Racjonalista - Strona głównaDo treści
Demotywatory

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
17-06-2013 06:36Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Demotywatory
Ocena 10 na 10
Myślę, że chyba każdy zna stronę demotywatory.pl, zajmującą się umieszczaniem znalezionych w sieci obrazków, opatrzonych krótkimi komentarzami. Serwis cieszy się ogromną popularnością i ma wielką siłę oddziaływania. Tym bardziej martwią mnie pewne treści, które pojawiają się tam dosyć często.

Mam tutaj na myśli szczególnie obrazki umieszczane przez użytkownika posługującego się pseudonimem "kyd". Osoba ta najwyraźniej uczyniła walkę z ateizmem swoją życiową misją, wybierając oręż najbardziej niewybrednych chwytów erystycznych. Ponieważ w naszych szkołach nie uczy się filozofii i retoryki (mamy za to po kilka godzin religii w tygodniu) wiele osób daje się złapać w taką pułapkę. Komentarze sugerują, że bardzo liczna grupa odbiorców uznaje sofizmaty sofizmaty z rzetelne argumenty.

Oto kilka przykładów radosnej twórczości kyda:

demotywatory.pl/4151265/Byc-ateista
demotywato(*)e-az-okaze-sie-ze-jest-ateista
demotywato(*)oku-zycia-dostosowana-do-wieku
demotywatory.pl/4029710/Ateizm
demotywatory.pl/4017137/Przykladowa-msza-ateisty-
demotywato(*)zasopisma-i-strony-internetowe
demotywatory.pl/3917876/Tak-wlasnie-widze

Najdziwniejsze dla mnie jest to, że te demotywatory trafiają "na główną", czyli administracja serwisu uznaje je za warte pokazania milionom Polaków odwiedzających serwis.

Moim zdaniem sprawa jest poważna. Co z tego, że uda nam się wyjaśnić co jakiś czas jednej osobie na czym polega ateistyczny światopogląd, skoro co chwilę ktoś taki przedstawi ogromnej grupie odbiorców zniekształconą, sprowadzoną do absurdu wizję ateizmu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

17-06-2013 08:07
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)
Ja się w ogóle temu nie dziwię. Głupota wiernych i próby ośmieszenia ateizmu każdym, nawet najbardziej głupim sposobem są równie stare, jak ateizm.
Mam nadzieję, że ten (lub ta) "kyd" kiedyś zmądrzeje. To jest, zdaje się, bardzo młoda osoba i chyba jeszcze nie umie myśleć samodzielnie.
17-06-2013 09:46 
 Ocena 8 na 8
Paul Figura. (1368 punktów)

>Mam nadzieję, że ten (lub ta) "kyd" kiedyś zmądrzeje. To jest, zdaje się, bardzo młoda osoba i chyba jeszcze nie umie myśleć samodzielnie.

Czy jakikolwiek katolik (bez względu na wiek) potrafi myślec samodzielnie.

17-06-2013 10:13 
 Ocena 8 na 10
Artur@R (7115 punktów)
>Czy jakikolwiek katolik (bez względu na wiek) potrafi myślec samodzielnie.<

Potrafią i jest ich wielu.
Nie zaprzeczysz, że np: T.Bartoś, ks.Heller, ks.Lemański, że tylko księży wspomnę, czy choćby nawet Terlikowski, albo tudzież "worek kości" - nie myślą samodzielnie(?).
Kwestią sporną jest "jakość argumentów"(bo każda wiara ogranicza intelektualnie) nie etykietki.
"Nominalnie" też jestem katolikiem (jeszcze), jak i wielu Użytkowników tego portalu.
Fałszywym jest podkreślony (przeze mnie) Twój kwantyfikator.
Takich "granicznych" kwantyfikatorów należy, IMO, się wystrzegać - fałszują rzeczywistość, a w dyskusji dodatkowo podoszą emocje.


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
Wacław (1038 punktów)
>Mam nadzieję, że ten (lub ta) "kyd" kiedyś zmądrzeje.

Nie zmądrzeje - polecam lekturę demotywatorów autorstwa tego kogoś (nie wiem jakiej płci - staram się nie wdawać w przepychanki słowne w komentarzach ani też ich nie śledzę) i widać pewną ewolucję ale raczej nie w dobrym kierunku
Kowalski4 (762 punktów)
> Tym bardziej martwią mnie pewne treści, które pojawiają się tam dosyć często.
Mnie martwią wszystkie. Jeszcze nie widziałem sensownego demotywatora...
Yksiński (179 punktów)
Jak to mówią "wrzuć na luz". To tylko demotywatory. Równie sporo ich znajdziesz wyśmiewających religię, katolików etc. Też mniej lub bardziej udanych.
Oburzanie się na każdy prześmiewczy (nawet kiepski) tekst lub obrazek zostaw posłowi Jaworskiemu.

BTW. Masz demota o Bogu:
demotywato(*)by-Bog-mial-konto-na-Facebooku

:P
Selanos (12869 punktów)
Serwis demotywatory.pl jest nieoficjalnie ochrzczony, niestety. Przyznam się, że kilka razy dałem się wciągnąć w dyskusję z użytkownikami tego serwisu jak zobaczyłem szczególnie denny demot dotyczący ateizmu i przekonałem się, że nie warto. Napotkałem intelektualny plankton.

Jeszcze na początku funkcjonowania tego serwisu, kilka demotów które były antyklerykalne albo negatywnie nastawione do religii miało szansę się przebić i dostać sporo "plusów". Dzisiaj takie rzeczy się nie zdarzają. Myślę, że to jest pewien wyznacznik tego, że Krk wciąż trzyma swoje łapska na umysłach młodzieży.
17-06-2013 15:04 
 Ocena-2 na 2
Mateusz Wert (153 punktów)
Religie są złem świata. Manipulują i narzucają pewne schematy myślowe.
Gdyby były one porządne, można by to przeżyć. Jak nam wiadomo, jest zgoła inaczej.
Każda religia opiera się na konfabulacji, zabobonach i tradycji, która nie wiele ma wspólnego z naturą vide poglądy kościoła na temat seksu.

Kiedyś napisałem na pewnym forum, że księża ruchają w dupę ludzi.

Mod:
Nalegam, byś na tym forum również wypowiedzi na takim poziomie unikał.
Tutaj odpowiedzią nie będą, co prawda, "brzydkie, sprośnie słowa", tylko wyrzucenie do Oślej, ale to chyba też nie ułatwia konwersacji.

Wmawiają bajki, biorą pieniądze, zaś to co mówią, jest fikcją. Podałem argumenty. Wiele dowodów pokazujących skąd się wzięła religia katolicka, wiele nieścisłości, nonsensów Biblii.
Nikt nie odpowiedział na poziomie, wszyscy poczuli się obrażeni. Sądziłem, że będzie
dyskusja na poziomie, a padały same brzydkie, sprośne słowa.

Katolicy wierzą w Boga bo wierzą. Już od czasu gdy są dziećmi wmawia im się, że wszystko stworzył biblijny Bóg. Na religii jest to samo, utwierdza się w przekonaniu, że to jest prawdą.

Prawie żaden z tych co lata do kościoła nie przeczytał Biblii.

Katecheta nie powie o różnych tanich tekstach, wręcz bez sensu. Wycinają to co wg nich pasuje do przedstawienia religii. Nie mówią o sprzecznościach, o różnych strasznych prawach jak np zabicie syna za brak posłuszeństwa

Wierzą bo wierzą

Kiedy barany słyszą o ateistach myślą "to są źli wyznawcy szatana"

Pamiętam jak opowiadałem koledze o swych przemyśleniach co do Biblii, uznał że jestem nawiedzony przez diabła, bo mówię złe rzeczy.

Sam Biblii nie czytał.

Dlaczego katolicy mają ateistów za złych?

Księża boją się i namawiają ludzi do walki z nimi.
Ludzie - katolicy są płytcy sami nie chcą się niczego dowiedzieć, wierzą bo wierzą, nie zastanawiają się, nie lubią poznawać nowych rzeczy.

W szkołach powinna być lekcja o religii inaczej, gdzie powie się prawdę
17-06-2013 19:53 
 Ocena 10 na 10
Anna Salman (16360 punktów)
>Kiedyś napisałem na pewnym forum, że księża ruchają w dupę ludzi. ...
>...Sądziłem, że będzie dyskusja na poziomie, a padały same brzydkie, sprośne słowa.

Dziwne
worek kości (2937 punktów)
>demotywatory.pl/4151265/Byc-ateista

Akurat ten demot właściwie wyczerpuje repertuar oświeconych tekstów, jakie można znaleźć na forum racjonalisty.


bembergiem w berg
17-06-2013 18:54 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>demotywatory.pl/4151265/Byc-ateista
>Akurat ten demot właściwie wyczerpuje repertuar oświeconych tekstów, jakie można znaleźć na forum racjonalisty.

Potraktuję to jako konstruktywną krytykę i popracuję nad kreatywnością
18-06-2013 20:42 
 Ocena 5 na 5
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>>demotywatory.pl/4151265/Byc-ateista
>Akurat ten demot właściwie wyczerpuje repertuar oświeconych tekstów, jakie można znaleźć na forum racjonalisty.

Podoba mi się! Katolik podał 17 popularnych logicznych argumentów przeciw istnieniu boga. Argumentów za istnieniem (boga) żaden katolik nie poda.


Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>demotywatory.pl/4151265/Byc-ateista
>Akurat ten demot właściwie wyczerpuje repertuar oświeconych tekstów, jakie można >znaleźć na forum racjonalisty.

Generalnie wystarczy JEDEN: nie ma żadnego dowodu, że bóg istnieje.

Racjonaliści są po prosty tacy mili, że dają więcej argumentów Chociaż do pustych głów i tak nie trafią...

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że chyba każdy zna stronę demotywatory.pl, zajmującą się umieszczaniem znalezionych w sieci
>obrazków, opatrzonych krótkimi komentarzami. Serwis cieszy się ogromną popularnością i ma wielką
>siłę oddziaływania. Tym bardziej martwią mnie pewne treści, które pojawiają się tam dosyć często.
Popularny może i ten serwis jest, ale czy rzeczywiście ma taką wielką siłę oddziaływania? Jak dla mnie to jedna z wielu stron ze śmiesznymi obrazkami, choć poziom humoru stale zniżkuje.
>Mam tutaj na myśli szczególnie obrazki umieszczane przez użytkownika posługującego się pseudonimem
>"kyd". Osoba ta najwyraźniej uczyniła walkę z ateizmem swoją życiową misją, wybierając oręż
>najbardziej niewybrednych chwytów erystycznych. Ponieważ w naszych szkołach nie uczy się filozofii i
>retoryki (mamy za to po kilka godzin religii w tygodniu) wiele osób daje się złapać w taką pułapkę.
Nie on jeden tak postępuje. Najwyraźniej nie jest w stanie ogarnąć bezsensu swoich "argumentów". Obstawiam, że nikt go nie nauczył myślenia, co łatwo można zobaczyć patrząc na niżej zamieszczone linki.
>Komentarze sugerują, że bardzo liczna grupa odbiorców uznaje sofizmaty sofizmaty z rzetelne
>argumenty.
Część użytkowników tak samo uważa, nic więc dziwnego, że takie gadanie do nich trafia.
>Oto kilka przykładów radosnej twórczości kyda:
>demotywatory.pl/4151265/Byc-ateista
Ten demotywator to świetny pokaz strzelania sobie w stopę. Najwyraźniej autor nie był w stanie ogarnąć, iż spora część tego co tam wypisał to sensowne argumenty.
>Najdziwniejsze dla mnie jest to, że te demotywatory trafiają "na główną", czyli administracja
>serwisu uznaje je za warte pokazania milionom Polaków odwiedzających serwis.
Mnie to z kolei nic a nic nie dziwi. To nie jest serwis gdzie spotyka się myślicielska elita, tylko zwykła strona z mniej lub bardziej zabawnymi obrazkami. Obrazki krytykujące ateistów się podobają więc admini je umieszczają.
>Moim zdaniem sprawa jest poważna. Co z tego, że uda nam się wyjaśnić co jakiś czas jednej osobie na
>czym polega ateistyczny światopogląd, skoro co chwilę ktoś taki przedstawi ogromnej grupie odbiorców
>zniekształconą, sprowadzoną do absurdu wizję ateizmu?
Nie uważam aby ta sprawa była poważna, to tylko jedna z wielu stron internetowych. Co do zniekształconego obrazu, jeśli ktoś się łapie na takie "argumenty" to raczej nie ma sensu czegokolwiek mu tłumaczyć.
18-06-2013 19:24 
 Ocena 2 na 2
Jan Grabiński (1015 punktów)
szarley (54911 punktów)
>Nie uważam aby ta sprawa była poważna, to tylko jedna z wielu stron internetowych. Co do zniekształconego obrazu, jeśli ktoś się łapie na takie "argumenty" to raczej nie ma sensu czegokolwiek mu tłumaczyć.

A ja mam wrażenie , że czasem warto przyjrzeć się swojemu obrazowi w oczach innych.

Osobiście wpisami w tym wątku jestem bardzo zdegustowany
1. Widać, że "uczucia" ateistów jest równie łatwo obrazić jak "uczucia" katolików.
2. Drugie spostrzeżenie, syndrom oblężonej twierdzy.
3. Kompletny brak poczucia humoru!!!! (Jesteś jednym z nielicznych którzy w ŻARTACH widzą przede wszystkim ŻARTY, większość reaguje jak prof Pawłowicz na żarty o JP II)
4 Ateizm jest niekrytykowalny, ateiści są niekrytykowalni!!! Każdy, kto ośmiela się krytykować ateizm/ateistów od razu musi być katolem (nawet jeśli autor wątku trzykroć ( ) temu zaprzeczył
5 No i niestety.... poczucie wyższości. Nie da się najpierw kogoś zdeptać , a potem wymagać szacunku i woli dialogu Kto usiądzie do stołu słysząc zaproszenie "siadaj gnoju"

Przyjrzałem się demotywatorom zamieszczonym przez Kydda, nie bawią mnie, ale słysząc kiepski dowcip wzruszam ramionami a nie pieklę się że mnie obrażono jak jakiś katolicki biskup.

Ateizm nie jest religią, ale wielu ateistów to lustrzane odbicia Terlikowskiego i Rydzyka

Zawsze warto przejrzeć się nawet w krzywym zwierciadle satyry lub nieuzasadnionej krytyki. www.youtube.com/watch?v=drQsVwQlsp8

Zawsze warto popatrzeć na siebie w autoironiczny sposób:
www.youtube.com/watch?v=0Y2-6z76HHM
Grey (2102 punktów)
Czy teraz z kolei Ty trochę nie przesadzasz?
szarley (54911 punktów)
>Czy teraz z kolei Ty trochę nie przesadzasz?

Z czym?
Nikogo nie atakuję i nie zamierzam.
Co do wymarzonej przeze mnie sytuacji ateistów w społeczeństwie nieraz się wypowiadałem, ale to nie znacza że do czyichkolwiek poglądów podchodzę bezkrytycznie. Krytyka nie jest atakiem, może być przyczynkiem dyskusji
Grey (2102 punktów)
>>Czy teraz z kolei Ty trochę nie przesadzasz?
>Z czym?
Z tą krytyką
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A ja mam wrażenie , że czasem warto przyjrzeć się swojemu obrazowi w oczach innych.
Ciekawe jaki to mojej osoby mogę mieć osoby, które mnie nie znają?
>Osobiście wpisami w tym wątku jestem bardzo zdegustowany
Ja też, ale zapewne innymi niż Ty.
>1. Widać, że "uczucia" ateistów jest równie łatwo obrazić jak "uczucia" katolików.
Niezbyt pochlebne i zafałszowane przedstawianie ateistów nie jest powodem do zadowolenia.
>2. Drugie spostrzeżenie, syndrom oblężonej twierdzy.
Ta twierdza istotnie jest oblężona. Spójrz na debatę publiczną, sejmowy zespół ds. przeciwdziałania ateizacji, niedawny kongres PiS, itp.
>3. Kompletny brak poczucia humoru!!!! (Jesteś jednym z nielicznych którzy w ŻARTACH widzą przede wszystkim ŻARTY, większość reaguje jak prof Pawłowicz na żarty o JP II)
Uogólnienie. Mnie tam żarty bawią, ale kłamstwa tak średnio.
>4 Ateizm jest niekrytykowalny, ateiści są niekrytykowalni!!! Każdy, kto ośmiela się krytykować ateizm/ateistów od razu musi być katolem (nawet jeśli autor wątku trzykroć ( ) temu zaprzeczył
Do krytykowania trzeba mieć jakieś podstawy. Autor zaś jest wierzącym a to z ich strony najczęściej następują ataki na ateistów. Ponadto tworzone przez niego obrazki wyraźnie wskazywały na niechęć do niewiary.
>5 No i niestety.... poczucie wyższości. Nie da się najpierw kogoś zdeptać , a potem wymagać szacunku i woli dialogu Kto usiądzie do stołu słysząc zaproszenie "siadaj gnoju"
Uzasadnione poczucie wyższości, szczególnie jeśli jest podbudowane wykształceniem i ciekawością świata, a także rozległą wiedzą. Osobiście nie zależy mi na dialogu z katolikami, nie mam o czym.
>Przyjrzałem się demotywatorom zamieszczonym przez Kydda, nie bawią mnie, ale słysząc kiepski dowcip wzruszam ramionami a nie pieklę się że mnie obrażono jak jakiś katolicki biskup.
Mnie też nie bawią, zapewne dlatego, że z żartami zbyt wiele wspólnego nie mają.
>Ateizm nie jest religią, ale wielu ateistów to lustrzane odbicia Terlikowskiego i Rydzyka
Nie powiedziałbym.
szarley (54911 punktów)
Skomentuję tylko to:
>>Ateizm nie jest religią, ale wielu ateistów to lustrzane odbicia Terlikowskiego i Rydzyka
>Nie powiedziałbym.

To, że Tobie daleko do fanatyzmu, nie znaczy że nie ma fanatyków.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Skomentuję tylko to:
Jak uważasz.
>To, że Tobie daleko do fanatyzmu, nie znaczy że nie ma fanatyków.
Tylko gdzie tych fanatyków dostrzegasz? I skąd jest ich wielu, skoro ateistów ogółem jest mało?
20-06-2013 21:27 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>>Skomentuję tylko to:
>Jak uważasz.
>>To, że Tobie daleko do fanatyzmu, nie znaczy że nie ma fanatyków.
>Tylko gdzie tych fanatyków dostrzegasz? I skąd jest ich wielu, skoro ateistów ogółem jest mało?

Ja mówię, że jest ich wielu, bo nawet jeden fanatyk to zbyt wielu! Bez względu na to jakie poglądy ma ten fanatyk.

Na temat religijnego fanatyzmu jest na tym forum pewnie kilka tysięcy wpisów, więc temat pominę, choć pewnie znasz mnie już na tyle, że wiesz, iż religijny fanatyzm mnie irytuje o uważam go za bardzo niebezpieczny.

Na temat ateistycznego fanatyzmu opowiem Ci coś.

W szkole w której uczę, jest tradycja, że maturzyści muszą "spod Smoka gnój wyciepać" czyli w maturalnej klasie jest zawsze wycieczka do Krakowa. Zamiast przewodnika jedzie dwóch nauczycieli więcej, żeby grupy nie były ścigane i... "Panie Johannesie, Pan przecież skonczył UJ, na pewno oprowadzi Pan ciekawie uczniów...." Jakże odmówić Dyrektorce. Prowadzę swoją grupkę na Wawel , ostatni punkt - katedra i jeden z uczniów oznajmia, że on tam nie wejdzie, bo jest ateistą . Mówię mu, że wchodzimy zwiedzać (tak naprawdę przy grobach królów ich pradziadkowie składali przysięgę POW GŚl i stąd tradycja tej wycieczki) ale chłopak stanowczo, spokojnie, kulturalnie (!) upiera się przy swoim. Sytuacja powtarza się przy św Andrzeju i kościele mariackim. Jego prawo, choć jak oprowadzić wycieczkę po Krakowie z pominięciem krypty św Leonarda czy ołarza Wita Stwosza???

Dwa tygodnie po wycieczce do szkoły wpłynęło pismo polecone od rodziców z żądaniem ukarania nauczyciela, który wycieczkę w świeckiej szkole podporząkował religianctwu...
Nie nazwiesz tego fanatyzmem?
21-06-2013 09:57 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ja mówię, że jest ich wielu, bo nawet jeden fanatyk to zbyt wielu! Bez względu na to jakie poglądy ma ten fanatyk.
Moim zdaniem ciężko o fanatyczną (nie)wiarę.
>Prowadzę swoją grupkę na Wawel , ostatni punkt - katedra i jeden z uczniów oznajmia, że on tam nie wejdzie, bo jest ateistą . Mówię mu, że wchodzimy zwiedzać (tak naprawdę przy grobach królów ich pradziadkowie składali przysięgę POW GŚl i stąd tradycja tej wycieczki) ale chłopak stanowczo, spokojnie, kulturalnie (!) upiera się przy swoim. Sytuacja powtarza się przy św Andrzeju i kościele mariackim. Jego prawo, choć jak oprowadzić wycieczkę po Krakowie z pominięciem krypty św Leonarda czy ołarza Wita Stwosza???
No i co w tym złego? Jego prawo, nie mówiąc już o tym, że to wymówka mogła być. Co do wycieczki sam może i bym odwiedził wspomniane kościoły, ale nie widzę powodów, dla których każdy ma robić tak samo.
>Dwa tygodnie po wycieczce do szkoły wpłynęło pismo polecone od rodziców z żądaniem ukarania nauczyciela, który wycieczkę w świeckiej szkole podporząkował religianctwu...
>Nie nazwiesz tego fanatyzmem?
Jeśli chodzi o zachowanie rodziców to zależy co ów uczeń im powiedział. No i są 3 obiekty sakralne, całkiem sporo. Generalnie nie nazwę tego fanatyzmem, ucznia sprawa co i dlaczego chcę zwiedzać. Zachowanie rodziców to przesada, choć jak napisałem wyżej z ich punktu widzenia mogło to wyglądać inaczej.
21-06-2013 15:35 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)

>Jeśli chodzi o zachowanie rodziców to zależy co ów uczeń im powiedział. No i są 3 obiekty sakralne, całkiem sporo. Generalnie nie nazwę tego fanatyzmem, ucznia sprawa co i dlaczego chcę zwiedzać. Zachowanie rodziców to przesada, choć jak napisałem wyżej z ich punktu widzenia mogło to wyglądać inaczej.

Katolicy do synagogi weszli bez problemów, pytali tylko jak się zachować.
Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale zaproponuj wycieczkę po Krakowie z pominięciem obiektów sakralnych. Przenieść groby królów do świeckiego mauzolem? Ołtarz Wita Stwosza do muzeum?
OK, jeśli je przeniesiesz, tam będą chodzić wycieczki

Ja już więcej nie będę nikomu Krakowa pokazywał, nie będę ryzykował.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Katolicy do synagogi weszli bez problemów, pytali tylko jak się zachować.
I cóż z tego. I to religia i to religia.
>Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale zaproponuj wycieczkę po Krakowie z pominięciem obiektów sakralnych. Przenieść groby królów do świeckiego mauzolem? Ołtarz Wita Stwosza do muzeum?
Nie odwiedzałem Krakowa, ale to nie ma nic do rzeczy. Jeśli ktoś nie chce wejść do kościoła to jego sprawa. Żadnego fanatyzmu w tym nie widzę. To tylko prawo tej osoby do wyboru.
szarley (54911 punktów)

>Nie odwiedzałem Krakowa, ale to nie ma nic do rzeczy. Jeśli ktoś nie chce wejść do kościoła to jego sprawa. Żadnego fanatyzmu w tym nie widzę. To tylko prawo tej osoby do wyboru.

W tym, że ktoś nie chce wejść do kościoła, oczywiście żadnego fanatyzmu nie ma. Formalny wniosek o ukaranie nauczyciela, bo zaprowadził wycieczkę do katedry wawelskiej już jest fanatyzmem.

W dzień Bożego Ciała nakręcono filmik jak to młodzi ludzie grali w piłkę (ich prawo). Niektórzy katoliccy FANATYCY chcieliby im tej gry zabronić. Inni fanatycy domagają sie ukarania nauczyciela, za zaprowadzenie uczniów do grobów królów polskich.

Różnica polega na tym, że grającym w piłkę włos z głowy nie spadł, a mojej sprawie trzeba nadać urzędowy bieg. Na szczęście uczeń był pełnoletni, bo mógłbym zostać poważnie ukarany.

Jak widzisz fanatyzm może mieć różne źródła, jeśli nie rozumiesz fanatyków, to może dlatego że taki typ myślenia jest Ci obcy, życzę Ci żebyś go nigdy nie potrafił zrozumieć

P.S.
Jakim cudem nigdy nie byłeś w Krakowie?????
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>W tym, że ktoś nie chce wejść do kościoła, oczywiście żadnego fanatyzmu nie ma. Formalny wniosek o ukaranie nauczyciela, bo zaprowadził wycieczkę do katedry wawelskiej już jest fanatyzmem.
Raczej przesadą niż fanatyzmem. Nijak jednak nie uznaję takiego postępowania za coś mądrego. Fanatyzm to coś mocniejszego.
>Różnica polega na tym, że grającym w piłkę włos z głowy nie spadł, a mojej sprawie trzeba nadać urzędowy bieg. Na szczęście uczeń był pełnoletni, bo mógłbym zostać poważnie ukarany.
Ale jak mniemam na stresie się skończyło? Tym niemniej fanatyzmem bym tego nie określił.
>Jak widzisz fanatyzm może mieć różne źródła, jeśli nie rozumiesz fanatyków, to może dlatego że taki typ myślenia jest Ci obcy, życzę Ci żebyś go nigdy nie potrafił zrozumieć
Tylko czy tu źródłem było pieniactwo czy ateizm? Uważam, że niewiara ma raczej problemy ze skłanianiem do tego typu zachowań.
>Jakim cudem nigdy nie byłeś w Krakowie?????
Zwyczajnie, nie miałem ochoty. Wakacje wolę spędzać za granicą.
21-06-2013 12:44 
 Ocena 2 na 2
tomoyo (480 punktów)
>Prowadzę swoją grupkę na Wawel , ostatni punkt - katedra i jeden z uczniów oznajmia, że on tam nie wejdzie, bo jest ateistą . Mówię mu, że wchodzimy zwiedzać (tak naprawdę przy grobach królów ich pradziadkowie składali przysięgę POW GŚl i stąd tradycja tej wycieczki) ale chłopak stanowczo, spokojnie, kulturalnie (!) upiera się przy swoim.
>Dwa tygodnie po wycieczce do szkoły wpłynęło pismo polecone od rodziców z żądaniem ukarania nauczyciela, który wycieczkę w świeckiej szkole podporząkował religianctwu...
>Nie nazwiesz tego fanatyzmem?

Jak tego fanatycznego ateistę zestawić z fanatycznym muzułmaninem czy katolikiem, to wypada jakoś blado..
szarley (54911 punktów)

>>Dwa tygodnie po wycieczce do szkoły wpłynęło pismo polecone od rodziców z żądaniem ukarania nauczyciela, który wycieczkę w świeckiej szkole podporząkował religianctwu...
>>Nie nazwiesz tego fanatyzmem?
>Jak tego fanatycznego ateistę zestawić z fanatycznym muzułmaninem czy katolikiem, to wypada jakoś blado..
>

Tak, oczywiście , blado wypada w porównaniu z uzbrojonymi fanatykami, wspomniałem że dostrzegam religijny fanatyzm, ale przykładów na tym forum jest wystarczająco dużo. Pismo żądające ukarania nauczyciela to już jest pewna przesada .
Wacław (1038 punktów)
>Serwis cieszy się ogromną popularnością i ma wielką siłę oddziaływania.

Z tą siłą oddziaływania bym nie przesadzał, chociaż faktycznie demotywatory.pl przeniknęły już do świadomości masowej i są istotnym elementem "kultury". Świadczyć o tym może liczba "lajkujących" serwis, chociaż sam nie mam konta na twarzoksiążce więc nie wiem z jaką częstotliwością demotywatory lądują u ludzi w opisach / statusach czy jak tam się to zwie...

>Najdziwniejsze dla mnie jest to, że te demotywatory trafiają "na główną", czyli administracja
>serwisu uznaje je za warte pokazania milionom Polaków odwiedzających serwis.

Ale nie ma tu nic dziwnego, zwyczajnie administracja podryfowała w prawą stronę co widać ewidentnie po tym co ląduje jako demoty i jak ma się to do regulaminu serwisu oraz to co się wyrabia w komentarzach pod przekazami. Ba, czasem nawet ktoś z adminów zabierze głos i szczególnie nie widać w wypowiedziach krycia się do kogo jest im bliżej - ateisty czy patrioty ze stadionu lub też wycierającego sobie pismem świętym gębę homofoba czy też rasisty. Znowu, na ile jest to niebezpieczne zjawisko, a na ile zwykłe pohukiwanie kilku nawiedzonych? Ciężko wycenić. Osobiście, obserwując znajomych z pracy oraz przyjaciół i rodzinę, wnioskuję że statystyczny Polak ma w poważaniu głębsze prawdy z demotywatorów (bo takowych ze świecą szukać) ale cieszy się jak dziecko z bzdur wypisywanych w komentarzach pod samymi demotywatorami Ale to moje subiektywne zdanie.
kydd (40 punktów)
Kolega Atlantis, którego bardzo dobrze znam z demotywatorów, zapomniał jeszcze o tym: demotywato(*)Ateizm-tak-sie-rozprzestrzenia

Dostałem od znajomego cynk, że na racjonaliście powstał specjalny wątek poświęcony mojej osobie. Czuję się bardzo wyróżniony. Ale ponieważ padła w tej krótkiej dyskusji ogromna liczba bzdur i błędnych interpretacji, to aż czuję się w obowiązku, żeby parę rzeczy wytłumaczyć i sprostować.

A więc zacznijmy może od tego, że nie jestem katolikiem. Wiem, szokujące, ale właśnie takie jest wasze schematyczne myślenie, że jak ktoś nabija się z ateuszy, to musi być zindoktrynowanym katolem, który słucha Rydzyka i jeździ na pielgrzymkę do Lichenia w każde wakacje. Aczkolwiek otwarcie przyznaję się do prawicowych poglądów. Druga sprawa, że te demoty powstały na przestrzeni wielu miesięcy, więc nie przesadzałbym z tą wydumaną niby krucjatą, jaką prowadzę z ateizmem. Prędzej już toczę zaciekłe boje z feminizmem. A o ateizmie rzadko o robię prace, bo jednak na tym portalu dominuje gimbazjalna młodzież, a wiadomo, jak to gimbazjalna młodzież ma głównie poglądy ateistyczne, więc zaraz lawina minusów idzie.

Chciałbym również podkreślić, że na portalu dominują prace antykościelne, antyreligijne. Są nawet użytkownicy, którzy specjalizują się głównie w walce z Kościołem i religią. Warto przejrzeć następujące profile: demotywatory.pl/user/belzeq demotywatory.pl/user/Xar demotywatory.pl/user/NinjaAssasin demotywatory.pl/user/worldisnotperfect

Ale rozumiem, że o nich żadne złe słowo nie padnie z Waszych ust. Nic o prowadzeniu misji, krucjaty, fanatyzmie, no bo przecież liczy się szczytna idea, słuszna sprawa. Kiedy wpiszesz w wyszukiwarkę hasła "kościół", to wyskoczą ci 134 wyniki na głównej. Religia - 139, a ateizm i ateiści - 21 i 16. Takie są proporcje.

Inna rzecz, że robiłem też prace nieprzychylne i katolikom. Np.: demotywatory.pl/4145852/Polacy demotywato(*)a-miejscu-Boga-bym-powiedzial- Albo: demotywato(*)6/Nie-boje-sie-zartowac-z-Boga - za który nawet dostawałem wiadomości prywatne ze słowami, że obrażam uczucia religijne.

Cytat:
Moim zdaniem sprawa jest poważna. Co z tego, że uda nam się wyjaśnić co jakiś czas jednej osobie na czym polega ateistyczny światopogląd, skoro co chwilę ktoś taki przedstawi ogromnej grupie odbiorców zniekształconą, sprowadzoną do absurdu wizję ateizmu?]


Bardzo poważna. Serio. Proponuję zaapelować do Palikota o powołanie komisji zajmującej się zwalczaniem nienawiści do ateistów - na wzór tej przeciwdziałającej ateizacji PiSu. Ależ Cię to ugodziło... Boli Was bardzo to, że ateizm się przyrównuje do religii. Oczywiście nigdy ateizm nie będzie religią. Znam te wasze porównania, że ateizm to tak samo religia, jak niewędkowanie to hobby. Swoją drogą, to też mogłem umieścić na tej liście znanych powiedzonek ateistów, obok innego, o którym zapomniałem, że głupi są dorośli, którzy maja wyimaginowanych przyjaciół. Boli Was, ale w takich sytuacjach, wobec świadomości, że powstają poradniki jak być fajnym ateistą, kościół ateistów w Londynie, hymny ateistów, spotkania ateistów, to nie staniecie przeciwko "swoim" - nie powiecie: "co za idioci, psują dobre imię ateistów, czynią z ateizmu niemal zinstytucjonalizowaną ideologię" - tylko stajecie w obronie "swoich", odznaczając się grupową solidarnością przeciw wspólnemu wrogowi. A kto inny jeszcze tak czyni? Hmm może katolicy, muzułmanie...? Ateizm - nad czym ja sam ubolewam - ma coraz więcej wspólnych cech z religią.

Cytat:
Mam nadzieję, że ten (lub ta) "kyd" kiedyś zmądrzeje. To jest, zdaje się, bardzo młoda osoba i chyba jeszcze nie umie myśleć samodzielnie.


A co Twoim zdaniem znamionuje samodzielne myślenie? Wyznawanie Tobie podobnych poglądów?

Cytat:
Czy jakikolwiek katolik (bez względu na wiek) potrafi myślec samodzielnie


Cytat:
Wmawiają bajki, biorą pieniądze, zaś to co mówią, jest fikcją.


Cytat:
Kiedy barany słyszą o ateistach myślą "to są źli wyznawcy szatana"


No i potem, Wy, ateiści dziwicie się czemu katolicy tak Was nie lubią. Otóż wyjaśnię. Nie, to nie dlatego, ponieważ mają was za zakamuflowaną opcję satanistyczną - w to wierzy może jakiś 1% społeczeństwa i tylko tego w podeszłym wieku - a ponieważ często zachowujecie się jak aroganckie bufony, które myślą, że wiara jest zawsze produktem prania mózgu, a ateizm jest efektem samodzielnego myślenia. I że ateiści stoją na wyższym poziomie samoświadomości i inteligencji, podczas gdy katolicy to bezrefleksyjny motłoch, który połyka wszystko, co podaje im Kościół bez zastanowienia. Mam znajomą katoliczkę, która w przyszłym roku będzie podchodzić do egzaminu SAT (amerykańska matura) i potem starać się dostać na medycynę do Harvardu. Ale ponieważ wierzy w te zabobony, to ją z marszu dyskwalifikuje z bycia poważaną, inteligentną osobą. Inna sprawa, to pewna prawidłowość, którą dość często zauważam u ateistów. Niczym cytowany kolega, przyjmujecie rolę agresora, jednocześnie roszcząc prawa do pozostania uciśnioną ofiarą. To jest paradoks.

Cytat:
Jak to mówią "wrzuć na luz". To tylko demotywatory. Równie sporo ich znajdziesz wyśmiewających religię, katolików etc. Też mniej lub bardziej udanych.
Oburzanie się na każdy prześmiewczy (nawet kiepski) tekst lub obrazek zostaw posłowi Jaworskiemu.


Chyba jedyny rozsądny komentarz tutaj. Dokładnie - demotywatory to nie jest żaden opiniotwórczy portal sprawdzonych, zweryfikowanych informacji, tylko portal rozrywkowy, który w swej idei już nieco odchodzącej do lamusa miał być prześmiewczy, szydzący, ironiczny, niepoprawny, nie patyczkujący się z oburzonymi, którzy roszczą pretensje o to, że coś tam, kogoś tam przedstawiono w przerysowanym, absurdalnym świetle. Nie o to chodzi na tej stronie, żeby było do bólu rzetelnie.
19-06-2013 07:39 
 Ocena 1 na 1
kydd (40 punktów)
Przepraszam, że post pod postem, ale w tym pierwszym zabrakło mi miejsca, a chciałem jeszcze coś dodać. Mam nadzieję, że nie ma w tym nic złego.

Cytat:
Jeszcze na początku funkcjonowania tego serwisu, kilka demotów które były antyklerykalne albo negatywnie nastawione do religii miało szansę się przebić i dostać sporo "plusów". Dzisiaj takie rzeczy się nie zdarzają. Myślę, że to jest pewien wyznacznik tego, że Krk wciąż trzyma swoje łapska na umysłach młodzieży.


Hahaha.... Chyba my oglądamy dwa różne serwisy. Może popatrz na te niedawne demoty i zrewiduj swoje przemyślenia: demotywato(*)-dzis-na-chodzenie-do-kosciola demotywatory.pl/4129773/Szczesliwi-i-bogatsi demotywato(*)zrobic-z-naplywowym-fanatyzmem demotywatory.pl/4129366/W-kosciele demotywatory.pl/4119790/Ktora-religia demotywatory.pl/4133823/Ewolucja-Boga demotywato(*)o-o-Bo-ja-wierze-w-dobro-jasne demotywatory.pl/4114715/Tez-lubie-ten-fragment Jest więcej, ale nie chcę mi się szukać.

Cytat:
Nie on jeden tak postępuje. Najwyraźniej nie jest w stanie ogarnąć bezsensu swoich "argumentów". Obstawiam, że nikt go nie nauczył myślenia, co łatwo można zobaczyć patrząc na niżej zamieszczone linki.


Ja chyba się nie naliczę tych przytyków o braku samodzielnego myślenia. Ludzie potem takie rzeczy czytają na różnych forach i serwisach i na zasadzie internalizacji przysposabiają sobie poglądy ateistyczne, jako te które znamionują osobę racjonalnie, trzeźwo myślącą, uznając je za swoje własne, co się równa podświadomej manipulacji, a potem będzie łaził po tych stronach i pysznił się rozumem odpornym na indoktrynację.

Cytat:
Ten demotywator to świetny pokaz strzelania sobie w stopę. Najwyraźniej autor nie był w stanie ogarnąć, iż spora część tego co tam wypisał to sensowne argumenty.


Celem tego demotywatora było coś innego. Zdaję sobie sprawę, że na tej liście były zarówno ciekawsze, jak i głupsze argumenty, ale koniec końcem, chodziło mi o pokazanie jacy to ateiści są wtórni i schematyczni. Do napisania tego zainspirował mnie pewien użytkownik tamtego portalu, który polemizując ze mną i z inną osobą, używał argumentów, jakby prosto wyjętych z podręcznika dla ateisty, a których ja naczytałem się tysiąc razy w różnych miejscach. A przecież rzekomo ateista odznacza się indywidualizmem, więc dla mnie to co najmniej dziwne, że jak przychodzi co do czego, to jedyne, co potrafi, to korzystać ze sztampowych, oklepanych sloganów i haseł.

Dziękuję za uwagę

Mod:
Na tym portalu nie stosujemy formy odpowiedzi zbiorowych - jeśli chcesz rozmawiać, odpowiadaj każdemu rozmówcy osobno.
19-06-2013 08:31 
 Ocena 6 na 6
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Pula sensownych, racjonalnych argumentów w polemice, na dany temat, nie jest zbiorem nieskończonym. Musi dochodzić do powtarzania tych samych.
Tak na marginesie- treść głównego wątku, histeryczna.
Pozdrawiam
19-06-2013 08:35 
 Ocena-1 na 1
Mateusz Wert (153 punktów)
Dość obłudy!

Walczysz sobie z ateistami, wydaje Ci się że rację masz Ty gdyż Bóg istnieje, a Biblia jest prawdą. Poczytaj sobie ową księgę to zrozumiesz ile w niej absurdu.
Katolicy są tacy sami, wierzą bo ksiądz i rodzice im nagadali, 0 przemyśleń, a o czytaniu Biblii to nie mówię. Wierzą w Boga z księgi, której nie czytali.
19-06-2013 09:27 
 Ocena 2 na 4
kydd (40 punktów)
Cytat:
Pula sensownych, racjonalnych argumentów w polemice, na dany temat, nie jest zbiorem nieskończonym. Musi dochodzić do powtarzania tych samych.


Ale niech to się nie ogranicza do bezmyślnego powtarzania gotowych, powszechnie znanych porównań, analogii i sloganów, gdzieś tam znalezionych w sieci, licząc, że interlokutor będzie na tyle głupi, że to go kompletnie wybije z pantałyku. Dla mnie osobiście to jest upierdliwe, kiedy staram się dyskutować, dowiedzieć się czegoś nowego, nabrać nowej perspektywy, a jestem obrzucany milion razy przemielonymi tekstami.

Cytat:
Dość obłudy!

Walczysz sobie z ateistami, wydaje Ci się że rację masz Ty gdyż Bóg istnieje, a Biblia jest prawdą. Poczytaj sobie ową księgę to zrozumiesz ile w niej absurdu.
Katolicy są tacy sami, wierzą bo ksiądz i rodzice im nagadali, 0 przemyśleń, a o czytaniu Biblii to nie mówię. Wierzą w Boga z księgi, której nie czytali.


Może mi ktoś wyjaśnić co dolega temu nawiedzonemu chłopcu? Ech, widzę, że każdy portal ma swojego don kichota. Ok, postaram się możliwie jak najbardziej potraktować Cię poważnie. Nie będzie to łatwe, będę musiał walczyć z silną potrzebą używania sarkazmu i stosowania niewybrednych słów, więc doceń moje poświęcenie.

A więc, gdybyś tak zmobilizował troszeńkę więcej szarych komórek do przeczytania tego, co tam napisałem, to byś ku swemu zdumieniu odkrył, że nie jestem katolikiem. Konkretnie to deistą jestem. Poradzisz sobie googlując co to znaczy, czy mam Ci wkleić gotową definicję? Druga rzecz, ja z nikim nie walczę. Ja się naśmiewam z ateistów. Moje prawo. Tak samo nie kontestuję prawa innych do naśmiewania się z religii, Kościoła, Boga, czy czegoś tam. Wolność dla satyry, ironii i żartu. Byle nie przekroczyć granicy, po której kogoś obrażasz. Ty to czynisz, ja nie. Trzeba zrozumieć, że ateiści nie są żadną uprzywilejowaną grupą społeczną. Nie posiadają ani monopolu na szydzenie, ani immunitetu ochronnego. Żartuj i pozwól żartować innym.
19-06-2013 10:02 
 0 na 2
Mateusz Wert (153 punktów)
Nie bardzo rozumiem o co Tobie chodzi. Jesteś deistą, wierzysz w Boga tego z Biblii, aczkolwiek nie uznajesz kościoła. Twoje prawo. W ogóle ciekawe, Ty wierzysz w Boga, lecz uważasz, iż On ma wylane na ludzi, Napisałem, że większość osób wierzących wierzy bo wierzy, ale znają Biblię z widzenia. Jakoś bez chęci do jej czytania.
Poza tym gdybyś poczytał tę księgę to byś widział ile jest niejasności. Ty naśmiewasz się z ateistów, brakuje Tobie argumentów. Ateiści mają podstawy sądzić, iż Biblia to ściema, a Ty jakie masz by mówić, iż Biblia jest prawdziwym słowem Bożym?
Znasz Biblię? A może jesteś ignorantem, który ma na nią wylane, ale w Boga z tej księgi wierzy?

Można być deistą, uważać, iż Bóg ma wylane na ludzi, ale można też być przy tym hipokrytą.
19-06-2013 10:31 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Jesteś deistą, wierzysz w Boga tego z Biblii...

Eee, nie, to nie ten. To ten od fluktuacji kwantowej Wielkiego Wybuchu.
19-06-2013 10:38 
 Ocena 1 na 1
kydd (40 punktów)
Co ja czytam. Skoro deklaruję się jako deista, to chyba logicznym jest, że wykazuje sceptycyzm wobec Biblii jako słowa Bożego. Mam takie same wątpliwości, czy którakolwiek z religii głosi prawdę o Bogu, ale ja w przeciwieństwie np. do Ciebie wykazuję jednocześnie daleko idącą pokorę względem rzeczy, o których żaden z nas pojęcia mieć nie może, bo nikt nie jest omnipotentny. "Ktokolwiek bierze na siebie ryzyko bycia sędzią Prawdy i Wiedzy, staje się pośmiewiskiem bogów" - Albert Einstein. Dlatego ją wątpię, ale nie wykluczam. Ty wątpisz i wykluczasz. Znam/znałem wielu katolików i wiem, że to byli dobrzy, mądrzy ludzie, którzy mieli jakieś powody, by wierzyć. Przypuszczam, że nie trzeba ślepo ufać każdemu fragmentowi Biblii, bo spisywali ją ludzie, nie Jezus. A ludzie mają tendencje do dodawania czegoś od siebie. O ile mi wiadomo, podstawą chrześcijaństwa jest wiara w Jezusa i wzorowanie się na nim. Jeśli wiara kogoś czyni lepszym człowiekiem, a znane mi są przypadki, kiedy pod wpływem wiary ludzie porzucali kryminalną przeszłość, to może być to nawet wiara w jednorożce. Nic mi do tego. Katolicy mi nic nie szkodzą, a bywało, że pomagali. Ateistów - takich jak Ty - poznałem z wielu, wielu złych stron. Najbardziej mnie wpienia to poczucie wyższości, którą u nich często wyczuwam. Ateista może być nawet skończonym tłukiem, który nigdy nie liznął nic z filozofii, czy nauk przyrodniczych, ale będzie miał o sobie bardzo wysokie mniemanie. Dlatego już wolę być dla nich antytezą, bo i tak zaczepek w internecie ze strony ateistów jest duża przewaga.

Aha, i żeby naśmiewać się z ateistów, nie potrzebuję argumentów Bo moje naśmiewanie się nie ma charakteru indoktrynacyjnego.
19-06-2013 11:07 
 Ocena 5 na 5
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>Co ja czytam. Skoro deklaruję się jako deista, to chyba logicznym jest, że wykazuje sceptycyzm wobec Biblii jako słowa Bożego. Mam takie same wątpliwości, czy którakolwiek z religii głosi prawdę o Bogu, ale ja w przeciwieństwie np. do Ciebie wykazuję jednocześnie daleko idącą pokorę względem rzeczy, o których żaden z nas pojęcia mieć nie może, bo nikt nie jest omnipotentny. "Ktokolwiek bierze na siebie ryzyko bycia sędzią Prawdy i Wiedzy, staje się pośmiewiskiem bogów" - Albert Einstein. Dlatego ją wątpię, ale nie wykluczam. Ty wątpisz i wykluczasz.

Jeśli wątpisz to jesteś agnostykiem
Ty jesteś przekonany, że wiesz o czym nie wiesz, i boli Cię, że inni są pewni swoich, nie Twoich przekonań.( jak już wpadłeś w erystyczny ton, to pociągnę w Twoim stylu).

Deizm - nurt religijno-filozoficzny, którego cechą wspólną jest przekonanie, że racjonalnie można uzasadnić istnienie jedynie Boga bezosobowego, będącego konstruktorem świata rozumianego jako mechanizm oraz źródłem praw, według których ten mechanizm świata działa.

Hmm...czy aby być pośmiewiskiem bogów, nie trzeba by przede wszystkim udowodnić ich istnienia?
Proszę o racjonalne argumenty, zatem.
kydd (40 punktów)
Cytat:
Jeśli wątpisz to jesteś agnostykiem

Tamto odnosiło się tylko do Boga biblijnego. Ogólnie jestem deistą - moje przeczucie skłania mnie ku temu, że coś tam jest odpowiedzialne za stworzenie czegoś z niczego i na ukierunkowaniu ewolucji wszechświata. Jestem też zwolennikiem zasady antropicznej. Ale głupim bym był, gdybym miał pewność. To tylko przeczucie. Gdyby się czepiać, to każdy z Was mógłby być agnostykiem, bo sam Dawkins określił się na "6.9" w siedmiostopniowej skali, jeśli chodzi o brak wiary w Boga, bo nie można kategorycznie stwierdzić, że na pewno go nie ma.

Cytat:
Hmm...czy aby być pośmiewiskiem bogów, nie trzeba by przede wszystkim udowodnić ich istnienia?

Serio? W tym cytacie przykuło Twój wzrok właśnie to "pośmiewisko bogów?". To była metafora Einsteina. Chodziło w tym cytacie o to, że mogąc rościć prawo do zaledwie ułamka wiedzy o świecie, głupim jest przejawiać niezachwianą pewność, co jest cechą małych umysłów.
20-06-2013 06:54 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Ogólnie jestem deistą...
> Jestem też zwolennikiem zasady antropicznej.

No ale to są raczej sprzeczne poglądy, bo zasada antropiczna zamienia Stwórcę na czysty przypadek.
19-06-2013 11:13 
 Ocena 5 na 5
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Co ja czytam. Skoro deklaruję się jako deista, to chyba logicznym jest, że wykazuje sceptycyzm wobec Biblii jako słowa Bożego. Mam takie same wątpliwości, czy którakolwiek z religii głosi prawdę o Bogu, ale ja w przeciwieństwie np. do Ciebie wykazuję jednocześnie daleko idącą pokorę względem rzeczy, o których żaden z nas pojęcia mieć nie może, bo nikt nie jest omnipotentny.
O wiele bardziej zasadne są wątpliwości co do istnienie samego boga. Nie ma na to żadnych naukowych dowodów. Pytanie, która z wymyślonych przez ludzi religii lepiej opisuje wyimaginowany byt zbyt wielkiego sensu nie ma.
>Znam/znałem wielu katolików i wiem, że to byli dobrzy, mądrzy ludzie, którzy mieli jakieś powody, by wierzyć.
Czołowym powodem zapewne jest indoktrynacja od dzieciństwa.
>Przypuszczam, że nie trzeba ślepo ufać każdemu fragmentowi Biblii, bo spisywali ją ludzie, nie Jezus. A ludzie mają tendencje do dodawania czegoś od siebie. O ile mi wiadomo, podstawą chrześcijaństwa jest wiara w Jezusa i wzorowanie się na nim. Jeśli wiara kogoś czyni lepszym człowiekiem, a znane mi są przypadki, kiedy pod wpływem wiary ludzie porzucali kryminalną przeszłość, to może być to nawet wiara w jednorożce.
No ale przecież Biblia pod boskim natchnieniem była pisana, jak więc może się mylić? Co do wiary czyniącej lepszym to można mieć spore wątpliwości. Starczy spojrzeć na pełną miłości bliźniego Polskę, nie mówiąc już o Afganistanie na przykład.
>Katolicy mi nic nie szkodzą, a bywało, że pomagali. Ateistów poznałem z wielu, wielu złych stron.
U mnie wręcz przeciwnie. Katolicy mi szkodzą, co prawda rzadko bezpośrednio, ale ustawy pisane pod dyktando kleru niczym dobrym nie są.
>Najbardziej mnie wpienia to poczucie wyższości, którą u nich często wyczuwam. Ateista może być nawet skończonym tłukiem, który nigdy nie liznął nic z filozofii, czy nauk przyrodniczych, ale będzie miał o sobie bardzo wysokie mniemanie.
To poczucie wyższości jest cokolwiek uzasadnione. Wyjście poza schemat życia według religii, samodzielne decydowanie o sobie (bez pasterzy) i szukanie własnej drogi zasługuje wedle mnie na pochwałę. Nie mówiąc już o tym, że nie może być skończonym tłukiem. Jeśliby był to nie kwestionowałby tego co najpewniej już od dziecka mu wpajano. Odrzucenie teizmu wskazuje na wysiłek intelektualny.
19-06-2013 17:28 
 Ocena 3 na 3
kydd (40 punktów)
Cytat:
O wiele bardziej zasadne są wątpliwości co do istnienie samego boga. Nie ma na to żadnych naukowych dowodów. Pytanie, która z wymyślonych przez ludzi religii lepiej opisuje wyimaginowany byt zbyt wielkiego sensu nie ma.


Chyba Kant stworzył taką immanentną cechę Boga, jako bytu, który znajduje się poza zasięgiem ludzkiego poznania. Niemożność udowodnienia Boga wynika z jego istoty, a gdyby się dało, to nie byłby już Bogiem. Zatem wszystko się sprowadza do kwestii wiary, przeczucia, zrodzonego z własnych obserwacji ładu wszechświata. Dla jednych Bóg jest punktem spajającym wszystko w jedną całość, dla innych jest on punktem, który psuje cały obraz.

Cytat:
Czołowym powodem zapewne jest indoktrynacja od dzieciństwa.


Wiele osób, którzy są katolikami, wcześniej było ateistami, więc ich wiara jest ich całkowicie autonomicznym wyborem. I chyba ja lepiej znam swoich znajomych i chyba ja lepiej wiem dlaczego wierzą.

Cytat:
Co do wiary czyniącej lepszym to można mieć spore wątpliwości. Starczy spojrzeć na pełną miłości bliźniego Polskę, nie mówiąc już o Afganistanie na przykład.


Przeciętny katolik niewiele się różni od przeciętnego ateisty. Większosć ludzi po prostu niezależnie od swej wiary czy jej braku są jałowi i pospolici. Natomiast z własnych doświadczeń i obserwacji zauważam, że najlepszą wersją człowieka jest człowiek, który z jednej strony jest inteligentny, otwarty na ludzi, ciekawy świata, interesujący się nauką i ogólnie życiem, a z drugiej posiada w sobie wiarę w Boga, która tworzy w nim określony szkielet moralny i jest motywacją do pomocy innym. Wspominałem tu o koleżance - katoliczce, która ma ambicje dostania się na Harvard. I ma ku temu szanse, bo jest piekielnie mądra, zdolna, laureatka różnych olimpiad. A która także udziela się jako wolontariuszka w Caritasie. Kiedyś znałem inną katoliczkę - skądinąd też dziewczynę, studiującą aktualnie medycynę, a która pomagała chorym w hospicjach, dzieciom w domu dziecka... Tak właśnie się dzieje, kiedy rozum współgra z wiarą.

Cytat:
U mnie wręcz przeciwnie. Katolicy mi szkodzą, co prawda rzadko bezpośrednio, ale ustawy pisane pod dyktando kleru niczym dobrym nie są.


Nie zmieniaj tematu. odchodzimy od rzeczy, na które zwykły katolik czy ateista nie ma wpływu. Kiedy ja regularnie spotykam się z aroganckimi ciulami, którzy obrażają innych za ich poglądy, to siłą rzeczy to wyrabia moje zdanie o ateistach. To, że kler ma wpływ na politykę państwa z kolei nie powinien rzutować Ci na obraz przeciętnego katolika, bo to nijam ma się do siebie.

Cytat:
To poczucie wyższości jest cokolwiek uzasadnione. Wyjście poza schemat życia według religii, samodzielne decydowanie o sobie (bez pasterzy) i szukanie własnej drogi zasługuje wedle mnie na pochwałę. Nie mówiąc już o tym, że nie może być skończonym tłukiem. Jeśliby był to nie kwestionowałby tego co najpewniej już od dziecka mu wpajano. Odrzucenie teizmu wskazuje na wysiłek intelektualny.


Nie, nie jest uzasadnione. Równie dobrze możesz powiedzieć, że fakt, iż jesteś zamożnym biznesmenem daje Ci prawo ośmieszyć starszego pana, pracującego za kasą w Biedronce, bo przecież Ty ciężką pracą doszedłeś do swojej pozycji, a on jak widać był mniej przedsiębiorczy. Nie, trzeba mieć szacunek do człowieka, o którym nie wiesz nic. Tym bardziej, jeśli chodzi o kwestię wiary. Skończmy może z mitem, że do ateizmu dochodzi się poprzez wysiłek intelektualny i jest on zawsze wynikiem samodzielnego myślenia. Obstawiam, że jakieś 50% deklarujących się jako ateistów w Polsce, jest ateistami, bo jest to obecnie modny światopogląd. Spójrz. Ty i wielu innych forumowych ateistów piszecie w mniej lub bardziej zawoalowany sposób, że trzeba być bezmyślną marionetką Kościoła, żeby być katolikiem. I że ateista to osoba, która znajduje się na wyższym poziomie intelektualnym, wolna od przesądów, mająca indywidualne spojrzenie na rzeczywistość, odporna na manipulacje... Ludzka podświadomość przesiąka takimi opiniami. Ateizm staje się dla niego atrakcyjnym światopoglądem, więc przyswaja go, jako swój własny, bez żadnych refleksji, po prostu na zasadzie mody. Pomaga w tym jeszcze popkultura i serialowe postacie jak dr House, Hank Moody, albo realne, jak Wojewódzki. To działa na zasadzie internalizacji. Ateista wszak nie jest samotną wyspą, jest podatny na wpływ otoczenia jak każdy inny. Poczytaj sobie o internalizacji i jaki wpływ ten proces ma w kształtowaniu się naszych poglądów. Przypuszczam, że generalnie mało ateistów, którzy formowali swoje poglądy na bazie filozofii i nauki, ścierając różne prądy myślowe ze sobą, poprzez głęboką refleksję i kontemplację wszechświata. Szczerze mówiąc, jak dyskutuje z ateistami i pytam ich, jakie jest ich filozoficzno - naukowe zaplecze, na którym opierają swój ateizm. Zazwyczaj słyszę, że nie potrzebują niczego takiego, albo piszą: "A potrzeba mieć jakieś filozoficzno - naukowe zaplecze dla wiary w krasnoludki?". I to jest takie gadanie. Oni przyjmują ateizm za naturalne i oczywiste stanowisko, do którego nie jest potrzebny żaden wysiłek intelektualny. Inna rzecz, że jak można mieć poczucie wyższości tylko dlatego, że jesteś ateistą, skoro katolik, wobec którego ową wyższość prezentujesz, może ciebie przewyższać wiedzą z zakresu filozofii, biologii, astronomii, może mieć więcej sukcesów i być wyżej w społecznej hierarchii od ciebie? A inna rzecz, że dowiedziono badaniami, że osoby o poglądach liberalnych (czyli głównie ateiści) są łatwiejsi do zmanipulowania od osób konserwatywnych (czyli głównie katolików). Ateiści także czytają horoskopy (patrz: przykład Anji Rubik), korzystają z wróżek, niektórzy nawet wierzą w duchy, inni w przesądy, boją się iść po ciemku po obejrzeniu horroru (głównie ateistki), więc w gruncie za ateizmem nie stoi nic pewnego, to tak samo zwyczajni ludzie podatni na manipulacje i przesądy.
19-06-2013 20:47 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Chyba Kant stworzył taką immanentną cechę Boga...
Jeśli już to opisał tę cechę, nie stworzył. Ponadto wypowiedzi księży i zwykłych katolików regularnie zaprzeczają niepoznawalności boga (to część bożego planu, bóg tak chciał, itp.). Niemożność udowodnienia istnienia boga moim zdaniem wynika zaś z tego, że go nie ma. To tylko konstrukt służący kontroli społeczeństwa.
>Wiele osób, którzy są katolikami, wcześniej było ateistami, więc ich wiara jest ich całkowicie autonomicznym wyborem. I chyba ja lepiej znam swoich znajomych i chyba ja lepiej wiem dlaczego wierzą.
Jak wiele? Choć z drugiej strony jest w nim jakaś pokrętna logika. Przed chrztem każdy był ateistą
>Przeciętny katolik niewiele się różni od przeciętnego ateisty.
Nie zgadzam się. Ateista nie jest spętany dogmatami kościoła.
>Natomiast z własnych doświadczeń i obserwacji zauważam, że najlepszą wersją człowieka jest człowiek...
Z mojej obserwacji natomiast wynika, że najlepszą wersją człowieka jest inteligentny, ciekawy świata i interesujący się nauką niewierzący. Jest lepszy bo stoi na wyższym poziomie moralnym, pomagając ludziom z własnej inicjatywy, nie ze strachu przed bozią. Co do szkieletu moralnego to polecam książkę Sama Harrisa: Pejzaż Moralny. Autor stawia wysoce przekonującą tezę iż moralność jest standardową cechą człowieka, a nie pochodzi od boga.
>Wspominałem tu o koleżance...
Czyżby zawoalowana sugestia, że ateiści mądrzy być nie mogą, ani ludziom nie pomagają?
>Nie zmieniaj tematu.
Jeszcze czegoś sobie jaśnie pan życzy?
>odchodzimy od rzeczy, na które zwykły katolik czy ateista nie ma wpływu.
Ma wpływ. Publiczna dezaprobata wobec religijnie motywowanych ustaw zapewne mogłaby sporo zdziałać. Tym bardziej przy teoretycznych 90% katolików.
>Kiedy ja regularnie spotykam się z aroganckimi ciulami, którzy obrażają innych za ich poglądy, to siłą rzeczy to wyrabia moje zdanie o ateistach.
Kiedy ja regularnie spotykam się z aroganckimi jednostkami, które obrażają innych za ich poglądy, to siłą rzeczy to wyrabia moje zdanie o katolikach.
>To, że kler ma wpływ na politykę państwa z kolei nie powinien rzutować Ci na obraz przeciętnego katolika, bo to nijam ma się do siebie.
Jak najbardziej ma się do siebie. Przeciętny katolik dzięki swojej ilości ma wpływ na politykę państwa, w pewnym zakresie rzecz jasna.
>Nie, nie jest uzasadnione...
Jest uzasadnione. Co do zamożnego biznesmena, to jak najbardziej mógłby się czuć lepszy, osiągnął przecież więcej. Nie jego wina, że nie wszyscy są tak zdolni jak on. O ośmieszaniu natomiast nic nie mówiłem.
>Nie, trzeba mieć szacunek do człowieka, o którym nie wiesz nic.
Nie, na szacunek trzeba sobie zapracować. Z automatu się nie należy.
>Tym bardziej, jeśli chodzi o kwestię wiary.
Niby czemu? Czemu akurat takie bajeczki mają zasługiwać na szacunek? Czemu akurat tan ludzki wymysł ma być szanowany?
>Skończmy może z mitem, że do ateizmu dochodzi się poprzez wysiłek intelektualny...
Czyżbyś prowadził jakieś badania na ten temat? Czy może to tylko Twoja niczym nie poparta opinia? I o ile to w sumie nic nie znaczy jako argument to praktycznie wszyscy ateiści jakich znam są gruntownie wykształceni, co ich niewiarę sprowokowało. To nie są ludzie idący za modą, która to zresztą patrząc tylko liczbowo bardziej się ku katolicyzmowi skłania.
>Spójrz. Ty i wielu innych forumowych ateistów piszecie w mniej lub bardziej zawoalowany sposób, że trzeba być bezmyślną marionetką Kościoła, żeby być katolikiem.
To po części prawda. Indoktrynacja od dziecka jest trudna do odrzucenia. Pewnie, że katolik nie jest całkiem bezmyślny, ale chyba nie chcesz mi powiedzieć, że większość wierzy z własnego przekonania.
>I że ateista to osoba, która znajduje się na wyższym poziomie intelektualnym, wolna od przesądów, mająca indywidualne spojrzenie na rzeczywistość, odporna na manipulacje...
Ateizm i wyższy poziom intelektualny zdają się korelować: boskiateis(*)pogladowa-badania-137-krajow/. Ponadto od części przesądów ateista jest wolny już z samego faktu bycia ateistą.
>Przypuszczam, że generalnie mało ateistów...
Nie trzeba głębokiej kontemplacji, starczy przeczytać Biblię i mieć podstawową wiedzę historyczną.
>Szczerze mówiąc, jak dyskutuje z ateistami i pytam ich, jakie jest ich filozoficzno - naukowe zaplecze, na którym opierają swój ateizm. Zazwyczaj słyszę, że nie potrzebują niczego takiego, albo piszą: "A potrzeba mieć jakieś filozoficzno - naukowe zaplecze dla wiary w krasnoludki?".
Niewiary w krasnoludki. Argument trafny, bo dlaczego jedna bajka ma być traktowana jak bardziej wiarygodna niż druga. Ani na istnienie boga ani na istnienie krasnoludków dowodów nie ma.
>Inna rzecz, że jak można mieć poczucie wyższości tylko dlatego, że jesteś ateistą, skoro katolik, wobec którego ową wyższość prezentujesz, może ciebie przewyższać wiedzą z zakresu filozofii, biologii, astronomii, może mieć więcej sukcesów i być wyżej w społecznej hierarchii od ciebie?
Może dlatego, że nie wierzę w bajki o synach z dziewicy? Poza tym czemu tylko dlatego, czyżby ateista nie mógł być człowiekiem sukcesu?
>A inna rzecz, że dowiedziono badaniami, że osoby o poglądach liberalnych (czyli głównie ateiści) są łatwiejsi do zmanipulowania od osób konserwatywnych (czyli głównie katolików).
Przede wszystkim: badani byli ateistami? Jeśli tak to dowiedziono, że są łatwowierni bo są ateistami czy może są łatwowierni i są ateistami? Nie mówiąc już o obiektywności badań.
>Ateiści także czytają horoskopy (patrz: przykład Anji Rubik), korzystają z wróżek, niektórzy nawet wierzą w duchy, inni w przesądy, boją się iść po ciemku po obejrzeniu horroru (głównie ateistki), więc w gruncie za ateizmem nie stoi nic pewnego, to tak samo zwyczajni ludzie podatni na manipulacje i przesądy.
Jedna sprawa to czytanie horoskopów druga to wiara w nie, trzecia zaś to wiara w syna będącego swoim ojcem i narodzonego z dziewicy.
21-06-2013 03:32 
 Ocena 1 na 1
kydd (40 punktów)
Cytat:
Nie zgadzam się. Ateista nie jest spętany dogmatami kościoła.


Co nie znaczy, że nie może być gorszym debilem.

Cytat:
Jest lepszy bo stoi na wyższym poziomie moralnym, pomagając ludziom z własnej inicjatywy, nie ze strachu przed bozią.


Udowodnij mi, że katolicy pomagają tylko ze strachu przed bozią. Nie masz chyba wglądu w ich umysły. I udowodnij mi, że stoją na wyższym poziomie moralnym. Ateizm zezwala na relatywne spojrzenie na kwestie moralności, a to bywa mocno zgubne.

Cytat:
Autor stawia wysoce przekonującą tezę iż moralność jest standardową cechą człowieka, a nie pochodzi od boga.


Moralność naginamy często do własnych potrzeb. Usprawiedliwiamy własne błędy i przywary. Kant (tak, znowu on) chociaż nie wierzył w Boga, to twierdził, że każdy powinien tak czynić, jakby on istniał. Na świecie dominują idioci. Wyrugowanie religii i Boga z ludzkiej świadomości nie zmieni tego faktu. Inteligentniejsi nie będą potrzebować gotowych wzorców moralnych, ale pozostali, skazani na subiektywne pojęcie moralności mogą mieć problem.

Cytat:
Jeszcze czegoś sobie jaśnie pan życzy?


Szejka truskawkowego. Nie no, fajnie, że umiesz dziobać wypowiedzi, ale już darujmy sobie takie zbędne wycinki.

Cytat:
Kiedy ja regularnie spotykam się z aroganckimi jednostkami, które obrażają innych za ich poglądy, to siłą rzeczy to wyrabia moje zdanie o katolikach.


No i słusznie, Twoje prawo. Tak samo jak moje, żeby oceniać ateistów na podstawie własnych doświadczeń, które Ty swoją drogą tylko potwierdzasz.

Cytat:
Jak najbardziej ma się do siebie. Przeciętny katolik dzięki swojej ilości ma wpływ na politykę państwa, w pewnym zakresie rzecz jasna.


Czyli każesz każdego katolika, bo jest przedstawicielem większości? To tak, jakby inwalida nie lubił wszystkich pełnosprawnych, bo ci są odpowiedzialni za obecne bezrobocie.

Cytat:
Nie, na szacunek trzeba sobie zapracować. Z automatu się nie należy.


Tym samym mi dajesz przyzwolenie na obrażanie każdego ateisty, którego jeszcze nie zdążyłem poznać.

Cytat:
Czyżbyś prowadził jakieś badania na ten temat? Czy może to tylko Twoja niczym nie poparta opinia?


Ponieważ Ty pierwszy wysnułeś tezę, że ateizm kategorycznie wymaga wysiłku intelektualnego, to ja poproszę pierwszy o badania, które coś o tym mówią. Twoja prywatna opinia mi nie wystarczy. Czekam. Ale póki co przyjrzyjmy się faktom. Żeby byc ateistą nie trzeba wiele. Nie trzeba dokonywać aktu apostazji. Nie trzeba zapisywać się do żadnego stowarzyszenia ateistów. Nie trzeba przechodzić egzaminu, przysposabiajającego do ateizmu. Żeby być ateistą wystarczy po prostu tak się określić. Ot cała filozofia. Gdzie tu potrzebny zatem wysiłek? Nie twierdzę rzecz jasna, że żaden ateista nie wykonuje go, stwierdzam tylko tyle, że to nie jest konieczne i wielu ateistów korzysta z tego faktu.

Cytat:
I o ile to w sumie nic nie znaczy jako argument to praktycznie wszyscy ateiści jakich znam są gruntownie wykształceni, co ich niewiarę sprowokowało.


Wszyscy moi znajomi katolicy są albo byłymi, albo obecnymi albo przyszłymi studentami najbardziej prestiżowych uczelni w kraju. Więc faktycznie to dupny argument. Siłą statystyki należy jednak stwierdzic, że ponieważ mamy 90-95% katolików w kraju, to raczej oni są najbardziej wykształcona grupą społeczną w kraju. Inna rzecz, że powołując się na słowa socjologa, Marcina Zarzeckiego, tylko 12% pracowników wyższych uczelni w Polsce to ateiści. www.polska(*)encja-wyklucza-wiare,id,t.html

Cytat:
To po części prawda. Indoktrynacja od dziecka jest trudna do odrzucenia. Pewnie, że katolik nie jest całkiem bezmyślny, ale chyba nie chcesz mi powiedzieć, że większość wierzy z własnego przekonania.


Pewnie, że nie, ale to Ty chcesz podchodzić do każdego katolika jak do bezmyślnego produktu religii.

Cytat:
Ateizm i wyższy poziom intelektualny zdają się korelować: boskiateis(*)pogladowa-badania-137-krajow/. Ponadto od części przesądów ateista jest wolny już z samego faktu bycia ateistą.


Ha! Uwielbiam jak się powołuje na te badania. Bardzo wygodne narzędzie propagandy. Ale gdy się tak bliżej przyjrzy tym badaniom, to odkryje się, że one nic właściwie nie tłumaczą. Przebadano ludzi ze 137 krajów. W tym takie, które są mocno religijne, ale jednocześnie z powodów geograficznych, politycznych, są mocno zapuszczone edukacyjnie. I one mocno zaniżają statystyki osobom religijnym. Przykładowo, Zimbabwe z IQ 66, Zambia - 77, Katar - 78, Iran - 84, Irak - 87, Zjednoczone Emiraty Arabskie - 84. A inny przykład. Polska ma średnie IQ 99, a mieszka tu ok 90% katolików. W Czechach jest ich ok 30% tylko, a Czechy mają IQ 97. W Danii jest dużo ateistów, a mają iloraz o 1 punkt niższy. Tak samo Finlandia i Norwegia. Tymczasem Kuba ma pełno ateistów i IQ na poziomie 85. Ciekawe ile ma Korea Północna... Tu masz dokładną tabelkę: dwagrosze.com/2008/01/iq-i-bogactwo-pastw.html Także widzisz, że dane trzeba umieć interpretować. I jak pisałem w moim democie - jeśli ufasz tym badaniom, to równie dobrze możesz głosić, że mężczyźni są mądrzejsi od kobiet - bo ten sam autor badań właśnie tego dowiódł. A jeżeli już bawimy się statystykami, to trzeba też dodać, że 80% fizyków wierzy w Boga: www.polski(*)iekszosc-fizykow-wierzy-w-Boga

Cytat:
Argument trafny, bo dlaczego jedna bajka ma być traktowana jak bardziej wiarygodna niż druga. Ani na istnienie boga ani na istnienie krasnoludków dowodów nie ma.


Czyli potwierdzasz, że ateiści nie muszą mieć żadnej wiedzy na obronę swego stanowiska i wystarczy, że pobawią się w erystykę.

Dokończenie niżej.
21-06-2013 03:33 
 Ocena 1 na 1
kydd (40 punktów)
Cytat:
Może dlatego, że nie wierzę w bajki o synach z dziewicy?


Aha, czyli rozumiem, że można być najgorszym tłukiem z podstawowym wykształceniem, być po dwóch odsiadkach w więzieniu, pracować zamiatając ulice, nie mieć żadnej wiedzy o świecie, ale być ateistą i to już wystarczy, żeby być mądrzejszym od zdobywcy nagrody Nobla w fizyce, który jest katolikiem. Okeeeej, spooooko.

Cytat:
czyżby ateista nie mógł być człowiekiem sukcesu?


Pokaż mi, gdzie ja tak napisałem, czy zasugerowałem?

Cytat:
Przede wszystkim: badani byli ateistami? Jeśli tak to dowiedziono, że są łatwowierni bo są ateistami czy może są łatwowierni i są ateistami? Nie mówiąc już o obiektywności badań


Jeszcze tutaj ktoś mi pisał, że to naturalne i oczywiste, że ateizm mocno koreluje się z poglądami liberalnymi, więc myślę, że bardzo duża większość liberałów była ateistami. W każdym razie na pewno nie katolikami.

Cytat:
Jedna sprawa to czytanie horoskopów druga to wiara w nie, trzecia zaś to wiara w syna będącego swoim ojcem i narodzonego z dziewicy.


Polecam jednego z moich demotów, w którym przedstawiam badania, z których wynika, że 30% amerykańskich ateistów wierzy w różne irracjonalne rzeczy jak Wielka Stopa, nawiedzone domy, czy jasnowidzenie.
21-06-2013 09:35 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Aha, czyli rozumiem, że można być najgorszym tłukiem z podstawowym wykształceniem, być po dwóch odsiadkach w więzieniu, pracować zamiatając ulice, nie mieć żadnej wiedzy o świecie, ale być ateistą i to już wystarczy, żeby być mądrzejszym od zdobywcy nagrody Nobla w fizyce, który jest katolikiem. Okeeeej, spooooko.
Ta skłonność do nadinterpretacji. Skoro już tak się bawimy to bardziej prawdopodobne będą trzy odsiadki, brak pracy, brak wiedzy i jednocześnie przekonanie o tym że się ją ma i częste wizyty w kościółku. Raczej częstszy obrazek .
>Pokaż mi, gdzie ja tak napisałem, czy zasugerowałem?
Ton Twojej wypowiedzi to sugeruje.
>Jeszcze tutaj ktoś mi pisał, że to naturalne i oczywiste, że ateizm mocno koreluje się z poglądami liberalnymi, więc myślę, że bardzo duża większość liberałów była ateistami. W każdym razie na pewno nie katolikami.
Ja to pisałem. Tym niemniej chciałbym zobaczyć jakieś dowody. Myśleć to sobie możesz co tylko zapragniesz.
>Polecam jednego z moich demotów, w którym przedstawiam badania, z których wynika, że 30% amerykańskich ateistów wierzy w różne irracjonalne rzeczy jak Wielka Stopa, nawiedzone domy, czy jasnowidzenie.
A ile procent katolików wierzy we wniebowstąpienie, narodziny z dziewicy i syna będącego własnym ojcem?
21-06-2013 09:31 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Co nie znaczy, że nie może być gorszym debilem.
Dostosowując się do Twojej retoryki: ciężko być gorszym.
>Udowodnij mi, że katolicy pomagają tylko ze strachu przed bozią.
Czy pisałem, że tylko? Poza tym o co chodzi w religii? Bóg za złe czyny ukarze po śmierci. Mniemam że odpowiednie wnioski umiesz wyciągnąć?
>I udowodnij mi, że stoją na wyższym poziomie moralnym.
Katolicy nie stoją, ale rozumiem, że masz na myśli ateistów. Tu masz sondaż na temat amerykańskich więzień i małej w nich liczby ateistów holysmoke.org/icr-pri.htm
>Ateizm zezwala na relatywne spojrzenie na kwestie moralności, a to bywa mocno zgubne.
Udowodnij, że bywa? I opisz dokładnie w jaki sposób.
>Moralność naginamy często do własnych potrzeb.
Ale tylko ateiści tak robią? Wierzący nie?
>Usprawiedliwiamy własne błędy i przywary. Kant (tak, znowu on) chociaż nie wierzył w Boga, to twierdził, że każdy powinien tak czynić, jakby on istniał.
I cóż z tego? Ponadto według zasad, którego boga trzeba postępować? Odyna, Zeusa, Wisznu czy może Welesa?
>Na świecie dominują idioci. Wyrugowanie religii i Boga z ludzkiej świadomości nie zmieni tego faktu.
Skoro tak, to Twój bóg-stwórca zrobił fuszerkę.
>Inteligentniejsi nie będą potrzebować gotowych wzorców moralnych, ale pozostali, skazani na subiektywne pojęcie moralności mogą mieć problem.
Starczy więc owych pozostałych edukować, a niech drenować umysły bajeczkami.
>No i słusznie, Twoje prawo. Tak samo jak moje, żeby oceniać ateistów na podstawie własnych doświadczeń, które Ty swoją drogą tylko potwierdzasz.
Ach ta miłość bliźniego. Co zaś do arogancji to ateista nie ma szans konkurować z wierzącym - pan całego stworzenia interesuje się moimi czynami i nie ma sensu dalej wymieniać.
>Czyli każesz każdego katolika, bo jest przedstawicielem większości? To tak, jakby inwalida nie lubił wszystkich pełnosprawnych, bo ci są odpowiedzialni za obecne bezrobocie.
Dziwne wnioski wyciągasz. Choć każdy ocenia po sobie. Nie karzę, lecz zauważam fakt.
>Tym samym mi dajesz przyzwolenie na obrażanie każdego ateisty, którego jeszcze nie zdążyłem poznać.
Miło mi, że tak wysoko cenisz sobie moje zdanie. A ponadto co innego starasz się robić na demotywatorach i w tej rozmowie?
>Cytat:
Czyżbyś prowadził jakieś badania na ten temat? Czy może to tylko Twoja niczym nie poparta opinia?

>Ponieważ Ty pierwszy wysnułeś tezę, że ateizm kategorycznie wymaga wysiłku intelektualnego, to ja poproszę pierwszy o badania, które coś o tym mówią. Twoja prywatna opinia mi nie wystarczy. Czekam.
Czekaj. Cokolwiek nie pasuje do Twojej opinii nie jest warte uwagi. Myślisz zapewne, że wiara w panbócka to wielni intelektualny wysiłek, nie będę więc tracił czasu na przekonywanie Ciebie.
>Ale póki co przyjrzyjmy się faktom. Żeby byc ateistą nie trzeba wiele. Nie trzeba dokonywać aktu apostazji. Nie trzeba zapisywać się do żadnego stowarzyszenia ateistów. Nie trzeba przechodzić egzaminu, przysposabiajającego do ateizmu. Żeby być ateistą wystarczy po prostu tak się określić. Ot cała filozofia. Gdzie tu potrzebny zatem wysiłek? Nie twierdzę rzecz jasna, że żaden ateista nie wykonuje go, stwierdzam tylko tyle, że to nie jest konieczne i wielu ateistów korzysta z tego faktu.
A Ty bardzo byś chciał, żeby trzeba było spełniać wymogi jakiejś ateistycznej organizacji, tak? Miałbyś jeszcze więcej powodów do nielubienia ateistów. Żeby się określić jako ateista trzeba najpierw zobaczyć, że z religią coś nie halo, czyli nawet najbardziej bezrefleksyjny ateista dokonuje większego wysiłku niż wierzący.
>Siłą statystyki należy jednak stwierdzic, że ponieważ mamy 90-95% katolików w kraju, to raczej oni są najbardziej wykształcona grupą społeczną w kraju.
Proponuje zajrzeć do ucziwych badań. Tyle procent to może jest ochrzczonych, ilu zaś chodzi na msze, czy przestrzega dogmatów?
>Inna rzecz, że powołując się na słowa socjologa, Marcina Zarzeckiego, tylko 12% pracowników wyższych uczelni w Polsce to ateiści.
Rzecz jasna to, że w Polsce ateistów jest mało nic do rzeczy nie ma? Także to, że ateizm w przestrzeni publicznej nie jest mile widziany?
>Pewnie, że nie, ale to Ty chcesz podchodzić do każdego katolika jak do bezmyślnego produktu religii.
Większość to właśnie taki produkt. Urodziłbyś się w Arabii Saudyjskiej to najpewniej byłbyś wyznawcą Islamu.
>Ha! Uwielbiam jak się powołuje na te badania.
Zawsze to dobrze sprawić komuś przyjemność. Ale reakcję przewidziałem bez trudu. Taka z lekka schemtyczna.
>Behttp://www.polskieradio.pl/23/266/Artykul/326374,Wiekszosc-fizykow-wierzy-w-Boga
Polski fizyk w artykule gdzie powołują się na JPII mówi o wierzę. Powiedzieć, że artykuł wygląda na tendencyjny, to jak powiedzieć że na Syberii jest chłodno zimą.
Polecam ten link - www.pewfor(*)ics/Scientists-and-Belief.aspx
>Czyli potwierdzasz, że ateiści nie muszą mieć żadnej wiedzy na obronę swego stanowiska i wystarczy, że pobawią się w erystykę.
Czemu nie dziwi mnie to, że akurat tak moje słowa zrozumiałeś? Ale tylko udajesz, tak? Masz świadomość tego, że istnienie boga i krasnoludków jest w zasadzie tak samo prawdopodobne?
19-06-2013 21:26 
 Ocena 3 na 3
Grey (2102 punktów)
>A inna rzecz, że dowiedziono badaniami, że osoby o poglądach liberalnych (czyli głównie ateiści) są łatwiejsi do zmanipulowania od osób konserwatywnych (czyli głównie katolików).
Ciekawe, jakie metody manipulacji zastosowano? Może logiczne argumenty?
Ale mniejsza o to. To badanie nic nie mówi o ateistach, bo nie wiadomo, ilu ich było wśród osób, które dały się zmanipulować.
19-06-2013 10:40 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> ... niech to się nie ogranicza do bezmyślnego powtarzania gotowych, powszechnie znanych porównań, analogii i sloganów... Dla mnie osobiście to jest upierdliwe, kiedy staram się dyskutować, dowiedzieć się czegoś nowego, nabrać nowej perspektywy, a jestem obrzucany milion razy przemielonymi tekstami... Ja się naśmiewam z ateistów... Żartuj i pozwól żartować innym.

No to witamy na Forum Racjonalisty. Zarówno okazji do żartów jak i do poważnych rozmów znajdziesz tu sporo.
19-06-2013 11:06 
 Ocena 6 na 6
MarcinK (9189 punktów)
> Konkretnie to deistą jestem.

Tak z czystej ciekawości - skąd masz pewność, że ten "bóg" (cokolwiek miałoby to być) jeszcze "żyje" po stworzeniu tych wszystkich praw fizyki (czy co tam uważasz), a nie wyzionął ducha przy porodzie?
19-06-2013 17:53 
 Ocena 1 na 1
kydd (40 punktów)
Pewności żadnej nie mam, kieruję się intuicją. Ale ciekawe to spojrzenie na sprawę. Nie myślałem wcześniej o tym.
19-06-2013 18:33 
 Ocena 6 na 6
MarcinK (9189 punktów)
>Pewności żadnej nie mam, kieruję się intuicją. Ale ciekawe to spojrzenie na sprawę. Nie myślałem wcześniej o tym.

Jeśli zatem jesteś deistą to uważasz, że bardziej prawdopodobne jest, że:

1. Bóg jest leniem - popracował kilka chwil i dał sobie spokój - to co stworzył nic go nie obchodzi.

2. Bóg zmarł przy porodzie tegoż świata - nie zdążył poprawić to co ewidentnie mu nie wyszło.

W pierwszym przypadku nie ma po co się z nim męczyć skoro sam ma nas w poważaniu, a w drugim to tym bardziej nonsens.

Na czym bazuje Twoja intuicja?
19-06-2013 19:18 
 Ocena 3 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>Na czym bazuje Twoja intuicja?<
Pytanie nie do mnie, ale czytając, wnioskuję , że wzięło mu się to z kanta :
kydd:
Chyba Kant stworzył taką immanentną cechę Boga, jako bytu, który znajduje się poza zasięgiem ludzkiego poznania. Niemożność udowodnienia Boga wynika z jego istoty, a gdyby się dało, to nie byłby już Bogiem. Zatem wszystko się sprowadza do kwestii wiary, przeczucia, zrodzonego z własnych obserwacji ładu wszechświata. Dla jednych Bóg jest punktem spajającym wszystko w jedną całość, dla innych jest on punktem, który psuje cały obraz.



"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
19-06-2013 19:33 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

> Chyba Kant stworzył taką immanentną cechę Boga, jako bytu, który znajduje się poza zasięgiem ludzkiego poznania.

Mnie się to zdanie ogólnie bardzo podoba.
19-06-2013 20:23 
 Ocena 3 na 3
Artur@R (7115 punktów)
>Mnie się to zdanie ogólnie bardzo podoba.<
Mnie również. I pomyśleć czego to ludziska nie potrafią napisać.
Czułem, mocno czułem, że to okolice kanta - kant stołu, o który kiedyś głowa zahaczyła

"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
kydd (40 punktów)
Chyba się nie pomyliłem co do Kanta jednak. Był on agnostykiem. Uważał, ze nie da się ani udowodnić istnienia Boga, ani jego nieistnienia. Skoro Bóg jest niepoznawalny, to jest to teoretycznie cecha jego istnienia. Coś się nie zgadza?
20-06-2013 16:24 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
> Skoro Bóg jest niepoznawalny, to jest to teoretycznie cecha jego istnienia. Coś się nie zgadza?

Bóg jest nierozpoznawalny, a jednak chrześcijanie już w kilkaset lat po okresie jego życia rozpoznali go, cud? Zwyczajna sprzeczność, skoro jest nierozpoznawalny to nie da się rozpoznać, a już na pewno nie ustalić boskości przez głosowanie. No chyba że mówimy o nierozpoznawalnym, poznawalnym bogu. Wykluczając możliwość zdefiniowania boga wyklucza się jakąkolwiek racjonalną rozmowę na jego temat. W takim wypadku przyznasz mi chyba rację gdy mam poważne wątpliwości co do czystych intencji wszelakich kapłanów tego boga.
Konowal (6291 punktów)
> W takim wypadku przyznasz mi chyba rację gdy mam poważne wątpliwości co do czystych intencji wszelakich kapłanów tego boga.
Wydaje mi się że niepotrzebnie marudzisz

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
20-06-2013 14:33 
 Ocena 1 na 1
Artur@R (7115 punktów)
> Coś się nie zgadza?<
Tak, nie zgadza się. Nie zgadza się : istnienie z niepoznawalnym !


"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
kydd (40 punktów)
Ale ja nie kryję się z tym, że moja osobliwa wiara jest w zupełnie niepraktyczna. Ja nie mam w sobie żadnego pierwiastka religijności. Nie modlę się, mam niewielkie przekonanie co do życia po śmierci... Bóg jest dla mnie tylko potencjalną odpowiedzią na to, skąd się wszystko wzięło. Jeśli ma on w nosie swoje dzieło, to mnie nie interesuje. Nie mam żadnych oczekiwań co do istnienia Boga.
20-06-2013 09:22 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)
> Jeśli ma on w nosie swoje dzieło, to mnie nie interesuje. Nie mam żadnych oczekiwań co do istnienia Boga.

No to czemu tego konceptu całkowicie nie odrzucisz? On tylko komplikuje Ci odbiór rzeczywistości. Czytając Twoje posty mam wrażenie, że jedynym zarzutem do ateizmu jest dla Ciebie rzekoma arogancja jego przedstawicieli. Obojętnie czy tak rzeczywiście by było to czy arogancja naukowców sprawiłaby, że kwestionowałbyś prawo powszechnego ciążenia?
20-06-2013 10:00 
 Ocena 2 na 2
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:
Pula sensownych, racjonalnych argumentów w polemice, na dany temat, nie jest zbiorem nieskończonym. Musi dochodzić do powtarzania tych samych.

>Ale niech to się nie ogranicza do bezmyślnego powtarzania gotowych, powszechnie znanych porównań, analogii i sloganów, gdzieś tam znalezionych w sieci, licząc, że interlokutor będzie na tyle głupi, że to go kompletnie wybije z pantałyku. Dla mnie osobiście to jest upierdliwe, kiedy staram się dyskutować, dowiedzieć się czegoś nowego, nabrać nowej perspektywy, a jestem obrzucany milion razy przemielonymi >tekstami.

Chciałbyś żeby ateiści co chwila wymyślali koło. Nie ma takiej potrzeby, koło już istnieje, wystarczy przypominać o jego istnieniu.

To że jesteś deistą, to jest tako samo niemądre jak katolicyzm.


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
19-06-2013 13:55 
 Ocena 5 na 5
Wacław (1038 punktów)
> (...)że na racjonaliście powstał specjalny wątek poświęcony mojej osobie. Czuję się bardzo wyróżniony.

Przeceniasz się - Twoja osoba byłą tylko wstępem, po którym została rzucona na stół kwestia do otwartej debaty, a mianowicie czy medialne wykrzywianie obrazu ateisty (nie tylko przez osoby religijne ale też i nawiedzonych ateistów) jest szkodliwe dla otwierania ludziom oczu, a jeśli tak to na ile?

> Boli Was, ale w takich sytuacjach, wobec świadomości, że powstają poradniki jak być fajnym ateistą, kościół ateistów w Londynie, hymny ateistów, spotkania ateistów, to nie staniecie przeciwko "swoim" - nie powiecie: "co za idioci, psują dobre imię ateistów, czynią z ateizmu niemal zinstytucjonalizowaną ideologię" - tylko stajecie w obronie "swoich", odznaczając się grupową solidarnością przeciw wspólnemu wrogowi.

Bo czym innym jest grupa nieszkodliwych idiotów nawet jeśli ma wypaczać obraz przeciętnego ateisty, a czym innym zinstytucjonalizowana organizacja mająca specjalne porozumienie z państwem w sprawie swej pozycji w społeczeństwie jak choćby np. otwarte żądania episkopatu by religię wprowadzić do ramy programowej szkół co równa się z indoktrynacją i łamaniem praw obywatelskich, a za czym otwarcie opowiada się dość liczne grono polityków.

> A kto inny jeszcze tak czyni? Hmm może katolicy (...)

A i owszem - to z ambon kościołów lecą porównania ateistów do wyznawców szatana. W jedności siła! Ale przecież masz z pierwszej ręki dane, że tylko "1%" ludzi w to wierzy, za co dziękuję. Może jeszcze jakieś źródełko tych danych?

> Ateizm - nad czym ja sam ubolewam - ma coraz więcej wspólnych cech z religią.

To obracasz się w złych kręgach, bo dziwnym trafem miażdżąca większość znanych mi ateistów ma umiarkowane poglądy ograniczające się do wyjęcia kwestii wiary i religii z życia politycznego oraz zamianę daniny rządu na rzecz KK na podatek nałożony na wiernego wzorem Niemiec. Wyznają też zasadę "żyj i daj żyć innym" i nie interesują się osobami wierzącymi póki te nie włażą im w ich życie. Zresztą, może rozwiniesz myśl i napiszesz gdzie i jak spotkałeś się z "religijnymi" ateistami?

> No i potem, Wy, ateiści dziwicie się czemu katolicy tak Was nie lubią. Otóż wyjaśnię. Nie, to nie dlatego, ponieważ mają was za zakamuflowaną opcję satanistyczną (...) a ponieważ często zachowujecie się jak aroganckie bufony, które myślą, że wiara jest zawsze produktem prania mózgu, a ateizm jest efektem samodzielnego myślenia. I że ateiści stoją na wyższym poziomie samoświadomości i inteligencji, podczas gdy katolicy to bezrefleksyjny motłoch, który połyka wszystko, co podaje im Kościół bez zastanowienia.

Mylisz śmiech z wywyższaniem się. Bo jak mam reagować na oklepane argumenty kalibru "Bóg zostawił kości gadów kopalnych by nas sprawdzić"? Większość ateistów się zaśmieje bo jak ma sensownie kontrować tezy na końcu których w większości wypadków jest "bo ja wierzę"? I tak, ateizm jest z reguły efektem samodzielnego myślenia - wiele w sumie nie potrzeba by dojść do tego, że z tym bogiem (jakikolwiek by nie był) to jakiś podejrzany temat skoro nie można go zweryfikować tylko trzeba bazować na "natchnionych" zapisach tego czy tamtego kronikarza / proproka...

> (...) albo Mam znajomą katoliczkę, która w przyszłym roku będzie podchodzić do egzaminu SAT (amerykańska matura) i potem starać się dostać na medycynę do Harvardu. Ale ponieważ wierzy w te zabobony, to ją z marszu dyskwalifikuje z bycia poważaną, inteligentną osobą.

Póki swoją wiarę pozostawi dla samej siebie to nikt nikomu do ogródka nie zagląda i niech modli się do woli - jej wola. Ale jeśli odmówi aborcji by ratować matkę w imię "nienarodzonej duszy" jak to miało miejsce kilka razy w ostatnim czasie za oceanem w placówkach z pod znaku krzyżyka czy też odmówi komuś powszechnie akceptowanych procedur leczenia ze względu na konflikt ze swym sumieniem... Muszę dalej tłumaczyć gdzie zagrożenia dostrzega ateista?

> Inna sprawa, to pewna prawidłowość, którą dość często zauważam u ateistów. Niczym cytowany kolega, przyjmujecie rolę agresora, jednocześnie roszcząc prawa do pozostania uciśnioną ofiarą. To jest paradoks.

I bazujesz na czym? Wypowiedziach 3-4 trolli z demotywatorów i rozszerzasz to na całą omawianą grupę? Błagam, postaw się teraz w roli autora tego wątku to może zrozumiesz genezę jego powstania - gdy w powyższej wypowiedzi zmienić "ateistów" na "wierzących" to powstanie wypowiedź pod którą podpisze się większość ateistów bo ma doświadczenia takie jak opisujesz tylko z wierzącymi w roli głownej

> Zdaję sobie sprawę, że na tej liście były zarówno ciekawsze, jak i głupsze argumenty, ale koniec końcem, chodziło mi o pokazanie jacy to ateiści są wtórni i schematyczni.

To miło, że nie kryjesz się z celem demota. Jak napisał Ci poniżej daddy:

Cytat:
Pula sensownych, racjonalnych argumentów w polemice, na dany temat, nie jest zbiorem nieskończonym. Musi dochodzić do powtarzania tych samych.


Nie wiem jakiej "nowej perspektywy oczekujesz" w rozmowie z ateistami? Możesz nieco szerzej?

Na koniec, podejrzewam że Twoja osoba została wywołana do tablicy dzięki całości Twoich prac, często manipulującymi danymi lub przemilczającymi pewne aspekty jak choćby demotywator o płacach w ZUS gdzie pięknie podpierając się dostępnym artykułem i korzystając z niewiedzy przeciętnego czytelnika demotów sprzedałeś tezę o astronomicznych zarobkach pracujących w Zakładzie ludzi. Faktycznie, nasze generalizacje i "odtwórczość" są be, ale już twoje dzieła mają jak rozumiem wywoływać dyskusję?
19-06-2013 17:31 
 Ocena 1 na 1
kydd (40 punktów)
Cytat:
Bo czym innym jest grupa nieszkodliwych idiotów nawet jeśli ma wypaczać obraz przeciętnego ateisty, a czym innym zinstytucjonalizowana organizacja mająca specjalne porozumienie z państwem w sprawie swej pozycji w społeczeństwie jak choćby np. otwarte żądania episkopatu by religię wprowadzić do ramy programowej szkół co równa się z indoktrynacją i łamaniem praw obywatelskich, a za czym otwarcie opowiada się dość liczne grono polityków.


Ja o jednym, Ty o drugim... Wyraźnie napisałem, że ateizm ma coraz więcej wspólnych punktów z religią, a nie, że pod każdym względem jest tym samym.

Cytat:
A i owszem - to z ambon kościołów lecą porównania ateistów do wyznawców szatana. W jedności siła! Ale przecież masz z pierwszej ręki dane, że tylko "1%" ludzi w to wierzy, za co dziękuję. Może jeszcze jakieś źródełko tych danych?


Aha, ale rozumiem, że Twoja wiedza o przyrównywaniu ateisty do satanisty podczas kazań w kościele jest równnież z pierwszej ręki. Chodzisz do kościoła z mamą, czy sam? Nawet jeśli gdzieś tam z ambony padły takie słowa, to nie znaczy, że wierni to wszystko brali za prawdę. Spotkałeś się kiedyś bezpośrednio i poza internetem z takim porównaniem, które pochodziło powiedzmy od osoby młodszej niż 40 lat? Mówię poza internetem, bo wielu ludzi nie odróżnia tzw. "trollizmu internetowego" od czyichś autentycznych poglądów.

Cytat:
To obracasz się w złych kręgach, bo dziwnym trafem miażdżąca większość znanych mi ateistów ma umiarkowane poglądy ograniczające się do wyjęcia kwestii wiary i religii z życia politycznego oraz zamianę daniny rządu na rzecz KK na podatek nałożony na wiernego wzorem Niemiec. Wyznają też zasadę "żyj i daj żyć innym" i nie interesują się osobami wierzącymi póki te nie włażą im w ich życie. Zresztą, może rozwiniesz myśl i napiszesz gdzie i jak spotkałeś się z "religijnymi" ateistami?


W życiu codziennym może mają umiarkowane poglądy, bo przecież nikt nie będzie prostował umysłów katolików napotkanych na ulicy, czy pikietował pod kościołem. Ale nie wiesz co wyprawiają w internecie, gdzie mogą byc anonimowi. Opieram się na tym, co czytam w internecie, bo w życiu codziennym nikt nie manifestuje swoich przekonań. Jeżeli widzę, że Dawkins organizuje zlot ateistów, gdzie wszyscy jednym głosem wypowiadają się na temat szkodliwości religii, to już to mi przypomina jakąś odmianę kultu. Jeżeli widzę spęd ateistów w Krakowie, manifestujących swoje racje, to też mi to przypomina kult. Jeżeli widzę, że pod artykułem, który dotyczy cząsteczki Bizona jest horda ateuszy, którzy rozpisują się o tym, że Bóg nie istnieje, a religia jest głupia, to trąci mi to religijnym fanatyzmem. Jeżeli widzę, że powstają stowarzyszenia ateistów, fora dla ateistów, książki o duchowości ateistów, to tylko umacnia to moje stanowisko, że w ateistach również kłębi się potrzeba przynależności do jakiegoś zbiorowiska ludzi, wyznających podobne przekonania i wartości, a to wszystko jest stunelowane w stronę ateizmu.

Cytat:
Mylisz śmiech z wywyższaniem się. Bo jak mam reagować na oklepane argumenty kalibru "Bóg zostawił kości gadów kopalnych by nas sprawdzić"? Większość ateistów się zaśmieje bo jak ma sensownie kontrować tezy na końcu których w większości wypadków jest "bo ja wierzę"? I tak, ateizm jest z reguły efektem samodzielnego myślenia - wiele w sumie nie potrzeba by dojść do tego, że z tym bogiem (jakikolwiek by nie był) to jakiś podejrzany temat skoro nie można go zweryfikować tylko trzeba bazować na "natchnionych" zapisach tego czy tamtego kronikarza / proproka...


Mi chodziło o traktowanie każdego katolika z góry. Nie znasz stanu jego wiedzy, czy jest krytyczny wobec tego co głosi Kościół, ale wywyższasz się poprzez sam fakt, że jesteś ateistą, a on katolikiem, jakby z zasady to oznaczało przynależność do inteligencji drugiej czy trzeciej kategorii.

Cytat:
Nie wiem jakiej "nowej perspektywy oczekujesz" w rozmowie z ateistami? Możesz nieco szerzej?


Heh, sam nie wiem, ale po prostu uważam rozmowę za bezproduktywną, jeśli rozmówca nic innego nie robi, jak szabelkuje obcykanymi sloganami. Równie dobrze mógłby mnie przekierować pod adres "www.20argumentow-dla-ktorych-religia-jest-glupia-a-ateizm-wporzo.pl i na tym zakończyć całą rozmowę, bo po co się rozpisywać, skoro jedyne, co robisz, to podsuwasz sprawdzone hasła.
19-06-2013 22:40 
 Ocena 4 na 4
Wacław (1038 punktów)
>Ja o jednym, Ty o drugim... Wyraźnie napisałem, że ateizm ma coraz więcej wspólnych punktów z religią, a nie, że pod każdym względem jest tym samym.

Zerknij do którego fragmentu twojej wypowiedzi się odnosiłem - braku naszej reakcji na nawiedzonych ateistów. Dlatego jeśli odpowiedź na to co piszesz zbywasz "ja o jednym, ty o drugim" to zbyt długo sobie nie pokonwersujemy.

>Aha, ale rozumiem, że Twoja wiedza o przyrównywaniu ateisty do satanisty podczas kazań w kościele jest równnież z pierwszej ręki. Chodzisz do kościoła z mamą, czy sam?

Nie, mam syna co ma 10 lat i wiem od rodziców którzy posyłali dzieciaki do pierwszej komunii jakie rzeczy opowiadał ksiądz dzieciom na przygotowaniach i na kazaniach mszy dedykowanych "komunistom". Syn dostał swego czasu od "szatanisty" od jednej koleżanki z klasy bo tak powiedział ksiądz. Usatysfakcjonowany? Dodatkowo wytknę, że to ty rzuciłeś konkretną liczbę na stół - ponownie poproszę o źródło. Zaś wycieczki osobiste w stylu tej z mamusiami zachowaj dla siebie - to nie komentarze pod demotywatorami i większość wypowiadających się tutaj ma znacznie więcej niż naście wiosen na karku ze mną włącznie

> Nawet jeśli gdzieś tam z ambony padły takie słowa, to nie znaczy, że wierni to wszystko brali za prawdę. Spotkałeś się kiedyś bezpośrednio i poza internetem z takim porównaniem, które pochodziło powiedzmy od osoby młodszej niż 40 lat? Mówię poza internetem, bo wielu ludzi nie odróżnia tzw. "trollizmu internetowego" od czyichś autentycznych poglądów.

J.w.

>W życiu codziennym może mają umiarkowane poglądy, bo przecież nikt nie będzie prostował umysłów katolików napotkanych na ulicy, czy pikietował pod kościołem. Ale nie wiesz co wyprawiają w internecie, gdzie mogą byc anonimowi. Opieram się na tym, co czytam w internecie, bo w życiu codziennym nikt nie manifestuje swoich przekonań.

A tutaj ateiści faktycznie różnią się od wierzących - ci drudzy aktywnie potrafią manifestować poglądy w życiu codziennym, z politykami włącznie, a ateiści łykają czarkę goryczy i żyją dalej. Znasz jakąś wpływową inicjatywę ateistyczną, mogącą mieć realny wpływ na politykę w tym kraju? Bo owe coś do "walki z ateizacją Polski" powoli staje się realnym tworem. W internecie natomiast masz porównywalną liczbę pieniaczy po obu stronach - moje własne obserwacje - więc argument jak dla mnie chybiony.

>Jeżeli widzę, że Dawkins organizuje zlot ateistów, gdzie wszyscy jednym głosem wypowiadają się na temat szkodliwości religii, to już to mi przypomina jakąś odmianę kultu. Jeżeli widzę spęd ateistów w Krakowie, manifestujących swoje racje, to też mi to przypomina kult.

Jeżeli dla ciebie wykład szanowanego naukowca = kult to nie ciągnę dalej wątku bo szkoda naszego czasu.

>Jeżeli widzę, że pod artykułem, który dotyczy cząsteczki Bizona jest horda ateuszy, którzy rozpisują się o tym, że Bóg nie istnieje, a religia jest głupia, to trąci mi to religijnym fanatyzmem.

Czyli jeżeli uważam obecne unijne dyrektywy dotyczące biopaliw i energii odnawialnej za marnotrawienie pieniędzy podatników i głupotę, to zapewne czyni mnie to technokratycznym kultystą popijającym wieczorami ropę naftową? Ciekawe wnioskowanie P.S. Złośliwie wytknę Bizona - taki ze mnie ateistyczny brzydal czepiający się detali

>Jeżeli widzę, że powstają stowarzyszenia ateistów, fora dla ateistów, książki o duchowości ateistów, to tylko umacnia to moje stanowisko, że w ateistach również kłębi się potrzeba przynależności do jakiegoś zbiorowiska ludzi, wyznających podobne przekonania i wartości, a to wszystko jest stunelowane w stronę ateizmu.

Ameryki nie odkryłeś - już jakiś czas temu nauka połapała się, że człowiek jest zwierzęciem stadnym i poszukuje społeczności w których się odnajdzie i gdzie uzyska akceptację. To między innymi jest jeden z elementów składowych sukcesu wszystkich religii - poczucie wspólnoty. Na marginesie, polecam wizytę na forach dla wierzących i nie tylko tych moderowanych przez szanujących się ludzi, tylko takich wojujących z innością - pasjonujące lektury jak komentarze pod demotami!

>Mi chodziło o traktowanie każdego katolika z góry. Nie znasz stanu jego wiedzy, czy jest krytyczny wobec tego co głosi Kościół, ale wywyższasz się poprzez sam fakt, że jesteś ateistą, a on katolikiem, jakby z zasady to oznaczało przynależność do inteligencji drugiej czy trzeciej kategorii.

Aha, czyli gdy ja wyśmiewam się z poglądów wierzącego pomimo przeprowadzonego wywiadu w formie dyskusji to i tak jestem wywyższającym się bufonem, ale gdy to wierzący straszy mnie gniewem boga i twierdzi że nauka to ślepy zaułek bo on tak wierzy to jest... no właśnie, kim? Poza tym, skąd założenie, że traktuję katolików z góry? Mieliśmy kiedyś okazję porozmawiać na żywo lub w sieci poza powyższymi postami, że wyciągasz takie wnioski?

>Heh, sam nie wiem, ale po prostu uważam rozmowę za bezproduktywną, jeśli rozmówca nic innego nie robi, jak szabelkuje obcykanymi sloganami. Równie dobrze mógłby mnie przekierować pod adres "www.20argumentow-dla-ktorych-religia-jest-glupia-a-ateizm-wporzo.pl i na tym zakończyć całą rozmowę, bo po co się rozpisywać, skoro jedyne, co robisz, to podsuwasz sprawdzone hasła.

Ale w tym tkwi specyfika owego "konfliktu" - argumenty ateistów są skończone i ograniczone do zgromadzonej przez ludzkość wiedzy i nic ponadto. Póki nauka nie wniesie nam czegoś nowego, to będziemy powtarzać to co już wiemy jak mantrę bo to właśnie wiemy i na chwilę obecną jest "pewne" (póki nie przyjdzie jakiś naukowiec i nie wywróci tego do góry nogami ). Natomiast osoby wierzące mogą i bardzo często sięgają po argumenty takie jak przeżycia metafizyczne, natchnione księgi spisane przed wiekami czy własną wiarę i rzeczywiście w tym aspekcie weselej gaworzy się z osobą wierzącą bo ta czasem potrafi zaskoczyć. Czyli pozwala spojrzeć "z innej perspektywy"
20-06-2013 02:48 
 Ocena 1 na 1
kydd (40 punktów)
Cytat:
Zerknij do którego fragmentu twojej wypowiedzi się odnosiłem - braku naszej reakcji na nawiedzonych ateistów. Dlatego jeśli odpowiedź na to co piszesz zbywasz "ja o jednym, ty o drugim" to zbyt długo sobie nie pokonwersujemy.


Chodziło mi generalnie o to, że ateistom brak samokrytyki względem własnej grupy. To samo zarzucacie często katolikom, ale wy też tutaj się nie popisujecie. Co z tego, że idiotyzm jakiegoś grona ateistów jest nieszkodliwy? To znaczy, że trzeba odwracać kota ogonem i z obrony przejść do ataku na katolików? Czasami mi się wydaje, że gdyby pojawił się news typu "znany ateista zaszlachtował swoje dzieci", to jakiś ateista i tak by wyskoczył i powiedział: "kolejna propaganda antyateistyczna! przecież wiadomo, że najwięcej dzieci to mordują katolicy, a takimi informacjami jedynie się zniekształca obraz ateistów!".

Cytat:
Nie, mam syna co ma 10 lat i wiem od rodziców którzy posyłali dzieciaki do pierwszej komunii jakie rzeczy opowiadał ksiądz dzieciom na przygotowaniach i na kazaniach mszy dedykowanych "komunistom". Syn dostał swego czasu od "szatanisty" od jednej koleżanki z klasy bo tak powiedział ksiądz. Usatysfakcjonowany? Dodatkowo wytknę, że to ty rzuciłeś konkretną liczbę na stół - ponownie poproszę o źródło. Zaś wycieczki osobiste w stylu tej z mamusiami zachowaj dla siebie - to nie komentarze pod demotywatorami i większość wypowiadających się tutaj ma znacznie więcej niż naście wiosen na karku ze mną włącznie


W dalszym ciągu podtrzymuję opinię, że kojarzenie ateizmu z satanizmem dotyczy tylko osób starszych. Nie wiem jak bardzo trzeba czuć potrzebę kreowania się na uciemiężoną ofiarę, żeby przejmować sie jakimś wąskim moherowym marginesem. Dobrze wiesz, że ten 1% było podane orientacyjnie wedle moich subiektywnych odczuć, więc możesz sobie darować łapanie mnie za słówka. Zaś co do wycieczek osobistych i że niby tutaj panuje jakiś wyższym poziom kultury, to szczerze mówiąc nie zauważyłem po tym jak na początku zostałem praktycznie zrównany z moherem; kiedy zarzucono mi brak samodzielnego myślenia, że myśleć już się nie nauczę, coś tam jeszcze padło o głupocie katolików, baranach. Nooooo poziom po prostu mega. Czuję się wreszcie jak wśród dorosłych.

Cytat:
A tutaj ateiści faktycznie różnią się od wierzących - ci drudzy aktywnie potrafią manifestować poglądy w życiu codziennym, z politykami włącznie, a ateiści łykają czarkę goryczy i żyją dalej. Znasz jakąś wpływową inicjatywę ateistyczną, mogącą mieć realny wpływ na politykę w tym kraju? Bo owe coś do "walki z ateizacją Polski" powoli staje się realnym tworem. W internecie natomiast masz porównywalną liczbę pieniaczy po obu stronach - moje własne obserwacje - więc argument jak dla mnie chybiony.


Inicjatywa ateistyczna, która miałaby mieć wpływ na politykę? Masz na myśli coś więcej poza zamknięciem funduszu kościelnego, zdjęciem krzyża z sejmu, usunięciem religii ze szkół? Bo tak to ateizm to jest ideologiczna wydmuszka, która nie ma nic do zaoferowania. Walką przeciw ateizacji chyba nie ma co się martwić, bo to tylko mały klub, który nie ma żadnych uprawnień, a takich klubów w sejmie jest od groma, ale skupiono się na tym, bo znowu ateiści muszą mieć argument do tego, żeby czuć się prześladowanym.

Cytat:
Jeżeli dla ciebie wykład szanowanego naukowca = kult to nie ciągnę dalej wątku bo szkoda naszego czasu.


Wykład, ale jaki wykład. Nie żaden naukowy, tylko spotkanie kółka wzajemnej adoracji ateistów i omawianie spraw związanych z religią. A z tym szanowanym naukowcem to bym nie przesadzał. Dawkins o ile mi wiadomo, to od ok. 20 lat nie opublikował żadnych badań naukowych.

Cytat:
Czyli jeżeli uważam obecne unijne dyrektywy dotyczące biopaliw i energii odnawialnej za marnotrawienie pieniędzy podatników i głupotę, to zapewne czyni mnie to technokratycznym kultystą popijającym wieczorami ropę naftową? Ciekawe wnioskowanie P.S. Złośliwie wytknę Bizona - taki ze mnie ateistyczny brzydal czepiający się detali


Nie, to co najwyżej znaczy, że masz coś wspólnego z nimi. A za bizona przepraszam. Nie wiem o czym wtedy myślałem. Oczywiście chodziło o bozon Higgsa.

Cytat:
Ameryki nie odkryłeś - już jakiś czas temu nauka połapała się, że człowiek jest zwierzęciem stadnym i poszukuje społeczności w których się odnajdzie i gdzie uzyska akceptację. To między innymi jest jeden z elementów składowych sukcesu wszystkich religii - poczucie wspólnoty. Na marginesie, polecam wizytę na forach dla wierzących i nie tylko tych moderowanych przez szanujących się ludzi, tylko takich wojujących z innością - pasjonujące lektury jak komentarze pod demotami!


No ale jak to, przecież ateiści to indywidualiści, kroczący własnymi ścieżkami. Zarzekający dodatkowo, że ateizm to tylko brak wiary w Boga, więc to trochę mało, żeby czuć jakąś przynależność grupową. Ja osobiście nie wierzę w muminki, ale nie organizuję spotkań ludzi nie wierzących w nie, ani nie piszę książek o tym, że nie warto wierzyć w muminki.Ateiści zaskakująco wiele zdrowia poświęcają czemuś, co nie istnieje. Religia chyba jest im potrzebna. Trzeba w końcu w życiu z czymś walczyć, mieć jakiś cel. Kiedyś to była komuna, teraz jest to religia. Ja z kolei mogę polecić pewien serwis, który nie wiem czy jeszcze istnieje. "antyreligijni.pl" - czy coś takiego. Tam to dopiero był piękny obraz ateistów...
kydd (40 punktów)
Dokończenie...

Cytat:
Aha, czyli gdy ja wyśmiewam się z poglądów wierzącego pomimo przeprowadzonego wywiadu w formie dyskusji to i tak jestem wywyższającym się bufonem, ale gdy to wierzący straszy mnie gniewem boga i twierdzi że nauka to ślepy zaułek bo on tak wierzy to jest... no właśnie, kim? Poza tym, skąd założenie, że traktuję katolików z góry? Mieliśmy kiedyś okazję porozmawiać na żywo lub w sieci poza powyższymi postami, że wyciągasz takie wnioski?


Co Ty gadasz? Po pierwsze, nie pisałem konkretnie o Tobie. Rozmowa była ogólna. Znowu z defensywy przechodzisz do ataku. Rozmawiamy konkretnie o ateistach i ich wywyższaniu nad każdym, kto odznacza się wiarą, a Ty znowu przerzucasz się na fanatycznych katolów. Straszenie piekłem jest głupotą, ale nie wywyższaniem sie.

Cytat:
Ale w tym tkwi specyfika owego "konfliktu" - argumenty ateistów są skończone i ograniczone do zgromadzonej przez ludzkość wiedzy i nic ponadto.


Aha, no to spoko, mogę sobie zrobić wolne od tych jałowych dyskusji, skoro już przeczytałem wszystko, co tylko jest do powiedzenia
20-06-2013 15:52 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>Chodziło mi generalnie o to, że ateistom brak samokrytyki względem własnej grupy.

Poszukaj sobie tutaj wątków dotyczących pewnych inicjatyw "PSR" i poczytaj część opinii na temat niektórych akcji np. tej "słynnej" billboardowej. Dorabiasz nam gęby zacietrzewionych fanatyków i do tego monolitu, a tak nie jest.

>(...) że ten 1% było podane orientacyjnie wedle moich subiektywnych odczuć, więc możesz sobie darować łapanie mnie za słówka.

Dobrze że już mamy jasność, że skupimy się na odczuciach wobec pewnych zdarzeń, a nie o konkretnych, zdefiniowanych faktach

>Zaś co do wycieczek osobistych i że niby tutaj panuje jakiś wyższym poziom kultury (...)

Rozmawiasz w tej chwili ze mną. Jednak próbujesz przypisać mojej skromnej osobie cudze wypowiedzi i tym samym chyba w jakiś sposób wybić argumenty z ręki? Bo nie pierwszy raz przechodzisz płynnie między jednostką a ogółem. Jeśli planujesz mnie traktować jak przedszkolaka to napisz to wprost i jako ten głupszy odstąpię.

>Inicjatywa ateistyczna, która miałaby mieć wpływ na politykę? Masz na myśli coś więcej poza zamknięciem funduszu kościelnego, zdjęciem krzyża z sejmu, usunięciem religii ze szkół? Bo tak to ateizm to jest ideologiczna wydmuszka, która nie ma nic do zaoferowania. Walką przeciw ateizacji chyba nie ma co się martwić, bo to tylko mały klub, który nie ma żadnych uprawnień, a takich klubów w sejmie jest od groma, ale skupiono się na tym, bo znowu ateiści muszą mieć argument do tego, żeby czuć się prześladowanym.

Dziękuję, czyli zakładam że widzisz siłę owych demonicznych ateistów i ich przeogromny wpływ na rzeczywistość, kontra mały i stłamszony kościół katolicki w naszym kraju czy inne wyznania istniejące na świecie? Wybacz, ale inicjatywa zrównania statusu kościoła katolickiego z innymi religiami jest żądaniem przestrzegania prawa i równości obywatela wobec tegoż. A inicjatywa wciągnięcia religii katolickiej do szkół jako obowiązkowy przedmiot to jawne krępowanie moich praw. Dostrzegasz różnicę i jesteś się w stanie wczuć w moje położenie gdy widzę polityków realnie mówiących o wzmacnianiu kościoła narzędziami państwa w domyśle mających służyć rozwojowi społeczeństwa, a nie religii? Bo jeśli nie, to nie mamy o czym dalej rozmawiać.

>Wykład, ale jaki wykład. Nie żaden naukowy, tylko spotkanie kółka wzajemnej adoracji ateistów i omawianie spraw związanych z religią. A z tym szanowanym naukowcem to bym nie przesadzał. Dawkins o ile mi wiadomo, to od ok. 20 lat nie opublikował żadnych badań naukowych.

Aha, czyli studenci chodzący na dodatkowe wykłady z różnych rzeczy jak np. swego czasu ja na wykład Otyli Jędrzejczak o marketingu w sporcie są... kółkami wzajemnej adoracji? No to już wszystko wiem, bo ja myślałem że na wykłady chodzi się posłuchać kogoś uznanego (jak Dawkins, ale to że nic już nie tworzy zwyczajnie go dyskwalifikuje? To jak Macieja Giertycha, może powiesz coś na jego temat?) lub eksperta w jakiejś dziedzinie, żeby poszukać wiedzy lub sprawdzić własną. Tak ja robiłem swego czasu ale widać myliłem się... Serio, wszystko co piszesz można przerzucać na drugą stronę barykady.

>Nie, to co najwyżej znaczy, że masz coś wspólnego z nimi. A za bizona przepraszam. Nie wiem o czym wtedy myślałem. Oczywiście chodziło o bozon Higgsa.

Polskie bizony vel żubry są podobno teraz w modzie wśród studentów. Wybacz, musiałem A co do "ateuszy", to samo masz ze strony katolików pod felietonami naukowymi - coś o piekłach, zbawieniu, końcu świata... No różne ciekawe rzeczy, bardzo często również na poziomie.

>No ale jak to, przecież ateiści to indywidualiści, kroczący własnymi ścieżkami. Zarzekający dodatkowo, że ateizm to tylko brak wiary w Boga, więc to trochę mało, żeby czuć jakąś przynależność grupową.

Myśleć należy samemu - zbierać informacje, analizować je i wyciągać wnioski nie koniecznie powołując się na niematerialne byty. A potrzeba życia w grupie i uzyskiwania akceptacji a w wypadku niektórych przewodzenia stadu jest wpisana w nas dzięki genom. Jedno drugiemu nie przeczy jak starasz się udowodnić.

> Ja osobiście nie wierzę w muminki( ...)

Ehh, ale nikt Ci obowiązkowo nie każe modlić się do muminków czy też dokładać się do ich kościoła bo tak ktoś kiedyś zadecydował. A politycy myślą jak tu wprowadzić obowiązkową religię do szkół, a ja od pierwszych zarobionych w Polsce pieniędzy co miesiąc odliczam dolę na kościół z którego ciężko jest się człowiekowi wypisać bo czasem nawet dowód przyjęcia innej wiary jest niewystarczającym wyrazem apostazji... Ja, tak jak i większość ateistów, walczę o rozdział życia publicznego od religii. Tylko tyle i aż tyle zarazem. A Ty usilnie starasz się zmieszać milczącą większość ateistów z pieniaczą mniejszością, ale w przypadku katolików to tylko 1% wariatów i trzeba być przewrażliwionym, żeby się nimi przejmować, prawda?

>Co Ty gadasz? Po pierwsze, nie pisałem konkretnie o Tobie. Rozmowa była ogólna. Znowu z defensywy przechodzisz do ataku. Rozmawiamy konkretnie o ateistach i ich wywyższaniu nad każdym, kto odznacza się wiarą, a Ty znowu przerzucasz się na fanatycznych katolów. Straszenie piekłem jest głupotą, ale nie wywyższaniem sie.

Ooo, głupotą - cieszę się, że udało mi się to z Ciebie przypadkiem wydusić. Muszę się dalej rozpisywać? P.S. Pisząc w formach jak "uważasz", "nie znasz", "wywyższasz się", kierujesz to bezpośrednio do mnie, nie do ogółu bo użył byś "uważają", "nie znają" czy "wywyższają się". I nie, to nie jest atak - zwyczajne zwrócenie uwagi i szkoda, że zdaje się nie dostrzegasz dyskretnej różnicy

>Aha, no to spoko, mogę sobie zrobić wolne od tych jałowych dyskusji, skoro już przeczytałem wszystko, co tylko jest do powiedzenia

Proszę o wybaczenie w imieniu poprzednich pokoleń naukowców oraz wszystkich przyszłych pokoleń, że prawdopodobnie za Twego życia nie zgłębimy wiedzy o wszechświecie oraz że naukowcy za wolno działają żebyś miał na bieżąco o czym poczytać czy posłuchać. Dobrze, że chociaż religie już wszystko wyjaśniły
21-06-2013 03:35 
 Ocena 1 na 1
kydd (40 punktów)
Cytat:
Dorabiasz nam gęby zacietrzewionych fanatyków i do tego monolitu, a tak nie jest.


Biedacy. Najbardziej to jednak ateiści wypaczają obraz katolików, ciągle sugerując, że ich wiara np. kłóci się z nauką; że katolik zamiast zaoferować realną pomoc bliźniemu, to woli się pomodlić; że katolik to lajtowo, bo wystarczy, że walnie żonę, a następnego dnia pójdzie do spowiedzi; że cokolwiek dobrego zrobi, to tylko dla miejscówki w niebie i tego typu głupoty, które można znaleźć w internecie. Prawdziwą skarbnicą ateistycznej nawałnicy debilizmu jest facebookowa strona "we f**king love atheism", gdzie zaglądają różni ateiści, by się poonanizować swoją "lepszością".

Cytat:
Rozmawiasz w tej chwili ze mną. Jednak próbujesz przypisać mojej skromnej osobie cudze wypowiedzi i tym samym chyba w jakiś sposób wybić argumenty z ręki? Bo nie pierwszy raz przechodzisz płynnie między jednostką a ogółem. Jeśli planujesz mnie traktować jak przedszkolaka to napisz to wprost i jako ten głupszy odstąpię.


Skup się. Pisałeś wcześniej: "to nie komentarze pod demotywatorami i większość wypowiadających się tutaj ma znacznie więcej niż naście wiosen na karku ze mną włącznie". Więc ja tylko zakwestionowałem Twoją opinię, jakoby ten portal w przeciwieństwie np. do demotywatorów posiadał jakąś nadzwyczajnie wyższą kulturę dialogu. I podałem Ci przykłady, dla czego wcale nie ma tu lepszej kultury. Zdecyduj się więc. Chcesz, żebym zaprzestał stosowania wycieczek osobistych, bo nie znajduję się w miejscu odpowiednim do takich rzeczy, czy tylko żebym nie stosował ich wobec Ciebie? Poza tym, wyluzuj, ja tylko się droczę.

Cytat:
Dziękuję, czyli zakładam że widzisz siłę owych demonicznych ateistów i ich przeogromny wpływ na rzeczywistość, kontra mały i stłamszony kościół katolicki w naszym kraju czy inne wyznania istniejące na świecie?


Religia chrześcijańska jest w odwrocie i to jest fakt. Takie są trendy światowe. W krajach Beneluksu i w Francji znoszą święta chrześcijańskie, tam i na wyspach kościoły zamieniają w galerie handlowe albo domy. W Belgii policja niedawno bezpardonowo wkroczyła do kościołów i skonfiskowała komórki i laptopy, a nawet otworzyła grobowce, bo uznała, że tam są przetrzymywane dowody na pedofilię. I czemu myślisz, że to nie zawita do nas? Wszystko z opóźnieniem jak zwykle, ale i to do nas zawita. Już teraz ateiści robią grunt dla przyszłych pokoleń, żeby całkowicie wyeliminować religię z życia publicznego i to się stanie. Ja sobie lubię żartować, że za jakiś czas nastaną czasy tak liberalne, że najlepszym sposobem na bunt wśród młodzieży będzie czytać Biblię.

Cytat:
A inicjatywa wciągnięcia religii katolickiej do szkół jako obowiązkowy przedmiot to jawne krępowanie moich praw.


Zawsze można się po prostu wypisać z lekcji religii. Pozostaje kwestia prowadzenia tych lekcji z pieniędzy podatników. Ale jednocześnie zapewne nie miałbyś nic przeciwko temu, aby z podatków katolików Tusk brał 100 milionów złotych na refundację in vitro, albo w dalszej perspektywie na zabiegi aborcyjne. Ja nie mam samochodu, a z podatków buduje się autostrady. Żeby nie było, też jestem za usunięciem religii ze szkół, ale głównie dlatego, że ona tam nie cieszy się poważaniem i służy głównie do spisywanie prac domowych. Dla ateistów jest to po prostu kolejne pole bitwy, a nie realny problem, który ich trapi.

Cytat:
Aha, czyli studenci chodzący na dodatkowe wykłady z różnych rzeczy jak np. swego czasu ja na wykład Otyli Jędrzejczak o marketingu w sporcie są... kółkami wzajemnej adoracji?


Hmm różnica jest taka, że wykłady takie jak np. Otylii ściągają ludzi z różnych środowisk i o różnych światopoglądach. Wykłady Dawkinsa ściągają tylko ateistów i antyklerykałów, którzy nie tyle, co chcą sie czegoś nauczyc, jak po prostu potwierdzić słuszność swego stanowiska. Czyli jak mówiłem: kółko wzajemnej adoracji.

Cytat:
Serio, wszystko co piszesz można przerzucać na drugą stronę barykady.


Bo to co katolikom wolno, to już ateistom niekoniecznie wypada. Np. potrzeba przynależności do jednej wspólnoty to normala rzecz u tych pierwszych. Ale dla ateistów, to już powinien być alarm ostrzegawczy.

Cytat:
a ja od pierwszych zarobionych w Polsce pieniędzy co miesiąc odliczam dolę na kościół z którego ciężko jest się człowiekowi wypisać bo czasem nawet dowód przyjęcia innej wiary jest niewystarczającym wyrazem apostazji.


Tak jak pisałem wcześniej, ja będę robić przymusową zrzutkę na in vitro, bo niektórym nie chce się ruszyć dupy do domu dziecka, bo nie wiem, może tamtejsze dzieci są za bardzo używane.

Mod:
Nalegam, byś tego typu retorykę zachował na, jak to sam określiłeś, "pełne" gimbusów Demotywatory.


Ale przełykam to. Inni przełykają fakt, że chociaż mają w dupie futbol, to składają się na stadion narodowy. Inni nie mają samochodów, ale składają się na autostrady. Generalnie każdy daje na coś, co niekoniecznie musi akceptować. O, choćby zarobki i premie dla polityków. Astronomiczne kwoty na odprawy dla dyrektorów, prezesów spółek państwowych. Na emeryturę Jaruzelskiego, czy Kiszczaka. Na utrzymanie więźniów. Ale Ty się skupiasz tylko na Kościele.

Cytat:
A Ty usilnie starasz się zmieszać milczącą większość ateistów z pieniaczą mniejszością, ale w przypadku katolików to tylko 1% wariatów i trzeba być przewrażliwionym, żeby się nimi przejmować, prawda?


Teraz z kolei to ja poproszę o dane o tym, że wśród ateistów, pieniacze stanowią dużą mniejszość. Prywatne obserwacje mnie nie satysfakcjonują. Bo widzisz, ja też je mam. Więc jest słowo przeciw słowie. I nie przekręcaj moich słów. To bardzo nieładne. Pisałem, że orientacyjnie 1% katolików utożsamia ateizm z satanizmem, a nie że jest tyle fanatyków.

Dokończenie niżej.
kydd (40 punktów)
Cytat:
Pisząc w formach jak "uważasz", "nie znasz", "wywyższasz się", kierujesz to bezpośrednio do mnie, nie do ogółu bo użył byś "uważają", "nie znają" czy "wywyższają się". I nie, to nie jest atak - zwyczajne zwrócenie uwagi i szkoda, że zdaje się nie dostrzegasz dyskretnej różnicy


To był tylko taki zwrot językowy. Kurde, nie wiem jak to nazwać. Gdybym napisał: "Będąc premierem, musisz dbać o dobro swoich obywateli" - byś to też zinterpretował tak, że ja Cię namaszczam na premiera?

Cytat:
Proszę o wybaczenie w imieniu poprzednich pokoleń naukowców oraz wszystkich przyszłych pokoleń, że prawdopodobnie za Twego życia nie zgłębimy wiedzy o wszechświecie oraz że naukowcy za wolno działają żebyś miał na bieżąco o czym poczytać czy posłuchać. Dobrze, że chociaż religie już wszystko wyjaśniły


Uuuaaa, ale jesteśmy kąśliwi. Ale dobrze, wybaczam

Na koniec daję piękny przykład samodzielnie myślącej ateistki, kwiata inteligencji ateistycznej: fbcdn-spho(*)9086768832480_1025832105_n.jpg
21-06-2013 08:16 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>Prawdziwą skarbnicą ateistycznej nawałnicy debilizmu jest facebookowa strona (...)

Na szczęście nie mam nawet konta na twarzoksiążce właśnie z takich powodów - idiota bez względu na rzekome poglądy czy wiarę pozostanie idiotą, a ja na serio wierzę w słuszność tego co miał pozostawić po sobie Horacy: Sapientia prima stultitia caruisse

>Poza tym, wyluzuj, ja tylko się droczę.

Już tak zintensyfikowałem użycie emotikonów, że będę musiał zacząć stosować zabiegi w stylu [/sarkazmon] żebyś zauważył, że co drugie moje zdanie jest również droczeniem się

>Już teraz ateiści robią grunt dla przyszłych pokoleń, żeby całkowicie wyeliminować religię z życia publicznego i to się stanie.

Ale taki jest właśnie cel! A co wyznawcy przeróżnych wyznań robią sobie we własnym gronie to już ich sprawa o ile nie będą łamać przy tym prawa - większości ateistów tylko o to chodzi. Serio, "nawracanie" kogokolwiek na ateizm jest u mnie i moich znajomych na liście rzeczy do zrobienia tak daleko, że jak się nad tym zastanowię to chyba nawet się na ową listę nie łapie - wolę pojechać z dzieckiem nad jezioro

>Zawsze można się po prostu wypisać z lekcji religii.

Aaa, diabeł jednak tkwi w szczegółach i religia miałaby być obowiązkowym przedmiotem. A przecież najprostszym rozwiązaniem jest wynieść religię do salek katechetycznych przy kościołach jak miało to miejsce kiedyś.

>Ale jednocześnie zapewne nie miałbyś nic przeciwko temu, aby z podatków katolików Tusk brał 100 milionów złotych na refundację in vitro, albo w dalszej perspektywie na zabiegi aborcyjne. Ja nie mam samochodu, a z podatków buduje się autostrady.

Hmmm... temat in vitro i jego refundacji to kwestia złożona, jednak dla mnie u podstaw leży polityka prorodzinna państwa. Pewnie nie miałbym nic przeciwko pełnej refundacji zabiegów przy jasno sprecyzowanych kryteriach jednak wolałbym, żeby nasi rządzący skupili się na wspieraniu ludzi już posiadających dzieci. Aborcji nie skomentuję, bo chyba oczywiste jest że tu dominować muszą kwestie medyczne, a nie czyjeś "widzimisię". A z autostrad korzystają firmy handlowe i produkcyjne w tym kraju - ta infrastruktura ma ułatwiać życie ludziom. Rozumiem, że piszesz z jaskini i jesteś w 100% samowystarczalny i nawet rykoszetem nie dotyka Twej egzystencji istnienie lub brak infrastruktury drogowej?

>Dla ateistów jest to po prostu kolejne pole bitwy, a nie realny problem, który ich trapi.

Problem jak problem - ja wolę takie niż bronić krzyża na chodniku czy też szukać rozpylaczy helu po krzakach na postsowieckim lotnisku

>Hmm różnica jest taka, że wykłady takie jak np. Otylii ściągają ludzi z różnych środowisk i o różnych światopoglądach. Wykłady Dawkinsa ściągają tylko ateistów i antyklerykałów, którzy nie tyle, co chcą sie czegoś nauczyc, jak po prostu potwierdzić słuszność swego stanowiska. Czyli jak mówiłem: kółko wzajemnej adoracji.

Twoja subiektywna opinia. Tylko że to samo mogę napisać o wykładach wszelkiej maści kreacjonistów (od tych "liberalnych starających się wplatać ile się da z nauki do swych wywodów, po radykałów wyrzucających poza nawias wszystko co stoi w opozycji do biblii), a wielu z nich również jest uznanymi naukowcami z całkiem miłym dla oka dorobkiem.

>Bo to co katolikom wolno, to już ateistom niekoniecznie wypada. Np. potrzeba przynależności do jednej wspólnoty to normala rzecz u tych pierwszych. Ale dla ateistów, to już powinien być alarm ostrzegawczy.

Ateistom nie wypada brać udziału w stowarzyszeniach czy też w inicjatywach politycznych (nawet jeśli mają podłoże światopoglądowe)? Kaman, napisałem już wyżej - instynkt stadny i potrzeba przynależności są immanentną cechą człowieka. Jedni odnajdują się w kulcie bóstwa, innym wystarczają ludzie o podobnych poglądach bez ingerowania w to sfery sacrum.

>(...)Generalnie każdy daje na coś, co niekoniecznie musi akceptować.(...) Ale Ty się skupiasz tylko na Kościele.

Bo mam rzekomo rozdział państwa od religii, jednak w praktyce oba obszary są ze sobą splecione choćby w postaci obowiązkowych płatności państwa na kult religijny. Rozumiem, że jeśli zielonoświątkowcy czy scjentolodzy wystąpią o wsparcie finansowe od państwa to nie zrobi Ci to różnicy, bo już płacisz na autostrady?

>Teraz z kolei to ja poproszę o dane o tym, że wśród ateistów, pieniacze stanowią dużą mniejszość. Prywatne obserwacje mnie nie satysfakcjonują. Bo widzisz, ja też je mam. Więc jest słowo przeciw słowie. I nie przekręcaj moich słów. To bardzo nieładne. Pisałem, że orientacyjnie 1% katolików utożsamia ateizm z satanizmem, a nie że jest tyle fanatyków.

Skrót myślowy nacechowany dozą ironii. Mam w poprzednią wypowiedź nawstawiać uśmiechów i przypisy gdzie ewidentnie się bawię? A serio - pisałeś o marginalnym zjawisku postrzegania ateizmu jako opcji satanistycznej w oparciu o Twoje odczucia. Ja zrobiłem to samo ale w drugą stronę i zobacz - też domagasz się liczb i na tym właśnie polega prawdziwa dyskusja, a nie przerzucanie się własnymi odczuciami

>To był tylko taki zwrot językowy. Kurde, nie wiem jak to nazwać. Gdybym napisał: "Będąc premierem, musisz dbać o dobro swoich obywateli" - byś to też zinterpretował tak, że ja Cię namaszczam na premiera?

Nie, bo premierem nie jestem i raczej nie grozi mi to w dającej się przewidzieć przyszłości

>Uuuaaa, ale jesteśmy kąśliwi. Ale dobrze, wybaczam



>Na koniec daję piękny przykład samodzielnie myślącej ateistki, kwiata inteligencji ateistycznej: fbcdn-spho(*)9086768832480_1025832105_n.jpg

To pewnie z tej dziwnej części internetu, do której szaraki takie jak ja nie zapuszczają się w obawie o swoje zdrowie psychiczne A już tak na marginesie, czyż idea reinkarnacji nie jest pociągająca? Chciałbym móc w nią uwierzyć (piękny koncept - serio), ale jakoś nie daje się jej podeprzeć obserwacjami. Ale nie miałbym nic przeciwko reinkarnacji. Tylko czy wyklucza to mój ateizm?
21-06-2013 09:31 
 Ocena 1 na 1
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
Naucz się pisać na racjonaliście, bo większość Twoich odpowiedzi odnosi się do swoich własnych wypowiedzi i do cytatów bez właścicieli, a że cierpisz na biegunkę pisemną, to ciężko się śledzi Twoje odpowiedzi...


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
21-06-2013 09:51 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Najbardziej to jednak ateiści wypaczają obraz katolików, ciągle sugerując, że ich wiara np. kłóci się z nauką;
A nie kłóci się? Widziałeś kiedyś kogoś wskrzeszonego, albo choćby z odrośniętą ręką? O różnych bilokacjach, wieku świata i czym tam jeszcze nie ma sensu pisać.
>że cokolwiek dobrego zrobi, to tylko dla miejscówki w niebie i tego typu głupoty, które można znaleźć w internecie.
A skąd wiesz, że to głupoty? Masz chyba świadomość tego co czeka złego katolika? Jakby nie patrzeć groźba kary nad nim wisi nieustannie.
>Prawdziwą skarbnicą ateistycznej...
Polecam skarbnicę religijnej mądrości - fronda.pl.
>Religia chrześcijańska jest w odwrocie i to jest fakt... Już teraz ateiści robią grunt dla przyszłych pokoleń, żeby całkowicie wyeliminować religię z życia publicznego i to się stanie.
I o to właśnie chodzi. Religia to prywatna sprawa każdego człowieka, nie powinna być w żaden sposób narzucana. Skoro zaś państwo jest świeckie to nie powinno też jej wspierać.
>Zawsze można się po prostu wypisać z lekcji religii.
Jeśli będzie obowiązkowa to nie.
>Pozostaje kwestia prowadzenia tych lekcji z pieniędzy podatników. Ale jednocześnie zapewne nie miałbyś nic przeciwko temu, aby z podatków katolików Tusk brał 100 milionów złotych na refundację in vitro, albo w dalszej perspektywie na zabiegi aborcyjne.
Większość katolików jest za in vitro i aborcją. Przyznasz też, że religie można poznawać samemu, szkoła do tego niepotrzebna.
>Dla ateistów jest to po prostu kolejne pole bitwy, a nie realny problem, który ich trapi.
Skąd taka wiedza?
>Wykłady Dawkinsa ściągają tylko ateistów i antyklerykałów, którzy nie tyle, co chcą sie czegoś nauczyc, jak po prostu potwierdzić słuszność swego stanowiska. Czyli jak mówiłem: kółko wzajemnej adoracji.
Bo Ty tak twierdzisz? Czyli wykłady Stevena Weinberga ściągają tylko tych, którzy chcą się utwierdzić w przekonaniu, że Ziemia nie jest płaska?
>Bo to co katolikom wolno, to już ateistom niekoniecznie wypada.
Segregacja obywateli?
>Np. potrzeba przynależności do jednej wspólnoty to normala rzecz u tych pierwszych. Ale dla ateistów, to już powinien być alarm ostrzegawczy.
Niby dlaczego? Czyżby żadne inne poglądy nie mogły ich łączyć? Nie mówiąc już o tym, że w grupie mają większą szansę na osiągnięcie swoich celów.
>Pisałem, że orientacyjnie 1% katolików utożsamia ateizm z satanizmem, a nie że jest tyle fanatyków.
To teraz to udowodnij.
20-06-2013 17:06 
 Ocena 2 na 2
Grey (2102 punktów)
>że niby tutaj panuje jakiś wyższym poziom kultury, to szczerze mówiąc nie zauważyłem po tym jak na początku zostałem praktycznie zrównany z moherem;

Hmm.
Dlaczego uraziło Cię porównanie z moherem?
Uważasz, że moher to ktoś gorszy, niegodny szacunku?
Jeśli tak, to kto tu się wywyższa?
20-06-2013 09:25 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>(...) została rzucona na stół kwestia do otwartej debaty, ...

Dla otwartej debaty potrzebne jest kilka warunków niezbędnych m.in ... obecność dyskutantów różnych opcji w odpowienich proporcjach. Znaczenie dla otwartości debaty ma też miejsce jej prowadzenia, najlepsze byłoby neutralne. Jednostronna "debata" staje się ułomna lub przechodzi w monolog. (co nie znaczy, że jest niecelowa)

>(...) czy medialne wykrzywianie obrazu ateisty (nie tylko przez osoby religijne ale też i nawiedzonych ateistów) jest szkodliwe dla otwierania ludziom oczu, a jeśli tak to na ile?
Jest, choć podobnie jak kościołowi w Polsce bardziej szkodzi Mering niż Urban, tak myśli ateistycznej najbardziej szkodzą ci, których nazywasz nawiedzonymi
.
Demotywatory to zbiór mniej lub bardziej zabawnych tekstów, zdjęć, rysunków. Lepszych lub gorszych żartów. Żart ma to do siebie , że często, bardzo często wykrzywia obraz rzeczywistości. Znasz pewnie 100 dowcipów zaczynających się od słow "Lecą Polak, niemiec i rusek samolotem... (Mod, to jest celowe). Ile potrafisz przywołać dowcipów o piecach krematoryjnych?

Kabaret Limo kpi ze spowiedzi, serial Ranczo pokazuje fałszywy obraz polskiej wsi, Tygodnik "Nie" rysuje odpowiedni obraz kleru, Fronda pewnie przyprawia Ci zęby wampira, pojedź do Zielonej Góry dowiesz się ciekawostek o Gorzowie, w Gorzowie usłyszysz "prawdę" o Falubazach... Dowcip wypacza obraz KAŻDEGO. Żart nie musi być obiektywny.

Z nieudanym dowcipem nie powinno się polemizować, nieudany żart może tylko wkurirytować.
Udany żart bawi i uczy, ale też nie prowokuje do polemiki. Mój ulubiony polski biskup napisał kiedyś "I śmiech niekiedy może być nauką kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa" Dlatego żarty na swój temat warto czasem (!) przemyśleć.

>Bo czym innym jest grupa nieszkodliwych idiotów nawet jeśli ma wypaczać obraz przeciętnego ateisty, a czym innym zinstytucjonalizowana organizacja (... )
Właśnie tak. Dlatego nie nazywałbym ich idiotami.

>> Ateizm - nad czym ja sam ubolewam - ma coraz więcej wspólnych cech z religią.
>Zresztą, może rozwiniesz myśl i napiszesz gdzie i jak spotkałeś się z "religijnymi" ateistami?
Ateizm, to pogląd jednoznacznie zdefiniowany. Nie może być religią. Natomiast ateiści (podobnie jak teiści) to cała tęcza różnorodnych postaw. Myśliwi i wegetarianie. Zwolennicy podatku progresywnego i liniowego. Kibice Wisły i hołota Cracovii. Homo i hetero. Ludzie tolerancyjni i fanatycy. Jeśli nie potrafisz znaleźć przykładu kretyńskiego zachowania wynikłego z religijności lub ateizmu, to Ci pomogę
(Ty sam wspomiałeś o szkodliwości nawiedzonych atiestów!)

>I tak, ateizm jest z reguły efektem samodzielnego myślenia
Tak.

>(...) czy też odmówi komuś powszechnie akceptowanych procedur leczenia ze względu na konflikt ze swym sumieniem...
Zdecydowana większość ateistów ma swoje zasady moralne, jeśli te zasady nie pozwalają na zrobienie czegoś nawet zgodnego z prawem, to ateista powinen mieć prawo do "klauzuli sumienia". Chcesz przykład?
20-06-2013 20:18 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>Dla otwartej debaty potrzebne jest kilka warunków niezbędnych m.in ... obecność dyskutantów różnych opcji w odpowienich proporcjach. Znaczenie dla otwartości debaty ma też miejsce jej prowadzenia, najlepsze byłoby neutralne. Jednostronna "debata" staje się ułomna lub przechodzi w monolog. (co nie znaczy, że jest niecelowa)

Czy mam przeprosić za to, że wątek nie mojego autorstwa pojawił się właśnie tutaj?

>Jest, choć podobnie jak kościołowi w Polsce bardziej szkodzi Mering niż Urban, tak myśli ateistycznej najbardziej szkodzą ci, których nazywasz nawiedzonymi.

Tak i nie - kydd wrzuca do jednego worka anonimowe wpisy internetowych troli i poważne stowarzyszenia z jasno zdefiniowanymi celami. Ci pierwsi są nieszkodliwi, bo przeciętny użytkownik internetu ma takie samo podejście do idiotów ateistów jak i idiotów wierzących - takie zacietrzewione jednostki oddziałują w większości przypadków tylko na swych oponentów którzy i bez tego wiedzą swoje. Wyrobionych opinii nie zmieni ani pewny dowód na fikcyjność bóstw ani też zejście jednego z bogów na ziemię. Podejrzewam, że przeciętny internauta woli poczytać o sprawie "małej Magdy" czy powiększaniu biustu przez jakąś celebrytkę bo akurat tego w sieci znacznie więcej niż tematów dot. wiary czy ateizmu...

>Demotywatory to zbiór mniej lub bardziej zabawnych tekstów, zdjęć, rysunków. Lepszych lub gorszych żartów. Żart ma to do siebie , że często, bardzo często wykrzywia obraz rzeczywistości. Znasz pewnie 100 dowcipów zaczynających się od słow "Lecą Polak, niemiec i rusek samolotem... (Mod, to jest celowe). Ile potrafisz przywołać dowcipów o piecach krematoryjnych?
>Kabaret Limo kpi ze spowiedzi, serial Ranczo pokazuje fałszywy obraz polskiej wsi, Tygodnik "Nie" rysuje odpowiedni obraz kleru, Fronda pewnie przyprawia Ci zęby wampira, pojedź do Zielonej Góry dowiesz się ciekawostek o Gorzowie, w Gorzowie usłyszysz "prawdę" o Falubazach... Dowcip wypacza obraz KAŻDEGO. Żart nie musi być obiektywny.

Ba, jeśli ma być żartem to wręcz powinien być nacechowany negatywnie i pełen przejaskrawionych stereotypów. Temat jednak dotyczył wpływu owych żartów na świadomość czym jest ateizm i jasno wyraziłem moje zdanie: jeśli nawet ma wpływ, to raczej znikomy bo internet w całej masie chce rozrywki, a to dają demotywatory oraz komentarze pod nimi (choć te drugie dla mnie są raczej smutnym obrazkiem).

>Ateizm, to pogląd jednoznacznie zdefiniowany. Nie może być religią. Natomiast ateiści (podobnie jak teiści) to cała tęcza różnorodnych postaw. Myśliwi i wegetarianie. Zwolennicy podatku progresywnego i liniowego. Kibice Wisły i hołota Cracovii. Homo i hetero. Ludzie tolerancyjni i fanatycy. Jeśli nie potrafisz znaleźć przykładu kretyńskiego zachowania wynikłego z religijności lub ateizmu, to Ci pomogę
>(Ty sam wspomiałeś o szkodliwości nawiedzonych atiestów!)

No tutaj nie do końca rozumiem dlaczego powyższe skierowane zostało do mnie

>Zdecydowana większość ateistów ma swoje zasady moralne, jeśli te zasady nie pozwalają na zrobienie czegoś nawet zgodnego z prawem, to ateista powinen mieć prawo do "klauzuli sumienia". Chcesz przykład?

Ale mówiliśmy o konkretnym przypadku: wierząca lekarka. Jeśli w sytuacji gdy będzie miała pomóc ciężarnej kobiecie przy zagrożeniu jej życia i nikłych szansach na przeżycie dziecka, a nie zrobi tego z powodu wiary bo nie można podnieść ręki na nienarodzone dziecko, to coś jest jednak nie tak. Proszę nie wywracać kota ogonem "klauzulą sumienia" - oczywiste jest, że komornik z ludzkimi odruchami nie wyrzuci na bruk samotnej matki z kilkorgiem dzieci i nie istotne będzie czy wierzy w bóstwa czy też jest ateistą Ale jeśli wiara zaczyna dyktować co jest dobre, a co złe i ludzie będą się tego ślepo trzymać to mamy problem.
szarley (54911 punktów)
>Czy mam przeprosić za to, że wątek nie mojego autorstwa pojawił się właśnie tutaj?
Oczywiście nie

>Tak i nie - kydd wrzuca do jednego worka anonimowe wpisy internetowych troli i poważne stowarzyszenia z jasno zdefiniowanymi celami. Ci pierwsi są nieszkodliwi, (...) Podejrzewam, że przeciętny internauta woli poczytać o sprawie "małej Magdy" czy powiększaniu biustu przez jakąś celebrytkę bo akurat tego w sieci znacznie więcej niż tematów dot. wiary czy ateizmu...

Kydd korzysta z wolności słowa, która dla mnie jest bardzo ważna, ale kiedy czytam jego wypowiedzi tutaj, stwierdzam, że stara sie być obiektywny, (co nikomu się nie udaje) a na pewno nie ma zwyczaju płynąć z prądem , co we mnie budzi szacunek.

>Ba, jeśli ma być żartem to wręcz powinien być nacechowany negatywnie i pełen przejaskrawionych stereotypów. Temat jednak dotyczył wpływu owych żartów na świadomość czym jest ateizm
Poczytaj śląskie żarty o Sosnowcu... czy na podstawie żartów ktoś buduje obraz? Żarty są krzywym zwierciadłem , w którym warto się przejrzeć. Warto przyjrzeć się jak Cię widzą inni.

>oraz komentarze pod nimi (choć te drugie dla mnie są raczej smutnym obrazkiem).
bardzo smutnym

>>Jeśli nie potrafisz znaleźć przykładu kretyńskiego zachowania wynikłego z religijności lub ateizmu, to Ci pomogę
>>(Ty sam wspomiałeś o szkodliwości nawiedzonych atiestów!)
>No tutaj nie do końca rozumiem dlaczego powyższe skierowane zostało do mnie
Bo też starasz się być obiektywny , więc je zrozumiesz

>>Zdecydowana większość ateistów ma swoje zasady moralne, jeśli te zasady nie pozwalają na zrobienie czegoś nawet zgodnego z prawem, to ateista powinen mieć prawo do "klauzuli sumienia". Chcesz przykład?
>Ale mówiliśmy o konkretnym przypadku: wierząca lekarka. Jeśli w sytuacji gdy będzie miała pomóc ciężarnej kobiecie przy zagrożeniu jej życia i nikłych szansach na przeżycie dziecka (...)

Tak, nawet klauzula sumienia musi mieć granice. Niemniej jestem zwolennikiem jej przyznawania ateistom na równi z wierzącymi. Wolę, kiedy każdy ma prawo do klauzuli sumienia, niż nie miałby jej nikt, a osobiście widziałem ateistę, który się na nią powołał.
21-06-2013 09:13 
 0 na 2
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>Tak i nie - kydd wrzuca do jednego worka anonimowe wpisy internetowych troli i poważne stowarzyszenia z jasno zdefiniowanymi celami. Ci pierwsi są nieszkodliwi, (...) Podejrzewam, że przeciętny internauta woli poczytać o sprawie "małej Magdy" czy powiększaniu biustu przez jakąś celebrytkę bo akurat tego w sieci znacznie więcej niż tematów dot. wiary czy ateizmu...
>Kydd korzysta z wolności słowa, która dla mnie jest bardzo ważna, ale kiedy czytam jego wypowiedzi tutaj, stwierdzam, że stara sie być obiektywny, (co nikomu się nie udaje) a na pewno nie ma zwyczaju płynąć z prądem , co we mnie budzi szacunek.

Gdzie ta jego obiektywność ? We wrzucaniu wszystkich ateistów do jednego wora ? Rydzyk i Kaczyński też nie nie mają zwyczaju płynąć z prądem, ich też szanujesz ? (nie wspominając o Hitlerze i Stalinie

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
21-06-2013 13:47 
 Ocena 3 na 3
Wacław (1038 punktów)
>Kydd korzysta z wolności słowa, która dla mnie jest bardzo ważna, ale kiedy czytam jego wypowiedzi tutaj, stwierdzam, że stara sie być obiektywny, (co nikomu się nie udaje) a na pewno nie ma zwyczaju płynąć z prądem , co we mnie budzi szacunek.

Obiektywizm jest niemalże nieosiągalnym stanem bo każdy z nas sprowadza obraz faktów do akceptowalnego przez siebie mianownika. Dla mnie dopuszczalna jest aborcja jest gdy uzasadniona medycznie i dofinansowanie przez państwo in vitro - z wypowiedzi kydda wnoszę, że dla niego już nie i stawia to jednocześnie na równi z finansowaniem przez państwo budowy dróg. Pytanie zasadnicze: czym motywujemy nasze działania bądź wypowiedzi? Staramy się choć przez chwilę rozważyć racje drugiej strony czy a priori zakładamy słuszność naszych tez i mylność cudzych? No i szczerze mówiąc w tym co tu do tej pory padło ze strony Kydda widzę kilka rozbieżności co instynktownie każe mi drążyć temat dalej by dokopać się do owych motywów

>Poczytaj śląskie żarty o Sosnowcu... czy na podstawie żartów ktoś buduje obraz? Żarty są krzywym zwierciadłem , w którym warto się przejrzeć. Warto przyjrzeć się jak Cię widzą inni.

Zgoda.

Ale z drugiej strony, jako poznaniak jestem automatycznie postrzegany w stolicy jako centuś i dusigrosz - jakie jest zaskoczenie gdy się okazuje, że to nie prawda. Bo przecież jestem tylko zaradny i dobrze dysponuję dostępnymi środkami jak na poznaniaka przystało. Wszem i wobec wiadomo, że centusie pochodzą z Krakowa gdzie zesłano wieki temu skąpych ponad miarę Szkotów

>Bo też starasz się być obiektywny , więc je zrozumiesz



>Tak, nawet klauzula sumienia musi mieć granice. Niemniej jestem zwolennikiem jej przyznawania ateistom na równi z wierzącymi. Wolę, kiedy każdy ma prawo do klauzuli sumienia, niż nie miałby jej nikt, a osobiście widziałem ateistę, który się na nią powołał.

Sumienie jest trudnym terminem, bo korzeniami siedzi głęboko w chrześcijaństwie i wyznawcy Jezusa chcieliby mieć monopol na sumienie i wiedzę o tym co dobre, a co złe. Zawsze (mimowolnie) reaguję zdziwieniem gdy ktoś nie może pojąć, że człowiek wychowywany w wartościach takich jak szacunek dla drugiego człowieka, jego pracy i własności, poglądów i potrzeb, może być bez mądrych ksiąg i natchnionych objawień... dobry, tak zwyczajnie, po ludzku. Dlatego zgadzam się - sumienie to nic więcej jak nasza wewnętrzna busola pokazująca kiedy dochodzimy do granicy tego co uznajemy za słuszne i takowy kompas może mieć zarówno katolik jak i ateista. Ale z drugiej strony, reprezentanci obu stron mogą mieć wadliwe kompasy i wtedy mamy to co można czasem obserwować w internecie Ale to już chyba wypadkowa środowisk z których się wywodzą, pewnych leków i uprzedzeń, frustracji i życiowych problemów... Nie wiem, słaby ze mnie psycholog i socjolog
21-06-2013 19:15 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>Obiektywizm jest niemalże nieosiągalnym stanem bo każdy z nas sprowadza obraz faktów do akceptowalnego przez siebie mianownika. Dla mnie dopuszczalna jest aborcja jest gdy uzasadniona medycznie i dofinansowanie przez państwo in vitro - z wypowiedzi kydda wnoszę, że dla niego już nie i stawia to jednocześnie na równi z

Dwie subiektywne oceny. Moja też jest subiektywna, ale zdecydowanie bliższa Twojej (choć uważam , że koszta leczenia także niepłodności powinien ponosić ubezpeczyciel a nie państwo)

>Sumienie jest trudnym terminem, bo korzeniami siedzi głęboko w chrześcijaństwie
Intuicyjnie nie przyznaję Ci racji, ale ciekaw jestem opinii znawców tematu

>i wyznawcy Jezusa chcieliby mieć monopol na sumienie i wiedzę o tym co dobre, a co złe.
Nie tylko wyznawcy Jezusa, ale mnie każda próba zawłaszczenia "sumienia" irytuje. Jednolite powinno być jedynie prawo.

>Dlatego zgadzam się - sumienie to nic więcej jak nasza wewnętrzna busola pokazująca kiedy dochodzimy do granicy tego co uznajemy za słuszne i takowy kompas może mieć zarówno katolik jak i ateista.
tak
>Ale z drugiej strony, reprezentanci obu stron mogą mieć wadliwe kompasy i wtedy mamy to co można czasem obserwować w internecie Ale to już chyba wypadkowa środowisk z których się wywodzą, pewnych leków i uprzedzeń, frustracji i życiowych problemów... Nie wiem, słaby ze mnie psycholog i socjolog

Obu? Jest ich o wiele więcej.
GB Shaw pytany dlaczego jest wegetarianinem odpowiedział "Zwierzęta są moimi przyjaciółmi, a ja nie zjadam swoich przyjaciół." Wątpię, by miało to u niego podstawy religijne lub antyreligijne

Także wegetarianin ma prawo do klauzuli sumienia
Przepraszam, moim zdaniem powinien mieć to prawo
21-06-2013 20:24 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>Intuicyjnie nie przyznaję Ci racji, ale ciekaw jestem opinii znawców tematu

I słusznie, bo koncept wywodzi się bodajże z hinduizmu. Jednak w naszej części świata jest jednoznacznie utożsamiany z katolicyzmem.

>Nie tylko wyznawcy Jezusa, ale mnie każda próba zawłaszczenia "sumienia" irytuje. Jednolite powinno być jedynie prawo.

Pełna zgoda.

>Obu? Jest ich o wiele więcej.

W wątku poruszany był spór na linii ateiści - deiści. Stąd zakładam dwubiegunowość, co jest oczywistym uproszczeniem, co już wyżej skutecznie wykazałeś i z czym koniec końców się zgadzam

>Przepraszam, moim zdaniem powinien mieć to prawo

Amen
19-06-2013 15:03 
 Ocena 4 na 4
pawel_wr (4297 punktów)
[..]
>Prędzej już toczę zaciekłe boje z feminizmem. A o ateizmie rzadko o robię prace, bo >jednak na tym portalu dominuje gimbazjalna młodzież, a wiadomo, jak to gimbazjalna młodzież ma głównie poglądy ateistyczne, więc zaraz lawina minusów idzie.

Aż tak bardzo bierzesz do siebie opinię gimbusiarni ?

[..]
> Ateizm - nad czym ja sam ubolewam - ma coraz więcej wspólnych cech z religią.

Głęboko się mylisz.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
kydd (40 punktów)
Nie o to tam mi chodziło. Nie przejmuję się tym, że gimbusiarnia minusuje moje pomysły, ale dzięki ich minusom, prace nieprzychylne ateistom nie potrafią się przebić i nie dostają się na stronę główną, a z myślą o niej każdy tam tworzy.

Co do porównań ateizmu i religii, to zawsze mnie ciekawiło, czemu ateiści tak bardzo są sobie podobni. Czemu np. nigdy nie spotkałem konserwatywnego ateisty. Konserwatyzm to przecież wiele więcej niż kwestia wyznawania religii. A jednak jest zawsze ten sam schemat: ateista = liberał, lewicowiec.
19-06-2013 20:57 
 Ocena 3 na 3
Grey (2102 punktów)
>dzięki ich minusom, prace nieprzychylne ateistom nie potrafią się przebić i nie dostają się na stronę główną, a z myślą o niej każdy tam tworzy.
To wyjaśniałoby poziom demotywatorów. Jeśli każdy tam tworzy dla popularności...
Najlepiej dużo i zgodnie z oczekiwaniami większości odbiorców...
Nie mam nic przeciwko, tak sobie tylko komentuję.
19-06-2013 21:01 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Co do porównań ateizmu i religii, to zawsze mnie ciekawiło, czemu ateiści tak bardzo są sobie podobni.
Czyli wierzący to są różni całkowicie? Te szerokie spektrum poglądów na wiele spraw nieograniczone dogmatami.
>Czemu np. nigdy nie spotkałem konserwatywnego ateisty.
Za mało do ludzi wychodzisz?
>A jednak jest zawsze ten sam schemat: ateista = liberał, lewicowiec.
Nie wiem jak tam z lewicowcami, ale ateista=liberał to chyba jak najbardziej logiczna korelacja, skoro liberałowie są za wolnością a ateiści nie uznają kościelnych dogmatów. Powiedziałbym, że te 2 części światopoglądu doskonale do siebie pasują. A wracając do lewicowca, czyżby próba przylepienia łatki ateista=komunista?
20-06-2013 20:53 
 Ocena 4 na 4
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Dostałem od znajomego cynk, że na racjonaliście powstał specjalny wątek poświęcony mojej osobie. Czuję się bardzo wyróżniony.

Zupełnie niepotrzebnie. Zostałeś przywołany jako przykład, ze względu na dużą aktywność w tworzeniu demotywatorów skierowanych przeciw ateizmowi. Gdyby chodziło o działalność jednego człowieka, nie zaprzątałbym sobie tym głowy, jednak ten trend jest dostrzegalny na tym portalu. I mówiąc o trendzie nie mam na myśli samego krytykowania ateizmu, chodzi mi o ataki korzystające ze środków erystycznych.

>A więc zacznijmy może od tego, że nie jestem katolikiem.

Nawet jeśli jest to prawdą, to treści, które publikujesz na tym serwisie są niemal w 100% powtórzeniem tej samej retoryki, którą przeciwko ateistom kierują media ultrakatolickie. Dokładnie te same przeinaczenia wypowiedzi drugiej strony, te same generalizacje i wyrwane z kontekstu argumenty.

Ateiści w debacie odwołują się ciągle do tych samych argumentów? Jasne, przyznajemy się do "winy". Trudno jednak tworzy na poczekaniu nowe argumenty w debacie, która toczy się od wieków. Ten sam zarzut można jednak wystosować w kierunku chrześcijańskich apologetów, którzy potrafią raz za razem odwoływać się do kosmologicznych argumentów z czasów św. Augustyna, które opracowano w czasach, gdy mówiąc o Kosmosie myślało się o niebiańskich sferach.
Problem w tym, że nasze argumenty są nagminnie przekręcane, w czym i Ty masz swój udział. Mamy zaprzestać ich powtarzania, skoro druga strona ma ewidentny problem z ich zrozumieniem (nie wspominając już o ustosunkowaniu się do nich) albo co gorsze - umyślnie "transmituje" w świat ich zniekształcone wersje?
kydd (40 punktów)
Cytat:
Zupełnie niepotrzebnie. Zostałeś przywołany jako przykład, ze względu na dużą aktywność w tworzeniu demotywatorów skierowanych przeciw ateizmowi. Gdyby chodziło o działalność jednego człowieka, nie zaprzątałbym sobie tym głowy, jednak ten trend jest dostrzegalny na tym portalu. I mówiąc o trendzie nie mam na myśli samego krytykowania ateizmu, chodzi mi o ataki korzystające ze środków erystycznych.


Dużą aktywność? Kpisz sobie? Na demotywatorach jestem od czterech lat. Wstawiłem łącznie ponad tysiąc prac. O ateizmie było może góra 12, ale nie wszystkie o negatywnym zabarwieniu, z czego weszło na główną ok. połowy. A Ty mi próbujesz wmówić, że ja uwziąłem się na ateistów? Więcej rozsądku, mniej bajdurzenia. Co do tych środków erystycznych, o które tak bardzo drzesz koty. M.in. na tym się opierają demoty. Rozumiem, że kiedy erystyka i manipulacje są wymierzone w religię, to nie przeszkadza Ci, uznajesz, że cel uświęca środki. Na stronie były np. takie prace jak "Kościół - jedyna legalna mafia". Przeszkadza Ci taka zagrywka erystyczna? Chyba nie. Ani taka manipulacja, że przedstawia się źródła dochodów księży, ale pokazując jedynie wybrane przykłady, dobrane pod potrzebę, a nie by było merytorycznie.

Cytat:
Nawet jeśli jest to prawdą, to treści, które publikujesz na tym serwisie są niemal w 100% powtórzeniem tej samej retoryki, którą przeciwko ateistom kierują media ultrakatolickie. Dokładnie te same przeinaczenia wypowiedzi drugiej strony, te same generalizacje i wyrwane z kontekstu argumenty.


Gdzie ja coś Ci przeinaczałem w demotach o ateistach? Konkrety. O gdybym jakkolwiek przypominał media ultrakatolickie, to bym głosił, że jesteście czcicielami szatana, dla którego składacie co dzień ofiary z kota. Zrozum. Ja się tylko z was naśmiewam. A Ty już panikujesz. Dziwne, że przejmujesz się tylko i wyłącznie zniekształcanym obrazem ateistów, kiedy na demotywatorach ciągle ktoś wstawia przerysowaną, doprowadzoną do absurdu wersję chrześcijaństwa, islamu, feminizmu (tu znowu ja się kłaniam), czy polityków. O, właśnie. Na polityków trwa największa nagonka, często mocno przesadzona. Ale Ciebie rozsierdza tylko te parę demotów o ateistach, które trafiają się raz na 2 miesiące może. Albo bądź konsekwentny, albo - co ja polecam najbardziej - zrozum, że to taka specyfika strony. A kiedy mi przyjdzie do głowy kolejny pomysł jak zaszydzić z ateistów, to na pewno wcielę go w życie, bo nikt mi nie będzie mówił co jest słuszne i co mam robić. Wy ateiści jesteście takimi zwolennikami pluralizmu, ale chyba tylko takiego, który wam służy.
szarley (54911 punktów)
>Myślę, że chyba każdy zna stronę demotywatory.pl, zajmującą się umieszczaniem znalezionych w sieci
>obrazków, opatrzonych krótkimi komentarzami. Serwis cieszy się ogromną popularnością i ma wielką
>siłę oddziaływania. Tym bardziej martwią mnie pewne treści, które pojawiają się tam dosyć często.
>Mam tutaj na myśli szczególnie obrazki umieszczane przez użytkownika posługującego się pseudonimem
>"kyd".

>Najdziwniejsze dla mnie jest to, że te demotywatory trafiają "na główną", czyli administracja
>serwisu uznaje je za warte pokazania milionom Polaków odwiedzających serwis.
>Moim zdaniem sprawa jest poważna. Co z tego, że uda nam się wyjaśnić co jakiś czas jednej osobie na
>czym polega ateistyczny światopogląd, skoro co chwilę ktoś taki przedstawi ogromnej grupie odbiorców
>zniekształconą, sprowadzoną do absurdu wizję ateizmu?

Wybacz Atlantis, ale śmiertelnością swojej powagi przebijasz katolickich biskupów
W poczcie prymasów polski jest pewna ciekawa postać, autor słów:
"Prawdziwa cnota krytyk się boi"

Jeśli poczucie humoru jest wynikiem ewolucji, to znaczy, że ewolcja potrafi doprowadzić do rzeczy wspaniałych
Jeśli poczucie humoru nie jest wynikiem ewolucji , to... chwała Bogu
20-06-2013 21:06 
 Ocena 2 na 2
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Wybacz Atlantis, ale śmiertelnością swojej powagi przebijasz katolickich biskupów
>W poczcie prymasów polski jest pewna ciekawa postać, autor słów:

Ależ gdzie tam. Krytyki się nie boję, nie mam też nic przeciwko satyrze, choćby i miała być wycelowana w moje poglądy.
Mam za to uczulenie wszelkie erystyczne kombinacje, szczególnie jeśli odbiorcą takich treści jest młodzież, która (ze względu na m.in. niski poziom polskiego szkolnictwa) nie zawsze jest w stanie odróżnić sofizmat od argumentu merytorycznego.
Świnka Flejka (553 punktów)
Mnie najbardziej rozbraja ten demotywator: demotywatory.pl/4151265/Byc-ateista

Kopalnia dowodów na bezradność i elementarny brak wiedzy prezentowany przez katolików w walce słownej z ateistami. Zgromadzenie:
- oczywistych argumentów przeciwko religii, na które katolik w żaden sposób rzeczowo odpowiedzieć nie potrafi, więc postanawia je wyśmiać (jak np. z czajniczkiem Russella),
- nieuzasadnionego sarkazmu (jak np. z Einsteinem),
- błędów rzeczowych (np. z ateistą kategorycznie twierdzącym, że bóg nie istnieje),
- oskarżeń o choroby psychiczne (jak np. tekst o judaszach w drzwiach),
- niekonsekwencji (wyrywanie z kontekstu słów autorstwa Einsteina jest ok, ale wyrywanie z kontekstu słów z Biblii jest złe).

I wiele, wiele innych bzdur... I naprawdę, nie chce mi się wchodzić w niuanse powodów, dla których kyd spłodził tego potworka. Bierze udział w ogłupianiu ludzi, a w innych głupotę umacnia. Smutne...
19-06-2013 18:14 
 Ocena 1 na 1
kydd (40 punktów)
I tu właśnie okazuje się, że warto czasami czytać to, co zostało napisane wczęśniej. Byś mi oszczędził powtarzania się.

Cytat:
oczywistych argumentów przeciwko religii, na które katolik w żaden sposób rzeczowo odpowiedzieć nie potrafi, więc postanawia je wyśmiać (jak np. z czajniczkiem Russella),


Raz, że nie jestem katolikiem, o czym pisałem tutaj już 2 razy. Dwa, że celem owego demotywatora nie było wyśmianie tych argumentów - no przynajmniej nie wszystkich, na pewno nie czajniczka, bo z punktu widzenia retoryki, to bardzo ładna analogia.

Cytat:
błędów rzeczowych (np. z ateistą kategorycznie twierdzącym, że bóg nie istnieje),


Wierz mi, są tacy, czy to Ci się podoba, czy nie. Jesteś naiwny, myśląc, że ateista nie może być zwykłym idiotą.

Cytat:
oskarżeń o choroby psychiczne (jak np. tekst o judaszach w drzwiach),


To jest portal rozrywkowy, ma być śmieszno też.

Cytat:
niekonsekwencji (wyrywanie z kontekstu słów autorstwa Einsteina jest ok, ale wyrywanie z kontekstu słów z Biblii jest złe).


Nie ma w tym niekonsekwencji, bo błędnie założyłeś, że jestem katolikiem. To raczej ja mógłbym wskazać niekonsekwencję u ateistów i powiedzieć, że kiedy trzeba, bo Biblię interpretują dosłownie, a innym razem uparcie trzymają się metaforycznego wymiaru słów Einsteina.
20-06-2013 21:01 
 Ocena 4 na 4
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma w tym niekonsekwencji, bo błędnie założyłeś, że jestem katolikiem. To raczej ja mógłbym wskazać niekonsekwencję u ateistów i powiedzieć, że kiedy trzeba, bo Biblię interpretują dosłownie, a innym razem uparcie trzymają się metaforycznego wymiaru słów Einsteina.

Nie podałeś konkretnego przypadku, więc trudno jest się ustosunkować do tego argumentu. Jednak mogę odnieść się do moich własnych doświadczeń. Już kilka razy spotykałem się z wierzącymi, którzy przywoływali słynną wypowiedź Einsteina o "Bogu, który nie gra w kości" jako deklarację wiary uczonego. Tak naprawdę dowodzi to tylko jednego - rażącej ignorancji człowieka, który wychodzi z takim twierdzeniem. Te słowa padły w bardzo konkretnym kontekście, były komentarzem uczonego do zasady nieoznaczoności Heisenberga i jako takich nie da się ich traktować inaczej, jak tylko metafory.

Istnieje za to wiele innych cytatów, w których Einstein dość jasno określał swój krytyczny stosunek do instytucji religii (wystarczy wejść na wikiquotes, gdzie znajdziesz je wraz z przypisami do konkretnych źródeł). O tych cytatach wierzący adwersarze zwykle nie wiedzą (albo nie chcą wiedzieć).

Stosowanie nazw i metafor zapożyczonych z religii i mitologii w nauce nie jest zresztą rzadkością. Często dochodzi na tym tle do nieporozumień. Wystarczyło wprowadzić pojęcia mitochondrialnej Ewy i Y-chromosomalnego Adama, a zaraz pojawiła się grupa niedouczonych kreacjonistów, dla których było to ostatecznym "naukowym dowodem" na istnienie pierwszych rodziców. Wystarczyło, że dziennikarze spopularyzowali określenie "boska cząstka" i momentalnie mięliśmy do czynienia z ludźmi, dla których odkrycie bozonu Higgsa równało się dowodowi na boską kreację wszechświata. Jestem przekonany, że gdyby religia Greków i Rzymian dotrwała do naszych czasów, to na podobnej zasadzie mielibyśmy do czynienia z wyznawcami, dla których nazwy planet i księżyców byłyby świadectwem realności ich bóstw.
kydd (40 punktów)
Cytat:
Te słowa padły w bardzo konkretnym kontekście, były komentarzem uczonego do zasady nieoznaczoności Heisenberga i jako takich nie da się ich traktować inaczej, jak tylko metafory.


A jak metaforycznie wytłumaczysz takie słowa: "Jesteśmy w sytuacji małego dziecka wchodzącego do olbrzymiej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, iż ktoś musiał napisać te książki. Ale nie wie jak. Nie rozumie ono języków, w których książki te zostały napisane. Dziecko niewyraźnie dostrzega tajemniczy porządek w układzie ksiąg, ale nie wie co to jest. Taki, wydaje mi się, jest stosunek nawet najbardziej inteligentnej istoty ludzkiej do Boga."

Albo takie: "Bóg - jest w trzech osobach:
potężna inteligencja
nieskończona energia
natura"

Lub: "Chcę się dowiedzieć, jak Bóg stworzył ten świat. Nie interesuje mnie to, czy tamto zjawisko. Chcę poznać myśli Boga. Reszta to szczegóły."

Ja uważam, że przynajmniej przez większą część życia był deistą.
23-06-2013 17:51 
 Ocena 1 na 1
lipschitz (1674 punktów)
>Ja uważam, że przynajmniej przez większą część życia był deistą.

Wygląda to raczej na próby nawiązania komunikacji z przygniatająca większością jaką byli ludzie wierzący. Można powiedzieć: wiara w boga nie ma sensu, skup się na nauce, lub zdając sobie sprawę jak niewielki to odniesie skutek powiedzieć: bóg cię zachęcą, abyś odkrył tajemnice świata, abyś zajął się nauką.
25-06-2013 08:12 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Ja uważam, że przynajmniej przez większą część życia był deistą.

Nie, Einstein nie był deistą. Einstein wiedział wystarczająco dużo aby widzieć bezsens wiary w osobowego boga. Kiedy Einstein powoływał się na Boga - a robił to często - mówił o naturalnych zjawiskach. Einstein utożsamiał Boga z przyrodą. en.wikiped(*)/Pantheism#Recent_developments
25-06-2013 00:26 
 Ocena 1 na 1
Świnka Flejka (553 punktów)
>I tu właśnie okazuje się, że warto czasami czytać to, co zostało napisane wczęśniej. Byś mi oszczędził powtarzania się.
Raz, że nie odnoszę się do tego, co tutaj napisałeś. Dwa, że nie zwracam się nawet do ciebie, więc spokojnie mogłeś sobie tego oszczędzić.

>Raz, że nie jestem katolikiem, o czym pisałem tutaj już 2 razy. Dwa, że celem owego demotywatora nie było wyśmianie tych argumentów - no przynajmniej nie wszystkich, na pewno nie czajniczka, bo z punktu widzenia retoryki, to bardzo ładna analogia.
Gdzie twierdzę, że jesteś katolikiem? Jakie znaczenie ma twoje wyznanie wobec tego, co piszę? Stworzyłeś demotywatora ogłupiającego ludzi o małych rozumkach i tylko do tego się odnoszę. Smutne jest to, w jak żenujący sposób niektórzy próbują deprecjonować czajniczek Russella...

>Wierz mi, są tacy, czy to Ci się podoba, czy nie. Jesteś naiwny, myśląc, że ateista nie może być zwykłym idiotą.
Jeśli ktoś "autorytarnie stwierdzi", że bóg nie istnieje, to nie jest ateistą, tylko mniej więcej takim samym oszołomem, co osoba, która "autorytarnie stwierdzi", że bóg istnieje. Tylko, które z tych dwóch odmian oszołomstwa występuje zdecydowanie częściej? Które zatem warto piętnować w pierwszej kolejności?

>To jest portal rozrywkowy, ma być śmieszno też.
Kwestia poczucia humoru.

>Nie ma w tym niekonsekwencji, bo błędnie założyłeś, że jestem katolikiem. To raczej ja mógłbym wskazać niekonsekwencję u ateistów i powiedzieć, że kiedy trzeba, bo Biblię interpretują dosłownie, a innym razem uparcie trzymają się metaforycznego wymiaru słów Einsteina.
Ponownie przypominam, że nie interesuje mnie twe wyznanie, ani powody wystrugania tego wątpliwej jakości, lecz wielkiej popularności "dzieła". Widzisz, ja jestem prosty chłopak z małego miasteczka i nie lubuję się tak w chrześcijańskiej poezji i prozie. Taki mam defekt, że wszystko czytam dosłownie. Ale lubię czytać nie tylko jedno zdanie, ale też kilka zdań poprzedzających cytat i kilka następujących po cytacie. Taka przypadłość uniemożliwia swobodne interpretacje słów Einsteina, jak również powoduje pewne wątpliwości, co do modelu moralności zaproponowanego w Biblii. Zatem, bardzo dziękuję wszystkim katolikom, że rozumieją Biblię metaforycznie. Ale apeluję też, żeby tego przyzwyczajenia nie przenosili na wszystkie czytane teksty.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365