Niedziela 21.05.2006, 08:30 Nie wiem -Nie wiem, nie wiem. Dziwne to wszystko. Zdaje się jakby nie tak miało to być. Hmm, miało być... -A jak miało być? -... lepiej, inaczej, nie wiem... -Wyglądasz na przygnębionego, co sprawia, że jesteś w takim stanie? -Nie mam na nic czasu, nie dosłownie oczywiście, ale jest tak, że ciągle gonie, biegnę, załatwiam ważne sprawy. Wszystko się rozchodzi o pieniądze, one są mi teraz potrzebne. -A do czegóż to one są ci potrzebne dziecko? -Jak to, do czego? Do życia, egzystencji, nazwij to jak chcesz! -Teraz ich nie masz, a żyjesz, więc? -Ale jak będę miał ich, choć trochę więcej, nie jakieś miliony od razu, to będzie mi łatwiej, lżej. Rozumiesz? Nie będę musiał się martwić o to, co mam zjeść lub, co na siebie włożyć, rozwiąże się większość moich problemów. -Jakie masz jeszcze problemy? -Coś się na pewno znajdzie. Chorób się nie boję, bardziej boję się biedy. -A czy twoim zdaniem świat jest zły? -(chwila namysłu) nie wiem... Są chwile, w których nie myślę o zmartwieniach, wtedy nie mam nikomu i niczemu nic do zarzucenia. To są jednak tylko chwile, chwile, których nie da się powtórzyć od tak. Aczkolwiek bez pieniędzy te chwile w większości by się nie wydarzyły. -A, które z nich by się wydarzyły? -Te, które nie są zależne od pieniędzy. -Czyli? -Wschód, zachód Słońca, zabawa z psem, uśmiech Moniki, choć nie każdy, bo niektórych uśmiechów jej zazdroszczę, albo zazdroszczę ich osobom, do których są kierowane. No i ten SMS, który teraz przyszedł, też był za darmo i też sprawił, że poczułem się dobrze. -Wiesz co? Nie boli cię to, że masz mało pieniędzy i za mało czasu. -To co mnie boli? -Bolą cię twoje myśli. -Bolą mnie myśli?! Co przez to rozumiesz? -Często słyszałeś powiedzenia w stylu: "pieniądze to nie wszystko", "Pieniądze szczęścia nie dają, ale do niego przybliżają", "pieniądze żądzą światem" itd. Ktoś (kultura, religia, otoczenie, telewizja itd.) wpajał ci latami pewne "prawdy" do głowy. Ten, który ci to robił najprawdopodobniej nie był tego świadomy, on już był zaprogramowany. Mówili ci, że musisz się uczyć, studiować, powinieneś zarabiać pieniądze, znaleźć hobby, zająć się czymś... -... iść do bierzmowania... A jak spytałem dlaczego, to usłyszałem: "bo twoja mama bardzo tego chciała". Moja mama która w tym momencie nie żyła już od 6 lat. Zabawne. -o tym właśnie mówiłem. Wyrządzali ci krzywdę. Oni są winni, nie ty. -Winni? Czego są winni. Ja ich za to nie winię, prędzej powiem, że to ja jestem winny. Przecież to ja nie potrafiłem powiedzieć NIE gdy wszyscy mówili TAK. To ja byłem niezdecydowany, a nie oni. -Wiesz dlaczego tak myślisz? Bo tak cię zaprogramowano! Słuchaj matki, słuchaj ojca, rodzina będzie zła jak tego nie zrobisz, babcia się przez ciebie smuci, co ludzie powiedzą... Słyszałeś tego typu rzeczy tysiące razy. Tysiące razy. Ile razy powtórzyłeś fizykę do egzaminu? 15 razy? ! 15 razy wystarczyło żebyś to zapamiętał. Po tysiącu razy zaczynasz tym żyć, nieświadomie. Odczuwasz poczucie winy, dlatego że czegoś nie zrobisz. Żal do siebie ponieważ nie spełnisz czyichś oczekiwań, że kogoś zawiedziesz. Nie zdałeś egzaminu? Rodzi się smutek, kariera się oddala, skąd wziąć pieniądze. Myślisz sobie " ja p*****le, co się dzieje, gdzie ja jestem, jaki dziś jest dzień?". Twoje myśli nie są tak na prawdę twoje. To są ich poglądy i ich myśli. -Skąd ty to wiesz, skąd wiesz, że to co mówisz jest prawdą? -A powiedz czy nie jest tak, że twoje zmartwienia zazębiają się o twoje marzenia? -No jest tak. To oczywiste, że jak czegoś bardzo chcę, to nie chcę tego tracić, chcę to mieć. -I tu jest problem. To co powiedziałeś powoduje, że jesteś w takim stanie, a nie innym. Martwisz się w kółko jak osiągnąć coś, czego chcesz, jak to osiągniesz to myślisz jak tego nie stracić, a jak nawet tego nie stracisz to w końcu ci się to nudzi, w rezultacie szukasz nowego obiektu zainteresowania, zataczasz krąg, scenariusz się powtarza, zauważyłeś? -No jest w tym dużo prawdy. Marzenia przeradzają się w troski i na odwrót... No to twoim zdaniem co mam zrobić? -Musisz się wyzbyć przywiązania do rzeczy i ludzi. Wiem, brzmi to dziwnie, szczególnie to drugie. -I co, że niby ty tak zrobiłeś i jesteś szczęśliwy? Nie mając nic? -Tak. Ale nie jest tak, że nie mam nic. Nie przywiązuje się do niczego i do nikogo. -Brzmi to jakoś egoistycznie, nie sądzisz? -Nie. Byłeś mały nie miałeś nic. Dorastałeś, twój stan posiadania cały czas się zwiększał. Dziś masz jakieś tam pieniądze co miesiąc, w przeszłości o takich tylko marzyłeś, a czy teraz jesteś szczęśliwy? -Nie. -Więc? -Nie wiem. Nie wiem o co chodzi... -Nie o pieniądze. -Więc o co? -Na razie wystarczy ci, żebyś wiedział, że nie o to chodzi. -Człowieku ja nie żyje na co dzień w Tybecie gdzie możesz upolować sobie świnie jak jesteś głodny, tu jest Polska, Europa, kapitalizm. Płacisz za wszystko, tramwaj, kanapka, kino itd. -No i płać. Zbierasz na coś, że tak chcesz wszędzie oszczędzić? -Lepiej jest mieć 5zl jak 2zl, nie? -Powiem tak, rządzi tobą przywiązanie do rzeczy i ludzi. Te złotówki są dla ciebie więcej warte niż spokój umysłu. Zdobywasz te pieniądze płacąc nerwami. Kupujesz kaszę za złoto przy przeliczniku 1:1. Chodzisz sfrustrowany, znerwicowany jak zaszczute zwierze, bo co chwila odczuwasz strach, że coś stracisz, albo czegoś nie zdobędziesz. -To, co mam zrobić żeby tak nie było? -Musisz wypracować odpowiednią postawę umysłową, zbudować światopogląd, swój światopogląd, który będzie miał na celu zapewnienie ci spokoju ducha. -Tego pewnie nie da się zrobić tak od zaraz? Ile trzeba na to czasu? -A co, spieszysz się gdzieś? -Tak. Muszę coś dziś jeszcze zrobić. -Mianowicie? -Narysować rysunek na jutrzejsze zajęcia. -No to się nie martw. Idź i rysuj. W jeden dzień na pewno się byś takiej postawy nie dorobił. -A kiedy? -Trudno powiedzieć, może to być rok, a równie dobrze i 20. -No to super, 20 lat uczyć się byś szczęśliwym bez pieniędzy. -Nie! Nie uczysz się być szczęśliwy bez pieniędzy, będziesz się uczył jak być szczęśliwym mając pieniądze lub ich nie mając. |