Racjonalista - Strona głównaDo treści
Znak zapytania

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
29-06-2006 23:43Aerozeppelin (6 punktów)Znak zapytania
Jest to serwis racjonalista.pl wiec nie wiem czy ja do konca się tu nadaje... Ja kochm w sobie pierwiastek romantyka wierzącego w idee i słuzacy jej.Sadze,że świat zbyt piękny jest aby pojąc go rozumem i kazda jego część włożyć do szuflady z oczywistym tytułem.Czy życie nie staje się nudnym na kresie poznania?? Czy kres poznania istnieje w ogóle?? Czy w racjonalnym myśleniu pojęcie "szaleniec" tłumaczy wszystkie te zachowania które nie mieszczą sie w zgodnych z rozumem normach postepowania?? Czy człowiek który całe życie "bje w mur" który odgradza go od jakiegoś głosu - głosu idei ,który to głos jest natchnieniem i sensem egzystencji tegoż człowieka, jest szaleńcem?? Bo przeważnie tak jest,że za murem nie ma nic... "bo to był głos i tylko głos, i nie nie było oprócz głosu" (B.Leśmian "Dziewczyna") .Czy miłość która stawia życie ukochanej osoby ponad życie kochajacego jest szaleństwem??? Czy szaleństwem jest wiara w Boga, ktorego istnienia racjonalnie udowodnic sie nie da??? Jak człowiek który nosi miano racjonalisty ustosunkuje sie do moich pytan?? Czy bładze w ciemnosciach niewiedzy i być moze ignorancji bo moje mniemanie o racjonalistach jest błedne?? Nie czytałem wstępu na tej stonie bo jest dosc długi wiec moze wyjde na ciemnogród ale chciałbym aby ktos mnie oświecił jeśli się myle albo odpowiedział na moje pytania jeśli mam racje.Chciałbym tez po ewentualnej odpowiedzi na moje pytania zadac jeszcze wiele innych,mam nadzieje,ze bede mial ku temu okazje.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

outsider (2469 punktów)
Ależ romantyzm - taki czy inny - jest jak najbardziej racjonalnym zachowaniem, konstantacją, że wola niemniej jest istotna niż rozum. Dotyczy to jednak woli jednostkowej - z tak zwana wolą zbiorową jest już trochę inaczej. Jeśli zbiorowośc służy zgodnie idei mętnej (jak zwykle bywa z ideami romantycznymi) i do tego jednostkowo bezpiecznej - pozycja rozumu ulega zachwianiu: nie tylko brak tak rozumianego "romantyzmu" jest niebezpieczny, ale i jego nadmiar, może ten drugi bardziej.

Jeśli coś pociąga zbiorowość - należy sie uważnie przyjrzeć, czy nie ma w tym interesowności, czy "służba idei" w gruncie rzeczy nie przynosi profitów: i na tym bym zakończył.


Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej
(Nie-boska komedia}
DawidKarolkiewicz (984 punktów)
> Sadze,że świat zbyt piękny jest aby pojąc go rozumem

Pojmowanie świata rozumowo nie oznacza jego, w kazdym razie nie powinno, spłytczenia, pozbawienia go elementu mistycznego, pewnej tajemnicy. Jest to rzecz nastawienia- jak zawsze zresztą

>Czy życie nie staje się nudnym na kresie poznania??

Poznanie nudne? A gdzie kres?

> Czy kres poznania istnieje w ogóle??

Trudno go teraz i jednoznacznie wyznaczyc. Na ten czas nie istnieje i w tym piekno zycia...

>Czy w racjonalnym myśleniu pojęcie "szaleniec"
>tłumaczy wszystkie te zachowania które nie mieszczą sie w
>zgodnych z rozumem normach postepowania??

Jesli coś nie mieści się w tych fundamentalnych normach to odpowiedź jest oczywista

> Czy człowiek który całe życie "bje w mur" który odgradza
> go od jakiegoś głosu - głosu idei ,który to głos
> jest natchnieniem i sensem egzystencji tegoż człowieka,
> jest szaleńcem??

Może nie tyle szaleństwo co problemy z pamięcią

> Czy szaleństwem jest wiara w Boga, ktorego istnienia
>racjonalnie udowodnic sie nie da??

Raczej strata czasu...

Gratuluję pomysłu pomysłu na post. Obserwować będę dalszy rozwój wypadków. Pozdrawiam. Karolkiewicz
DawidKarolkiewicz (984 punktów)
średnio czytelny mój post powyższy... przepraszam
Volrath (3440 punktów)
>średnio czytelny mój post powyższy... przepraszam

Nie ma sprawy, czytelność zwiększyłem (mam nadzieję, że nie masz tego za złe).
rozumek
Przychylam się do zdania outsidera. Cały kłopot z ludźmi polega na fałszywych wyznaniach, wynikających z fałszywych, bo indywidualnych definicji pojęć. Im pojęcie bardziej ogólne, tym więcej fałszu. Ja osobiście, nie uważam za racjonalistę nikogo, kto nie dąży do realizacji własnych idei, albo w ogóle takich nie posiada. Niestety, religie "wmawiają" ludziom, że wszelkie idee mamy wspólne, co jest oczywistą bzdurą. Każdy ma własne i jeśli się nimi dzieli z innymi (rozmawia) i wspólnie z nimi je realizuje, to nie tylko jest racjonalistą, ale także MA ze wszystkimi wspólnego Boga. Religia, zabraniając ludziom posiadania jakichkolwiek indywidualnych idei i dzielenia się nimi z innymi (medytacje i rozmowy zastępuje modlitwami), czyli ucząc ich wyznawania wspólnego Boga, uczy jednocześnie, jak go z innymi NIE mieć. W ten sposób, paradoksalnie, większość wyznawców wspólnych bogów, ma i wierzy w swoich indywidualnych, a wiekszość wyznających własny ateizm, wierzy w tego wspólnego (na ogół, ściśle zgodnego z chrześcijańskim). Dzisiaj, wsród prawdziwych chrześcijan, zdecydowaną większość stanowią wyznawcy ateizmu, a niezwykle ich mało (wręcz śladowe ilości) wśród wyznawców Chrystusa.
lipschitz (1674 punktów)
Czyż nie potrzebujemy rozumu, aby to piękno dostrzegać, ogarniać? Czyż nie jest on potrzebny, aby rozumieć zależności jakie istnieją np. pomiędzy owadem, kwiatem, drzewem, i aby w bezrozumny sposób tego piękna nie zniszczyć? Czyż stworzenie ogrodu nie wymaga rozumu? I czyż rozum nie jest czymś niezwykłym, pięknym?
Marian (5438 punktów)
>.Sadze,że świat zbyt piękny jest aby pojąc go rozumem i kazda jego część włożyć do szuflady z oczywistym tytułem.
Popatrzmy na dzieci głodujące w Afryce i zadajmy pytanie "czy świat jest rzeczywiście piękny?".. Następnie możemy zapytać, jak "dobry bog" może na to pozwalać? Piękne są prawa natury, to, jak ten świat działa. Natomiast idea boga jest brzydka i asymetryczna (moja opinia).
rozumek
>Popatrzmy na dzieci głodujące w Afryce i zadajmy pytanie "czy świat jest rzeczywiście piękny?".. Następnie możemy zapytać, jak "dobry bog" może na to pozwalać? Piękne są prawa natury, to, jak ten świat działa. Natomiast idea boga jest brzydka i asymetryczna (moja opinia).
Moja jest identyczna. We własnego (a nie ogólnoludzkiego) Boga, wierzą wyłącznie "poszukiwacze usprawiedliwień", czyli zdeklarowani grzesznicy. To nie Bóg, ale my sami, odpowiadamy za wszelkie zło tego Świata (nawet wtedy, gdy nie przykładamy palca do jego czynienia, ale rzucamy chlebem w tego, kto w nas kamieniem).
Smakuś (100 punktów)
bładzisz i bredzisz(tylko mi się tu nie obraź, szanuj wolność słowa), nie ma żadnych obiektywnych, nieinstrumentalnych, absolutnych wartości

CoToStopka?
rozumek
>nie ma żadnych obiektywnych, nieinstrumentalnych, absolutnych wartości
A właśnie, że SĄ. Warto jest tworzyć, a nie niszczyć. Warto jest być, a nie mieć. Warto jest cieszyć się czasem, a nie martwić, że płynie. Nie warto, za najwyższą wartość uważać własnego trwania. Życia nie warto przetrwać i przemodlić. Warto je "przedziałać", czyli coś w nim stale, własnym kosztem poprawiać. Nie warto wierzyć w umieranie, warto w życie. Nie warto wierzyć, że modlitwa to praca, warto, że praca to modlitwa.
Jak można twierdzić, że istnieją jedynie wartości instrumentalne? Przecież takie, to jedynie anty-wartości, a wartosciowe są jedynie te absolutne (np. wymienione wyżej). Że nie wszyscy (ze szkodą dla siebie i innych) potrafią je z innymi dzielić i czynnie wyznawać, to zupełnie osobna sprawa (i anty-zasługa rozmaitych religii).
Smakuś (100 punktów)
a co z tego że przedziałasz całe życie jeśli umrzesz???co za różnica czy będzie ci przyjemnie czy nie jeśli i tak umrzesz???no wiem wiem na sprawę można patrzeć z dwóch stron- umieram więc chcę się jak najszybciej realizować albo umieram więc bez różnicy co robię, ja osobiście (niestety()patrzę z tej drugiej

CoToStopka?
rozumek
>a co z tego że przedziałasz całe życie jeśli umrzesz???co za różnica czy będzie ci przyjemnie czy nie jeśli i tak umrzesz???no wiem wiem na sprawę można patrzeć z dwóch stron- umieram więc chcę się jak najszybciej realizować albo umieram więc bez różnicy co robię, ja osobiście (niestety()patrzę z tej drugiej
A skąd wiesz, że umrzesz? Takiś pewny? Jeśli tak, to dlaczego nie zrobisz tego zaraz? Po co się meczyć? Ja tam ani się meczyć, ani umierać nie zamierzam. Za bardzo podoba mi się życie (działanie i picie w nagrodę piwa).

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365