 |
Zakład Pascala z punktu widzenia Boga Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-08-2013 15:55 | slik (20011 punktów) | Zakład Pascala z punktu widzenia Boga
10 na 10 | "Tak to prawda! Jestem wszechmogący wszechwiedzący i znam każdą myśl, ale z pewnością nie zauważę twoich kalkulacji, fałszu oszukiwania samego siebie i tego że twoja wiara opiera się na stwierdzeniu "a co mi szkodzi?" Niebo jest pełne takich jak Ty!" - czyż nie tak mógłby rzec Stwórca? (znalezione w poczekalni demotów)
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | Jacholek (5699 punktów) |
Stwórca być może stosuje zasadę iż cel uświęca środki - w tym przypadku "ważne iż mnie uwielbiasz a to z jakiego powodu to już mnie mniej obchodzi". Oczywiście to jest wszystko jednym absurdem, bo taki Stwórca bawi się zabawkami stworzonymi przez siebie, albo nie jest wszechmocny co zaprzecza samej jego koncepcji.
|
|
 | 3 na 3 | slik (20011 punktów) | > Oczywiście to jest wszystko jednym absurdem, bo taki Stwórca bawi się zabawkami stworzonymi przez siebie, albo nie jest wszechmocny co zaprzecza samej jego koncepcji.> Szukanie logiki w religii jest przedsięwzięciem karkołomnym, przy którym bardzo łatwo się można zapętlić!
|
|
15 na 15 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | Na szczęście boga nie ma.
|
|
 | 4 na 4 | slik (20011 punktów) | > Na szczęście boga nie ma.  > Tak - dzięki Bogu, boga nie ma!
|
|
5 na 5 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | To co opublikowałeś jest w pewien sposób prostą parafrazą argumentów teologicznych przeciwko zakładowi paskala.
To co istotne w zakładzie Pascala to fakt, że jest sofizmatem, który opiera się na presuopzycji wzajemnej wyłączności swoich przesłanek.
Ujmując rzecz prościej: zakład Pascala jest sylogizmem tylko jeśli przyjmiemy ukryte założenie, że nie może być inaczej niż jego przesłanki stwierdzają (czyli że albo istnieje ten konkretny Bóg z takimi przymiotami albo nie). Oczywiście nie rozstrzygając tego problemu (czy to jedyne dwie możliwości) nie można uznać tego rozumowania za poprawnego.
Wystarczy sobie zadać pytanie, w którym miejscu zakład Pascala wyklucza chociażby opcje istnienia Allaha, żeby dostrzec poważną z punktu widzenia logiki lukę w rozumowaniu.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
12 na 12 | Jennifer85 (821 punktów) | Witam,
Zakład Pascala jest (niestety) bardzo powszechnym rozumowaniem. Może się to wydać mało wiarygodne, ale większość polskich katolików "wierzy" na tej zasadzie. Oczywiście cała teologia JP II oparta na walce z utylitaryzmem i hedonizmem, musiała sobie z tym poradzić. Stąd wszystkie "osoby jako podmioty", "miłosierdzia", "progi nadziei" i inne takie. Jest to próba zalepienia kitem faktu, że wiara katolicka to tylko hedonizm i utylitaryzm z nadbudową w zaświatach. Jeżeli przyjmiesz, że istnieje niebo, piekło, bóg jest sprawiedliwy, bóg jest kochający etc. to moralność i "wiara" staje się jedynie prostym rachunkiem zysków i strat. Chrześcijanin, a zwłaszcza "Pascalowiec" jawi się jako niepoprawny hedonista, który potrafi uwierzyć nawet w zaświaty, aby mu było dobrze. Wiem, wiem, jest jeszcze cała głęboka teologia, ale jako prosty człowiek mówię: "Nie kupuję tego". Przepis na ateistę? Uczciwość.
|
|
 | 6 na 6 | Luxuria (526 punktów) | > Może się to wydać mało wiarygodne, ale większość polskich katolików "wierzy" na tej zasadzie.Ano. I niekoniecznie nawet musi to być ich wina, cwaniactwo czy utylitaryzm, po prostu zostało im wpojone duże poczucie winy związane z niewiarą. "Jak to, Pan Jezus za ciebie umarł a ty nie wierzysz?", "Jak to, tyle dobra dostałeś od Pana Boga, jesteś mądry i ładny i nie wierzysz?", no i oczywiście stare dobre "Chcesz iść do piekła?".
|
|
| Kowalski4 (762 punktów) |  Z tego co słyszałem (choć nie pamiętam z lektury Pascala), to Pascal miał zakładać, że starania po kalkulacji przyniosą prawdziwą miłość do Boga.
|
|
 | | Jennifer85 (821 punktów) | Oby tak powiedział, bo tylko tym ocaliłby swoją reputację wielkiego myśliciela  No cóż ... Ludzie kochają samych siebie, niewidzialnych przyjaciół, postacie literackie, bogów, swoje samochody... Najpewniej jest jednak kochać ludzi, i to nie wszystkich. Pozostałych można po prostu zostawić w spokoju
|
|
2 na 2 | Luxuria (526 punktów) | Z perspektywy którego Boga? Bogini Morrigan mogłaby na przykład powiedzieć:
"To fajnie, że wierzysz, ale miałeś składać mi ofiary z ludzi, więc wy******"
[uwaga, nie mam pewności, że tej bogini akurat były składane ofiary z ludzi, po prostu sięgnęłam po imię pierwszego z brzegu wojowniczego boga kultury, która jest podejrzewana o składanie ofiar z ludzi]
|
|
 | 2 na 2 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) |
>[uwaga, nie mam pewności, że tej bogini akurat były składane ofiary z ludzi, po prostu sięgnęłam po imię pierwszego z brzegu wojowniczego boga kultury, która jest podejrzewana o składanie ofiar z ludzi]
A tam, w każdej religii znajdzie się przynajmniej jeden taki, który złoży ofiarę z "ludzia".
|
|
3 na 3 | Edorea (14 punktów) | > "Tak to prawda! Jestem wszechmogący wszechwiedzący i znam każdą myśl, ale z pewnością nie >zauważę twoich kalkulacji, fałszu oszukiwania samego siebie i tego że twoja wiara opiera się na >stwierdzeniu "a co mi szkodzi?" Niebo jest pełne takich jak Ty!"- czyż nie tak mógłby rzec Stwórca? (znalezione w poczekalni demotów) > Cóż, "bóg trójkątów jest trójkątem". Czyli wierzący w Boga Osobowego - wyobrażają sobie taką osobę, jak oni, ale wszechmocną. Swoją drogą, ciekawa byłaby gra komputerowa, w której grający byłby bogiem wszechmocnym w pewnych granicach, a n-pisy zachowywały by się jak ludzie. Czyli - jedni wrzeszczeliby "kochamy Cię, zniszcz naszych wrogów" inni - twierdziliby, że gracza nie ma, a jeszcze inni wznosiliby ramiona w górę i wołali: "Hasa diga eeboway" - czyli pieprz się boże. Jakie byłyby statystyki wśród graczy?
|
|
 | 1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Taka gra nazywała się "Black & White". Była to dość niedopracowana gra więc wielkiej popularności nie zdobyła.
|
|
|  | 1 na 1 | Edorea (14 punktów) | > Taka gra nazywała się "Black & White". Była to dość niedopracowana gra więc wielkiej popularności nie zdobyła.> Patrzyłam na grę - nie o takie coś mi chodziło. Raczej takie coś: Wpisujesz swoje imię, wybierasz Boga (Latający Potwór Spaghetti, Różowy Jednorożec, Szatan, inny...) Start: odzywa się tajemniczy głos: Witaj ... postanowił(eao)m wybrać się na wakacje. Od dziś ty pełnisz moje obowiązki. Do odwołania. Jak długo? Aż odpocznę dostatecznie! I na ekranie pojawiają się opcje: cuda, sprawdzanie kościoła i religijności, sprawdzanie poszczególnych osób, katastrofy. Możesz oczywiście zaglądać do każdego kościoła, także do tych, które czczą cię nieodpowiednio - pełnisz funkcję JEDYNEGO PRAWDZIWEGO BOGA. Wybierasz - cud - uratowanie dziecka - szpital onkologiczny dla dzieci - wybierasz dziecko i klikając w rysunek ciała usuwasz komórki rakowe. Powiedzmy: sto. I dziecko uratowane. W szpitalu jest osiemdziesiąt dzieci, które wybierzesz? (a w sumie to dość okropne dla kogoś, kto stracił bliskiego  ). Możesz poprzemawiać do jakiś ludzi - a oni mogą cię usłuchać lub nie i pomyśleć, że coś źle z nimi i muszą iść do psychiatry . I tak dzień w dzień - jak to Bóg. Idziesz do pracy i wyłączasz kompa - a tam ktoś może umiera! Dziewczyna, którą sobie wziąłeś pod opiekę wchodzi w nieodpowiedni zaułek i t.p.
|
|
5 na 5 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | > "Tak to prawda! Jestem wszechmogący wszechwiedzący i znam każdą myśl, ale z pewnością nie >zauważę twoich kalkulacji, fałszu oszukiwania samego siebie i tego że twoja wiara opiera się na stwierdzeniu "a co mi szkodzi?" Niebo jest pełne takich jak Ty!"- czyż nie tak mógłby rzec Stwórca? (znalezione w poczekalni demotów)
-Śmieszność zakładu Pascala polega na bezpodstawnym założeniu, że hipotetyczny bóg nagradza za wiarę w niego, że w ogóle potrzebuje jakiejś czci lub co gorsza religii. Tak wygląda typowe myślenie ofiary religijnej indoktrynacji, która uważa, że posiadła monopol na wyobrażenie boga. Cały ten absurdalny zakład, jednym zdaniem obala Thomas Jefferson, którego po raz kolejny zacytuję:
"Śmiało kwestionuj nawet istnienie Boga, ponieważ jeśli jakiś istnieje musi bardziej pochwalać hołd rozumu niż zaślepiającego strachu." Inaczej mówiąc na pewno bardziej doceniłby myślenie i uczciwość, korzystanie z mózgu którym nas obdarzył, niż trwanie w otępieniu i oszukiwanie samego siebie, licząc jeszcze za to na nagrodę.
"Mówić trzeba prosto, a myśleć w sposób skomplikowany - nie na odwrót" Franz Josef Strauss
|
|
| H.Kruger (860 punktów) | Spotkałem się ostatnio z postawą, która mi się bardzo z zakładem Pascala kojarzy. Pewien znany mi facet, używający życia na całego itd. - uważa, że do nieba trafi niechybnie, bo Bóg przecież ponad wszystko umiłował grzeszników. Jego zamiarem jest przed śmiercią szczerze okazać skruchę i to jego zdaniem sprawę załatwi. Jedyne zmartwienie, to umrzeć tak, żeby zdążyć. Pomijam konotacje z teorią, że nawrócony grzesznik jest więcej wart od bogobojnie żyjącego całe życie człowieka, ale zabawna jest myśl, że Bóg doceni wyrachowany powrót w ostatniej chwili na łono wiary. Co prawda facet tego nie mówi wprost, ale z jego słów i postępowania wynika, że nie wierzy. Ale na wszelki wypadek przed śmiercią zdąży
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|