 |
Czy introwersja jest chorobą/zaburzeniem? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-05-2015 18:51 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Czy introwersja jest chorobą/zaburzeniem?
2 na 2 | Mówi się, że autyzm to skrajna postać introwersji. Ludzie cierpiący na fobię społeczną, osobowość unikającą, depresję są introwertkami. Jednocześnie ekstrawersja jest pożądana społecznie, ekstrawertycy są lubiani i doceniani, są stawiani jako wzór do naśladowania, łatwo nawiązują kontakty, są bardziej skupieni na otoczeniu niż na sobie. Introwertycy są bardziej podejrzliwi i skłonni do oceniania innych, mają trudności w nawiązywaniu kontaktów, kruche ego, które łatwo zranić. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 Alderyk Olrzyk (19376 punktów) (zablokowany) |
A przychodzą ci na myśl jakieś skrajne formy ekstrawersji?
"Sardoniczne pociski autorów straciły już władzę ranienia czytelnika - mianowicie od czasu, w którym przekonano się, że każdy mający pióro w ręku i dostateczną ilość papieru potrafi nawymyślać publiczności". - Aleksander Niewiarowski
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie. Ekstrawersja wydaje mi się być normalnym stanem dla człowieka. Moja teza jest taka, że każdy byłby ekstrawertykiem gdyby nie zaburzenia, ale chciałbym zobaczyć czy są jakieś kontrargumenty. Ewentualnie na siłę można ludzi naćpanych kokainą uznać za skrajnych ekstrawertyków, ale to stan przejściowy, a nie trwała cecha osobowości
|
|
4 na 4 | hamp (3461 punktów) | Jestem introwertykiem i nie uważam się za chorego... Ale kilka razy zdarzyło mi się pomyśleć, że fajnie byłoby mieć zespół Aspergera, bo wtedy byłbym naprawdę dobry w tym co robię  Moim zdaniem ekstrawertycy są potrzebni do budowy zdrowego zespołu, ale są oni jedynie katalizatorami tych ludzkich interakcji. W niektórych zawodach lepiej mogą jednak spisywać się introwertycy (szczególnie w tych, które polegają na samodzielnej pracy). Ekstrawertycy są dobrymi: - liderami i managerami, - aktorami i piosenkarzami. Introwertycy są dobrymi: - naukowcami i badaczami, - poetami i malarzami. Nie mówię, że ekstrawertyk na "introwertycznym" stanowisku nie może być lepszy od introwertyka ani na odwrót, takie wydają mi się być po prostu naturalne predyspozycje wynikające z tych typów osobowości. Społeczeństwo zbudowane w całości z ekstrawertyków byłoby równie chore co takie składające sięz samych introwertyków 
intp
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie wiem dlaczego introwertyk miałby być lepszym naukowcem lub badaczem, a już całkiem nie rozumiem czemu miałby być lepszym artystą. Ja mam mieszane cechy i czasem zachowuję się jak introwertyk, a czasem jak esktrawertyk. Zauważyłem, że te introwertyczne momenty pasują do objawów autyzmu, a te ekstrawertyczne są zdecydowanie szczęśliwsze i lubiane przez innych. W relacjach z introwertykami zauważyłem, że w sytuacjach sam na sam często stają się ekstrawertyczni, ale źle się czują w większym towarzystwie. Na tej zasadzie nasuwa mi się skojarzenie z fobią społeczną. W czasach szkolnych introwertycy przeważnie mieli niską samoocenę i byli wystraszeni. Tak jakby bali się albo nie umieli być ekstrawertykami. W rozmowie prywatnej takie osoby często mają dużo do powiedzenia na niektóre tematy, ale mam wrażenie, że traktują życie bardziej na serio, przykładają wagę do pewnych spraw, poglądów. Introwertycy z reguły myślą, że są lepszymi obserwatorami, ale nie jestem pewien czy to prawda.
|
|
|  | | hamp (3461 punktów) | >Nie wiem dlaczego introwertyk miałby być lepszym naukowcem lub badaczem, a już całkiem nie rozumiem czemu miałby być lepszym artystą. Podałem przykłady zawodów, w których bardziej liczy się samodzielna praca niż kontakty z ludźmi. A aktor i piosenkarz to gorsi artyści? Jako muzyk czuję się urażony.
>Ja mam mieszane cechy i czasem zachowuję się jak introwertyk, a czasem jak esktrawertyk. Wszyscy mają mieszane cechy. Faktycznie mmożnaby mówić o chorobie, gdyby ktoś był całkowicie intro albo ekstrawertyczny.
>Zauważyłem, że te introwertyczne momenty pasują do objawów autyzmu, a te ekstrawertyczne są zdecydowanie szczęśliwsze i lubiane przez innych.
>W relacjach z introwertykami zauważyłem, że w sytuacjach sam na sam często stają się ekstrawertyczni, ale źle się czują w większym towarzystwie. Na tej zasadzie nasuwa mi się skojarzenie z fobią społeczną. Gdyby mieli fobie, to by w ogóle nie umieli w wiekszym tłumie wytrzymać... Introwertycy wolą małe grupy, i wcale nie jest im smutno z tego powodu. Ja na przykład wolę mieć kilku ludzi, z którymi mogę się napić piwa w pubie niż w gronie wielu znajomych szaleć na dyskotekach. Gdzie tu zaburzenie?
>W czasach szkolnych introwertycy przeważnie mieli niską samoocenę i byli wystraszeni. Tak jakby bali się albo nie umieli być ekstrawertykami. Albo po prostu nie chcieli. Zachowania ekstrawertyczne wydają mi się głośne i płytkie.
>Introwertycy z reguły myślą, że są lepszymi obserwatorami, ale nie jestem pewien czy to prawda. Nie wiem jaka jest reguła, mogę pisać o sobie, i faktycznie lubiłem myśleć o sobie jako cichym obserwatorze.
intp
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Podałem przykłady zawodów, w których bardziej liczy się samodzielna praca niż kontakty z ludźmi. A aktor i piosenkarz to gorsi artyści? Jako muzyk czuję się urażony.Rzecz w tym, że kontaktów z ludźmi można się nauczyć, samodzielnej pracy także, a przy indywidualnej pracy cechy osobowości nie mają znaczenia. Nie chciałem wprowadzać podziału na lepszych i gorszych artystów. Przepraszam, źle się wyraziłem. > Wszyscy mają mieszane cechy. Faktycznie mmożnaby mówić o chorobie, gdyby ktoś był całkowicie intro albo ekstrawertyczny.Racja. Skoro mam mieszane cechy mogę sobie przypomnieć w jakich momentach czułem się dobrze, a kiedy było źle. U mnie i wielu osób, z którymi rozmawiam jest zależność między momentami ekstrawersji i przeżywaniem szczęśliwych momentów i introwersji z przeżywaniem smutnych chwil. > Gdyby mieli fobie, to by w ogóle nie umieli w wiekszym tłumie wytrzymać...I tak się zdarza, ale są łagodniejsze przebiegi fobii i wtedy takie osoby są w tłumie, ale nie potrafią np rozmawiać z ludźmi (choć umieliby ale się boją). > Introwertycy wolą małe grupy, i wcale nie jest im smutno z tego powodu.Ekstrawertycy też mogą woleć małe grupy, ale więcej rozmawiają, prowadzą rozmowę. Czasem zdarzało mi się być w towarzystwie gdzie prawie nikt się nie odzywał i trzeba było ich rozruszać. Ale nie wynikało to raczej z chęci bo po alkoholu zaczynali się dobrze bawić i więcej rozmawiać. Często obserwuję taką zależność. > Ja na przykład wolę mieć kilku ludzi, z którymi mogę się napić piwa w pubie niż w gronie wielu znajomych szaleć na dyskotekach. Gdzie tu zaburzenie?Tu nie bo ekstrawertycy też niekoniecznie muszą wybierać dyskoteki. Znam takie osoby, które w relacji kiedy rozmawiają tylko ze mną są normalne, ale pojawiają się dodatkowe osoby i nagle introwertyk milknie i w ogóle przestaje się odzywać. > >W czasach szkolnych introwertycy przeważnie mieli niską samoocenę i byli wystraszeni. Tak jakby bali się albo nie umieli być ekstrawertykami.> Albo po prostu nie chcieli. Zachowania ekstrawertyczne wydają mi się głośne i płytkie.Ciekawe dlaczego masz takie skojarzenie. Dla mnie to świadczy o dobrym kontakcie z otoczeniem, chęci wchodzenia w interakcje z ludźmi, braku społecznych zahamowań wynikających ze wstydu. > >Introwertycy z reguły myślą, że są lepszymi obserwatorami, ale nie jestem pewien czy to prawda.> Nie wiem jaka jest reguła, mogę pisać o sobie, i faktycznie lubiłem myśleć o sobie jako cichym obserwatorze.Myślę, że taka właśnie jest reguła  Ja z kolei jestem obserwatorem ale staram się nie być bierny. Więcej mogę od kogoś wyciągnąć dzięki odpowiednio przeprowadzonej rozmowie i zbudowanej relacji niż tylko stojąc z boku i obserwując.
|
|
2 na 2 | hamp (3461 punktów) | >Mówi się, że autyzm to skrajna postać introwersji. Ludzie cierpiący na fobię społeczną, osobowość unikającą, depresję są introwertkami. Wydaje mi się, że mylisz przyczynę ze skutkiem - osoby chore na autyzm i fobie społeczne zachowują się jak introwertycy, nie na odwrót.
> Introwertycy są bardziej podejrzliwi i skłonni do oceniania innych, mają trudności w nawiązywaniu kontaktów, kruche ego, które łatwo zranić. Mam trudności z poznawaniem nowych ludzi, ale nie jestem podejrzliwy ani nie mam kłopotów z przyjmowaniem krytyki. Dziewczyna twierdzi nawet, że nie zna nikogo tak odpornego na krytykę jak ja. [/selfishmode]
>[ekstrawertycy] są bardziej skupieni na otoczeniu niż na sobie Introwersja nie polega na skupianiu się na sobie. To brzmi tak, jakby introwertycy mieli w dupiu uczucia innych czy relacje w grupie, a to nieprawda. Prawdą jest natomiast, że introwertyk może mieć większe trudności w realizacji tych społecznych celów. Niektórzy zachowują się ekstrawertywnie z czysto egoistycznych powodów - żeby być w centrum zainteresowania, podbudować swoje kruche ego, są skupieni na sobie.
intp
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Wydaje mi się, że mylisz przyczynę ze skutkiem - osoby chore na autyzm i fobie społeczne zachowują się jak introwertycy, nie na odwrót.
No tak, ale powstaje pytanie dlaczego się tak zachowują. Naturalnym stanem dla takich ludzi jest bycie bardziej ekstrawertycznymi, ale zaburzenia powodują u nich introwersję.
>Mam trudności z poznawaniem nowych ludzi, ale nie jestem podejrzliwy ani nie mam kłopotów z przyjmowaniem krytyki. Dziewczyna twierdzi nawet, że nie zna nikogo tak odpornego na krytykę jak ja. [/selfishmode]
A z czego wynika ta trudność z poznawaniem nowych ludzi? U jednych obserwuję podejrzliwość, a u innych nieumiejętność wchodzenia w interakcje. W jednym i drugim przypadku mówimy o jakimś zaburzeniu. Z drugiej strony każdy człowiek jest w jakiś sposób zaburzony, a o chorobie świadczy tylko duża skala tego zaburzenia. Z jeszcze innego punktu widzenia można powiedzieć, że nie istnieje prawidłowy stan i nie istnieją także zaburzenia. Psychologia i psychiatria tylko szufladkują pewne zachowania i robią z tego choroby po to żeby miały w ogóle prawo istnieć. Dzięki temu sporo osób zarabia dużo kasy, a mniej szczęśliwi ludzie są łatwiejsi do zmanipulowania.
>Introwersja nie polega na skupianiu się na sobie. To brzmi tak, jakby introwertycy mieli w dupiu uczucia innych czy relacje w grupie, a to nieprawda. Prawdą jest natomiast, że introwertyk może mieć większe trudności w realizacji tych społecznych celów.
No właśnie, a więc z czego wynikają te trudności? Czy skoro mówimy o trudnościach to czy introwrtycy w głebi duszy chcieliby mieć te umiejętności i być bardziej ekstrawertyczni?
>Niektórzy zachowują się ekstrawertywnie z czysto egoistycznych powodów - żeby być w centrum zainteresowania, podbudować swoje kruche ego, są skupieni na sobie.
Bywa i tak, ale dość ciężko to odróżnić od normalnego zachowania wynikającego z naturalnych skłonności do ekstrawersji opartych na wysokiej samoocenie, dobrych kontaktach z otoczeniem już od dzieciństwa. Każdy człowiek robi tak żeby podbudować swoje ego, niezależnie od tego czy jest kruche czy mocne. To prawidłowy mechanizm, chociaż samo ego de facto jest iluzją.
|
|
|  | | hamp (3461 punktów) | >No tak, ale powstaje pytanie dlaczego się tak zachowują. Naturalnym stanem dla takich ludzi jest bycie bardziej ekstrawertycznymi, ale zaburzenia powodują u nich introwersję. Naturalny stan? Gdyby to był jedyny naturalny stan, to podzial na ekstrawersję i introwersję nie miałby w ogóle sensu - byliby ludzie normalni i chorzy na introwertyzm.
>Czy skoro mówimy o trudnościach to czy introwrtycy w głebi duszy chcieliby mieć te umiejętności i być bardziej ekstrawertyczni? Tak i nie. Czasami by się przydało, ale nie chciałbym, aby był to mój normalny tryb.
intp
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Naturalny stan? Gdyby to był jedyny naturalny stan, to podzial na ekstrawersję i introwersję nie miałby w ogóle sensu - byliby ludzie normalni i chorzy na introwertyzm.
Nie do końca. Wszystko zależy od tego czy komuś odpowiada bycie introwertykiem i naprawdę jest z tego zadowolony, czy też może dla kogoś to problem często racjonalizowany i otoczony mechanizmami obronnymi.
>>Czy skoro mówimy o trudnościach to czy introwrtycy w głebi duszy chcieliby mieć te umiejętności i być bardziej ekstrawertyczni? >Tak i nie. Czasami by się przydało, ale nie chciałbym, aby był to mój normalny tryb
A dlaczego nie? Ja chciałbym zredukować do minimum momenty, w któych moje zachowanie jest introwertyczne.
|
|
| | |  | | hamp (3461 punktów) | > Nie chciałem wprowadzać podziału na lepszych i gorszych artystów. Przepraszam, źle się wyraziłem.Nah, spoko, nie obraziłem się przecież  > >Naturalny stan? Gdyby to był jedyny naturalny stan, to podzial na ekstrawersję i introwersję nie miałby w ogóle sensu - byliby ludzie normalni i chorzy na introwertyzm.> Nie do końca. Wszystko zależy od tego czy komuś odpowiada bycie introwertykiem i naprawdę jest z tego zadowolony, czy też może dla kogoś to problem często racjonalizowany i otoczony mechanizmami obronnymi.Hmm, mi to odpowiada. Gdybym czuł się z tego powodu chory dawno szukałbym pomocy psychologicznej. > >Tak i nie. Czasami by się przydało, ale nie chciałbym, aby był to mój normalny tryb> A dlaczego nie?Oczekujesz racjonalnego powodu? Obawiam się, że go nie posiadam. Lubię swój introwertyzm i dobrze mi z nim, to tyle. > Ja chciałbym zredukować do minimum momenty, w których moje zachowanie jest introwertyczne.Skoro utożsamiasz to ze smutkiem to się nie dziwię - minimalizuj zatem 
intp
|
|
2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | Powrót do jaźni | "Jednocześnie ekstrawersja jest pożądana społecznie, ekstrawertycy są lubiani i doceniani, są stawiani jako wzór do naśladowania, łatwo nawiązują kontakty, są bardziej skupieni na otoczeniu niż na sobie".
Polecam książkę "Samotność. Powrót do jaźni" Antoniego Storra, która szczegółowo podnosi i rozbiera na czynniki poierwsze zasygnalizowany problem. Bo introwertycy mają wybitną skloność do samotności - co wcale nie musi być czymś negatywnym i patologicznym. Przeciwnie, z książki Storra wynika - sformułowana klarownie teza - iz bycie wybitną czy też genialną jednostką zazwyczaj oznacza konieczność wywindowania się na bardzo wysoki poziom abstrakcji. Do tego z kolei potrzebna jest niezwykle intensywna koncentracja myśli i ducha czemu zdecydowania sprzyja samotność, nie zaś towarzystwo, w tym towarzystwo żony, dzieci, rodziny. Storr podaje szereg ciekawych przykładów i poddaje je gruntownej analizie.
Na marginesie. Z zespołem aspergera wcale nie jest fajnie, nie warto - w żadnym wypadku - być nim dotkniętym
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Powrót do jaźni | > Przeciwnie, z książki Storra wynika - sformułowana klarownie teza - iz bycie wybitną czy też genialną jednostką zazwyczaj oznacza konieczność wywindowania się na bardzo wysoki poziom abstrakcji. Do tego z kolei potrzebna jest niezwykle intensywna koncentracja myśli i ducha czemu zdecydowania sprzyja samotność, nie zaś towarzystwo, w tym towarzystwo żony, dzieci, rodziny. Storr podaje szereg ciekawych przykładów i poddaje je gruntownej analizie.Nie zgadzam się z tą tezą  Myślenie bardziej abstrakcyjne jest cechą częściej skorelowaną z ekstrawersją. Życie w samotności w pewnym sensie upośledza człowieka. Z samej obserwacji zachowań ludzi i przede wszystkim testowania skuteczności pewnych zachowań można wyciągać poważne wnioski. Koncentracja to coś czym powinniśmy sami dysponować w odpowiedni sposób. Ja np koncentruję się na szczegółach i jestem na wysokim poziomie abstrakcji, ale szukam ludzi, którzy także myślą inaczej i z nimi rozmawiam. Część z nich to introwertycy, a część to ekstrawertycy. Nie ma tu reguły.
|
|
2 na 2 | gibgibgibon (180 punktów) | Odp: Czy introwersja jest chorobą/zaburzeniem? | Jestem raczej skrajnym intro. Nienawidzę rozmawiać, poznawać i przebywać wśród ludzi.. Nie rozumiem ich postępowania, motywów, tego o czym i dlaczego o takich pierdołach (99% rozmów) rozmawiają. Wychodzę z założenia, że jeśli nie ma się do powiedzenia nic wartościowego to należy milczeć - oczywiście są wyjątki a poczucie humoru mam i to całkiem spore. Dla mnie bardzo ważne są dwie pierwsze satanistyczne zasady :
-Nie wyrażaj swoich opinii lub rad, jeżeli nie jesteś o to proszony.
-Nie zwierzaj się ze swoich problemów innym, chyba że jesteś pewien, że chcą o nich słuchać.
Nie uważam by było to zaburzenie lub choroba. Dla mnie jest to "normalny stan" i bardzo lubię swoją introwersję. Od kilku lat niemal 99% czasu poza pracą spędzam tylko i wyłącznie sam i lubię taką egzystencję.
through blissful ignorance and terrifying awareness..
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jestem raczej skrajnym intro.> Nienawidzę rozmawiać, poznawać i przebywać wśród ludzi.. Nie rozumiem ich postępowania, motywów, tego o czym i dlaczego o takich pierdołach (99% rozmów) rozmawiają. Wychodzę z założenia, że jeśli nie ma się do powiedzenia nic wartościowego to należy milczeć - oczywiście są wyjątki a poczucie humoru mam i to całkiem spore.No i właśnie o to mi chodzi - czy introwersja nie wynika czasem z braku zrozumienia ludzi i ogólnej niechęci do nich. > Dla mnie bardzo ważne są dwie pierwsze satanistyczne zasady :> -Nie wyrażaj swoich opinii lub rad, jeżeli nie jesteś o to proszony.> -Nie zwierzaj się ze swoich problemów innym, chyba że jesteś pewien, że chcą o nich słuchać.Mi się nie podobają te zasady. Uważam, że każdy ma prawo do wygłaszania opinii i rad, a jak ktoś się na to obraża to jest z nim coś nie tak i powinien popracować nad swoją reakcją i emocjami. Jak ktoś mi daje złą lub głupią radę to jej po prostu nie biorę pod uwagę. A co do problemów - każdy może każdemu pomóc. Uważam, że jak ktoś ma problem to powinien zwracać się o pomoc. Jak ktoś nie chce słuchać to o tym powie, a jak ktoś może pomóc to pomoże. Potem taka osoba może się odwdzięczyć i to jest fajne. A najgorzej jest żyć z kimś kto kieruje się takimi zasadami np w rodzinie. > Nie uważam by było to zaburzenie lub choroba. Dla mnie jest to "normalny stan" i bardzo lubię swoją introwersję.> Od kilku lat niemal 99% czasu poza pracą spędzam tylko i wyłącznie sam i lubię taką egzystencję.Jeśli faktycznie Ci to odpowiada to spoko
|
|
|  | | gibgibgibon (180 punktów) |
>No i właśnie o to mi chodzi - czy introwersja nie wynika czasem z braku zrozumienia ludzi i ogólnej niechęci do nich.
Uważam, że niechęć introwertyków do reszty szpołeczeństwa bierze się z tego, że większość ludzi nie myśli logicznie i racjonalnie, opiera swoje motywy na emocjach. Introwertycy wolą jednak wszystko przemyśleć kilka razy - nawet błachostki. Introwertyk rzadziej zrani drugiego człowieka niż osoba o cechach extrawertycznych która najpierw mówi a potem myśli. Czasem potrafię bić się z myślami na temat tego co zrobiłem lub zamierzam dosłownie tygodniami.
>Mi się nie podobają te zasady. Uważam, że każdy ma prawo do wygłaszania opinii i rad, a jak ktoś się na to obraża to jest z nim coś nie tak i powinien popracować nad swoją reakcją i emocjami.
Oczywiście jestem za wolnością słowa. Ja się nie obrażam na opinie i rady ani nawet się nie emocjonuję o to ale nie lubię gdy ktoś stara się pomągać na siłę. Jeśli uznam, że potrzebuję od kogoś porady to o nią poproszę. Chodzi mi o to, że ja się do ťych zasad stosuję. Ma to też jakieś minusy bo nikt mnie tak naprawdę nie zna, jaki jestem i co myślę. Nie otwieRam się przed nikim.
>Jak ktoś nie chce słuchać to o tym powie, a jak ktoś może pomóc to pomoże. Potem taka osoba może się odwdzięczyć i to jest fajne. A najgorzej jest żyć z kimś kto kieruje się takimi zasadami np w rodzinie.
Ja osobiście nie powiem, że nie chcę kogoś słuchać. Przemęczę się i przemilczę sprawę pozostając lekko zirytowany. Po kilku razach dana osoba łapie, że ze mną trzeba troche inaczej : ) Co do rodziny to nie ma ona u mnie specjanych chodów. W rodzinie mam dosłownie samych ekstrawertyków - niektórych wręcz unikam bo rozmowa z nimi to dla mnie katorga.
Jeszcze jedna rzecz która mnie strasznie ale to strasznie irytuje. Ludzie lubią rozmawiać o imprezach, piciu, żarciu, zakupach,o tym kto komu co i dlaczego i najgorsze - wieczne narzekanie na wszystko i wszystkich.. a mnie momentami aż telepie gdy muszę tego słuchać (np w pracy) Z kolei jak już wyjdę z inicjatywą i np zacznę rozmowę o kolorach i o tym,że kolory są właściwością światła a nie materii i że rzeczywistość jest "bezbarwna" to patrzą na mnie jak na debila po czym następuje chwila ciszy i powrót do trudnych spraw..
through blissful ignorance and terrifying awareness..
|
|
| |  | | Episode_2 (3284 punktów) | >Ja osobiście nie powiem, że nie chcę kogoś słuchać. Przemęczę się i przemilczę sprawę pozostając lekko zirytowany. Nie jesteś tu zbyt oryginalny. Większość ludzi, zwłaszcza tzw. dobrze wychowanych tak postępuje. Najwyżej później to odreagują i wyżalą się komuś innemu, że ten i ten im dupę zawracał swoimi problemami.
> i najgorsze - wieczne narzekanie na wszystko i wszystkich.. Tu się z Tobą zgodzę, też nie lubię narzekania. Pewnie, jak ktoś ma jakieś ciekawe problemy to można posłuchać. Ale jak ktoś przynudza, jaki to świat jest zły, jak się stacza albo coś, to też mnie telepie.
>Z kolei jak już wyjdę z inicjatywą i np zacznę rozmowę o kolorach i o tym,że kolory są właściwością światła a nie materii i że rzeczywistość jest "bezbarwna" to patrzą na mnie jak na debila A dziwisz się? Przecież kolory są tylko naszą interpretacją wybranych długości fal świetlnych. W takim sensie, o jakim piszesz, światło też jest "bezbarwne".
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Uważam, że niechęć introwertyków do reszty szpołeczeństwa bierze się z tego, że większość ludzi nie myśli logicznie i racjonalnie, opiera swoje motywy na emocjach.Jak to zbadałeś? Dzielisz siebie na "ja" i "reszta" aż do tego stopnia?  > Introwertycy wolą jednak wszystko przemyśleć kilka razy - nawet błachostki.To już nie cecha introwersji, a nerwicy. > Introwertyk rzadziej zrani drugiego człowieka niż osoba o cechach extrawertycznych która najpierw mówi a potem myśli.Niekoniecznie. Nie jest prawdą, że ekstrawertyk najpierw mówi, a potem myśli (chociaż są i tacy ekstrawertycy), ani nie jest prawdą, że introwertycy rzadziej ranią. To zależy od innych czynników niż introwersja i ekstrawersja. > Czasem potrafię bić się z myślami na temat tego co zrobiłem lub zamierzam dosłownie tygodniami.To już jest neurotyzm. > Oczywiście jestem za wolnością słowa.> Ja się nie obrażam na opinie i rady ani nawet się nie emocjonuję o to ale nie lubię gdy ktoś stara się pomągać na siłę. Jeśli uznam, że potrzebuję od kogoś porady to o nią poproszę.No ale jak ktoś daje taką radę na siłę to wystarczy mu grzecznie podziękować i powiedzieć, że rada nie jest dobra. Zobaczysz przy okazji jak niektórzy się oburzają o to, że ktoś nie chce słuchać ich poleceń, które często są głupie  Ale czasem można dostać naprawdę dobrą radę. Myślę, że to nie jest jakaś ważna sprawa żeby się na niej skupiać. Ktoś daje radę, nawet na siłę i tyle. Za 5 minut się o tym nie pamięta. > Chodzi mi o to, że ja się do ťych zasad stosuję.> Ma to też jakieś minusy bo nikt mnie tak naprawdę nie zna, jaki jestem i co myślę. Nie otwieRam się przed nikim.No właśnie... I nie przeszkadza Ci to? > Ja osobiście nie powiem, że nie chcę kogoś słuchać. Przemęczę się i przemilczę sprawę pozostając lekko zirytowany. Po kilku razach dana osoba łapie, że ze mną trzeba troche inaczej : )Uważam, że to niepraktyczne podejście. I wprowadzające fałsz do relacji. Ja tak robię kiedy rozmawiam z kimś kogo słabo znam. Tak to kiedy ktoś mi coś bredzi to mówię, że to głupie albo obalam punkt po punkcie z wypowiedzi drugiej osoby. Kiedy ktoś ma problem myślę kilka sekund nad rozwiązaniem albo obalam problem, a kiedy traci on swą logikę to nie ma problemu i tyle  > Co do rodziny to nie ma ona u mnie specjanych chodów. W rodzinie mam dosłownie samych ekstrawertyków - niektórych wręcz unikam bo rozmowa z nimi to dla mnie katorga.Pewnie większość osób ma takie osoby w rodzinie. Nie winiłbym tu ekstrawertyzmu - ciężej być ekstrawertykiem i wychodzić na mądrą osobę. Głupi introwertyk może się ukryć, a głupiego ekstrawertyka widać na kilometr. Z kolei mądremu introwertykowi ciężej jest pokazać swoją mądrość, a mądry ekstrawertyk może zabłysnąć. > Jeszcze jedna rzecz która mnie strasznie ale to strasznie irytuje. Ludzie lubią rozmawiać o imprezach, piciu, żarciu, zakupach,o tym kto komu co i dlaczego i najgorsze - wieczne narzekanie na wszystko i wszystkich.. a mnie momentami aż telepie gdy muszę tego słuchać (np w pracy)Narzekanie też mnie wkurza. A takie zwykłe głupie rozmowy o niczym to tylko element rzeczywistości. Przecież nie zawsze i nie z każdym rozmawia się na mądrzejsze tematy. > Z kolei jak już wyjdę z inicjatywą i np zacznę rozmowę o kolorach i o tym,że kolory są właściwością światła a nie materii i że rzeczywistość jest "bezbarwna" to patrzą na mnie jak na debila po czym następuje chwila ciszy i powrót do trudnych spraw..Konkretnie to kolor jest odbitym od materii światłem zinterpretowanym przez mózg. Więc jest właściwością czego - mózgu, światła czy materii?  Ludzie nie lubią takich rozmów bo nie chce im się myśleć. To raczej nie zależy od introwersji i ekstrawersji bo ja na takie tematy rozmawiam zazwyczaj z bardziej ekstrawertycznymi osobami.
|
|
| | |  | | gibgibgibon (180 punktów) | Jestem samotnikiem od kilku dobrych lat i piszę z własnego doświadczenia. Dzielenie na siebie i innych przychodzi automatycznie. Nie wiem czy nie jestem do tego mizantropem.
Nie przeszkadza mi to, że nikt mnie nie zna bo nie odczuwam potrzeby by ktokolwiek mnie znał czy nawet lubił. Wiele osób myśli, że jestem gejem a szczególnie "koledzy z pracy" i taka właśnie fama krąży o mnie w moim miejscu pracy. Nie odczuwam potrzeby korygowania tego stanu rzeczy bo nie obchodzi mnie co o mnie myślą inni ludzie.
To o kolorze to oczywiście uproszczenie by zarysować przykład. Poza tym piszę z telefonu i jest średnio dla mnie wygodne Więc skracam wypowiedzi.
through blissful ignorance and terrifying awareness..
|
|
1 na 1 | wsx666 (1067 punktów) | W temacie wątku pytasz czy introwersja jest chorobą/zaburzeniem. Nie spotkałem się nigdy z jakimkolwiek opracowaniem sugerującym, że nie introwersja czyli ekstrawertyk jest modelem zdrowym. Tak więc równie dobrze przyjmując założenie, że to introwertyk jest zdrowym okazem 'modelem' można zadać pytanie czy ekstrawertyk je chory/zaburzony?
|
|
 | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ciężko w ogóle mówić o czymś takim jak zdrowy model. Ale jeśli introwersja miałaby być niedoborem w relacjach społecznych to mówilibyśmy o zaburzeniu, a jeśli to tylko cecha neutralna to mówimy o czymś takim jak kolor włosów czy oczu.
|
|
2 na 2 | GrzeTor (1279 punktów) | Raczej wygląda na przystososowanie ewolucyjne do życia w jakiś systemach politycznych, gdzie mówienie za dużo grozi problemami. Typu teokracja, dyktatura, ale także systemy miękkiego prześladowania np. poprawność polityczna. Osoby mniej gadatliwe, bardziej zamknięte w sobie są w takiej sytuacji bezpieczniejsze, bo nie wypaplają się co sądzą o władzy lub ideologii; a jednocześnie będą w stanie myśleć o nich realistycznie i na tej podstawie podejmować w miarę racjonalne decyzje. Równocześnie mniejsze grono znajomych zmniejsza szansę na interakcje z agentami systemu. Ekstrowertycy za to mają przewagę w czasach bardziej sprzyjających: wolności słowa, wolności myślenia, gdy publikowanie daje popularność i kasę itp.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|