Racjonalista - Strona głównaDo treści
Umasowienie studiów doktoranckich?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
11-08-2015 14:24VonM (709 punktów)Umasowienie studiów doktoranckich?
Ocena 1 na 1
W obliczu trudnej sytuacji na rynku pracy, coraz więcej magistrantów planuje podejmowanie studiów 3-go stopnia. Panuje również przekonanie, że wartość wykształcenia spadła o stopień - i tak magister jest wart tyle co kiedyś licencjat, licencjat tyle co matura, a dopiero doktorat ma wartość historyczną ukończenia studiów.

Pojawiają się opinie, że za jakiś bliżej nieokreślony czas studia doktoranckie również ulegną umasowieniu tak jak niegdyś magisterskie. Umasowienie szkolnictwa wyższego doprowadziło między innymi - w odpowiedzi na bezrobocie - do kształtowania działalności generującej abstrakcyjny PKB - call center, firmy marketingowe itp., podczas gdy brakuje rąk do pracy w niektórych gałęziach przemysłu i mniej abstrakcyjnych usług.

I tu pytanie, czy studia doktoranckie będą się umasawiać, czy będą takim jakby regulatorem masówki magisterskiej, z której część będzie przyuczać się do zawodów?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Abdullah (1241 punktów)
Kluczowe jest tutaj jedno: trudna sytuacja na rynku pracy powoduje to, że kto może na jakieś studia idzie - czy ma do tego talent czy nie.

Wielu ludzi studiuje kierunki "jakiekolwiek", które z potrzebami współczesnego rynku pracy mają niewiele wspólnego - ale są "łatwe". Albo studiują kierunki "modne". Szkoły wyższe mają do tego podejście biznesowe - student to kasa. Im wiecej, na tańszych kierunkach - tym lepiej. Dlatego na uczelniach prywatnych masz psychologie, socjologie, ekonomie - czyli wszystko to do czego wystarczy komplet książek. Żadnych zajęc laboratoryjnych (bo wyposażenie laboratorium kosztuje)

Problem pojawia się po studiach. Część się ratuje - studiując dalej licząc na to, że za lat kilka będzie lepiej. Jedynym wyjątkiem jaki znam to prawo. Nie wiem jak obecnie, ale za moich młodych lat aplikacja dla inwalidy (z głową ale bez pleców), była sprawą trudną. Doktorat rozwiązywał ten problem.

> czy studia doktoranckie będą się umasawiać, czy będą takim jakby regulatorem masówki magisterskiej, z której część będzie przyuczać się do zawodów?

Po części tak - na kierunkach gdzie masowo drukuje się dyplomy. Na politechikach, uniwersytetach medycznych - raczej nie. Tutaj masówki jest dużo mniej.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>I tu pytanie, czy studia doktoranckie będą się umasawiać, czy będą takim jakby regulatorem masówki magisterskiej, z której część będzie przyuczać się do zawodów?<<

Czort wie, ale Toronto jest miastem z najwyższym odsetkiem taksówkarzy mających stopień doktora.
Kowalski4 (762 punktów)
>Umasowienie szkolnictwa wyższego doprowadziło między
>innymi - w odpowiedzi na bezrobocie - do kształtowania działalności generującej abstrakcyjny PKB -
>call center, firmy marketingowe itp., podczas gdy brakuje rąk do pracy w niektórych gałęziach
>przemysłu i mniej abstrakcyjnych usług.
Myślę, że mylisz przyczyny ze skutkami.
Sytuacja na rynku pracy sprawia, że młodzi ludzie chcą się pozytywnie wyróżnić. Takie wyróżnienie daje lepsze wykształcenie. Lepsze, to np. dwa kierunki studiów (kilka lat temu bardzo modne), albo doktorat.
Faktem jest, że jest to zachowanie podobne, do wykształcenia pawiego ogona w teorii ewolucji -- to pewien luksus, który wskazuje na możliwości nośnika tegoż luksusu, ale który nie przekłada się na bezpośrednie potrzeby życiowe. Np. studia doktoranckie kierują absolwentów na pracę naukową, która w niewielkim stopniu przydaje się poza uczelniami i instytucjami badawczymi, ale pozwala się "popisać", co wymusza odpowiednie "popisy" na innych. Nie ma to przełożenia pozytywnego na gospodarkę, na umiejętności w niej potrzebne.
Ale... piszesz o abstrakcyjnym PKB...
Call center są potrzebne. Pytanie, oczywiście, o zakres, sens, warunki pracy. Jednak nie jest to niepotrzebna instytucja.
Firmy marketingowe? Wydaje mi się, że one szczyt mają za sobą (choć może się mylę). IMHO, to trochę podobny 'pawi ogon' w gospodarce, który raczej szkodzi niż pomaga jej zdrowiu, ale na który nie ma prostego sposobu. I który absolutnie nie wywodzi się z wykształcenia.
Piszesz o 'niektórych gałęziach przemysłu', ale co masz na myśli? Bo ja nie znam zupełnie bezpiecznej (w sensie zatrudnienia) 'gałęzi przemysłu' i się dość nieprzyjemnie wciąż dziwię, odkrywają jak trudno o pracę w gałęziach, które wydawały się potrzebne. Zresztą nauka zawodu zajmuje lata i jest wyborem na kolejne lata -- czy jest to horyzont czasowy, który pozwala na racjonalne wybory? Myślę, że wątpię.
12-08-2015 17:10 
 Ocena 1 na 1
de Vill (1165 punktów)

Cóż, oglądam ci ja zazwyczaj teleturniej Prowadzony przez Tadeusza Sznuka, jednego z ostatnich dziennikarskich profesjonalistów, jacy się w mediach ostali. I nierzadko "robol" (przepraszam za wyrażenie, tych co się czują nim urażeni) z PRL bije wiedzą ogólną dzisiejszych magistrów i doktorów.

Call center...

Tak się złożyło, że mam kilkanaście kont bankowych i z taką bankowością internetową i CC jestem za pan brat kilkanaście lat.

W swoim czasie, nawet jeszcze z 5 lat temu, bywało opłacalne mieć wiele kont w różnych bankach.
Teraz wydzwaniają z nich do mnie z różnymi ofertami (korzystnymi oczywiście nie dla mnie, a banku, dawniej nie było inaczej, oczywiście) i coraz częściej mam wrażenie, że rozmawiam z botem, klepiącym wyuczone formułki, a nie człowiekiem. Jak chodzi o korespondencję mailową to jest już standardowe, odpisują głównie automaty, gotowymi zdaniami, kompletnie nie czytające treści tego co ja piszę...

Przy okazji to rada dla początkujących w internetowych finansach. Omijać produkty bankowe niejakiego Leszka C. To co wyprawia teraz np. Getin Online jeży włos na łysej głowie.
Zakładanie lokat to loteria, potrafi lokata się założyć pod zupełnie innym oprocentowaniem, niższym oczywiście od tego co byc powinno, przy czym centrum obsługi klienta uważa to, za rzecz normalną.... Ciesz się napletku, że w ogóle coś dostaniesz....
Potrafi się w ogóle nie założyć, ale kasę z konta pobierze. Raz, kilka lat temu, z tym tak walczyłem, że w końcu dopłaciłem za telefony więcej niz otrzymałem za odsetki!
A to było wtedy gdy 6,5% to był tam standard.

Reklamacje nie działają, otrzymuje sie standardowe formułki z przeprosinami i że sprawa zostanie zbadana...
Jeśli pobierze kasę z konta, a lokata się nie założy jest potem droga przez piekło....kosztowna, walka by kasę odzyskać...

Kilka dni temu próbowałem przedłużyć tamże lokatę.
Po zrobieniu tego co należy, wybraniu nowej i potwierdzeniu, kliknięciu pojawiła się bardzo krótka informacja o błędzie, niemożliwości przeprowadzenia tego.
Lokata pojawiła się jednak wśród oczekujących. I tak do dzisiaj, tak jak jedna z połowy czerwca 2015 (trzymiesięczna).
Przez prawie 2 miesiące "spece" z Getin Online nie są w stanie tego usunąć , poprawić błędu.
Z bankowością internetową mam kontakt od początku XX! wielu, ale to co teraz tam się wyprawia bije rekordy. Wygląda jakby stronę projektował głupawy gimbus.

Bank poza tym potrafi przesłać jednego dnia dwa sprzeczne komunikaty, że zadzwoni albo, że koniecznie ja mam zadzwonić. Wspominanie o tym , że jedna osoba z banku, żąda czegoś co inna dostała parę dni temu to truizm.

To kapitalizm w wersji Bolanda 21 century.

Szitowo opłacani pracownicy mają w 4 literach klienta. Do osobników socjopatycznych, patologicznie egotycznych, jak ten na dureń prawacki B to nigdy nie dotrze. A tych b...hamów jest od napletka w Polsce.
Burnham (1149 punktów)
>Potrafi się w ogóle nie założyć, ale kasę z konta pobierze. Raz, kilka lat temu, z tym tak walczyłem, że w końcu dopłaciłem za telefony więcej niz otrzymałem za odsetki!

No cóż, barany się strzyże.

>Szitowo opłacani pracownicy mają w 4 literach klienta. Do osobników socjopatycznych, patologicznie egotycznych, jak ten na dureń prawacki B to nigdy nie dotrze. A tych b...hamów jest od napletka w Polsce.

To doprawdy ciekawe zjawisko. A co na to lekarz ?
Brzostowski (7067 punktów)
>Panuje również przekonanie, że wartość wykształcenia spadła o stopień...
Jeśli chodzi o realną gospodarkę (nie uczelnie i instytuty badawcze) to jest jeszcze gorzej. Dziś licencjat to nawet nie matura. Dr? Ech... Do jakiej pracy nadaje się człowiek, który, po 5 latach studiów, 5 latach asystentury na uczelni wychodzi z doktoratem z np ekonomii, a gość w zyciu nawet kiosku ruchu nie prowadził? Do czego On się nadaje? No, do pisania artykułów, czytania i robienia badań, czyli jako tako do nauki oderwanej od rzeczywistosci.

Z resztą dziś nawet na uczelni już dr nie potrzeba, bo uczelnie walczą o "samodzielnych".

Dr to tylko stopień, który pokazuje, że ma się "głowę". W gospodarce to jednak za mało, bo gospodarka nie potrzebuje inteligentnych teoretyków. Z resztą z tą "głową" też już bywa różnie. Współczesne doktoraty, zwłaszcza z nauk humanistycznych, ekonomicznych, można robić na legalu innymi rękoma. Ostatnio gadałem z takim świeżym dr z ekonomii. A było to tak: analiza literatury - zlecił, badania - zlecił, analizę statystyczną - zlecił. Sam powyciągał wnioski i pracę napisał. No, OK. To nawet rozsądne, chce jednak pokazać, iż to generalnie nic szczególnego. Trudniej w naukach ścisłych.

Oczywiście nie można generalizować, nadal są znakomite uniwersytety i naukowcy oraz genialne doktoraty.

>Pojawiają się opinie, że za jakiś bliżej nieokreślony czas studia doktoranckie również ulegną umasowieniu...

To już się dzieje. Dziś pójść na studia doktoranckie to kwestia: czasu i pieniędzy. Można się doktoryzowac praktycznie w każdym mieście wojewódzkim. Wg moich obserwacji przeciętnie inteligentny człowiek poradzi sobie. Skoro zatem przeciętnie inteligentny jest w stanie zrobić doktorat, to o czym my tu mówimy? Pytanie tylko brzmi: po co? No właśnie. W zawodach typu: radca prawny, lekarz, doradca wszelaki - warto mieć, podnosi prestiż, no i na uczelni, instytytach co oczywiste. A tak poza tym komu to potrzebne? Firmy przemysłowe to nawet niechętnie patrzą, aby się im pracownik w doktoraty bawił.
13-08-2015 09:36 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)
"Ostatnio gadałem z takim świeżym dr z ekonomii. A było to tak: analiza literatury - zlecił, badania - zlecił, analizę statystyczną - zlecił. Sam powyciągał wnioski i pracę napisał".

Twórczo i efekywnie zastosował outsourcing - w końcu pisał doktorat z ekonomii!!!

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365