Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy można winić coś, co nie istnieje?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
16-04-2012 19:41Syn Lecha (752 punktów)
(zablokowany)
Czy można winić coś, co nie istnieje?
Ocena 7 na 7
Polecam felieton w kafeterii www.kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=1650
p.t Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet?
"Okaleczanie kobiecych narządów płciowych, przymusowe małżeństwa, małżeństwa z dziećmi, honorowe zabójstwa, zmuszanie zgwałconych dzieci do rodzenia. Egipt, Nigeria, Somalia, Nikaragua, Polska. Lektura Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet? Ophelii Benson i Jeremy'ego Stangrooma przyprawia o utratę tchu..."
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>"Lektura Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet? Ophelii Benson i Jeremy'ego Stangrooma przyprawia o utratę
>tchu..."

Ponieważ czytałam książkę to sprostuję temat wątku - nikt w niej nie obwinia boga/bogów, a jedynie ludzi, którzy go sobie wymyślili na usprawiedliwienie własnej podłości.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Marek Matejewski (3695 punktów)
Oczywiście że nie można winić czegoś co nie istnieje. Trudno też winić większość nieszczęsnych ludzi, których już z dniem narodzin pozbawiono możliwości normalnego życia i uniknięcia agresywnej indoktrynacji. Winni są twórcy religijnych ideologii oraz ich współcześni orędownicy.

Chyba jedynym spontanicznie czczonym bóstwem w historii tej planety było Słońce. Wszystkie późniejsze boskie kreatury były męskimi wynalazkami zaprojektowanymi, by przynosiły mężczyznom korzyści, a węższej ich grupie wygodę i bogactwo.
Toż to inteligentny projekt był!
17-04-2012 12:32 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Oczywiście że nie można winić czegoś co nie istnieje.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że na tym samym forum w tym samym wątku znajdą się dwie osoby, które nie zauważą metafory, nawet kiedy ta je boleśni gryzie w tyłek?

Może zadajmy sobie również pytanie "jak coś co nie istnieje może mieć rozmiar?".

W końcu Hitchens napisał, że "Bóg nie jest wielki" a jak nie wielki to może średni albo mały?
I już przyczynek do absurdalnej dyskusji gotowy a i Hitchensowi dobrze zrobi trochę ruchu. Obrotowego.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Jakie jest prawdopodobieństwo, że na tym samym forum w tym samym wątku znajdą się dwie osoby, które nie zauważą metafory, nawet kiedy ta je boleśni gryzie w tyłek?

Gdzie ta metafora?

>Może zadajmy sobie również pytanie "jak coś co nie istnieje może mieć rozmiar?".

Takie pytanie to absurd. Jednak mówiąc o winie możemy mówić o:
a) bóstwach jako bytach które w rzeczywistości nie istnieją
b) bóstwach jako memach, które niestety istnieją

Gdybym odpowiadał na tytułowe pytanie odnosząc się do memetyki to musiałbym się zastanowić co z tą winą...
17-04-2012 14:39 
 Ocena 1 na 1
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Jakie jest prawdopodobieństwo, że na tym samym forum w tym samym wątku znajdą się dwie osoby, które nie zauważą metafory, nawet kiedy ta je boleśni gryzie w tyłek?
>Gdzie ta metafora?

A to się wyjaśnia jak się przeczyta książkę.
A jak się jej nie chce czytać, powód nieistotny (lenistwo, brak kasy, brak czasu albo i wszystko na raz), to z czystej uprzejmości wobec autorów nie należy o niej wydawać opinii.

>>Może zadajmy sobie również pytanie "jak coś co nie istnieje może mieć rozmiar?".
>Takie pytanie to absurd.

Dlaczego? To jest potraktowanie tytułu książki Hitchensa dokładnie z taką samą finezją jak autor wątku (i ty za nim) potraktował tytułu książki Benson i Stangrooma.

>Jednak mówiąc o winie możemy mówić o:
>a) bóstwach jako bytach które w rzeczywistości nie istnieją
>b) bóstwach jako memach, które niestety istnieją
>Gdybym odpowiadał na tytułowe pytanie odnosząc się do memetyki to musiałbym się zastanowić co z tą winą...

Przepraszam, ale o czym ty w ogóle piszesz? Jaka wina? Czyja wina? Gdzie tu jakaś wina?
Sypiesz czarny pieprz aż oczy pieką.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
17-04-2012 15:09 
 Ocena 2 na 2
Marek Matejewski (3695 punktów)
>A to się wyjaśnia jak się przeczyta książkę.
>A jak się jej nie chce czytać, powód nieistotny (lenistwo, brak kasy, brak czasu albo i wszystko na raz), to z czystej uprzejmości wobec autorów nie należy o niej wydawać opinii.

Dlatego też powstrzymuję się od wydawania jakichkolwiek opinii o książce, a poprzestaję na lakonicznym komentarzu do felietonu. Dodam, że przed godziną zamówiłem książkę w księgarni. Z niecierpliwością czekam na przesyłkę.

>Przepraszam, ale o czym ty w ogóle piszesz? Jaka wina? Czyja wina? Gdzie tu jakaś wina?

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina...

A na poważnie to autor wątku pyta o kwestię winy i czy można winić coś, co nie istnieje? Gdy pisałem, że oczywiste jest, iż nie można winić czegoś co nie istnieje odpowiedziałem wprost na tytuł wątku, ale miałem na myśli mem jako coś nieuchwytnego (i tu popełniłem błąd nazywając to zgodnie z tytułem wątku "czymś nieistniejącym"). Zrzucanie winy na mem jest uzasadnione, bo to mechanizm, który już od dawna żyje własnym życiem. Jednak z naszego punktu widzenia takie przerzucenie odpowiedzialności do niczego nie prowadzi i dlatego powinniśmy się wystrzegać takiego umywania rąk. Konieczne jest precyzyjne wskazanie siewców i orędowników takiego memu, bo na innym poziomie z memem walczyć się raczej nie da.
astrotaurus (12445 punktów)

>Może zadajmy sobie również pytanie "jak coś co nie istnieje może mieć rozmiar?".
>W końcu Hitchens napisał, że "Bóg nie jest wielki" a jak nie wielki to może średni albo mały?
To że nie ma wielkiego - rozmiaru, żeby nie było - nie musi oznaczać, że ma jakiś inny.
Bóg nie jest wielki z powodu niemożności posiadania jakiejkolwiek cechy poza nieistnieniem

>I już przyczynek do absurdalnej dyskusji gotowy a i Hitchensowi dobrze zrobi trochę ruchu. Obrotowego.
Matkobosko! Chcesz z niego zombie zrobić?

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
17-04-2012 15:07 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Może zadajmy sobie również pytanie "jak coś co nie istnieje może mieć rozmiar?".
>>W końcu Hitchens napisał, że "Bóg nie jest wielki" a jak nie wielki to może średni albo mały?
>To że nie ma wielkiego - rozmiaru, żeby nie było - nie musi oznaczać, że ma jakiś inny.
>Bóg nie jest wielki z powodu niemożności posiadania jakiejkolwiek cechy poza nieistnieniem

Czasami się zastanawiam ile osób na tym forum nie przeszłoby testu Turinga.

Ludzie, czepiliście się tytułu, który świetnie i przewrotnie oddaje treść książki której NIE CZYTALIŚCIE wiec skąd macie wiedzieć, że oddaje.

Ale produkujecie kolejne absurdalne pseudoanalizy (wygląda, że w grupie to nie wstyd), bo hehehe boga nie ma heheh więc jak on może cokolwiek hehehe ale głupi tytuł hehehe dorzućmy memy będzie mądrze brzmiało hehe.

Każdy czasem cierpi na rozwolnienie intelektualne, ale żeby się z tym publicznie obnosić?


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
astrotaurus (12445 punktów)

>Każdy czasem cierpi na rozwolnienie intelektualne, ale żeby się z tym publicznie obnosić?
Przepraszam, następnym razem podkreślę wężykiem, żeby Cię ominęło.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
18-04-2012 20:03 
 Ocena 1 na 1
sinapis (1725 punktów)
>Oczywiście że nie można winić czegoś co nie istnieje.

"Są rzeczy, których robić nie wolno, ale można" /Józef Szwejk/
balon000 (504 punktów)
>Polecam felieton w kafeterii www.kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=1650
>p.t Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet?
>"Okaleczanie kobiecych narządów płciowych, przymusowe małżeństwa, małżeństwa z dziećmi, honorowe
>zabójstwa, zmuszanie zgwałconych dzieci do rodzenia. Egipt, Nigeria, Somalia, Nikaragua, Polska.
>Lektura Dlaczego Bóg nienawidzi kobiet? Ophelii Benson i Jeremy'ego Stangrooma przyprawia o utratę
>tchu..."

Ależ oczywiście że można winić nieistniejące byty. Np moja polonistka twierdziła że Balladyna to morderczyni. Mimo że Balladyna jako postać fikcyjna nie może być winna morderstwa - nawet swojej równie fikcyjnej siostry bowiem to Juliusz Słowacki kierował jej czynami.

A trochę poważniej: tu chodzi o taki sam rodzaj winy jak np wina głównego (fikcyjnego)bohatera GTA III który swoimi czynami zainspirował dwóch wyrostków do jak najbardziej realnej zbrodni.

EDIT: sprawa druga jest dyskusyjna, ale to jest to o co mi chodzi: Bóg jest winien jako inspiracja.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365