 |
Czy telefon umiera tak samo jak człowiek? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-03-2013 10:27 | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | Czy telefon umiera tak samo jak człowiek?
-4 na 4 | Pół żartem i pół serio – dla nie domyślających się.
Telefon zanurzony w wodzie przestaje działać. Pod wpływem obecności wody w jego otoczeniu w telefonie zachodzą niewielkie zmiany, które jednak mają tak duży wpływ na całość, iż uniemożliwiają dalszą logiczną pracę telefonu.
W rzeczywistości obserwujemy wiele zdarzeń, w których specyficzna niewielka zmiana w otoczeniu obiektu (bardzo skromny przepływ energii), powoduje znaczącą zmianę stanu obiektu i jego działania.
Przykładem może być nieszczelna skrzynia wypełniona trotylem, która dla jednego Pana od 10 lat pełniła rolę krzesła przy śniadaniach, aż do czasu kiedy ten nieuważnie upuścił niedogaszoną zapałkę po odpaleniu papierosa. To delikatne rozchylenie palców utrzymujących zapałkę zdecydowało o zmianie stanu krzesła i jego działania na kolejne lata.
Powstaje naturalne pytanie. Czy telefon komórkowy po zanurzeniu w wodzie umiera tak samo jak człowiek?
No i idące za tym pytanie. Czy człowiek jest telefonem komórkowym tylko nieco bardziej złożonym wewnętrznie i po upgrejdzie oprogramowania?
Jeśli człowiek to komórka to co z prawami człowieka, boskimi przykazaniami i wizjami Jezusa Chrystusa Pana Naszego? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Jeśli człowiek to komórka to co z prawami człowieka...
Nie lubię określenia "prawa człowieka" - to powinny być "prawa osoby", bo tylko przypadkowo jedyne osoby z jakimi mamy do czynienia należą do naszego gatunku. Można dyskutować, czy w pewnym ograniczonym zakresie prawa te nie powinny być rozszerzone na niektóre gatunki innych zwierząt. A już na pewno w momencie kontaktu z przedstawicielem obcej cywilizacji, odmówienie mu "praw człowieka" będzie aktem szowinizmu gatunkowego, a słowo "humanista" będzie synonimem rasisty.
Powyższe dotyczy także sztucznej inteligencji - kiedy telefon komórkowy uzyska samoświadomość, powinny mu zacząć przysługiwać prawa osoby.
> ...boskimi przykazaniami i wizjami Jezusa Chrystusa Pana Naszego?
A tego to nie wiem, pewnie jak zwykle Kościół trochę pomarudzi, a potem dostosuje ofertę.
|
|
 | -1 na 1 krystkon (293 punktów) (zablokowany) | >kiedy telefon komórkowy uzyska samoświadomość, powinny mu zacząć przysługiwać prawa osoby.
Kiedy on ją wyraźnie posiada. Uboga bo uboga z naszego pt. widzenia - ale jest. Złożony bodziec - złożona reakcja - jak u homo sapiens.
|
|
1 na 1 | Przemek J. (3008 punktów) | Witamy p. Trolla, dawno pana nie było  Tyle czasu na przemyślenia i nadal te same bzdury dostajemy do czytania. Naprawdę nic się nie nauczyłeś w tym czasie?
Tonący cynizmu się chwyta. [P. Jarocki]
|
|
 | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | No ale żeby tak na poważnie w dziale filozofia - to nie idzie. Trochę poczucia humoru. Ktoś musi być Trollem, żeby ktoś innym nim nie był. Więc ja nim niniejszym zostaję  .
|
|
1 na 1 | hamelet (65 punktów) | >Pół żartem i pół serio - dla nie domyślających się. >Telefon zanurzony w wodzie przestaje działać. Pod wpływem obecności wody w jego otoczeniu w >telefonie zachodzą niewielkie zmiany, które jednak mają tak duży wpływ na całość, iż uniemożliwiają >dalszą logiczną pracę telefonu. >W rzeczywistości obserwujemy wiele zdarzeń, w których specyficzna niewielka zmiana w otoczeniu >obiektu (bardzo skromny przepływ energii), powoduje znaczącą zmianę stanu obiektu i jego działania. >Przykładem może być nieszczelna skrzynia wypełniona trotylem, która dla jednego Pana od 10 lat >pełniła rolę krzesła przy śniadaniach, aż do czasu kiedy ten nieuważnie upuścił niedogaszoną zapałkę >po odpaleniu papierosa. To delikatne rozchylenie palców utrzymujących zapałkę zdecydowało o zmianie >stanu krzesła i jego działania na kolejne lata. >Powstaje naturalne pytanie. Czy telefon komórkowy po zanurzeniu w wodzie umiera tak samo jak >człowiek? >No i idące za tym pytanie. Czy człowiek jest telefonem komórkowym tylko nieco bardziej złożonym >wewnętrznie i po upgrejdzie oprogramowania? >Jeśli człowiek to komórka to co z prawami człowieka, boskimi przykazaniami i wizjami Jezusa >Chrystusa Pana Naszego?
Jeśli człowiek miałby być telefonem komórkowym, to trzeba by zredukować jego psychikę do mechaniki i elektroniki komórki tzn. wszystkie zachowania psychiki człowieka wytłumaczyć w terminach mechaniki i elektroniki, ale czy taka operacja jest możliwa ?
Mod: Kasuj zbędne cytowania.
|
|
 | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | > ale czy taka operacja jest możliwa ?No pewnie - teraz sztuczne narządy ruchu a potem chipy współpracujące z mózgiem - poszerzające tzw. "świadomość". Zrozumiałem, że filozofia to religijny bełkot - coś jak "olaboga ja umrę, co począć, ja nieszczęśliwy" dlatego pozwoliłem sobie na ten żarcik  .
|
|
|  | | hamelet (65 punktów) | > >ale czy taka operacja jest możliwa ?> No pewnie - teraz sztuczne narządy ruchu a potem chipy współpracujące z mózgiem - poszerzające tzw. "świadomość".> Zrozumiałem, że filozofia to religijny bełkot - coś jak "olaboga ja umrę, co począć, ja nieszczęśliwy" dlatego pozwoliłem sobie na ten żarcik .Czy ból człowieka, jego cierpienie można opisać w terminach mechaniki czy elektroniki ?
|
|
| |  | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | >Czy ból człowieka, jego cierpienie można opisać w terminach mechaniki czy elektroniki ?
Oczywiście. Wystarczy utożsamić napięcia rozumiane jako różnicę potencjałów z napięciami emocjonalnymi.
Wystarczy uznać, że bół jest przymusem do działalnia lub zaniechania działania.
|
|
| | |  | | hamelet (65 punktów) | >>Czy ból człowieka, jego cierpienie można opisać w terminach mechaniki czy elektroniki ? >Oczywiście. Wystarczy utożsamić napięcia rozumiane jako różnicę potencjałów z napięciami emocjonalnymi. >Wystarczy uznać, że bół jest przymusem do działalnia lub zaniechania działania.
Jeśli utożsamiasz napięcie jako różnicę potencjałów z napięciem emocjonalnym, to wtedy również napięcie emocjonalne należy utożsamiać z napięciem jako różnicą potencjałów. Więc akumulator jak najbardziej posiada emocje, silnik elektryczny również, pralka do prania także, bo wszystkich tych urządzeń zasadą działania jest napięcie jako różnica potencjałów, które należy utożsamiać z napięciami emocjonalnymi.
|
|
| | | |  | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | >Jeśli utożsamiasz napięcie jako różnicę potencjałów z napięciem emocjonalnym, to wtedy również napięcie emocjonalne należy utożsamiać z napięciem jako różnicą potencjałów. Więc akumulator jak najbardziej posiada emocje, silnik elektryczny również, pralka do prania także, bo wszystkich tych urządzeń zasadą działania jest napięcie jako różnica potencjałów, które należy utożsamiać z napięciami emocjonalnymi.
No i brawo i zagadka świadomości i odczywanych emocji została wyjaśniona.
Różnica pomiędzy człowiekem i akumulatorem jest taka, że człowiek jest urządzeniem niezmiernie podzielonym w porównaniu z nieznacznie podzielnym akumulatorem przez co działania człowieka są niezmiernie złożone w porównaniu z prostym działaniem akumulatora.
Niemniej oba urządznie i człowiek i akumulator, choć na różnym poziomie złożoności, to działają napędzani zmianami otoczenia.
Wystarczy oba urządzenia nieco odizolować od otoczenia - np. umieszczając je w próżni bez grawitacji - żeby się przekonać, że oba przestaną działać.
|
|
| | | | |  | | hamelet (65 punktów) | >>Jeśli utożsamiasz napięcie jako różnicę potencjałów z napięciem emocjonalnym, to wtedy również napięcie emocjonalne należy utożsamiać z napięciem jako różnicą potencjałów. Więc akumulator jak najbardziej posiada emocje, silnik elektryczny również, pralka do prania także, bo wszystkich tych urządzeń zasadą działania jest napięcie jako różnica potencjałów, które należy utożsamiać z napięciami emocjonalnymi. >No i brawo i zagadka świadomości i odczywanych emocji została wyjaśniona.
Nie wyjaśniona, ale zaklęta niepotwierdzonym założeniem, że różnica potencjałów to to samo co napięcie emocjonalne.
>Różnica pomiędzy człowiekem i akumulatorem jest taka, że człowiek jest urządzeniem niezmiernie podzielonym w porównaniu z nieznacznie podzielnym akumulatorem przez co działania człowieka są niezmiernie złożone w porównaniu z prostym działaniem akumulatora.
To są czcze założenia, że człowiek jest urządzeniem niezmiernie podzielnym, żeby to wiedzieć trzeba by znać ilość części z którch składa się człowiek. Takie wypowiedzi, to zwykłe gusła polegające na zaklinaniu rzeczywistości.
>Niemniej oba urządznie i człowiek i akumulator, choć na różnym poziomie złożoności, to działają napędzani zmianami otoczenia. >Wystarczy oba urządzenia nieco odizolować od otoczenia - np. umieszczając je w próżni bez grawitacji - żeby się przekonać, że oba przestaną działać.
Z tym, że cżłowiek wie iż przestaje działać, różnica potencjałów i niezmierna podzielność nic nie mówią o takiej wiedzy.
|
|
| | | | | |  | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | >Nie wyjaśniona, ale zaklęta niepotwierdzonym założeniem, że różnica potencjałów to to samo co napięcie emocjonalne.
Wystarczy przeanalizować budowę jakiegokolwiek człowieczego receptora, żeby mieć pewność, że chodzi wyłącznie o +, - i podział (czasoprzestrzenny rozkład potencjaów).
Jak to nie wystarczy to można przeanalizować dokładnie różnice pomiędzy układem sterowania a efektorem w dowolnym urządzeniu w tym także człowieku, żeby dojść do wniosku, że chodzi wyłącznie o +, - i ich rozkład w czasie i przestrzeni.
Jak to nie wystarczy to można na upartego przypiąć 2 elektrody do uda, zmieniać rozkład potencjału elektrycznego pomiędzy elektrodami i obserwować co się będzie działo. A jak już się zaobserwuje to zestawić to z emocjami jakie jawiły sie w tym samym czasie w duszy. Wóczas należy sobie odpowiedzieć na pytanie. Jak to się stało, że czułem przepływ prądu przez moje ciało, a uczucie to było czystym abstaktem, którego doznać może jedynie świadomoa osoba.
To nie jest żadne założenie - to jest zwykła 100% - czytaj stówka. Jak ci obniżę ciśnienie w pokoju to poczujesz to - czytaj będziemi mieli do czynienia z abstrakcyjną emocją świadomej osoby, która będzie jakimś tam motywem do działania.
>To są czcze założenia, że człowiek jest urządzeniem niezmiernie podzielnym, żeby to wiedzieć trzeba by znać ilość części z którch składa się człowiek. Takie wypowiedzi, to zwykłe gusła polegające na zaklinaniu rzeczywistości.
Ja tam słyszałem, że mózg jest nieźle podzielony i to nie były zaklęcia. Czy znajdujesz podobne podziały w prostych urządzeniach?
>Z tym, że cżłowiek wie iż przestaje działać, różnica potencjałów i niezmierna podzielność nic nie mówią o takiej wiedzy.
Od dziecka uczono mnie, że człowiek jest zasilany a raczej posilany i że brak zasilania zawsze kończy się źle. Że niby po co ludzie wciąż poszukują energii? Znaczy różnicy potencjałów w rzeczywistości? Żeby się przy życiu uchować.
Nie znajdziesz w swoim otoczeniu wystarczajaco dużej różnicy potencjałów - to jesteś trup.
|
|
| | | | | | |  | | hamelet (65 punktów) | >>Nie wyjaśniona, ale zaklęta niepotwierdzonym założeniem, że różnica potencjałów to to samo co napięcie emocjonalne. >Wystarczy przeanalizować budowę jakiegokolwiek człowieczego receptora, żeby mieć pewność, że chodzi wyłącznie o +, - i podział (czasoprzestrzenny rozkład potencjaów). >Jak to nie wystarczy to można przeanalizować dokładnie różnice pomiędzy układem sterowania a efektorem w dowolnym urządzeniu w tym także człowieku, żeby dojść do wniosku, że chodzi wyłącznie o +, - i ich rozkład w czasie i przestrzeni. >Jak to nie wystarczy to można na upartego przypiąć 2 elektrody do uda, zmieniać rozkład potencjału elektrycznego pomiędzy elektrodami i obserwować co się będzie działo. A jak już się zaobserwuje to zestawić to z emocjami jakie jawiły sie w tym samym czasie w duszy. Wóczas należy sobie odpowiedzieć na pytanie. Jak to się stało, że czułem przepływ prądu przez moje ciało, a uczucie to było czystym abstaktem, którego doznać może jedynie świadomoa osoba. >To nie jest żadne założenie - to jest zwykła 100% - czytaj stówka. >Jak ci obniżę ciśnienie w pokoju to poczujesz to - czytaj będziemi mieli do czynienia z abstrakcyjną emocją świadomej osoby, która będzie jakimś tam motywem do działania.
No właśnie analizy choćby najbardziej szczegółowe nic nie mówią o wniosku, ale o tym, co się zanalizowało. Wniosek jest czymś więcej niż skutkiem analizy.
>>To są czcze założenia, że człowiek jest urządzeniem niezmiernie podzielnym, żeby to wiedzieć trzeba by znać ilość części z którch składa się człowiek. Takie wypowiedzi, to zwykłe gusła polegające na zaklinaniu rzeczywistości. >Ja tam słyszałem, że mózg jest nieźle podzielony i to nie były zaklęcia. Czy znajdujesz podobne podziały w prostych urządzeniach?
Ale nie wiadomo jaka jest liczba tego podziału mózgu. W ogóle jakie to są te proste urządzenia, czy szczotka od kija to proste urządzenie ? Wystarczy na nie spojrzeć przez mikroskop, żeby się przekonać o skomplikowanej strukturze.
>>Z tym, że cżłowiek wie iż przestaje działać, różnica potencjałów i niezmierna podzielność nic nie mówią o takiej wiedzy. >Od dziecka uczono mnie, że człowiek jest zasilany a raczej posilany i że brak zasilania zawsze kończy się źle. >Że niby po co ludzie wciąż poszukują energii? Znaczy różnicy potencjałów w rzeczywistości? Żeby się przy życiu uchować. >Nie znajdziesz w swoim otoczeniu wystarczajaco dużej różnicy potencjałów - to jesteś trup.
No ale właśnie w tym rzecz, skąd wiadomo, że niewystarczająca duża różnica potencjałów oznacza śmierć. Bo przecież różnica potencjałów o tym nic nie mówi.
|
|
| | | | | | | |  | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | >Ale nie wiadomo jaka jest liczba tego podziału mózgu. W ogóle jakie to są te proste urządzenia, czy szczotka od kija to proste urządzenie ? Wystarczy na nie spojrzeć przez mikroskop, żeby się przekonać o skomplikowanej strukturze.
Uważam, że zależności w oddziaływaniach elementarnych opisują operatory logiczne a my w swojej złożoności nabyliśmy umiejetności rozpoznawania sieci bramek logicznych jednym rzutem oka.
Intuicyjnie mogę stwierdzić, że kij to proste narzędzie a komputer złożone. Moja intuicja mnie nie myli bo jest złożonym procesem mózgu na wzór odruchu bezwarunkowego, dzięki któremu umiem posługiwać się kijem jako narzędziem do tego stopnia precyzyjnie, że daje radę odbijać piłkę w ściśle określonym kierunku, choć podczas analizy lotu piłki i przy odbiciu mikroskopu nie używam.
>No ale właśnie w tym rzecz, skąd wiadomo, że niewystarczająca duża różnica potencjałów oznacza śmierć. Bo przecież różnica potencjałów o tym nic nie mówi.
Zmieniając skład chemiczny atmosfery zmieniasz w rzeczywistości różnicę potancjałów wiązań chemicznych prowadzącą do reakcji. Nie znam się na tym ale przypuszczam, że istnieje możliwość zmiany składu chemicznego atmosfery bez uśmiercenia człowieka. Musi być jedynie zachowana zbliżona różnica potencjałów pomiędzy tym co w jedzeniu a tym co w powietrzu. Musi być zachowany zbliżony poziom przepływu energii przez komórki. Jeśli różnica potencjałów zmniejszy się lub zwiększy - układ rozpadnie się i człowiek jest trup.
Z rożnicą potencjałów masz do czynieniea w procesie odżywania komórek jak również w procesie działania zmysłu wzroku. Dwie przepływjące i nakłądające się energie prowadzące do łącznych konsekwencji w operatorach logicznych.
Choć cały temat przedstawiam w formie żartu - to i tak na stówkę mam rację. Bo czym niby miałby być abstrakcyjne uczucie ciepła świadomej osoby - jeśli nie dosłownie przepływem energii od + do - w czasie i przestrzeni - takim samym jak przepływający strumień wody. Uczucie ciepła, które stanowi motyw i jest źródłem reakcji.
|
|
| | | | | | | | |  | | hamelet (65 punktów) | >Intuicyjnie mogę stwierdzić, że kij to proste narzędzie a komputer złożone. Moja intuicja mnie nie myli bo jest złożonym procesem mózgu na wzór odruchu bezwarunkowego, dzięki któremu umiem posługiwać się kijem jako narzędziem do tego stopnia precyzyjnie, że daje radę odbijać piłkę w ściśle określonym kierunku, choć podczas analizy lotu piłki i przy odbiciu mikroskopu nie używam.
Gdyby intuicja faktycznie była czymś na wzór odruchu bezwarunkowego, dzięki któremu można rozpoznać kij jako proste narzędzie a komputer złożone, to każdy człowiek na ziemi winien mieć identyczny odruch bezwarunkowy a czy np. mieszkaniec plemienia bantu intuicyjnie określi ,że kij jest prostym narzędziem a komputer złożonym ? Całkiem możliwe, że powie odwrotnie. Albo technolog obróbki drewna także najpewniej miałby cokolwiek inne zdanie nt. prostego narzędzia jakim jest kij. A wtedy nie są to wcale odruchy bezwarunkowe, ale uwarunkowane wieloma czynnikami np. kulturowym, zwyczajowi, naukowymi itd.
>Choć cały temat przedstawiam w formie żartu - to i tak na stówkę mam rację. Bo czym niby miałby być abstrakcyjne uczucie ciepła świadomej osoby - jeśli nie dosłownie przepływem energii od + do - w czasie i przestrzeni - takim samym jak przepływający strumień wody. Uczucie ciepła, które stanowi motyw i jest źródłem reakcji.
No właśnie czym miałoby być abstrakcyjne uczucie ciepła świadomej osoby, bo na pewno nie przepływem energii. Powtarzam po raz kolejny, że przepływ energii nic nie mówi o uczuciu ciepła ale jedynie o przepływie owej energii. Owszem można mówić o tym, że uczucie ciepła to przepływ energii, ale wtedy takie uczucie ciepła uwarunkowane jest elektrostatyką, to bardzo wąskie pojęcie uczucia ciepła (jeśli w ogóle jakiekolwiek). Bo np. elektrodynamika mówiłaby inaczej o uczuciu ciepła, mechanika jeszcze inaczej, termodynamika również inaczej. W tym sensie wskazywanie na elektrostatykę jako wyznacznik uczucia ciepła jest swego rodzaju dogmatem. Owszem dogmatem często pożytecznym, ale nic nie mówiącym o uczuciu ciepła.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 krystkon (293 punktów) (zablokowany) | > Gdyby intuicja faktycznie była czymś na wzór odruchu bezwarunkowego, dzięki któremu można rozpoznać kij jako proste narzędzie a komputer złożone, to każdy człowiek na ziemi winien mieć identyczny odruch bezwarunkowy ...Odruchy bezwarunkowe też bywają różne, u jednych zawodne u innych niezawodne. Bynajmniej odruchy bezwarunkowe nie są u wszystkich identyczne - choć pełnią podobną rolę. > No właśnie czym miałoby być abstrakcyjne uczucie ciepła świadomej osoby, bo na pewno nie przepływem energii. Powtarzam po raz kolejny, że przepływ energii nic nie mówi o uczuciu ciepła ale jedynie o przepływie owej energii. Owszem można mówić o tym, że uczucie ciepła to przepływ energii, ale wtedy takie uczucie ciepła uwarunkowane jest elektrostatyką, to bardzo wąskie pojęcie uczucia ciepła (jeśli w ogóle jakiekolwiek). Bo np. elektrodynamika mówiłaby inaczej o uczuciu ciepła, mechanika jeszcze inaczej, termodynamika również inaczej. W tym sensie wskazywanie na elektrostatykę jako wyznacznik uczucia ciepła jest swego rodzaju dogmatem. Owszem dogmatem często pożytecznym, ale nic nie mówiącym o uczuciu ciepła.Niestety zakres użytych w tym opisie pojęć uniemożliwia mi prawidłowe zrozumieniego go. Odpowiem więc jak zawsze intuicyjnie  . Widzenie jest możliwe dzięki temu, że stale niski potencjał siatkówki umożliwia jej nieustanne pochłnianie energii z otoczenia. Żeby ten potencjał siatkówki mógł być nieustannie niski to energię siatkówki muszą nieustannie pochłąniać nerwy a za nimi mózg. W efekcie ta eneregia musi być zużyta, tzn. wydalona na zewnątrz, bo w przeciwnym razie człowiek naładowałby się jak akumulator. Więc po przepłynięciu przez mózg zostaje w efekcie zurzyta i wydalona w postaci ciepła lub ruchu. Można wręcz dojść do wnioku, że dzięki temu, że człowiek się tyle rusza to jego siatkówki mogą być nieustannie czarne jak noc. Gdyby nie to, że temu przepływowi energii przez ciało człowieka towarzyszy widziany przez osobę abstrakcyjny obraz to można byłoby dojść do wnioku, że człowiek od A do Z jest maszyną albo rośliną. Cały problem jest więc w świadomości - inaczej mówiąc duszy. Z drugiej strony obserwujemy reakcje maszyn i roślin na zmiany natężenia światła w ich otoczeniu. Skąd więc pomysł, że reakcja ciała człowika na zmiany natężenia światła w otoczeniu jest czymś całkowiecie odmiennym od reakcji maszyn i roślin? Wydaje mi się, że pomysł jest bezpodstawny. Ale jaki związek ma z tym stale ciemna siatkówka? Otóż w przyrodzie powstają pewne złożóne zjawiska jak np. wir rzeczny. i wg mnie zarówno całe ciało człowieka jak i jego ciemna siatkówka są takim bardzo złożonym zjawiskiem w przyrodzie. Jesteś święcie przekonany, że każdy ruch ciała człowieka, w tym jego wyjazd na seminarium do Turcji, dzieją się w prawach natury tych samych, które rządzą ruchem roślin czy maszyn. Jestem święcie przekonany, że ruchom maszyn i roślin towarzyszy ta sama świadomość, która towrzyszy organizmowi ludzkiemu. To wszystko wydaje się oczywiste i dziwię się odmiennym koncepcjom. --------------------------- W działaniu samochodu energia zużyta na skręt kierownicy w prawo jest takim samym zasileniem w energię w energię jak paliwo nalane do baku. Część energii wydalonej przez samochód na zwetnąrz podczas ruchu kołami pochodzi z kręcenia kierownicą.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | hamelet (65 punktów) | >>Gdyby intuicja faktycznie była czymś na wzór odruchu bezwarunkowego, dzięki któremu można rozpoznać kij jako proste narzędzie a komputer złożone, to każdy człowiek na ziemi winien mieć identyczny odruch bezwarunkowy ...
>Odruchy bezwarunkowe też bywają różne, u jednych zawodne u innych niezawodne. Bynajmniej odruchy bezwarunkowe nie są u wszystkich identyczne - choć pełnią podobną rolę.
Nie, odruchy bezwarunkowe są identyczne, bo wszystkie odbywają się bez udziału woli. Jeśli zatem intuicja ma być czymś na wzór odruchu bezwarunkowego, to winna mieć przynajmniej jedną cechę identyczną, taką aby mogła być w sposób jednoznaczny rozpoznana, tak jak odruch bezwarunkowy. Jeśli takiej cechy intuicja nie posiada, to jej rozpoznanie sprowadzane jest do obserwacji i arbitralnego wyboru, co jest a co nie jest intuicją.
>Z drugiej strony obserwujemy reakcje maszyn i roślin na zmiany natężenia światła w ich otoczeniu. Skąd więc pomysł, że reakcja ciała człowika na zmiany natężenia światła w otoczeniu jest czymś całkowiecie odmiennym od reakcji maszyn i roślin? >Wydaje mi się, że pomysł jest bezpodstawny.
Stąd, że reakcje maszyn i roślin na zmiany natężenia świata w ich otoczeniu opierają się na skończonej liczbie obserwacji.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | > Nie, odruchy bezwarunkowe są identyczne, bo wszystkie odbywają się bez udziału woli.Wola jest wymysłem takim samym jak abstrakcja czy kultura. Człowiek to zaprogramowany, instynktowny zwierz taki sam jak pies, mrówka czy jeż. Od mrówki różni się wyłącznie liczbą zwojów, pozostając przy tym tak samo jak i ona automatyczny. W ciele ludzkim, niepodłączonym do prądu, do + i -, wszelkiej duszy, woli, myślenia abstrakcyjnego, moralności jak i kultury BRAK. > Stąd, że reakcje maszyn i roślin na zmiany natężenia świata w ich otoczeniu opierają się na skończonej liczbie obserwacji.Nie bardzo rozumiem - wg liczby elektronów wybitych ze światłoczułych powłok maszyn i roślin? Siatkówki, nerwy i mózg to części maszyn - a elektrony, które nimi przepływają policzalne. Jeśli te części maszyn nie są jeszcze wymienne - to tylko kwestia czasu. Co z tego, że reakcje homo sapiens na zmiany rozkładu natężenia światła w otoczeniu są szybkie i złożone w porównaniu z reakcjami roślin - kiedy u obu powstają w identyczny sposób. Skurcz i rozkurcz - fala w dół fala w górę - wszystko w prawach fizyki. Człowiek to oprogramowany robot. Podobnie jak wszystko co wokół niego. Życie ludzi na ziemii to element ewolucji globu - fizyczny proces - nie różniący się u podstaw od wietrzenia skał. Jesteśmy jedynie bomblami skorupy ziemskiej oderwanymi w procesie jej złożonego gotowania się. Elementem łączącym to co przed z tym co będzie po. Przecież to oczywiste, że taką samą duszę i emocje, jakie targają homo sapiens ma byle pompa wodna czy toczący się po zboczu kamień. Dziw, że ludzie nie dochodzą do tak oczywistego wniosku. Ten dziw jednak da się wyjaśnić. Człowiecze oprogramowanie uniemożliwia homo sapiens wiarę w to, choćby fakty były niezaprzeczalne. Homo sapiens będzie zawsze robił swoje - jak mrówki przy budowie mrowiska - bo cóż innego mógłby robić  .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | hamelet (65 punktów) | > Wola jest wymysłem takim samym jak abstrakcja czy kultura.> Człowiek to zaprogramowany, instynktowny zwierz taki sam jak pies, mrówka czy jeż.> Od mrówki różni się wyłącznie liczbą zwojów, pozostając przy tym tak samo jak i ona automatyczny.Nie chodzi o to, czy wola jest wymysłem, czy nie, ale że dzięki takiej jednoznacznej cesze można odróżnić odruch bezwarunkowy od warunkowego. Poza tym jeśli wg Ciebie wola jest wymysłem a podstawą odruchu bezwarunkowego jest przecież brak woli, to dlaczego pisząc wcześniej o intuicji, porównujesz ją z odruchem bezwarunkowym. W ten sposób również intuicja jest wymysłem podobnie jak wg Ciebie wola a co za tym idzie odruch bezwarunowy jest wymysłem. Sam sobie zaprzeczasz, najpierw piszesz co to jest intuicjia i upodabniasz ją do odruchu bezwarunkowego a następnie jej zaprzeczasz, że coś takiego wola i odruch bezwarunkowy a co za tym idzie tzn. intuicja również jest wymysłem. > W ciele ludzkim, niepodłączonym do prądu, do + i -, wszelkiej duszy, woli, myślenia abstrakcyjnego, moralności jak i kultury BRAK.> >Stąd, że reakcje maszyn i roślin na zmiany natężenia świata w ich otoczeniu opierają się na skończonej liczbie obserwacji.> Nie bardzo rozumiem - wg liczby elektronów wybitych ze światłoczułych powłok maszyn i roślin?> Siatkówki, nerwy i mózg to części maszyn - a elektrony, które nimi przepływają policzalne. Jeśli te części maszyn nie są jeszcze wymienne - to tylko kwestia czasu. Co z tego, że reakcje homo sapiens na zmiany rozkładu natężenia światła w otoczeniu są szybkie i złożone w porównaniu z reakcjami roślin - kiedy u obu powstają w identyczny sposób. Skurcz i rozkurcz - fala w dół fala w górę - wszystko w prawach fizyki.Prawa fizyki jak każda nauka empiryczna zawiera element obserwacji (element silnie niepewny. Jasne, że można sobie powiedzieć, że wszystkie części danej maszyny jeśli nie są wymienione, to na pewno kiedyś będą, ale skąd pewność, że jeśli kiedyś nawet będą wyliczone, to takie wyliczenie będzie prawidłowe) Prawa fizyki wyznaczone są m. in. na podstawie skończonej ilości obserwacji. Stąd wszystkie prawa empiryczne bazują na pewnych uogólnieniach z wcześniej zaobserwowanych zdarzeń. I nic nie mówią o teraźniejszych lub przyszłych zdarzeniach, ale jedynie zakładają na podstawie swoich praw i skończonej liczby obserwacji, że to co wydarzyło się w przeszłości, wydarza się obecnie a także wydarzy się w przyszłości. Takie rozumowanie jest często beznadziejne i ograniczające swobodę myśli co zresztą można bardzo łatwo pokazać. > Człowiek to oprogramowany robot. Podobnie jak wszystko co wokół niego.> Życie ludzi na ziemii to element ewolucji globu - fizyczny proces - nie różniący się u podstaw od wietrzenia skał.Ewolucja to kolejna teoria empiryczna zawierająca skończoną liczbę obserwacji. Owszem można sobie zakładać, że życie ludzi na ziemi to element ewolucji, ale należy pamiętać, że taka teza wysunięta jest na podstawie pewnej bardzo małej ilości zdarzeń. Pewnie, że czasami ewolucja może się przydać. Jednak rozciąganie tej tezy na przyszłość jako jedynie obowiązującej może być zwykłym nadużyciem, albo wręcz zwykłym chwytem erystycznym, gdzie mówiącemu w ten sposób wcale nie chodzi o przedstawienie sprawy zgodnie z faktami, ale o zrealizowanie sobie znanych celów. > Przecież to oczywiste, że taką samą duszę i emocje, jakie targają homo sapiens ma byle pompa wodna czy toczący się po zboczu kamień. Dziw, że ludzie nie dochodzą do tak oczywistego wniosku. Ten dziw jednak da się wyjaśnić. Człowiecze oprogramowanie uniemożliwia homo sapiens wiarę w to, choćby fakty były niezaprzeczalne. Homo sapiens będzie zawsze robił swoje - jak mrówki przy budowie mrowiska - bo cóż innego mógłby robić .Z tego wynika, że Ty nie jesteś homo sapiens, człowieczym oprogramowaniem uniemożliwiającym wiarę w fakty niezaprzeczalne, bo przecież w nie wierzysz. Ludzie nie dochodzą do jak piszesz tak oczywistych wniosków, bo homo sapiens to m. in. postawa zdroworozsądkowa "jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz", a nie uprawianie akademickiej nowomowy polegającej na mówieniu, żeby nic nie powiedzieć. I niech jak najbardziej homo sapiens robi swoje, jak te mrówki, niżby miał słuchać jaśnie oświeconych mężów jak oto rzeczy się mają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | Cóż za uporządkowane emocje.
I ja uporządkowałbym swoje gdyby inni zaczęli dochodzić do słusznego wniosku, że maszyny odczuwają emocje i myślą abstrakcyjnie podobnie do człowieka, że posiadają tą samą duszę co człowiek, że człowiek jest tylko częścią większej maszyny od siebie. Wówczas w ogóle porzuciłbym temat jako mało interesujący i dla mnie wyczerpany.
A tak, choćbym nie chciał, to muszę. Bo inaczej gdzie mój błąd? Zwariowałem? A skoro zwariowałem to dlaczego inne moje wnioski są zgodne z wnioskami większości populacji? Czy można zwariować tylko w jednej sprawie a w innych pozostać umysłowo sprawnym? Jak to możliwie, że inni nie dochodzą do podobnego wniosku? Jak to możliwe, że ateiści akceptują istnienie światów niematerialnych i gotowi są twierdzić o istnieniu abstraktów bez udziału materii?
Nie wierzę w istnienie abstrakcji oderwaniej od materii. Dla mnie to jest nieakceptowalny fałsz. Nie zgadzam się by ten fałsz był powszechnie uznaną prawdą.
Co do obserwacji - np. obserwacji zjawiska fizycznego prowadzonej przez naukowca - to nie różni się ona u podstaw niczym od włożenia przez niego kromki chleba do ust. Obserwacja jest bodźcem - jest zasileniem ciała - źródłem przepływającej przez ciało energii - źródłem emocji prowadzącej do działania - jest źródłem reakcji. Obserwaicja jest zetknięciem się ciała homo sapiens z różnicą potencjałów w otoczeniu - dosłownie tym samym co chwycenie się za kable przewodzące prąd elektryczny.
------------------------- Myśli człowieka można nieco zmienić zmieniając zwyczajnie skład chemiczny krwii - bo mózg to motor taki sam jak silnik w samochodzie. Wystarczy dosypać cukru do paliwa, żeby zaczął inaczej działać. Więc jak, ktoś, kto spożywał alkohol i pamięta swój sposób myślenia po alkoholu, może nie dojść do wniosku, że ciało homo sapiens i dusza człowieka to jedno i to samo - nie dwa odrębne, z czego jedno niematerialne - tylko jeden.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | hamelet (65 punktów) |
>Jak to możliwe, że ateiści akceptują istnienie światów niematerialnych i gotowi są twierdzić o istnieniu abstraktów bez udziału materii?
Nie tylko akceptują i twierdzą o istnieniu światów możliwych, ale mają solidne podstawy, na rzecz swoich twierdzeń. Więcej, twierdzą, że światy możliwe to creatio et nihilo. To jest dopiero jazda i swoboda myślenia. Ludzie akceptujący wielość światów możliwych, to nie tylko ateiści.
>Nie wierzę w istnienie abstrakcji oderwaniej od materii. Dla mnie to jest nieakceptowalny fałsz. Nie zgadzam się by ten fałsz był powszechnie uznaną prawdą.
Z tym że w związku z twierdzeniem, że abstrakcja nie jest oderwana od materii. Powstaje pytanie w jaki sposób oddzielić abstrakcje (terminy ogólne) od materii, czy w którym miejscu abstrakcja przechodzi w materię i odwrotnie. Jeśli ten oto kawał żelaza, kamień jest materią, a abstrakcja będąca terminem ogólnym np. "energia", czyli coś co sprawia, że jak zrzucisz ten oto kamień, kawał żelaza na ziemie, po ich wylądowaniu na ziemi pojawi się dzwięk i ciepło. To podziel najpierw te kawałki materii w postaci tego oto kamienia, żelaza na materię i energię. Potem można spróbować się zastanwiać czy abstrakcja jest albo nie jest oderwana od materii.
>Co do obserwacji - np. obserwacji zjawiska fizycznego prowadzonej przez naukowca - to nie różni się ona u podstaw niczym od włożenia przez niego kromki chleba do ust. Obserwacja jest bodźcem - jest zasileniem ciała - źródłem przepływającej przez ciało energii - źródłem emocji prowadzącej do działania - jest źródłem reakcji. Obserwaicja jest zetknięciem się ciała homo sapiens z różnicą potencjałów w otoczeniu - dosłownie tym samym co chwycenie się za kable przewodzące prąd elektryczny.
Pisząc o obserwacji nic o niej nie powiedziałeś, bo przecież terminem obserwacyjnym można nazwać to, co jest obserwowane a czy ktokolwiek obserwował jak piszesz zetknięcie ciała homo sapiens z różnicą potencjałów w otoczeniu, czy w ogóle ktokolwiek obserwował różnice potencjałów, prąd elektryczny. Są to terminy nieobserwowalne pewnych teorii empirycznych. >------------------------- >Myśli człowieka można nieco zmienić zmieniając zwyczajnie skład chemiczny krwii - bo mózg to motor taki sam jak silnik w samochodzie. Wystarczy dosypać cukru do paliwa, żeby zaczął inaczej działać. Więc jak, ktoś, kto spożywał alkohol i pamięta swój sposób myślenia po alkoholu, może nie dojść do wniosku, że ciało homo sapiens i dusza człowieka to jedno i to samo - nie dwa odrębne, z czego jedno niematerialne - tylko jeden.
Tak, są to martwe myśli, które symulowane herbatą z prądem, czy przeróżnymi teoriami powtarzanymi jak mantry w które każe się wierzyć i uczyć ich na pamięć, a broń boże żeby spróbować je zrozumieć, bo najpewniej dojdzie się do tego, że bazują na samo zaprzeczeniach. Więc powtarza się wyćwiczone brednie, że np. człowiek to ciało i dusza, albo że istnieje tylko ciało, albo że istnieje tylko dusza itd., że człowiek to duch w maszynie, albo że w ogóle jest maszyną, albo też duchem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | Nie mają solidnych podstaw. Bazują na przekonaniu, że obiekt różni się od czynności ale kiedy zapytać ich o tą różnicę - nic nie odpowiedzą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | hamelet (65 punktów) | >Nie mają solidnych podstaw. >Bazują na przekonaniu, że obiekt różni się od czynności ale kiedy zapytać ich o tą różnicę - nic nie odpowiedzą.
No a co mieliby odpowiedzieć ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon (293 punktów) (zablokowany) | Że to nierozróżnialna jedność - obiekto-czynność - i tylko taką formę znamy. Nie znamy czynności bez obiektów ani obiektów bez czynności.
Wg mnie to właśnie na tym prostym odróznieniu obiektów od czynności została zbudowana legenda o niematerialnych abstraktach - legenda o niematerialnych znaczeniach.
Ale to jest fałsz i to okropny. Wystarczy przecież spojrzeć na to jak się komunikujemy. Nie mam szans wyrażenia czegokolwiek bez spalenia choćby jednej kalorii. Nie mam szans odebrania jakiejkolwiek informacji bez przepływu energii przez moje ciało.
Nie trzeba się nawet nad tym specjalnie zastanawiać, żeby dojść do wniosku, że niematerialna abstrakcja to okropny fałsz a dusza oderwana od ciała to już jest po prostu chore. No i jak żyć w takim okropnym fałszu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | hamelet (65 punktów) | >Że to nierozróżnialna jedność - obiekto-czynność - i tylko taką formę znamy. Nie znamy czynności bez obiektów ani obiektów bez czynności.
Pisałem wcześniej, żeby stwierdzić nierozróżnialność czegokolwiek, najpierw należałby podzielić obiekt i czynność na osobne jednostki. Dopiero wtedy można by się zastanawiać, czy są odróżnialne czy nie. Jeśli takiego podziału się nie dokona, tylko od razu orzeka się o jedności obiektu i czynności, to tym samym dopuszcza się, że w skład takiej nierozróżnialnej jedności mogą również wchodzić takie rzeczy które nie są ani obiektem ani czynnością np. duch, anioły, myszki miki, kaczory donaldy i co tylko można sobie wyobrazić. No bo skoro zakłada się nierozróżnialność jedność obiekto-czynność, to konsekwencją takiego założenia jest to, że po pierwsze nie wiadomo, czy w ogóle jest coś takiego jak obiekt czy czynność (bo w jaki sposób je odróżnić a tym samym określić) a po drugie konsekwencją takiej nieweidzy jest "wpychanie" innych przeróżnych rzeczy takich jak wyżej.
>Wg mnie to właśnie na tym prostym odróznieniu obiektów od czynności została zbudowana legenda o niematerialnych abstraktach - legenda o niematerialnych znaczeniach.
Inaczej, właśnie na braku jednoznaczności tzn. jednoznacznego odróżniania nie tylko obiektu i czynności zbudowano legendy o cyborgach, archaniołach, diabłach, socjalizmie, komunizmie, demokracji itd.
>Ale to jest fałsz i to okropny. >Wystarczy przecież spojrzeć na to jak się komunikujemy. Nie mam szans wyrażenia czegokolwiek bez spalenia choćby jednej kalorii. Nie mam szans odebrania jakiejkolwiek informacji bez przepływu energii przez moje ciało.
Nieprawda, gdyby była taka jednoznaczność jak piszesz, to każda kaloria prowadziłaby do wyrażenie czegoś tam, a tak nie jest, bo można się nażreć napić następnie wszystko wydalić i to wszystko. Poza tym nikomu nie udało się pokazać powiązania, czy w jaki sposób spalane kalorie wpływają na takie pojęcia abstrakcyjne jak liczby, energia, siła itd. Bo jedynie zaobserwowano pewną SKOŃCZONĄ regularność zdarzeń a wyciąganie z tej SKOŃCZONEJ powtarzalności wniosku, że abstrakcja wynika ze spalania kalorii jest nadużyciem. To tak jakby powiedzmy tysiąc razy zaobserwowano białe łabędzie i na tej podstawie zakłada się, że wszystkie łabędzie są białe. Jasne, że można sobie mówić, że i tak wszystkie łabędzie są białe, tylko że wtedy dopuszcza się również, że łabędzie mogą być czarne, czy innego dowolnego koloru. Podobnie sprawa ma się z tym, że nie ma szans na wyrażenie czegokolwiek bez spalenia choćby jednej kalorii, to tym samym dopuszcza się, że wyrażenie czegokolwiek jest możliwe dzięki np. duchowi, aniołowi itd.
>Nie trzeba się nawet nad tym specjalnie zastanawiać, żeby dojść do wniosku, że niematerialna abstrakcja to okropny fałsz a dusza oderwana od ciała to już jest po prostu chore. No i jak żyć w takim okropnym fałszu?
Jak widać abstrakcja, czy dusza bez ciała, ciało z duszą, ciało, mogą być tak samo chore, jak to, że mamy do czynienia z nierozróżnialnymi obiektami-czynnościami.
|
|
1 na 1 | szarley (54913 punktów) |
> W rzeczywistości obserwujemy wiele zdarzeń, w których specyficzna niewielka zmiana w otoczeniu> obiektu (bardzo skromny przepływ energii), powoduje znaczącą zmianę stanu obiektu i jego działania.> Przykładem może być nieszczelna skrzynia wypełniona trotylem, która dla jednego Pana od 10 lat> pełniła rolę krzesła przy śniadaniach, aż do czasu kiedy ten nieuważnie upuścił niedogaszoną zapałkę> po odpaleniu papierosa. To delikatne rozchylenie palców utrzymujących zapałkę zdecydowało o zmianie> stanu krzesła i jego działania na kolejne lata.Od ćwierćwiecza zajmuję się zawodowo modelowaniem zjawisk wybuchowych. Po raz pierwszy słyszę, że zapalona zapałka zainicjowała wybuch trotylu
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|