Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kwestia 'nawrocenia' na racjonalizm.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
31-03-2005 19:42agnus deiKwestia 'nawrocenia' na racjonalizm.
A jak myslicie... da sie masy sklonic do racjonalnego myslenia?
A moze trzeba niechetnych do tego zmusic?

metafizyk (97 punktów)Kwestia 'nawrocenia' na racjonalizm.
Myśle ze nie ma żadnego powodu żeby próbować.
gooa (746 punktów)
>A jak myslicie... da sie masy sklonic do racjonalnego
>myslenia?
Mowisz o "nawroceniu" - a czy czlowiek byl kiedykolwiek zdolny (zdolny moze tak, ale czy chcial ) - myslec racjonalnie ?
Myslenie "racjonalne" bylo cecha ludzi wybitnych, jak rowniez tych, ktorzy w oparciu o sobie wspolczesna wiedze, nauke probowali odpowiedziec sobie na pewne pytania, abstrahujac od dogmatow, mitow, i temu podobnych, wygodnych, aczkolwiek maskujacych pewne realia.
Czy mozna sklonic kogos do takiej drogi dzisiaj ?
"Masy"... jak to okreslasz, chyba nie, ale problem polega na tym; jak sklonic te masy do wyboru takich przywodcow, ktorzy by dali tym masom poczucie bezpieczenstwa i mozliwosci rozumnych wyborow, pozostajac nadal w systemie demokracji.

>A moze trzeba niechetnych do tego zmusic?
To nie tedy droga .
karii
>A jak myslicie... da sie masy sklonic do racjonalnego
>myslenia?
>A moze trzeba niechetnych do tego zmusic?
ale jak zaczna myslec to sie pszeraza .i nie beda potrafili zyc
gekonOdp: Kwestia 'nawrocenia' na racjonalizm.
>>A jak myslicie... da sie masy sklonic do racjonalnego
>>myslenia?
>>A moze trzeba niechetnych do tego zmusic?

A po co zniżać się do poziomu katolicyzmu na siłę wdrażanego masom przez całe wieki, sporą część czasu mieczem? Siłą też komunizm wdrażano... Nie, nie, nie ma takiej potrzeby i ... nie da się.
agnus dei
... I uwazacie, ze nie nalezy nawet probowac?
To moze tez warto by bylo zniesc powszechne i bezplatne szkolnictwo i to nie tylko wyzsze, ale tez podstawowe? Bo po co komu z mas baranich wiedziec ze piorun to nie grom bozy?
Sorry za prowokacje... ale tak lubie...
gekon (155 punktów)
>... I uwazacie, ze nie nalezy nawet probowac?
>To moze tez warto by bylo zniesc powszechne i bezplatne szkolnictwo i to nie tylko wyzsze, ale tez podstawowe? Bo po co komu z mas baranich wiedziec ze piorun to nie grom bozy?
>Sorry za prowokacje... ale tak lubie...

A uważasz, że te masy baranie mimo skończonej np: szkoły podstawowej naprawdę ją ukończyły?

Prywatnie uważam , że szkoły powinny być dla tych,którzy chcą się uczyć i mają z tego pożytek.

exeqtor (359 punktów)
Uwazam ze nienalezy nikogo przestrajac na inne myslenie , poniewaz ludzie ci kojarza wszystko tak jak kojarza ,tlumaczenie wszystkiego niezaowocuje gdyz ta osoba przerabia to wedle swojego systemu czyli odbicia symetrycznego tu nie ma.Ewolucja pokarze jaki odlam czlowiek przetrwa wedle selekcyjnasci i zdolnosci przetrwania ci co mysla logicznie czy ci z "zabuzonym ukladem myslenia"
martiniKwestia 'nawrocenia' na racjonalizm.
nie da się, bo tzw "masa" idzie w owczyn pędzie w kierunku wskazanym przez niewiadomo kogo. tym kimś może być papież, może to być równie dobrze opinia o nim czy propaganda która wynosi go na piedestał. i my ludzie, mamy się za gatunek inteligentny...
Anna Słota
>A jak myslicie... da sie masy sklonic do racjonalnego
>myslenia?
>A moze trzeba niechetnych do tego zmusic?
Myślę, że do tego nie da się nikogo zmusić, to prawdopodobnie jest kwestia dojrzałości mózgu. To dlaczego jeden mózg jest w stanie ja osiągnąc, inny nie, to bardzo ciekawe zagadnienie.
MarcinOdp: Kwestia 'nawrocenia' na racjonalizm.
>>A jak myslicie... da sie masy sklonic do racjonalnego
>>myslenia?
>>A moze trzeba niechetnych do tego zmusic?
>Myślę, że do tego nie da się nikogo zmusić, to prawdopodobnie jest kwestia dojrzałości >mózgu. To dlaczego jeden mózg jest w stanie ja osiągnąc, inny nie, to bardzo ciekawe >zagadnienie.

OTO wyjaśniła się zagadka, kto jest "racjonalistą" czytaj antyreligijnym myślicielem. Otóż ten, którego mózg dojrzał do myślenia. Myślenie jest domeną ateistów. Zatem wszysy "mądrzący" się przedmówcy osiągneli radosny stan pełnej dojrzałości mózgu, który im powiedział - Boga nie ma, szkoda czasu na modlitwę.... Cóż, mój ułomny mózg nie dojrzał, ale cieszę się z towarzystwa z jakim mam szansę się utożsamiać :

Karol Wojtyła, Jan Paweł II
Juliusz Słowacki
Fryderyk Chopin (co ciekawe jego mózg był dojrzały, dopiero na koniec życia mu "odbiło" - więc miejcie baczenie racjonaliści, bo was też może spotkać nawrócenie... zwłaszcza że sie za was pomodle ...
Czesław Miłosz
...
Anna Słota
> zwłaszcza że sie za was pomodle ...

Bardzo Ciebie proszę, nie trać czasu na modlitwę za moje nawrócenie, robi to już mój dziadek, bez najmniejszych efektów.
Czas, który chciałbyś na to poświęcić przeznacz lepiej na przeczytanie kilku tekstów z oferty Racjonalisty.
I ciesz się, że jesteś w tak szacownym gronie. Nie popsuje Twojej radości chyba fakt, że grono, do którego ja chciałabym należeć mnie zdecydowanie bardziej odpowiada.
Marcin-katol
>Bardzo Ciebie proszę, nie trać czasu na modlitwę za moje nawrócenie, robi to już mój >dziadek, bez najmniejszych efektów.

dziękuję Bogu, że masz takiego dziadka. Robi to zapewne z bezinteresownie z miłości do Ciebie i choćby z szacunku dla człowieka i jego światopoglądu nie jest to pole drwin.

>Czas, który chciałbyś na to poświęcić przeznacz lepiej na przeczytanie kilku tekstów z oferty Racjonalisty.

owszem czytałem. Może mój mózg nie osiągnał "wymaganego" stopnia dojrzałości o którym pisze przedmówca, ale myślenie nie przychodzi mi z trudem. Weźmy cytat z działu Biblia :

"Prawdziwe dzieje Jezusa to prawdopodobnie dzieje
sprawiedliwego człowieka, który potępił grzechy
faryzeuszów i którego faryzeusze skazali na śmierć.
Potem zrobiono zeń proroka, a po trzech stuleciach
- Boga: oto jak działa ludzki rozum."

zaczyna się od słowa "pradwopodobnie" a kończy stwierdzeniem "oto jak działa ludzki rozum". Z przypuszczenia, bo 100% dowodów na to nie ma dochodzimy do "prawdy". Cyctat ten jest kwintesencją "waszego myślenia". Choćbyście nie wiem jak wytężali rozumy, nie jesteście w stanie udowodnić tezy, że Jezus nie był Bogeim i nie zmartwychwstał. Ja mam ewangelię, a wy własne pisma i dowody. Zarówno ja jak i wy nie przedstwimy dowodów na istnienie i nieistnienie Boga, bo takich nie ma i nigdy nie będzie (zawsze znajdzie się "niedowiarek" ). Istota Boga opiera się na wierze. Ja osobiście czuję sie szczęsliwy z posiadania łaski wiary. Wy wierzycie we własny rozum. To dobrze, bo myślenie jest istostym i kreatywnym elementem naszego życia, ale poprzez myślenie NIKT NIE JEST W STANIE dać odpowiedzi na pytanie "czy istnieje Bóg". Powtarzam, nikt 100% pewności nie ma, bo to kwestia wiary. Co mnie śmieszy i smuci zarazem (moje własne odczucie i proszę nie drwij z mojego smutku) że próbujecie na siłę udowadniać własne tezy dotyczące religi na "kruchych" przesłankach. Niektórzy wręcz mają "misję" zbawienia świata od religii. Pomijając, że jest to wyraz pewnej nietolerancji (np. Roman Zaroff uważa sie że jest tolerancyjny, a używa słów Klechistan, katol itp), to jest to też forma religii, wyznająca wasze mózgi myślenie jako nadrzędne źródło prawdy. Tyle tylko, że nie każda prawda do końca może być odkryta przez myślenie, bo zawsze może się wkraść fałsz.

Chrystus powiedział

"Ja jestem drogą, prawdą i życiem"

masz prawo w to wątpić i nie wierzyć, tak jak jak mam prawo wierzyć. Zapewniam jednak, że "żadnym tekstem racjonalisty" nie jesteś w stanie czegoś udowodnić w kwestii Chrystusa. Możesz jedyne zasiać ziarno niepewności, ale ja mogę zrobić to samo, zatem polecam również wiele dzieł "z drugiej strony barykady".

Nie samym rozumem żyje człowiek

Pozdrawiam

>I ciesz się, że jesteś w tak szacownym gronie. Nie popsuje Twojej radości chyba fakt, że grono, do którego ja chciałabym należeć mnie zdecydowanie bardziej odpowiada.

każdy ma własny autorytet. Ja zaś cieszę sie, że mój autorytet, który odmienił moje "zbyt racjonalne" życie, bedzie żegnać w najbliszy piatek miliony ludzi na całym świecie. Mimo, że jestem z natury indywidualistą, jedność w wierze daje mi siłe.
leo_z (935 punktów)
>Co mnie śmieszy i smuci zarazem (moje własne odczucie i proszę nie drwij z mojego smutku) że próbujecie na siłę udowadniać własne tezy dotyczące religi na "kruchych" przesłankach.
Nawet po przyjęciu jakichkolwiek, bliżej niesprecyzowanych kryteriów ocenowych, w których to kryteriach znajduje się "kruchość przesłanek", to racz zauważyć, że z pozycji Twojego światopoglądu nie jesteś wstanie wskazać nawet owych "kruchych" przesłanek - sam przecież stwierdzasz, że u Ciebie wszystko opiera się na łasce wiary.

>Niektórzy wręcz mają "misję" zbawienia świata od religii. Pomijając, że jest to wyraz pewnej nietolerancji (np. Roman Zaroff uważa sie że jest tolerancyjny, a używa słów Klechistan, katol itp), to jest to też forma religii, wyznająca wasze mózgi myślenie jako nadrzędne źródło prawdy.
Po obu stronach "barykady' jest różnorodne spektrum "osobowości" - począwszy od "stoików" do tych "nawiedzonych". Różnicuje jednak je to, że o ile Ci z jednej strony barykady wcale nie mówią, że są cacy, to Ci drudzy mają usta pełne frazesów i choć sami ni w jotę się do nich nie stosują, w imię tychże frazesów czują się uprawnieni do organizowania życia innym.

>Tyle tylko, że nie każda prawda do końca może być odkryta przez myślenie, bo zawsze może się wkraść fałsz.
Tak jak mówisz - prawdę można obalić poprzez wskazanie fałszu, ale do póki go nie wskażesz będzie to prawda powstała na bazie empirii.
Jako, że w wierze nie ma żadnej prawdy empirycznej zasadnym wydaje się więc, że i udowodnienia fałszu na bazie empirii nie należy i nie można oczekiwać. A historia uczy i pokazuje jak kolejne, następujące po sobie "prawdy oczywiste" na bazie wiary zbudowane są obalane, a doktryny jej (wiary) bez zwłoki bywają dostosowywane do zmieniającej się (co by nie mówić to przez empirię, a nie duchowość) rzeczywistości.
Tak na marginesie: jak byłem kilkuletnim berbeciem byłem święcie przekonany - moja wiara była stu procentowa, że gdy zeskoczę z balkonu (3-cie piętro) to będę spadał jak liść z drzewa - łagodnie, lekko wirując. Niestety(sic!) starsza siostra udaremniła poddanie próbie moją wiarę.
Zauważ, że w tym momencie moja wiara była pełna i niezachwiana, ale czy oznacza to, że faktycznie byłoby tak jak zakładałem w swoim umyśle dziecka, czy jednak zasadnym jest domniemanie, że empiria pokonałaby wiarę.


pozdrawiam
Marcin-katol
>Nawet po przyjęciu jakichkolwiek, bliżej niesprecyzowanych kryteriów ocenowych, w których to kryteriach znajduje się "kruchość przesłanek", to racz zauważyć, że z pozycji Twojego światopoglądu nie jesteś wstanie wskazać nawet owych "kruchych" przesłanek - sam przecież stwierdzasz, że u Ciebie wszystko opiera się na łasce wiary.

Otóż nie. Łaska jest ziarnem, które buduje mój światopogląd, resztę czerpie z nauki, poznania i myślenia. Twierdzenie, że jakoby nie ma wiedzy aby obalić "przesłanki" jest śmieszna. Dzieł po jednej i drugiej stronie barykady jest mnóstwo. Choćbyś przeczytał wszystkie na końcu drogi jasnej odpowiedzi na istnienie/nieistnienie Boga nie znajdziesz. Na pewno zgadzamy się z jednym. Czytać trzeba

>Po obu stronach "barykady' jest różnorodne spektrum "osobowości" - począwszy od "stoików" do tych "nawiedzonych". Różnicuje jednak je to, że o ile Ci z jednej strony barykady wcale nie mówią, że są cacy, to Ci drudzy mają usta pełne frazesów i choć sami ni w jotę się do nich nie stosują, w imię tychże frazesów czują się uprawnieni do organizowania życia innym.

Po obu stronach barykady są tacy, którzy mówią, że są cacy. Tego nikt nie zmieni. Dobry katolik powinien wiedzieć, że daleko mu do "cacy", a że nie wszyscy są dobrzy to inna bajka...

>Tak jak mówisz - prawdę można obalić poprzez wskazanie fałszu, ale do póki go nie wskażesz będzie to prawda powstała na bazie empirii.
>Jako, że w wierze nie ma żadnej prawdy empirycznej zasadnym wydaje się więc, że i udowodnienia fałszu na bazie empirii nie należy i nie można oczekiwać. A historia uczy i pokazuje jak kolejne, następujące po sobie "prawdy oczywiste" na bazie wiary zbudowane są obalane, a doktryny jej (wiary) bez zwłoki bywają dostosowywane do zmieniającej się (co by nie mówić to przez empirię, a nie duchowość) rzeczywistości.

Empiria nie jest wyznacznikiem prawdy. Może co najwyżej pomóc ją znaleźć, ale z braku
dowodów nie można kategorycznie czegoś stwierdzać.Dla Ciebie ja nie ma dowodów na istnienie Boga, oznacza, że Boga nie ma, a dla mnie brak dowodów o niczym nie przesądza. W sądzie, w przypadku gdy strony mają przeciwstawne zeznania, sędzia musi komuś "dać wiarę". Z empirii nic nie wynika (brak dowodów), są tylko poszlaki. Tak samo jest z wiarą w Boga. Są poszlaki, ty je odrzucasz, a ja przyjmuje.

Pozdrawiam
Anna Słota
> Robi to zapewne z bezinteresownie z miłości do Ciebie i choćby z szacunku dla człowieka i jego światopoglądu nie jest to pole drwin.
Nie drwię, a raczej rozpaczam nad tragedią tego człowieka, który zmarnował życie swoim dzieciom i jedyną nadzieję widzi w modlitwie, chociaż ma dowody, że jest ona całkowicie nieskuteczna.

> [...]
Kiedyś napisałam, że prawdopodobnie nie byłoby mnie w Racjonaliście, gdyby religijność innych nie zaczęła mi przeszkadzać żyć w tym kraju. Masz prawo wierzyć, ja mam prawo nie wierzyć. To powinna być zarówno Twoja jak i moja prywatna sprawa. A Ty chcesz mnie nawracać, obiecujesz się za mnie modlić, masz gdzieś to czego ja chcę, bylebym zaczęła wierzyć. Dopóki chociaż jeden człowiek będzie chciał mnie nawracać, dopóty ja będę głosić wyższość ateizmu. Obawiam się, że nie dane mi będzie nigdy zakończyć..

> każdy ma własny autorytet. Ja zaś cieszę sie, że mój autorytet, który odmienił moje "zbyt racjonalne" życie, bedzie żegnać w najbliszy piatek miliony ludzi na całym świecie.
Dziwnie brzmi, to co napisałeś, ale nie będę się czepiać sformułowań.

> Mimo, że jestem z natury indywidualistą, jedność w wierze daje mi siłe.
I tego się trzymaj, mnie pozwól czerpać siłę z własnych źródeł.

pozdrawiam
agnus dei
... a ja mimo wszystko sadze, moze nie mam racji , ze jednak masy trzeba przynajmniej probowac uczyc racjonalnego myslenia. Moze nie kazdy zaraz zostanie powiedzmy... Volterem, ale choc w tzw duchu zasmieje sie gdy jakis pleban zamiast masonskiego (Franklin) odgromnika kaze mu skuteczniej stosowac katolicki wynalazek - gromnice!
Bo inaczej zaleja nas czyli rozsadnych ludzi masy fanatykow i psychopatow. Tak mysle.
Nie wiem jak wy... ale mi sie zdaje, ze nauka nie idzie w las. np. nawet glab po wspolczesnej podstawowce jest o niebo madrzejszy niz panszczyzniany chlop sprzed powiedzmy 200 lat, kiedy z nauk musial znac jedynie pacierz i wiedziec kogo sluchac ( pana i plebana ). Zatem apeluje: nie unoscie sie Wy madrzy ludzie i nie szerzcie antypopulistycznych hasel odbierania oswiaty ludowi... bo Was ciemny lud zje... z kopytami!

To samo sie odnosi do kwestii ekonomicznych... ale to juz bajka na inny raz...
Anna Słota
>... a ja mimo wszystko sadze, moze nie mam racji , ze jednak masy trzeba przynajmniej probowac uczyc racjonalnego myslenia.

Uczyć trzeba, bo jak mi sie wydaje, właśnie przez naukę osiąga sie tę dojrzałość o której już wspomniałam.
Marcin-katol
>Uczyć trzeba, bo jak mi sie wydaje, właśnie przez naukę osiąga sie tę dojrzałość o której już wspomniałam.

Dlaczego cżłowiekowi wierzącemu znów odbieracie prawo do myślenia. Dojrzałość nie jest pochodną "jedynego słusznego światopoglądu".
Anna Słota
>Dlaczego cżłowiekowi wierzącemu znów odbieracie prawo do myślenia. Dojrzałość nie jest pochodną "jedynego słusznego światopoglądu".

To nie tak, to co napisałam, świadczy tylko o moich spostrzeżeniach. Nie twierdzę, że mój mózg jest dojrzały, a Twój nie.
Wiem jednak, że powiększająca się wiedza pozwala na lepsze kojarzenie, to nawet nie jest świadome do końca, to sie staje samo.
Nie czytaj może działu Biblia, przeczytaj coś z działu nauki o zachowaniu i mózgu. Może lepiej zrozumiesz co mam na mysli.
św.Marek
>Dlaczego cżłowiekowi wierzącemu znów odbieracie prawo do myślenia. Dojrzałość nie jest pochodną "jedynego słusznego światopoglądu".

    Najpierw, to człowiek wierzący sam odbiera sobie prawo do myślenia. Wiara jest antonimem myślenia, jak jej nazwa na to wskazuje. Człowiek wierzący nie potrzebuje się zastanawiać nad sensem, bo został mu on podany na tacy; wierząc w to nie musi już myśleć. Wierząc w coś okazuje niechęć do myślenia, co zwykle rozciąga się na pozostałe dziedziny jego życia.
    Po wtóre, jeżeli dojrzałość nie jest pochodną jakiegoś określonego światopoglądu, to skąd takie dziwne upodobanie praktykujących jakieś religie do narzucania ich innym? Twoje słowa działają w obie strony.

___________
Pozdrawiam
renix (81 punktów)

>    Najpierw, to człowiek wierzący sam odbiera sobie prawo do myślenia. Wiara jest antonimem myślenia, jak jej nazwa na to wskazuje. Człowiek wierzący nie potrzebuje się zastanawiać nad sensem, bo został mu on podany na tacy; wierząc w to nie musi już myśleć. Wierząc w coś okazuje niechęć do myślenia, co zwykle rozciąga się na pozostałe dziedziny jego życia.
?
co prosze? ja myslalem, ze to wlasnie wiara jest tym co popycha ludzi do poznania sensu wlasnej egzystencji, napedza ich do kontemplacji siebie, wlasnych doznan, uczynkow, swiata. to wiara daje nadzieje, wiara uskrzydla, dodaje otuchy. wasc mylisz wiare z dewocja.
św.Marek
>co prosze? ja myslalem, ze to wlasnie wiara jest tym co popycha ludzi do poznania sensu wlasnej egzystencji, napedza ich do kontemplacji siebie, wlasnych doznan, uczynkow, swiata. to wiara daje nadzieje, wiara uskrzydla, dodaje otuchy. wasc mylisz wiare z dewocja.

    To źle myślałeś. Albo tendencyjnie interpretujesz moje słowa. Nic nie mylę. Odpowiadałem na słowa, w których słowo wiara użyta jest w sensie teologicznym.

___________
Pozdrawiam
renix (81 punktów)
>    To źle myślałeś. Albo tendencyjnie interpretujesz moje słowa. Nic nie mylę. Odpowiadałem na słowa, w których słowo wiara użyta jest w sensie teologicznym.
oczywiscie doswiadczyles tej zywej, glebokiej, wiary "teologicznej", choc przyznam, nie wiem czym to rozni sie ona w aspekcie "irracjonalnego" zawierzenia od innych rodzajow wiary, skoro wyglaszasz takie kategoryczne opinie na jej temat.
jesli tak, to nie przeszkodzila ci ona myslec, no chyba, ze odrzuciles ja w akcie bezmyslnego sprzeciwu wobec czegos czegos czego nie rozumiales, bo rzekomo wyrzekles sie narzedzia potrzebnego do jej zrozumienia, czyli myslenia. jesli nie doswiadczyles jej jednak, to zwyczajnie opowiadasz bajki, polprawdy wynikajace z obserwacji powierzchownych symptomow i subiektywnej ich interpretacji...
gekon (155 punktów)
>ja myslalem, ze to wlasnie wiara jest tym co popycha ludzi do >poznania sensu wlasnej egzystencji, napedza ich do kontemplacji >siebie, wlasnych doznan, uczynkow, swiata. to wiara daje >nadzieje, wiara uskrzydla, dodaje otuchy.

Myślałem, że wiara to zawierzenie w odgórny porządek, tworzenie relacji samego siebie do owego odgórnego porządku. Spojrzenie na własną egzystencję w kontekście tego porządku, który wiara uznaje ale do końca nie rozumie. Wiara to pogodzenie się z nieskończonymi możliwościami, które są poza nami, zawierzenie swojej osoby tym właśnie możliwościom. Ofiarowanie. To jest wiara. Ale brak wiary nie wyklucza poznania sensu własnej egzystencji, nie wyklucza kontemplacji siebie, wlasnych doznan i uczynków. A napisałeś to tak jakby tylko wiara to dawała.
gekon (155 punktów)
>Najpierw, to człowiek wierzący sam odbiera sobie prawo do myślenia. Wiara jest antonimem myślenia, jak jej nazwa na to wskazuje. Człowiek wierzący nie potrzebuje się zastanawiać nad sensem, bo został mu on podany na tacy; wierząc w to nie musi już myśleć. Wierząc w coś okazuje niechęć do myślenia, co zwykle rozciąga się na pozostałe dziedziny jego życia.

Wybacz, to jest bzdura. Choćby dlatego, że żaden wierzący wg Twojej definicji nie mógłby zostać teologiem,filozofem lub poetą.
Marcin-katol
>Nie drwię, a raczej rozpaczam nad tragedią tego człowieka, który zmarnował życie swoim dzieciom i jedyną nadzieję widzi w modlitwie, chociaż ma dowody, że jest ona całkowicie nieskuteczna.

modlitwa jest rozmową z Bogiem, jak zatem oceniać skuteczność rozmowy ???

>Kiedyś napisałam, że prawdopodobnie nie byłoby mnie w Racjonaliście, gdyby religijność innych nie zaczęła mi przeszkadzać żyć w tym kraju. Masz prawo wierzyć, ja mam prawo nie wierzyć. To powinna być zarówno Twoja jak i moja prywatna sprawa. A Ty chcesz mnie nawracać, obiecujesz się za mnie modlić, masz gdzieś to czego ja chcę, bylebym zaczęła wierzyć. Dopóki chociaż jeden człowiek będzie chciał mnie nawracać, dopóty ja będę głosić wyższość ateizmu. Obawiam się, że nie dane mi będzie nigdy zakończyć..

Myślę, że należą Ci sie przeprosiny. Szanuję Twoje poglądy i nie powinienem Ci wspominać o intencjach moich modlitw. Nie był moim zamaiarem atak na wolność twoich poglądów. Nie wiem czego chcesz w życiu, więc nie mogę mieć też tego "gdzieś" i nie traktuję Cie przedmiotowo jako "celu" do indoktrynacji religijnej. Przepraszam, jeśli uraziłem Cię tym, że czasem modle się za inne nieznane mi osoby. Piszę to szczerze, bez cienia ironii. Modlitwa może być po prostu czasem wyrazem troski, zainteresowania, dobrego myślenia o drugim człowieku, szacunku czy pojednania ...

Na koniec dodam tylko, że mój pierwszy post, był po prostu moją obroną przed "nawróceniem na racjonalizm". Nikt nie lubi jak się go nawraca . To osobista sprawa.
Anna Słota
>modlitwa jest rozmową z Bogiem, jak zatem oceniać skuteczność rozmowy ???
To jak w takim razie rozumieć, że modlicie sie za kogoś? Albo w czyjejś intencji.

>Myślę, że należą Ci sie przeprosiny.
Cieszę się, że rozumiesz.

>Na koniec dodam tylko, że mój pierwszy post, był po prostu moją obroną przed "nawróceniem na racjonalizm". Nikt nie lubi jak się go nawraca . To osobista sprawa.
Ale zwróć uwagę, że nie przyszłam do Twojego domu Ciebie nawracać, to Ty przychodzisz do serwisu, który "jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata". Nawet jeśli inaczej rozumiesz racjonalność, to łatwo możesz się zorientować jak my to rozumiemy, nikogo jednak nie zmuszamy aby nas odwiedzał, jedynie zapraszamy.
mbrudkaKwestia 'nawrocenia' na racjonalizm.
Powtórzę pytanie metafizyka: ale po co kogokolwiek nawracać? I czy można pisać o jakimkolwiek nawróceniu? Racjonalizm nie jest przecież wiarą. Jeśli jednak zastosować ten przedziwny punkt widzenia, to moim zdaniem jedynym racjonalnym sposobem "nawracania" jest edukacja.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365