Racjonalista - Strona głównaDo treści
The Atheist Experience

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
19-07-2008 22:39Marian (5438 punktów)The Atheist Experience
Ocena 2 na 4

   Nie wiedziałem gdzie najlepiej się nadaje taki wątek. Chciałem forumowiczom podrzucić link do ciekawej serii programów telewizyjnych prowadzonych w Austin w Texasie, USA:
atheist-experience.com/archive
   Jest to program prowadzony na żywo (niestety można go takim obejrzeć tylko w Texasie na kanale 10.), w którym dyskutowane są ciekawe tematy – można powiedzieć – z punktu widzenia ateistów; są także przyjmowane telefony od widzów.
   Program ma na celu promowanie pozytywnego ateizmu, rozdzielenia kościoła od państwa, a także korygowanie błędnych opinii na temat ateizmu i ateistów.
   Ogólnie, przednia rozrywka; sądzę, że przydałoby się coś podobnego w Polsce, ale potrzebny byłby ktoś z taką charyzmą, jak Matt Dillahunty, główny gospodarz programu.
   Kolejne odcinki pojawiają się co tydzień, archiwum obejmuje chyba z 10 lat. Każdy odcinek trwa mniej-więcej półtorej godziny, więc jeśli chcecie się szybko przekonać jak to wygląda i o czym to jest, to zachęcam do obejrzenia nieco krótszych wyjątków:

   Promo 1
   Promo 2
   Response to: "Atheists have faith, just like theists"

   Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
>potrzebny byłby ktoś z taką charyzmą, jak ...

A jaką charyzmę miał Jezus! A Lenin!
Dzięki popaprańcom z charyzmą wciąż działa zasada:
jak nie urok, to sraczka.
20-07-2008 14:27 
 Ocena 4 na 4
Marian (5438 punktów)

   Dlatego potrzeba nie-popaprańca z charyzmą.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
20-07-2008 16:28 
 Ocena 4 na 4
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>   Dlatego potrzeba nie-popaprańca z charyzmą.

   Nie-popaprańcy unikają charyzmy bardziej niż hamburgerów.
.
20-07-2008 23:04 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>   Dlatego potrzeba nie-popaprańca z charyzmą.

Charyzmatyk i reszta: stado.
Asado (486 punktów)
"promowanie pozytywnego ateizmu" trochę mnie rozbawiło, a negatywny ateizm też jest?
Marian (5438 punktów)

   Za Wikipedia.pl:
Cytat:
Słaby ateizm, zwany także negatywnym lub neutralnym ateizmem, pokrywający się częściowo z agnostycyzmem (który jest pojęciem szerszym niż słaby ateizm), oznacza brak wiary w egzystencję bogów bez kategorycznego przekonania o niemożliwości ich istnienia.

Cytat:
Silny ateizm, zwany także pozytywnym ateizmem, wyklucza możliwość istnienia boga/bogów.

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
22-07-2008 08:11 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Wikipedia nie raz już postawiła przede mną ten chłopski problem żyrafy - czytam, czytam i myślę: takiego zwierza nie ma!
.
22-07-2008 14:08 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

   Wikipedia ma jednak jedną zaletę: ze względu na jej społeczny charakter, treści przedstawione na niej stanowią pewien konsensus (z pewnymi wyjątkami). Zawsze można też zajrzeć do innych wersji językowych, z których najbardziej rzetelną jest dla mnie anglojęzyczna ze względu na ilość ludzi wnoszących wkład.
   Zawsze kiedyś ktoś krytykuje Wikipedię, albo jakieś konkretne hasło na niej, mam zwyczaj mówić: „podziel się wiedzą!”

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
22-07-2008 13:03 
 Ocena 1 na 3
salek (4701 punktów)
>Cytat:
Silny ateizm, zwany także pozytywnym ateizmem, wyklucza możliwość istnienia boga/bogów.
>

Zawsze bawiło mnie coś takiego. Wyklucza - na jakiej podstawie? A jeżeli nie ma podstaw, to czymże jest wykluczanie bez dowodu, jeżeli nie rodzajem wiary? Mamy zatem silny ateizm == wiara w brak boga...
22-07-2008 14:30 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>Wyklucza - na jakiej podstawie?
   Na przykład na podstawie znanego faktu, że bogowie to istoty mitologiczne wymyślone przez religie. Albo faktu, że twierdzenia ich dotyczące nie jest poparte żadnymi dowodami empirycznymi. Albo, że słowo „bóg” nie ma wartości poznawczej. Powody dobre, jak każde inne.

>Mamy zatem silny ateizm == wiara w brak boga...
   To dość zabawne, że kiedyś sądziłem, iż to słaby ateizm wiąże się z wiarą, gdyż to właśnie słabi ateiści nie dostarczają uzasadnienia swojej pozycji.
   Sądzę, że oba stwierdzenia są jednak fałszywe, bo to nie ateiści definiują boga/bogów (bez sensu byłoby wierzyć w nieistnienie boga, w którego i tak nikt nie wierzy). [Dalsza część prywatnego osądu] Ateizm to po prostu stwierdzenie „nie wierzę Ci” w odpowiedzi na twierdzenia teistów. Silny ateizm to stwierdzenie „nie wierzę Ci, a oto dlaczego”.

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
salek (4701 punktów)
>Powody dobre, jak każde inne.
Tak, tylko że te powody to właściwie tylko przesłanki. Trudno dowodzić w oparciu tylko o nie.

> Ateizm to po prostu stwierdzenie „nie wierzę Ci” w odpowiedzi na twierdzenia teistów. Silny ateizm to stwierdzenie „nie wierzę Ci, a oto dlaczego”.
No, nie wiem. Silny ateizm twierdzi o braku bogów; wierzący twierdzi o ich istnieniu. Gdzie różnica? Zauważ, że w tym momencie ktoś, kto o braku boga twierdzi bez podawania przyczyn także musiałby zostać zaliczony do 'silnych' ateistów.

'Wyższość' słabego ateizmu (czy też - agnostycyzmu) może polegać na dokładnie tym samym, co 'wyższość' nauki.
23-07-2008 16:09 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)

>Tak, tylko że te powody to właściwie tylko przesłanki. Trudno dowodzić w oparciu tylko o nie.
   Nie po stronie ateistów leży ciężar dowodu. Po pierwsze dlatego, że nie sposób udowodnić wprost absencji czegoś. Po drugie, tak jak wspomniałem wcześniej, to nie ateiści definiują boga, więc potencjalny dowód musiałby zawierać odniesienia do nieskończonej liczby rzekomych istot, które są, lub mogłyby być nazywane bogami.
   Jeśli można powiedzieć, że wiemy, iż dinozaury wyginęły, to na tej samej zasadzie można powiedzieć, że wiemy, iż bogowie nie istnieją.
   W przypadku trzeciej przesłanki, dowód nie może istnieć z jeszcze jednego powodu: jeśli słowo „bóg” nie ma wartości poznawczej, to dowodzić, że bóg nie istnieje, to tak, jakby dowodzić, że poniedziałek nie jest niebieski.
   Sądzę, że są to powody dobre, co więcej – rozsądne i racjonalne. W przeciwieństwie do powodów wierzących, takich jak cyrkularna logika, odniesienia do emocji, strach przed śmiercią i wadliwe argumenty typu zakład Pascala, argument pierwszej przyczyny, itp.

>No, nie wiem. Silny ateizm twierdzi o braku bogów; wierzący twierdzi o ich istnieniu. Gdzie różnica?
   Różnica jest mniej więcej taka sama, jak twierdzić, że dinozaury wyginęły, a twierdzić, że jeszcze jeden jakiś się gdzieś ukrywa.

>Zauważ, że w tym momencie ktoś, kto o braku boga twierdzi bez podawania przyczyn także musiałby zostać zaliczony do 'silnych' ateistów.
   Nie wiem na jakiej podstawie.

>'Wyższość' słabego ateizmu (czy też - agnostycyzmu) może polegać na dokładnie tym samym, co 'wyższość' nauki.
   Też nie wiem na jakiej podstawie. „Nie wierzę Ci, ale nie powiem Ci dlaczego” – co w tym takiego wyższego? Być może właśnie na tej podstawie jest nazywany „słabym”.
   Zauważ, że w nauce też nikt rozsądny nie bierze na serio twierdzeń o strukturze socjalnej Yeti, latających spodkach, homeopatii itp.

   Swoją drogą, zdaje się, że trzeci klip w moim pierwszym poście omawia właśnie temat, o którym dyskutujemy.

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
salek (4701 punktów)
widzę iż muszę zabawić się w adwokata diabła

Dobrze więc. Silny ateizm twierdzi iż bogów nie ma, motywując to przesłankami. Mniejsza o to jak je podważać, czy można je podważyć bądź czyje przesłanki są podważalnymi i dla kogo. Kłopot polega na tym, że stanowisko silnego ateizmu prowadzi donikąd, stosując tę samą retorykę, co i teiści. Słaby ateizm wymaga raczej dowodów od teistów (Wierzysz - być może masz rację, ale udowodnij to). To właśnie siła i przykład konstruktywnej dyskusji. O podobny paradygmat oparta jest nauka, stąd i moja o związku wcześniejsza wzmianka.

Przykład z dinozaurami nie jest zbyt trafiony. O dinozaurach wiemy, że istniały. Wiemy o warunkach, jakie musiały zaistnieć, aby choć jeden przeżył. Nie możemy tego samego powiedzieć o bogach, ba! jedyne 'dowody' ich obecności czy wpływu na naszą rzeczywistość to jedynie przekazy. O ile zatem sytuacja z dinozaurami jest jasna, o tyle konflikt wierzacy-ateista jest symetryczny (zapewnili to sami wierzący, odpowiednio 'konstruując' niektóre własności hipotetycznego boga/ów). Ja twierdzę - i Ty twierdzisz. Twoje 'dowody' są dla mnie jedynie przesłankami - i vice versa. To słabość silnego ateizmu.

Z drugiej strony silny ateizm jest całkiem niezłą propozycją tworzenie swoistej przeciwwagi dla wierzących, ale na dłuższą metę to raczej słaby ateizm (a raczej agnostycyzm, mniejsza z tym który) wygląda na stanowisko dla kogoś racjonalnie myślącego.

>>Zauważ, że w tym momencie ktoś, kto o braku boga twierdzi bez podawania przyczyn także musiałby zostać zaliczony do 'silnych' ateistów.
> Nie wiem na jakiej podstawie.
Bo tak twardo twierdzi, a nie jedynie przypuszcza w wątpliwej sprawie. Dokładnie w ten sam sposób, w jaki twierdzi wierzący. Jeden i drugi swoje przekonanie 'uzasadnia' - w tak samo mętny sposób, za pomocą przesłanek w ich wyobrażeniu urastających (podstawnie bądź nie) do rangi niepodważalnych dowodów i jednakowo nieakceptowalnych dla drugiej strony.

>>'Wyższość' słabego ateizmu (czy też - agnostycyzmu) może polegać na dokładnie tym samym, co 'wyższość' nauki.
>Też nie wiem na jakiej podstawie. "Nie wierzę Ci, ale nie powiem Ci dlaczego" - co w tym takiego wyższego? Być może właśnie na tej podstawie jest nazywany "słabym".
Myślę że to dlatego, że przypisałeś poszczególnym kategoriom etykietki i zamiast przyglądać się kategoriom - przyglądasz sie etykietkom. Właściwszą etykietką dla 'słabego' ateisty byłoby po prostu 'nie wierzę Ci'. Wiara nie opiera się o uzasadnienia, pamiętasz?

Słabemu ateizmowi blisko do agnostycyzmu ateistycznego, więc siła 'słabego' raczej wynika z tej zależności.
Marian (5438 punktów)

>Dobrze więc. Silny ateizm twierdzi iż bogów nie ma, motywując to przesłankami.
   Wolę sformułowanie wyklucza możliwość. Twierdzenie iż bogów bogów nie ma wymaga dostępu do wiedzy, której nikt nie posiada.

>Słaby ateizm wymaga raczej dowodów od teistów (Wierzysz - być może masz rację, ale udowodnij to).
   Analogicznie silny. Silny ateista dodatkowo potrafi podać powód dla którego nie dowierza twierdzeniom teisty. Nie rozumiem w jaki sposób ta dodatkowa umiejętność może cokolwiek ujmować sprawiając, że pogląd taki jest „mniej racjonalny”.
   Mam powody by sądzić, że potwór z Loch Ness to bajka i okazuje się, że te same powody stosują się do wszelkiej maści bogów.

>Przykład z dinozaurami nie jest zbyt trafiony. O dinozaurach wiemy, że istniały.
   Ale nie wiemy na pewno, że wyginęły.
   Ogólnie, na stan dzisiejszej wiedzy możemy twierdzić, że dinozaury wyginęły, dopóki ktoś nie wykaże, że jest inaczej (może kryptozoologowie coś znajdą?).
   Podobnie, na stan dzisiejszej wiedzy można twierdzić, że żadni bogowie nie istnieją, dopóki ktoś nie wykaże, że jest inaczej.
   Jedną z fantastycznych rzeczy w nauce jest fakt, że ciągle się zmienia, dowiadujemy sie nowych rzeczy, jednak prawie nic nie jest absolutnie pewne.
   Absolutnie pewna może być fałszywość pewnych stwierdzeń jeśli znajdą się w bezpośredniej sprzeczności z obserwacjami. Prawdziwość jednak nigdy pewna nie jest z uwagi na problem indukcji.
   Podobnie można podchodzić do swoich poglądów. Absolutna pewność jest bezużyteczna, jednak na podstawie znanych faktów można formułować pewne osądy.

>Wiemy o warunkach, jakie musiały zaistnieć, aby choć jeden przeżył.
   Nie wiem czy jest sens się w to zagłębiać, ale nie widzę powodu dla którego jakieś małe stadko welociraptorów nie mogłoby się ukrywać gdzieś w jakieś dżungli. Każda analogia nie jest dokładna.

>O ile zatem sytuacja z dinozaurami jest jasna, o tyle konflikt wierzacy-ateista jest symetryczny
   Jak to symetryczny? Jeden akceptuje dane stwierdzenie jako prawdziwe, drugi nie. To nie jest symetryczna sytuacja. Twierdzę nawet, że nie byłaby symetryczna nawet gdyby drugi twierdził, że owo stwierdzenie jest fałszywe.
   Sceptycyzm jest narzędziem racjonalnego myślenia.

>Ja twierdzę - i Ty twierdzisz. Twoje 'dowody' są dla mnie jedynie przesłankami - i vice versa.
   Moje „dowody” nigdy nie aspirowały do miana dowodów. Jednak racjonalny człowiek zawsze jest w stanie (powinien) uzasadnić swoje poglądy.

>>>Zauważ, że w tym momencie ktoś, kto o braku boga twierdzi bez podawania przyczyn także musiałby zostać zaliczony do 'silnych' ateistów.
>> Nie wiem na jakiej podstawie.
>Bo tak twardo twierdzi, a nie jedynie przypuszcza w wątpliwej sprawie.
   Noc cóż, to się kwalifikuje jako wykluczanie. To muszę przyznać.
   Jednakże czegoś takiego nie da się promować, więc nie o taki wariant chodzi.

>Dokładnie w ten sam sposób, w jaki twierdzi wierzący. Jeden i drugi swoje przekonanie 'uzasadnia' - w tak samo mętny sposób, za pomocą przesłanek w ich wyobrażeniu urastających (podstawnie bądź nie) do rangi niepodważalnych dowodów i jednakowo nieakceptowalnych dla drugiej strony.
   Nie popadajmy w przesadę. Każdy chyba mniej-więcej intuicynie potrafi wartościować powody. Istnieje subtelna różnica między „Twoja historia jest logicznie niespójna, nie wierzę Ci” a „wierzę, ponieważ jest mi z tym dobrze”.

>Myślę że to dlatego, że przypisałeś poszczególnym kategoriom etykietki i zamiast przyglądać się kategoriom - przyglądasz sie etykietkom. Właściwszą etykietką dla 'słabego' ateisty byłoby po prostu 'nie wierzę Ci'. Wiara nie opiera się o uzasadnienia, pamiętasz?
   Ok. Tylko wciąż nie rozumiem co jest złego w uzasadnianiu swojej pozycji. Co czyni dodatek „a oto dlaczego” takim nieracjonalnym?

   Zawiły to temat. Ja sam nie wiem pod którą etykietkę podpadam i nawet mnie to za bardzo nie obchodzi. Jednakże program ma za zadanie promowanie pozytywnego ateizmu, czyli obrazu świata bez bogów. Można zawsze wysłać im maila, pewnie odpowiedzą lepiej niż ja, dlaczego promują akurat te idee.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
salek (4701 punktów)
>>Dobrze więc. Silny ateizm twierdzi iż bogów nie ma, motywując to przesłankami.
>Wolę sformułowanie wyklucza możliwość. Twierdzenie iż bogów bogów nie ma wymaga dostępu do wiedzy, której nikt nie posiada.
Wyklucza, czy twierdzi - wychodzi na to samo. W obu wypadkach problemem jest, że aby wykluczyć potrzebny jest dostęp do wiedzy, której nikt nie posiada. Lepiej chyba nie potrafiłbym tego wyartykuować. Zatem wyklucza na jakiej podstawie? Wygląda na to, ze na podstawie brania przesłanek za wiedzę...

>Podobnie można podchodzić do swoich poglądów. Absolutna pewność jest bezużyteczna, jednak na podstawie znanych faktów można formułować pewne osądy.
No! Nareszcie się rozumiemy. 'Twierdzenie' (wykluczanie) nie jest w ścisłym sensie (twierdzę - a więc potrafie dowieść), ile sądzeniem, że. I w tym znaczeniu twierdzenie ateisty nie różni sie jakościowo od wiary wierzącego.

>>>>Przykład z dinozaurami nie jest zbyt trafiony. O dinozaurach wiemy, że istniały.
>>>Ale nie wiemy na pewno, że wyginęły.
>>Wiemy o warunkach, jakie musiały zaistnieć, aby choć jeden przeżył.
>Nie wiem czy jest sens się w to zagłębiać, ale nie widzę powodu [...] Każda analogia nie jest dokładna.
Nieprawda. W nauce hipoteza która uzyskała status teorii pozostaje już ważną na zawsze - inna, szersza teoria może co najwyżej wskazać zakres stosowalności pierwszej (np. opis kopernikański wyparł ptolemeuszowy, ale nie dlatego że ten drugi okazał się fałszywy - pierwszy był zaledwie łatwiejszy w stosowaniu; początkowo opis ptolemeuszowy zapewniał precyzyjniejszy opis niż kopernikański). Dziś wiadomo, że każde bydlątko do przeżycia wymaga odpowiedniego środowiska. Dinozaurów też to dotyczy. Stąd wprost wynikają warunki, jakich spełnienie warunkuje znalezienia żywego dinozaura. Dlatego mogę twierdzić, że żywego dinozaura nie znajdziesz. Czy określono podobnie warunki istnienia bogów? Dlatego twierdzę (w pełnym tego słowa znaczeniu), że analogia nie jest niedokładną. Jest zupełnie chybioną.

Oczywiście jest powyższe prawdziwe jedynie z biologicznego punktu widzenia - nie zagwarantuję Ci, że faktycznie jacyś kosmici nie wypuścili tam jednego lub kilku egzemplarzy jakiegoś dziwadła, które poważnie nastraszyły tubylca/ów czy turystę/ów.

>>O ile zatem sytuacja z dinozaurami jest jasna, o tyle konflikt wierzacy-ateista jest symetryczny
>Jak to symetryczny? Jeden akceptuje dane stwierdzenie jako prawdziwe, drugi nie. To nie jest symetryczna sytuacja.
Ależ jest. Wygłoszę twierdzenie - ja sie zgodzę, Ty nie. Mogę zanegować to twierdzenie, wtedy ja się z nim nie zgodzę, Ty natomiast - i owszem. Pełna symetria. Mogę jeszcze tę symetrię zilustrować tak:
Cytat:
Jeden i drugi swoje przekonanie 'uzasadnia' - w tak samo mętny sposób, za pomocą przesłanek w ich wyobrażeniu urastających (podstawnie bądź nie) do rangi niepodważalnych dowodów i jednakowo nieakceptowalnych dla drugiej strony.

Symetrię tę łamie jedynie żądanie, aby wierzący - jako postulujący istnienie bytu - wykazał jego obecność. Element, którego nie wymieniłeś opisując 'silnego' ateistę, a który obecny jest w agnostycyźmie i bliskim mu 'słabym' ateiźmie. Stąd i siła słabego ateizmu, a właściwie agnostycyzmu - dlatego też wspominałem wcześniej, że Dawkins najwyraźniej pewnych rzeczy nie przemyślał.
Problem takiego postawienia sprawy polega jednak na tym, że wiara polega na czymś innym od wykazywania. Stąd już blisko do stwierdzenia że wiary i nauki nie da sie pogodzić (albo raczej - da sie pogodzić, ale w całkowicie wywrotowy sposób), ale na to znowuż nie zgodzą się wierzący.

>Sceptycyzm jest narzędziem racjonalnego myślenia.
Prawda. Racjonalne myślenie wymagałoby zatem aby nie twierdzić, a żądać dowodów powstrzymując się od osądów. Sceptycyzm jest kierunkiem filozoficznym, w którym to właśnie (powstrzymywanie od osądów) ceni się najwyżej. Wprowadzenie osądu (nawet maskowane nazwaniem go twierdzeniem czy wykluczaniem) oznacza jedynie nieracjonalność myślenia. Cóż zatem myśleć o racjonaliźmie ateisty, który sądzi, nazywając to twierdzeniem?

>Moje 'dowody' nigdy nie aspirowały do miana dowodów.
Widzisz, bliski jest mi 'naukowy światopogląd'. Staram się, aby swoje poglądy uzasadniać i dopuszczać sie osądów dopiero, gdy trudno wskazać przyczynki, są one obszernym i mało precyzyjnym materiałem oraz wystarczająco 'oswoję się' z problemem. Bliska jest mi również naukowa terminologia, a w niej stoi, że 'twierdzić' oznacza tyle, co 'potrafić dowieść'. Pisałeś, że przyczynki pozwalają Ci twierdzić czy też wykluczać; stąd zatem mój powyższy wywód o tożsamości twierdzenia ateisty i wiary wierzącego.

>>Bo tak twardo twierdzi, a nie jedynie przypuszcza w wątpliwej sprawie.
>Noc cóż, to się kwalifikuje jako wykluczanie. To muszę przyznać.
>Jednakże czegoś takiego nie da się promować, więc nie o taki wariant chodzi.
Bądźmy poważni. Chcesz promować coś, co można zrozumieć na kilka sposobów, w tym jeden wątpliwy nawet dla nas samych? Ową wątpliwość wielokrotnie już wytknięto. Całości nie sposób promować.
Inaczej byłoby, gdyby nacisk położono na brak wiary w miejsce wiary w brak oraz na żądanie wykazania istnienia bytu od go postulującego w miejsce wykazania przesłanek za brakiem bytu. Tylko to stanowisko ma już nazwę - to jest agnostycyzm. Dlatego znów - piłka w bramce Dawkinsa.

>>Wiara nie opiera się o uzasadnienia, pamiętasz?
>Ok. Tylko wciąż nie rozumiem co jest złego w uzasadnianiu swojej pozycji. Co czyni dodatek 'a oto dlaczego' takim nieracjonalnym?
Wierzący raczej nie uzasadniają swej wiary; oznacza to że próba uzasadnienia niewiary jest zbędnym dodatkiem. Do wierzących tak nie da się dotrzeć. Ateiści muszą posługiwać się językiem zrozumiałym dla drugiej strony. W przeciwnym wypadku otrzymasz zarzuty w stylu 'nie wierzysz, gdyż brak Ci łaski wiary'..
Patty Matheson (2087 punktów)
>   Różnica jest mniej więcej taka sama, jak twierdzić, że dinozaury wyginęły, a twierdzić, że jeszcze jeden jakiś się gdzieś ukrywa.

   Owszem, istnieją rozliczne doniesienia (bez "naukowych dowodów") o tego typu "żywych skamielinach". Z jakichś przyczyn uważam je za bardziej prawdopodobne od tych wszystkich haseł o bogach, więc dla mnie to porównanie nie do końca uczciwe

   Pozdrawiam.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
Patty Matheson (2087 punktów)

   A zatem lepiej promować negatywny ateizm, żeby nie wystawić się na stare jak świat ataki pt. "wy też wierzycie", "nie możecie tego udowodnić". Negatywny ateizm plus niedorzeczność religii i instytucji religijnych to to, co należy promować.

   Pozdrawiam.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
webmaster (moderator)
Niejako przy okazji, zapowiada się ciekawy film jesienią: www.lionsgate.com/religulous/
proracjonalna_łowczyni_trolli (9 punktów)
(zablokowany)
>   Nie wiedziałem gdzie najlepiej się nadaje taki wątek. Chciałem forumowiczom podrzucić link do
>ciekawej serii programów telewizyjnych prowadzonych w Austin w Texasie

Nudziarstwo,dowód że ateizm ma aspirację do zostania religią.
Charyzmatyczny ateista+ "wierni w niewierze"
jimmy_88gno (1653 punktów)
Ateizm nie może mieć aspiracji do tego, by być religią, bo jak można mieć aspiracje do tego, by unorać swoje wnętrze w bagnie i to jeszcze wtedy, gdy to wnętrze jest czyste?
proracjonalna_łowczyni_trolli (9 punktów)
(zablokowany)
>Ateizm nie może mieć aspiracji do tego, by być religią, bo jak można mieć aspiracje do >tego, by unorać swoje wnętrze w bagnie i to jeszcze wtedy, gdy to wnętrze jest czyste?

Proszę szanowny Panie wytłumaczyć czym Pana "czysty" ateizm różnie się od ateizmu Józefa Stalina czy też Mao Tse Tunga?
Jakże "czystych| i słusznych w "niewierze".
10-08-2008 12:55 
 Ocena 1 na 1
Patty Matheson (2087 punktów)
>Proszę szanowny Panie wytłumaczyć czym Pana "czysty" ateizm różnie się od ateizmu Józefa Stalina czy też Mao Tse Tunga?

Mniej więcej tym, czym wiara Jezusa z Nazaretu od wiary Tadeusza Rydzyka.

Pozdrawiam.


I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
jimmy_88gno (1653 punktów)
Za komunistyczne bestie odpowiadają kapłani. Znamienne, że w czasach komunistycznych wielu kapłanów zostało nietkniętych, a nawet żyło ponad stan, jak i dziś. Sposób prowadzenia przez katolickich kapłanów polityki nie dość, że jest absolutnie przerażający, to jeszcze tak bardzo się go nie widzi. Utożsamianie religii komunizmu z ateizmem jest nieporozumieniem. Wielu zboczonych ateistów to przywódcy rozmaitych religii i sekt. Kościół ma ich masę, podobnie jak masę fanatyków. To nie są ateiści. To usługiwacze, pomioty, zakłamańcy, ludzie chorzy psychicznie, tchórzliwcy, nędznicy. Przez przypadek dostała się w moje ręce praca studencka pewnego pana, który był na kierunku związanym z religią. Praca nazywała się "Nieczuja" - już sam tytuł obrzydliwy. Autor napisał w niej m.in. takie zdanie: "W rzeczywistości najwyżsi kapłani to najwięksi Ateiści"! Pomazańcy, ludzie przegrani, zakompleksieni - to kadry kapłańskie. Ale te kadry częstokroć zdają sobie sprawę, że religia to bzdura. Lecz zdają sobie też sprawę, że mogą się dzięki niej ustawić. A przez swoje kompleksy uważają, że tylko dzięki niej.

Poza tym częstokroć maluczcy przytaczają jako rzekomy kontrargument prawdziwemu, szlachetnemu ateiście, że ateizm jest zły, bo przecież Stalin to ateista. Co za nonsens. Może odwróćmy role i wybierzmy sobie z licznego kanonu katolickich parszywców jednego, aby uchodził za symbol całego zła katolicyzmu. W sumie racja - nie da się, bo koścół jest zasobny w tylu parszywców i to o tak wyśmienitej jakości swej istoty, że po prostu zła, jakie wylał na świat nie da się zamknąć w jakimś tam symbolu.
jimmy_88gno (1653 punktów)
Poza tym sam Stalin to symbol okrucieństwa katolickiego kościoła.
29-07-2008 10:16 
 Ocena-1 na 1
Kotowicz (2 punktów)
>Poza tym sam <a>Stalin</a> to symbol okrucieństwa katolickiego kościoła.
>
Akim ty <a>jestes</a> <a>stwierdzajac</a> takie tezy ?
piszesz nie spojnie<jak> a <a>slowa</a> twe nie sa <a>dokonca</a> przemyślane
jimmy_88gno (1653 punktów)
Moja niespójność polegała na tym, że przez chwilę faktycznie zopozycjonizowałem komunizm i kościół. Tymczasem trzymam się wersji, że komunizm to podpucha. Dlatego Stalin to symbol okrucieństwa kościoła. Poza tym propaganda utożsamiania zła z ateizmem poprzez osobę Stalina wskazuje na nieczystą grę polityczną kościoła.
jimmy_88gno (1653 punktów)
"Stwierdzając takie tezy"... Ciekawa forma. Albo posiada Pan świadomość, że napisałem prawdę, albo to Pan jest niespójny.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365