Racjonalista - Strona głównaDo treści
Witaj szkoło!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
31-08-2013 13:18Małyska (6054 punktów)Witaj szkoło!
Ocena 23 na 27
W poniedziałek początek roku szkolnego. Uczniowie znowu będą zgłębiać tajniki informatyki, biologii, fizyki, itd. Ale tylko "przy okazji". W szkole dzieci otrzymują przede wszystkim gruntowne wykształcenie religijne. Problem zaczyna się już w przedszkolu.
"Zazwyczaj przepisy rzeczywiście przewidują tygodniowo dwa zajęcia z religii, natomiast w ogóle nie gwarantują w przedszkolach i zerówkach zajęć z języków obcych. Taki program i taki sposób wydawania publicznych środków na edukację większości Polaków wcale jednak nie przeszkadza. - To nie jest naturalne. Czy taka jest podstawa programowa dla zerówki? - zastanawia się z niedowierzaniem dr Mariusz Zawodniak".natemat.pl(*)ko-jedna-angielskiego-to-farsa
Zaniepokojeni są też rodzice dzieci rozpoczynających szkolną edukację. "Dziś dostałam plan zajęć zerówki. Wynika z niego, że w tygodniu syn będzie miał dwa razy religię, a tylko raz język angielski. To farsa. Nie powinno tak być" - irytuje się Maria, jedna z naszych użytkowniczek, która ze swoim problemem postanowiła zwrócić się do redakcji naTemat".
Tak jest w Polsce. W Anglii władze edukacyjne inaczej widzą przyszłość najmłodszych obywateli. Już pięciolatki będą uczyć się jak pisać proste programy komputerowe, dziewięciolatki poznają podstawy modelowania matematycznego, a kilkunastoletni uczniowie będą korzystać z drukarek 3D.
"Uczniowie podstawówek, od pierwszej klasy (czyli już pięciolatki), będą się uczyć projektowania, testowania i pisania programów komputerowych, a także organizowania, przechowywania i odzyskiwania danych. Poznają zasady bezpieczeństwa w sieci, zabezpieczania informacji prywatnych, rozpoznawania zagrożeń i bezpiecznego porozumiewania się w Internecie".wyborcza.p(*)___Brytyjskie_pieciolatki.html
Za to u nas rozwija się akcja "ratowania" najmłodszych przed szkołą - "Ratuj maluchy". Szkoda, że przed szkołą, a nie przed indoktrynacją religijną.
Nasze dzieci chętniej uczy się o stworzeniu świata w sześć dni niż biologii czy geografii. Wystarczy zapoznać się z ramowymi programami nauczania uczniów w polskiej szkole od klasy pierwszej do ukończenia liceum ogólnokształcącego:
"Na przestrzeni całej edukacji dzieci z religią w wymiarze 2 godzin tygodniowo od początku do końca, otrzymują edukację w wymiarze 564 godzin. Stawia to religię w absolutnym czubie przedmiotów, na które polskie Państwo (rzekomo świeckie) stawia szczególny nacisk. Zostawia daleko z tyłu tym samym takie przedmioty jak Informatyka (386), Historia (372), Geografia (392), nie wspominając o biologii, chemii i fizyce, które łącznie nie są w stanie dorównać wymiarem zajęciom z religii".www.wiadom(*)_szkoly_religijnej_274761.html
Men nie wyjaśnia jak jest cel religijnej indoktrynacji w szkołach. Wdrażanie wiary? To dowód, że szkoła przestała być instytucją świecką.
W Polsce pięciolatki uczą się recytowania paciorków, ośmiolatki przechodzą intensywny kurs komunijny, a potem pogłębiają swoją wiedzę i umiejętności praktyczne na lekcjach religii. Dzięki temu, polskie dzieci już po ukończeniu gimnazjum są lepiej niż inne przygotowane do modlenia się o swoją lepszą przyszłość. Zależność jest prosta, dzieci im mniej wykształcone, tym chętniej chodzą do kościoła.
Ratowanie maluchów przed edukacją przestaje dziwić gdy na stadionach odbywają się spektakle z szamanami, w szkole jest więcej religii niż przyrody, w Sejmie odbywają się modlitwy o deszcz, a zdjętym krzyżem zajmuje się prokuratura.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

31-08-2013 13:34
 Ocena 12 na 12
myprecious (7170 punktów)
Czasami nie chce mi się żyć w tym kraju. Przecież te wtopione w KK pieniądze można by przeznaczyć na tyle wartościowych zajęć dla dzieci. Czy nie można tego jakoś zmienić?

Jesus shaves!
01-09-2013 00:20 
 Ocena 1 na 3
Lodowy (1486 punktów)
>Czasami nie chce mi się żyć w tym kraju. Przecież te wtopione w KK pieniądze można by przeznaczyć na tyle wartościowych zajęć dla dzieci. Czy nie można tego jakoś zmienić?
Tak, można nie posyłać dzieci na religię. Można też wyjechać.
01-09-2013 01:21 
 Ocena 1 na 1
Fafciu (953 punktów)
>>Czasami nie chce mi się żyć w tym kraju. Przecież te wtopione w KK pieniądze można by przeznaczyć na tyle wartościowych zajęć dla dzieci. Czy nie można tego jakoś zmienić?
>Tak, można nie posyłać dzieci na religię. Można też wyjechać.

Można też się zabić.
myprecious (7170 punktów)
>>>Czasami nie chce mi się żyć w tym kraju. Przecież te wtopione w KK pieniądze można by przeznaczyć na tyle wartościowych zajęć dla dzieci. Czy nie można tego jakoś zmienić?
>>Tak, można nie posyłać dzieci na religię. Można też wyjechać.
>Można też się zabić.
>
Nie widzę związku moich słów z Twoją poradą, poza chybioną ironią lub marnym przykładem czarnego humoru nic nie wniosłeś

Jesus shaves!
01-09-2013 03:03 
 Ocena 3 na 3
myprecious (7170 punktów)
>>Czasami nie chce mi się żyć w tym kraju. Przecież te wtopione w KK pieniądze można by przeznaczyć na tyle wartościowych zajęć dla dzieci. Czy nie można tego jakoś zmienić?
>Tak, można nie posyłać dzieci na religię. Można też wyjechać.
>
To leczenie objawów, wolałbym leczyć przyczynę

Jesus shaves!
01-09-2013 23:10 
 Ocena 1 na 1
KarolG (2892 punktów)
>To leczenie objawów, wolałbym leczyć przyczynę
Żadne tam leczenie, tylko profilaktyka. Safety first!
04-09-2013 19:43 
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)
>Czasami nie chce mi się żyć w tym kraju. Przecież te wtopione w KK pieniądze można by przeznaczyć na tyle wartościowych zajęć dla dzieci. Czy nie można tego jakoś zmienić?

A może można (nie wiem, pytam) na wzór szkół wyznaniowych prowadzonych przez zakony, założyć szkołę bezwyznaniową?
Kasianna cytuje:
Cytat:
Stanowisko MEN: "Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji, Państwo zagwarantowało w art. 12 Konkordatu (...), że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe (...) organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych".

(skróty i pogrubienie moje)

Biorąc pod uwagę fakt, że wielu nauczycieli a zapewne i znakomitych naukowców, jak sądzę, jest w stanie nie tylko narzekać na klerykalizację szkół, ale nawet na początek popracować dla idei, z dużym prawdopodobieństwem* byłaby to szkoła na bardzo wysokim poziomie.

Na początek jedna, potem dwie, trzy, internat....
Zapewne od początku znajdą się świetni nauczyciele, ateiści, ale też gorliwi religijnie katolicy akceptujący świecki model szkoły...

Może nie od początku, ale znajdą się też wierzący rodzice, którzy dziecko do takiej szkoły wyślą, upominając się (lub nie) u proboszcza o popołudniowe zajęcia z religii w salce, lub wychodzący z założenia, że jak ksiądz chce ślubu udzielić to i brak katechezy na szkoleniu nadrobi...

Może warto założyc fundację, która tę szkołę poprowadzi, zapewni stypendia...

Szkoda, że moja przygoda z oświatą zakończyła się niepowodzeniem, ale z kilkoma darmowymi wykładami chętnie sam bym przyjechał

* warunkiem dobrej szkoły jest zatrudnienie dobrych nauczycieli. Dobrych - to musi być jedyny warunek. To czy chodzą w piątek do meczetu, w sobotę do synagogi czy w niedzielę do cerkwi nie może mieć znaczenia. Jedyne miejsce w które nie wolno im chodzić to knajpa z piwem. Taka szkoła musi opierać się na zasadach świeckości i tolerancji
31-08-2013 14:29
 Ocena 14 na 14
Kasianna132 (617 punktów)
>i>"Dziś dostałam
>plan zajęć zerówki. Wynika z niego, że w tygodniu syn będzie miał dwa razy religię, a tylko raz
>język angielski.

Stanowisko MEN: "Uznając prawo rodziców do religijnego wychowania dzieci oraz zasadę tolerancji, Państwo zagwarantowało w art. 12 Konkordatu między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską, podpisanego w Warszawie dnia 28 lipca 1993 r. (Dz. U. z 1998 r. Nr 51, poz. 318), że szkoły publiczne podstawowe i ponadpodstawowe oraz przedszkola prowadzone przez organy administracji państwowej i samorządowej organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych".
Oznacza to, że zajęcia religii organizuje się na ŻYCZENIE rodziców. Coś mi się jednak wydaje, że nikt rodziców o to nie pyta. Jest katecheta, bierze pensję, w arkuszu organizacyjnym ujęte sa dwie godziny religii i koniec. Rodzic może oczywiście nie zgodzic się na udział dziecka w zajęciach, ale z drugiej strony szkola (przedszkole) nie pyta " Czy mają państwo życzenie, żeby dziecko dwa razy w tygodniu uczęszczało na religię?" Rodziców sie informuje, że jest tyle i tyle godzin religii. Większość nie dyskutuje (z wyjątkiem Zielonoświątkowców czy Świadków Jehowy). Dla mnie to wszystko jest chore!
31-08-2013 15:25 
 Ocena 5 na 5
Morvoren (311 punktów)
>Oznacza to, że zajęcia religii organizuje się na ŻYCZENIE rodziców. Coś mi się jednak wydaje, że nikt rodziców o to nie pyta. Jest katecheta, bierze pensję, w arkuszu organizacyjnym ujęte sa dwie godziny religii i koniec. Rodzic może oczywiście nie zgodzic się na udział dziecka w zajęciach, ale z drugiej strony szkola (przedszkole) nie pyta " Czy mają państwo życzenie, żeby dziecko dwa razy w tygodniu uczęszczało na religię?" Rodziców sie informuje, że jest tyle i tyle godzin religii. Większość nie dyskutuje (z wyjątkiem Zielonoświątkowców czy Świadków Jehowy). Dla mnie to wszystko jest chore!

Nie wydaję Ci się, to prawda, że nikt nie pyta. Jednak wielu rodziców jest tak omamionych religią rzymsko-katolicką, że na pytanie odpowiedzieli by (nie wszyscy) twierdząco. Przykre, ale prawdziwe...
31-08-2013 18:54 
 Ocena 3 na 3
zohen (3231 punktów)
...organy administracji państwowej i samorządowej organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych....".
>Oznacza to, że zajęcia religii organizuje się na ŻYCZENIE rodziców. Coś mi się jednak wydaje, że nikt rodziców o to nie pyta....

Tu nie ma podstaw do pytania o to, czy rodzice wyrażają wolę.

Jedyną podstawą organizowania lekcji religii może być nieprzymuszona i nie sugerowana w jakikolwiek sposób WOLA RODZICÓW wyrażona w formie oficjalnego (np. na piśmie) wystąpienia.
Autonomic (1 punktów)
> ...organy administracji państwowej i samorządowej organizują zgodnie z wolą zainteresowanych naukę religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych....".
>>Oznacza to, że zajęcia religii organizuje się na ŻYCZENIE rodziców. Coś mi się jednak wydaje, że nikt rodziców o to nie pyta....
>Tu nie ma podstaw do pytania o to, czy rodzice wyrażają wolę.
> Jedyną podstawą organizowania lekcji religii może być nieprzymuszona i nie sugerowana w jakikolwiek sposób WOLA RODZICÓW wyrażona w formie oficjalnego (np. na piśmie) wystąpienia.
>
Mimo to jest chyba, dla mogących odbierać dzieci nieco wcześniej z przedszkola, rada na tę presję. Na stronie edurada.pl znalazłem info że: religia jest zajęciem dodatkowym. tzn., że nie może odbywać się w czasie realizacji podstawy programowej. Zatem zajęcia religii odbywają się po godzinie 13.00.
Nie mogę jednak doszukać się poparcia prawnego aby móc egzekwować tę ordynację, może ktoś z państwa mi podpowie..
31-08-2013 14:56
 Ocena 11 na 11
slik (20011 punktów)
Ciekawa jest nazwa podręcznika do kl. 6 szkoły podstawowej - "Wierzę w Kościół"
31-08-2013 16:32 
 Ocena 3 na 3
tom phantom (57 punktów)
>Ciekawa jest nazwa podręcznika do kl. 6 szkoły podstawowej - "Wierzę w Kościół"
>
Faktycznie bo wiara w Kościół to jedno,a wiara w boga to drugie.
Widocznie ludzie starają się wyprać dzieciom mózgi.
otisto (166 punktów)
(zablokowany)
A u nas się za niechodzenie dziecka na religię w przedszkolu płaci..
Religia jest za darmo 2 razy w tygodniu ale między płatnymi godzinami
i za to że mój syn nie chodzi, muszę zapłacić o jakieś 30 zł co miesiąc więcej niż inni rodzice..
31-08-2013 16:22 
 Ocena 2 na 2
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>A u nas się za niechodzenie dziecka na religię w przedszkolu płaci..
>Religia jest za darmo 2 razy w tygodniu ale między płatnymi godzinami
>i za to że mój syn nie chodzi, muszę zapłacić o jakieś 30 zł co miesiąc więcej niż inni rodzice..

Że przepraszam, co ? Jak to niby działa ?

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
tom phantom (57 punktów)
Witam.
Z biegiem lat Polacy stają się ateistami z wyboru,a może raczej z wiedzy bo uważają wiarę jako,stratę czasu i pieniędzy. Wiadomo dzieci,które idą do szkoły są zbyt młode aby nad swoim losem decydować,ale nie zmienia to faktu że rodzice mogą zadecydować za dziecko. Więc religia nie jest takim poważnym problemem.
zohen (3231 punktów)
Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Religijnej Indoktrynacji Dzieci i Młodzieży!

Wzorem innego (tfu!) parlamentarnego zespołu ds.... powinien powstać Zespół o nazwie i przeznaczeniu jw.

Może warto byłoby wystąpić (my, racjonaliści, z uzasadnioną odezwą, propozycją, z deklaracją współpracy)do reprezentantów bardziej oświeconej części parlamentu z powyższą propozycją i skłonić ich do konkretnego działania?

Wydaje się, że problem religijnej indoktrynacji i gwałcenia dziecięcych umysłów
przez sukienkowych agentów z obcej, przestępczej organizacji jest nie mniej ważny niż np. kwestia promocji żużla, który to żużel ma strukturze Parlamentu RP poważny Zespół ds. i który to Zespół się tym żużlem zajmuje.

A tym czasem (z ostatniej chwili za GW):

Wiceprzewodniczący KEP przywołał przykład Węgrów, którzy wzmacniają pozycję szkolnej katechezy. Od września religia i etyka będą w węgierskich szkołach przedmiotami obowiązkowymi i traktowanymi na równi z innymi przedmiotami. Zaznaczył, że premier Orban jest przekonany, że ,,jeśli chcemy odbudować państwo, najpierw trzeba sięgnąć do chrześcijańskich korzeni". - Niestety, w Polsce tendencja jest odwrotna, Ministerstwo Edukacji Narodowej robi dużo, aby obniżyć rangę lekcji religii w polskiej szkole, usuwając ją z ramowego programu nauczania - oceniał metropolita poznański.
31-08-2013 20:30 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>Wiceprzewodniczący KEP przywołał przykład Węgrów, którzy wzmacniają pozycję szkolnej katechezy. Od września religia i etyka będą w węgierskich szkołach przedmiotami obowiązkowymi i traktowanymi na równi z innymi przedmiotami. Zaznaczył, że premier Orban jest przekonany, że ,,jeśli chcemy odbudować państwo, najpierw trzeba sięgnąć do chrześcijańskich korzeni". - Niestety, w Polsce tendencja jest odwrotna, Ministerstwo Edukacji Narodowej robi dużo, aby obniżyć rangę lekcji religii w polskiej szkole, usuwając ją z ramowego programu nauczania - oceniał metropolita poznański.

Kwestia jest w tym, że to wszystko absolutna prawda.
Albowiem chodzi właśnie dokładnie o to czy chcemy "odbudowywać państwo", czy kreować nowoczesne, ambitnie, rozwijające się cywilizacyjnie społeczeństwo, składające się z ludzi nastawionych na przyszłość, rozwój, polepszanie życia itd.
Tzw. Silne Państwa to mit, slogan, pranie mózgu, itd.
31-08-2013 21:39 
 Ocena 7 na 7
slik (20011 punktów)
>Albowiem chodzi właśnie dokładnie o to czy chcemy "odbudowywać państwo", czy kreować nowoczesne, ambitnie, rozwijające się cywilizacyjnie społeczeństwo, składające się z ludzi nastawionych na przyszłość, rozwój, polepszanie życia itd.

Póki co do Polski powraca średniowiecze - Wróżki, jasnowidze, egzorcyści z tytułami profesorskimi, ksiądz z Ugandy wskrzeszający umarłych na Stadionie Narodowym, Prokuratura powołująca na biegłych jasnowidzów, posłowie zwołujący modły o deszcz... Ludzie masowo wierzą w takie żenujące historie za to paranoicznie boją się nauki, energii jądrowej, GMO, a nawet szczepionki.
31-08-2013 22:40 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>>Albowiem chodzi właśnie dokładnie o to czy chcemy "odbudowywać państwo", czy kreować nowoczesne, ambitnie, rozwijające się cywilizacyjnie społeczeństwo, składające się z ludzi nastawionych na przyszłość, rozwój, polepszanie życia itd.
>Póki co do Polski powraca średniowiecze - Wróżki, jasnowidze, egzorcyści z tytułami profesorskimi, ksiądz z Ugandy wskrzeszający umarłych na Stadionie Narodowym, Prokuratura powołująca na biegłych jasnowidzów, posłowie zwołujący modły o deszcz... Ludzie masowo wierzą w takie żenujące historie za to paranoicznie boją się nauki, energii jądrowej, GMO, a nawet szczepionki.
>
Wybór na poziomie tzw. pospólstwa jak widzisz został dawno dokonany, a biskup tylko to podkreśla. tylko te nieszczęsne Komisyje i Ministerstwa szerzenia naukowej Edukacji w Narodzie mają jeszcze jakieś nadzieje na lepszą przyszłość Tego Kraju. Ale czy ktoś przy zdrowych zmysłach może jeszcze szczerze w to wierzyć ??
02-09-2013 09:52 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>religia (...) na równi z innymi przedmiotami.
Jak się tak stanie w Polsce, to będzie to znak, że pora:
a/ umierać;
b/ wyjechać;
c/ podłożyć parę kilo trotylu, a potem zaorać.
02-09-2013 10:25 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>>religia (...) na równi z innymi przedmiotami.
>Jak się tak stanie w Polsce, to będzie to znak, że pora:
>a/ umierać;
>b/ wyjechać;
>c/ podłożyć parę kilo trotylu, a potem zaorać.

a/ umierać szkoda, za młoda jesteś
c/ jak podłożysz trotyl a potem puścisz pług, to lemiesz poleci jak rakieta ziemia - ziemia, a umierać szkoda
b/ Obowiązkowa katecheza jest najprostszą drogą do większej laicyzacji społeczeństwa. Nawet większość katolików nie wytrzyma w kościele przymusowym. Letni stracą wiarę, gorliwi przejdą na protestantyzm, zostaną fanatycy. Prymas (jak większość biskupów) woli jednak mieć na mszach 40 milionów ziewających , niż milion słuchających, bo statystyka zapewnia chleb i wpływy. Chciałbym mieć państwo świeckie a kościół katolicki a nie odwrotnie.

Panie Boże, ześlij nam nowego Lutra.
02-09-2013 18:08 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
> Prymas (jak większość biskupów) woli jednak mieć na mszach 40 milionów ziewających , niż milion słuchających, bo statystyka zapewnia chleb i wpływy. Chciałbym mieć państwo świeckie a kościół katolicki a nie odwrotnie.

Wydaje mi się, że większość z tu obecnych (sam się na tym łapię) wnika za bardzo w szczegóły, nie wchodzi na schody, żeby z góry i z boku ogarnąć całą sytuację, do tego ma tendencję do malkontenctwa.
Fakty są takie, że polska władza kościelna w przeważającej mierze to są oderwane od dzisiejszego świata dziadki, które mają "50 razy bliżej do grobu niż dalej". Za chwilę dosłownie - część już w przyszłym roku, inni za ledwo parę latek - już ich nie będzie; poprzechodzą na emerytury, przestaną ględzić. Na ich miejsce przyjdą młodsi. Do tego kasy będzie mniej; to pewne, bo chęć płacenia spada drastycznie, wręcz odwrotnie proporcjonalnie do fanatyzmu (najbardziej wierzący, najmniej uważają, że powinni cokolwiek płacić). Ta wymiana pokoleniowa nie będzie wbrew pozorom płynna, to będzie "skok". Choć potrwa z 10 lat, co może nie jest jak na obecną szybkość świata czymś nadzwyczajnym, ale nie jest to nieokreślona przyszłość.
Zobaczycie co będzie - najpóźniej w 2023 roku, jakkolwiek uważam, że już w 2017 nawet, PR KrK w Polsce będzie identyczny jak na zachodzie: grzeczność, pokora i zachęcanie do odpisu 0,5%.
02-09-2013 18:14 
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)
>> Prymas (jak większość biskupów) woli jednak mieć na mszach 40 milionów ziewających , niż milion słuchających, bo statystyka zapewnia chleb i wpływy. Chciałbym mieć państwo świeckie a kościół katolicki a nie odwrotnie.
>Wydaje mi się, że większość z tu obecnych (sam się na tym łapię) wnika za bardzo w szczegóły, nie wchodzi na schody, żeby z góry i z boku ogarnąć całą sytuację, do tego ma tendencję do malkontenctwa.
>Fakty są takie, że polska władza kościelna w przeważającej mierze to są oderwane od dzisiejszego świata dziadki, które mają "50 razy bliżej do grobu niż dalej". Za chwilę dosłownie - część już w przyszłym roku, inni za ledwo parę latek - już ich nie będzie; poprzechodzą na emerytury, przestaną ględzić. Na ich miejsce przyjdą młodsi.

Ja pamiętam tych jeszcze starszych i... byli porządniejsi
Patrząc ze schodów na polski episkopat i na tych coraz młodszych, popadam w pesymizm
maciejo (3492 punktów)
Żyjemy w katotalibanie. Ostatnio byłem na działce by ostatnie "ciepłe" dni spędzić nad jeziorem przy ognisku i na tablicy przy miejscowej szkole zobaczyłem rozkład dnia w rozpoczęcie roku szkolnego:
8 30 - spotkanie z wychowawcami,
9 00 - msza,
10 30 - rozpoczęcie roku.
Plan tak ułożony, że nie ma co z dzieckiem zrobić, niepisany przymus wzięcia udziału w praktykach religijnych i stygmatyzacja dzieci, obrzydliwe omijanie prawa, igranie z nim - coś co klechy opanowały do perfekcji.
prof. Edwards (3 punktów)
Zgodnie z Rozporządzeniem Min. Edukacji z dn. 14.04.92 "religia" oznacza różne wyznania a nie tylko fundamentalistów z kościoła katolickiego, którzy uznali, że są jedynymi reprezentantami tzw. boga w Polsce. Prawo jasno określa, że w klasie może zebrać się 7 uczniów deklarujących chęć nauki wartości kościoła Ewangelicznego, Buddyzmu czy islamu i szkoła MA OBOWIĄZEK TO ZAPEWNIĆ. Licealiści, macie takie prawo - wykorzystajcie je, poznajcie inne religie niż zakłamany katolicyzm.

Można z "religii/etyki" zrezygnować, ale katolicki nowotwór złośliwy w szkołach zwalczymy tylko wprowadzając tam nowy gatunek - deklarując naukę innych wyznań. Uczniowie i rodzice proszę, powielajcie tą informację. Walczmy z tym bo KK prowadzi polskie dzieci i społeczeństwo w średniowiecze.
Anna Salman (16360 punktów)
>Można z "religii/etyki" zrezygnować, ale katolicki nowotwór złośliwy w szkołach zwalczymy tylko wprowadzając tam nowy gatunek - deklarując naukę innych wyznań.
Tyle, że trudno zebrać aż siedmioro dzieci ateistów i innowierców w jednej klasie. W klasie syna mojej koleżanki to było wszystkiego 4 osoby. I to było dużo. Bywa, że jest 1 czy 2.
Czego oczekiwać, skoro nawet "za komuny", w mojej klasie oprócz mnie tylko jedna dziewczyna nie chodziła na religię.
04-09-2013 08:22 
 Ocena 1 na 1
H.Kruger (860 punktów)
Nie musi byc 7 z jednej klasy. Ten sam paragraf dalej mówi, że dla mniejszej grupy dzieci można zrobić religię w grupie międzyklasowej.
Łukasz.C (75 punktów)
Jak jednak ratować przed tym dziecko w wieku przedszkolnym ? Dzisiaj zapytano się nas (rodziców), czy dziecko będzie uczęszczać na religię. Jaka jest alternatywa ? Może na czas zajęć z religii być przeniesione do innej grupy - w tym kontekście dla dziecka "obcej" społeczności.

Córka odpowiedziała, że nie chce (bo o to zapytaliśmy) - co jak dla mnie zrozumiałe - być włączona do zlepku nie znających się dzieciaków - "wyrzutków" (których rodzice wyznają inną religię lub używają mózgu zgodnie z przeznaczeniem). Szanuję jej zdanie, więc obawiam się, że pójdzie to nieco trudniejszą drogą. Chciałbym, żeby sama stwierdziła, że woli być wśród tych, którzy zadają pytania i uzyskują odpowiedzi (nie z kategorii "tak, bo tak").

Inna sprawą jest to, że zajęcia z religii (cóż za zaskoczenie!) odbywają się na początku dnia, nie na końcu - co by to dziecka prędzej nie zabrać ...

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365