Racjonalista - Strona głównaDo treści
Psiowkurzacze

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
19-09-2009 21:12Kowalska (14008 punktów)Psiowkurzacze
Ocena 8 na 8
   Moje miasto, i nie boję się użyć tego słowa, jest zasrane.

   Wychodząc z domu musimy być czujni. Jak drapieżnik. To nic, że znamy teren.
Kupy są wszędzie.

   Każdy chodnik jest zasrany. Na trawnikach i w piaskownicach, w kupach, bawią się dzieci.

   Spiesząc do pracy musisz przystanąć, bo pies na środku chodnika właśnie robi kupę.

   To nic, że masz białe spodnie. Właściciel nie uznaje smyczy, a piesek obwącha cię po nich brudnym nosem. Musisz lecieć do domu i zmieniać gacie. Może szef firmy wybaczy ci spóźnienie. Przecież w brudnych nie pójdziesz.

   Boisz się psów? Latających beztrosko bez smyczy i kagańca? Ależ droga pani! On przecież nie gryzie. Niech się pani nie boi!

   Wieczorem jest dopiero fajnie. Wychodząc na randkę ubierasz stare trampki, a szpilki chowasz do torby.
Zmienisz buty przed wejściem na spotkanie z ukochaną osobą.
No, chyba że dysponujemy noktowizorem. Ale on nie gwarantuje pełnego sukcesu nie wdepnięcia.
A poza tym, idąc z tym na oczach może nam się makijaż popsuć. Nie. Noktowizora nie polecam.

   Polecam za to właścicielom psów trochę więcej szacunku dla innych użytkowników chodników, trawników, piaskownic i całej reszty miasta.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Jak ci się w Polsce* nie podoba, to się wyprowadź!
________________
*) katolickiej; obsranej; śmierdzącej niezmienianymi od tygodni koszulami, majtkami, skarpetkami; [...]



Gdyby wybory coś naprawdę mogły zmienić już dawno by ich zakazano. (K. Livingstone)
19-09-2009 22:15 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Jak ci się w Polsce* nie podoba, to się wyprowadź!
>________________
>*) katolickiej; obsranej; śmierdzącej niezmienianymi od tygodni koszulami, majtkami, skarpetkami; [...]
>


   Nie mogę. Kocham ten kraj. I wpadanie nosem pod pachę pana w autobusie co nim właśnie zatrzęsło, który z uniesioną ręką, trzymającą rurkę, rozsiewa zapach, którego w żadnym kraju nie znajdę.
Kurczewski (2471 punktów)
Nie mitologizujmy bo zaraz się okaże że apokalipsa nadeszła z powodu takiego a nie innego podejścia rodaków do higieny. Znajdziesz, nawet mocno nie szukając w dowolnym kraju europejskim, o azjatyckich nie wspominając.

hototogitsu.blogspot.com/
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To prawda, spędziłem sporo czasu, a ile tam dzikich, bezpańskich psów. Po Indiach różnica między Polską a Szwajcarią nie istnieje. A przy tym lubię Indie i to bardzo. Ale rozumiem żal o brud po psach i bynajmniej się z niego nie śmieję. Rozwiązanie leży chyba w gestii straży miejskiej, albo wykładania większych funduszy na sprzątaczy (nie ma miejsca w Europie, gdzie byłoby inaczej). Ludzie sami z siebie są statystycznie leniwi. Poza tym jest ich dużo. Załóżmy, że ktoś ma psa i dba o to, by po nim sprzątać. ALe przecież zdarzy mu się nie raz, że się bardzo spieszy, ma dosłownie 5 minut, a z pies musi się... wiadomo co. Nawet jeśli to "raz" zdarzy się raz na dwa miesiące, to przecież nie on jeden ma psa... I tak to działa.
20-09-2009 08:55 
 Ocena 3 na 5
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>To prawda, spędziłem sporo czasu, a ile tam dzikich, bezpańskich psów.

Nie do końca taka prawda. Ja też spędziłem sporo czasu w krajach azjatyckich, gdzie psy widziałem tylko w klatkach. Nie widziałem ani jednego psa, biegającego luzem, bo zostałby natychmiast ubity i zjedzony. Był taki pies okrętowy, kundel przygarnięty gdzieś przez załogę. Felkiem go nazwali. On kochał załogę. Zawsze pilnował drzwi kajuty, tego marynarza, który się upił. Widocznie doszedł do wniosku, że marynarz miał taka potrzebę i pilnował spokoju jego nietrzeźwego snu. Był to nieomylny znak dla kapitana, że marynarz jest pijany, ale nic nie mógł zrobić, bo Felek pilnował, żeby kapitan nie mógł zastosować par. 52 k.p.
Kiedyś na stoczni w Korei, wypuścili go na ląd, żeby sobie pobiegał. Stoczniowcom, na jego widok wzrósł gwałtownie apetyt. Załoga stanęła w obronie Felka. Odbyła się prawdziwa bitwa, o jego życie. Poszły w ruch narzędzia, polała się krew.
I tak to różnice cywilizacyjne, objawione podejściem, do celu i sensu egzystencji kundla, stały się zarzewiem konfliktu, który gdyby nie miejscowa policja, mógł przekształcić się w coś większego, globalnego konfliktu cywilizacji i objąć cały świat.
20-09-2009 12:53 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Chiny, czy też Korea to nie Indie. Nie ma czegoś takiego, jak "naród azjatycki". Nie wiem co jest nie do końca prawdą - miałem omamy tych psów w Indiach? W Indiach raczej nie spożywa się psów. Jestem wegetarianinem, ale powiem ci, że to co jemy jest konwencją kulturową. Świnie są bardziej inteligentne niż psy, a jednak w naszych kręgu kulturowym jemy je i traktujemy niezbyt mile (tak jak Chińczycy psy u siebie). Zatem twoja historia nie wzruszyła mnie losem biednego pieska, co raczej pewnym rasizmem kulturowym. Hindusi na przykład uważają krowy za święte. Wielu ludzi kocha zatem te zwierzęta i jest dla nich szokujące, że można je jeść i szlachtować etc. Oczywiście Indie to ogromny kraj, istnieje tam wiele narodów, nawet dzikich plemion. Znajdziesz zatem wysepki, gdzie jada się psy, albo nawet krowy. Ale pisząc Indie mówię o najbardziej powszechnych zwyczajach.

Dodam, że nie uważam, że Hindusi są lepsi od nas, mają lepsze tradycje żywieniowe etc. Po prostu zwracam uwagę na inność. To czy rozpaczamy nad krową, czy nad psem zależy od naszej kultury. Dodam, że w Chinach jest dla mnie nie do przyjęcia trzymanie zwierząt w stanie półśmierci, aby zachowały świerzość... . Ale i u nas bywa - choćby karpie przed dawnymi Saturnaliami (nie lubię zwrotu "boże narodzenie", Saturn milej mi się kojarzy, bo nikt w niego nie wierzy
20-09-2009 13:56 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
A to takie małe nieporozumienie. Ty mówisz o Indiach, ja się odniosłem, jak i Ty, do krajów azjatyckich. Korea, tez Azja. Nie podważam Twojej refleksji o Indiach, przepraszam, dodam tylko, że mięso psie jest smaczne.

Pozdrawiam.
Kurczewski (2471 punktów)
Wszystko to rozumiem, przyznaję rację itd. Po prostu głoszenie że fetorek spod pachy w komunikacji miejskiej jest typowo polską specjalnością to jakieś masochistyczne czarnowidztwo. Tak, mamy problemy z higieną, tak, musimy z tym walczyć (sposób który podałeś jest chyba jedynym sensownym) ale nie, nie jest tak że jakoś się strasznie wyróżniamy na świecie. Ot- jeszcze jeden "średni" narodek.

hototogitsu.blogspot.com/
spray (5875 punktów)

>    Nie mogę. Kocham ten kraj. I wpadanie nosem pod pachę pana w autobusie co nim właśnie zatrzęsło, który z uniesioną ręką, trzymającą rurkę, rozsiewa zapach, którego w żadnym kraju nie znajdę.
>
Moze tego endemicznego nie znajdziesz.
Ale zapewniam Cie, ze inne endemiczne moga byc o niebo gorsze ! Naprawde...
Prawde mowiac, to chyba zolci najmniej cuchna. Moze to takie przystosowanie ewolucyjne ?
Przy ich zageszczeniu - albo musieli mniej cuchnac, albo calkiem zmysl powonienia utracic. Widac to pierwsze okazalo sie prostsze.
20-09-2009 00:13 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Prawde mowiac, to chyba zolci najmniej cuchna. Moze to takie przystosowanie ewolucyjne ?
>Przy ich zageszczeniu - albo musieli mniej cuchnac, albo calkiem zmysl powonienia utracic. Widac to pierwsze okazalo sie prostsze.

   Nie utracili. Jak waleczni zdobywcy mórz i oceanów z Europy przybyli do nich na galerach uczyć ich ładu moralnego, nawracać i takie tam, to ci Chińczycy zdychali ze smrodu. W końcu któryś nie wytrzymał, i wytłumaczył Europejczykom do czego służy papier w toalecie.
   Problem w tym, że nawracający zrozumiał w odwrotnej kolejności. I zamiast najpierw się umyć, a potem papierem osuszyć, on papierem rozsmarowywał wszystko w te i nazad. I śmierdział, jak przed nauką.
spray (5875 punktów)
Kowalska, nie boj nic !
Amerykanscy (oczywiscie !) naukowcy (zapewne pochodzenia hinduskiego, ale niekoniecznie), wykombinowali takie krople. Zakraplasz oczeta przecudnej urody i widzisz, jak kot. No, powaznie ! Tylko linku chyba tak ad hoc nie wygrzebie.

Ale ja nie o tym chcialam...
Otoz... bywaja na swiecie miasta , ktore sie mienia stolicami swiatowymi. A to kultury, a to mody, a to rozpusty, roznie. Albo chociaz kina.
Jedna ze stolic kulturalnych swiata, choc nieco wyblaklej slawy, mieni sie Wieden.
Na, ja ! W Pierwszym Bezirku kupy psiej raczej na trotuarze nie uswiadczysz. Ale juz okolice Katedry dla urozmaicenia tak cuchna konskimi szczynami, ze co wrazliwsze natury przezywaja ciezkie chwile, a ja wrazliwa jestem... No, ale troche trudno tego uniknac w miejscu postoju slawnych wiedenskich dorozek. Kon, jaki jest, kazdy widzi. A tam jeszcze czuje. I to jak !!!
Dobrze, kontynuujmy nasz spacer...
Sa takie we Wiedniu okolice, gdzie nie tylko zywego konia nie uswiadczysz, za to zywego psa jak najbardziej, a kupy psiej - juz nie !
Prawda, ze dziwne?
Dziwne tylko na pierwszy rzut oka.
Na drugi - okazuje sie, ze nie tylko trotuary czyste, ale i posesje jakies takie... czyste. I ladne. I w ogole.
Tam , jak sie okazuje, mieszkaja obywatele, ktorzy pierunskie podatki placa. Tak na rzecz gminy, jak i miasta, oraz panstwa, a niektorzy nawet wybranego kosciola. Oni sa zupelnie zboczeni i kupy swoich psow zbieraja, albo psom daja szanse na wyproznienie w ogrodkach zabaw dla psow, tam wypada zbierac, ale jak ktos zapomni, nikt mu lba nie urwie.
Gdyby jednak taki obywatel i na ulicy zapomnial, mala szansa na wpadke i mandat. Bo i kto zdazy zauwazyc ?
Toc i tak zaraz beda rozne Diensty ulice zamiatac, szorowac, putzowac, bo obywatele placa podatki, wiec sie nalezy, jak psu, za przeproszeniem.

Sa tez takie miejsca niesamowite, mistyczne, gdzie ten swiat prosty i jasny, oraz pachnacy , przechodzi gwaltownie w Bezirk, gdzie akurat sie jakos dziwnie zlozylo, ze kamienice brzydsze, rzadziej remontowane, mieszkania tansze, bo nawet zimny kibelek z woda biezaca tylko w muszli klozetowej, a w mieszkaniach czesto lazienki niet. Jak ktos sobie nie zrobil to nie ma, a przeciez nie kazdemu zalezy, zeby ladnie pachniec od rana, nie?
I co za traf! W tych dzielnicach tez ludzie maja psy, tez je wyprowadzaja. Ale jakos niechetnie sprzataja po nich. Malo tego, oni w ogole niechetni egzystencjalnie do wszystkiego sa. Do placenia podatkow tez. Pewnie dlatego, ze malo zarabiaja. Dlatego najtansze mieszkania wynajmuja. A jak podatkow nie lubia, to sa nielubiani przez Diensty z podatkow oplacane.

Efekt:
Swiatowa stolica kultury mniej wiecej w polowie jest zasrana przez psy, jak sie Tobie, Kowlaska, nie snilo !
Smierdzaca sprawa, nieprawdaz ?

Ale i tak Wieden w porownaniu z Paryzem, lub jeszcze bardziej Rzymem, jest wzorem schludnosci. I nie wiem, czy dlatego, ze Ordnung musst sein. To raczej kwestia wielkosci skupiska bydlat zwanych ludzmi. Im wieksze, tym bardziej smierdzace.
To raczej kwstia statystyczna , choc w duzej mierze kulturowa tez, a jak sie przypatrzec i od strefy klimatycznej troche zalezy, ale juz mniej.

Co mnie natchnelo do takiego sadu? Wspomnienia !
Kiedys regularnie jezdilam w Tatry. Wysiadalam z plecakiem w Kirach i szlam na Hale Ornak, do schroniska. Z dotrzymywanym zamiarem niewychodzenia z gor do powrotu. Z grubsza od min. tygodnia nawet do dwoch miesiecy. I przemieszczania sie tylko gorami do innych schronisk. A bywalo, ze i bacowek. Na przyklad na Hali Rusinowej.

No, to wychodzilam z autobusu w Kirach i dostawalam zawrotu glowy od zapachu regli i hal. A gdy wracalam, juz na pare kilometrow przed Kirami, czy Kuznicami, uderzal mnie smrod ludzkich sadyb. Obrzydliwy !

Ludzie cuchna i juz. W kupie cuchna gorzej, niz sama kupa.
Ale do wszystkiego sa w stanie sie przyzwyczaic.
I m.in. ta zdolnosc zadecydowala o sukcesie ewolucyjnym ludzi. Czyli nas.
A nam sie wydaje, ze tylko mozg. Hehehe...
20-09-2009 09:00 
 Ocena 5 na 5
sukulent (2309 punktów)
>Ludzie cuchna i juz. W kupie cuchna gorzej, niz sama kupa.

Wie to każdy lekarz na ostrym dyżurze, tudzież pogotowiarz.

>Ale do wszystkiego sa w stanie sie przyzwyczaic.

Wie to każdy lekarz na ostrym dyżurze, tudzież pogotowiarz.

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Ludzie cuchna i juz. W kupie cuchna gorzej, niz sama kupa.
>Wie to każdy lekarz na ostrym dyżurze, tudzież pogotowiarz.
Ale im bardziej się kocha ten fach, tym bardziej "człowiek non olet".

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 09:39 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ludzie cuchna i juz. W kupie cuchna gorzej, niz sama kupa.

W pewnym królestwie, w przypływie szczerości, pewien skromny dworzanin, tak mimochodem stwierdził, że na dworze Jej Wysokości, jeno rozmowy o gównach i smród.
Królowa Matka, uniosła się oburzeniem słusznym i krzyknęła z pogardą, "to co tu jeszcze robisz?"

>Ale do wszystkiego są w stanie się przyzwyczaić.

Oto jest odpowiedź. Można te gówna wysprzątać, królestwo przewietrzyć, ale jak komuś to odpowiada, no cóż. Jeżeli w dobrym tonie jest puszczanie wiatrów, przy zamkniętych oknach, to musi być smród. Chodzi jednak o to, ze dworska etykieta, zabrania wydawania przeciągłych pomruków per rectum, to czyni plebs. Na dworze Jej Wysokości, dobrze widziany jest, "z cicha pęk salonowy", szlachetna to sprawa. Zawsze dworzanin, który go wydał, może spojrzeć na sąsiada, a wzrok jego mówi, "to nie ja, to on".
A gówno to gówno, bez względu, z której strony się je ogląda, twierdzenie, że to klejnot, świadectwem obłudy. Ze smrodem nieco inaczej, wszak to co dla jednych jest nim, drugim da się wmówić, że jest cudownym zapachem, powiewem ideału, wolności i tolerancji.
Tych, co mówili tak samo, na rozkaz J.W. wysłano szybkim kopem, poza obszar jej królestwa.

Wierny sługa J.W.

P.S. Wypowiedź jest kierowana gdzie indziej, umieściłem ją tu, potrzebowałem tych dwóch zdań, proszę nie żywić o to urazy. Z nieustającym szacunkiem, jeszcze dworzanin.
20-09-2009 15:29 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Parafrazując: niech dworska szata uwypukla wymowę faktów.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
lontri (16088 punktów)

A mnie najbardziej wkurzają właśnie te osoby, które specjalnie wdeptują w psie kupy, chociaż na chodniku/klatce schodowej/wycieraczce/trawniku/przejściu dla pieszych/piaskownicy dla dzieci/ ........ (w wykropkowane miejsce wpisz dowolne miejsce) jest jeszcze dużo miejsca. Ale nie! Coś takiego jest w ludziach, że zawsze muszą wdepnąć w tą psią kupę. A potem do kogo mają pretensje? No, do kogo?

Oczywiście do Zakładu Oczyszczania Miasta...

BENE DOCET QUI BENE DISTINGUIT
20-09-2009 00:26 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>A mnie najbardziej wkurzają właśnie te osoby, które specjalnie wdeptują w psie kupy, chociaż na chodniku/klatce schodowej/wycieraczce/trawniku/przejściu dla pieszych/piaskownicy dla dzieci/ ........ (w wykropkowane miejsce wpisz dowolne miejsce) jest jeszcze dużo miejsca. Ale nie! Coś takiego jest w ludziach, że zawsze muszą wdepnąć w tą psią kupę. A potem do kogo mają pretensje? No, do kogo?
>Oczywiście do Zakładu Oczyszczania Miasta...

   I chyba podpowiedziałeś mi właśnie rozwiązanie.

   Dawno, dawno temu, w okrutnych czasach socjalizmu, jak człowiek się rano budził, to pod jego drzwiami stała już butelka świeżego mleka.

   Teraz zamiast mleczarzy trzeba znaleźć osoby, które będą wbijały w kupy znaki ostrzegawcze od samego rana.
20-09-2009 08:45 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>    Dawno, dawno temu, w okrutnych czasach socjalizmu, jak człowiek się rano budził...
   Zaraz człowiek.

>... to pod jego drzwiami stała już butelka świeżego mleka.
   I do dziś żyją ludzie, co to mlekiem nazywają.
20-09-2009 08:58 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>A mnie najbardziej wkurzają właśnie te osoby, które specjalnie wdeptują w psie kupy, chociaż na chodniku/klatce schodowej/wycieraczce/trawniku/przejściu dla pieszych/piaskownicy dla dzieci/ ........ (w wykropkowane miejsce wpisz dowolne miejsce) jest jeszcze dużo miejsca. Ale nie! Coś takiego jest w ludziach, że zawsze muszą wdepnąć w tą psią kupę. A potem do kogo mają pretensje? No, do kogo?

Do nikogo, powinni lecieć do najbliższej kolektury totolotka.
sukulent (2309 punktów)
>    Wieczorem jest dopiero fajnie. Wychodząc na randkę ubierasz stare trampki, a szpilki chowasz
>do torby.
>Zmienisz buty przed wejściem na spotkanie z ukochaną osobą.

Ależ trampki, trampki, li i jedynie. I z rozmazanym makijażem. Wbrew temu, co twierdzi Cosmo i inne Twoje Style nie sposób "ukochanej osobie" pokazywać się bez przerwy w szpilkach i z rzęsami przedłużonymi i pogrubionymi trzy i pół raza, mimo, że zapewne jesteś tego warta, a "ukochana osoba" uwielbia się zastanawiać: "moze to jej urok, może to Maybelline".
Większość życia przejdziesz w trampkach i w T-shircie; jeżeli również z "ukochaną osobą", to dobrze, aby zmieszać te dwa składniki i zobaczyć, czy nie wybuchną.

Poza tym plus za ujęcie tematu. Z taką pasją, jakbyś chwilę temu wdepnęła w psią kupę ...

Pozdrawiam

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
karolina m. (380 punktów)
>Każdy chodnik jest zasrany. Na trawnikach i w piaskownicach, w kupach, bawią się dzieci.
Zasrane chodniki to faktycznie koszmar, widywałam takowe, ale na szczęście w moim miejscu zamieszkania ludzie, łącznie z właścicielami psów, wiedzą, do czego służy chodnik. Do chodzenia. I piaskownica. do zabawy dla dziatwy. Ale trawnik?

>Spiesząc do pracy musisz przystanąć, bo pies na środku chodnika właśnie robi kupę.
>To nic, że masz białe spodnie. Właściciel nie uznaje smyczy, a piesek obwącha cię po nich
>brudnym nosem. Musisz lecieć do domu i zmieniać gacie.
>Przecież w brudnych nie pójdziesz.
>Boisz się psów? Latających beztrosko bez smyczy i kagańca? Ależ droga pani! On przecież nie
>gryzie. Niech się pani nie boi!
Cóż, takie chamstwo woła o opieprzenie, ale nie wkładałabym wszystkich posiadaczy psów do jednego wora. Nie dla wszystkich szczucie ubłoconymi, zaślinionymi, śmierdzącymi kundlami użytkowników trasy na parking czy przystanek jest najlepszą rozrywką.

>Polecam za to właścicielom psów trochę więcej szacunku dla innych użytkowników chodników,
>trawników, piaskownic i całej reszty miasta.
No właśnie. Otóż sama jestem właścicielem psa. Sądząc z tonu niektórych wypowiedzi może to wprawić część osób w osłupienie, ale moje użytkowanie chodnika nie ogranicza się jedynie do radosnych spacerów, gdzie kupa ściele się gęsto. Też zdarza mi się spieszyć do pracy czy na zajęcia i też irytuje mnie widok miny na środku chodnika, czy psa załatwiającego potrzebę na tymże. Mojemu psu, 14 lat, staruszek, zdarzyło się parę razy nie dojść do trawnika i walnąć na chodniku. Zaciskałam wówczas zęby i sprzątałam kupę. Ale nie jestem w stanie pojąć w jaki sposób osoba nie posiadająca psa jest użytkownikiem trawnika (o ile ten nie znajduje się bezpośrednio pod oknem). No trudno nawet ironizować. Tarza się po nim? Dlaczego mam zabierać odchody mojego psa z trawnika? Na dłuższą metę, powierzchnię porośniętą roślinami, taka kupa czyni lepszym miejscem. Jest naturalnym nawozem. Znika po bardzo krótkim czasie. Lokalne składowiska śmieci w krzakach, bo ktoś ma za daleko do śmietnika, albo gołębie łajno na miejskiej architekturze, są dla mnie dużo bardziej przerażające, niż psie kupy na trawnikach.
20-09-2009 12:19 
 Ocena 10 na 12
(Alicja)Duda (25557 punktów)
> Ale nie jestem w stanie pojąć w jaki sposób osoba nie posiadająca psa jest użytkownikiem trawnika (o ile ten nie znajduje się bezpośrednio pod oknem). No trudno nawet ironizować. Tarza się po nim? Dlaczego mam zabierać odchody mojego psa z trawnika? Na dłuższą metę, powierzchnię porośniętą roślinami, taka kupa czyni lepszym miejscem. Jest naturalnym nawozem. Znika po bardzo krótkim czasie. Lokalne składowiska śmieci w krzakach, bo ktoś ma za daleko do śmietnika, albo gołębie łajno na miejskiej architekturze, są dla mnie dużo bardziej przerażające, niż psie kupy na trawnikach.

Szczególnie przyjemny jest taki trawnik na wiosnę gdy śnieg schodzi i ukazują się kolejne piętra psich kup.
Trawnik to nie klomb z kwiatkami ani psia tualeta można po nim chodzić, dzieci mogą biegać, można się gimnastykować, w niektórych krajach można wziąć koc i się na trawniku położyć (w środku miasta).
Trawnik dla psów powinien być wyznaczony i ogrodzony a pozostały teren wolny od kup.
Każdą kupę właściciel psa powinien sprzątnąć (z psiego ogródka też).
W chwili obecnej nie mam psów ale przez całe życia jakiegoś miałam a czasem i dwa równocześnie. Miałam ogródek i jak chciałam w nim mieć czysto to musiałam sprzątać kupy, z trawnika przede wszystkim. I codziennie po pracy wiaderko, łopatka i obchód nawet w deszczu ( bo rozmyte gorzej się sprząta).
Trawnik miejski nie jest własnością niczyją jest własnością wspólną chcesz puścić psa na trawnik to po nim sprzątaj inni tez chcą z trawnika korzystać..
Teraz mieszkam w kilkupiętrowej kamienicy. Właściciele psów nie poczuwali się do sprzątania klatki schodowej zasikanej przez ich psy. Ani właściciele suk, które są przyczyną (cieczka) ani psów, które obsikują każdy zakręt. Klatka schodowa jest wspólna więc niczyja. Raz w tygodniu przychodzi sprzątaczka, a że przez 6 dni śmierdzi. Sprzątaczka też się buntowała i chciała za sprzątanie więcej. Zmieniono regulamin.
Teraz każdy właściciel psa albo sprząta albo płaci za sprzątanie. Zasikana klatka - wzywa się sprzątaczkę (płacą solidarnie właściciele psów i suk). Sami zaczęli się pilnować i sprzątają po swoim psie. Klatka schodowa jest czysta. Dało się. Wcześniej było to niemożliwe.
Ty i twój pies - nie jesteś sama na świecie inni też chcą korzystać ze wspólnych terenów.
20-09-2009 12:41 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)


I szkoda, że tylko jeden plus możliwy!
20-09-2009 13:27 
 Ocena 6 na 6
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Trawnik miejski nie jest własnością niczyją jest własnością wspólną chcesz puścić psa na trawnik to po nim sprzątaj inni tez chcą z trawnika korzystać..
Proponujesz tu niebezpieczny półśrodek, zbieranie kup spowoduje, że po kupach pozostaną "niewidoczne gołym okiem" resztki no i dalej będzie on zaszczany. I na to chcesz kłaść kocyk i pikniki urządzać? A piknikowa bułeczka jak dziecku upadnie, to nic - podniesie i zje, posprzątane i czysto przecież. Obok kolejny piesek na tylnych łapkach przykucnięty kładzie lśniący brązowy klocek, ale przecież zaraz pani posprząta, jeszcze te odrobiny pomiędzy źdźbłami, trochę się rozmazało, ale nie widać, tymczasem dziecko kończy bułkę, drugą ręką oparło o trawkę, zmienia rękę bo niewygodnie i wpycha ostatni kęs palcami, oblizuje je - strasznie się ta buła klei od cukru stopionego w słońcu, ciepło przecież, ale sielanka na kocyku, miłego pikniku na osiedlowym trawniku, Dudo.


Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 14:10 
 Ocena 7 na 7
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>........ - strasznie się ta buła klei od cukru stopionego w słońcu, ciepło przecież, ale sielanka na kocyku, miłego pikniku na osiedlowym trawniku, Dudo.
Nie da się wyeliminować z życia wszelkiego kontaktu z bakteriami i zarazkami. I wydaje mi się , że nie jest to wskazane. Coś nasz układ immunologiczny musi zwalczać bo się rozleniwi.

Babranie się w psich kupach to zupełnie coś innego.
20-09-2009 14:48 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Nie da się wyeliminować z życia wszelkiego kontaktu z bakteriami i zarazkami. I wydaje mi się , że nie jest to wskazane. Coś nasz układ immunologiczny musi zwalczać bo się rozleniwi.
Bułka z odrobiną kupy gwarancją zdrowia polskich dzieci?

>Babranie się w psich kupach to zupełnie coś innego.
Sprzątanie po psach poprawi tylko estetykę, ale póki psy będą miały na trawniku wychodek, będzie on psim wychodkiem, nie miejscem pikników. Pozwoliłabyś dzieciom grzebać w muszli klozetowej, bo z grubsza umyta, a wszak układ immunologiczny warto ćwiczyć?


Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 15:19 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)

>Pozwoliłabyś dzieciom grzebać w muszli klozetowej, bo z grubsza umyta, a wszak układ immunologiczny warto ćwiczyć?

A Ty myślisz, że one czekają na pozwolenie Alicji, czy kogokolwiek? Oj, naiwny, naiwny... Choć w intencjach, to w zasadzie...

Pozdr

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Pozwoliłabyś dzieciom grzebać w muszli klozetowej...
>A Ty myślisz, że one czekają na pozwolenie Alicji...
Racja, grunt to nie przeszkadzać, dzieci - jak kocięta - instynktownie wiedzą, co jest dla niech dobre.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 16:02 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)
>Racja, grunt to nie przeszkadzać, dzieci - jak kocięta - instynktownie wiedzą, co jest dla niech dobre.

Ano, ano. Widocznie przeczytały, że dzieci czarnej i biednej populacji USA, wychowujące się w nienajlepszych warunkach higienicznych mają dużo niższy od wychuchanych jedynaków bogaczy wskaźnik zachorowalności na białaczkę limfoblastyczną.

Pozdr

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>dzieci czarnej i biednej populacji USA, wychowujące się w nienajlepszych warunkach higienicznych mają dużo niższy od wychuchanych jedynaków bogaczy wskaźnik zachorowalności na białaczkę limfoblastyczną.
Co pediatrzy skrzętnie zatajają, gdyż zdrowie pacjentów nie jest im do niczego potrzebne.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 18:57 
 Ocena 7 na 7
sukulent (2309 punktów)
>Co pediatrzy skrzętnie zatajają (...)

Pewnie dlatego trąbią o tym od dziewięciu lat na każdym kursie onkologii i hematologii dziecięcej. Taka forma zatajania

Pozdr.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>trąbią o tym od dziewięciu lat na każdym kursie onkologii i hematologii dziecięcej
Nawet nie muszą trąbić, bo jest tradycją, iż każdy rodzic taki kurs onkologii odbywa.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 19:47 
 Ocena 3 na 3
sukulent (2309 punktów)
Pewnie. Jest też niekwestionowaną tradycją, że każdy rodzic pilnie słucha swojego pediatry i broń boże nie wydaje się mu, że wie lepiej, kiedy mu się tłumaczy, żeby nie wygotowywać rąk, nie dyzenfykować znajomych i puścić dziecko, zeby sobie po dywanie poraczkowało i kłaków pojadło.

Pozdr.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> Jest też niekwestionowaną tradycją, że każdy rodzic pilnie słucha swojego pediatry i broń boże nie wydaje się mu, że wie lepiej, kiedy mu się tłumaczy, żeby nie wygotowywać rąk, nie dyzenfykować znajomych i puścić dziecko, zeby sobie po dywanie poraczkowało i kłaków pojadło.
Ale na pewno mogą w necie poczytać czym ryzykują zachowując rygorystyczną czystość. Też bym poczytał, ale nic nie znajduję.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 20:56 
 Ocena 2 na 4
sukulent (2309 punktów)
>Ale na pewno mogą w necie poczytać czym ryzykują zachowując rygorystyczną czystość. Też bym poczytał, ale nic nie znajduję.

Mogą, mogą. Na przykład tu : www.springerlink.com/content/w987364l65080633/

Pozdr.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
20-09-2009 22:00 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mogą, mogą. Na przykład tu : www.springerlink.com/content/w987364l65080633/
Niestety Polacy mogą tego nie zrozumieć, podobnie jak Ty możesz nie rozumieć za co dałem Ci minus. Ale jak przetłumaczysz na polski tę stronę do której dałaś link dla polskich rodziców, ja Tobie wytłumaczę za co jest minus.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 22:25 
 Ocena 2 na 4
sukulent (2309 punktów)
Badania o których mówię przeprowadzili naukowcy z NCI z USA. Opublikowali je w języku angielskim, czego możesz nie zrozumieć. Chętnie Ci pewnie wyjaśnią.

> możesz nie rozumieć za co dałem Ci minus.

Rozumiem, rozumiem. Za to, że nie znasz angielskiego

Pozdr.

P.S. Skąd zresztą pomysł,że to link jakiś szczególny dla polskich rodziców? Amerykańscy też się mogą czegoś dowiedzieć, oraz wszyscy inni.


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Badania o których mówię przeprowadzili naukowcy z NCI z USA. Opublikowali je w języku angielskim, czego możesz nie zrozumieć. Chętnie Ci pewnie wyjaśnią.
OD początku chodziło o link do strony na której polscy rodzice mogliby poczytać o pożytkach ze zjadania psich kup i zabaw w niedomytym klozecie. Wbrew swoim twierdzeniom nie masz takiego, czyli mi tu od początku jakieś kity wstawiałaś, minus.

>> możesz nie rozumieć za co dałem Ci minus.
>Rozumiem, rozumiem. Za to, że nie znasz angielskiego
Angielskiego nie znałem od zawsze, a minus trafił Ci się teraz, więc nie. Ale nie zniechęcaj się, zgaduj dalej, musi być przecież jakiś powód.

>P.S. Skąd zresztą pomysł,że to link jakiś szczególny dla polskich rodziców? Amerykańscy też się mogą czegoś dowiedzieć, oraz wszyscy inni.
Ja im nie bronię, ale mowa była o naszych, taki jest ten wątek - o polskich realiach, polskie kupy polskich psów, wszystko inne tego kontynuacją i konsekwencją.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
21-09-2009 09:35 
 Ocena 4 na 4
sukulent (2309 punktów)
Polski link znajdziesz sobie sam, jak poszukasz. Ale Ci się nie chce. Lubisz na talerzu. Minusa Ci za to nie dam, bo to pewnie też masz od zawsze. Może Ty mi dasz.
Wklep sobie w gugla "etiologia ostrej białaczki limfoblastycznej dzieci" i przeszukaj linki, oczywiście jeżeli masz ochotę skorzystać z mojej rady.
Co zaś do pożytków z zabaw w niedomytym klozecie, to jeżeli chcesz rozszerzyć wiedzę (wiem, że lubisz na talerzu, ale nie zniechęcaj się, przyjdzie dzień, kiedy odważnie wyjdziesz poza wiki ), to alergolodzy mają także wiele do powiedzenia na ten temat.
Tak na marginesie - Alicja jakoś wie o ćwiczeniu układu immunologicznego. Ciekawe skąd.

Pozdr.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka") )
24-09-2009 13:56 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Polski link znajdziesz sobie sam, jak poszukasz. Ale Ci się nie chce.
Jest przyjęte, ale nade wszystko logiczne, by uwiarygadniać argumenty własne, nie adwersarza, a wszak to Ty się upierałaś, jakoby rodzice byli przez lekarzy informowani o pożytkach z brudu. Na razie podtrzymuję swoje twierdzenie, że psie odchody należy trzymać z dala od dzieci, oraz że pożytki z brudu lekarze zatajają.

>Alicja jakoś wie o ćwiczeniu układu immunologicznego. Ciekawe skąd.
Wszyscy to wiemy, tylko że ta wiedza pochodzi z przekazów ludowych.

(Zaś co do języków, to sama widzisz, że mało kto jest bez zarzutu.)

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
24-09-2009 15:32 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)
>Jest przyjęte, ale nade wszystko logiczne, by uwiarygadniać argumenty własne, nie adwersarza, a wszak to Ty się upierałaś, jakoby rodzice byli przez lekarzy informowani o pożytkach z brudu.

Czyżbyś był polskim rodzicem, a ja lekarzem, do którego się udałeś po informacje?

>>Alicja jakoś wie o ćwiczeniu układu immunologicznego. Ciekawe skąd.
>Wszyscy to wiemy, tylko że ta wiedza pochodzi z przekazów ludowych.

Czyżbyś wiedział, skąd wie Alicja?

Co zaś do języków, to biorąc pod uwagę Twoją "specjalizację", jak byłeś to łaskaw nazwać w którymś z Twoich postów, zdecydowanie rekomenduję naukę angielskiego. To "język medyczny" całego świata. Wszyscy studenci medycyny muszą go znać. Sam rozumiesz, że to z daleka pachnie tajnym szyfrem, którym porozumiewają się sprzysiężone ku zgubie pacjentów, żądne władzy nad światem hordy medyków. Teraz dodatkowo znać go będzie każde dziecko, bo nauka jest obowiązkowa od pierwszej klasy. Tym samym liczba polskich linków tym bardziej stopnieje.

Pozdr


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
24-09-2009 17:59 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Czyżbyś był polskim rodzicem, a ja lekarzem, do którego się udałeś po informacje?
Dokładnie tak, takie role tu odgrywamy, ja reprezentuję rodzica, Ty zaś włączyłaś się do dyskusji jako fachowiec od leczenia jego dziecka.

>Czyżbyś wiedział, skąd wie Alicja?
"Alicja" jest tu (z Twojego mianowania zresztą) "statystycznym rodzicem", zatem mamy pytanie skąd wie to statystyczny rodzic. A że ja jestem, lub mogę takim być, to wiem, skąd wie statystyczna "Alicja".

>zdecydowanie rekomenduję naukę angielskiego. To "język medyczny" całego świata. Wszyscy studenci medycyny muszą go znać. Sam rozumiesz, że to z daleka pachnie tajnym szyfrem, którym porozumiewają się sprzysiężone ku zgubie pacjentów, żądne władzy nad światem hordy medyków. Teraz dodatkowo znać go będzie każde dziecko, bo nauka jest obowiązkowa od pierwszej klasy. Tym samym liczba polskich linków tym bardziej stopnieje.

Mimo realiów, co do których trudno Ci nie przyznać racji, przykro czytać, że promujesz tu anglojęzyczność jako język nauki, a całkiem bagatelizujesz polszczyznę. Przecież odejście od języka narodowego to odejście od całej narodowej kultury. Twierdzisz, że lekarze udzielają polskim rodzicom wskazówek co to jakiegoś tam postępowania, a ostatecznie okazuje się, że nawet polskiego linka z taką informacją nie ma.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
24-09-2009 18:52 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)
>>Czyżbyś był polskim rodzicem, a ja lekarzem, do którego się udałeś po informacje?
>Dokładnie tak, takie role tu odgrywamy, ja reprezentuję rodzica, Ty zaś włączyłaś się do dyskusji jako fachowiec od leczenia jego dziecka.

Wspaniale.
Wobec tego przeczytaj któryś z moich poprzednich postów o niewygotowywaniu rąk i nie dezynfekowaniu znajomych.

>Mimo realiów, co do których trudno Ci nie przyznać racji,

Nie jesteś przypadkiem chory?

>przykro czytać, że promujesz tu anglojęzyczność jako język nauki, a całkiem bagatelizujesz polszczyznę. Przecież odejście od języka narodowego to odejście od całej narodowej kultury. Twierdzisz, że lekarze udzielają polskim rodzicom wskazówek co to jakiegoś tam postępowania, a ostatecznie okazuje się, że nawet polskiego linka z taką informacją nie ma.

Nie bój nic
Język angielski jest jedynie językiem "medycznym". Gdzie mu tam do naszej narodowej kultury. Ta pozostanie nietknięta; "Litwo, ojczyzno moja" i "daj ać pobrusę" nadal będą świecić z dotychczasowym zasięgiem. Badania z NCI mu nie zaszkodzą. Co do polskiego linka - jak się powiodło z "etiologią ostrej białaczki limfoblastycznej u dzieci"? On tam jest ten link... Czeka na Ciebie.

pozdr.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
24-09-2009 21:12 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>trudno Ci nie przyznać racji,
> Nie jesteś przypadkiem chory?
Nie jestem przypadkiem. Ergo - jestem zdrowy.

>jak się powiodło z "etiologią ostrej białaczki limfoblastycznej u dzieci"? On tam jest ten link... Czeka na Ciebie.
Ten się nie liczy, bo jest na specjalistycznej stronie lekarskiej, a ma być taki dla pacjentów. Rodzice zdrowych dzieci nie czytują o "ostrych białaczkach u dzieci" tylko pilnują, żeby się im te maluchy w klozecie nie bawiły.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
25-09-2009 20:11 
 Ocena 2 na 2
sukulent (2309 punktów)
>Ten się nie liczy, bo jest na specjalistycznej stronie lekarskiej, a ma być taki dla pacjentów.

Chwileczkę, czy Ty sugerujesz, że rodzice to idioci i na ogólnodostępnym linku poczytać nie umieją? A tak się onegdaj pieniłeś, że to ja traktuję rozmaitych ludzi jako nierozumnych...
To jak ten link ma wyglądać? Różowy w kaczuszki?

>Rodzice zdrowych dzieci nie czytują o "ostrych białaczkach u dzieci" tylko pilnują, żeby się im te maluchy w klozecie nie bawiły.

To rodzice zdrowych dzieci, czy pacjenci - zdecyduj się.

Pozdr.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
26-09-2009 00:17 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>sugerujesz, że rodzice to idioci i na ogólnodostępnym linku poczytać nie umieją?
Sugeruję, że tylko idiota by zakładał powszechne zainteresowanie etiologią białaczki limfoblastycznej.

>To rodzice zdrowych dzieci, czy pacjenci - zdecyduj się.
Na jedno wychodzi, w imieniu dzieci czytają ich rodzice.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
sukulent (2309 punktów)

>Sugeruję, że tylko idiota by zakładał powszechne zainteresowanie etiologią białaczki limfoblastycznej.

Ci, którzy są zaiteresowani przeczytają z ogólnodostępnego linku bez kaczuszek. Niezainteresowanym i kaczuszki nie pomogą.

>>To rodzice zdrowych dzieci, czy pacjenci - zdecyduj się.
>Na jedno wychodzi, w imieniu dzieci czytają ich rodzice.

Nie zupełnie. Rodzice pacjentów czytają takie rzeczy dość powszechnie. I to w oryginale. Im medyczniej tym lepiej. Rodzice zdrowych dzieci różnie odnoszą się do zaleceń pediatry (bo co on w końcu wie, a nowotwory przydarzają się innym dzieciom).

Pozdr.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ci, którzy są zaiteresowani przeczytają z ogólnodostępnego linku bez kaczuszek. Niezainteresowanym i kaczuszki nie pomogą.
Omawiamy zaangażowanie lekarzy w informowanie pacjentów.

A chwyt z kaczuszkami i Tobie nie pomógł. Nie ze mną te kaczuszki, Sukulent.

>Nie zupełnie.
Zupełnie nie?

>Rodzice pacjentów czytają takie rzeczy dość powszechnie. I to w oryginale. Im medyczniej tym lepiej.
Przypomnę, że spieramy się o to, czy lekarze upowszechniają wśród ogółu rodziców małych dzieci wiedzę o zagrożeniu białaczką wskutek nadmiernej czystości, a nie o to na ile rodzice dzieci już chorych chcą czytywać stricte medyczne artykuły na temat tej choroby.

>Rodzice zdrowych dzieci różnie odnoszą się do zaleceń pediatry (bo co on w końcu wie, a nowotwory przydarzają się innym dzieciom).
Podejście rodziców do zaleceń pediatrów też nie jest naszym tematem, bo jest nim sama jakość owych zaleceń. Które albo są nierzetelne, albo przekazana przez Ciebie tym wątku wiedza o etiologii białaczki taką jest.

Podejrzewam to drugie.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
sukulent (2309 punktów)
>Omawiamy zaangażowanie lekarzy w informowanie pacjentów.

Osnowo, jeżeli lekarzy w informowanie pacjentów, to na ten temat pisałam już wyżej. Ty wyraźnie domagałeś się informacji na temat "samoinformowania" się rodziców w internecie i to w języku polskim, bo angielski okazał się nie dość dobry.

>Przypomnę, że spieramy się o to, czy lekarze upowszechniają wśród ogółu rodziców małych dzieci wiedzę o zagrożeniu białaczką wskutek nadmiernej czystości, a nie o to na ile rodzice dzieci już chorych chcą czytywać stricte medyczne artykuły na temat tej choroby.

To nie nazywaj ich pacjentami, bo póki zdrowi, pacjentami nie są.

>Podejście rodziców do zaleceń pediatrów też nie jest naszym tematem, bo jest nim sama jakość owych zaleceń.Które albo są nierzetelne,

Dobra. W takim razie poproszę o link do badań na temat zaleceń pediatrów dla rodziców. Zarzucasz im nierzetelność, więc podeprzyj zarzut.

>...albo przekazana przez Ciebie tym wątku wiedza o etiologii białaczki taką jest.
>Podejrzewam to drugie.

Skoro badania naukowców z Narodowego Instytutu Zdrowia są dla Ciebie nieprzekonujące, to ciekawe, co jest. Polskie linki o etiologii białaczki (acz wtórne do amerykańskiego oryginału) też były niedobre, bo na "medycznej stronie". Czy do Ciebie o etiologii białaczki ma przemówić Doda na swoim blogu? I jej uwierzysz?

Pozd.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ty wyraźnie domagałeś się informacji na temat "samoinformowania" się rodziców w internecie i to w języku polskim
Chodziło o strony adresowane do społeczeństwa, a prowadzone przez lekarzy.

>To nie nazywaj ich pacjentami, bo póki zdrowi, pacjentami nie są.
Są. Są nawet tacy.

>Zarzucasz im nierzetelność
Zakładam ich nierzetelność.

>Skoro badania naukowców z Narodowego Instytutu Zdrowia są dla Ciebie nieprzekonujące
Badania, których sami badacze nie ośmielają się spopularyzować, są nieprzekonujące.

>Czy do Ciebie o etiologii białaczki ma przemówić Doda na swoim blogu?
Skoro nie ma bardziej rzetelnych propozycji.


Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
26-09-2009 16:10 
 Ocena 1 na 1
sukulent (2309 punktów)
>Chodziło o strony adresowane do społeczeństwa, a prowadzone przez lekarzy.

Wszystkie ogólnodostępne strony są adresowane do społeczeństwa.Jak sam zauważyłeś istnieją portale medyczne, gdzie mogą zalogować się jedynie lekarze. Te ogólnodostępne nie są. Wiadomości o etiologii białaczki znajdują się na tych pierwszych.

>Są. Są nawet tacy.

Nie miałam pojęcia. Dotychczas pojęcia pacjent używałam jedynie w odniesieniu do osób chorych. Podobnie wszyscy znani mi lekarze.

>Zakładam ich nierzetelność.

To wyklucza wszelką z Tobą dyskusję.

>Badania, których sami badacze nie ośmielają się spopularyzować, są nieprzekonujące.

Badania zostały spopularyzowane poprzez publikację w czasopiśmie medycznym oraz dodatkowo poprzez włączenie ich wyników do programu obowiązkowego szkolenia wszystkich pediatrów.

>>Czy do Ciebie o etiologii białaczki ma przemówić Doda na swoim blogu?
>Skoro nie ma bardziej rzetelnych propozycji.

Skoro zaproponowane powyżej są według Ciebie nierzetelne - pozostaje mi tylko życzyć miłych chwil z Dodą.

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Wszystkie ogólnodostępne strony są adresowane do społeczeństwa.
Nieprawda, pierwsza z brzegu ogólnodostępna "Medycyna Praktyczna" określona jest jako "portal dla lekarzy".

>>Zakładam ich nierzetelność.
>To wyklucza wszelką z Tobą dyskusję.
Dyskusję wyklucza jedynie zgodność poglądów.

>Badania zostały spopularyzowane poprzez publikację w czasopiśmie medycznym
Publikacja w czasopiśmie medycznym nie spełnia wymogów popularyzacji.

>oraz dodatkowo poprzez włączenie ich wyników do programu obowiązkowego szkolenia wszystkich pediatrów.
Ponieważ nie widać, by informacja o dobroczynnym wpływie brudu na zdrowie dzieci jakoś docierała od naukowców świata medycznego do rodziców małych dzieci, sądzę, że albo jest ona zatajana, albo nie jest to informacja naukowa.


Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
sukulent (2309 punktów)

>Nieprawda, pierwsza z brzegu ogólnodostępna "Medycyna Praktyczna" określona jest jako "portal dla lekarzy".

Wśród linków masz zarówno strony dla wszystkich, jak i portale dla lekarzy.

>Dyskusję wyklucza jedynie zgodność poglądów.

Zakładam, że jeszcze parę innych rzeczy.

>Ponieważ nie widać, by informacja o dobroczynnym wpływie brudu na zdrowie dzieci jakoś docierała od naukowców świata medycznego do rodziców małych dzieci,

Tego nie wiem. Nie ma jeszcze badań na temat efektów informowania rodziców w tym zakresie. A może Ty znasz jakieś, skoro tak pewnie się wypowiadasz?

A jakie są Twoje kryteria dla informacji naukowej? Chętnie poinformuję o nich naukowców z NCI, aby mogli się zweryfikować.


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Wśród linków masz zarówno strony dla wszystkich, jak i portale dla lekarzy.
Nie wiem których linków, a zmiana tematu nie zmienia faktu, że dostępność strony nie przesądza o jej adresacie, co przecież dopiero co twierdziłaś.

>Nie ma jeszcze badań na temat efektów informowania rodziców w tym zakresie. A może Ty znasz jakieś, skoro tak pewnie się wypowiadasz?
A ja nie piszę o efektach, bo te efekty mogą zaistnieć bez lekarskiej łaski, bo w sprawie czystości i brudu w dużej mierze funkcjonuje praktyka ludowa.

>A jakie są Twoje kryteria dla informacji naukowej?
Pod naukową informacją podpisuje się dyplomowany lekarz.

Dlatego jeśli podana przez Ciebie informacja o treści " dzieci czarnej i biednej populacji USA, wychowujące się w nienajlepszych warunkach higienicznych mają dużo niższy od wychuchanych jedynaków bogaczy wskaźnik zachorowalności na białaczkę limfoblastyczną" jest naukowa, to z faktu, iż nie jest u nas popularyzowana wnoszę, iż polscy lekarze nie troszczą się o zdrowie polskich dzieci.

A jeśli naukową nie jest, to publikując ją tutaj - kłamałaś.

PS. so.pwn.pl/zasady.php?id=629527

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
sukulent (2309 punktów)
>Nie wiem których linków,

Linków, które są odpowiedzią gugla na wyszukiwanie hasła "etiologia ostra białaczka limfoblastyczna dzieci"

>dostępność strony nie przesądza o jej adresacie, co przecież dopiero co twierdziłaś.

Jeżeli strona jest ogólnie dostępna, to jej autor jest świadom, że czytać będą ją wszyscy, którzy na tę stronę zawędrują.

>A ja nie piszę o efektach, bo te efekty mogą zaistnieć bez lekarskiej łaski, bo w sprawie czystości i brudu w dużej mierze funkcjonuje praktyka ludowa.

A o czy piszesz tu:
>Ponieważ nie widać, by informacja o dobroczynnym wpływie brudu na zdrowie dzieci jakoś docierała od naukowców świata medycznego do rodziców małych dzieci,

>Pod naukową informacją podpisuje się dyplomowany lekarz.

Pod tą podpisał się nawet więcej niż jeden :http://www.springerlink.com/content/w987364l65080633/

A podana przeze mnie informacja o treści " dzieci czarnej i biednej populacji USA, wychowujące się w nienajlepszych warunkach higienicznych mają dużo niższy od wychuchanych jedynaków bogaczy wskaźnik zachorowalności na białaczkę limfoblastyczną" właśnie na tej publikacji się opiera.

PS. dziękuję za zwrócenie uwagi


"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Linków, które są odpowiedzią gugla na wyszukiwanie hasła "etiologia ostra białaczka limfoblastyczna dzieci"
Te linki nie spełniają wymogu popularyzatorstwa, no i jak się już rzekło, nie moją rzeczą jest ich wyszukiwanie.

>Jeżeli strona jest ogólnie dostępna, to jej autor jest świadom, że czytać będą ją wszyscy, którzy na tę stronę zawędrują.
To jeszcze nie spełnia postulatu popularyzatorstwa.

>A o czy piszesz tu:
>>Ponieważ nie widać, by informacja o dobroczynnym wpływie brudu na zdrowie dzieci jakoś docierała od naukowców świata medycznego do rodziców małych dzieci,
Że nie mogę natrafić na żaden ślad popularyzatorstwa tej wiedzy.

>>Pod naukową informacją podpisuje się dyplomowany lekarz.
>Pod tą podpisał się nawet więcej niż jeden :http://www.springerlink.com/content/w987364l65080633/
>A podana przeze mnie informacja [...] właśnie na tej publikacji się opiera.
I tylko pozostaje otwarta kwestia dlaczego wiedza ta nie jest popularyzowana, a wręcz przed polskimi rodzicami zatajana.

Twierdzę, że informacja ta jest zatajana, ponieważ ogół polskich rodziców zdrowych dzieci nie będzie po wskazówki pielęgnacyjne sięgać do artykułów nt. etiologii białaczki limfoblastycznej publikowanych na anglojęzycznych portalach medycznych dla lekarzy.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
sukulent (2309 punktów)
>To jeszcze nie spełnia postulatu popularyzatorstwa.

A informacja przekazana rodzicom w gabinecie lekarskim spełnia?

>I tylko pozostaje otwarta kwestia dlaczego wiedza ta nie jest popularyzowana, a wręcz przed polskimi rodzicami zatajana.

Jeżeli linki na ten temat są dla Ciebie za trudno dostępne, to wyjdź poza internet. Informacje na ten temat są udzielane rodzicom w gabinetach lekarskich, pojawiają się także w kolorowcach dla rodziców.

>Twierdzę, że informacja ta jest zatajana, ponieważ ogół polskich rodziców zdrowych dzieci nie będzie po wskazówki pielęgnacyjne sięgać do artykułów nt. etiologii białaczki limfoblastycznej publikowanych na anglojęzycznych portalach medycznych dla lekarzy.

A po co będzie sięgał ogół polskich rodziców?

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>To jeszcze nie spełnia postulatu popularyzatorstwa.
>A informacja przekazana rodzicom w gabinecie lekarskim spełnia?
Nic nam po tym, nie możemy sprawdzić co się mówi w gabinetach.

>Informacje na ten temat są udzielane rodzicom w gabinetach lekarskich, pojawiają się także w kolorowcach dla rodziców.
Tego nie da się zweryfikować, wiarygodny byłby net, ale nie udaje nam się się nic znaleźć.

>A po co będzie sięgał ogół polskich rodziców?
Więc nie wiesz? Do książek, netu i po czasopisma.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
sukulent (2309 punktów)
>Nic nam po tym, nie możemy sprawdzić co się mówi w gabinetach.

Te badania właśnie sprawdzają.

>Tego nie da się zweryfikować, wiarygodny byłby net, ale nie udaje nam się się nic znaleźć.

Nie nic, tylko nic, coby odpowiadało Tobie

"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka" )
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>Nic nam po tym, nie możemy sprawdzić co się mówi w gabinetach.
>Te badania właśnie sprawdzają.
Podsłuchują?

>Nie nic, tylko nic, coby odpowiadało Tobie
Nic co by dowodziło popularyzacji u nas, takiego linka nie dałaś.

Myślę, że z tymi badaniami, to lipa, bo żadnego konkretnego brudu nie badano, są tylko te statystyki z których wychodzi, że prosty mniej czysty lud mniej choruje na białaczkę. Ot, i całe wielkie odkrycie naukowe.

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 14:51 
 Ocena 4 na 4
karolina m. (380 punktów)
>Trawnik to nie klomb z kwiatkami ani psia tualeta można po nim chodzić, dzieci mogą biegać, można się gimnastykować, w niektórych krajach można wziąć koc i się na trawniku położyć (w środku miasta).
>W chwili obecnej nie mam psów ale przez całe życia jakiegoś miałam a czasem i dwa równocześnie. Miałam ogródek i jak chciałam w nim mieć czysto to musiałam sprzątać kupy, z trawnika przede wszystkim. I codziennie po pracy wiaderko, łopatka i obchód nawet w deszczu ( bo rozmyte gorzej się sprząta).
>Trawnik miejski nie jest własnością niczyją jest własnością wspólną chcesz puścić psa na trawnik to po nim sprzątaj inni tez chcą z trawnika korzystać..

To, co dzieje się w prywatnych ogródkach, to sprawa właścicieli. Nie mówiłam też o parkach miejskich, które są przeznaczone do wypoczynku i rekreacji. Trawniki, na których ludzie spacerują, rozkładają koce i odpoczywają, z pewnością nie są odpowiednie na psie kupy, zgadzam się w 100%.
Natomiast taki np. trawnik na moim osiedlu, prostokąt mniej więcej 10x15, w pewnym okresie roku jest pokryty gnijącymi mirabelkami. Przez okrągły rok służy rzeszy osiedlowych dokarmiaczek jako zaimprowizowana jadłodajnia dla kotów i gołębi (czasem trudno orzec czym właściwie je karmią). Nie widziałam, żeby biegały tam dzieciaki. Gdyby ktoś zaczął się tam gimnastykować, ludzie ustawiliby się chyba w kółeczko, żeby popatrzeć. Zabieranie stamtąd psiej kupy jest dla mnie śmieszne i absurdalne.

>Teraz mieszkam w kilkupiętrowej kamienicy. Właściciele psów nie poczuwali się do sprzątania klatki schodowej zasikanej przez ich psy. Ani właściciele suk, które są przyczyną (cieczka) ani psów, które obsikują każdy zakręt.

Też bym się wściekła, gdyby pies któregoś z moich sąsiadów sikał na klatce. Mój nigdy na to nie wpadł.
20-09-2009 15:24 
 Ocena 4 na 6
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Natomiast taki np. trawnik na moim osiedlu, prostokąt mniej więcej 10x15, w pewnym okresie roku jest pokryty gnijącymi mirabelkami. Przez okrągły rok służy rzeszy osiedlowych dokarmiaczek jako zaimprowizowana jadłodajnia dla kotów i gołębi (czasem trudno orzec czym właściwie je karmią). Nie widziałam, żeby biegały tam dzieciaki. Gdyby ktoś zaczął się tam gimnastykować, ludzie ustawiliby się chyba w kółeczko, żeby popatrzeć. Zabieranie stamtąd psiej kupy jest dla mnie śmieszne i absurdalne.

Ten trawnik jeżeli jest ubikacją dla psów, jadłodajnią dla kotów i gołębi śmierdzi przechodzenie koło czegoś takiego nie jest przyjemne. Z estetyką osiedla też nie ma wiele wspólnego.
Nie przekonasz mnie że gdziekolwiek można zostawić nie sprzątane kupy psie (365 kup rocznie przy czasie rozkładu około 2-3 miesięcy/ na jednego psa), jestem tez przeciwniczką karmienia gołębi w mieście. Co do dzikich kotów się nie wypowiadam bo mogłoby się okazać, że szczury są gorsze.
20-09-2009 13:06 
 Ocena 6 na 6
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)

>Ale nie jestem w stanie pojąć w jaki sposób osoba nie posiadająca psa jest użytkownikiem trawnika (o ile ten nie znajduje się bezpośrednio pod oknem).

   To rzeczywiście nie jest takie proste do pojęcia, zwłaszcza dla właścicieli czworonogów, choć w swojej istocie jest banalnie proste.
   Jak już napisała Ala Duda: trawnik miejski jest własnością nas wszystkich, choćby przez fakt solidarnego płacenia podatków, z których jest utrzymywany. Nie każdy z nas ma ochotę podziwiać piękno przyrody w jej ekskremalnym wydaniu! Nie każdy też ogranicza się do samego podziwu - niektórzy chcą jeszcze z tego piękna skorzystać i wejść z nim w bliższy kontakt (szczegółowe przypadki też w poście Ali). A wyobraźmy też sobie, że są ludzie, którzy muszą z racji swojej pracy zawodowej takim trawnikiem się opiekować i np. co pewien czas go kosić. Nie jestem złośliwy, ale chciałbym, abyś w trakcie pracy takiej kosiarki (na bardzo wysokich obrotach) znalazła się w zasięgu jej działania! Myślę, że skutki tych estetycznych doznań pozwolą Ci lepiej zrozumieć sensowność zarządzenia o konieczności sprzątania po swoich ulubieńcach także i na puplicznych trawnikach. Rachunek z pralni też powinien podziałać motywująco.

   Serdecznie pozdrawiam wraz z moimi psami.

fides ex necessitate esse non debet
20-09-2009 15:04 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

> Dlaczego mam zabierać odchody mojego psa z trawnika? Na dłuższą metę, powierzchnię porośniętą roślinami, taka kupa czyni lepszym miejscem. Jest naturalnym nawozem.
Więc może wzorem Adasia Miauczyńskiego będę i ja swoje kupy donosił na trawnik?

Na posty ignorujące zalecenie § 14. 3. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
20-09-2009 13:08
 Ocena 12 na 12
Madman (7811 punktów)

Rysunek Marka Raczkowskiego, ze strony przekroj.pl
Kowalska (14008 punktów)
   Widzę, że wątek się rozwija, więc proponuję zająć się kolejną grupą użytkowników chodników w mieście.

   Przeciętny osobnik tego gatunku jest po czterdziestce i wcześnie wstaje do pracy. Po porannej toalecie, polegającej na zaczesaniu włosów mokrym grzebieniem, wychodzi do pracy.
Zaraz po wyjściu z domu przystaje, i zapala swojego pierwszego papierosa. Po dwóch zaciągnięciach dostaje ataku kaszlu. Nie zrażony wypala do końca po czym następuje kolejny rytuał. Osobnik musi wypluć nagromadzoną w płucach flegmę. Zaciąga się więc potężnie, zbiera wszystko co tam ma i wypluwa na chodnik. To co wylatuje i upada jest rozmiarów dwa na dwa metry, jest gęste, zielone i grube. W związku z tym, że takie odchrząknięcie wymagało sporo wysiłku, w nosie tego osobnika zebrały się smarki. Już przed samym przystankiem, uśmiechając się przyjaźnie do innych czekających, zatyka palcem jeden otwór nosowy, i z całej mocy wysmarkuje się im pod nogi. Jak się słusznie domyślacie, drugi otwór też oczyszcza.
   Na nieśmiałą sugestię, że istnieją chusteczki udaje głuchego. To naturalny odruch w tym gatunku.

   Kolejną odmianą w gatunku pluwaczy jest odmiana grupowa.
Grupy takie, zwykle od pięciu do dziesięciu osobników w stadzie, spędzają życie siedząc na ławkach, murkach lub stojąc. Nieustannie są w trakcie spożywania słonecznika. W wypluwaniu łupek są osiem razy szybsi od wiewiórek. Mają też inną przypadłość. Między jednym ziarnkiem słonecznika a drugim, jak określają tę czynność specjaliści "strzykają śliną przez zęby".
   Po godzinie chodnik jest nie do poznania.
20-09-2009 16:59 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Kowalska! Jesteś obrzydliwa ! Tak przy niedzieli takie obrazki!
A tak staramy się tego nie widzieć.
Do tego jeszcze zarzygani pijaczkowie co to nie zdążyli do domu walający się po ławkach i chodnikach ....
I grupy osób rozmawiających ze sobą jakimś szyfrem w którym pewne słowa występują wielokrotnie częściej niż inne... raczących się piwem w ilościach przekraczających pojemność człowieka i przelewających się w najbliższej bramie...
Oj Kowalska , Kowalska załóż ciemne okulary i nie zerkaj na boki.
Pozdrawiam
20-09-2009 17:24 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>Kowalska! Jesteś obrzydliwa !

   Ja? Ja tylko opisuję rzeczywistość

>I grupy osób rozmawiających ze sobą jakimś szyfrem w którym pewne słowa występują wielokrotnie częściej niż inne... raczących się piwem w ilościach przekraczających pojemność człowieka i przelewających się w najbliższej bramie...

   Najfajniejsze są nastolatki, typ "wyskubane całkiem brwi" bo myślała, że to modne
Najczęściej ich grupki można spotkać w pobliżu zjadaczy słonecznika i strzykania śliną przez zęby. Każda ma w ręku komórkę i pisze smsy bez patrzenia na klawiaturę
Ich rozmowy to materiał na wieloletnie badania naukowe.

- Ty, o jaaaaa... Ku...
- No! Ku... a widziałaś? Ku... ja pie...
- Ty, ale ja to pie...
- O, mesik
- Ku... Ty, ale paczą sie?
- No. Ku... Ja pie...

>Oj Kowalska , Kowalska załóż ciemne okulary i nie zerkaj na boki.

   Nie mogę. Muszę widzieć żeby w coś nie wdepnąć

>Pozdrawiam

Również
aenigma (455 punktów)
Psia kupa to jeszcze nic; za tydzień już nie będzie po niej śladu, a jak pada deszcz to jeszcze wcześniej.
Co mnie osobiście denerwuje, to śmieci. Gdzie się człowiek nie oglądnie, wszędzie w masowych ilościach papierki, pety, opakowania po wszystkim, co się da... i te wszystkie puszki, folie i plastiki demonstrują nam, jak się potrafią podobno 400 lat (nie) rozkładać
A kosze na śmieci stoją puste.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365