Racjonalista - Strona głównaDo treści
kino.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
11-05-2006 15:14Szo.stak (30 punktów)kino.
witam. mam takie pytanie. mianowicie ciekawi mnie czy lubicie i jak często chodzicie do kina, a przede wszystkim jakie wybieracie filmy.
czym się kierujecie w wyborze tego najlepszego według was w repertuarze. co wybieracie typowy fima akcji? a może coś co daje wam powód do przemyśleń przez kilka dobrych godzin po seansie?
Co jest według was lepsze, malutkie, przytulne kino, gdzieś zaszyte o którym malo kto wie? Czy może wielki multipleks dostrzegalny z dystansu 15 km?
Ja osobiście uwielbiam małe, magiczne kina... wywołujące setki wspomnień, i samo kino wywołuje refleksję i wprowadza w miły stan relaksu...
Co do repertuaru to najlepsze jest kino czeskie, które polecam. Choć oczywiście do takiego tylko się nie ograniczam. Ciekawa jestem waszych opinii. pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chinska zupka;) (118 punktów)

ja sie kieruje glownie opiniami znajomych albo streszczeniem, staram sie nie patrzec na opinie krytykow zwlaszcza tych ktorzy pisza rozne bzdury np w necie.
rowniez nazwisko rezysera moze odegrac duza role w wyborze, ale nie musi. jesli chodzi o aktorow, nie patrze, bo jesli graja ci znani tzn ze to bedzie kolejna komercja, zreszta ogladanie po raz 15 tej samej twarzy w zupelnie innej roli nie jest przyjemne, bohaterowie sie mieszaja, a to nie sluzy filmowi. chyba ze akurat mi bardzo zalezy z jakis wzgledow na takim filmie. to pojde..
szczegolnie lubie kino europejskie i azjatyckie.
amerykanskie rzadko kiedy jest rownie dobre . W angielskim humorze zawsze czuje sie dobrze, a francuskie filmy psychologiczne to perelki. oczywiscie generalizuje, bo dobry film wcale nie zalezy od kraju w ktorym zostal wyprodukowany...lubie bardzo kino abmitne, nad ktorym moge sie zastanawiac, analizowac, takie fimly czesto grane w klimatycznych malych kinach maja w sobie rzeczywiscie jakas magie...w przyszlosci zapisze sie pewnie do jakiegos dyskusyjnego klubu filmowego. a ty szostak razem ze mna:D
Osieł (106 punktów)
>rowniez nazwisko rezysera moze odegrac duza role w wyborze, ale nie musi. jesli chodzi o aktorow, nie patrze, bo jesli graja ci znani tzn ze to bedzie kolejna komercja, zreszta ogladanie po raz 15 tej samej twarzy w zupelnie innej roli nie jest przyjemne, bohaterowie sie mieszaja, a to nie sluzy filmowi. chyba ze akurat mi bardzo zalezy z jakis wzgledow na takim filmie. to pojde..

Nazwisko aktora nie ma dla mnie znaczenia. Ważne żeby dobrze grał.

>szczegolnie lubie kino europejskie i azjatyckie.
>amerykanskie rzadko kiedy jest rownie dobre . W angielskim humorze zawsze czuje sie dobrze, a francuskie filmy psychologiczne to perelki. oczywiscie generalizuje, bo dobry film wcale nie zalezy od kraju w ktorym zostal wyprodukowany...lubie bardzo kino abmitne, nad ktorym moge sie zastanawiac, analizowac, takie fimly czesto grane w klimatycznych malych kinach maja w sobie rzeczywiscie jakas magie...

Niektóre polskie komedie są na wysokim poziomie, choć jest też dużo kiepskich. Ale prawdą jest, że niezależnie od kraju można wyprodukować dobry film.
Osieł (106 punktów)
Kino zaczęło odgrywać w moim życiu dość ważną rolę w czasach liceum, gdy poznałem jego magię. Zupełnie inny klimat ma multipleks, a zupełnie inny małe, stare kino. Sam preferuję te drugie. Co do repertuaru, to wybieram te tytuły, które mnie zainteresują. Trudno mi się opowiedzieć za konkretnym gatunkiem. We Wrocławiu nie mamy zbyt wielu kin - 2 multikina, kultowe "Warszawa", równie kultowe "Dworcowe" (na Dworcu Głównym PKP), chyba jedyne w Polsce kino na dworcu. Poza tym jest jeszcze kilka mniejszych lub większych kin. Mi bardzo podoba się "Atom" - interesujący repertuar, stare fotele, dźwięk pracy projektora, a to wszystko w starym budynku NOT-u. Polecam miejscowym i przyjezdnym!!! Myślę, że niedługo wybiorę się na jakiś film... Czas pokaże, na jaki
kasper (153 punktów)
>Zupełnie inny klimat ma multipleks, a zupełnie inny małe, stare kino.

Ja kieruje się wyłącznie kryteriami filmowymi. Jakie kino to trzeciorzędna sprawa. Może jestem "zepsuty" przez multipleks, mam tu na myśli Helios. Cóż wygodne siedzenia, dużo miejsca, mięciutkie oparcia - jestem tylko człowiekiem

>We Wrocławiu nie mamy zbyt wielu kin

To fakt.

>kultowe "Warszawa"

Do kina "Warszawa", za czasów podstawówki, chodziłem na filmowe lektury. Magia może jest, ale mi kojarzy się tylko z brakiem miejsca między rzędami. Do tej pory pamiętam "wygibasy" i bóle nóg.

>Poza tym jest jeszcze kilka mniejszych lub większych kin.

Dla mnie "klimat" posiada kino "Studio" (Pilczyce). Ale chyba już nie istnieje.

>Mi bardzo podoba się "Atom"

Przyznam, że nigdy nie miałem przyjemności tam gościć.

Pozdr.
Osieł (106 punktów)
>Ja kieruje się wyłącznie kryteriami filmowymi. Jakie kino to trzeciorzędna sprawa. Może jestem "zepsuty" przez multipleks, mam tu na myśli Helios. Cóż wygodne siedzenia, dużo miejsca, mięciutkie oparcia - jestem tylko człowiekiem

Co do Heliosa, to uważam to kino za przyzwoity multipleks. Repertuar mają bogaty, siedzenia rzeczywiście mięciutkie (jeden z poważnych plusów nowych kin, choć jak dla mnie stare fotele też mają coś w sobie), usytuowane w centrum miasta (duży plus w tym przypadku, zwłaszcza jeśli film kończy się w okolicy godziny 23 )

>Dla mnie "klimat" posiada kino "Studio" (Pilczyce). Ale chyba już nie istnieje.

Obawiam się, że już nie
placownik (17853 punktów)

   Proponuję, abyście dalsze rozważania na temat wad i zalet wrocławskich kin kontynuowali drogą mailową.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Lorenc-Karcz
Przy wyborze filmu duze znaczenie ma dla mnie nazwisko reżysera,rzeczywiscie to nie jest główne kryterium, ale bardzo istotne. Obsada ma również znaczenie. Natomiast mam pewna zasadę: nie czytam opinii krytyków i recenzji przed seansem. Wolę iść z ładunkiem zerowym na film niż dopatrywać się podczas projekcji cech negatywnych czy pozytywnych filmu. Wtedy mogę skonfrontować własne odczucia i przemyślenia z tekstem krytyka a wrażenia są autentycznie moje.
Inną kwestią jest dobór tematyki. Raczej nie chodzę na filmy "made in hollywood" ( chyba, że odmóżdzenie dobrze wpłynie na mój nastrój, ale i tak wtedy wybieram infantylne kreskówki w stylu Pixar studio), zdecydowanie wolę kino europejskie. Jedynym z niewielu odstępstw może być taki film jak "Goodnight, and good luck". Zdecydowanie unikam kina akcji lecz nie dlatego,ze się nim brzydze lecz z prozaicznej przyczyny: zeszło na psy.
Jako miłosnik muzyki filmowej zwracam uwagę na autora ścieżki dzwiękowej - nie ma nic lepszego niz dobra muzyka zgrana i dopasowana do obrazu.
Natomiast co do samego kina - tak zdecydowanie miejsca kameralne. W Krakowie takim miejscem może być ARS na Jana. Szczególnie kiniarnia czyli sala na około 15 osób, mozliwosc zapalenia papierosa i i odgłosy projektora lub jak kto woli: kinematografu
Huzarski (178 punktów)
>mozliwosc zapalenia papierosa i i odgłosy projektora lub jak kto woli: kinematografu

1. z tym antyhamerykańskim nastawieniem nie przesadzaj, Hollywood tez potrafi zrobić wyśmienite kino, średnią na film mają dużo niższą niż, dajmy na to Czesi czy Islandczycy, ale tym niemniej...

2. Nie wiedziałem że sa jeszcze takie kina gdzie można zapalić papierosa... musze wpasć do Krakowa. W modzie jest teraz nawet zakaz palenia i picia piwa na koncertach... Co mnie zupełnie się w głowie nie mieści...

pozdrawiam
Lorenc-Karcz (218 punktów)
Oczywiście, że jest takie kino...a konkretnie sala w kinie. Dodać również muszę, iż oprócz palenia papierosów, za plecami jest...bar a osoba, która w nim sprzedaje jednocześnie obsługuje projektor Polecam to kino.
monia (134 punktów)
Do kina chodzę niezbyt często, ale już idę to raczej w większej grupie. A jak w większej grupie to do większego kina. Małych kin już raczej nie widuję. Jak jeszcze parę lat temu kilka działało, tak teraz świecą pustkami. Jeśli mam ochotę na chwilkę refleksji to wolę dobrą książkę przy odpowiedniej muzyce. Kino traktuję bardziej jako "zagłuszacza myśli" - dużo, głośno, śmiesznie. Żeby zapomnieć o codzienności, stąd też wybór repertuaru - raczej głupie, przewidywalne do bólu, nieskomplikowane amerykańskie komedie i filmy akcji. Jak mam ochotę na naprawdę dobry film, to już wolę go obejrzeć w domu.
chinska zupka;) (118 punktów)
>Do kina chodzę niezbyt często, ale już idę to raczej w większej grupie. A jak w większej grupie to do większego kina. Małych kin już raczej nie widuję. Jak jeszcze parę lat temu kilka działało, tak teraz świecą pustkami. Jeśli mam ochotę na chwilkę refleksji to wolę dobrą książkę przy odpowiedniej muzyce. Kino traktuję bardziej jako "zagłuszacza myśli" - dużo, głośno, śmiesznie. Żeby zapomnieć o codzienności, stąd też wybór repertuaru - raczej głupie, przewidywalne do bólu, nieskomplikowane amerykańskie komedie i filmy akcji. Jak mam ochotę na naprawdę dobry film, to już wolę go obejrzeć w domu.

to koniecznie musisz wpaść do Krakowa!! od razu zmienisz zdanie a propos samego kina i filmów.
dobry film naprawdę warto oglądać w tych małych krakowskich kinach (sztuka, ars, kiniarnia, mikro, czy paradox-tam nawet kasy nie ma, tylko bileter ma przenośną małą kasę fiskalną i wchodzisz na paragon a nie na bilet:D, wystrój jest z rodem z PRL-u, ostatnio byłam tam na filmie "zakochani widzą słonie" film nawet dobry (islandzki) czarno-biały, ponieważ był po islandzku nie mam żalu, ze w polowie zepsuł sie dzwiek:D, to tez mialo swoj urok:D)
Głąbiński (3538 punktów)
> czy lubicie i jak często chodzicie do kina... ?
Na stare lata całkiem przestałem korzystać z kina, a dzieła operujące obrazem oglądam wyłącznie w TV i to obficie korzystając z pilota. M. in. chodzi o to, że pieniądze (których wogóle mam skąpo) potrzebne na bilet, wystarczą na kupno książki lub czasopisma (głównie miesięczniki, kwartalniki i tp.; tygodniki naogół nie spełniają oczekiwań), gdzie znajduję materiał do zastanowienia się nad ... No właśnie - postawione w wątku pytanie dlatego mnie skłoniło do zabrania głosu, gdyż powstała wątpliwość: czy taka praktykowana przeze mnie jednostronność nie powoduje zubożenia, nie jest jakimś kalectwem?
Nie mam zamiaru, gdy podziwiane przez ogół filmy nudzą mnie, zmuszać się do ich oglądania, ale niepokój pozostaje.

Stach M. G.
kasper (153 punktów)

Dla mnie odpowiedz jest bardzo prosta. Nie ma mowy o jakimkolwiek zubożeniu czy kalectwie!
Sam bardzo rzadko chodzę do kina. Jest to spowodowane brakiem czasu lub pieniędzy (ważniejsze inwestycje). I nie odczuwam z tego powodu żadnych dolegliwości.

Rozmiar nie jest ważny! Mały czy duży ekran (pf). Liczy się treść, a nie wymiary
W dobie multipleksów i hitów zza oceanu, domowe zacisze i pilot, który zawsze spełni nasz rozkaz, w pełni wystarczą.

Pozdr. i miłego oglądania.

Wróć do listy wątków działu Kultura

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365