Racjonalista - Strona głównaDo treści
Uświadamianie jest trudne...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
10-01-2013 10:58muya (71 punktów)Uświadamianie jest trudne...
Ocena 13 na 13
To fascynujące, jak dużo ludzkość osiągnęła dzięki swojemu mózgowi. Jego ewolucja szczęśliwie doprowadziła nas do uświadomienia sobie tego faktu. Przy okazji w procesie tym wykształciły się także cechy uboczne, które pozwalają funkcjonować w świadomości ludzi różnych fałszywych rzeczywistości. Najbardziej jaskrawym tego dowodem są wciąż szeroko rozpowszechnione religie.

Wiara i wspólnota ludzi wierzących zaspokaja wiele potrzeb psychicznych człowieka. Sukces religii opiera się na złudnym ich zaspokajaniu. Religie uzbrojone są w swoje systemy obronne tłumiące logiczne myślenie. Opierając się głównie na strachu zabraniają dopuszczania do siebie myśli niezgodnych z tym co głosi jedynie ich słuszna religia. Stosuje też sztuczki psychologiczne, które wyjaśniają każdą niespójność w tym systemie jako test wiary, i tym żarliwiej każą w to wierzyć. Takie manipulacje są narzędziem wykorzystywanym do zdobywania władzy i osiągania korzyści.

Katolikom nie przeszkadza też fakt, że etyka, moralność i dobroć zawarta w biblii ma niewiele wspólnego z prawdziwą moralnością. Często też po prostu o tym nie wiedzą. Nie przeszkadza im też, że księga, na której opierają sens życia sama w sobie jest niespójna, a historie w niej zawarte są niezgodne z obowiązującymi prawami fizyki i logiki. Biblia jest prawdą bo napisał ją rękoma ludzi duch święty - a skąd wiadomo że duch święty w ogóle istnieje? - bo tak jest napisane w biblii... Wyznawcy wpadają w takie pułapki i nie mogą się z nich wydostać. Bez końca można wymieniać błędy logiczne i historyczne zawarte w tej mitologii. Bez większego trudu można wyliczać przykłady nadużyć, jakich dopuścili się jej twórcy pisząc, a później tłumacząc ją na inne języki. Prowadzi to do jednego nieuniknionego wniosku - jej zawartość to tylko wynik prymitywnej ludzkiej wyobraźni. Jakby tego było mało władze kościelne tworzą wciąż nowe dogmaty, równie fantastyczne jak te zawarte w biblii. Przyjęcie do wiadomości tego że to ludzie stworzyli boga (a nie odwrotnie) powinno wystarczyć do porzucenia wiary, ale okazuje się że to nie jest takie proste.

Wbudowane w religie mechanizmy obronne i ugruntowane przez wiele lat przekonania skutecznie tłumią u osoby wierzącej tzw. zdrowy rozsądek. Dzięki temu próba uzmysłowienia jej faktu, że część jej życia oparta jest na fałszywych przekonaniach jest praktycznie z góry skazane na niepowodzenie, nie wspominając nawet o tym, że nie ma szans na to, że osoba taka spróbuje sprawdzić, poszukać i zgłębić alternatywne źródła wiedzy. Co więcej - będzie się od tego świadomie odcinała. W efekcie osoba głęboko religijna z pewnością nie doczytała moich przemyśleń do tego miejsca. Nie jest to dla mnie zaskoczeniem, bo z łatwością mogę sobie wyobrazić, że nie doczytałbym do końca artykułu opisującego szczegóły wniebowzięcia Marii Panny. Jestem świadomy, że mój mózg wzbrania się przed czerpaniem wiedzy sprzecznej z logiką i zdrowym rozsądkiem. Być może nawet mechanizm ten działa podobnie jak bariera chroniąca wierzących przed racjonalnym spojrzeniem na swoją wiarę. Prowadzi to do tego, że nikt nie byłby w stanie nawrócić mnie np. na wiarę katolicką, a głęboko wierzącego katolika nikt nie jest w stanie przekonać, że biblijna mitologia jest nieprawdziwa. Wszelkie argumenty zarówno po jednej stronie jak też po drugiej zdają się jeszcze bardzie przekonywać do własnych racji.

Wydawałoby się że sama wiara ogromnej części ludzi nie jest czymś szkodliwym, ale tak nie jest. Pod pozorem zachowania i szerzenia jedynie słusznej moralności wykorzystywana jest i była w większości do działań nieprzystających do moralności jaką pojmuje współczesny cywilizowany człowiek. To jest temat rzeka, ale wspomnę tylko o szczerzących się od wieków wojnach i konfliktach religijnych, które pochłonęły niezliczoną ilość cierpienia i ofiar.

W utrzymaniu religii indoktrynacja dzieci odgrywa decydującą rolę. Wykorzystuje się tu naturalną chęć zdobywania wiedzy o świecie, ich bezgraniczną ufność do rodziców i opiekunów oraz to że nie są jeszcze w stanie spojrzeć trzeźwo na świat i samodzielnie zdecydować co jest prawdą, a co bajką. Dzięki temu zaszczepia się w ich chłonnych umysłach blokadę na logiczne myślenie, często na całe życie.

Na szczęście dzięki rozwojowi nauki i dostępie do informacji ludzkość ma szansę pozbyć się tej narośli jaką jest religia. Badania naukowe pozostawiają coraz mniej luk gdzie można zachować udział boga. Niemniej większość ludzi zwyczajnie nie wie że coś jest już dawno wyjaśnione przez naukę, ich mechanizmy obronne odrzucają naukowe wyjaśnienia lub przesuwają działanie boga tam gdzie jeszcze nauka nie ma sprawdzonego wyjaśnienia. Najprawdopodobniej ludzkość nigdy nie wyjaśni wszystkiego, więc zawsze będzie dziura w wiedzy zapychana dowolnymi bzdurami. Mam nadzieję że z upływem czasu, logiczna część mózgu przezwycięży tą mieszankę przekazywanych z pokolenia na pokolenie urojeń.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

diogenes (42753 punktów)
>Wiara i wspólnota ludzi wierzących zaspokaja wiele potrzeb psychicznych człowieka. Sukces religii opiera się na złudnym ich zaspokajaniu.

Problem polega na tym, że religie faktycznie zaspokajają wiele potrzeb. Weźmy np. taką mszę niedzielną. Ludziska pokażą, jakie mają bryki, płaszcze, buty, fryzury. Niektórzy po mszy zajdą w ciążę. Ten i ów klecha zaspokoi swoje żądze w zakrystii lub w konfesjonale. Były potrzeby - nie ma potrzeb. I jest ok.

>Katolikom nie przeszkadza też fakt, że etyka, moralność i dobroć zawarta w biblii ma niewiele wspólnego z prawdziwą moralnością.

Uzasadnienie dobra jest kwestią drugorzędną. Jeżeli bliźni nie rzuca mi sie do gardła, to jest mi wszsytko jedno, czy to katolik, starotestamentowy, buddysta czy talib. Mogą sobie wierzyć w kiszoną kapustę.

>...a skąd wiadomo że duch święty w ogóle istnieje? - bo tak jest napisane w biblii...

No właśnie. Bo tak jest napisane.

>Najprawdopodobniej ludzkość nigdy nie wyjaśni wszystkiego, więc zawsze będzie dziura w wiedzy zapychana dowolnymi bzdurami.

Religia fundamentalnie nie ma z wiedzą nic wspólnego. Różne formy oświecenia, podobnie jak i religie, okazały się iluzjami. Kiedy do lochu wniesiesz lampę, to zrobi się w nim jasno, ale nie przestanie być lochem.

>Mam nadzieję że z upływem czasu, logiczna część mózgu przezwycięży tą mieszankę przekazywanych z pokolenia na pokolenie urojeń.

Urojenia nie mają wiele wspólnego z logiką, i odwrotnie.
Można wyciągać logiczne wnioski z urojonych przesłanek.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>zaszczepia się w ich chłonnych umysłach blokadę na logiczne myślenie, często na całe
>życie.
Akurat ten proces z łatwością da się powstrzymać, w większości wypadków wystarczy w dzieciństwie raz natknąć się na opcję "boga nie ma" by już na zawsze zostać z tym zagadnieniem. Dla katolickich dzieci kontakt z rówieśniczym ateistą jest na tyle intrygujący, że często kończy się nękaniem go niekończącymi się pytaniami, od "a dlaczego nie wierzysz w boga?" począwszy.

Religia przestaje zastępować własny światopogląd stając się tradycją i coraz bardziej pustą obrzędowością. Hierarchowie Kościoła wydają się tego świadomi bardziej niż środowiska ateistyczne, które zatrzymały się na kpieniu z irracjonalności religijnych doktryn. Kilka dni temu byłem na katolickim pogrzebie osoby o ateistycznym światopoglądzie, gdzie celebrujący uroczystość, wiedząc zapewne jaką ma publiczność, na grunt religii przeszedł od racjonalności, wskazując ją jako nie dającą się zastosować w zaistniałych okolicznościach. Można powiedzieć, że się usprawiedliwiał, zaryzykuję twierdzenie, że skutecznie.
10-01-2013 19:21 
 Ocena 2 na 2
Paul Figura. (1368 punktów)
Do Adaś MiaŁczyński.
Katolicki pogrzeb ateisty u nas by to nie przeszło dlatego że mieszkam pomiędzy Wadowicami a Krakowem wiadomo w tym momencie z kim mamy do czynienia, ludzie tutaj są niezwykle religijni nie potrafią zaakceptować odmiennych poglądów na życie.W swojej parafii juz dawno zostałem skreślony przez księdza,powiedział że gdybym zginął tragicznie lub zmarł śmiercią naturalną to zostanę pochowany pod płotem bo przecież jako ateista nie wierze w Boga więc nie mogę spoczywac na poświeconej ziemi.
10-01-2013 20:54 
 Ocena 3 na 3
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>W swojej parafii juz dawno zostałem skreślony przez księdza,powiedział że gdybym zginął tragicznie lub zmarł śmiercią naturalną to zostanę pochowany pod płotem bo przecież jako ateista nie wierze w Boga więc nie mogę spoczywac na poświeconej ziemi.
>
A zakład, że Cię pochowa Cię w poświęconej?
Paul Figura. (1368 punktów)

>A zakład, że Cię pochowa Cię w poświęconej?

Powinnien byc jakiś cennik usług koscielnych,wiem że w niektórych parafiach taki obowiazuje, dla ateistów zapewne opłata jest wyższa niż dla osoby wierzącej.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>>A zakład, że Cię pochowa Cię w poświęconej?
>Powinnien byc jakiś cennik usług koscielnych,wiem że w niektórych parafiach taki obowiazuje, dla ateistów zapewne opłata jest wyższa niż dla osoby wierzącej.
>
Ulgi dla wierzących, a wyśrubowane ceny dla ateistów to może być dla KK sposób na kryzys religijności. A jeszcze bym dołożył darmowe śluby dla księży.
11-01-2013 00:25 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> darmowe śluby dla księży.
Nie bądźmy małostkowi - dlaczego tylko darmowe a nie po prostu dochodowe?
11-01-2013 00:41 
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>> darmowe śluby dla księży.
>Nie bądźmy małostkowi - dlaczego tylko darmowe a nie po prostu dochodowe?
Dochodowe to na początek zrobiłoby się im pogrzeby.
setarkos (10757 punktów)
Jeśli wolno nawiązać do jednego tylko fragmentu Twojej wypowiedzi..

>Jestem świadomy, że mój mózg wzbrania się przed czerpaniem wiedzy sprzecznej z logiką i zdrowym rozsądkiem. Być może nawet mechanizm ten działa podobnie jak bariera chroniąca wierzących przed racjonalnym spojrzeniem na swoją wiarę. Prowadzi to do tego, że nikt nie byłby w stanie nawrócić mnie np. na wiarę katolicką, a głęboko wierzącego katolika nikt nie jest w stanie przekonać, że biblijna mitologia jest nieprawdziwa. Wszelkie argumenty zarówno po jednej stronie jak też po drugiej zdają się jeszcze bardzie przekonywać do własnych racji.

Sugerowałoby to symetrię między podejściem sceptycznym (stojącym u podstaw nauki) a wiarą związaną z religiami, z którą trudno się zgodzić. Być może są osoby zapatrzone w metody naukowe jak w święty obrazek, ale nie zmienia to chyba asymetrii co do zasady.
Zdaje się, że istotna różnica tkwi w możliwości weryfikacji 'prawd' naukowych wobec niechęci sprawdzenia/zmierzenia elementów wiary.

Jak to Waść widzisz?

P.S.
Dzięki za zgrabny i wyważony tekst. Niech mi będzie wolno napisać w imieniu osób oceniających Twój wpis pozytywnie:

Witamy wśród racjonalistów!

11-01-2013 10:39 
 Ocena 4 na 4
muya (71 punktów)
>Sugerowałoby to symetrię między podejściem sceptycznym (stojącym u podstaw nauki) a wiarą związaną z religiami, z którą trudno się zgodzić. Być może są osoby zapatrzone w metody naukowe jak w święty obrazek, ale nie zmienia to chyba asymetrii co do zasady.
>Zdaje się, że istotna różnica tkwi w możliwości weryfikacji 'prawd' naukowych wobec niechęci sprawdzenia/zmierzenia elementów wiary.

Masz rację, wyższość metodologii naukowej nad przyjmowanie dogmatów jest niezaprzeczalna.
Oceniając to od strony racjonalnej (w naszym pojęciu jedynej słusznej) trudno postawić je obok siebie. Wydaje mi się że wierzący do pewnego stopnia też popierają słuszność takiego podejścia, ale uważają że wiara jest tu wyjątkiem i w tej kwestii nauka i logika nie ma zastosowania. Przyjęcie takiego założenia wystarcza im z powodzeniem do odrzucenia wszelkich dowodów naukowych. Kilka takich założeń tworzy barierę bardzo trudną do sforsowania, a to że te założenia są nieracjonalne w niczym nie przeszkadza, przecież bronią nieracjonalnej religii, wszystko do siebie pasuje.

Wiara z samej definicji zakłada, że do uznania czegoś za prawdę nie potrzeba żadnych dowodów. Wiara w rzeczy ekstremalnie nieprawdopodobne czyni ją nawet bardziej "szlachetną" i "prawdziwą".

Z drugiej strony przecież nie do końca tak jest bo przecież w codziennym życiu poza religijnym wierzący nie są aż tak podatni na bzdury jak w kwestii wiary. Co więcej - przyjęli (świadomie lub nie), że np. cuda nie zdarzają się w dzisiejszych czasach w ich codziennym, zwykłym życiu.

Np. mam np kolegę w pracy - głęboko i bezgranicznie wierzącego i praktykującego chrześcijanina. Pewnego dnia miałem kłopot z pewnym programem komputerowym, a on był specjalistą od niego. Długo próbowałem rozwiązać problem sam, ale w końcu doszedłem do miejsca gdzie nie miałem więcej pomysłów i byłem gotowy się poddać. Błąd w programie był bardzo mało prawdopodobny, a mój błąd wydawało mi się wykluczyłem. Zwróciłem się więc do niego z tym problemem, lekko go prowokując:

- To musi być jakaś siła wyższa bo nie mogę tego inaczej wyjaśnić
- niemożliwe
- dlaczego? Przecież wierzysz w cuda, a ten jest prosty - zmienienie kilku bajtów w pamięci
- Wierzę w cuda, ale nie w takie.

Po czym zaśmiał się widząc niekonsekwencję takiego podejścia - mam nadzieje że z tego powodu

Po kilku minutach znalazł miejsce gdzie robiłem błąd i tym samym chrześcijanin uratował mnie przed uznaniem faktu że Bóg grzebał mi w kompie

>Witamy wśród racjonalistów!

Dziękuję!
11-01-2013 22:07 
 Ocena 2 na 2
nobodylikeyou (972 punktów)
>Po kilku minutach znalazł miejsce gdzie robiłem błąd i tym samym chrześcijanin uratował mnie przed uznaniem faktu że Bóg grzebał mi w kompie
Uff, o mały włos.
nobodylikeyou (972 punktów)
Uświadamianie jest trudne? To jest motyla noga Mission Impossible!

Oto fragment dyskusji z pewnym katolikiem na forum filmu Pasja (filmweb), starającym się obronić prymitywne i okrutne prawa swojego Boga skierowane do Izraelitów:
Ja:
Kwestia sprzedawania własnej córki na dożywotnią niewolę. (Syn ma prawo być wolny po 6 latach)
"Ale oczywiście faktu że niewolnica może też chciałaby mieć własne zdanie i być może być wolna po kilku latach już nie zauważasz?"

On:
Ojej, a może niewolnik nie chce być niewolnikiem? Takie rzeczy biorą się z powodu nierówności płci. Inaczej było w przypadku mężczyzn, inaczej w przypadku kobiet. Twój wybieg był naprawdę słaby i nijak się ma do tego, co napisałem, gdyż zamienia się tu w gdybanie.

Ja:
"No ale kto by się tam zajmował prawami kobiet."

On:
No tak, a skąd wiesz, czego pragną kobiety? A poważniej skąd wiesz, że to sprzeczne z prawami kobiet, jeśli to były m.in jej prawa i to wynikające także z sytuacji geopolitycznej, społecznej? Może jeszcze nakreślisz mi tu utopijny obraz równości płci? Gdybaj sobie o prawach kobiet, ale zapewniam Cię- kierowanie się tu współczesnymi zdobyczami "postępu" nie sprawi, byś nagle miał rację w tej kwestii.

Ja:
"Twierdzisz jakoby ST był łagodniejszy od innych praw, a kompletnie ignorujesz fakt że Kodeks Hammurabiego nakazywał wyzwalać niewolników chłopców i dziewczynek prawie 2 razy szybciej niż w przypadku chłopców Hebrajczyków."

On:
Tak to można przerzucać się wybiórczymi przykładami. Tak Ci brakuje argumentów a propos niewolnictwa, że postanawiasz się zając inną kwestią? No i gdzie się podziała pewność, że "Bóg popiera niewolnictwo"? Odpowiem na kolejne zarzuty, lecz jeśli znowu zaczniesz wyszukiwać czego innego, to będzie to dowodem, że kończą Ci się argumenty.

Ja:
"Zwróć też uwagę że nigdzie nie neguje istnienia samego niewolnictwa, nawet jeśli dotyczy ono sprzedaży własnych dzieci. a jedynie zestawiam Ci je z prawami innych ówczesnych prawodawstw."

On:
- i... konkluzja?

Dyskusja nad wersetami na temat traktowania niewolnika;
Ja:
"21:20 "Jeżeli ktoś pobije kijem swojego niewolnika albo swoją niewolnicę tak, że umrą pod jego ręką, winien być surowo ukarany.
21:21 "Jeżeli jednak przeżyją dzień lub dwa, to nie będzie podlegał karze, gdyż są jego własnością."

On:
Ostatnie słowa mają tu znaczenie decydujące. Po za tym, na logikę- prawo wyraźnie zakazuje zabijać niewolników, lecz nie zakazuje ich karać. Jeśli niewolnik umrze z tego powodu po paru dniach, winien sobie jest przede wszystkim właściciel, że do tego doprowadził, wszak niewolnictwo w Izraelu nie było powszechne i nie było to tanie (normą raczej byli robotnicy najemni).

Ja:
"Ot, jak widać wymyślony Bóg jest miłosierny."

On:
Czy wymyślony, to tego nie wiemy. Czy miłosierny - przede wszystkim surowy i sprawiedliwy.

Ja:
"Nie masz pojęcia że szansę na wyzwolenia ma tylko mężczyzna Hebrajczyk, a nie jakikolwiek inny cudzoziemiec."

On:
Zasmucę Cię, wiedziałem,

Ja:
"gdzie tu ta sprawiedliwość skoro dzieli ludzi na równych i równiejszych i faworyzuje przedstawicieli jednego narodu (mężczyzn)?"

On:
Gdyż prawo przede wszystkim odnosi się do Żydów.

Ja:
"Dla porównania prawo Izraelitów przewidywało dla własnych dzieci BEZWZGLĘDNĄ śmierć:"

On:
Zapominasz, że Bóg dał organom rządzącym autorytet do decydowania, kiedy powinno się wymierzyć karę śmierci. Nakaz bezwzględnego karania śmiercią jest błędny, Twoje capslookowanie jest tu sporym nadużyciem.

" II Ks. Moj. 21:15 "Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią." - a czy jest to nakaz wykonania wyroku śmierci?

"Jeźliby kto miał syna swawolnego, i krnąbrnego, któryby nie słuchał głosu ojca swego, i głosu matki swojej, a będąc strofowany, nie usłuchałby ich: Tedy go wezmą ojciec jego i matka jego, i przywiodą go do starszych miasta swego, i do bramy sądowej miejsca onego... Tedy ukamienują go wszyscy ludzie miasta onego, i umrze; a tak odejmiesz złe z pośrodku siebie..." - V Ks. Moj. 21:18-21" - tu widzisz, nie chodzi tu o natychmiastowe karanie śmiercią a przykazany jest tu skrajny przypadek. To pokazuje przede wszystkim, jak ważna jest rola rodziców i jakim złem jest im całkowite sprzeniewierzenie.

"Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie..." - Chrystus w Mt 15:4-8" - i jeszcze raz, czy to jest nakaz do zabicia? To nie dość, że to jest ostrzeżenie, to w tym przypadku jest ukazanie ważności przestrzegania prawa Dekalogu na tle zmian, jakie czynili Uczeni w Piśmie.

Ja:
Jest to kolejna poszlaka na to że Jahwe powstał początkowo jak bóg plemienny, wymyślony przez członków swojego plemienia i faworyzujących Swój naród"

On:
Po za gdybaniem nie możesz tego usankcjonować i nawet określanie tego jako "racjonalne" nic Ci nie pomoże. Pozostaje tylko wiara, że tak było.

Moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego steku bzdur:


Obiecałem że wkrótce mu na to odpowiem, ale po czytaniu blisko 2 tygodnie jego poprzednich wypocin (były jeszcze lepsze!), czuję się wypalony potęgą jego głupoty.
zoole (-1 punktów)
>To fascynujące, jak dużo ludzkość osiągnęła dzięki swojemu mózgowi. Jego ewolucja szczęśliwie
>doprowadziła nas do uświadomienia sobie tego faktu. Przy okazji w procesie tym wykształciły się
>także cechy uboczne, które pozwalają funkcjonować w świadomości ludzi różnych fałszywych
>rzeczywistości. Najbardziej jaskrawym tego dowodem są wciąż szeroko rozpowszechnione religie.

Jestem osobą wierzącą i jakoś udało mi się dotrwać do samego końca zawartych tu przez Ciebie przemyśleń. Nie sprawiło mi to też większego trudu. Muszę być zatem wyjątkiem od reguły, bo w moim przypadku nie wystąpił żaden mechanizm obronny. Podobnym zainteresowaniem cieszą się u mnie zarówno poglądy osób niewierzących jak i wierzących. Lubię także zgłębiać swoją wiedzę w różnych dziedzinach i sama wysuwać wnioski z nowo nabytej przeze mnie wiedzy. Jeśli chodzi o biblię to faktycznie trudno mi przyjąć twierdzenie jakoby zbiór wielu ksiąg, z których pierwsze zapiski powstały w XIII w. p.n.e. i który jest nie tylko źródłem wiedzy historycznej, ale jest dziełem, które było i jest uznawane prze miliony ludzi na całym świecie przez tysiące lat było jedynie wynikiem urojeń pewnej grupy ludzi czy "prymitywnej ludzkiej wyobraźni". Nie wydaję mi się, żebym wraz z ponad dwoma miliardami ludzi była pozbawiona zdolności prawidłowego rozumowania.
16-01-2013 11:57 
 Ocena 4 na 4
Muya (71 punktów)
> Jestem osobą wierzącą i jakoś udało mi się dotrwać do samego końca zawartych tu przez Ciebie przemyśleń. Nie sprawiło mi to też większego trudu. Muszę być zatem wyjątkiem od reguły, bo w moim przypadku nie wystąpił żaden mechanizm obronny. Podobnym zainteresowaniem cieszą się u mnie zarówno poglądy osób niewierzących jak i wierzących. Lubię także zgłębiać swoją wiedzę w różnych dziedzinach i sama wysuwać wnioski z nowo nabytej przeze mnie wiedzy. Jeśli chodzi o biblię to faktycznie trudno mi przyjąć twierdzenie jakoby zbiór wielu ksiąg, z których pierwsze zapiski powstały w XIII w. p.n.e. i który jest nie tylko źródłem wiedzy historycznej, ale jest dziełem, które było i jest uznawane prze miliony ludzi na całym świecie przez tysiące lat było jedynie wynikiem urojeń pewnej grupy ludzi czy "prymitywnej ludzkiej wyobraźni". Nie wydaję mi się, żebym wraz z ponad dwoma miliardami ludzi była pozbawiona zdolności prawidłowego rozumowania.

Biblia nie jest źródłem wiedzy historycznej, tylko zbiorem fantastycznych mitów, które nie są potwierdzone przez źródła historyczne. Nie ma znaczenia ile dana religia ma wyznawców. Nie stanowi to dowodu na jej prawdziwość. To że większość ludzi w średniowieczu wierzyło że ziemia jest płaska nie czyniło jej płaskiej. Ludzie w średniowieczu nie mieli jednak dostępu do źródeł potwierdzających że jest inaczej, więc nie dziwi mnie to. Dziwi mnie natomiast, że pomimo tego, że dziś większość ludzi ma możliwość poznania sprawdzonych i potwierdzonych faktów naukowych, tak wielu woli żyć w świecie magii i zabobonów.

Jako dziecko też uważałem, że skoro tylu ludzi uważa że coś jest prawdą, to coś w tym musi być. Ale na świecie jest kilka dużych religii i nawet gdybyśmy założyli, że któraś z nich jest prawdziwa, to pozostali ludzie przecież się muszą mylić. Najprawdopodobniej nie wybrałaś tej religii świadomie, a wierzysz tylko dlatego że zostałaś tak wychowana. Taka indoktrynacja wykształca filtr, którym klasyfikujesz dopływające do Ciebie informacje jako zgodne ze nauką kościoła i te pozostałe. Te które są sprzeczne z tym w co głęboko wierzysz przyjmujesz do wiadomości tylko jako ciekawy punkt widzenia, który nie trafia na półkę "prawda", ale na półkę "to jest tylko podstępna pokusa szatana, która próbuje odwieść mnie od Chrystusa".
16-01-2013 11:59 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Lubię także zgłębiać swoją wiedzę w różnych dziedzinach i sama wysuwać wnioski z nowo nabytej przeze mnie wiedzy. Jeśli chodzi o biblię to faktycznie trudno mi przyjąć twierdzenie jakoby zbiór wielu ksiąg, z których pierwsze zapiski powstały w XIII w. p.n.e. i który jest nie tylko źródłem wiedzy historycznej, ale jest dziełem, które było i jest uznawane prze miliony ludzi na całym świecie przez tysiące lat było jedynie wynikiem urojeń pewnej grupy ludzi czy "prymitywnej ludzkiej wyobraźni". Nie wydaję mi się, żebym wraz z ponad dwoma miliardami ludzi była pozbawiona zdolności prawidłowego rozumowania.

I co z tego rzekomo historycznego dzieła wynika? Ziemia została stworzona zaledwie sześć tysięcy lat temu? Człowiek został ulepiony z prochu ziemi?
Jak to się ma do wiedzy naukowej?
Jakie z tego wnioski?
A zatem Ty wraz z ponad dwoma miliardami ludzi rozumujecie, że w Biblii jest prawda, a naukowcy są w błędzie.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
16-01-2013 16:29 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
>>Jestem osobą wierzącą i jakoś udało mi się dotrwać do samego końca zawartych tu przez Ciebie przemyśleń...
    ... widać jest pani jedną z tych osób którym wiara nie przeszkadza w byciu realistką...

>>Lubię także zgłębiać swoją wiedzę w różnych dziedzinach i sama wysuwać wnioski z nowo nabytej przeze mnie wiedzy...
    ... coś z racjonalisty, widać też w pani siedzi...

>>Jeśli chodzi o biblię to faktycznie trudno mi przyjąć twierdzenie jakoby zbiór wielu ksiąg, z których pierwsze zapiski powstały w XIII w. p.n.e. i który jest nie tylko źródłem wiedzy historycznej, ale jest dziełem, które było i jest uznawane prze miliony ludzi na całym świecie przez tysiące lat było jedynie wynikiem urojeń pewnej grupy ludzi czy "prymitywnej ludzkiej wyobraźni". Nie wydaję mi się, żebym wraz z ponad dwoma miliardami ludzi była pozbawiona zdolności prawidłowego rozumowania...

... problem z Biblią jest ten, że zawiera zbyt dużo przekłamań, nie jest spójna. Nawet teolog nie jest w stanie poprawnie odpowiedzieć na (wydawałoby się) prosty test z wiedzy biblijnej. Może pani spróbować sama: quiz.cytatybiblijne.pl/ Nie jest pani w stanie odpowiedzieć poprawnie na żadne pytanie, choćby pani wielokrotnie odpowiadała na te same pytania. Również zawarta tam wiedza jest równa wiedzy zawartej w "mitologi", choćby greckiej. Jakieś "ździebko prawdy" może tam i jest, ale to stanowczo za mało, by opierać na niej swoje życie i dawać kapłanom prawo do rządzenia i "gmerania" w cudzym życiu...

... pozdrawiam, i proszę sobie nie brać tego tak bardzo do serca...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
oportunista (1711 punktów)
>To fascynujące, jak dużo ludzkość osiągnęła dzięki swojemu mózgowi.
Jeśli tak uważasz, to dlaczego zaprzeczasz temu resztą wypowiedzi.
19-01-2013 12:52 
 Ocena 3 na 3
Muya (71 punktów)
>Jeśli tak uważasz, to dlaczego zaprzeczasz temu resztą wypowiedzi.

Nie zaprzeczam. Sukcesu ewolucyjnego mózgu nie można nie doceniać. Chociażby dlatego że pozwoliły nam ostatecznie zawładnąć nad pozostałymi gatunkami zwierząt i stać się dominującym gatunkiem. Jego podatności na zarażenie się "wirusem wiary" też nie traktuję jako wady, ale po prostu jego cechę. Właściwość ta, jak każda inna wykształciła się w drodze jego ewolucji i nie można powiedzieć że jest ona jednoznacznie szkodliwa. Trzeba też pamiętać, że w końcu w trakcie doboru naturalnego cecha ta przetrwała, nawet jeżeli teraz wydaje się że jest niepotrzebna czy na przestrzeni ostatnich wieków nawet szkodliwa.

Mimo że naukowcy w coraz większym stopniu są w stanie wydzielić konkretne obszary mózgu, które spełniają określone funkcje (w tym obszar odpowiadający z religijność) to zgadzają się też że ich wzajemne powiązania i komplikacja sprawia, że nie można ich traktować jako oddzielne byty, z których można wyciąć jeden bez wpływu na pozostałe. Dlatego mózg traktuję jako całość i ta cecha w żaden sposób nie przyćmiewa jego innych wspaniałych właściwości.

Dlatego też doceniam także tę cechę mózgu i traktują ją jako nierozerwalną część naszej osobowości. Mam jednak nadzieję, że jego część odpowiedzialna za logiczne myślenie i racjonalne postrzeganie rzeczywistości nie da się zdominować i przy wsparciu nauki w ciągu 2 - 3 pokoleń zepchnie tę według mnie zbędną już przypadłość na margines.
gallanonim (3 punktów)
>To fascynujące, jak dużo ludzkość osiągnęła dzięki swojemu mózgowi. Jego ewolucja szczęśliwie
>doprowadziła nas do uświadomienia sobie tego faktu. Przy okazji w procesie tym wykształciły się
>także cechy uboczne, które pozwalają funkcjonować w świadomości ludzi różnych fałszywych
>rzeczywistości. Najbardziej jaskrawym tego dowodem są wciąż szeroko rozpowszechnione religie.
>Wiara i wspólnota ludzi wierzących zaspokaja wiele potrzeb psychicznych człowieka. Sukces religii
>opiera się na złudnym ich zaspokajaniu. Religie uzbrojone są w swoje systemy obronne tłumiące
>logiczne myślenie. Opierając się głównie na strachu zabraniają dopuszczania do siebie myśli
>niezgodnych z tym co głosi jedynie ich słuszna religia. Stosuje też sztuczki psychologiczne, które
>wyjaśniają każdą niespójność w tym systemie jako test wiary, i tym żarliwiej każą w to wierzyć.
>Takie manipulacje są narzędziem wykorzystywanym do zdobywania władzy i osiągania korzyści.
>Katolikom nie przeszkadza też fakt, że etyka, moralność i dobroć zawarta w biblii ma niewiele
>wspólnego z prawdziwą moralnością. Często też po prostu o tym nie wiedzą. Nie przeszkadza im też, że
>księga, na której opierają sens życia sama w sobie jest niespójna, a historie w niej zawarte są
>niezgodne z obowiązującymi prawami fizyki i logiki. Biblia jest prawdą bo napisał ją rękoma ludzi
>duch święty - a skąd wiadomo że duch święty w ogóle istnieje? - bo tak jest napisane w biblii...
>Wyznawcy wpadają w takie pułapki i nie mogą się z nich wydostać. Bez końca można wymieniać błędy
>logiczne i historyczne zawarte w tej mitologii. Bez większego trudu można wyliczać przykłady
>nadużyć, jakich dopuścili się jej twórcy pisząc, a później tłumacząc ją na inne języki. Prowadzi to
>do jednego nieuniknionego wniosku - jej zawartość to tylko wynik prymitywnej ludzkiej wyobraźni.
>Jakby tego było mało władze kościelne tworzą wciąż nowe dogmaty, równie fantastyczne jak te zawarte
>w biblii. Przyjęcie do wiadomości tego że to ludzie stworzyli boga (a nie odwrotnie) powinno
>wystarczyć do porzucenia wiary, ale okazuje się że to nie jest takie proste.
>Wbudowane w religie mechanizmy obronne i ugruntowane przez wiele lat przekonania skutecznie tłumią u
>osoby wierzącej tzw. zdrowy rozsądek. Dzięki temu próba uzmysłowienia jej faktu, że część jej życia
>oparta jest na fałszywych przekonaniach jest praktycznie z góry skazane na niepowodzenie, nie
>wspominając nawet o tym, że nie ma szans na to, że osoba taka spróbuje sprawdzić, poszukać i zgłębić
>alternatywne źródła wiedzy. Co więcej - będzie się od tego świadomie odcinała. W efekcie osoba
>głęboko religijna z pewnością nie doczytała moich przemyśleń do tego miejsca. Nie jest to dla mnie
>zaskoczeniem, bo z łatwością mogę sobie wyobrazić, że nie doczytałbym do końca artykułu opisującego
>szczegóły wniebowzięcia Marii Panny. Jestem świadomy, że mój mózg wzbrania się przed czerpaniem
>wiedzy sprzecznej z logiką i zdrowym rozsądkiem. Być może nawet mechanizm ten działa podobnie jak
>bariera chroniąca wierzących przed racjonalnym spojrzeniem na swoją wiarę. Prowadzi to do tego, że
>nikt nie byłby w stanie nawrócić mnie np. na wiarę katolicką, a głęboko wierzącego katolika nikt nie
>jest w stanie przekonać, że biblijna mitologia jest nieprawdziwa. Wszelkie argumenty zarówno po
>jednej stronie jak też po drugiej zdają się jeszcze bardzie przekonywać do własnych racji.
>Wydawałoby się że sama wiara ogromnej części ludzi nie jest czymś szkodliwym, ale tak nie jest. Pod
>pozorem zachowania i szerzenia jedynie słusznej moralności wykorzystywana jest i była w większości
>do działań nieprzystających do moralności jaką pojmuje współczesny cywilizowany człowiek. To jest
>temat rzeka, ale wspomnę tylko o szczerzących się od wieków wojnach i konfliktach religijnych, które
>pochłonęły niezliczoną ilość cierpienia i ofiar.
>W utrzymaniu religii indoktrynacja dzieci odgrywa decydującą rolę. Wykorzystuje się tu naturalną
>chęć zdobywania wiedzy o świecie, ich bezgraniczną ufność do rodziców i opiekunów oraz to że nie są
>jeszcze w stanie spojrzeć trzeźwo na świat i samodzielnie zdecydować co jest prawdą, a co bajką.
>Dzięki temu zaszczepia się w ich chłonnych umysłach blokadę na logiczne myślenie, często na całe
>życie.
>Na szczęście dzięki rozwojowi nauki i dostępie do informacji ludzkość ma szansę pozbyć się tej
>narośli jaką jest religia. Badania naukowe pozostawiają coraz mniej luk gdzie można zachować udział
>boga. Niemniej większość ludzi zwyczajnie nie wie że coś jest już dawno wyjaśnione przez naukę, ich
>mechanizmy obronne odrzucają naukowe wyjaśnienia lub przesuwają działanie boga tam gdzie jeszcze
>nauka nie ma sprawdzonego wyjaśnienia. Najprawdopodobniej ludzkość nigdy nie wyjaśni wszystkiego,
>więc zawsze będzie dziura w wiedzy zapychana dowolnymi bzdurami. Mam nadzieję że z upływem czasu,
>logiczna część mózgu przezwycięży tą mieszankę przekazywanych z pokolenia na pokolenie urojeń.

Religia była pewnym etapem w trudnej ewolucji ludzkości. Jako taka
powstać widocznie musiała. Człowiek zanim wyprowadził się z jaskini do wieżowca ,mieszkał w ziemiance ,szałasie ,domku drewnianym...

Mod:
Kasuj zbędne cytowania.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365