 |
Bierzmowanie a nieuczęszczanie na lekcje religii. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-04-2013 19:26 | parapara (1 punktów) | Bierzmowanie a nieuczęszczanie na lekcje religii. | Witam. Mam 17 lat i w tym roku będę przystępowała do sakramentu bierzmowania. Z racji tego, że wcześniej pod wpływem pewnych wydarzeń w moim życiu zwątpiłam w istnienie Boga, nie chodzę na lekcje religii. Jednak w tamtym roku na koncercie rockowym dzięki wypowiedziom wspaniałego człowieka (wokalisty) na temat właśnie religii chrześcijańskiej i osób niewierzących, którą wtedy byłam, popłakałam się i zaczęłam się zastanawiać czy właśnie tego chcę, czy chcę zapomnieć o Bogu, którego wcześniej kochałam, i w którego wierzyłam. Choć może to brzmieć, dla niektórych absurdalnie, że nagle wróciłam do Boga akurat przed bierzmowaniem, to tak właśnie jest. Nie jestem może najgorliwszą chrześcijanką, ale chcę pogłębiać swoją wiarę i już nigdy nie opuścić Boga. Cały czas się tego uczę, choć nie jest mi łatwo. Wiem, że w związku z bierzmowaniem należy dostarczyć księdzu akt chrztu i zaświadczenie, że się uczęszcza na lekcje religii, którego właśnie nie posiadam. Znając swojego proboszcza boję się, że może mnie nie dopuścić do bierzmowania. Co mam zrobić w takiej sytuacji? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Grzegorz (5685 punktów) | >Znając swojego proboszcza boję się, że może mnie nie dopuścić do bierzmowania. Co mam zrobić w takiej sytuacji? Co prawda nie najwłaściwsze chyba forum na tego typu pytania, ale obstawiałbym bierzmowanie w innej parafii. Powinnaś w końcu znaleźć taką gdzie uznają Twoje wyjaśnienie i odpuszczą sobie zaświadczenie.
|
|
3 na 3 | Phanes (492 punktów) | >Jednak w tamtym roku na koncercie rockowym dzięki wypowiedziom wspaniałego człowieka >(wokalisty) na temat właśnie religii chrześcijańskiej i osób niewierzących, którą wtedy byłam, popłakałam się i zaczęłam się zastanawiać czy właśnie tego chcę, czy chcę zapomnieć o Bogu, którego wcześniej kochałam, i w którego wierzyłam.
Wiesz, z judeochrześcijańskim bogiem jest trochę jak z patologicznym ojcem - z jednej strony czujesz czasem, że coś z nim jest nie tak, ale z drugiej przecież to twój ojciec, więc może powinno się go kochać mimo wszystko. Trzeba jednak w końcu dojrzeć i powiedzieć dość. Czy on na pewno zasługuje na moją miłość? Czy może być dobry, skoro wymaga wyrzeczenia się siebie? Warto się nad tym zastanowić.
Pomijam oczywiście w tym kwestię istnienia/nieistnienia tego boga, gdyż równie ważne jak intelektualne rozwiązanie pewnych kwestii, jest również zrozumienie swoich emocji.
|
|
4 na 4 | Damian Orzeszek (281 punktów) | >Jednak w tamtym roku na koncercie rockowym dzięki wypowiedziom wspaniałego człowieka >(wokalisty) na temat właśnie religii chrześcijańskiej i osób niewierzących, którą wtedy byłam, >popłakałam się i zaczęłam się zastanawiać czy właśnie tego chcę, czy chcę zapomnieć o Bogu, którego >wcześniej kochałam, i w którego wierzyłam.
A można wiedzieć co ten człowiek powiedział?
Skoro piszesz, że już nigdy nie opuścisz Boga, to możesz zaczekać jeszcze jeden rok. Nie musisz teraz iść do bierzmowania. Przystąpienie do bierzmowania decyzją wymagającą dojrzałości, więc chyba lepiej jeszcze to przemyśleć.
Ciekawe, że bierzmowanie wymaga pewnej dojrzałości, a chrzest nie.
|
|
2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >chcę pogłębiać swoją wiarę i już nigdy nie opuścić Boga.
Księża nie mogą Ci w tym przeszkodzić, albowiem pomiędzy Tobą a Bogiem nie jest potrzebny żaden pośrednik.
> Cały czas się tego uczę, choć nie jest mi łatwo.
Rzeczywiście uwierzyć w cuda opisane w Biblii jest niezwykle trudno. Ja nie wierzę, dla mnie to tylko mity, legendy. Odpowiedz sobie na pytanie: "Czy uczysz się dla siebie, czy dla uzyskania społecznego potwierdzenia?"
>Wiem, że w związku z bierzmowaniem należy dostarczyć księdzu akt chrztu i zaświadczenie, że się >uczęszcza na lekcje religii, którego właśnie nie posiadam. Znając swojego proboszcza boję się, że >może mnie nie dopuścić do bierzmowania. Co mam zrobić w takiej sytuacji?
Sakrament bierzmowania to tylko ceremonia, a nie pogłębienie wiary. Do wiary w Boga nie jest potrzebna zgoda księdza. Możesz poznawać Pismo "Święte" i kierować się w życiu przewodnictwem/naukami Chrystusa zawartymi w Biblii "Świętej".
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
| letma (109 punktów) | To chyba nie najlepsze forum na takie pytanie, ale spróbuję ci odpowiedzieć. Wszystko zależy od tego czy nie zalazłaś proboszczowi za bardzo za skórę. Ja sam byłem bierzmowany będąc ateistą, na religię nie chodziłem i nie przypominam sobie aby takowe zaświadczenie było potrzebne, więc twoje obawy są chyba nieuzasadnione. Jeżeli nie będzie chciał cię dopuścić to proponowałbym poszukania w okolicznych parafiach normalnego księdza, bo chyba na lataniu po kuriach i zażaleniach na proboszcza ci nie zależy.
|
|
| Irracja (4721 punktów) | ... co zrobić? Zastanowić się czy w tym wszystkim chodzi o Twoją wiarę - czy też o urażone ambicje proboszcza. Proboszcz, swą postawą, sam Ci daje do zrozumienia, że ważniejsze jest posłuszeństwo wobec kościoła, niż sama wiara w "Boga". A później się dziwią skąd się bierze antyklerykalizm - nawet wśród wiernych... ... w najgorszym przypadku idź do kurii i spytaj się biskupa co jest ważniejsze - niechodzenie na naukę religii w przeszłości, czy też wiara którą na nowo odkryłaś. Sam tak (wizyta w kurii) kiedyś załatwiłem córce pozwolenie na bycie chrzestną - choć reszta (ta wierząca część rodziny) była temu przeciwna bo po co zawracać "dupę" (sorry za kolokwializm) biskupowi "byle gównem". Jak się okazało, miałem rację - widać ateista potrafi lepiej funkcjonować i więcej załatwić w KRK, niż sami wierni...  ... jeżeli i tam Ci odmówią, to znaczy że religia nie ma nic wspólnego z wiarą. Nie musisz być posłuszna we wszystkim klerowi, by wierzyć w "Boga". Kler nie jest bogiem, a i sam "Bóg" doskonale sobie radzi bez kleru, kościoła, itp. W końcu, podobno jest wieczny, a katolicyzm ma dopiero 2 tyś. lat i chyli się ku upadkowi... ... pozdrawiam... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
1 na 1 | Mortimer (1359 punktów) | Zgadzam się z innymi. Nie trafiłaś na odpowiednie forum.
Skoro księża swoim słowem i swoją chrystianizacją (jakże czasem wnikliwą) nie przekonali Cię do wiary, a zrobił to wokalista zespołu rockowego, to jest to idealny przykład na to, że księża są nie potrzebni. Ale nie jest to tematem tego wątku, więc wracam do głównej myśli.
Księża powinni Ci pomóc, musisz porozmawiać z nimi. Jeśli Twoja klasa ma lekcje religii z katechetą/katechetką bądź księdzem to powinnaś z nim/nią porozmawiać i opowiedzieć swoją historię powrotu do boga. Uwierz, oni takie historie uwielbiają, więc jak najbardziej powinni Ci pomóc.
A proboszczem się nie przejmuj. Dasz radę.
Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
|
|
12 na 12 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Z racji tego, że wcześniej pod wpływem pewnych wydarzeń w moim życiu zwątpiłam w istnienie Boga. Jednak w tamtym roku na koncercie rockowym dzięki wypowiedziom wspaniałego człowieka >(wokalisty) na temat właśnie religii chrześcijańskiej i osób niewierzących, którą wtedy byłam, > popłakałam się i zaczęłam się zastanawiać czy właśnie tego chcę, czy chcę zapomnieć o Bogu, którego >wcześniej kochałam, i w którego wierzyłam.
Cała ta Twoja (ale i w ogóle) wiara to pic na wodę. Na niebiesko jest pokazane jak na dłoni, o co w tym całym żenującym światku chodzi. O emocje. Emocje, czyli głównie stan zakochania. A to działa w relacji i przywiązaniu do obiektu. Wszystko jedno. Może to być realny chłopak, może być nieosiągalny wokalista, może być zmyślony Bóg czy inny Jezus. Może być komputer, iphone, rower, samochód, orgazm. Może to być obiekt materialny, może być wymyślony, może być to jakaś idea, podniecająca atmosfera kościoła czy struktura mszy. Ważne, żeby rozbudzone i głodne struktury mózgu odpowiedzialne za przyjemność, czyli mniej więcej zakochanie, dostały swoją dawkę pokarmu, a wizja odcięcia od obiektu powodowała dyskomfort, strach, czasami panikę, przerażenie, brak poczucia bezpieczeństwa. Wszelacy "dawcy narkotyków" doskonale o tym wiedzą i równie doskonale wiedzą jak to ludziom wcisnąć i uzaleznić. W swoim wieku jesteś właściwie bezbronna. I Cię mają. Jesteś uwiązana, jesteś ich. Bierzesz i ćpasz, by zachować równowagę chemiczną. Musisz mieć jakieś obiekty do kochania. Obiekt "Bóg" to bardzo silny narkotyk, choć czasami potrafi "zawieść", tak jak Ciebie i wtedy możesz poszukać innych, mniej zawodnych środków stymulacji albo poczekać aż pojawi się jakiś skuteczny diler (np. wokalista ulubionego zespołu) i wciśnie ci stary narkotyk w nowym opakowaniu. Możesz też zrozumieć te mechanizmy, odstawić ten cały syf i być, jako tako wolna. Nigdy do końca i w pełni, bo coś trzeba łykać - byle z rozumem i jako taką kontrolą nad sobą i otaczającą rzeczywistością.
|
|
| mrSpock (2845 punktów) | >Nie jestem może najgorliwszą >chrześcijanką, ale chcę pogłębiać swoją wiarę i już nigdy nie opuścić Boga. Cały czas się tego uczę, >choć nie jest mi łatwo. A pogłębiaj a im głębiej tym ciemniej. Chociaż, jeśli masz otwarty umysł... i zastanowisz się nad tym wszystkim to wniosek będzie tylko jeden: bóg nie istnieje >Wiem, że w związku z bierzmowaniem należy dostarczyć księdzu akt chrztu i zaświadczenie, że się >uczęszcza na lekcje religii, którego właśnie nie posiadam. Znając swojego proboszcza boję się, że >może mnie nie dopuścić do bierzmowania. Co mam zrobić w takiej sytuacji? hm przejść na islam jedaizm zapisać się do świadków jehowy do pastafarian buddystów. Teraz w modzie jest gadanie, że bóg jest jeden, ale w każdej religii przedstawia się w innej postaci. A tak na serio to głowa do góry na pewno nie będzie aż tak źle.
|
|
| pawel_wr (4297 punktów) | >Witam. Mam 17 lat i w tym roku będę przystępowała do sakramentu bierzmowania. Z racji tego, że >wcześniej pod wpływem pewnych wydarzeń w moim życiu zwątpiłam w istnienie Boga, nie chodzę na lekcje >religii. Jednak w tamtym roku na koncercie rockowym dzięki wypowiedziom wspaniałego człowieka >(wokalisty) na temat właśnie religii chrześcijańskiej i osób niewierzących, którą wtedy byłam, >popłakałam się i zaczęłam się zastanawiać czy właśnie tego chcę, czy chcę zapomnieć o Bogu, którego >wcześniej kochałam,
Po pierwsze - Bóg to imaginacja umysłu człowieka , jest to byt urojony , więc całkowicie alogiczna jest Twoja wypowiedź o zwątpieniu w istnienie Boga.
Po drugie - możesz napisać , co tak niesamowitego powiedział ten rockmen , że wstrząsnęło to twoją osobowością. Interesuje mnie szczególnie jego stosunek do niewierzących.
|
|
6 na 6 | Grey (2102 punktów) | Przyłączam się do prośby - Napisz nam, co powiedział ten wokalista. No, nie bądź żyła. Może nie tylko Ty się nawrócisz. Takich ciekawych rzeczy nie można zachowywać dla siebie. Tu zagląda mnóstwo ludzi, którzy mają wątpliwości.
|
|
| Yksiński (179 punktów) | Skoro jak piszesz "wróciłaś" do Boga, to czemu nie wróciłaś na lekcje religii? Raczej Cię katecheta nie wyrzuci z zajęć, jeśli nie ma Cię na jego liście uczniów? Czy jednak wyrzuci? Chyba, ze Twoja szkoła jest tym chlubnym przykładem (o dziwo, bo to winien być standard), że w zamian lekcji religii organizuje etykę, na którą w czasie zajęć z religii uczęszczasz? Jeśli tak, to jak to wcześniej już napisano, pogadaj z tym swoim proboszczem i naświetl mu swoją sytuację. Całkiem możliwe, że Cie jednak do tego bierzmowania dopuści (może pod pewnymi warunkami). Może zasugeruje poczekać rok, co wcale nie byłoby głupim pomysłem. Byłby to czas i dla niego i przede wszystkim dla Ciebie samej, co by zweryfikować, czy Twoje nazwijmy to nawrócenie, było decyzją przemyślaną, czy tylko impulsem (w końcu jak piszesz wpływ miała na to po prostu jedna wypowiedź jednego człowieka), z którego z czasem, po namyśle, będziesz wolała się wycofać.
|
|
1 na 1 julian (1206 punktów) (zablokowany) |
>wcześniej pod wpływem pewnych wydarzeń w moim życiu zwątpiłam w istnienie Boga,
>czy chcę zapomnieć o Bogu, którego wcześniej kochałam, i w którego wierzyłam. Choć może to brzmieć, dla niektórych absurdalnie
Mało to logiczne. Jeśli wcześniej Boga kochałaś, to musiałaś uznawać Jego istnienie. Potem przestałaś uznawać Jego istnienie, to pytanie: kogo/co wcześniej kochałaś? Moim zdaniem, jakieś wyobrażenie kochałaś, a nie Boga. Może lepiej starać się kochać realnych ludzi, niż wyobrażenia?
|
|
| 2ndhandbrain (152 punktów) | Dobra rada: Powiedz prawdę o Twoim nawróceniu, to ksiądz powinien być szczęśliwy, że wróciłaś na "słuszną" drogę i powinien pozwolić Ci podejść do bierzmowania. Inna rada: Może warto by poczekać z bierzmowaniem. Miałaś burzliwy okres w dziedzinie światopoglądu i warto by zaczekać przed tak ważnym sakramentem. Lepsza rada: Jak wspomnieli przede mną, to chyba nie jest najlepsze forum na takie pytania
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|