 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-05-2006 15:23 | chinska zupka;) (118 punktów) | hooligans i inne | co sądzicie o filmach epatujących przemocą, czasem dobre, czasem gorsze, pokazujące jak zabijać, bić i uczące ogolnie agresji. dzieci ogladaja takie filmy i sobie mysla, ze tez tak chca. no bo przeciez glowny bohater jest taki super... niedawno ogladalam film "hooligans" i moge stwierdzic jedno. Mordobicia było duzo za duzo juz w polowie na tyle sie z nim oswoilam ze nie robilo na mnie zadnego wrazenia... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Czerepkowski (90 punktów) | Film jest o subkulturze kibicow pilkarskich, trudno tu oczekiwac widoku zgrai hipisow zajadajacych wyroby z soi.
>co sądzicie o filmach epatujących przemocą, czasem >dobre, czasem gorsze, pokazujące jak zabijać, bić i uczące >ogolnie agresji.
Takie podejscie to jest duze naduzycie, nastepnym krokiem mialoby byc wycofanie wszystkich filmow gdzie ktos ginie lub dostaje 'w pape'? To znaczy ze nigdy nie powinienem zobaczyc np. "Black Hawk Down"?
|
|
jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | |
|
| lipschitz (1674 punktów) | Nie reagujemy na rzeczy, które nie wywołują w nas emocji, jeżeli chcesz kogoś czymś zaciekawić, musisz obudzić w nim emocje. Film, który nie poruszy naszych nerwów pozostanie obojętny, podobnie namalowany obraz, dźwięk, ale i tak samo stanie się z inteligentnym wywodem polityka lub filozofa - jeżeli nie będzie emocji, pozostanie on niezauważony. Ludzie zaczynają więc zwracać na ciebie uwagę w chwili, kiedy pobudzasz ich nerwy, kiedy umiesz tego dokonać, np. z racji zajmowanego, wyższego stanowiska albo nakręcenia niekoniecznie inteligentnego filmu; wpływamy na uczucia innych ludzi w różny sposób, lubiąc ich i nie lubiąc, kochając i nienawidząc, kręcąc mądre i głupie filmy, bulwersując, zaciekawiając. Z pewnością przemoc na ekranie zwróci uwagę młodego człowieka, dziecka - jeżeli wcześniej nie miało z czymś podobnym do czynienia. Jednak nie może pobudzać wiecznie, potrzeba nowych bodźców, gdyż przywykamy, filmy podążające w kierunku ukazywania przemocy, siłą rzeczy, aby być zauważone, muszą dokonać w tym względzie "postępu", inaczej traci sens ich produkowanie. Według mnie to, w jaki sposób działamy na emocje innych ludzi ma zasadnicze znaczenie dla jakości świata, który tworzymy, ukazuje czy jesteśmy odpowiedzialni za ten świat, ludzi, dzieci, czy nie jesteśmy. Reżyser często stara się zrzucić całą odpowiedzialność na widza, nie biorąc pod uwagę, że nasze środowisko kształtują ci, którzy umieją poruszyć naszymi nerwami. Pytanie: po co nimi porusza? Chce zwrócić uwagę na coś ważnego? Chce być zauważony, oryginalny, wybić się? Chce zarobić dużo pieniędzy? Jakie są jego prawdziwe intencje? No i nawet jeśli są szlachetne, to może się w nich mylić. Nie mam pojęcia
|
|
| Przemek K. | Wydaje mi się, że filmy raczej wykorzystują nasze zapotrzebowanie na agresję, niż go uczą. Człowiek 'od zawsze' emocjonował się krwią, zabijaniem, agresją. Dość przypomnieć rzymskich gladiatorów, czy też popularność tortur i publicznych egzekucji w czasach późniejszych (średniowiecze, nowożytność), traktowanych jako rozrywka (por. Janusz Tazbir 'Okrucieństwo w nowożytnej Europie').
Przypominam sobie jak sam byłem dorastającym chłopcem, a były to czasy, gdy szczyty agresji w telewizji prezentowała czwartkowa 'Kobra'. I młodzież miała tendencje do zachowań agresywnych. Kwestią chyba nie jest film, ale społeczne przyzwolenie. Nie wiem, czy wtedy bardziej narzekano na zachowanie młodzieży, ale na pewno była ona bardziej pod kontrolą i to rodziców, która odbijała się statystycznie na zachowaniu młodzieży.
|
|
 | | Szo.stak (30 punktów) | też niedawno byłam na filnie green street hooligans... i wielki sorx, jeśli któś uważa, że nie wnosi on żadnych wyższych wartości... owszem agresji jest sporo, może nawet więcej... ale tak naprwadę czy tylko o to chodzi? no nie nie zgodzę się na to. Osobiście uważam, że słusznym byłoby zapłakać nad śmiercią jednego z głównych bohaterów... nad niepodważalnych decyzjach, rozstań mimo miłość, wbrew miłości nawet a tym samym w jej imię... torchę chyba jednak trzeba sie zastanowić dlaczego i po co? film polecam jak najbardziej, naprawde warto go zobaczyć. Sądzę też, że istotą tego filmu nie jest przesłanie "ustawka dobra na wszystko"... ale raczej ważna jest przemiana osobowości... nauka na własnych błędach, a przede wszystkim umiejętność postawienia na swoim. Co do przemocy w filmach i bajkach, to mimo wszystko jest jej za dużo. I to takiej naprawde mocnej (dodam jeszcze że g. s. hooligans jest chyba od 15 lat). Poza tym jest chyba różnica w masowej śmierci jaka dostrzegamy w amerykańskich filmach "akcji" zwanych sensacyjnymi, przepełnionymi instrukcją "zabijać by przetrwać", a między bójce pod stadionem z którymi i tak sie spotykamy na codzień. brutalność w tym filmie nie jest uderzająca, przesłanie natomiast jak najbardziej. Jeszcze raz polecam film... napewno lepiej obejrzeć taki rodzaj filmu niż np. Kill Bill... (czyli zabijmy wszystkich szabelką, żeby się zemścić... ), albo Mission Imposible (strzelajmy gdzie sie da, bo jesteśmy głównymi bohaterami). Oczywiście, żeby nie było nie nieguję iż filmy te nie są dobre. jak by nie było każdy lubi cos innego. jednak generalnie chrońcie dzieć swoje przed nadmiernym brutalizmem. Ale tak na marginesie dodam, że najlepsze jest kino czeskie polecam.
|
|
|  | | Gowfrog (113 punktów) | > Co do przemocy w filmach i bajkach, to mimo wszystko jest jej za dużo. I to takiej naprawde mocnej (dodam jeszcze że g. s. hooligans jest chyba od 15 lat). Poza tym jest chyba różnica w masowej śmierci jaka dostrzegamy w amerykańskich filmach "akcji" zwanych sensacyjnymi, przepełnionymi instrukcją "zabijać by przetrwać", a między bójce pod stadionem z którymi i tak sie spotykamy na codzień.zgadzam się, że dostęp dzieci do kina z przemocą powinien być ograniczony, choć nie wiem, czy bardziej szkodliwe nie są gry; a z drugiej strony film może być dla dziecka pouczający jeśli jest w miarę realistyczny [w tym przypadku: nie zbliżaj się do kibica bo jest duży, zły i ma pałkę] > ... napewno lepiej obejrzeć taki rodzaj filmu niż np. Kill Bill... (czyli zabijmy wszystkich szabelką, żeby się zemścić... ), albo Mission Imposible (strzelajmy gdzie sie da, bo jesteśmy głównymi bohaterami). Oczywiście, żeby nie było nie nieguję iż filmy te nie są dobre.no to chały są po prostu!!!  > jak by nie było każdy lubi cos innego. jednak generalnie chrońcie dzieć swoje przed nadmiernym brutalizmem.przed bezsensownym rozlewem krwi. brutalną rzeczywistość uważam za jak najbardziej stosowną do pokazywania dzieciom, które osiągnęły pewien wiek. pozdr
|
|
 | | Osieł (106 punktów) | >Wydaje mi się, że filmy raczej wykorzystują nasze zapotrzebowanie na agresję, niż go uczą. Człowiek 'od zawsze' emocjonował się krwią, zabijaniem, agresją. Dość przypomnieć rzymskich gladiatorów, czy też popularność tortur i publicznych egzekucji w czasach późniejszych (średniowiecze, nowożytność), traktowanych jako rozrywka (por. Janusz Tazbir 'Okrucieństwo w nowożytnej Europie').
Ciekawe spostrzeżenie. Wydaje mi się, że masz sporo racji.
|
|
| Osieł (106 punktów) | >co sądzicie o filmach epatujących przemocą, czasem >dobre, czasem gorsze, pokazujące jak zabijać, bić i uczące >ogolnie agresji.
W niektórych filmach agresji, bijatyk i strzelania jest wg mnie za dużo, wręcz wydaje mi się podczas oglądania filmu, że tylko o to strzelanie (względnie mordobicie czy inny rodzaj agresji) chodzi w filmie.
|
|
 | | Lorenc-Karcz (218 punktów) | Dwie sprawy: Pierwsza to taka, iz dyskusja przypomina nieco, tę która dotyczy muzyki. Ot po prostu im większa chała tym wiecej krwii i tzw. "akcji". A filmy podobnie jak muzyka ( szczególnie puszczana w topowych stacjach radiowych) odpowiadają gustom widzów i słuchaczy ( i tu zastanawiam się czy przypadkiem nie powinienem ujać widzów i słuchaczy w cudzysłów). Dzis kreci się infantylne filmy i nagrywa infantylną "muzykę" oraz pisze infantylne książki ( vide p.Brown). Infantylizm polega jednak na tym, że my "dorosli" otwieramy usta szczerząc ( prosze wybaczyć) japę na widok bezuczuciowego seksu, bezsensownie przelanej krwii i niewykonalnych akrobacji - podobnie jak dzieci na widok kolorowej kreskówki... Kto widział dziecko oglądające "Teletubisie" ten wie: "Heiloooooooooł"; "oaaaaa"
Druga tyczy nadmiernej brutalizacji. Nie zgodze sie z tym, że dziś ta brutalizacja jest nadmierna - ona jest tylko głupsza. Natomiast jeżeli ktos bierze się za opracowywanie i krecenie filmu o takiej tematyce jak "hooligans" to jednak powinien pokazać pewną prawdę. Konia z rzędem temu kto "poetycko" opowie mi za pomoca kinematografu o prozie życia stadionowego huligana. Oddzielmy dwie sprawy: jezeli wiem, że dany film zawiera elementy, których nie życze sobie ogladać i poświęcać im mojej uwagi - to po prostu nań nie idę. Postępowanie w przeciwny sposób przypomina upodobanie do zgorszenia, które jest albo szczególnym rodzajem masochizmu estetycznego albo zwykłym zboczeniem intelektualnym czy poprostu hipokryzją. Natomiast uważam ten problem wyłącznie za problem społeczny. Przypomina mi to wypowiedź jednego z profesorów o tym, że " młodzi leją się teraz po stadionach " ponieważ zyjemy w Polsce ( i chyba w większośći świata zachodniego) w "bella epok" , nie ma już wojen dotykajacych całego społeczeństwa a pewna grupa młodego społeczeństwa, albo raczej młodych i nurzących się życiem osiłków nie ma co zrobić ze swoją agresją. Testosteron buzuje. I oto chyba własnie chodzi bo czy widział ktos liczniejszą grupę "pseudokibiców" lub piszmy otwarcie huliganów w wieku około 50 lat? Watpię.... aczkolwiek moge się mylić ...piłka nozna i życie stadionowe nie należą do moich zaintersowań. Natomiast same gry komputerowe zasługuja rzeczywiscie na osobny temat, ze względu na plastyczny realizm zadawanej śmierci "wirtualnemu"(?) przeciwnikowi, to juz osobny problem, oddzieliłbym go od filmu. Acha, jeszcze jedno, gdzieś w serwisie racjonalisty jest strona, na której mozna przeczytać refleksję pewnego pana o tym jakim pokoleniem jestem ja i moji rówiesnicy ( nie pamietam niestety zarówno nazwiska jak i strony - wybaczcie), i zgadzam się z tym tekstem w 100%. Zawarł tam autor myśl o tym, że infantylizm jest u nas posunięty do skrajnośći a zdolnosc do analizy i krytycznego podejścia jest ograniczona do minimum. Szczególnie cenna jest juz myśl na końcu, o tym, że nie postrzegamy cyklicznosci zjawisk ( pory roku jeszcze tak ale obietnice wyborcze juz gorzej) i moze własnie dlatego niektórzy choć nie lubia filmów ( jak deklarują) takich jak MI:cześc któras tam, chadzaja na nie w nadzieji, ze może tym razem będzie to rzecz zaskakująca lub co gorsze zapomnieli o czym były poprzednie.
|
|
| RudiMagx (280 punktów) | > co sądzicie o filmach epatujących przemocą...Uważam, że nie ma w tym nic złego. Problem jest w momencie, kiedy film jest denny i nie niesie żadnych wartości. Kiedy zatracają się proporcje, kiedy jedyną treścią (niekoniecznie filmu) jest bezsensowne okrucieństwo, to naprawdę jest niedobrze. To oczywiście tylko moje prywatne zdanie. > dzieci ogladaja takie filmy i sobie mysla, ze tez tak chca...Wychowanie dzieci to sprawa rodziców i społeczeństwa a nie kina. Jeśli ktoś liczy, że kino czy TV wychowa nowe pokolenia to się srodze zawiedzie. Nie neguję badań wskazujących na negatywne oddziaływanie filmów tego typu ale myślę, że znaczenie ich jest przeceniane. W populacjach zwierzęcych takich jak np. stada słoni w rezerwatach występują te same problemy co u ludzi. Jeśli stado pozbawione jest dorosłych samców i samic, które mogłyby wskazać wzorce dla młodych pokoleń, dochodzić zaczyna do czysto ludzkich zachowań: zbiorowych gwałtów, współżycia nieletnich, morderstw dla zabawy. Po prostu nikt młodych nie wychowuje. Wystarczy zaimportowanie do stada kilku dorosłych, normalnie wychowanych osobników, by sytuacja szybko wróciła do normy. Niestety, u nas dorosłe osobniki dla młodzieży nie istnieją, są wciąż nieobecne, ciągle w pracy, ciągle zajęte swoimi sprawami, więc i skutki są jakie są. Osobnym tematem jest fakt, że u nas jak facet obcina drugiemu głowę albo strzela mu w brzuch, to jest to film w sam raz na największą oglądalność, czyli wtedy, gdy i młodzież siedzi przed telewizorami. Jeśli natomiast w filmie pokaże się kawałek nagiego ciała, w dodatku nie daj Boże ładny i ładnie pokazany, to takie coś można puścić ewentualnie bardzo poźno albo najlepiej w ogóle. Najgorsze zaś w tym wszystkim jest to, że nie pamiętam już, kiedy widziałem jakiś polski film popularno-naukowy. Co jest to albo made in USA, UK albo ewentualnie France. Pustynia intelektualna. Mając wybór między debatą polityczną w wykonaniu ojców naszego narodu albo mordobiciem telewidz z reguły wbierze to drugie. Nie zostawiamy widzowi wielkiego wyboru... Dobrze, że chociaż Ania z Zielonego Wzgórza wciąż jest popularna.  Pzdr serdecznie 
www.rudimagx.republika.pl
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|