>Brak możliwości wykrystalizowania się jakiegoś >umiarkowanego podejścia do sprawy >Bóg-wiara-religia-kościół-państwo wynika z >ugruntowania dwóch skrajnych stanowisk na temat >wiary i niewiary. "Umiarkowane podejście do sprawy Bóg-wiara-kościół-państwo"...No, no, a na czym to umiarkowanie ma polegać? >Ich skrajność czyni je >hermetycznymi na inne "prawdy", co prowadzić może >nawet do absurdów np.:a) ateista, który walczy z >Bogiem, widocznie jest przekonany, że On >istnieje; ???Bdzura nr 1. Ateiści walczą z ideą boga, bogów, która mogła (acz nie musiała) stac sie źródłem zniewolenia i manipulacji umysłów setek, tysięcy, milionów. >z drugiej strony- b) wierzący, który >szuka Boga, ale tylko w jednym wiaderku, >podejrzewający, że Go gdzie indziej nie znajdzie. >Rozerwać to błędne koło (wg mnie) i >(paradoksalnie) pogodzić wiarę i niewiarę może >na początek właśnie antyklerykalizm, Nie da sie wiary i niewiary pogodzic. Mogę ciebie tolerowac jako osobe wierzącą, ale kompletnie nie zgadzać się z twoimi poglądami i je krytykować. A poza tym, w jaki to cudowny sposób antyklerykalizm ma pogodzic wiare i niewiarę? A co ma, na poczatek, jedno do drugiego? Czy gdyby historia potoczyła sie tak, że od poczatku, bez przerwy kosciół byłby wierny podstawowym nakazom ewangelii, to czy zmieniłoby to w jakikolwiek sposób fakt, że sama hipotetyczna istota zwana bogiem, nie jest empirycznie sprawdzalna czy też doświadczalna? A więc że nie ma namacalnych przesłanek na jej istnienie? >Uprzedzę ewentualne pytania o moje stanowisko-jestem >człowiekiem wierzącym, i właśnie dlatego >zdecydowanym antyklerykałem, dalekim od >"legendowo-tradycyjnego" pojmowania Boga. A jakie jest "nielegendowo-tradycyjne" pojmowanie boga? Racjonalizowanie wiary w boga, która sama jest irracjonalna? >Przepraszam za ten karkołomny neologizm. >Życzyłbym sobie i innym, aby w sprawach >ostatecznych nigdy nie mówić "nigdy" i żeby nie >było to odebrane jako naiwne asekuranctwo. A czy ktoś tak mówi? Ale póki co nie ma żadnych przesłanek przemawiających za istnieniem twego boga, a jesli nie jesteśmy pewni istnienia czegos, to chyba zdrowym odruchem jest traktowanie tego, jakby go nie było?
|