 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-04-2012 14:57 | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | Wyznanie teologa
23 na 23 | "Uwolniłem się z wiary" przyznaje prof. teologii Gerd Lüdemann Cytat: [...] Z czasem malała liczba moich obecności na nabożeństwach, żeby pod koniec drugiego semestru zbliżyć się nawet do zera. Miałem problemy pogodzić treści wypowiadane z ambony z treściami w sali wykładowej uczonych i przyglądając się nie mogłem pojąć jak ta sama osoba może głosić po chrześcijańsku i naukowo wykładać. W kazaniach o ST przedstawiano nam Abrahama i Mojżesza tak blisko, jakby to oni sami teraz do nas mówili, a na wykładach o historii Izraela uczyliśmy się przeciwieństwa, Abraham nigdy nie istniał w historii, a o Mojżeszu wiadomo tylko że jest to egipskie imię. Podobnie było z NT. Na nabożeństwie wielkanocnym z ust profesorskich wypowiadano że Jezus powstał z martwych i poleciał do Pana w kosmos, a na seminarium o zmartwychwstaniu uczyliśmy się: Jezus, patrząc historycznie, nigdy nie zmartwychwstał. Apostołowie widzieli go w pewnej wizji.Grób nie był pusty tylko pełny.
Ta ostra różnica między wiarą i nauką bardzo mnie przygnębiała. Tu, w twierdzy niemieckiego oświecenia, chciałem się dowiedzieć co w biblii jest faktem a co fikcją. I dowiedziałem się. Ale siła wybuchowa tej wiedzy była natychmiast - tak mi się wydaje - neutralizowana przez wysoce szanowanych nauczycieli w ich kazaniach. W tej beznadziejnej sytuacji przerwanie studiów teologicznych było już bliskie. Kontynuowałem je jednak ponieważ chciałem poznać zasadność chrześcijaństwa i historię powstania tekstów biblijnych które są wzbogaceniem. A gdzie to można lepiej zrobić jak nie na studiach teologicznych. Ponadto historyczna krytyka dogmatów[..] że wszyscy niewierzący będą potępieni.Kto wierzy i będzie ochrzczony, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy ten będzie przeklęty " powiada nam Jezus". Słyszałem to każdej niedzieli przy chrzcie dziecka z ust pastora i w to wierzyłem. W końcu uwolniłem się z tego bezsensu. Kontynuowałem świadomie studia ale nie zamierzałem zostać pastorem i z nikim nie rozmawiałem o moim problemie. Nikt też o to nie pytał; Trzydzieści lat później, profesor zwyczajny na moim macierzystym Uniwersytecie, odważyłem się wyznać prawdę. Ze wskazaniem na ogólnie znane wyniki badań historycznych - większość słów Jezusa w NT jest nieprawdziwa, nie zalecał żadnej wieczerzy (komunii), zmartwychwstanie jest pewną wizją apostołów - napisałem: Jest wprawdzie sporo powodów żeby być chrześcijaninem, ale nie ma żadnego przekonywującego. Nikt nie może być chrześcijaninem uwzględniając bezpodstawność biblijnych wypowiedzi, i ja też nie jestem już żadnym.
Dlaczego więc profesorowie uczą w niedzielę inaczej niż w ciągu tygodnia? Wiara przenosi góry. Cytat:W rozmowach z różnymi pastorami i księżmi w kręgu rodzinnym i znajomych znam bardzo dobrze ten rozdźwięk między kazaniem i własnym przekonaniem, między wiarą a nauką. Na moje pytanie czy nie ma on wyrzutów sumienia gdy staje w niedzielę na ambonie, jeden z nich mi odpowiedział: "Ach, wiesz co. To co ja tam w niedzielę robię definiuję jako psychoterapię, jako pomoc życiową dla tych których wiara w coś, w taką bajkę, pomaga przejść przez codzienne kłopoty. Oni w ogóle nie chcą wiedzieć prawdy, oni chcą zachować iluzję. Inni, ci co pytają głębiej, tak i tak nie przychodzą na nabożeństwa." Były pastor dr Werner Kubitza pisze: Cytat:Według anonimowych statystyk przeprowadzonych wśród księży i pastorów, 80% jest niewierzących. Ich wykształcenie w życiu świeckim jest nieprzydatne i część robi to ze względów egzystencjalnych bo musi utrzymać rodzinę. Jak widać z powyższych przykładów, powodów wiary trzeba szukać tu na ziemi a nie w niebie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Madame de Montsegur (1910 punktów) | > Były pastor dr Werner Kubitza pisze:> Cytat:Według anonimowych statystyk przeprowadzonych wśród księży i pastorów, 80% jest >niewierzących. Słyszałam osobiście, jak wykładowca historii Kościoła UKSW twierdził, że sami księża w Polsce szacują odsetek niewierzących wśród nich na 40%. Wyznania prof. Ludemanna są mi bardzo bliskie. Mój agnostycyzm jest własnie skutkiem studiów teologicznych
|
|
 | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Słyszałam osobiście, jak wykładowca historii Kościoła UKSW twierdził, że sami księża w Polsce szacują odsetek niewierzących wśród nich na 40%. Wyznania prof. Ludemanna są mi bardzo bliskie. Mój agnostycyzm jest własnie skutkiem studiów teologicznych  To bardzo trudny temat i na pewno nie da się kogoś pełniącego posługę kapłańską jednoznacznie zaklasyfikować jako agnostyka czy ateistę - zwłaszcza, że dochodzi tu nie tyle lęk przed Bogiem, co przed sobą samym, np. o sensowność wyboru, który jest na całe życie. Przynajmniej raz spotkałem starszego wiekiem księdza, człowieka mądrego, oczytanego, inteligentnego, z którym przyszło mi kiedyś rozmawiać na tematy natury ogólnej - odniosłem wtedy wrażenie, że jest dość ostrożny w sformułowaniach i bynajmniej daleki był od entuzjazmu wobec swojej wiary. Nie chodziło tu tylko o mnie, ksiądz ten kiedyś (były to jeszcze czasy, kiedy wiejskie kościółki były otwarte przez cały dzień) wszedł do kościoła w którym siedziało kilkanaście modlących się niewiast i zganił je za to, że zamiast w domu pomagać mężom, tracą czas po próżnicy. Dodam, że sprawa wywołała mały skandal. Jestem pełen szacunku wobec tych księży, którzy przede wszystkim starają się nieść ludziom otuchę i nadzieję. Pomijam już środki, które temu służą - pomagać można nawet pluszowym misiem. I na swój sposób współczuję tym, którzy zrozumieli (a są tacy), że prawda jest trochę inna niż to, co piszą Ewangelie czy Katechizm.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|