Globalne ocieplenie (nieważne w tym wypadku czy antropogeniczne czy tez nie) ma bardzo istotny wpływ na rozmieszczenie i przemieszczanie się gatunków zwierząt. Są gatunki, które same z siebie się translokują, podążając śladem wzrostu temperatury. Są też takie, którym w owej translokacji pomaga człowiek (jeżeliby przyjąć koncepcję antropogenicznego ocieplenia, to wzrost temperatury wygenerowany przez człowieka, już sam w sobie byłby taką pomocą), a którym owo ocieplenie się klimatu pomaga zaadoptować się w nowych warunkach oraz przetrwać krytyczny dla nich czas - czyli np. zimę w warunkach polskich. Są też gatunki rodzime, u których wzrost temperatury powoduje nagłą eksplozję populacyjną i ekspansję na tereny do tej pory przez nie nieopanowane.Klimatolodzy wespół biolodzy ustalili, iż wzrost temperatury o 1 stopień C powoduje wydłużenie obszaru występowania zwierząt o ok. 180 km w kierunku biegunowym oraz o ok. 100 metrów wertykalnie.Istotnym przy tym jest, iż wydłużeniu ulega tylko jeden limes, bo dla większości gatunków fauny czynnikiem ograniczającym zasięg na danym obszarze jest minimalna a nie maksymalna temperatura. Fenomen ów w podręcznikowy sposób jest obserwowalny w akwenach M. Północnego - gdzie poszczególne gatunki ryb , w związku ze wzrostem temperatury - zasiedlają wody położone coraz bardziej na północ, przy czym ich zasięg południowy, w przypadku bardzo wielu gatunków, wcale się nie kurczy. Skutkiem takiego stanu rzeczy jest zachodzenie na siebie występowania poszczególnych gatunków - co prowadzi do konkurencji między nimi ora z- wielu wypadkach - istotnych zmian w ekosystemie.Wzorcowym przykładem zjawisk o których mowa powyżej jest pojawienie się na terenie Europy populacji papug (chodzi rzecz jasna o populacje dzikie) - ptaków do niedawna jednoznacznie kojarzonych z obszarami egzotycznymi. Każdy kto był w Barcelonie miał okazję najpewniej widzieć wielokrotnie mniszki nizinne - gatunek rodzimy dla Ameryki Południowej - które przywiezione do Europy przez kolekcjonerów, po ucieczce czy wypuszczeniu z niewoli, wyśmienicie zaadoptowały się do warunków europejskich. Jeszcze większe wrażenie sprawiają papugi Aleksandretty obrożne (Afryka, Ceylon), których populacja - sięgająca kilkadziesiąt tysięcy sztuk - występuje w Europie na znaczne bardzie północnych szerokościach, tj. w GB, Belgii, Niemczech, a sporadycznie trafiają się już w Polsce. Jak się okazuje bez większych problemów są one w stanie przetrwać ciepłe, zachodnioeuropejskie "nibyzimy", stają csię coraz większym utrapieniem dla rodzimych dziuplaków, takich jak dzięcioły czy kowaliki, z którymi toczą ostry bój o miejsca lęgowe.Inny gatunek inwazyjny, któremy wyjątkowo służy ocieplenie w Europie, to amerykański żółw czerwonolicy. Dostał się on do Europy w podobnych okolicznościach co papugi. Na połudnuowyhc obszarach kontynentu doskonale się rozwija i ekspanduje, zmieniając swoją żarłocznością oraz odchodami ekosystemy, w których funkcjonuje oraz skutecznie wygrywając rywalizację z rodzimymym gatunkiem - żółwiem błotnym. W Polsce ów inwazyjny żółw jest już takż eobecny - chociaż jeszcze , o ile mi wiadomo, nie udowodniono pełnego cyklu rozrodu zakończonego sukcesem. Z kolei w wodach Bałtyku, niedaleko od polskich wybrzeży odnotowano niedawno gatunek tropikalnej, ciepłolubej pąkli "Megabalanus coccopoma", która najpewniej dostała się do akwenu bałtyckiego z wodami balastowymi jednostek plywających bądź też przytwierdzona do kadłubów lub oprzyrządowania statków. Na mięczaki trzeba szczególnie uważać. Osławiona zebra mussels ( ), która w latach 80 - tych dostała się - w podobnych okolicznościach przyrody - do akwenów północnoamerykańskich z rejonu M. Kaspijskiego - powoduje do dnia dzisiejszego bardzo duże straty tak w przyrodzie amerykańskiej (wypieranie rodzimych gatunków) jak i w amerykańskiej gospodarce ( niszczenie, uszkadzanie, uniemożliwianie funkcjonowania infrastruktury zanurzonej w wodach).Zmiany klimatyczne mają także wplyw na gatunki krajowe. Wzrost temperatury wyraźnie sprzyja bocianom, które w południowej części Polski spotykane są coraz częściej na coraz wyższych wysokościach. Gatunkiem ikonicznym zmian jak wyżej jest ciepłoluby pająk zwany tygrzykiem paskowym, który w ciągu ostatnich kilku lat dokonał zawrotnej w tempie ekspansji z południowo - wschodniego zakątka kraju obejmując swym zasięgiem obszar całej Polski, przy czym w nowych miejscach występowania, jego populacje bywają bardzo liczne. Innym przykładem opisywanych fenomenów jest gatunek synogarlicy tureckiej ( dziki gołąb, cukrówka, sierpówka), której pierwszych przedstawicieli zaobserwowany na terenie Polski w 1940 r. W chwili obecnej jest to gatunek (gatunek sensu stricto synantropijny) bardzo liczny na terenie całego kraju, szczególnie w środowiskach miejskich - którego tak udanej ekspansji sprzyjało ocieplanie się klimatu. Gadów w Polsce nie ma zbyt wiele, w związku z czym każdy nowy przybysz wzbudza zrozumiale zainteresowanie. Otóż pod wpływem wzrostu temperatury zaczynają pojawiać się na południowych krańcach Polski dwa nowe gatunki gadzie - to jest zaskroniec rybołów ( krewny zaskrońca zwyczajnego ) oraz jaszczurka murowa, które do tej pory znane były jedynie z występowania u naszych południowych sąsiadów. W 2009 r. zaskrońca rybołowa zlokalizowano nad Puncówką w Cieszynie. Co więcej prognozuje się - w konsekwencji stałego ocieplania się klimatu - duże prawdopodobieństwo pojawienia się na terenie południowej Polski skorpionów z Przełomu Wachau w Austrii oraz- co wzbudza największe emocje - pytona birmańskiego. Ten ostatni to gadzi zawodnik z ekstraklasy. Zawleczony jako maskotka na Florydę, uciekł ( lub został wypuszczony przez znudzonych właścicieli ) z terriariów i w chwili obecnej sukcesywnie powiększa zasięg swojego występowania oraz dziesiątkuje faunę Florydy, w tym jelenie, aligatory oraz rysie ( bobcats). Ocenia się, iż za niedługo, ów potężny gad - wytrzymały na warunki atmosferyczne - będzie w stanie przetrwać w środowisku polskim. |