Racjonalista - Strona głównaDo treści
Tolerancja po polsku

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
12-06-2005 02:17Piotr JurkiewiczTolerancja po polsku
Tegoroczny czerwcowy miesiąc przyniósł nam jak dotąd, zamiast oczekiwanych upałów zmorę jesiennej pluchy. Ale to nie tylko za sprawą złej pogody w narodzie naszym rozgorzało, lecz przede wszystkim dzięki rozpoczętej gonitwie przedwyborczej I tak oto doszło do fuzji meteorologii z różnego rodzaju dewiacyjnymi zachowaniami niektórych polityków. A poszło o rzecz w zasadzie błahej natury, mianowicie o możliwość zorganizowania marszu ulicami stolicy. Wychodząc z założenia, że czyn ten na mocy Konstytucji ( por. art. 57 in.) nie jest niczym nagannym, a wręcz przeciwnie jest czymś pozytywnym, umożliwiającym obywatelom czynne uczestnictwo w kształtowaniu ustroju demokratycznego, powstaje pytanie, dlaczego w Warszawie będącej symbolem III RP, Prezydent Miasta nie zezwolił na pochód grupy ludzi o orientacji homoseksualnej? Czyżby Lech Kaczyński uważał, że na mocy ustawy z dnia 5 lipca 1990r., Prawo o zgromadzeniach, przysługuje mu zasadne prawo odrzucenia prośby organizatorów? Ano chyba tą droga poszło rozumowanie naszego drogiego kandydata na prezydenta. Musiał on swoją decyzje jakoś uzasadnić, a mógł to zrobić na dwa sposoby. Po pierwsze uznać, że cel lub odbycie się zgromadzenia publicznego sprzeciwiają się ustawie o zgromadzeniach lub naruszają przepisy ustaw karnych, lub po drugie mógł stwierdzić, że zgromadzenie może zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach. Należałoby się teraz zastanowić, czy rzeczywiście obawy takie są słuszne. Otóż wiemy dobrze, że w demokracjach zachodnich, z których wiele czerpiemy, czy wręcz żywcem od nich ściągamy, prawo do organizowania zgromadzeń, jest jednym z filarów tego ustroju. Stąd też partykularne interesy jednostki o światopoglądzie X, nie mogą przesłonić możliwości do wypowiadania osób o poglądach Y. Do zasady tolerancji należy poszanowanie drugiego, nie zaś jakby chcieli tego niektórzy, powołując się na etymologiczne brzmienie tego słowa, pochodzące od łacińskiego tolero, are, czyli znosić ciężar ( kogoś, czegoś), ścierpieć, znosić (coś). Ponieważ w dzisiejszych czasach nie możemy się tylko "znosić", powinniśmy raczej w otwartym dialogu różnych opcji światopoglądowych współtworzyć, budować lepszy świat. Stąd też tolerantia to nie tylko wytrzymałość, ale także dzielność, dzielność bycia dobrymi dla siebie. I wydaje się, że po jednej ze stron zabrakło tego przysłowiowego wyciagnięcia ręki. Po sobotniej manifestacji pozostał jeno gorzki żal, że już któryś raz z rzędu polityka przesądziła o sumieniach obywateli. Pojawia się zatem kolejne pytanie, czy po Krakowie, Warszawie, jest jakieś miasto, które zezwoli na to, aby ludzie mogli swobodnie wyrażać swoje myśli? Być może zachodnia cześć Polski, pomna chlubnych wartości II RP przyjmie niechcianych demonstrantów. Kończąc chciałbym zwrócić jeszcze uwagę czytelnika na to, że problem gejów i lesbijek potraktowany tutaj został jako pewien modelowy przykład, mający służyć za podnietę dla głębszej refleksji nad zagadnieniem pokojowego współistnienia różnych kierunków myślenia. Oczywiście błędem byłoby sądzić, że z tekstu tego bije taka oto teza, że każdy ma prawo do robienia tego co mu się żywnie podoba. Otóż nie. Chodzi o to, że każdy w określonych prawem granicach winien mieć prawo do samostanowienia o sobie. Na zakończenie warto jeszcze dodać, że problem przed którym stanęła dzisiejsza Polska, jest problem starym jak Europa. Dlatego też nie można, jak czynią to niektórzy zabarykadować się we własnym przytulnym gniazdku i nie zauważać, że żyją wśród nas ludzie o odmiennej orientacji seksualnej. A to czy osobiście nam się to podoba czy nie jest sprawą wtórną wobec tego, że takie zjawisko istnieje. Nie da się przemilczeć tego problemu, dlatego trzeba zabierać głos w dyskusji, gdyż tak naprawdę dotyczy to każdego z nas. I nie ważne, że dla mnie jako heteroseksualisty, nadmierne epatowanie przez homoseksualistów swych racji, może być w końcu irytujące, to jednak solidaryzuje się z nimi jako z osobami, które walczą o prawo do swobody wypowiedzi, jak i swobody w codziennym życiu. Łatwo człowieka wytknąć palcem, o wiele trudniej jest go zrozumieć.

V0lrath (3440 punktów)
Otóż to - w pełni się z powyższym zgadzam.

Dodam tylko jedno:
Dziś ogranicza się prawa homoseksualidtów do wolności wypowiedzi lub organizacji zgromadzenia/pochodu, to może jutro ograniczy się te prawa ateistom, pojutrze racjonalistom, a na koniec wszystkim mającym inny światopogląd niż "Jedyny Słuszny"??
Dobrze jest zstanowić się nad czy chcemy żyć w państwie ograniczającym wolności pewnych grup obywateli na rzecz "Jedynego Słusznego Światopoglądu" zgodnego z widzi mi się urzędujących.
Ja jestem heteroseksualistą i nie lubię oglądać całujących się panów (a już na pewno nie chciałbym zobaczyć tego, co robią gdy są razem w intymnej sytuacji), ale nie o to chodzi. Popieram ich całym sercem ponieważ dzisiaj oni są w sytuacji w której odbiera im się pewne prawa tylko dlatego, że urzędnik poczuł, że jest ponad prawem i ma w tym względzie poparcie - bo większość oficjalnie wyznaje ten sam światopogląd (należąc do KK).
Jutro w takiej sytuacji mogę być ja (chociażby jako racjonalista i ateista).
Stanrom (259 punktów)
>Otóż to - w pełni się z powyższym zgadzam.

Sama zgoda nie wystarczy

>>Ja jestem heteroseksualistą i nie lubię oglądać całujących się panów (a już na pewno nie chciałbym zobaczyć tego, co robią gdy są razem w intymnej sytuacji)....

Ja też nie chciałbym tego zobaczyć, (nawet o tym nie mogę myśleć) ale mimo to też ich popieram, z tych samych powodów ktore podałeś dalej

>Jutro w takiej sytuacji mogę być ja (chociażby jako racjonalista i ateista).

Dlatego nie można swoich protestów ograniczać do biadolenia na łamach tego forum. Pierwszą więc rzeczą jaką możemy zrobić, to zachęcać innych aby położyć falę temu ideologicznemu oszołomstwu jakie panuje (i jak widać ciągle narasta) w naszej polityce. Jak to zrobić? Już o tm pisałem na łamach tego forum. Nie można, z powodu ogarniającej nas frustracji, wynikającej z rozczarowania polityką, pozostawić sprawy swojemu biegowi i wyłączyć się z aktywnego życia politycznego. Pierwsza rzecz, to należy uczestniczyć w wyborach, chociażby po to, aby skreślić nie odpowiadającuch nam polityków. Etap następny, to poszukiwanie najbardziej odpowiadającej nam pod względem programowym partii i zagłosowanie na nią. Jeżeli takiej nie ma, to należy robić wszystko, aby móc przyczynić się do jej powstania. Jest wiele jeszcze sposobow przeciwstawiania się tej prawicowej agresji, ale nie pójście na wybory, do czego wiele osób natym forum się skłania, a wręcz nawołuje, to najgorszy pomysł na osiągnięcie naszego celu
Pozdrawiam
Stanrom
V0lrath (3440 punktów)
Ja byłem zwolennikiem nie pójścia na wybory, ale wydaje mi się, że mnie przekonałeś.
Pójdę chociażby po to by zmniejszyć szanse oszołomów, a zwiększyć tych nieco bardziej normalnych.

Przy czym dodawanie głosów na losowo na przeciwników ma niską skuteczność - jak X popieramy, a Y nie i losujemy spośród X to tak jak byśmy oddawali X/X+Y głosu na rzecz każdego spośród chętnych. Czyli jeśli któryś wygra to my przykładamy do tego rękę tak jak byśmy oddali X/X+Y głosu.
Dlatego też lepszą metodą byłoby popatrzeć na sondarze - kto spośród tych z których mamy zamiar losować ma się najlepiej w sondarzach i na niego właśnie zagłosować.
A najlepiej to samemu wybrać 1 kandydata.
Myflowers (2721 punktów)
Żeby nie wiem co, to sondaże mnie nie przekonują. Gdzie nie spojrzeć - przoduje Lech Kaczyński.Indokrynacja? Moze nie do końca ale manipulacja na pewno. 90% naszych rodaków jest tak uzależnionych od medialnej manipulacji, że nawet sobie nie zdaje z tego sprawy.
Tak jak wszyscy uwierzyli że Lepper dostał zaproszenie z Iraku , tak i większość uwierzy w końcu , że na tych, którzy w sondażach wypadali najlepiej, należy głosować. Po to są sondaże, doskonale zresztą opłacane.

V0lrath (3440 punktów)
Nie chodziło mi o wybieranie najlepszych w sondażach w ogóle, ale najlepszych spośród tych, na których zagłosowanie poważnie rozważamy.
Czyli na przykład rozważamy i chcemy zagłosować na jednego z 3 panów X,Y i Z. Jeśli statystyki dają kolejność panów R,T,Y,W,X,N,Z,P to głosujemy na Y.
To moim zdaniem daje optymalną skuteczność głosowania.
Bo wtedy choć rezygnuje się z dokładności wyboru, to w zamian zwiększa się szanse na skuteczność.
Marcin_M (596 punktów)
>Dobrze jest zstanowić się nad czy chcemy żyć w państwie ograniczającym wolności pewnych grup obywateli na rzecz "Jedynego Słusznego Światopoglądu" zgodnego z widzi mi się urzędujących.

Myślę, że wielu ludzi zauważa ten problem. Mnie też martwi i denerwuje to kneblowanie ust ludziom o światopoglądzie innym niż ten "jedyny słuszny". Tylko co można zrobić? Pisać petycje? Organizować demonstracje? Można oczywiście działać w różnych organizacjach takich jak np. Stowarzyszenie "Neutrum". Tylko, że osiągnięcia takich organizacji są raczej niezauważalne (o ile w ogóle jakieś są). Muszę przyznać, że z mojego punktu widzenia sprawa wygląda dość nieciekawie.

Marcin_M (596 punktów)
Treść usunięta

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365