>Świadomosć jest materialna. >Pocieszeniem jest to że po śmierci , nasza świadomość przestaje istnieć dlatego nie mamy poczucia >czasu ani przestrzeni. Prawdopodobieństwo pojawienia się z tym samym układem synaps , komórek jest >tak duże jak wielki jest wszechświat , oraz prawdopodobna nieskończona ilość różnych form życia z >takim samym poziomem "świadomości". Więc znikamy i pojawiamy się co można nazwać w jakimś sensie >reinkarnacją. Także odrzucając wszelkie narzuty filozoficzne , religijne , humanistyczne - jesteśmy >poprosty materią. >Materia i świadomość to to samo. >Kto się ze mną zgadza ?
Zabawa z udowadnianiem tego wymaga bardzo wielu przejść granicznych, a jak wszyscy wiedzą, one odrywają to od realizmu, a przekształcają w suchą matematykę.
Być może mam zbyt małą wiedzę na temat przejścia od neurobiologii do świadomości (a może świat ma zbyt małą), ale czy aby świadomość nie jest zależna nie tylko do ustawienia neuronów ? Mówię tu o tym, że doświadczenia i życie człowieka także rzutują na świadomość. W myśl tego, neurony kształtują tylko "wyjściową świadomość", a reszta determinowana jest przez otoczenie. W takim ujęciu proces stochastyczny robi się nieskończenie bardziej skomplikowany.
Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
|