 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-03-2013 05:47 | sherkan (4 punktów) | święta wielkanocne | Witam, To mój pierwszy post na forum, natomiast śledzę je od dawna. Nie będę się zbytnio rozwodził na swój temat - powiem tylko, że od roku jestem ateistą - zwolennikiem zdecydowanego 'nowego ateizmu'. Hitchensa uważam za wzór walki o 'normalność świata' jakkolwiek abstrakcyjnie by to nie zabrzmiało - myślę, że bez takich ludzi na świecie ciemnogród będzie normą nie do obalenia. Moja droga od bycia ministrantem i ślepym rycerzem mesjasza do całkowitego porzucenia wiary i postawienia racjonalizmu i sceptycyzmu jako swojego imperatywu kategorycznego wyglądała z grubsza tak - jak miało to miejsce w przypadku (boże dzięki ci za takich ludzi  ) założyciela 'racjonalisty' i PSR'u - Mariusza Agnosiewicza. Tyle ogłoszeń parafialnych. Dyskusja, której niniejszym postem chciałbym dać początek, sprowadza się do Waszych opinii na temat wypowiedzi zamieszczonej przeze mnie na facebook'u. Oto ona: " "Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie." wybierasz się na 'resurekcję'? - przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu lub zdrowiu. pozdrowienia dla hipokrytów - z okazji świąt wielkanocnych życzę wszystkim umiejętności korzystania z organu zwanego mózgiem i posługiwania się nim zgodnie z instrukcją obsługi. peace  " Co sądzicie w ogóle na temat tego typu wypowiedzi? jest sens uczyć świnie liczyć? przepraszam za porównanie - chodzi mi o to, że pisząc to jestem przeświadczony, że w znakomitej większości wypowiedź ta zostanie odebrana jako atak 'ad personam' na czyjeś - nazwijmy rzeczy po imieniu - urojenia. I co gorsza zamiast zmusić do refleksji i zastanowienia się po prostu "Leo... Why?" - osiągnę skutek odwrotny do zamierzonego, tzn. scementuję jeszcze już i tak zatwardziałe i irracjonalne poglądy ludzi niemyślących (samodzielność myślenia przyjmuję jako warunek fundamentalny samego procesu myślenia) i oprócz narażenia się na ataki ze strony ludzi o IQ zdecydowanie zaniżającym średnią planety - dołożę cegiełkę do projektu "podły atak na boga - są wrogowie naszego pana - musimy stawić im czoła - krzykiem, siłą, czymkolwiek - byle skutecznie - cel uświęca środki". Nie chodzi mi o to że 'argumenty' drugiej strony budzą we mnie poczucie gniewu czy nienawiści - raczej smutku i współczucia - czasem zastanawiam się na ile można winić idiotę za to, że jest idiotą - czy jest to zdeterminowane tylko biologią? to by w jakiś sposób moralnie ich tłumaczyło - a na ile jest to ich świadomy wybór. Zapraszam do dyskusji  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | maciejo (3492 punktów) | > Dyskusja, której niniejszym postem chciałbym dać początek, sprowadza się do Waszych opinii na temat wypowiedzi zamieszczonej przeze mnie na facebook'u. Oto ona:> "Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę.> Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie."> wybierasz się na 'resurekcję'? - przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża twojemu życiu lub zdrowiu.Za takie leki to ja dziękuje;] > pozdrowienia dla hipokrytów - z okazji świąt wielkanocnych życzę wszystkim umiejętności korzystania z organu zwanego mózgiem i posługiwania się nim zgodnie z instrukcją obsługi.> peace "Dlaczego zakładasz, że osoby wierzące to hipokryci? Nie mówię, że takich wśród nich nie ma, nie mniej wielu wierzy szczerze i prawdziwie. Na prawdę uważają, że coś gdzieś tam jest i trzeba temu czemuś składać hołd. > Co sądzicie w ogóle na temat tego typu wypowiedzi? jest sens uczyć świnie liczyć? przepraszam za porównanie - chodzi mi o to, że pisząc to jestem przeświadczony, że w znakomitej większości wypowiedź ta zostanie odebrana jako atak 'ad personam' na czyjeś - nazwijmy rzeczy po imieniu - urojenia.No niestety bardzo wiele osób religijnych obraża już sam fakt istnienia ateisty, a krytykowanie ich zabobonu uważają za najgorszą podłość na świecie. W sumie nie ma się czemu dziwić. W końcu jest to mentalność ukształtowana przez 2000 lat istnienia chrześcijaństwa. Przez większość tego czasu uważano, że każdy kto w jakiś sposób "obraził" boga zasługuje na śmierć. Pokłosie tego myślenia dziś przejawia się brakiem różnicowania pomiędzy osądzaniem poglądu i osoby. > I co gorsza zamiast zmusić do refleksji i zastanowienia się po prostu "Leo... Why?" - osiągnę skutek odwrotny do zamierzonego, tzn. scementuję jeszcze już i tak zatwardziałe i irracjonalne poglądy ludzi niemyślących (samodzielność myślenia przyjmuję jako warunek fundamentalny samego procesu myślenia) i oprócz narażenia się na ataki ze strony ludzi o IQ zdecydowanie zaniżającym średnią planety - dołożę cegiełkę do projektu "podły atak na boga - są wrogowie naszego pana - musimy stawić im czoła - krzykiem, siłą, czymkolwiek - byle skutecznie - cel uświęca środki".Kazimierz Łyszczyński w traktacie De non existentia Dei pisał: Cytat:Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego samego uciemiężenia broni jednak lud, w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud. Tyle odnośnie ślepej obrony zabobonu. Nie zgadzam się z Tobą natomiast zupełnie i uważam za niedopuszczalne odgórne określanie ludzi wierzących za głupszych tylko dlatego, że są wyznawcami jakiejś religii. > Nie chodzi mi o to że 'argumenty' drugiej strony budzą we mnie poczucie gniewu czy nienawiści - raczej smutku i współczucia - czasem zastanawiam się na ile można winić idiotę za to, że jest idiotą - czy jest to zdeterminowane tylko biologią? to by w jakiś sposób moralnie ich tłumaczyło - a na ile jest to ich świadomy wybór.> Zapraszam do dyskusji  Religia jest częściowo świadomym wyborem, częściowo przyzwyczajeniem, tradycją, czasem mimo prawie ateistycznych poglądów osoba boi się jej odrzucenia - zbyt silne jest wpojone od dziecka przeświadczenie o karze za grzechy, piekle itp brednie. W podtrzymaniu wysokiego stężenia zabobonu w populacji główną rolę odgrywają rodzice, którzy posyłają dziecko na religię, chodzą z nim do kościoła - od małego wpajają jeden, jedyny słuszny pogląd na świat, od czego trudno się później uwolnić. W sumie trudno ich za to winić - skoro uważają, że ich wiara, ich buk wymaga dawania świadectwa, ewangelizacji, to będą to czynić w przeświadczeniu, że postępują słusznie i właściwie i chronią dziecko i siebie przed jego karą. Zauważ, że religijność ludzi jest bardzo różna. Niektórzy ocierają się o deizm, inni pojmują to wszystko zgodnie z nauką kościoła. Poczytaj statystyki dotyczące wiary Polaków. Niby katolików jest 95% ale do kościoła co niedzielę chodzi około 50%. Większość jest za antykoncepcją, za in vitro. Znam osoby określające się jako wierzące, a popierające prawa gejów i lesbijek. Tak jak i ateiści różnią się między sobą (co widać czasem w dyskusjach na tym portalu), tak i trudno spotkać dwie tak samo wierzące osoby.
|
|
 | | sherkan (4 punktów) | > Dlaczego zakładasz, że osoby wierzące to hipokryci? Nie mówię, że takich wśród nich nie ma, nie mniej wielu wierzy szczerze i prawdziwie. Na prawdę uważają, że coś gdzieś tam jest i trzeba temu czemuś składać hołd.Oczywiście - w każdej grupie społecznej znajdą się osoby, którym akurat nie można zarzucić tego co pozostałym 99% - czy jednak przez wzgląd na te wyjątki od reguły nieuprawnionym jest określenie np. katolików hipokrytami? Ilu z nich 'czytało' pismo święte? i na ile wnikliwie? przecież to ich najświętsza księga - przynajmniej tak deklarują, ale gdyby zrobić badania okaże się pewnie, że grubo ponad 90% nie potrafi wymienić 4 ewangelistów - że o takich banałach jak 10 przykazań nie wspomnę. Ale pluć jadem w każdego innowiercę bądź niewierzącego - do tego zawsze są pierwsi. Dla mnie to hipokryzja czystej wody, na którą mógłbym wymienić wiele innych przykładów, ale pewnie wszyscy je z grubsza znamy i nie mamy co do nich wątpliwości. > No niestety bardzo wiele osób religijnych obraża już sam fakt istnienia ateisty, a krytykowanie ich zabobonu uważają za najgorszą podłość na świecie. W sumie nie ma się czemu dziwić. W końcu jest to mentalność ukształtowana przez 2000 lat istnienia chrześcijaństwa. Przez większość tego czasu uważano, że każdy kto w jakiś sposób "obraził" boga zasługuje na śmierć. Pokłosie tego myślenia dziś przejawia się brakiem różnicowania pomiędzy osądzaniem poglądu i osoby.Zgadzam się całkowicie. > Kazimierz Łyszczyński w traktacie De non existentia Dei pisał:> Cytat:Prosty lud oszukiwany jest przez mądrzejszych wymysłem wiary w Boga na swoje uciemiężenie; tego samego uciemiężenia broni jednak lud, w taki sposób, że gdyby mędrcy chcieli prawdą wyzwolić lud z tego uciemiężenia, zostaliby zdławieni przez sam lud. > Tyle odnośnie ślepej obrony zabobonu. Nie zgadzam się z Tobą natomiast zupełnie i uważam za niedopuszczalne odgórne określanie ludzi wierzących za głupszych tylko dlatego, że są wyznawcami jakiejś religii.Oczywiście - nie zdefiniowaliśmy pojęcia głupoty - dla każdego zapewne oznacza ona trochę co innego, natomiast dla mnie wiara w boga jest głupia, po prostu - mając świadomość skąd się bierze - uwarunkowania, wpływ otoczenia etc etc... - w kategoriach bezwzględnych jest irracjonalna (przyjmuję, że wszystko co irracjonalne jest po prostu głupie - dla mnie to synonimy, nie widzę różnic między tymi pojęciami). Może zostałem źle zrozumiany - potrafię sobie naturalnie wyobrazić sytuację, że człowiek wierzący jest mądrzejszy od ateisty (może posiadać np. większą wiedzę), natomiast chodzi o samo zjawisko wiary - jest sprzeczna z rzeczywistością i dla mnie zawsze ocena takiego mądrego 'wierzącego' postrzegana będzie przez pryzmat jego urojenia - a zwróćmy uwagę, że kwestia wiary bądź niewiary w boga to sprawa fundamentalna dla życia każdego człowieka - decyduje o wielu bardzo ważnych aspektach życia naszego, a także kwestii wychowania naszych dzieci, które później będą miały swoje dzieci itd itd (decyzja ta kształtuje więc przyszłość w bardzo długim okresie - nie można tego lekceważyć i traktować jako mało znaczącego faktu). Dlatego słowa 'mądry' i 'wierzący' tak ciężko mi umieszczać obok siebie - trąci oksymoronem. Skoro więc taki wierzący mądrala we wszystkich innych kwestiach jest mega racjonalny i wydaje się mówiąc kolokwialnie 'kumaty' to dlaczego tych samych reguł nie podciągnie jeszcze pod ten jeden - moim zdaniem najważniejszy aspekt - czyli wiary. Co do takiego człowieka nigdy nie będę miał pewności, że za chwilę nie zacznie wierzyć w przepowiednie wróżek, homeopatię i kilka innych ciekawych 'wynalazków' ludzkości - bo niby dlaczego miałby tego nie zrobić? Skoro wierzy w boga, pal licho jakiego, to ja uważam, że spodziewać się można po nim dosłownie wszystkiego - jakkolwiek wydawałoby się to nam nieprawdopodobne - myślę, że musimy to brać pod uwagę przy ogólnej ocenie. Reguły ma się, a przynajmniej powinno się mieć, JEDNE - i starać się WSZYSTKO rozpatrywać wg tych przyjętych z własnych przekonań reguł - a nie wybiórczo, jak się komu podoba - raz będę racjonalistą, ale w kwestii boga to już takim mocnym racjonalistą znowu nie będę... Co gorsza niektórzy twierdzą, że istnienie boga wcale nie stoi w konflikcie z myśleniem racjonalnym - o zgrozo - dla takich to już nie widzę ratunku.
|
|
|  | | sherkan (4 punktów) | > Religia jest częściowo świadomym wyborem, częściowo przyzwyczajeniem, tradycją, czasem mimo prawie ateistycznych poglądów osoba boi się jej odrzucenia - zbyt silne jest wpojone od dziecka przeświadczenie o karze za grzechy, piekle itp brednie. W podtrzymaniu wysokiego stężenia zabobonu w populacji główną rolę odgrywają rodzice, którzy posyłają dziecko na religię, chodzą z nim do kościoła - od małego wpajają jeden, jedyny słuszny pogląd na świat, od czego trudno się później uwolnić. W sumie trudno ich za to winić - skoro uważają, że ich wiara, ich buk wymaga dawania świadectwa, ewangelizacji, to będą to czynić w przeświadczeniu, że postępują słusznie i właściwie i chronią dziecko i siebie przed jego karą.> Zauważ, że religijność ludzi jest bardzo różna. Niektórzy ocierają się o deizm, inni pojmują to wszystko zgodnie z nauką kościoła. Poczytaj statystyki dotyczące wiary Polaków. Niby katolików jest 95% ale do kościoła co niedzielę chodzi około 50%. Większość jest za antykoncepcją, za in vitro. Znam osoby określające się jako wierzące, a popierające prawa gejów i lesbijek. Tak jak i ateiści różnią się między sobą (co widać czasem w dyskusjach na tym portalu), tak i trudno spotkać dwie tak samo wierzące osoby.> Zgadzam się z Tobą w 100%. Natomiast nie wydaje Ci się dziwne, że katolicy są tak bardzo zróżnicowani? Czy to tak kościół widzi swoich poddanych? jako niezależne jednostki, które MOGĄ MIEĆ WŁASNY POGLĄD W KAŻDEJ SPRAWIE? Przypuszczam, że nie jest im to za bardzo na rękę - w końcu nauka kościoła jest, a przynajmniej powinna być - JEDNA - skąd więc tyle różnych poglądów? Czyżby niektórzy nie stosowali się do nauczania jedynego słusznego kościoła na świecie? Oczywiście trochę ironizuję, ale sprawa ma co najmniej dwie płaszczyzny. Z jednej strony Ci, którzy mają delikatnie mówiąc inne zdanie na temat np. in vitro czy antykoncepcji - to pewnie Ci nieco bardziej 'kumaci' i mniej zindoktrynowani z wierzących - jest to jakaś wartość z punktu widzenia człowieka jako wolnej jednostki - natomiast drugą sprawą jest stanowisko kościoła, który mówi wyraźnie co sądzi o in vitro, antykoncepcji, eutanazji czy aborcji - z punktu widzenia kościoła taki wierny jest w pewien sposób gorszy od tego 'zabetonowanego' robota, który zrobi i powie bez namysłu wszystko to co usłyszy na kazaniu. Zastanawiam się tylko, czy Ci nieco bardziej 'kumaci', którzy mają jeszcze trochę rozsądku, żeby nie zgadzać się ze wszystkim co mówią panienki w czarnych sukniach, nie trącą po prostu hipokryzją w najczystszej postaci. I tu docieramy wydaje mi się do sedna sprawy - mogę postawić tezę, że katolik może wybrać dla siebie tylko jedno z dwóch określeń, niestety oba są negatywne - albo jest HIPOKRYTĄ (bo ma własne poglądy na różne sprawy a nie tego się od niego oczekuje i nie to klepie codziennie w modłach - ma być posłuszny, a nie jest, chce pouczać innych czy śmiać się z ateistów, a sam nie przestrzega zasad na placu zabaw na którym siedzi i jest mu tam podobno dobrze, więc powinien przeczytać regulamin - mam na myśli co najmniej biblię, katechizm i parę innych światłych książeczek - i się do nich zastosować a nie uprawiać wolnomyślicielstwo z legitymacją swojej sekty - to się nie trzyma kupy - to my ateiści mamy ten przywilej, że możemy myśleć w każdej sprawie co uważamy za słuszne - nie potrzebujemy przykazania 'nie zabijaj', żeby wiedzieć, że zabijanie jest z grubsza niefajne, więc jak chce pokazać swoją niezależność myślenia i pokazać konformistom środkowy palec - niech porzuci wiarę w te brednie - zapraszamy - w przeciwnym razie - to HIPOKRYZJA), albo - można to nazywać na wiele sposobów, ja przyjmę roboczo akurat to określenie, ale to to tylko kwestia nomenklatury - PÓŁGŁÓWKIEM (mam tu na myśli z kolei człowieka nie używającego swojego cennego narządu w sposób na jaki stworzyła go ewolucja - tzn. w skrócie - każdy dogmat, każde zdanie papieża (nieważne kto nim będzie), ba - co tam papież - biskupa, księdza, zakonnika - kogokolwiek (z litości nie wymienię ojca dyrektora) - nie podlega żadnej krytyce, pytaniu czy zastanawianiu się nad nim - tak po prostu jest, bo oni tak mówią - są osobami wyświęconymi i na pewno są mądrzejsze ode mnie więc przyjmę, że wszystko co mówią jest prawdą. Chyba zgodzimy się wszyscy, że nazwanie takich ludzi półgłówkami (to chyba eufemizm) nie będzie żadnym większym nadużyciem? Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | >Oczywiście - w każdej grupie społecznej znajdą się osoby, którym akurat nie można zarzucić tego co pozostałym 99% - czy jednak przez wzgląd na te wyjątki od reguły nieuprawnionym jest określenie np. katolików hipokrytami? Ilu z nich 'czytało' pismo święte? i na ile wnikliwie? przecież to ich najświętsza księga - przynajmniej tak deklarują, ale gdyby zrobić badania okaże się pewnie, że grubo ponad 90% nie potrafi wymienić 4 ewangelistów - że o takich banałach jak 10 przykazań nie wspomnę. Ale pluć jadem w każdego innowiercę bądź niewierzącego - do tego zawsze są pierwsi. Dla mnie to hipokryzja czystej wody, na którą mógłbym wymienić wiele innych przykładów, ale pewnie wszyscy je z grubsza znamy i nie mamy co do nich wątpliwości.
Wiara jest postawą bierną - rodzice wierzyli, dziadkowie też, większość społeczeństwa również więc i oni wierzą. Czytać nie muszą, interesować się też bo przecież ksiądz w kościele wszystko powie i tak sobie w tym wszystkim trwają. A ponieważ całe szczęście ateiści i wolnomyśliciele sprawili, że żyjemy w świecie cywilizowanym - bez inkwizycji to za ich wszystkie odstępstwa żadne kary im nie grożą jak choćby w islamie.
>Oczywiście - nie zdefiniowaliśmy pojęcia głupoty - dla każdego zapewne oznacza ona trochę co innego, natomiast dla mnie wiara w boga jest głupia, po prostu - mając świadomość skąd się bierze - uwarunkowania, wpływ otoczenia etc etc... - w kategoriach bezwzględnych jest irracjonalna (przyjmuję, że wszystko co irracjonalne jest po prostu głupie - dla mnie to synonimy, nie widzę różnic między tymi pojęciami).
Pełna zgoda.
>Może zostałem źle zrozumiany - potrafię sobie naturalnie wyobrazić sytuację, że człowiek wierzący jest mądrzejszy od ateisty (może posiadać np. większą wiedzę), natomiast chodzi o samo zjawisko wiary - jest sprzeczna z rzeczywistością i dla mnie zawsze ocena takiego mądrego 'wierzącego' postrzegana będzie przez pryzmat jego urojenia - a zwróćmy uwagę, że kwestia wiary bądź niewiary w boga to sprawa fundamentalna dla życia każdego człowieka - decyduje o wielu bardzo ważnych aspektach życia naszego, a także kwestii wychowania naszych dzieci, które później będą miały swoje dzieci itd itd (decyzja ta kształtuje więc przyszłość w bardzo długim okresie - nie można tego lekceważyć i traktować jako mało znaczącego faktu).
Ta umysłowa ekwilibrystyka jest dla mnie niesamowita, że ludzie inteligentni, światli, oczytani wciąż w to wierzą i potrafią to godzić ze wszystkimi sprzecznościami, na które chcąc, nie chcąc natknąć się muszą.
>Dlatego słowa 'mądry' i 'wierzący' tak ciężko mi umieszczać obok siebie - trąci oksymoronem. Skoro więc taki wierzący mądrala we wszystkich innych kwestiach jest mega racjonalny i wydaje się mówiąc kolokwialnie 'kumaty' to dlaczego tych samych reguł nie podciągnie jeszcze pod ten jeden - moim zdaniem najważniejszy aspekt - czyli wiary. Co do takiego człowieka nigdy nie będę miał pewności, że za chwilę nie zacznie wierzyć w przepowiednie wróżek, homeopatię i kilka innych ciekawych 'wynalazków' ludzkości - bo niby dlaczego miałby tego nie zrobić?
Jeśli ów mądry i kumaty jest świadomy swojej religii to nie będzie wierzył w nic innego - bóg nie lubi konkurencji - popełnił by grzech.
>Skoro wierzy w boga, pal licho jakiego, to ja uważam, że spodziewać się można po nim dosłownie wszystkiego - jakkolwiek wydawałoby się to nam nieprawdopodobne - myślę, że musimy to brać pod uwagę przy ogólnej ocenie. Reguły ma się, a przynajmniej powinno się mieć, JEDNE - i starać się WSZYSTKO rozpatrywać wg tych przyjętych z własnych przekonań reguł - a nie wybiórczo, jak się komu podoba - raz będę racjonalistą, ale w kwestii boga to już takim mocnym racjonalistą znowu nie będę... Co gorsza niektórzy twierdzą, że istnienie boga wcale nie stoi w konflikcie z myśleniem racjonalnym - o zgrozo - dla takich to już nie widzę ratunku.
Chciałbym poczytać jakieś poważne badania z psychologii czy czegoś podobnego na ten temat. Nie potrafię również pojąć tych osób mimo, że na prawdę się staram bo niezmiernie mnie zadziwiają.
|
|
1 na 1 | wozieee (274 punktów) | Mam wrażenie, że założyłeś ten wątek żeby usłyszeć jaki jesteś fajny za to, że pocisnąłeś katolikom na fejsbuniu. Ludzie wierzący nie są mniej inteligentni, bo prostu są w błędzie. Żeby nie być gołosłownym, wygoogluj sobie Francis Sellers Collins. Sama deklaracja ateizmu nie robi z ciebie błyskotliwego inteligenta.
|
|
 | -1 na 1 | sherkan (4 punktów) | >Mam wrażenie, że założyłeś ten wątek żeby usłyszeć jaki jesteś fajny za to, że pocisnąłeś katolikom na fejsbuniu. >Ludzie wierzący nie są mniej inteligentni, bo prostu są w błędzie. Żeby nie być gołosłownym, wygoogluj sobie Francis Sellers Collins. Sama deklaracja ateizmu nie robi z ciebie błyskotliwego inteligenta.
Na wrażenia innych nie mam niestety wpływu. Nie stwierdziłem też nigdzie, że sama deklaracja ateizmu czyni z kogokolwiek człowieka inteligentnego - to byłoby pójście na łatwiznę, która niestety byłaby jednym wielkim uproszczeniem, a co za tym idzie można by ją z łatwością obalić. Statystycznie jednak ateiści są delikatnie mówiąc bystrzejsi od statystycznych wierzących i jest to skądinąd zrozumiałe, dlatego też uważam, że można tę tezę spokojnie obronić. Oczywiście znowu - nie każdy ateista jest bystrzejszy od wierzącego i odwrotnie. Myślę jednak, że jakiś wyraźny trend jest widoczny. Jeśli chodzi o tych inteligentnych wierzących, bo i tacy ku mojej rozpaczy istnieją - to ich postawa wobec religii jest dla mnie podwójnie zasmucająca - bo o ile ciemnym masom można wybaczyć to i owo ze względu na to, że nie mieli wpływu na to z jakimi zdolnościami umysłowymi się narodzą (to też nie mają naturalnych narzędzi, żeby pewne urojenia wyplenić), to od ludzi inteligentnych wymagałbym jednak czegoś więcej, niestety najczęściej okazuje się, że są to z mojej strony jedynie 'pobożne' życzenia.
|
|
2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | > >"Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę.> Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie." ... po pierwsze, popełniłeś błąd, nie wstawiając źródła, nie wstawiając odnośnika do tego tekstu (Ew. Mateusza 6:5-6). Pomyślą, że to twoje słowa, a nie cytat z Biblii. Niech sami sprawdzą.. ... co do reszty, to właśnie takie "pokazywanie prawdy" ma większy sens, niż samo wykazywanie iż "Bóg nie istnieje" (jedno drugiego nie wyklucza). Choć to może wygląda jak jakaś paranoja, wszak religia to rzecz narzucona, to jednak nawet wierzący nie lubią jak im się jakiś pogląd narzuca. A tak niech sami przemyślą. Niech sami dojdą do wniosku, że "coś nie gra", i że mogą być oszukiwani. KRK jest bardzo niechętny temu by ludzie sami (poza ich wykładnią) czytali Biblię i pisma kanoniczne/teologiczne. Tam jest dużo tekstów, które świadczą o okłamywaniu i manipulowaniu wiernymi. A to jest druga rzecz jakiej prawie żaden człowiek nie cierpi - ludzie nie cierpią gdy ktoś ich okłamuje i nimi manipuluje, nie cierpią gdy "robi się z nich barany"... ... "kto ewangelią wojuje, najszybciej od ewangelii może zginąć". Warto próbować, by "własną bronią się pochlastali"...  ... pozdrowienia... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | | sherkan (4 punktów) | > >>"Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę.> >Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie."> ... po pierwsze, popełniłeś błąd, nie wstawiając źródła, nie wstawiając odnośnika do tego tekstu (Ew. Mateusza 6:5-6). Pomyślą, że to twoje słowa, a nie cytat z Biblii. Niech sami sprawdzą..Rzeczywiście - przyznam, że zwróciłem na to uwagę, ale już po fakcie  > ... co do reszty, to właśnie takie "pokazywanie prawdy" ma większy sens, niż samo wykazywanie iż "Bóg nie istnieje" (jedno drugiego nie wyklucza). Choć to może wygląda jak jakaś paranoja, wszak religia to rzecz narzucona, to jednak nawet wierzący nie lubią jak im się jakiś pogląd narzuca. A tak niech sami przemyślą. Niech sami dojdą do wniosku, że "coś nie gra", i że mogą być oszukiwani. KRK jest bardzo niechętny temu by ludzie sami (poza ich wykładnią) czytali Biblię i pisma kanoniczne/teologiczne. Tam jest dużo tekstów, które świadczą o okłamywaniu i manipulowaniu wiernymi. A to jest druga rzecz jakiej prawie żaden człowiek nie cierpi - ludzie nie cierpią gdy ktoś ich okłamuje i nimi manipuluje, nie cierpią gdy "robi się z nich barany"...> ... "kto ewangelią wojuje, najszybciej od ewangelii może zginąć". Warto próbować, by "własną bronią się pochlastali"...  > ... pozdrowienia...  > ... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...Nic dodać, nic ująć. Na wieki wieków amen
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|