 punktów) | > -Magnez?..a nie magnes?  Dziękuje za zwrócenie uwagi, mój błąd  > -Jehowi mają cieczkę. Najpierw dopadli mnie w domu, potem dzwonili na numer domowy, normalnie z książki telefonicznej lecą po kolei, a potem na mieście, na chodniku mnie dopadli, 3 razy w ciągu tygodnia. Ciągle coś o rocznicy śmierci Jezusa, teraz nie wiem czy ten Jezus to żyje, czy umarł, kiedy i ile razy....zaprawdę powiadam , coś się kroi  Współczuję. Może świadkowie szykują akcję, która ma obalić Krk i sprawić by to oni przejęli jego rolę w Polsce- największej instytucji religijnej. Coś jak zamach stanu  > -Jeżeli musisz je uzasadniać..wytrwałości (szczerze), może Tobie się uda.  Dziękuję. Mam nadzieję,że się uda. Andrzejek chyba wpadłby w szał i umartwianie gdyby dowiedział się, że swoją nachalną i chorą postawą sprawił, że moja miłość, choć trochę bardziej zrozumiała skąd u mnie taki negatywny stosunek do religii,instytucji religijnych i takich jezusowych proroków jak on. Właściwie, to Andrzejek był jak przysłowiowa gorycz przelewająca czarę,po tym co wyprawia matka mojej lubej od jakiegoś czasu. Wczoraj totalnie odpłynęła i zaczęła kropić wodą święconą te miejsca w jej mieszkaniu w których siadałem a także łóżko  Dziewczyna stwierdziła, że jestem jedną z niewielu znanych jej osób, które mają najbardziej normalne podejście do kwestii religijnych.
|
|
5 na 5 | Legion (587 punktów) | > Nagle podchodzi do mnie jakiś gościu na oko czterdziestolatek z psem na smyczy i zagaduje mnie, czy> się skądś znamy, myślę pedofil albo jakiś samotny człowiek? Po chwili gościu weryfikuje moje myśli> i daje mi jasno do zrozumienia, z kim mam nieprzyjemność.Najbardziej to żal mi psa. Wyobraźcie sobie, że wasz właściciel odwala takie rzeczy. Mój pies ateusz, by na 100% się wstydził  .
|
|
4 na 4 | Pa1ryk (1539 punktów) | Miałem podobną sytuację.
Jechałem sobie spokojnie autobusem dopóki nie weszły dwie panie (chyba siostry bliźniaczki), od razu podeszły do jakiegoś małżeństwa i zaczęły zagadywać na temat religii. Po upewnieniu się, że rozmawiają z katolikami zaczęli przekonywać cały autobus, że to sobota jest świętem szabatu i to w ten dzień a nie w niedzielę powinno się odpoczywać, do tego przytaczały cytaty z biblii. Większość ludzi po prostu udawała, że nic nie widzi i nie słyszy, ale ja niestety nie mogłem opanować śmiechu, który szybko przykuł uwagę pań. -Młody człowieku, to nie jest śmieszne, nieszanowanie przykazań to brak szacunku do boga, a przykazania mówią, żeby szabat święcić. (ja, opanowując śmiech) -A wiedzą panie, że w XVI wieku pomylono się z kalendarzem i musiano przesuwać datę o prawie 2 tygodnie, skąd pewność, że teraz mierzymy czas prawidłowo, może dzisiaj jest sobota i powinniśmy ją święcić, czyli popełniamy grzech nawet o tym nie wiedząc. (panie, wyraźnie zakłopotane) -Musimy zdać się na wolę bożą, sobota jest dniem szabatu, bal bla bla- Idą w kierunku wyjścia, i wysiadają na najbliższym przystanku, a ja ze zdziwieniem stwierdziłem: to działa!
|
|
 | 2 na 2 | mrSpock (2845 punktów) | >Miałem podobną sytuację. >Jechałem sobie spokojnie autobusem dopóki nie weszły dwie panie (chyba siostry bliźniaczki), od razu podeszły do jakiegoś małżeństwa i zaczęły zagadywać na temat religii. Po upewnieniu się, że rozmawiają z katolikami zaczęli przekonywać cały autobus, że to sobota jest świętem szabatu i to w ten dzień a nie w niedzielę powinno się odpoczywać, do tego przytaczały cytaty z biblii. >Większość ludzi po prostu udawała, że nic nie widzi i nie słyszy, ale ja niestety nie mogłem opanować śmiechu, który szybko przykuł uwagę pań. >-Młody człowieku, to nie jest śmieszne, nieszanowanie przykazań to brak szacunku do boga, a przykazania mówią, żeby szabat święcić. >(ja, opanowując śmiech) >-A wiedzą panie, że w XVI wieku pomylono się z kalendarzem i musiano przesuwać datę o prawie 2 tygodnie, skąd pewność, że teraz mierzymy czas prawidłowo, może dzisiaj jest sobota i powinniśmy ją święcić, czyli popełniamy grzech nawet o tym nie wiedząc. >(panie, wyraźnie zakłopotane) >-Musimy zdać się na wolę bożą, sobota jest dniem szabatu, bal bla bla- >Idą w kierunku wyjścia, i wysiadają na najbliższym przystanku, a ja ze zdziwieniem stwierdziłem: to działa! A ja miałem podobną sytuację w pracy. No, więc siedzimy na kantynie rozmawiając jak to na przerwie o wszystkim i o niczym. Rozmowa zeszła na podatki i kościół. Stwierdziłem, że nie mam ochoty wykładać forsy na kościół niech księża wezmą się do pracy i sami na siebie zarabiają. Na co jedna z koleżanek wyskoczyła z pytaniem:, a co Ty masz do kościoła? Co Ci przeszkadza , że ludzie dają na kościół? To jej odpowiedziałem: Jestem ateistą i nie życzę sobie, żeby moja forsa leciała na tę instytucję. I, wtedy koleżanka, z drugiej strony wyjeżdża z tekstem(uwaga, to jest już klasyk) po śmierci się przekonasz. Tak? pytam uprzejmie a jakie masz na to dowody? ehm no, więc... Tyle argumentacji z jednej strony. Jednak kawaleria (tego no brodatego z długimi włosami co jest swoim własnym ojcem i spłodził sam siebie ) Jezusa nie śpi i następna koleżanka posiłkuje się dowodem z przeżycia osobistego. A to opowiada, że jak była małym dziewczątkiem to miała operację i jak była pod narkozą to (niby) widziała całą operację z pod sufitu. Na pytanie czy rozmawiała o tym z jakimś specjalistą odpowiedziała, że nie.
|
|
| pintapalec (103 punktów) |
> Nagle podchodzi do mnie jakiś gościu na oko czterdziestolatek.> Gościu wyskakuje mi z jakże dyskretnym "Wierzysz w Jezusa? Nie ma się co dziwić tak właśnie postępują naganiacze sekt religijnych których religia nie jest religią państwową.Tak podobno też postępują naganiacze katoliccy w Chinach i Indiach gdzie nie są religią panującą.Tam też się od nich odganiają jak od natrętnej zarazy, normalka..
|
|
2 na 2 | Miły (925 punktów) | Jeszcze jedno na temat Andrzejka o czym nie wspomniałem.Po gościu było widać, że ma poważne problemy sam z sobą i z innymi ludźmi. W koło powtarzał, że człowiek dla innych ludzi nie da rady być dobry z własnej potrzeby tylko potrzebuje nad sobą bata bożego, żeby być w miarę ok.
Do tego jeszcze ciągle dopytywał się czy kiedyś kogoś okłamałem, jeśli tak, to znaczy że jestem zły do szpiku kości. Bo jak to jezusowy piewca "prawdy" stwierdził jak człowiek zrobi, choć jedną złą rzecz, to już jest skalany i nie ważne, ile dobrych rzeczy zrobi, bo to nie zmyje tego zła, które uczynił a poza tym i tak nikt nie jest dobry bo wszyscy rodzimy się grzesznikami.
Smutny człowiek i tyle.
|
|
2 na 2 | martok (1115 punktów) |
Świadkowie Jehowy mają organizacyjny nakaz aktywnego szerzenia wiary i są z niego rozliczani. Weź więc pod uwagę, że oprócz tego, że oczywiście sami tego chcą, to także muszą to robić i nie mają prawa zrażać się żadnymi odmowami. Piszesz o "chamstwie" p. Andrzeja. W to nie wierzę - są potwornie nachalni, ale nie wyobrażam sobie Świadka Jehowy, który jest chamem. Podjąć rozmowę z tokującym Świadkiem Jehowy można tylko dla sportu i na własną odpowiedzialność, ze świadomością, że są kompletnie odporni na jakiekolwiek argumenty. Równie dobrze możesz próbować przekonywać wioskowego kundla, żeby przestał na Ciebie szczekać. Jak ktoś nie chce zostać wmanewrowany w idiotyczną pseudodyskusję, to jest tylko jedna metoda, taka sama jak w wypadku wszystkich innych nękających nas osób - absolutnie, pod żadnym pozorem i w żaden sposób nie reagować. Przede wszystkim zaś nie wolno do takiej osoby wypowiedzieć ani jednego słowa, bo tylko na to czekają i to im wystarczy aby rozmówcę osaczyć - zwłaszcza rozmówcę dobrze wychowanego. Pa1ryk w swoim poście napisał: Cytat:Większość ludzi po prostu udawała, że nic nie widzi i nie słyszy I mieli rację. Tak masz trzymać, chyba że lubisz bezproduktywnie wydawać dźwięki w kierunku innych ludzi. Tę samą metodę zalecałbym także na tym forum w odniesieniu do nawiedzonych misjonarzy internetowych.
|
|
 | 1 na 1 | Miły (925 punktów) | >Piszesz o "chamstwie" p. Andrzeja. W to nie wierzę - są potwornie nachalni,ale nie wyobrażam sobie Świadka Jehowy, który jest chamem.
Na pewno niegrzecznością jest nazywać ledwo co poznanego człowieka przyjacielem. Na takie miano trzeba sobie zasłużyć i to znajomością trwająca nie mało czasu. Przyjaźń, to poważna sprawa. Nazywać pierwszego, lepszego napotkanego człowieka przyjacielem, to tak jak, by pierwszej lepszej kobiecie spotkanej na ulicy wyznawać miłość.Niektórzy nawet odbierają takie zachowanie jako jawne podlizywanie, nachalność, czy właśnie chamstwo.
|
|
|  | | martok (1115 punktów) |
Chyba odmiennie rozumiemy ten wyraz. Słownikowymi składowymi "chamstwa" są: "ordynarność, grubiaństwo, nieokrzesanie", których w zachowaniu p. Andrzeja nie mogę się dopatrzyć. Ale może nie spierajmy się o słowa, bo rozumiem, że chodziło Ci o sprawy ważniejsze niż słownik języka polskiego.
|
|
 | 7 na 7 | Scorp (5381 punktów) | >Podjąć rozmowę z tokującym Świadkiem Jehowy można tylko dla sportu i na własną odpowiedzialność,
No właśnie. Ja, kiedy jestem w dobrym humorze, to mam taka metodę: robię szeroki uśmiech i mówię coś takiego - o, chodzi o Boga, tak? A o którego? - Bóg jest jeden, pada poważna odpowiedź - Kriszna, prawda? - i uśmiech - nie, nie Kriszna. My nie znamy Kriszny - to może Allach? Albo Jahwe? Ale Kriszna jest starszy, a Allach młodszy i silniejszy! - Bóg jest jeden, zapewniają ponownie - To Kriszna, prawda? ... i uśmiech. I tak do skutku. Żaden nawiedzony, ani para, bo najczęściej chodzą parami, nie wytrzymał dwóch pełnych kółek takiego dialogu z uśmiechem.
>ze świadomością, że są kompletnie odporni na jakiekolwiek argumenty.
Ale nie są odporni na niezbyt mądre teksty, dostosowane do ich poziomu, bo z takimi są na codzień.
> Równie dobrze możesz próbować przekonywać wioskowego kundla, żeby przestał na Ciebie szczekać.
No, no! Miejskie też nie są mądrzejsze! Tylko koty mają swoją godność i powagę. -
|
|
2 na 2 | Tohver (1287 punktów) | Kiedyś otworzyłem drzwi świadkom Jehowy. Tak dla sportu, byłem ciekaw jakich używają argumentów. Trochę się zawiodłem bo nie mieli do powiedzenia nic poza przypadkowymi cytatami z biblii. Chociaż może jest to jakaś metoda? Rzucać przypadkowymi hasłami aż trafimy na takie, które zainteresuje rozmówcę? Mnie nie zainteresowali. Podziękowałem im, dostałem śmieszną książeczkę o biblii i nigdy więcej ich nie widziałem.
|
|
5 na 5 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Kiedyś myślałam o zastosowaniu pewnej strategii, która to wierzących stawia jako "tych złych", ale do tej pory miałam jedynie pomysł na wdrożenie tego w przypadku chrześcijaństwa. Otóż: upieramy się, że Chrześcijaństwo założył Szatan, który to chciał zrobić Bogu (Izraelitów) na złość i zabrać mu wyznawców (wiadomo - więcej wyznawców = więcej many na rzucanie fajnych spelli). W tym celu przybrał ludzki wygląd i wmawiał ludziom, że jest "Synem Bożym", a udowadniał to przy pomocy swoich "szatańskich sztuczek"  Idąc tym torem każde zacytowane słowo Biblii jest słowem Złego i przyczynia się do zwiększenia ilości katastrof, a kaznodzieje mają za zadanie zmniejszenie ilości "prawdziwych wierzących". Nie sprawdzałam tego jeszcze w praktyce, ale jakby się udało trafić na kogoś bardziej rozgarniętego, może by się choć trochę wzdrygnął... No bo czy moja teoria jest w jakikolwiek sposób pozbawiona sensu?  (Pomijam tu oczywiście fakt, że jest oparta na bajdurzeniach starożytnych pasterzy kóz)
|
|
 | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | >Otóż: upieramy się, że Chrześcijaństwo założył Szatan, który to chciał zrobić Bogu (Izraelitów) na złość
Rany, jakie Ty masz pomysły! Ale spróbuję, może mają dowody, że tak nie jest.
>(Pomijam tu oczywiście fakt, że jest oparta na bajdurzeniach starożytnych pasterzy kóz)
Bajdurzenia i inne falsyfikaty to fake, więc ci starożytni pasterze kóz to byłoby... goat-fakers? -
|
|
 | 2 na 2 | deili (1140 punktów) | >Kiedyś myślałam o zastosowaniu pewnej strategii, która to wierzących stawia jako "tych złych", ale do tej pory miałam jedynie pomysł na wdrożenie tego w przypadku chrześcijaństwa. Kiedyś, dawno temu, jako nastolatek interesowałem się różnymi religiami, nie stroniłem też od psychologi. Pamiętam jak rozłożyłem wujka na łopatki udowadniając mu że to szatan jest dobry a bóg zły. Biedak tak się zakłopotał nie umiejąc przeżyć że 15 czy 16 latek go zagiął a on nie umiał nic odpowiedzieć. Nie pamiętam już dokładnych argumentów, ale chodziło o to że boga przedstawiłem jako dyktatora który traktuje nas jak zabawki, a szatana jako anioła którego on znienawidził bo chciał wolności dla człowieka. Do tego wplotłem kilka nakazów z biblii z jednoczesną konfrontacją wiedzy z psychologi, dowiodłem mu że człowiek słuchając zapisów biblii wykończył by się.
|
|
3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Ja, z racji mojego wyglądu, pozwalam sobie na dość chamskie, ale niesamowicie skuteczne - "odpierdol się pan", wypowiadane po "nie, dziękuję". Zastosowanie tego rodzaju polemiki uwalnia mnie od konieczności prowadzenia długich i bezowocnych, acz grzecznych, rozmów na tematy wszelakie.
|
|
5 na 5 | mayolina (2278 punktów) | ja miałam domokrążców | mieszkałam dwa domy od Adwentystów i czasami miałam okazję ich posłuchać: biblia jest słowem bożym, a więc nie ma czego interpretować. Jak napisane jest, że świat stworzono w 7 dni, to w 7 dni stworzono. Ale już Pieśń nad Pieśniami jest metaforą miłości Boga do Kościoła. 7 wzgórz wymienianych w Apokalipsie to 7 wzgórz Rzymu, znak bestii to papież, Jezus wróci za 5 lat (był wtedy rok 1990), nie wolno mi jest wieprzowiny i owoców morza, ale szarańczę jak najbardziej. Ale to były dawne dobre czasy, teraz w dyskusje się nie wdaję, bo szkoda mi czasu. Raz tylko dałam się wciągnąć w rozmowę pt: dlaczego nie wierzę w boga, po czym dwie 'nawracające' zostawiły mi książeczkę antyewolucyjną (niestety, po włosku, więc nie mogłam się w nią wgryźć), a dwa niedziele później wróciły z nadzorcą, który chciał mnie przepytać z lektury. Na szczęście miałam przytomość umysłu by poszczuć go Devonem który wtedy przypominał łysego T Rexa  A kot ma na imię Darwin jakby się kto pytał.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|