Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przeciw trupojadom-świniożercom

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
10-10-2002 15:35LitekPrzeciw trupojadom-świniożercom
Piszę po przeczytaniu artykułu "Biologia przekonań", ale zawsze chciałem się podzielić wiedzą na ten temat. Tak wiec witam na polu walki wegetarian z trupożercami (tu "optymalnymi")! Zwycięstwo w tej ..hmm "wojnie" przesądzi o zwycięstwie dobra lub zła i wynikających z tego konsekwencji. Jako, że pokolenie wegetarian, weganian i frutarian prowadzi bitwę z zasady i przekonań przeciw naszym trupim wrogom - świniotrupojadom, a w szczególności ich skoncentrowaniu w głupocie pod postacią "optymalnych", chciałbym wyłuszczyć nasze poglądy w tej kwestii i złożyć propozycję działania wszystkim tym, którzy nie tylko uważają że dobro powinno wygrać ze złem, ale też aktywnie mu w tym pomagają.
Pragnę dołożyć "optymalnym", bo to nasi ideowi wrogowie. Ale nie tylko im, lecz przede wszystkim całemu "upadłemu światu, który kreci się dookoła kiełbasy". Obserwując świat z poziomu wegetarianizmu (logicznego wszechświata), uważam mięsożerstwo ludzi za największą przewałkę na tym teraz trupim świecie.
Życie to nie tradycja, życie to ewolucja. Trupojady z niej wypadną, ale Ziemia poniesie przerażające koszty waszej trupożerczej paranoi. Głupcy, otrząśnijcie się z fałszywej dezinformacji albo zdychajcie jak najszybciej. Ziemia ocaleje i odżyje. Ocknijcie się!! Na przyszłe wasze zdrowie!"). Trzeba mieć silną wolę i dużo informacji, aby wydostać się z sideł trupożerstwa i nie wpaść w jej wnyki. Nie wątpić!, Nie pozwolić się zastraszyć przez trupojadów. Jakieś tam "braki pokarmowe", strachy na lachy, d**a Jaga, kwestia świadomości. Trzeba przełamać strach, którym nas straszą i w którym wyrastamy, ...wątpliwości. Ja przyglądając się gorylom i orangutanom przestałem mieć ...wątpliwości.
Wszystkie gotowane potrawy wywołują reakcję immunologiczną organizmu. W badaniach zaobserwowano, że po zjedzeniu gotowanej potrawy błyskawicznie wzrasta ilość białych krwinek (obronnych). Nie dzieje się tak, przy jedzeniu pokarmu naturalnego (surowego). Gdyby człowiek miał jeść gotowane, to rodziłby się co najmniej z garnkiem, a tak nie jest. Zresztą gotowany pokarm jest "martwy", tak jak martwy byłby człowiek spalony na stosie. Enzymy, witaminy, struktury różnych cząstek ulegają rozłożeniu pod wpływem wysokiej temperatury. Większość enzymów rozpada się po temp. 49 st. Celc., ale niektóre są wytrwalsze, np. niektóre witaminy, ale nie do przesady.
Marchewka, ziemniaki, kasze, ryż jem na surowo? Skoro się nie da, to znaczy, że nie jest to właściwy pokarm dla ludzi... to logiczne. Mój niewypaczony instynkt smaku to czuje i mnie do tych produktów nie ciągnie. Co prawda jem to jeszcze (2 na 3 moje posiłki to owoce), ale ze względu na wyuczone, wypaczone wzorce smakowe, którymi terroryzowali mnie moi rodzice 15 lat, więc tak hop siup nie zapomnę tych odurzających, palonych smaków. Teraz mając 21 lat daleko już jednak od tego odeszłem, poczekam jeszcze trochę i organizm sam się przestawi na owoce... (dawno już się przestawił, tylko ta chora trupożercza cywilizacja kąsa mnie swoimi kłami, wstrzykując jad z toksycznych ludzi, nie jest łatwo zachować nerwy w równowadze widząc co się dookoła mnie dzieje, a zamykanie oczu to nie jest perspektywiczne działanie...).
Obecnie jem 3 razy dziennie. Stoi za tym dużo wiedzy i doświadczenia. Po pierwsze z rana gimnastyka -bieg na dworze, ..ale tylko dieta. Śniadanie 1 rodzaj owoców. Po 1 lub 2 godz., gdy się w pełni strawią, pokarm "wysokokaloryczny" lub "wysokobiałkowy". Np. ziemniaki (2 proc. białka) z sałatą (lub sałatka np. roztarty słodziutki burak i marchewka) polewane oliwą z oliwek. Jeżeli nie jestem napity z owoców, wtedy piję 20 min. przed jedzeniem, nie popijam jedzenia, gdyż rozcieńczam wtedy enzymy trawienne, a nie oto chodzi. Np.2. Chleb razowy (albo kasza gryczana), czasami ze słonecznikiem + sałata +oliwa z oliwek Extra Vergine (tłoczona na zimno), po jedzeniu odchodzę od stołu i zmywam później, aby nie dojeść czegoś za dużo (jeśli jestem zdenerwowany "zewnętrznymi" pierdołami, ale wtedy najlepiej powstrzymywać się od jedzenia). Przede wszystkim ja mam wiedzę i doświadczenie (praktyka) jak skomponować dobry i zdrowy posiłek. Smaczny i zdrowy, czyli im prostszy tym lepszy. Nie lubię złożonych, gotowych przepisów, w których przyrządzenie czegoś zajmuje dużo czasu i dużo brudzi. Wolę za to powoli, dokładnie i długo jeść (gryźć), gdyż żołądek nie ma zębów, a tak lepiej wchłonie lepiej rozdrobniony pokarm (przesunąłem okres czasu z przyrządzania posiłku na jego prawidłowe spożywanie). Im więcej różnych składników pokarmowych w posiłku, tym większe zaburzenia procesów trawienia. Enzymy są wyspecjalizowane i działają w pewnych określonych warunkach, np. mięso wymaga środowiska o odczynie kwaśnym, a skrobia (ziemniaki, ziarna) o odczynie zasadowym, czyli w jednym posiłku rywalizują ze sobą, a o to też nie chodzi ("korzystne połączenia pokarmów"; a z białej mąki to w żołądku robi się klej ..taki sam jak do tapet). Kolacja (bezwzględnie po strawieniu wszystkiego poprzedniego, wysokobiałkowego lub kalorycznego po około 4, a lepiej po 5 godz.) jeden rodzaj owoców, najczęściej (w ogóle najczęściej) słodkie jabłka. Dokładam wszelkich starań w razie potrzeby (przestaję myśleć o jedzeniu, bo apetyt to ja mam prawie zawsze, ale niekoniecznie jestem głodny), aby nie jeść po godz. 18:00, gdyż wtedy procesy trawienia ustają (około 19.) i zaburza się rytm snu przez pracę żołądka. Wtedy nawet wolę już nie zjeść w razie czego kolacji (bo organizm lepiej zwalnia przemianę materii, niż ją przyśpiesza), niż zarzucić go trawieniem czegoś, co chcąc nie chcąc jakoś strawić będzie musiał. Hmm, to dla mnie dobry model, w którym zachowuję wiele zdrowych zasad (na ten poziom wiedzy). Chciałbym jeść same owoce, ale możliwe to będzie, jak uspokoi się sytuacja zewnętrzna. Należy pamiętać, że człowiek to "większa całość".

M.ateusz
Mięsożerność uczłowiecza
"Jest to odkrycie tym bardziej interesujące, że jak uważają niektórzy antropolodzy - do których należy na przykład Michael Alvard z Texas A&M University - spożywanie mięsa dużych zwięrząt przyczyniło się walnie do uczłowieczenia naszego gatunku, czyli do wyrobienia sobie przez nas zdolności do kumoterstwa na niespotykaną wśród szympansów skalę. Polowanie na wielkiego zwierza wymaga współdziałania, a nagła obfitość pożywnego, lecz psującego się szybko jadła stwarza konieczność stworzenia systemu dystrybucji. Spożywający mamuty neandertalczycy byli więc może na najlepszej drodze do uczłowieczenia. A może właśnie jesteśmy ostatecznym efektem ich mamucich uczt?"

Oto doniesienia czasopisma naukowego.
Tak więc życzę wszystkim trawożercom, korzeniożercom i innym naturalistom pomyślnego powrotu do "stanu natury". Skąd na przykład pewność, że tak radykalna zmiana diety nie wpływa niekorzystnie na pewne sprawy, np. na inteligencję Albo na równowagę psychiczną, co mogłaby sugerować postawa naszego kolegi Litka
Łukasz Witek
>Mięsożerność uczłowiecza

..Uczłowiecza, a więc vegetarianie dla Ciebie ludźmi nie są. Vegetarianie się z tego cieszą. Żaden z nich nie chce się identyfikować z trupożercami uczłowieczonymi. Nie przywiązuj się do człowieczeństwa, bo wprowadzasz się tylko tym w błąd. Stałeś się zombim i daleko Ci do naturalnego człowieczeństwa.
Wytłumacz mi, na czym polega uczłowieczenie drapieżników i w czym się to objawia.

>"Jest to odkrycie tym bardziej interesujące, że jak uważają niektórzy antropolodzy - do których należy na przykład Michael Alvard z Texas A&M University - spożywanie mięsa dużych zwięrząt przyczyniło się walnie do uczłowieczenia naszego gatunku, czyli do wyrobienia sobie przez nas zdolności do kumoterstwa na niespotykaną wśród szympansów skalę. Polowanie na wielkiego zwierza wymaga współdziałania, a nagła obfitość pożywnego, lecz psującego się szybko jadła stwarza konieczność stworzenia systemu dystrybucji. Spożywający mamuty neandertalczycy byli więc może na najlepszej drodze do uczłowieczenia. A może właśnie jesteśmy ostatecznym efektem ich mamucich uczt?"

Być może jesteście. Nie będę odnosił się do powyższego tekstu, bo nie jest to potrzebne. Jest to Twoja i "tobie podobnych" wizja Waszej przeszłości.

>Oto doniesienia czasopisma naukowego.

"Nauka do polityki kajdanami przykuta, może kiedyś komuś uwolnić się ją uda.."
Myślę, że nauka jawi się w takiej barwie, przez jaki pryzmat naukowca przeszło jej światło. Im mniej naukowca, tym więcej światła. Najlepiej samemu dociekać prawdy na podstawie własnej interpretacji nauki.
"Dzisiejsza (młoda to fakt) nauka o zdrowym odżywianiu" jest najlepszą przyjaciółką vegetarian. Nie to że coraz więcej naukowców to vegetarianie, tylko że prawda nam służy. Fakty naukowe pozostają faktami i tylko trzeba umieć je zinterpretować tak, aby ich nie zafałszować (polski Instytut Żywności i Żywienia wcale nie musi ich nawet fałszować, wystarczy że od 50 lat do nich nie zagląda).

>Tak więc życzę wszystkim trawożercom, korzeniożercom i innym naturalistom pomyślnego powrotu do "stanu natury".

Jeśli dla Ciebie trawożerczość i korzeniożerczość jest objawem pomyślnego powrotu do "stanu natury", to taka natura istnieje w Twojej głowie.

>Skąd na przykład pewność,

(uwaga, "w ciemnościach rodzą się potwory"...)

>że tak radykalna zmiana diety nie wpływa niekorzystnie na pewne sprawy, np. na inteligencję Albo na równowagę psychiczną, co mogłaby sugerować postawa naszego kolegi Litka

Skoro nie masz pewności, to nie snuj wątpliwości. "Strach ma wielkie oczy". %-O . Nie patrz się w nie, bo się jeszcze ich przestraszysz i uciekniesz. .
A tak w ogóle. Rozumiem, że z braku argumentów chcesz mnie w ten prostacki sposób ośmieszyć podważając trzeźwość mojego umysłu, ale Ci się to nie udało, bo ocieramy się o naukę i nasze osobiste przekonania przy niej schodzą na drugi plan. Jeśli nie wiesz "skąd na przykład pewność, że tak radykalna zmiana diety nie wpływa niekorzystnie na pewne sprawy, np. na inteligencję, albo na równowagę psychiczną", to Ci powiem, że ja mam pewność że ma największy wpływ na inteligencję i równowagę psychiczną. Mózg, podobnie jak każdy inny narząd, jest zależny od krwioobiegu dostarczającego składniki odżywcze i tlen oraz od limfy usuwającej produkty przemiany materii. A stan krwi i limfy z kolei zależy od tego, co przenika do krwi z jelit, a także od sprawności narządów wydalniczych. To, co znajduje się w jelitach, zależy oczywiście od tego, co się spożywa. W ten właśnie sposób kształtuje się zależność między dietą a umysłem. Rzecz w tym, kto co uważa za zdrową dietę i czy tak jest rzeczywiście.
Pamiętajcie, "jesteście tym, co jecie".
Alfons Van WordenFanatyk w "Racjonaliście" ?
Czy pan Litek aby nie pomylił forum, strony i w ogóle adresu ? To najzwyjklejszy fanatyk. Grozi mięsożercom wytępieniem, wyginięciem, wypadnięciem z "łańcuch ewolucji"...Co to ma wspólnego ze światłym racjonalizmem ? Co w ogóle jego zdaniem jedzenie trawy ma wspólnego z racjonalizmem ? Może uważa, że mięsożerca=katolik ?
Łukasz WitekOdp: Fanatyczne winogrona-mordercy
>Czy pan Litek aby nie pomylił forum, strony i w ogóle adresu ? To najzwyjklejszy fanatyk. Grozi mięsożercom wytępieniem, wyginięciem, wypadnięciem z "łańcuch ewolucji"

Nie grożę, tylko przestrzegam i informuję. Oczywiście mogę tym "grozić" jeśli ktoś to tak odbiera, ale spełnienie tych "gróźb" zależy wyłącznie od natury, więc ja jestem fanatykiem ale informowania.

>Co to ma wspólnego ze światłym racjonalizmem ? Co w ogóle jego zdaniem jedzenie trawy ma wspólnego z racjonalizmem ? Może uważa, że mięsożerca=katolik ?

Może tak, może nie. Co to ma wspólnego z racjonalizmem? -Wegetarianizm to walka rozumu z tradycją. Rozum to po grecku ratio, czyli to walka racjonalizmu z tradycją. Tradycja dyskryminuje wątpliwości. To że "ludzie jedzą mięso od zawsze", nie znaczy że jest to automatycznie słuszne postępowanie.
Mój "fanatyzm" wynika z chęci uratowania chodź jednej czującej istoty z dość przykrego miejsca jakim jest rzeźnia. Co roku zarzynanych w takich miejscach jest około 43 mld zwierzaków. Chyba że dla Ciebie - gatunkowego rasisty, inne czujące istoty są niewarte zainteresowania inego, niż tego w postaci wyprutych wnętrzności na talerzu, więc niech sobie ludzie-pany je mordują, skoro tylko mają na to ochotę. Z okazji uczczenia katolickiego "Bożego Narodzenia", zostanie zarżniętych około 230 mln czujących istot. Jak co roku. To będzie mord na "cześć Pana" składany przez katolików-mięsożerców. Mam powody żeby ich nie lubić.

Pomimo moich starań posunięcia dyskusji przez tekst wątku poza obręb "trawożerczośći" (co zapewne wielu z czytelników zrozumiało i "awansowało na wyższy poziom"), muszę zaczynać i tak od początku (ale to i lepiej, od podstaw), tj. od "ulicznego rozumienia wegetarianizmu", w którym argumenty przeciwników sprowadzają się do "szumnie-brzmiących dezinformacji", dodatkowo zastygłych w tradycji ("zawsze tak było!"). Zawsze tak było!, do czasu aż się skończyło.

Hmm, przewiduję że nie spodziewaliście się istnienia tematu, od którego zależy "tak wiele w rzeczywistości", a do tego który znajdował się niezauważony "pod samym nosem". W tym miejscu (dokładnie "pod nosem") przychodzi mi na myśl, by napisać jak głęboka jest niezauważana, rzeczywista paranoja trupożerstwa i jej skutki, które sprawiają że "Ziemia kręci się dookoła kiełbasy". Ale nie będę teraz tego tłumaczył, bo sami musicie to zrozumieć.
Ten rzeczywisty świat wyłania się z "oparów paranoi" na tyle, na ile macie o nim "wywrotową" wiedzę. Bez niej pozostaje niezauważony, chodź istniejący -rzeczywisty. Paranoja -iluzja poczucia rzeczywistego świata, która jednak pozostaje iluzją. To tak, jak z popsutym wskaźnikiem paliwa w samochodzie. Wskazując błędnie poziom paliwa, tworzy w kierowcy fałszywy obraz rzeczywistości. Błędną informację -dezinformację, której fakt zdemaskowania jej "błędnego charakteru", może być faktem spóźnionym o możliwość powrotu i przyczyną końcowej-bezpowrotnej agoni "Ziemi pod panowaniem ludzi". "Świat kręci się dookoła kiełbasy". Nie zauważacie tego? -A więc, Wiedza to potęga! Więc może teraz, jeśli jeszcze nie, rozumiecie mój "fanatyzm informowania".
To dobrze, w końcu na boku aspiruję na informatyka.

Jesteśmy tym, co jemy.
Jedzona materia (włączana do organizmu), kształtuje nas w stopniu największym w największej ilości "obszarów aktywności człowieka". To głównie pod jej wpływem kształtowała nas ewolucja, więc sposób odżywiania jest godny poświęcenia jej sporej ilości uwagi (wątpliwości i dyskusji), który to poświęcony czas przyniesie myślę każdemu wiele nowych osobistych rzeczywistych pozytywnych korzyści oraz przyczyni się do pozytywnych zmian w skali całej planety! ("wszystko łączy się ze wszystkim" Leonardo Da Vinci -wegetarianin- człowiek "który o 500 lat wyprzedził swoją epokę!").

Wegetarianizm to prawdziwa okazja do nowych, korzystnych zmian, których wprowadzenie daje państwu satysfakcję oraz liczne korzyści. To propozycja nietuzinkowej zmiany stylu życia, poprzez racjonalne argumenty, oraz niewątpliwa okazja do działania na rzecz poprawy całego świata, której bonusem będzie państwa osobista satysfakcja w postaci wspaniałego stanu zdrowia i wynikających z tego licznych, rzeczywistych korzyści. Ale fajne, ale "co za dużo to nie zdrowo", a przecież o zdrowie tu chodzi (holistyczne) i o liczne wynikające z tego korzyści.. (wymierne korzyści będą miały z Waszego wegetarianizmu zwierzaki hodowane na mięso - czujące istoty).

Moja mentorka - Maria Grodecka w jednej ze swoich wspaniałych książek - w "Wegetariańskich okruchach" napisała:
"Pozornie niezrozumiały, gwałtowny opór przeciwko lansowanym próbom wdrażania odżywiania bezmięsnego ma głębokie uwarunkowania psychospołeczne, wiąże się z podświadomą obawą ludzi przyzwyczajonych do życia w istniejącej strukturze cywilizacji. Powszechny wegetarianizm byłby bowiem przełomem równie głębokim i znaczącym, jak niegdyś przełom kopernikański. Heliocentryczna teroria budowy świata niosła wtedy ze sobą taki sam dalekosiężny i wszechstronny wpływ na wszystkie dziedziny życia i sposoby myślenia oraz oceniania, jaki teraz wyzwala się pod wpływem postulatów wegetariańskich. I dlatego, aż trzysta lat nie znajdował on ofcjalnego uznania. Podobnie, zaprzestanie hodowli zwierząt na mięso i zmiana myślenia o ludzkich potrzebach pokarmowych, rzutowałyby na wszystkie pozostałe dziedziny życia: na funkcjonujące obecnie struktury ekonomiczne, na rolnictwo, na przemysł, medycynę, na potrzeby rynku, na strukturę podaży i popytu, na zmianę pozycji różnych profesji - dewaluację jednych i awans innych. Również na całą sferę intelektualną i moralną, na kształt wielu dziedzin kultury, na nowy model życia i aspiracji oraz wartości humanistycznych i wzorców osobowych. Wegetarianizm to właściwie totalna dekompozycja istniejącej cywilizacji i jej wartości. Dlatego spotyka się z takim gwałtownym sprzeciwem."
W te Boże Narodzenie już więcej nie zabijaj. Zostań Vegetarianinem.

M.ateusz
>Uczłowiecza, a więc vegetarianie dla Ciebie ludźmi nie są.

Masz problemy z logicznym mysleniem. Albo nie zrozumiales tych kilku prostych zdan, które napisalem powyzej. Proponuje ponowna lekture

> Żaden z nich nie chce się identyfikować z trupożercami uczłowieczonymi. Nie przywiązuj się do człowieczeństwa, bo wprowadzasz się tylko tym w błąd.

jasne. a do czego mam się przywiazywac. czy wedlug doktryny wegetarian nie istnieje cos takiego jak czlowieczenstwo? czy wobec tego powinienem się oswoic z mysla, ze jestem zwierzeciem, sskakiem, krewnym malpy, które przez przypadek zlazla z drzewa? braterstwo z wszystkimi istotami czujacymi - niezly frazes.

>Stałeś się zombim i daleko Ci do naturalnego człowieczeństwa.

znow cos sobie tlumaczysz na malpi sposób. tzw. naturalne czlowieczenstwo to najczesciej mity konkretnych grup ideologicznych, albo po prostu zwierzecosc

>Im mniej naukowca, tym więcej światła.

jasne

>Najlepiej samemu dociekać prawdy na podstawie własnej interpretacji nauki.

przy zalozeniu, ze każdy ma usmysl jednakowo sprawny. ten co ma slabszy na podstawie wlasnych interpretacji dojdzie do steku bzdur.

>"Dzisiejsza (młoda to fakt) nauka o zdrowym odżywianiu"

"nauka o zdrowym odzywianiu". czy to taki sam rodzaj nauki, jak dawniej była astrologia, a dzis parapsychologia? jej wyznawcy mowia, ze ich tezy sa calkiem naukowe, tylko nieortodoksyjne, ze wszyscy naukowcy tradycjonalisci robia im na zlosc i nie chca ich sluchac, itd.

>Rozumiem, że z braku argumentów chcesz mnie w ten prostacki sposób ośmieszyć podważając trzeźwość mojego umysłu

wcale a wcale przeciwnie, już dano nie spotkalem kogos o tak trzezwym umysle

> ja mam pewność że ma największy wpływ na inteligencję i równowagę psychiczną

tak myslalem. zwlaszcza po tym co napisales...

>Wegetarianizm to walka rozumu z tradycją.

rozum rozumowi nie rowny. nie ma czegos takiego jak rozum abstrakcyjny. jest rozum jana kowalskiego, który jest np. katolikiem, buddysta, niewierzacym, wegetarianinem... Dla jednych racjonalizm będzie walka przeciwko bogom, dla innych - o bogow, jeszcze dla innych - o trawe, zwierzeta...

>To że "ludzie jedzą mięso od zawsze", nie znaczy że jest to automatycznie słuszne postępowanie.

to ze ludzie uprawiaja seks od zawsze tez nie znaczy ze to jest sluszne zachowanie. no bo seks to namietnosci, seks odciaga od rozumu, rozwagi, zabiera nasza energie, a przeciez moglibysmy ja poswiecic na jakis wzniosly cel. np na walke o idealy wegetarianizmu.

>Mój "fanatyzm" wynika z chęci uratowania chodź jednej czującej istoty z dość przykrego miejsca jakim jest rzeźnia.

to wzniosle. uwazam, ze z czlowieczenstwem slabo się godzi zadawanie cierpien czujacym istotom, czyli również zwierzetom. ale to wszystko.
nota bene, czy w swoim kosciele modlicie się codziennie o dusze wszystkich pomordowanych kurczakow danego dnia, albo dajmy na to karpi, za które intencje sklada się chyba jakos w grudniu w naszej strefie kulturowej??

>Chyba że dla Ciebie - gatunkowego rasisty, inne czujące istoty są niewarte zainteresowania inego, niż tego w postaci wyprutych wnętrzności na talerzu

alez sakad uwazam, ze powinno sie walczyc przeciwko okrutnemu obchodzeniu się ze zwierzetami. można to czynic nie wpadajac w obled, paranoje lub radykalizm ideologiczny. a tak np. jeśli jestes konsekwentny to jeśli cie ugryzie jakis owad, a ty go niecnie zamordujesz, to zaraz powinienes glowkowac jak w twym swiecie przyszlosci powinno być to ocenione z etycznego punktu widzenia. czy np. zza rogu powinien wyskoczyc vege-policjant i zlapac drania, zakuc go w kajdany; po czym vege-sad skazalby go na podstawie dwoch przepisow, dajmy na to: rasizm i morderstwo popelnione na bracie komarze

> Z okazji uczczenia katolickiego "Bożego Narodzenia", zostanie zarżniętych około 230 mln czujących istot. Jak co roku. To będzie mord na "cześć Pana" składany przez katolików-mięsożerców. Mam powody żeby ich nie lubić.

to już wiem kto te glupoty czasami na murach wypisuje - bojownicy o dobro karpii a tak w ogole to masz jeszcze wieksze powody, aby nie lubic, wrecz nienawidzic starozytnych pogan, w takim rzymie dajmy na to w celach wrozebnych i rozrywkowych zarzynano znacznie pewnie wiecej (przynajmniej relatywnie) zwierzat niż pochlaniaja swieta katolickie

>brzmiących dezinformacji", dodatkowo zastygłych w tradycji ("zawsze tak było!"). Zawsze tak było!, do czasu aż się skończyło.

vege-endlosung

>"Świat kręci się dookoła kiełbasy". Nie zauważacie tego? -A więc, Wiedza to potęga!

amen...

> To propozycja nietuzinkowej zmiany stylu życia, poprzez racjonalne argumenty

poki co, stale na nie czekamy

>oraz niewątpliwa okazja do działania na rzecz poprawy całego świata, której bonusem będzie państwa osobista satysfakcja w postaci wspaniałego stanu zdrowia i wynikających z tego licznych, rzeczywistych korzyści.

no wlasnie, rzeczywiste korzysci. od doktryn często odstraszaja nas ich wyznawcy. nie dajesz dowodow na rzecz slusznosci wegetarianizmu, gdyz fanatyzm zawsze odstrasza kazdego trzezwo myslacego czlowieka. na dodatek wykazujesz jeszcze jakies zaburzenia emocjonalne, czy tez psychiczne. Twoja postawa intelektualna nie zahceca nas przychylnosci wobec tego co glosisz. przemysl to

> przecież o zdrowie tu chodzi (holistyczne

aaa, to wszystko tlumaczy, wprawdzie konkretnie mogę cierpiec na zaburzenia rownowagi, ale "holistycznie" będzie tak czy inaczej ok....

>wymierne korzyści będą miały z Waszego wegetarianizmu zwierzaki hodowane na mięso

najczesciej zyskaja to, ze się nie urodza.

>Powszechny wegetarianizm byłby bowiem przełomem równie głębokim i znaczącym, jak niegdyś przełom kopernikański.

wiekszym
M.ateusz
>Heliocentryczna teroria budowy świata niosła wtedy ze sobą taki sam dalekosiężny i wszechstronny wpływ na wszystkie dziedziny życia i sposoby myślenia oraz oceniania, jaki teraz wyzwala się pod wpływem postulatów wegetariańskich. I dlatego, aż trzysta lat nie znajdował on ofcjalnego uznania.

bzdura, nie zjadowal go gdyz koscielna machina zdusila jego rozprzestrzenienie. a to dlatego, ze przeczyl biblijnej wersji swiata. pewna czesc kleru była gotowa go przyjac, ale zbyt jawnie przeczylo to wielu ustepom biblijnym, a doslowna interpretacja biblii była silnie jeszcze zakorzeniona. poza tym przez ten okres nie zjadowal "oficjalnego uznania" w krajach katolickich przede wszystkim. ale od polowy XVII w. gwaltownie się gruntowal w protestanckiej anglii. twoja mentorka zle rozumuje, albo w sposób dowolny dopasowuje sobie skutki do przyczyn

pozdrowienia
Łukasz Witek
>>Uczłowiecza, a więc vegetarianie dla Ciebie ludźmi nie są.
>
Masz problemy z logicznym mysleniem. Albo nie zrozumiales tych kilku prostych zdan, które napisalem powyzej. Proponuje ponowna lekture
>
-No, "nie zrozumiałem tych kilku prostych zdań". Wytłumacz mi je.

>> Żaden z nich nie chce się identyfikować z trupożercami uczłowieczonymi. Nie przywiązuj się do człowieczeństwa, bo wprowadzasz się tylko tym w błąd.
>
jasne. a do czego mam się przywiazywac. czy wedlug doktryny wegetarian nie istnieje cos takiego jak czlowieczenstwo? czy wobec tego powinienem się oswoic z mysla, ze jestem zwierzeciem, sskakiem, krewnym malpy, które przez przypadek zlazla z drzewa? braterstwo z wszystkimi istotami czujacymi - niezly frazes.
>
-Kwestia jest taka, "ile jest człowieka w człowieku". Ja pod pojęciem człowieczeństwa, mam na myśli człowieka żyjącego "w zgodzie z naturą". Jego "człowieczeństwo" zostało ukształtowane przez naturę. Inaczej muwiąc, to natura określiła czym jest "człowieczeństwo" i ona ma do tego "prawa patentowe oraz markowe". Twój "punkt widzenia świata" kontrastujący "z moim punktem widzenia świata" wykazuje dobitnie, jak bardzo niepodobni do siebie mogą być przedstawiciele Homo sapiens. Jeśli więc Ty rozumiesz pod "doktryną mięsożerstwa" ukształtowanie się człowieczeństwa, to jest to "trupożerstwo uczłowieczone" -człowieczeństwo ukształtowane przez trupożerstwo. "Doktryną wegetarian" zaś, jest "człowieczeństwo naturalne" w skrócie człowieczeństwo. Człowieczeństwo jest tobie obce w stopniu takim, na ile odszedłeś od natury, na ile się do niej "nie przyznajesz". Tak więc, ona ze "swoim człowieczeństwem nie przyznaje się do Ciebie". Tak więc się do człowieczeństwa (naturalnego) nie przyznawaj, przyznawaj się za to do "trupożercy uczłowieczonego", dzięki temu będzie jasność w temacie.
-W wegetarianiźmie to jest prawda, a nie frazes. To nie są puste słowa. Za nimi stoją konkretne czyny. Myślisz że używam ich w celu populistycznym? Myślisz że podszywał bym się pod nie jak hipokryta. D**a. Oczywiście nie dosłownie "z wszystkimi", ale mam powody by bronić "czujących istot" które same się bronić nie mogą, bo trafiły w rece najbardziej okropnego kata -trupożercy uczłowieczonego. Sam sobą reprezentujesz "niezły frazes". Ładnie brzmi, niby to prawda, ale niby. Prawda pozostanie prawdą, niezależnie od tego czy będziesz ją miał w "swoich ustach" czy nie będzie ona tam "gościć". To że się wypowiadasz, znaczy tyle że umiesz mówić i nie oznacza, żę to co powiesz automatycznie stanie się prawdą. To że tak myślisz, to właśnie próbuję zastąpić prawdą. Prawdą sensu zgodności z rzeczywistością, a nie urojoną zgodną z paranoją. Kłamstw może być wiele, ale prawda jest zawsze jedna. ("-niezły frazes").
>
>>Stałeś się zombim i daleko Ci do naturalnego człowieczeństwa.
>
znow cos sobie tlumaczysz na malpi sposób. tzw. naturalne czlowieczenstwo to najczesciej mity konkretnych grup ideologicznych, albo po prostu zwierzecosc
>
-Zombi to moje zastępcze określenie trupożerców uczłowieczonych.
-Tak, a "mięsożerczość uczłowiecza" "to najczęściej mity konkretnych grup ideologicznych, albo po prostu krematofilja".
-Małpie sposoby tłumaczenia najbardziej mi odpowiadają.

>>Im mniej naukowca, tym więcej światła.
>
jasne
>
-Jasne!, ..że światło jest jasne... Jak go nic nie zakryje, to pozostanie światłem jasnym.
-Tłumacząc to, mam tu na myśli "naukowców skażonych skazą paranoi". Jak światło "przejdzie" przez takiego naukowca, to będzie to światło "ze skazą". Jeśli ktoś opierał by widzenie świata poprzez taki "skażony pryzmat" i formułował wnioski na tej podstawie do dalszych działań, to ja nie chciałbym się znajdować w tym samym pomieszczeniu z tym kimś. ...(...nieszczęścia chodzą po "ludziach". Ciekawe dlaczego?)

>>Najlepiej samemu dociekać prawdy na podstawie własnej interpretacji nauki.
>
przy zalozeniu, ze każdy ma usmysl jednakowo sprawny. ten co ma slabszy na podstawie wlasnych interpretacji dojdzie do steku bzdur.
>
-Właśnie dlatego wolę polegać na własnym rozumie. Chodźbym odkrył przez własną interpretację "stek (to dobre słowo) bzdur", to zawsze będę miał świadomość, że jest to "stek bzdur". Polegając na innych, mogę dostać zamiast tego "stek i ozór".

>>"Dzisiejsza (młoda to fakt) nauka o zdrowym odżywianiu"
>
"nauka o zdrowym odzywianiu". czy to taki sam rodzaj nauki, jak dawniej była astrologia, a dzis parapsychologia? jej wyznawcy mowia, ze ich tezy sa calkiem naukowe, tylko nieortodoksyjne, ze wszyscy naukowcy tradycjonalisci robia im na zlosc i nie chca ich sluchac, itd.
>
-Nie, raczej jak dawna alchemia w dzisiejszą biochemię, a z niej "ową naukę", bardzo praktyczną (z naszego punktu widzenia jako istot żywych, zależnych od "owego odżywiania").
-Niewiele się zmieniło w "świadomości mas". Dalej ich wiedza o odżywianiu (a może raczej brak prawdziwych informacji) kwalifikuje ich do "poziomu alchemicznych wierzeń". A przecież są tym, co jedzą. -Ignorańci albo tradycjonaliści. Szkoda, że tak uparcie bronią tego, by światło wiedzy rozświetliło ich umysły i "teleportowało je" z "alchemicznych wierzeń" do "racjonalnych wniosków", wyłanianych z dzisiejszych badań naukowych nad żywnością.

>>Rozumiem, że z braku argumentów chcesz mnie w ten prostacki sposób ośmieszyć podważając trzeźwość mojego umysłu
>
wcale a wcale przeciwnie, już dano nie spotkalem kogos o tak trzezwym umysle
-Dziękuję bardzo.
>
>> ja mam pewność że ma największy wpływ na inteligencję i równowagę psychiczną
>
tak myslalem. zwlaszcza po tym co napisales...
>
-To miłe, że tak myślałeś, a zwłaszcza po tym co napisałem.. myśl zwłaszcza po tym co napisałem. Ale do miłości daleko, ...chociaż tak blisko.
Swarożyc
Heh, co to się porobiło...forum kulinarno - żywieniowe?
>-Kwestia jest taka, "ile jest człowieka w człowieku". Ja pod pojęciem człowieczeństwa, mam na myśli człowieka żyjącego "w zgodzie z naturą". Jego "człowieczeństwo" zostało ukształtowane przez naturę. Inaczej muwiąc, to natura określiła czym jest "człowieczeństwo" i ona ma do tego "prawa patentowe oraz markowe". Twój "punkt widzenia świata" kontrastujący "z moim punktem widzenia świata" wykazuje dobitnie, jak bardzo niepodobni do siebie mogą być przedstawiciele Homo sapiens. Jeśli więc Ty rozumiesz pod "doktryną mięsożerstwa" ukształtowanie się człowieczeństwa, to jest to "trupożerstwo uczłowieczone" -człowieczeństwo ukształtowane przez trupożerstwo. "Doktryną wegetarian" zaś, jest "człowieczeństwo naturalne" w skrócie człowieczeństwo. Człowieczeństwo jest tobie obce w stopniu takim, na ile odszedłeś od natury, na ile się do niej "nie przyznajesz". Tak więc, ona ze "swoim człowieczeństwem nie przyznaje się do Ciebie". Tak więc się do człowieczeństwa (naturalnego) nie przyznawaj, przyznawaj się za to do "trupożercy uczłowieczonego", dzięki temu będzie jasność w temacie.
Na Striboga, co za stek bzdur...zacznijmy od tego, że życie zgodne z naturą to stary, wyświechtany frazes, w który można upakować dosłownie wszystko, choćby, jak czyni to nasz kolega, wegetarianizm. Jakieś chrzanienie o "prawach patentowych natury na człowieczeństwo". Oczywiście, jak to bywa w przypadku wszystkich fanatyków, w tym także naszego kochanego wegetarianina, tylko oni mają albo poczuwaja się do posiadania (w swoim mniemaniu) monopolu na posiadanie, prawidłową interpretację i wreszcie wykładnię tychże praw takim profanom - ścierwożercom, jak my.

Druga sprawa. Wściekły fanatyzm kompletnie cię zaślepił, do tego stopnia, że uprawiasz bełkot, któregom juz dawno nie widział, jakem Swarożyc. Żeby to chociaż miało ręce i nogi, jakąś wewnetrzną spójność, to może twój absurdalny fanatyzm (jakby były fanatyzmy nie - absurdalne...) byłby do przełknięcia przynajmniej na tyle, żeby móc przeczytać wszystkie twoje posty. Którys kolega stwierdził, że masz problemy z logicznym mysleniem. Sądzę, że to eufemizm. Toż ty chyba nawet nie czytasz tego, co piszesz, tylko wypluwasz z siebie słowa, jakie ci tylko ślina na język przyniesie, byleby dokopać...(swoją drogą, co za śmieszna sprawa, toczyć batalie o to, co kto ma na talerzu...przypomniało mi sie jedno opowiadanie Philipa K. Dicka o tym, jak to ludzie podzielili sie na dwie frakcje, jedna skupiała zwolenników 'naturalizmu' rozumianego jako zaniechanie wszelkiej higieny, a druga zwolenników czystości w skrajnej formie, włączając w to usuwanie gruczołów potowych...a pośrodku jeden jedyny obywatel, zwykły szary człowiek, który korzystał z prysznica dwa razy na dobę, czyli tak, jak pan, tfu, tfu, bóg przykazał. I za cholerę nie potrafił pojąć, że ludzie potrafią sobie do gardła skakać z powodu takich dupereli. Wszystko miało jeszcze humorystyczny posmak do momentu, gdy główny bohater ginie, bo nie chce sie opowiedzieć za żadną ze skrajnych frakcji. I uśmiech blednie, gdy człowiek sobie uswiadomi, że nie jest to znowu tak bardzo oderwane od rzeczywistości...). Ale zacznijmy od początku.

Najpierw przentujesz swój subiektywny pogląd na człowieczeństwo, niczym nie uargumentowany poza nic nie znaczącym twierdzeniem, że "jest to naturalne", a potem to konfrontujesz z opinia przeciwną. Na razie może to jeszcze ujść. Ale nie w momencie, gdy to obiektywizujesz i czynisz z tego swoisty dogmat, choć przed chwilą twierdziłeś, że to twoja opinia i nawet dopuściłes myśl o mozliwości istnienia opozycji w stosunku do tego, co tak zapalczywie głosisz. Tu wyłazi nie tylko brak konsekwencji, ale i twój fanatyzm. To jeszcze pikuś. Za głowę sie można dopiero złapać, jak sie człowiek weźmie za spójność logiczną (a raczej jej brak) w twoim wywodzie. Popełniasz podstawowy błąd logiczny, tzw. petitio principii, gdy zakładasz "wegetarianizm jako stan naturalny człowieka" (co miałeś udowodnić!!!) i wyciagasz z tego wniosek, że tylko wegetarianie moga być wobec tego "naturalni", a nie ścierwojady! Innymi słowy piszesz mniej wiecej coś takiego: skoro przez "naturalność" w przypadku człowieka rozumie się wegetarianizm, to wegetarianie nie mogą być "nienaturalni", bo wegetarianizm nienaturalny nie jest. Z tym że nie udowodniłeś, że naturalność to faktycznie wegetarianizm.

Tyle, jeśli chodzi o logiczną stronę twojego wywodu. A teraz zadam ci takie pytanie. Czy nigdy nie pomyślałeś, jaki jestes niekonsekwentny w swoich przekonaniach? Twierdzisz, że umywasz dzięki wegetarianizmowi ręce od wszelkiego zabijania. A przecież pod twoimi stopami, za sprawą przyjmowanych antybiotyków giną miliardy mikroskopijnych stworzeń. Napiszesz, że to niechcący? A co to zmienia? Śmierć to przecież śmierć. Inna sprawa to taka, że przecież również rośliny moga być obdarzone świadomością, mogą czuć etc. Jest to wykluczone? Nie sądzę.

Pomyśl o tym, nim następnym razem wytoczysz działa przeciwko inaczej myślącym niż ty.
>Prawda pozostanie prawdą, niezależnie od tego czy będziesz ją miał w "swoich ustach" czy nie będzie ona tam "gościć".
>Kłamstw może być wiele, ale prawda jest zawsze jedna.
Na Bogów, jakbyś nie wiedział, to własnie to co piszesz to populizm i fanatyzm czystej wody. My mamy prawdę (jakakolwiek by ona nie była, zawsze jest jedna) a wy nie. Stara śpiewka...najgłośniej chyba wyśpiewywana w repertuarze pewnej liczącej sobie około dwa tysiące lat organizacji, nota bene tak przez ciebie nie lubianej...
Wojtek
"A przecież pod twoimi stopami, za sprawą przyjmowanych antybiotyków giną miliardy mikroskopijnych stworzeń. Napiszesz, że to niechcący? A co to zmienia? Śmierć to przecież śmierć."

1) Czy Ty człowieku nie widzisz różnicy między istotami Z CENTRALNYM UKŁADEM NERWOWYM a bakteriami?
2)Co jest naturalne? Czy mięsożerstwo, które jest sprawcą większości chorób (od chorób serca do nowotworów) czy wegetarianizm, który jest najzdrowszą dietą na świecie? - To nie są domniemania, to są fakty!!!
3) Jeżeli masz gdzieś zwierzęta to miej litość przynajmniej nad ludźmi, którzy codziennie umierają z głodu (obok pól pszenicy na paszę), bo Ty masz ochotę zjeść mięso.
4)Czemu tak upierasz się przy mięsie? - jest niezdrowe, jego produkcja niszczy naszą planetę (bardziej niż przemysł), powoduje głód na świecie i cierpienia miliardów zwierząt (istot czujących ból tak samo jak my).
Przechodząc na wegetarianizm będziesz zdrowszy, pogodniejszy, nie będziesz się przyczyniał do tego wszystkiego co powoduje mięsożerstwo - co Ci szkodzi?
Pozdrawiam, Wojtek
M.ateusz
>Czy Ty człowieku nie widzisz różnicy między istotami Z CENTRALNYM UKŁADEM NERWOWYM a bakteriami?

Czyli to centralny uklad nerwowy stanowi ten przymiot ktory rozgranicza istoty na naszych braci i obcych? jednym slowem, ze predestynuje swych szczesliwych posiadaczy do wzajemnego braterstwa? Wedlug mnie sam uklad ten nie wystarcza do tego.

>Jeżeli masz gdzieś zwierzęta

po coz te manipulacje naszymi wyopowiedziami. sadze, ze wrazliwosc na cierpienia i niedole zwierzat, ktore sa dzis czesto podle traktowane przez czlowieka, znamionuje kazdego kto potrafi nieco glebiej oceniac rzeczwistosc i to co nas otacza. Tradycyjna dieta nie implikuje wcale tej cechy, ktora chcecie nam przypisac. mozna byc czlowiekiem zywiacym sie miesiem i miec dla zwierzat glebsze uczucia niz do ludzi! mozna je dobrze traktowac, mozna je nawet kochac (czasami spotykalem sie ze stosunkiem wlasciciela do swego psa, ktory stawia swego ulubienca przed ludzmi, utrzymujac, ze jest on wierny i mily, a ludzie podli i podstepni; a jednak nie wyznaje doktryn wegetarianskich). Tak wiec zarzuty, ze ten kto je mieso ma zwierzeta gdzies sa glupota czystej wody

>to miej litość przynajmniej nad ludźmi, którzy codziennie umierają z głodu (obok pól pszenicy na paszę), bo Ty masz ochotę zjeść mięso.

absurdalny wniosek. nie obrazcie sie, ale juz dawno nie spotkalem sie z doktrynerami, ktorzyby dla swoich ideologii stawiali tak nieprzymyslane schematy wnioskowan. jakbyscie mieli problemy z ustalaniem zwiazku przyczynowego miedzy faktami.
Czyli ze gdybym zamiast pszenicy na pasze zuzytkowal pole w duchu wegetarianizmu, to ludzie by nie umierali z glodu? kapitalista-wyznwca-doktryn-wegetarianskich pewnie chetnie dzieliby sie z glodujacymi ludzmi swoimi jabluszkami, prawda? to tez w ramach planu przmieniania ludzkiej natury? czy w waszych mrzonkach w takim razie znikna problemy redystrybucyjne i ludzie beda radosnie spozywac wegetarianskie jadlo w pokoju i milosci, w jakiejs komunistycznej wspolnocie?

>cierpienia miliardów zwierząt (istot czujących ból tak samo jak my

a kwestia swiadomosci? aspekt psychiczny? czy ktos kto rozumie, ze cierpi, nie cierpi inaczej? mniejsza jednak z tym.
rzecz w tym, ze np. ja pomimo, ze nie jestem trawozerca, jestem calkowicie przeciwny cierpieniom zwierzat i opowiadam sie za ich minimalizacja. [w przypadku czlowieka tak samo - opowiadam sie z minimalizacja, ale nie za likwidacja -jako pustym postulatem - cierpienie wpisane jest w nasza nature i nasza dole].
pozeranie jednych zwierzat przez inne jest czescia porzadku naturalnego. drapieznik pozerajacy slaba antylope nie czyni tego z nieczystych intencji, lecz naturalnych. Tymczasem wegetarianie bzdurnie chca przypisac owe nieczyste (nieetyczne) konswekwencje dla miesozerstwa czlowieka. Wyrazem tego absurdu byl poglad twego kolegi, ktory wspomnial, ze komar jest be, bo jest krwiopijca i z nim to on sie w braterstwie nie solidaryzuje. Czyli jak to bedzie - liczycie ze ludzi oswiecicie swoja madroscia, bo maja rozum, a wasze doktryny postrzegacie jako wyraz racjonalizmu i wcielenia Prawdy, a dla komarow i innych zwierzakow miesozercow, ktorzy beda pozerac "braci" to co jest przewidziane? Ostateczne rozwiazanie? Likwidacja? Czy moze tez bedziecie sie starali je nawrocic na wegetarianizm? Kwestie wyzszosci zdrowotnej diety wegetarianskiej uwazam za otwarta (choc bardzo w nia watpie, uwazam, ze o ile sprawdzic sie czasami moze dla pojedynczych ludzi, jednak nie jako dieta naszego gatunku), jednak ideologia wegetarianska jest wyjatowo niedorzeczna, a implikacje etyczne uwazam za absurdalne

>Przechodząc na wegetarianizm będziesz zdrowszy, pogodniejszy, nie będziesz się przyczyniał do tego wszystkiego co powoduje mięsożerstwo

Fra Paolo, prowincjal zakonu serwitow z czasow renesansu tez byl wegetarianinem, ale wcale nie powstrzymalo to jego "zolci"

pozdrawiam
Wojtek
>>Czy Ty człowieku nie widzisz różnicy między istotami Z CENTRALNYM UKŁADEM NERWOWYM a bakteriami?
>
>Czyli to centralny uklad nerwowy stanowi ten przymiot ktory rozgranicza istoty na naszych braci i obcych? jednym slowem, ze predestynuje swych szczesliwych posiadaczy do wzajemnego braterstwa? Wedlug mnie sam uklad ten nie wystarcza do tego.

Nie chodzi o braterstwo tylko o to co czuje zabijana krowa a "zabijana" bakteria

>>Jeżeli masz gdzieś zwierzęta
>
>po coz te manipulacje naszymi wyopowiedziami. sadze, ze wrazliwosc na cierpienia i niedole zwierzat, ktore sa dzis czesto podle traktowane przez czlowieka, znamionuje kazdego kto potrafi nieco glebiej oceniac rzeczwistosc i to co nas otacza. Tradycyjna dieta nie implikuje wcale tej cechy, ktora chcecie nam przypisac. mozna byc czlowiekiem zywiacym sie miesiem i miec dla zwierzat glebsze uczucia niz do ludzi! mozna je dobrze traktowac, mozna je nawet kochac (czasami spotykalem sie ze stosunkiem wlasciciela do swego psa, ktory stawia swego ulubienca przed ludzmi, utrzymujac, ze jest on wierny i mily, a ludzie podli i podstepni; a jednak nie wyznaje doktryn wegetarianskich). Tak wiec zarzuty, ze ten kto je mieso ma zwierzeta gdzies sa glupota czystej wody

To jest właśnie nieświadomość ludzka. Ktoś kocha zwierzęta a nie zastanawia się co je. Proszę - obejrzyj sobie film "meet your meat" a wtedy zrozumiesz, że miłości do zwierząt i jedzenia mięsa nie można połączyć.

>>to miej litość przynajmniej nad ludźmi, którzy codziennie umierają z głodu (obok pól pszenicy na paszę), bo Ty masz ochotę zjeść mięso.
>
>absurdalny wniosek. nie obrazcie sie, ale juz dawno nie spotkalem sie z doktrynerami, ktorzyby dla swoich ideologii stawiali tak nieprzymyslane schematy wnioskowan. jakbyscie mieli problemy z ustalaniem zwiazku przyczynowego miedzy faktami.
>Czyli ze gdybym zamiast pszenicy na pasze zuzytkowal pole w duchu wegetarianizmu, to ludzie by nie umierali z glodu?

To z tego samego pola byś nakarmił kilkadziesiąt RAZY (!) więcej ludzi niż dotychczas


>kapitalista-wyznwca-doktryn-wegetarianskich pewnie chetnie dzieliby sie z glodujacymi ludzmi swoimi jabluszkami, prawda? to tez w ramach planu przmieniania ludzkiej natury? czy w waszych mrzonkach w takim razie znikna problemy redystrybucyjne i ludzie beda radosnie spozywac wegetarianskie jadlo w pokoju i milosci, w jakiejs komunistycznej wspolnocie?

Gdyby nie produkcja mięsa - nikt by nie uprawiał w Afryce roślinności dla zwierząt w UE i USA - ta roślinność by była dla głodujących. Kiedyś (zanim biały człowiek tam się nie znalazł) głodu w Afryce nie było. PONAD 12 MILIONÓW!!! DZIECI UMIERA COROCZNIE Z GŁODU - TYMCZASEM 75% CAŁEGO ZIARNA PRZEZNACZA SIĘ NA PASZĘ DLA ZWIERZĄT HODOWANYCH W BOGATYCH KRAJACH. W UNI EUROPEJSKIEJ 60% PASZY I 90% KONCENTRATÓW PROTEINOWYCH DODAWANYCH DO PASZY IMPORTUJE SIĘ Z KRAJÓW TRZECIEGO ŚWIATA - Z TYCH SAMYCH KRAJÓW W KTÓRYCH DZIECI UMIERAJĄ Z GŁODU! OSZACOWANO, ŻE TYLKO 40 MLN TON ŻYWNOŚCI WYELIMINOWAŁOBY GŁÓD W AFRYCE, TYMCZASEM "EKSPORTUJE" SIĘ Z AFRYKI 540 MLN. Mięso jest najmniej ekonomicznym pokarmem - żywi niewielu kosztem wielu. Żywność roślinna wyżywi więcej ludzi niż jest obecnie na planecie a przy żywieniu mięsem już brakuje pokarmu.

>>cierpienia miliardów zwierząt (istot czujących ból tak samo jak my
>
>a kwestia swiadomosci? aspekt psychiczny? czy ktos kto rozumie, ze cierpi, nie cierpi inaczej? mniejsza jednak z tym.

Jeżeli chcesz wiedzieć to krowa czy świnia "wie o co chodzi" jak trafia do rzeźni. Zwierzęta nie są bezrozumne - dawno to udowodnili naukowcy.

>rzecz w tym, ze np. ja pomimo, ze nie jestem trawozerca, jestem calkowicie przeciwny cierpieniom zwierzat i opowiadam sie za ich minimalizacja. [w przypadku czlowieka tak samo - opowiadam sie z minimalizacja, ale nie za likwidacja -jako pustym postulatem - cierpienie wpisane jest w nasza nature i nasza dole].
>pozeranie jednych zwierzat przez inne jest czescia porzadku naturalnego. drapieznik pozerajacy slaba antylope nie czyni tego z nieczystych intencji, lecz naturalnych. Tymczasem wegetarianie bzdurnie chca przypisac owe nieczyste (nieetyczne) konswekwencje dla miesozerstwa czlowieka. Wyrazem tego absurdu byl poglad twego kolegi, ktory wspomnial, ze komar jest be, bo jest krwiopijca i z nim to on sie w braterstwie nie solidaryzuje. Czyli jak to bedzie - liczycie ze ludzi oswiecicie swoja madroscia, bo maja rozum, a wasze doktryny postrzegacie jako wyraz racjonalizmu i wcielenia Prawdy, a dla komarow i innych zwierzakow miesozercow, ktorzy beda pozerac "braci" to co jest przewidziane? Ostateczne rozwiazanie? Likwidacja? Czy moze tez bedziecie sie starali je nawrocic na wegetarianizm? Kwestie wyzszosci zdrowotnej diety wegetarianskiej uwazam za otwarta (choc bardzo w nia watpie, uwazam, ze o ile sprawdzic sie czasami moze dla pojedynczych ludzi, jednak nie jako dieta naszego gatunku), jednak ideologia wegetarianska jest wyjatowo niedorzeczna, a implikacje etyczne uwazam za absurdalne

Najważniejsza rzecz -CZŁOWIEK NALEŻY DO ROŚLINOŻERNYCH (nie mylić z trawożernymi) a nie do drapieżników!!!
Jeżeli chodzi o zdrowotny aspekt diety wegetariańskiej to już nawet amerykański odpowiednik polskiego ministerstwa zdrowia POLECA DIETĘ WEGETARIAŃSKĄ JAKO NAJODPOWIEDNIEJSZĄ DLA LUDZI, KTÓRA CHRONI PRZED WIELOMA CHOROBAMI. Było wiele badań, które wykazały wyższość diety wegetariańskiej- nie będę ich przytaczać bo zabraknie strony a i forum jest na inny temat.( dla zainteresowanych mogę przesłać emailem). Teraz potwierdziła to nauka a kiedyś ktoś inteligentny sam do tego dochodził, jeżeli poznał fakty, że w krajach gdzie się mięsa nie je lub je w znikomych ilościach nie spotyka się chorób, które gnębią kraje o dużym spożyciu mięsa - nowotwory, chorobgy serca, osteoporoza itp.

Pozdrawiam, Wojtek

M.ateusz
>To z tego samego pola byś nakarmił kilkadziesiąt RAZY (!) więcej ludzi niż dotychczas

ale czy uwazasz, ze tamci ludzie nie maja jedzenia, gdyz na swiecie brak jedzenia? ze obecna gospodarka nie daje mozliwosci zlikwidowania glodu? to ze zly bialy czlowiek (brrr...wcielenie zla) improtuje sobie pasze z krajow trzeciego swiata, nie wynika z tego, ze akurat ma taka fanaberie, lecz dlatego, ze ma wlasnosc ziemi murzynskiej, a murzyn mu nie ma jak zaplacic, a on nie jest swietym, lecz kapitalista. moze wiec zrobic co przyniesie mu wiekszy zysk. ewentualnosc zmiany sposobu zagospodarowania danego obszaru tylko teoretycznie zapewnia chleb glodujacym. jesli zly bialy czlowiek nie bedzie mial potrzeby improtowac nieprzyzwoitych ilosci paszy dla bydlat innych zlych bialych ludzi, gdyz wspanialomyslnie nawroci sie na wegetarianizm, nie zbawi to ani troche murzynow, gdyz dobry bialy czlowiek-wegetarianin nie zasadzi tam upraw dla innych ludzi, lecz adaptuje pole na park rozrywki dla innych dobrych bialych ludzi, albo zrobi coskolwiek innego, co bardziej mu sie oplaci

>Gdyby nie produkcja mięsa - nikt by nie uprawiał w Afryce roślinności dla zwierząt w UE i USA - ta roślinność by była dla głodujących.

oczywiscie, nie potrzeba w to watpic...
i wszyscy byliby rowni i byloby wspaniale
Marks tez obiecal, ze jego doktryna tak przeciez optymistyczna, zlikwiduje zlo na swiecie i kiedy juz zly czlowiekwlasciciel srodkow produkcji zostanie wyeliminowany, to zniknie kwestia wyzysku i ludzie beda bracmi i nastganie internacjonalistyczna jednota ludzka...
tak wiec kiedy juz ten zly miesozerca zostanie zlikwidowany, to jak to mialo byc...

>Najważniejsza rzecz -CZŁOWIEK NALEŻY DO ROŚLINOŻERNYCH (nie mylić z trawożernymi) a nie do drapieżników!!!

No swietnie. To mamy punkt wyjscia. Tylko jeszcze mi wytlumacz jeden problem: skoro nie jest miesozerca, to dlaczego jest miesozerca? wyobrazam sobie, ze musi istniec na to jakas zgrabna wegetarianska teoria

>Jeżeli chodzi o zdrowotny aspekt diety wegetariańskiej to już nawet amerykański odpowiednik polskiego ministerstwa zdrowia POLECA DIETĘ WEGETARIAŃSKĄ JAKO NAJODPOWIEDNIEJSZĄ DLA LUDZI, KTÓRA CHRONI PRZED WIELOMA CHOROBAMI.

To jest jakis punkt wyjscia do rozmowy. Wiec jesli kiedys spotkam kogos kto bedzie chcial o tym rzetelnie rozmawiac, czyli nie bedzie nic plotl o etycznych implikacjach i o caly tym ideologicznym systemie, lecz bedzie chcial mi cos powiedziec o zaletach tej diety, to chetnie go wyslucham.

Na koniec cos dla rozrywki: czyli czym zajmuja sie nasi parmalentarzysci i jacy sa to przenikliwi i trzezwi ludzie. Ponizej fragmenty roboczego stenogramu z posiedzenia Senatu (7 lipca 2002 roku), punkt osmy porzadku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o
zmianie ustawy o ochronie zwierzat (za jedna ze stron prawniczych):

Marian Kozlowski (SLD): Ludziom zagrazaja obecnie watahy psow i kotow, to
jest realny problem.
(...)
Teresa Liszcz (Senat 2001): Czy Pan widzial watahy kotow? I zeby zagryzly
kogos?
(...)
Franciszek Bachleda Ksiedzulorz: W mojej okolicy wiewiorki zostaly wytepione
przez cztery czy piec kotow osiedlowych, ktore na tym terytorium wspaniale
sie informowaly, jeden drugiemu przekazywal te wiewiorki. Zupelnie
wyniszczyly to stado...
(...)
Teresa Liszcz (Senat 2001): A od czego te wiewiorki maja zeby? No chyba od
tego zeby sie bronic, tutaj kot tez mogl byc ofiara. To jest naturalna
selekcja darwinowska.
(...)
Maria Szyszkowska (SLD): No Pani chyba oszalala, czy naturalne jest zeby kot
zjadal wiewiorke, a wiewiorka kota? Przeciez wiewiorki jedza orzeszki i
ziola...
(...)
Teresa Liszcz (Senat 2001): A koty jedza najwyzej myszy, ktore tez sa plaga,
a nikt do nich nie strzela.
(...)
Marszalek Tadeusz Rzemykowski: Bardzo prosze o zakonczenie tej polemiki. Ja
osobiscie bardziej boje sie wiewiorek po zobaczeniu reklamy chrupek czy
czegos tam gdzie olbrzymia gigant wiewiorka na ekranie pozera cala torebke.
Moje wnuczki maja leki po nocach, takze wrocmy do psow i kotow.
(...)
Franciszek Bachleda Ksiedzulorz: Panie Marszalku, jednak wiewiorki to tez
problem i nie powinnismy go bagatelizowac...
Wojtek
>>To z tego samego pola byś nakarmił kilkadziesiąt RAZY (!) więcej ludzi niż dotychczas
>
>ale czy uwazasz, ze tamci ludzie nie maja jedzenia, gdyz na swiecie brak jedzenia? ...

tak, brak jest jedzenia gdyż jedzenie pożerają 43 000 000 000 zwierząt rocznie a z tych zwierząt potem "odzyskuje się" malutki procent tego co zjadły.

>>Najważniejsza rzecz -CZŁOWIEK NALEŻY DO ROŚLINOŻERNYCH (nie mylić z trawożernymi) a nie do drapieżników!!!
>
>No swietnie. To mamy punkt wyjscia. Tylko jeszcze mi wytlumacz jeden problem: skoro nie jest miesozerca, to dlaczego jest miesozerca? wyobrazam sobie, ze musi istniec na to jakas zgrabna wegetarianska teoria
>

jeżeli nie jest narkomanem od urodzenia to czemu ćpa narkotyki? Jeżeli człowiek je mięso to nie oznacza, że jest mięsożercą (jako gatunek)
O tym, że człowiek nie jest mięsożercą świadczy długość jelit, ilość fosforu w zębach, ph krwi, stężenie kwasu w żołądku itp. - wszystko to mamy takie jak zwierzęta roślinożerne a nie jak drapieżniki. Nasze "kły" też są takie same jak roślinożerców (np. wielbłąda) a inne niż drapieżników (np. tygrysa).

Pozdrawiam, Wojtek
Swarożyc
>Nie chodzi o braterstwo tylko o to co czuje zabijana krowa a "zabijana" bakteria
Hmm, a więc to tak...Samo pozbawianie życia jest jak najbardziej na miejscu, gdy ofiara "nic nie czuje". Skoro masz taki pogląd na sprawę, to czy twoim zdaniem zabicie człowieka po uprzednim uśpieniu go, czy wogóle zabicie go w sposób bezbolesny jest dozwolone i nie powinno podlegać moralnemu napiętnowaniu?
Przecież on nic nie czuł...
>To jest właśnie nieświadomość ludzka. Ktoś kocha zwierzęta a nie zastanawia się co je. Proszę - obejrzyj sobie film "meet your meat" a wtedy zrozumiesz, że miłości do zwierząt i jedzenia mięsa nie można połączyć.
Znowu bzdura. Co ty nam usiłujesz wmawiać? Czy to, że zabiłem w samoobronie człowieka od razu implikuje moją nienawiść do całego cechu ludzkiego? Czy fakt, że zjadłem śledzia implikuje to, że na mojego kota zamiast z miską będę czekał z nożem rzeźnickim?
>Gdyby nie produkcja mięsa - nikt by nie uprawiał w Afryce roślinności dla zwierząt w UE i USA - ta roślinność by była dla głodujących. Kiedyś (zanim biały człowiek tam się nie znalazł) głodu w Afryce nie było.
Skąd wiesz, że nie było? Pomijasz coś tak oczywistego, jak klęska nieurodzaju. A te sie zdarzały, zanim biały szatan położył łapska na ziemi Murzynów. Poza tym, co by zmieniło wstrzymanie importu zboża z tych krajów? Z twoich wypowiedzi wręcz biją w oczy socjalistyczno - utopijne, komunistyczne mrzonki. Że nagle zniknie głód, jak się te zboże rozparceluje pomiędzy głodujących. Znieście własność prywatną, a zniknie zło, walki klasowe etc etc...Gdzieś już to wszystko słyszeliśmy.
Wojtek
>>Nie chodzi o braterstwo tylko o to co czuje zabijana krowa a "zabijana" bakteria
>Hmm, a więc to tak...Samo pozbawianie życia jest jak najbardziej na miejscu, gdy ofiara "nic nie czuje". Skoro masz taki pogląd na sprawę, to czy twoim zdaniem zabicie człowieka po uprzednim uśpieniu go, czy wogóle zabicie go w sposób bezbolesny jest dozwolone i nie powinno podlegać moralnemu napiętnowaniu?
>Przecież on nic nie czuł...

Nie widzisz przyjacielu różnicy między krową a bakterią? to sorry, nic już wiecej nie będę pisał bo i tak to Cię nie przekona. Porównanie z człowiekiem uśpionym jest trochę złe - przecież bakteria bez "usypianiania" nie czuje tego co krowa. Podobnie jest z np. marchewką. Nie powiesz chyba tu, że marchewka przy krojeniu "nie krzyczy" bo i człowiek pod narkozą nie krzyczy.

>>To jest właśnie nieświadomość ludzka. Ktoś kocha zwierzęta a nie zastanawia się co je. Proszę - obejrzyj sobie film "meet your meat" a wtedy zrozumiesz, że miłości do zwierząt i jedzenia mięsa nie można połączyć.
>Znowu bzdura. Co ty nam usiłujesz wmawiać? Czy to, że zabiłem w samoobronie człowieka od razu implikuje moją nienawiść do całego cechu ludzkiego? Czy fakt, że zjadłem śledzia implikuje to, że na mojego kota zamiast z miską będę czekał z nożem rzeźnickim?

Jest różnica w zabiciu np.atakującego nas lwa dla ratowania własnego życia a dręczeniu i zabijaniu zwierząt dla dogodzenia swojemu podniebieniu. Tylko smak - mięso nie jest potrzebne do zdrowia (wręcz odwrotnie) a tym bardziej życia.

>>Gdyby nie produkcja mięsa - nikt by nie uprawiał w Afryce roślinności dla zwierząt w UE i USA - ta roślinność by była dla głodujących. Kiedyś (zanim biały człowiek tam się nie znalazł) głodu w Afryce nie było.
>Skąd wiesz, że nie było? Pomijasz coś tak oczywistego, jak klęska nieurodzaju. A te sie zdarzały, zanim biały szatan położył łapska na ziemi Murzynów. Poza tym, co by zmieniło wstrzymanie importu zboża z tych krajów? Z twoich wypowiedzi wręcz biją w oczy socjalistyczno - utopijne, komunistyczne mrzonki. Że nagle zniknie głód, jak się te zboże rozparceluje pomiędzy głodujących. Znieście własność prywatną, a zniknie zło, walki klasowe etc etc...Gdzieś już to wszystko słyszeliśmy.
>

Z powodu nieurodzaju może być głód przejściowy a w Afryce jest stały głód od kilku już wieków - niezależnie od urodzaju.

Pozdrawiam, Wojtek
Swarożyc
>>"A przecież pod twoimi stopami, za sprawą przyjmowanych antybiotyków giną miliardy mikroskopijnych stworzeń. Napiszesz, że to niechcący? A co to zmienia? Śmierć to przecież śmierć."
>1) Czy Ty człowieku nie widzisz różnicy między istotami Z CENTRALNYM UKŁADEM NERWOWYM a bakteriami?
A czy ty człowieku przeczytałeś chociaż w całości mój post? Przecież nie chodziło mi o implikacje zdrowotne, jeno o etyczne. Jak masz problemy ze zrozumieniem elementarnych rzeczy, to się lepiej wogóle nie odzywaj.
>2)Co jest naturalne? Czy mięsożerstwo, które jest sprawcą większości chorób (od chorób serca do nowotworów) czy wegetarianizm, który jest najzdrowszą dietą na świecie? - To nie są domniemania, to są fakty!!!
Ale brednie. Czy to, że jest sprawcą jakichkolwiek chorób od razu dyskwalifikuje je jako coś "nienaturalnego"? Czy jak wyjdziesz na spacer, przewieje ciebie i w efekcie zachorujesz, to czy sam wiatr jest w tym momencie czymś nienaturalnym?
>3) Jeżeli masz gdzieś zwierzęta
Nie mam "gdzieś" zwierząt, jak to ująłeś. Sam jestem właścicielem jednego milusińskiego. Ale gdy ktoś z łańcucha pokarmowego robi taką tragedię, to dla mnie jest to d***lizm i zagłuszanie problemów naprawdę istotnych i nie cierpiących zwłoki. A przede wszystkim jest to tak przez mnie nielubiany fanatyzm. Ludzie, trochę umiaru i zdrowego rozsądku! Rzeczywistość, na przekór waszym pobożnym życzeniom, nie jest czarno - biała!
>to miej litość przynajmniej nad ludźmi, którzy codziennie umierają z głodu (obok pól pszenicy na paszę), bo Ty masz ochotę zjeść mięso.
Robienie z mięsożerstwa przyczyny wszelkich nieszczęść, jakie trapią ludzkość - to dopiero zakrawa na d***lizm. Może jeszcze zrzucisz na mięsożerców odpowiedzialność za Szoah, 11 września i inne okropności. Głód jest przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie wynikiem klęsk żywiołowych, nieurodzajów, totalnej zapaści ekonomicznej, autorytarnych/ totalitarnych rządów, wojen jakie się przetaczały przez te państwa. A nie mięsożerstwa.
>4)Czemu tak upierasz się przy mięsie? - jest niezdrowe, jego produkcja niszczy naszą planetę (bardziej niż przemysł), powoduje głód na świecie i cierpienia miliardów zwierząt (istot czujących ból tak samo jak my).
>Przechodząc na wegetarianizm będziesz zdrowszy, pogodniejszy, nie będziesz się przyczyniał do tego wszystkiego co powoduje mięsożerstwo - co Ci szkodzi?
Zacznijmy od spraw podstawowych. Ja nie jestem przeciewnikiem wegetarianizmu, wręcz uważam, że jest zdrowy. I tylko dlatego byłbym skłonny go przyjąć (w zasadzie wegetarianinem jestem - produktów pochodzenia zwierzęcego, za wyjątkiem jajek, ryb i produktów mlecznych nie jadam), ale nie z powodu wydumanej i bzdurnej ideologii. Wręcz sie nie brzydzę, a przynajmniej metodami, jakie stosuje chociażby Łukasz Witek, do jej propagowania. Powtarzam, skoro tak macie na wzgledzie życie tych wszystkich biednych zwierzątek, uprawiacie cos na kształt "etyki holistycznej" to czemu nie dbacie o te wszystkie mikroskopijne stworzenia, które za waszą przyczyną giną?
Masz bardziej na względzie kurę niż amebę? Czyżbyś był gatunkowym rasistą? Nie raczyłeś poza tym skomentować mojej uwagi a propos roślin oraz tego, że mogą być obdarzone świadomością. Czyżby burzyło to twoją zgrabną teoryjkę?

Co do spraw zdrowotnych. Sam wegetarianizm nie spowoduje cudu. Znam wielu wegetarian, którzy nie są ani trochę bardziej szczęśliwi niż mięsożercy. Kto twierdzi coś przeciwnego, mianowicie że "wegetarianizm rozwiąże wszystkie trapiące cię problemy", wstępuje na wąska ścieżkę fanatyzmu, a jego retoryka niczym w istocie się nie różni od tej stosowanej przez przeróżnych nawiedzonych religiantów, ewangelizatorów, guru, co to twierdzą, iż tylko im jest dana zbawcza wiedza. A cała reszta ponoć błądzi.

Zamiast podkreślać walory zdrowotne wegetarianizmu, uprawiacie jakąś bzdurną ideologię. Po co? Wychodzicie tylko na fanatyków i oszołomów, a wegetarianizm mógłby się doskonale sam wybronić, bez waszej pomocy.
Wojtek
>>>"A przecież pod twoimi stopami, za sprawą przyjmowanych antybiotyków giną miliardy mikroskopijnych stworzeń. Napiszesz, że to niechcący? A co to zmienia? Śmierć to przecież śmierć."
>>1) Czy Ty człowieku nie widzisz różnicy między istotami Z CENTRALNYM UKŁADEM NERWOWYM a bakteriami?
>A czy ty człowieku przeczytałeś chociaż w całości mój post? Przecież nie chodziło mi o implikacje zdrowotne, jeno o etyczne. Jak masz problemy ze zrozumieniem elementarnych rzeczy, to się lepiej wogóle nie odzywaj.

Właśnie chodzi o etykę. Dla ciebie to samo śmierć bakterii i krowy? - szkoda gadać

>>2)Co jest naturalne? Czy mięsożerstwo, które jest sprawcą większości chorób (od chorób serca do nowotworów) czy wegetarianizm, który jest najzdrowszą dietą na świecie? - To nie są domniemania, to są fakty!!!
>Ale brednie. Czy to, że jest sprawcą jakichkolwiek chorób od razu dyskwalifikuje je jako coś "nienaturalnego"? Czy jak wyjdziesz na spacer, przewieje ciebie i w efekcie zachorujesz, to czy sam wiatr jest w tym momencie czymś nienaturalnym?

źle się wyraziłem, chodziło mi o to, że jeżeli mięsożerstwo powoduje tyle chorób nie dając nic w zamian to człowiek powinien je automatycznie w sposób naturalny odrzucić. Natura szkodzi nam czasami (często z winy człowieka np. powodzie po zmianie klimatu, którą to zmianę człowiek wywołał efektem cieplarnianym) mięso zawsze nam szkodzi, chociaż nie od razu to zauważamy na naszym organizmie.

>>3) Jeżeli masz gdzieś zwierzęta
>Nie mam "gdzieś" zwierząt, jak to ująłeś. Sam jestem właścicielem jednego milusińskiego. Ale gdy ktoś z łańcucha pokarmowego robi taką tragedię, to dla mnie jest to d***lizm i zagłuszanie problemów naprawdę istotnych i nie cierpiących zwłoki. A przede wszystkim jest to tak przez mnie nielubiany fanatyzm. Ludzie, trochę umiaru i zdrowego rozsądku! Rzeczywistość, na przekór waszym pobożnym życzeniom, nie jest czarno - biała!

Kwestia świadomości - dla Polaków nie jest złem zabić świnię a złem jest zabić psa. Dla Koreańczyków nie ma nic złego w zabiciu psa i go zjedzeniu - u nas grozi za to 2 lata więzienia.

>>to miej litość przynajmniej nad ludźmi, którzy codziennie umierają z głodu (obok pól pszenicy na paszę), bo Ty masz ochotę zjeść mięso.
>Robienie z mięsożerstwa przyczyny wszelkich nieszczęść, jakie trapią ludzkość - to dopiero zakrawa na d***lizm. Może jeszcze zrzucisz na mięsożerców odpowiedzialność za Szoah, 11 września i inne okropności. Głód jest przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie wynikiem klęsk żywiołowych, nieurodzajów, totalnej zapaści ekonomicznej, autorytarnych/ totalitarnych rządów, wojen jakie się przetaczały przez te państwa. A nie mięsożerstwa.

Głównym (niejedynym) sprawcą głodu jest mięsożerstwo. Podobnie ze zniszczeniem środowiska - "produkcja mięsa" robi większe spustoszenie w środowisku niż każdy inny przemysł. Lasy tropikalne są w małej ilości niszczone na papier w większości są poświęcane na produkcję wołowiny. Woda i powietrze też jest zatrute głównie przez ten przemysł. O tym się nie mówi i dlatego to jest dla Ciebie trudne do uwierzenia.

>>4)Czemu tak upierasz się przy mięsie? - jest niezdrowe, jego produkcja niszczy naszą planetę (bardziej niż przemysł), powoduje głód na świecie i cierpienia miliardów zwierząt (istot czujących ból tak samo jak my).
>>Przechodząc na wegetarianizm będziesz zdrowszy, pogodniejszy, nie będziesz się przyczyniał do tego wszystkiego co powoduje mięsożerstwo - co Ci szkodzi?
>Zacznijmy od spraw podstawowych. Ja nie jestem przeciewnikiem wegetarianizmu, wręcz uważam, że jest zdrowy. I tylko dlatego byłbym skłonny go przyjąć (w zasadzie wegetarianinem jestem - produktów pochodzenia zwierzęcego, za wyjątkiem jajek, ryb i produktów mlecznych nie jadam), ale nie z powodu wydumanej i bzdurnej ideologii. Wręcz sie nie brzydzę, a przynajmniej metodami, jakie stosuje chociażby Łukasz Witek, do jej propagowania. Powtarzam, skoro tak macie na wzgledzie życie tych wszystkich biednych zwierzątek, uprawiacie cos na kształt "etyki holistycznej" to czemu nie dbacie o te wszystkie mikroskopijne stworzenia, które za waszą przyczyną giną?
>Masz bardziej na względzie kurę niż amebę? Czyżbyś był gatunkowym rasistą? Nie raczyłeś poza tym skomentować mojej uwagi a propos roślin oraz tego, że mogą być obdarzone świadomością. Czyżby burzyło to twoją zgrabną teoryjkę?
>

nie taką świadomością jak zwierzę. Skała też jest "żywa" (są urządzenia do widzenia aury, która jest widoczna u ludzi, roślin, zwierząt, kamieni) co nie znaczy, że wysadzanie skały w kamieniołomie jest tym samym co zabijanie zwierzęcia w rzeźni.

>Co do spraw zdrowotnych. Sam wegetarianizm nie spowoduje cudu. Znam wielu wegetarian, którzy nie są ani trochę bardziej szczęśliwi niż mięsożercy. Kto twierdzi coś przeciwnego, mianowicie że "wegetarianizm rozwiąże wszystkie trapiące cię problemy", wstępuje na wąska ścieżkę fanatyzmu, a jego retoryka niczym w istocie się nie różni od tej stosowanej przez przeróżnych nawiedzonych religiantów, ewangelizatorów, guru, co to twierdzą, iż tylko im jest dana zbawcza wiedza. A cała reszta ponoć błądzi.
>

To zależy kto co rozumie przez wegetarianizm. Dla jednych wegetarianin to ten co odrzucił mięso - do takiego możemy zaliczyć człowieka, który będzie jadł codziennie tylko chleb z kremem czekoladowym i popijał oranżadą (pewnie się rozchoruje). Ja po przez wegetarianizm rozumiem zdrowe odżywianie w którym na pewno nie ma miejsca na słodycze, chipsy, colę itp. Ja np. zamiast bułki ze sklepu (mąka typ 500, woda, polepszacz) jem swoje bułki (mąka żytnia typ 2000, mąka graham typ 850, siemię lniane,.....), zamiast gotowej sałatki z konserwantami jem swoje warzywa itp, wszystko oczywiście z atestowanych upraw ekologicznych. Mój wegetarianizm powoduje cuda: od 12 lat nie byłem u dentysty (mam zdrowe zęby), nigdy nie choruję (nawet jak przebywam z kimś chorym na grypę), nigdy mnie nie boli głowa czy brzuch. Nie obawiam się chorób serca, raka jelita, nie wspominając o BSE. Do t
Wojtek
Nie obawiam się chorób serca, raka jelita, nie wspominając o BSE. Do tego wszystkiego nie biorę udziału w tym co się dzieje w rzeźni. Jeszcze raz Cię proszę o obejżenie filmu "meet your meat" - otworzysz oczy przyjacielu.


Pozdrawiam, Wojtek
M.ateusz
>Ja po przez wegetarianizm rozumiem zdrowe odżywianie w którym na pewno nie ma miejsca na słodycze, chipsy, colę itp. Ja np. zamiast bułki ze sklepu (mąka typ 500, woda, polepszacz) jem swoje bułki (mąka żytnia typ 2000, mąka graham typ 850, siemię lniane,.....), zamiast gotowej sałatki z konserwantami jem swoje warzywa itp, wszystko oczywiście z atestowanych upraw ekologicznych.

Dobra przekonales mnie z ta swoja dieta: nigdy juz nie zostane wegetarianinem. Upewnilem sie tez ze b ez wzgledu na dlugosc moich jelit czy rodzaj klow ja jestem miezoserca i miesozerca pozostane. Nawet gdybym zdecydowal sie tak katowac tym dzikim ascetyzmem, to i tak pewnie nie mialbym czasu aby wdrozyc te wegetarianskie zamysly w zycie.

>Mój wegetarianizm powoduje cuda: od 12 lat nie byłem u dentysty (mam zdrowe zęby), nigdy nie choruję (nawet jak przebywam z kimś chorym na grypę), nigdy mnie nie boli głowa czy brzuch. Nie obawiam się chorób serca, raka jelita, nie wspominając o BSE.

Wprawdzie moje miesozerstwo cudow nie powoduje, ale tez mam zdrowe zeby, prawie nigdy nie choruje, nigdy nie boli mnie glowa, ani brzuch. Tak samo malo dbam o choroby serca, raka jelita, nie wspominajac juz o BSE. I sie nie zastanawiam jesli ma ochote na slodycze czy cole.
Swarożyc
>Dla ciebie to samo śmierć bakterii i krowy?
Nie. Natomiast zwracam uwagę na pewne konsekwencje wynikające z ideologii wegetariańskiej. Relatywizowanie kwestii śmierci - akceptowanie zabijania, gdy istota nie czuje bólu oraz wybiórczo traktowana miłość mniejszych braci. Chodzi o to, że takie podejście można ekstrapolować na przeróżne obszary. Dziś mowa o zabijaniu bakterii, jutro o tym, że przecież bezbolesne uśmiercanie ludzi jest jak najbardziej humanitarne i powinno być dozwolone. Brzmi idiotycznie i nierealnie? Być może. I oby pozostało w sferze domysłów.
>mięsożerstwo powoduje tyle chorób nie dając nic w zamian to człowiek powinien je automatycznie w sposób naturalny odrzucić.
A ja się pytam, na jakiej podstawie tak twierdzisz? Przecież o to ciągle toczą się spory pomiędzy specjalistami, a ty już wydajesz werdykt o zwycięstwie przed końcem walki. Zresztą zależy, na jakich się "specjalistów" powołujesz. Choć nie jestem skłonny do przeceniania znaczenia mięsa w jadłospisie np dzieci, to sądzę, że pewna grupa produktów pochodzenia zwierzęcego jest niezbędna dla tego okresu dorastania.
>Głównym (niejedynym) sprawcą głodu jest mięsożerstwo. Podobnie ze zniszczeniem środowiska - "produkcja mięsa" robi większe spustoszenie w środowisku niż każdy inny przemysł. Lasy tropikalne są w małej ilości niszczone na papier w większości są poświęcane na produkcję wołowiny. Woda i powietrze też jest zatrute głównie przez ten przemysł. O tym się nie mówi i dlatego to jest dla Ciebie trudne do uwierzenia.
Gdyby to było takie oczywiste, jak twierdzisz, nie musiałbym brać tego na wiarę. Ale niestety ani nie jest takie oczywiste, ani choć trochę prawdziwe - są to wręcz bzdury i jakieś bredzenie o międzynarodowym spisku mającym za cel ukrycie tych, jak twierdzisz, oczywistych faktów przed zwykłymi szarymi obywatelami.
>nie taką świadomością jak zwierzę. Skała też jest "żywa" (są urządzenia do widzenia aury, która jest widoczna u ludzi, roślin, zwierząt, kamieni) co nie znaczy, że wysadzanie skały w kamieniołomie jest tym samym co zabijanie zwierzęcia w rzeźni.
"Nie jest tym samym". A czym jest? Dla ciebie śmierć musi być okrutna, gdy towarzyszy jej cierpienie i spazmy bólu? Jeśli tak, to czemu nie będziecie po prostu promować humanitarnego zabijania? No ale wtedy wasza dieta nie zyskała by podbudowy ideologicznej, byłaby tylko dietą, subiektywnym wyborem. Podczas gdy, jak zauważyłem, ledwo trzymacie na wodzy wasze fanatyczne zapędy do ewangelizowania ścierwojadów. Powtarzam, niczym się nie różnicie od fanatycznych religiantów wszelkiej maści, i dlatego brzydzę się waszą ideologią, choć jak najbardziej szanuję sam wegetarianizm, jako rzecz zdrową i przyjemną.
I dlatego raczej nie jadam mięsa, a na pewno nie stanowi ono głównego składnika mojej diety.

Koniec kropka, więcej nic nie mam do powiedzenia, bo meczą mnie absurdalne batalie na takie tematy. Tak samo jak nie zaglądam ludziom pod pierzynę, z kim, jak, gdzie i ile razy sypiają, tak samo nie zaglądam im do koryta. Kto, używając twoich sformułowań, chce sie truć, niech się truje. Jego wybór.
Wojtek

>>mięsożerstwo powoduje tyle chorób nie dając nic w zamian to człowiek powinien je automatycznie w sposób naturalny odrzucić.
>A ja się pytam, na jakiej podstawie tak twierdzisz? Przecież o to ciągle toczą się spory pomiędzy specjalistami, a ty już wydajesz werdykt o zwycięstwie przed końcem walki. Zresztą zależy, na jakich się "specjalistów" powołujesz.

np. na takiej podstawie, że tam gdzie jest duże spożycie mięsa (bogate kraje "rozwinięte") jest największa zachorowalność na choroby typu rak, choroby serca itd. a w krajach gdzie się mięsa nie je lub je w małych ilościach chorób tych nie ma. W rzeczywistości, naukowcy wiedzieli już od dawna, że wegetarianizm ma ścisły związek z długowiecznością. Społeczności ludzi o najdłuższym przeciętnym okresie życia na Ziemi to: Vikambowie (zamieszkujący ekwadorskie Andy), Abhazowie (żyjący nad Wybrzeżem Morza Czarnego) i Hunzowie (mieszkańcy Himalajów w Północnych Indiach). Odkryto bardzo duże podobieństwa w rodzaju diety i sposobie odżywiania się tych społeczności, które zamieszkują tak różne i odległe od siebie zakątki Ziemi. Wszystkie trzy wyżej wymienione grupy ludzi - są albo całkowitymi wegetarianami, albo są bardzo blisko takiego sposobu odżywiania się. Na przykład Hunzowie, będąc najliczniejszą z tych trzech społeczności, prawie w ogóle nie spożywają produktów pochodzenia zwierzęcego (mięso i produkty mleczne, to w sumie nie więcej niż 1% ich pożywienia). Rozmaite choroby i dolegliwości, które w znacznie mniejszym stopniu dotykają wegetarian, czyta się jak słownik medyczny, gdzie: rak, choroby serca, nadciśnienie, choroby nerek, kamienie żółciowe, otyłość, cukrzyca, osteoporoza - to tylko niektóre z nich.

Na jakich specjalistów się powołuję? Dowód na to, że wegetarianie nie tylko żyją dłużej, ale również zdrowiej, dostarczyły dwa wielkie studia: Giesener Vegetarier-Studie z roku 1989 oraz wieloletnie studia Krebsforschungsinstitut w Heidelbergu z roku 1991. Oto ich najważniejsze wyniki:
Wegetarianie mają znacznie niższy poziom cholesterolu we krwi niż osoby spożywające mięso.
Przeciętnie mają niższe ciśnienie krwi - są zatem mniej narażeni na zawał.
Zwykle mają przwidłową wagę ciała, nie mają skłonności do tycia, ponieważ spożywają mniej skoncentrowanych nośników energii, za to więcej błonnika niż osoby "wszystkojedzące".
Rzadziej chorują na raka.
Mają mniej problemów z chorobami jelita grubego.
Rzadziej chorują na kamienie żółciowe i reumatyzm.
Ich nerki są mniej obciążone produktami spalania białek i są przez to zdrowsze.
Badania krwi nie wykazały braku jakichkolwiek składników odżywczych.
Już w latach sześćdziesiątych naukowcy podejrzewali, że dieta oparta na mięsie ma wpływ na rozwój arteriosklerozy (miażdżycy) i chorób serca. W roku 1961 Journal of the American Medical Association stwierdził, że od 90 do 97% chorób serca można zapobiec przestrzegając diety wegetariańskiej.
Od tego czasu przeprowadzono szereg rzetelnych badań, które wykazały, że poza tytoniem i alkoholem, jedną z głównych przyczyn przedwczesnej śmierci mieszkańców Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych, Australii i innych zamożnych rejonów świata jest spożywanie mięsa. Natomiast naukowcy z uniwersytetu w Mediolanie i ze szpitala Maggiore dowiedli, że białko roślinne wpływa na utrzymanie niskiego poziomu cholesterolu. W artykule dla brytyjskiego czasopisma medycznego The Lancet, D.C.R. Sirtori dowodzi, że dla ludzi, u których istnieje współzależność między wysokim poziomem cholesterolu a chorobami serca, korzystna może być dieta, która dostarcza jedynie białka pochodzenia roślinnego.
Ministerstwo zdrowia USA zaleca obecnie dietę wegetariańską - w Polsce na to poczekamy jeszcze sporo lat, zawsze jesteśmy krok do tyłu.

>> Choć nie jestem skłonny do przeceniania znaczenia mięsa w jadłospisie np dzieci, to sądzę, że pewna grupa produktów pochodzenia zwierzęcego jest niezbędna dla tego okresu dorastania.

Jakie to "niezbędne" produkty?
Wojtek
>>Głównym (niejedynym) sprawcą głodu jest mięsożerstwo. Podobnie ze zniszczeniem środowiska - "produkcja mięsa" robi większe spustoszenie w środowisku niż każdy inny przemysł. Lasy tropikalne są w małej ilości niszczone na papier w większości są poświęcane na produkcję wołowiny. Woda i powietrze też jest zatrute głównie przez ten przemysł. O tym się nie mówi i dlatego to jest dla Ciebie trudne do uwierzenia.
>Gdyby to było takie oczywiste, jak twierdzisz, nie musiałbym brać tego na wiarę. Ale niestety ani nie jest takie oczywiste, ani choć trochę prawdziwe - są to wręcz bzdury i jakieś bredzenie o międzynarodowym spisku mającym za cel ukrycie tych, jak twierdzisz, oczywistych faktów przed zwykłymi szarymi obywatelami.

Bzdury to nie są - o tym, że lasy tropikalne niszczone są głównie pod produkcję wołowiny to nie tylko czytałem w książkach o wegetarianiźmie (które pewnie uważasz za propagandę) ale w nowej encyklopedii zwierząt w dziale o ochronie środowiska, "na ten cel jest wypalanych 29 milionów hektarów lasów tropikalnych rocznie, jeśli takie tempo zostanie utrzymane, w roku 2035 nie pozostanie nawet metr kwadratowy tego lasu."
Problem to nie tylko lasy, źródła świeżej wody na naszej planecie są nie tylko zanieczyszczane, lecz również w szybkim tempie ulegają wyczerpaniu i obecnie staje się rzeczą coraz bardziej oczywistą, że szczególnie rozrzutny w tym względzie jest przemysł mięsny. W książce Populacja, zasoby i środowisko Anna i Paul Ehrlichowie dowodzą, że otrzymanie kilograma pszenicy wymaga jedynie 27 litrów wody, podczas gdy na wyprodukowanie 1 kg mięsa potrzeba od ok. 1 135 do 2 724 litrów wody. Georg Borgstrom mówi, że rzeźnie powodują dziesięciokrotnie większe zanieczyszczenia niż obszary zurbanizowane i trzykrotnie większe niż obszary przemysłowe.

W roku 1973 New York Post ujawnił szokujące nadużycie tego najwartościowszego zasobu natury - jedna rzeźnia kurcząt w Stanach Zjednoczonych wykorzystuje ok. 455 mln litrów wody dziennie, co jest ilością, która wystarczyłaby do zaopatrzenia w wodę miasta liczącego 25 000 mieszkańców. To mówi samo za siebie.

I pamiętaj, że lobby mięsne bardziej to wszystko ukrywa niż np. KK swoje wypaczenia.



>Koniec kropka, więcej nic nie mam do powiedzenia, bo meczą mnie absurdalne batalie na takie tematy. Tak samo jak nie zaglądam ludziom pod pierzynę, z kim, jak, gdzie i ile razy sypiają, tak samo nie zaglądam im do koryta. Kto, używając twoich sformułowań, chce sie truć, niech się truje. Jego wybór.

Jego wybór to by był - gdyby to się nie odbijało na głodnych w Afryce, na środowisku i na cierpieniach miliardów zwierząt rocznie.

Po co walczyć z obłudą KK, niech ciągnie kasę z budżetu, jego wybór, że chce mieć opłacanych z budżetu katechetów i kapelanów. Jeżeli KK chce kupować np. ziemię pod nieruchomości za 5 % wartości to jego sprawa i urzędników. Nie zaglądajmy Kk do kieszeni, co nas obchodzi jakimi samochodami jeżdżą księża - ich sprawa.

Pozdrawiam, Wojtek
Łukasz Witek
>Na Striboga, co za stek bzdur... zacznijmy od tego, że życie zgodne z naturą to stary, wyświechtany frazes, w który można upakować dosłownie wszystko, choćby, jak czyni to nasz kolega, wegetarianizm.

Odp. Jeśli ktoś w "powrocie do natury" widzi pustkę, to czy "natura" ma się do kogoś takiego "przyznawać"? Czy człowiek tak daleko w swoim myśleniu "odszedł" od natury, że nie zauważa w niej swoich podstaw? Stał się "wyrodnym dzieckiem", które omamione "władzą panowania nad światem" zapomniało lub nie chce się przyznać gdzie się narodziło? Może i człowiek w "swoim trupożerstwie" może robić z Ziemią co chce. Tylko, że przez to uderza w swoje podstawy.

>Jakieś chrzanienie o "prawach patentowych natury na człowieczeństwo". Oczywiście, jak to bywa w przypadku wszystkich fanatyków, w tym także naszego kochanego wegetarianina, tylko oni mają albo poczuwaja się do posiadania (w swoim mniemaniu) monopolu na posiadanie, prawidłową interpretację i wreszcie wykładnię tychże praw takim profanom - ścierwożercom, jak my.

Odp. Masz lepszą? A przede wszystkim, czy masz wiedzę by przyrównać ją do tego co myślisz (jakieś rzeczywiste dane)? Wegetarianizm nie jest nieuzasadnioną mrzonką. Owocożerność człowieka wynika z jego dotychczsowej ewolucji. Chcesz stworzyć lepszą ewolucję? Tylko na jak długo? Wegetarianie będą w takim razie ubezpieczeniem "mięsożernej ewolucji". Nie życzę powodzenia, bo mam świadomość przewidywanych skutków. Życzę tylko czującym istotom, zarzynanym w rzeźniach, by Wam się nie powiodło. Życzę im, by "Wasz" eksperyment szybko wypalił, jeśli tego jeszcze nie widzicie.

>Druga sprawa. Wściekły fanatyzm kompletnie cię zaślepił, do tego stopnia, że uprawiasz bełkot, któregom juz dawno nie widział, jakem Swarożyc. Żeby to chociaż miało ręce i nogi, jakąś wewnetrzną spójność, to może twój absurdalny fanatyzm (jakby były fanatyzmy nie - absurdalne...) byłby do przełknięcia przynajmniej na tyle, żeby móc przeczytać wszystkie twoje posty. Którys kolega stwierdził, że masz problemy z logicznym mysleniem. Sądzę, że to eufemizm. Toż ty chyba nawet nie czytasz tego, co piszesz, tylko wypluwasz z siebie słowa, jakie ci tylko ślina na język przyniesie, byleby dokopać...(swoją drogą, co za śmieszna sprawa, toczyć batalie o to, co kto ma na talerzu...przypomniało mi sie jedno opowiadanie Philipa K. Dicka o tym, jak to ludzie podzielili sie na dwie frakcje, jedna skupiała zwolenników 'naturalizmu' rozumianego jako zaniechanie wszelkiej higieny, a druga zwolenników czystości w skrajnej formie, włączając w to usuwanie gruczołów potowych...a pośrodku jeden jedyny obywatel, zwykły szary człowiek, który korzystał z prysznica dwa razy na dobę, czyli tak, jak pan, tfu, tfu, bóg przykazał. I za cholerę nie potrafił pojąć, że ludzie potrafią sobie do gardła skakać z powodu takich dupereli. Wszystko miało jeszcze humorystyczny posmak do momentu, gdy główny bohater ginie, bo nie chce sie opowiedzieć za żadną ze skrajnych frakcji. I uśmiech blednie, gdy człowiek sobie uswiadomi, że nie jest to znowu tak bardzo oderwane od rzeczywistości...)

Odp. A więc po której stronie jesteś? Albo, po której stornie myślisz że jesteś?
Mając lat 13 zacząłem czytać książki P.K.Dicka (ogólnie mówiąc zacząłem czytać S-F, ale klimat ów autora trzymał mnie się mocno. Na boku. Tym najmocniejszym był "klimat post-nuklearny", być może ze względu na "połacie szarych blokowisk w komunie". Mimo wszystko, jako ćpun doświadczający "odmiennych stanów świadomości" klimat P.K.Dicka głęboko zrewolucjonizował moje postrzeganie "rzeczywistości" (lub tego, "co chciało być w niej prawdą"). Wtedy nie przewidywałem, że będę walczył ze "złą stroną" (że ona istnieje w "takiej skali", której z początku nie dostrzegałem w rzeczywistości), a która występowała w Jego opowiadaniach pod "różnymi postaciami". Może te moje określenie "Paranoja Trupożerców" ma swój pierwowzór we wzorze "Jerrego Fabina", który "tak śmiesznie" postrzegał rzeczywistość. W te postrzeganie, któremu uległ przejściowo i sam bohater. W to filetowe co rosło na zakończeniu książki, tak niewinnie sobie rosło dookoła, niezauwarzane, a co spowodowało? "Rząd to uprawiał", ale nie widział w tym "przyczyn skutków z którymi walczył", dlatego tak "śmiesznie" wyglądała ta "rzeczywistość". Czy wobec tego mój "fanatyzm" (radykalizm-racjonalny) nie jest usprawiedliwiony? Czy "walka na wszystkich frontach" to jest fanatyzm? Czy w rzeczywistości tym narkotykiem uprawianym przez rząd nie jest mięso, które jest "opium dla ludu", a które jest przyczyną ich nieszczęścia i koło się toczy? Czy rząd dbając o "przemysł mięsny" sam nie kształtuje paranoi? Czy ludzie sami jej nie wspierają, a potem wychodzą takie "skutki paranoi"? Nie ważne, chcę wyprostować świat. Kłamstw może być wiele, ja chcę sprowadzić świat do jednej, prostej prawdy. Prostej.) Zacząłem czytać i czytałem przez cały okres "głupiego dorastania", wchłaniałem rzeczywistość przez (m. in.) "krzywe zwierciadło" P.K.Dicka. Nasiąkałem tym tak skutecznie, by zauważyć co "się święci w rzeczywistośći". Mi chodzi tylko o "proste szczęśćie planety". Upraszczam, bo prostotę lubię. Świat w wegetarianiźmie jest prosty. A jak ty postrzegasz rzeczywistość "jakem Swarożyc"?


Łukasz Witek
>Najpierw przentujesz swój subiektywny pogląd na człowieczeństwo, niczym nie uargumentowany poza nic nie znaczącym twierdzeniem, że "jest to naturalne", a potem to konfrontujesz z opinia przeciwną. Na razie może to jeszcze ujść. Ale nie w momencie, gdy to obiektywizujesz i czynisz z tego swoisty dogmat, choć przed chwilą twierdziłeś, że to twoja opinia i nawet dopuściłes myśl o mozliwości istnienia opozycji w stosunku do tego, co tak zapalczywie głosisz. Tu wyłazi nie tylko brak konsekwencji, ale i twój fanatyzm. To jeszcze pikuś. Za głowę sie można dopiero złapać, jak sie człowiek weźmie za spójność logiczną (a raczej jej brak) w twoim wywodzie. Popełniasz podstawowy błąd logiczny, tzw. petitio principii, gdy zakładasz "wegetarianizm jako stan naturalny człowieka" (co miałeś udowodnić!!!)

Odp. Masz tu rację, przestałem "kontrolować spójność". Z mojej strony powiem, że prowadzę wiele dyskusji na temat wegetarianizmu i niełatwo spamiętać mi "poziom zaawansowania" każdej z nich, dlatego wypowiadam się "jak ja to widzę", ale nie każdy może to zrozumieć w tej formie, bo faktycznie nie wyjaśniam wszystkiego by "rozwiać wasze wątpliwości". Postaram się jednak to zrobić w najbliższym czasie - wyjaśnić wegetarianizm od podstaw.

>... i wyciagasz z tego wniosek, że tylko wegetarianie moga być wobec tego "naturalni", a nie ścierwojady! Innymi słowy piszesz mniej wiecej coś takiego: skoro przez "naturalność" w przypadku człowieka rozumie się wegetarianizm, to wegetarianie nie mogą być "nienaturalni", bo wegetarianizm nienaturalny nie jest. Z tym że nie udowodniłeś, że naturalność to faktycznie wegetarianizm.

>Tyle, jeśli chodzi o logiczną stronę twojego wywodu. A teraz zadam ci takie pytanie. Czy nigdy nie pomyślałeś, jaki jestes niekonsekwentny w swoich przekonaniach? Twierdzisz, że umywasz dzięki wegetarianizmowi ręce od wszelkiego zabijania. A przecież pod twoimi stopami, za sprawą przyjmowanych antybiotyków giną miliardy mikroskopijnych stworzeń. Napiszesz, że to niechcący? A co to zmienia? Śmierć to przecież śmierć. Inna sprawa to taka, że przecież również rośliny moga być obdarzone świadomością, mogą czuć etc. Jest to wykluczone? Nie sądzę.

Odp. Nie tywierdzę, że dzięki wegetarianizmowi (weganizmowi -dieta w całości roślinna) "umywam ręce" od wszelkiego zabijania. Zresztą Ty mi "cedzisz moralność", a sam co robisz w tym kierunku? Krytykujesz bo bakterie? Nie miej mnie za ortodoksa, tylko za człowieka myślącego racjonalnie. Robię najwięcej, co tylko jest możliwe. Dodatkowo jest to "ewolucyjnie naturalne" (oczywiście bez wytłumaczenia na razie tylko dla mnie), więc mój wegetarianizm jest spójny w "czynieniu dobra" jak to tylko jest możliwe "na bazie dotychczasowej ewolucji życia nz Ziemi". Widzisz, ja nie przyjmuję antybiotyków (może z wyjątkiem czosnkowej allicyny), więc nie zabijam tych bakterii w sposób "sztuczny-celowy-masowy". Antybiotyki to "kij z dwoma końcami". Wege wiedzą o jego "drugim końcu" i się na nie "nie godzą", przynajmniej nie w "formie" jaką robią to trupojady. Jakkolwiek bakterie rodzą się i umierają w "ogromnych" ilościach, to taka jest ich "natura". W organiźmie człowieka co minutę (a może sekundę) "rodzi się i ginie" średnio około 2 000 000 czerwonych krwinek. "Według Ciebie" powinienem się tym "załamywać", bo giną w takich ilościach? Nie giną bez potrzeby, a i taki jest "naturalny aspekt" ich funkcji. Skoro jest naturalny, to ja się z nim zgadzam. Myślisz, że ja nie "rozumiem dotychczasowej ewolucji"? Że ona nastąpiła, jest faktem, jestem jej "dzieckiem", że obowiązuje? Może i bym się jej przeciwstawił (jako ewolucji wyłaniającej się z chaosu), ale najpierw bym ją dokładnie poznał. Dziś trupojady wybijają bezpowrotnie 19 gatunków dziennie, a mnie się czepiają, że nie lubię komarów i "innych moich wrogów" (natura o tym zdecydowała za mnie).

>Napiszesz że to niechcący? A co to zmienia? Śmierć to przecież śmierć.

Odp. Właśnie śmierć to śmierć i jedna mniej (w aspekcie ćierpienia zwierząt podczas zarzynania) to sukces "szczęśliwego życia". Ty stoisz na straży trupożerczej moralności, że śmierć to naturalny proces i przez to dobry, albo tolerowany (zwierzęta hodowlane). A więc wegetarianie próbują uświadomić takim ludziom, że to proces naturalny, ale w "paranoi trupożerstwa". Może i mi przykro, że giną te wszystkie mikroorganizmy (racjonalnie tłumaczę to sobie, że są "niskoskomplikowane", chodź przewiduję że mogą czuć ból jako doznanie nieprzyjemne, "nie gorzej" niż formy życia "na wyższym etapie rozwoju-złożoności"), ale zupełnie jest mi przykro, gdy giną "celowo chodź niepotrzebnie" istoty z "centralnym systemem nerwowym". Co z tego że "nie mają świadomości takiej jak ludzie"? Widać ewolucja zdecydowała, że i "bez tego" znajdą lukę w świecie by żyć. Po prostu instynkt w ich przypadku się sprawdza i tyle. Czemu miałby być gorszy, skoro żyją pomimo nie posiadania "tej świadomości". Liczy się dla natury to, że żyją. A ja im pomimo "ich nieświadomości" zdolności odczuwania bólu nie odbieram. Mam świadomość jego istnienia i zachowuję się "jak na człowieka przystało". Drugim aspektem tej moralności jest to, że ich cierpienie jest niepotrzebne, bo nieuzasadnione, poza oczywiście "urojeniami trupożerców" ("oczywiścię muszę to udowo"). Skoro piszesz "rośliny mogą być obrarzone świadomośią, mogą czuć, etc." to zwierzęta "tym bardziej" nie mogą tego odczuwać? A człowiek to nie zwierze? Nie ssak?
Widzisz, frutarianizm jest genialny, bo owoce rośliny tworzą dla nas i chyba nie napiszesz, że "wyrządzam im tym krzywdę", bo je zrywam? Jeśli tak, to świadczy to tylko o tym jak "daleko posunołeś się w swojej paranoi" i jaki jesteś "nieracjonalny". Zastanów się czy krojenie marchewki jest takim samym doznaniem cierpienia, jakie doznają krojone żywcem zwierzęta hodowalne. Zastanów się czy chcesz "brać udział w ich niepotrzebnym cierpieniu". A lepiej teraz się nie zastanawiaj, bo może wogóle tego "nie rozumiesz". Ja kiedyś "nie rozumiałem", bo było to dla mnie "obce".
Łukasz Witek
>Pomyśl o tym, nim następnym razem wytoczysz działa przeciwko inaczej myślącym niż ty.
>>Prawda pozostanie prawdą, niezależnie od tego czy będziesz ją miał w "swoich ustach" czy nie będzie ona tam "gościć".
>>Kłamstw może być wiele, ale prawda jest zawsze jedna.
>Na Bogów, jakbyś nie wiedział, to własnie to co piszesz to populizm i fanatyzm czystej wody. My mamy prawdę (jakakolwiek by ona nie była, zawsze jest jedna) a wy nie. Stara śpiewka...najgłośniej chyba wyśpiewywana w repertuarze pewnej liczącej sobie około dwa tysiące lat organizacji, nota bene tak przez ciebie nie lubianej...

Odp. "Zaklinasz mnie na Bogów" jakby Ci mieli pomóc. Dlaczego myślisz że Ci pomogą? Możesz to sprawić, że cię posłuchają? Jeśli nie możesz, to się na nich nie powołuj (to za Jezusem).
(..."jest populizmem"...) - Nie pamiętam, nie wiem jak to mogłeś odebrać, ale może "ironizowałem" albo "parodiowałem". Jeśli nie o to chodzi, to wegetarianizm taki jest. Uważam, że prawda sama się obroni, więc ją piszę. Oczywiście mogę się mylić, potknąć, ale nie sposób mi przynajmniej w części nie przyznać racji (oraz konsekwencji tego). Na to liczę, że przynajmniej "włożę łom, podważę i oderwę choź trochę głupoty od życia". I tyle dobrze na początek, zawsze to lepiej niż jest obecnie. Przynajmniej zmiany w dobrym kierunku. Bo przecież "paranoja trupojadów" się pogłębia. Wyciągają coraz "cięższe działa" w walce ze SKUTKAMI, które powodują nowe problemy (mam na myśli rzeczywiste, ale błędne "z założenia" działania). Jeśli tego nie widzisz co się "naprawdę dzieje na świecie", to może chodź odrobinę Ci wytłumaczę, a pod wpływem tego może chodź trochę zmienisz "Swoje postępowanie", czyli zostaniesz wege, czyli usuniesz przyczynę "tych wszystkich pogłębiających się skutków obecnego myślenia". Nie będę ich przywoływał teraz, bo mam zamiar ich użyć za niedługo. Tyle ich jest. Dlatego wolę "wyprostować świat" do "dobrej prawdy", a nie zamartwiać się wszystkimi możliwymi skutkami, błędnego rozumowania. Chcę stworzyć (odtworzyć) Raj. Nie jestem wegetarianinem by się zajmować trupożercami, ale niestety dla mojego "ogólnego szczęścia" jest to konieczne, by i oni przestali robić to co robią. Nie jestem sam na Ziemi, a Ziemia nie jest sama.



INFORMACJA NA TEMAT FORUM (nie populizm, informacja dla celów "chronologicznych", zresztą jeśli ja jestem populistą to ludzie to ocenią, a to będzie ocena..., no właśnie pod ludzi.., na ale moje gadanie nie jest takie puste, coś niesie, a mogę udowodnić że mówiąc pewne rzeczy, mam na myśli rzeczywistą ich obecność...):
Trochę się to wszystko "pokiełbasiło", tz. forum i jego dyskusja się porozjeżdzały "w przestrzeni". Jednak to co jest "pierwsze" może być wynikiem "wcześniejszej dyskusji". Jeśli ktoś (pomijając treść) jest zdezorientowany powiązaniem "przestrzennym", to pozostaje jeszcze dociekanie na podstawie daty postów, które świadczą o rzeczywistym toku dyskusji (kolejności przedstawianych argumentów i odnoszenia się do nich). Ja sam mam mieszane uczuczia co do takiego "rozjeżdzania się wątków". Ale cieszę się, że wogóle są, kij z formą, poruszana treść się liczy.

A właśnie, czy Jezus nie był populistą? A może politykiem? A może liczy się to, co chciał przekazać. Czy będzie gorzej na świecie? Jeśli mnie nie posłuchacie, to pewnie tak. Jeśli wyciągniecie z tego błędne wnioski, to pewnie też. Uprzedzenia wyrzućcie w kąt, na na na,
Swarożyc
Jak zapowiedziałem, nie będę się dalej zagłebiał w dyskusję. Jest to zwyczajnie strata czasu, w szczególności, że twoje posty są pisane bez ładu i składu, tak że nawet nie chce mi się ich w całości czytać. Zwracam ci tylko uwagę, że twoje przekonanie, że wszystko sprowadza się w istocie do jednej prawdy to jest właśnie fanatyzm i populizm. Czystej wody. W sumie po co ja to piszę, tylko się powtarzam...

Życzę dalszego powodzenia w walce o lepszy (wegetariański) świat, zapewniam ciebie że przy zidioceniu naszego społeczeństwa z pewnością znajdziesz posłuch.

Swarożyc
Łukasz Witek
>>Wegetarianizm to walka rozumu z tradycją.
>
>rozum rozumowi nie rowny. nie ma czegos takiego jak rozum abstrakcyjny. jest rozum jana kowalskiego, który jest np. katolikiem, buddysta, niewierzacym, wegetarianinem... Dla jednych racjonalizm będzie walka przeciwko bogom, dla innych - o bogow, jeszcze dla innych - o trawe, zwierzeta...

Odp. Tak. Chodzi tu o to, kto co rozumie pod pojęciem rozumu. Ja myślę, że przynajmniej pojęcie rozum istnieje jako pojęcie abstrakcyjne. Bo jak innaczej rozumieć stwierdzenie, że "ktoś stracił rozum". Chyba nie dosłownie?!? (najbliżej było by do nieabstrakcyjnej głowy, że ktoś stracił głowę dosłownie, gdyby nie abstrakcyjnie. Głowę rzeczywistą, jako część ciała człowieka, w której znajduje się m. in. chyba najważniejszy mózg, czyli rozum, czyli to co w tym mózgu jest "najwartościowsze", nie moja sprawa). Ale znaczenie tego stwierdzenia, myślę że jest (dla mnie) jasne. Wegetarianizm to walka rozumu z tradycją. (i ja to rozumiem). Jeśli to ma być walka rozumu Łukasza Witka z tradycją, to niech tak będzie, niech będę wegetarianinem, niech "walczę za wegetarianizm", albo "o wegetarianizm dla wszystkich". Walka czegoś z czymś, rozumu z tradycją. Wegetarianizmu z mięsożerstwem. Oczywiście rozum i tradycja to pojęcia abstrakcyjne, jednak tworzą je rzeczywiste mózgi na potrzeby własnego funkcjonowania. Najbardziej racjonalnym produktem mojego mózgu jest to, że jestem wegetarianinem. W przeciwieństwie do tego, co uważam za najbardziej nieracjonalny sposób postępowania, do bycia mięsożercą. Gdybym był rzeczywistym mięsożercą ukształtowanym przez ewolucję, to takie by było moje człowieczeństwo i może bym to zaakceptował, ale nie zaakceptuję nieukształtowanego przez ewolucję mięsożerstwa człowieka, chodź rozumiem przyczyny tego zboczenia. Mój "owocolubny rozum" z tym walczy, o szczęście dla wszystkich czujących istot, przeciw paranoji nieszczęścia mięsożerstwa owocożernego człowieka. Spójrz na swe dłonie, czy one są stworzone do zabijania, czy do zrywania owoców. Wyprostyj się.
Kilka zdjęć by zrobiło więcej niż te moje pisanie. Niech będzie, spójrz na www.koeln-pelzfrei.de/pfm023vpsb.JPG i na inne zdjęcia w dziale Fotos (to nic, że "antyfutrzarskie". Rzeźnie są podobne. Rzeźnie, to produkt choroby psychicznej człowieka -nabytej paranoi, przenoszonej drogą tradycji) albo na stronę (pl) www.a-l.org i zobacz na filmiki o "fabrykach śmierci" (-Meet your meat oraz -Oprawcy HLS) , może ten widok wywoła w Tobie poprawne, niewypaczone odczucia. Naturalne odczucia. Gdybyś postanowił przejść na vege, to daj znać, przed tobą długa droga ocalenia - powrotu do natury. Ja sam nią dalej podążam, i jeszcze długo długo będę to robił, zanim dotrę do niej w postaci, w jakiej byłem "czysty" będąc dzieckiem (im wcześniej, tym mniejsze wypaczenie natury). Paranoja trwa i tworzy nowych trupożerców. Walka jest rozumem. A wegetarianizm jest jego bronią i ochroną. Wszechśwat zaś nagrodą. Nie chce mi się o tym pisać, zrobię to pełniej "kiedy indziej", albo powolutku "przy okazji" będę po trochu opisywał jak ma to miejsce na tym forum. Chciałem jeszcze tylko powiedzieć, że wegetarianizm jest to powrót do natury po długoleniej ucieczce z paranoją. Obecnie dążę do powrotu do tego, do czego stworzyła mnie natura, a wypaczyła "tradycyjna rodzina". Im bliżej natury się znajdę, tym lepiej dla mnie i dla czujących istot zarzynanych w "fabrykach śmierci". Tylko tyle. Chyba już jest późno.


>>To że "ludzie jedzą mięso od zawsze", nie znaczy że jest to automatycznie słuszne postępowanie.
>
>to ze ludzie uprawiaja seks od zawsze tez nie znaczy ze to jest sluszne zachowanie. no bo seks to namietnosci, seks odciaga od rozumu, rozwagi, zabiera nasza energie, a przeciez moglibysmy ja poswiecic na jakis wzniosly cel. np na walke o idealy wegetarianizmu.

Odp. To zależy co kto rozumie pod pojęciem "seksu". Ja (przeważnie) -naturalny instynkt rozmnażania, w przeciwieństwie do tego zboczonego w trupożercy uczłowieczonym (samogwałty, nadmierny popęd "seksualny", zboczenia seksualne, krematofilia). "Seks" tak jak sposób odżywiania może być naturalny albo zboczony. To, że masturbacja "uchodzi dzisiaj" za "czynność naturalną", to nie znaczy że taką jest w naturalnej rzeczywistośći. W tej naturalnej rzeczywistości, m. in. masturbacja jest zboczeniem. Ale nie ma zboczenia, bez przyczyny. Jesteście tym, co jecie. Chyba, że mięsożerstwo jest uznawane za "normalny" stan psychiczny człowieka, wtedy wszystko co powoduje w tym stanie, uważane jest automatycznie za "normalne". ("Naturalność" zostawcie dla wegetarian. Niech mogą jeszcze spokojnie stwierdzić: -"To naturalne, że to normalne w paranoi trupożerstwa"). Wiecie o czym piszę? O Paranoi Trupożerstwa. Gdybyście byli wegetarianami z "większą wiedzą", to byście zrozumieli to i zobaczyli w rzeczywistości. Zobaczyli.
Łukasz Witek
>>Mój "fanatyzm" wynika z chęci uratowania chodź jednej czującej istoty z dość przykrego miejsca jakim jest rzeźnia.
>
> to wzniosle. uwazam, ze z czlowieczenstwem slabo się godzi zadawanie cierpien czujacym istotom, czyli również zwierzetom. ale to wszystko.
>nota bene, czy w swoim kosciele modlicie się codziennie o dusze wszystkich pomordowanych kurczakow danego dnia, albo dajmy na to karpi, za które intencje sklada się chyba jakos w grudniu w naszej strefie kulturowej??

Odp. A więc, nie rozumiesz niepotrzebnego ciepienia zadawanego czującym istotom?? Obyś nie miał okazji doświadczyć tego cierpienia. Gdybyś wiedział co piszesz. Gdybym ja chciał to wszystko opisać... Nie, nie mam już ochoty na to odpisywać. "Ha, ha, to bardzo śmieszne". Jest "z czego" się pośmiać. Ciekawe, czy byś się tak wesoło śmiał przed wirującym ostrzem "rzeźniczej krajzegi", którego funkcją było by porozrywanie twojego ciała. Nie życzę Ci tego. Nie życzę Ci tego, co doświadcza 43 mld zwierząt hodowlanych, zarzynanych w swej "wesołej sytuacji" bycia przedmiotem "zabaw" ludzi. Nie życzę Ci wysłuchiwania gadek o wspaniale rozwiniętym "humanitaryźmie" człowieka, o jego próżnym... , gdy wiesz to co ja. Nie życzę Ci świadomości bycia katem Ziemi (co się wyklucza, dopóki jesteś mięsożłopem). Życzę Ci, byś to zrozumiał i przeszedł na dobrą stronę świata. Dla wszystkich dzieci. Nie za, dla.


>>Chyba że dla Ciebie - gatunkowego rasisty, inne czujące istoty są niewarte zainteresowania inego, niż tego w postaci wyprutych wnętrzności na talerzu
>
>alez sakad uwazam, ze powinno sie walczyc przeciwko okrutnemu obchodzeniu się ze zwierzetami. można to czynic nie wpadajac w obled, paranoje lub radykalizm ideologiczny. a tak np. jeśli jestes konsekwentny to jeśli cie ugryzie jakis owad, a ty go niecnie zamordujesz, to zaraz powinienes glowkowac jak w twym swiecie przyszlosci powinno być to ocenione z etycznego punktu widzenia. czy np. zza rogu powinien wyskoczyc vege-policjant i zlapac drania, zakuc go w kajdany; po czym vege-sad skazalby go na podstawie dwoch przepisow, dajmy na to: rasizm i morderstwo popelnione na bracie komarze

Odp. I nie wpadam w obłęd. Mięsożerca, krwiopijca -obu nie lubę. To nie są moi bracia, tylko moi wrogowie. Gdy będą się zachowywać jak na "braci przystało", to będę ich lubiał. Żarty na bok. "Nieptrzebne cierpienie", jeśli tego nie rozumiesz to nie będę dalej tłumaczył. "Vege-policjant" to nie jest rozwiązanie problemu, tylko jego skutek. Uważam, że doputy ludziom będzie potrzebna ta "sztuczna proteza" w miejsce braku odpowiedniego "stanu samoświadomości i samokontroli", dopóki nie nauczą się (nie zrozumieją), tego że ciągle polegając na protezie, nie nauczą się chodzić naturalnie -bez protezy. Nie potraficie się zachować, zachowujecie się jak "zdziczałe bestie", chodź jesteście przecież ludźmi. Jesteście tym, co jecie. Więc nie dziwię się, że policjańci są potrzebni, są świadectwem tego czego obecnie brakuje w samozachowaniu ludzi. Samokontroli wynikającej z samoświadomości. Chyba że świadomość jest typowa dla przedstawiciela "cywilizację ognia". Wtedy bój się boga, policja ratunku...


>> Z okazji uczczenia katolickiego "Bożego Narodzenia", zostanie zarżniętych około 230 mln czujących istot. Jak co roku. To będzie mord na "cześć Pana" składany przez katolików-mięsożerców. Mam powody żeby ich nie lubić.
>
>to już wiem kto te glupoty czasami na murach wypisuje - bojownicy o dobro karpii a tak w ogole to masz jeszcze wieksze powody, aby nie lubic, wrecz nienawidzic starozytnych pogan, w takim rzymie dajmy na to w celach wrozebnych i rozrywkowych zarzynano znacznie pewnie wiecej (przynajmniej relatywnie) zwierzat niż pochlaniaja swieta katolickie

Odp. Coś się dowiadujesz. To dobrze, będziesz mógł podjąć "świadomą" decyzję. Historia mnie nie interesuje, wolę teraźniejszość. Co z tego, że poganie tak robili. Robili źle i to mi wystarczy. Źle.


>>brzmiących dezinformacji", dodatkowo zastygłych w tradycji ("zawsze tak było!"). Zawsze tak było!, do czasu aż się skończyło.
>
>vege-endlosung

Odp. Proszę wyrażaj się (dla mnie) jaśniej. Nie rozumiem o co Ci tu chodźi. Jeśli to ważne, to wytłumacz mi.


>>"Świat kręci się dookoła kiełbasy". Nie zauważacie tego? -A więc, Wiedza to potęga!
>
>amen...

Odp. Amen nic tu nie zmieni. Potrzebne są rzeczywiste działania. "Po owocach ich poznacie".
Łukasz Witek
>> To propozycja nietuzinkowej zmiany stylu życia, poprzez racjonalne argumenty
>
>poki co, stale na nie czekamy

Odp. Jak ktoś chce stale na nie czekać, to niech czeka.. Ja wolę praktycznie je stosować, jeśli tylko niosą wartościową informację dla mnie. Moje zdrowie jest moim bogadztwem. Dokładam starań by tak było. Skoro są przyczyny to będą i skutki. Nie ma skutku bez przyczyny, choroby "nie spadają z nieba". A ja wolę zapobiegać niż leczyć. (Czy to nie racjonalny argument??) Uważaj na to, co jest "naturalne" w rzeczywistości, a co jest "normalne" w paranoi krematofili - to dwa odmienne stany postrzegania rzeczywistości, ale Ty o tym chyba nie wiesz, więc próbuję to właśnie opisać, byś nie był "skazany na jednostronne informacje", które możesz posiadać. To może być zła strona. Uważaj co jest prawdą. "Kontestacja, kontestacja to jest dobre na wakacjach, a już w domu wszyscy grzeczni, uczesani i bezpieczni..."

"póki co, stale na nie czekaMY" - to Twoja nie pierwsza manipulacja, ale tutaj jest "narzędziem samym w sobie". Na przyszłość pisz za siebie. Mam Ci udzielić lekcję o sloganach, frazesach, manipulacji, ogólnikach, banałach itp. "narzędzach populizmu"? Chyba nie, ale zauważam z postępem twoich wypowiedzi, że "zaczynasz" posługiwać się nimi, niczym "szablonami", a to ma z regóły na celu (świadome bądź nie) "urabianie opini", a czasem nawet ukrywanie prawdy... Ukrywanie prawdy to dla mnie najgorsze przestępstwo - przeciw świadomości ludzi, co może prowadzić do skutków w postaci paranoi trupożerstwa. (Hej ludzie, uważajcie co jest prawdą. "-Nie ufajcie prasie!! ").


>>oraz niewątpliwa okazja do działania na rzecz poprawy całego świata, której bonusem będzie państwa osobista satysfakcja w postaci wspaniałego stanu zdrowia i wynikających z tego licznych, rzeczywistych korzyści.
>
>no wlasnie, rzeczywiste korzysci. od doktryn często odstraszaja nas ich wyznawcy. nie dajesz dowodow na rzecz slusznosci wegetarianizmu, gdyz fanatyzm zawsze odstrasza kazdego trzezwo myslacego czlowieka. na dodatek wykazujesz jeszcze jakies zaburzenia emocjonalne, czy tez psychiczne. Twoja postawa intelektualna nie zahceca nas przychylnosci wobec tego co glosisz. przemysl to

Odp. To nie tyle fanatyzm, co racjonalny-radykalizm. Mam do niego racjonalne powody. Staram się opisać je jak umiem. Nie liczę na swoje dzieło sztuki, ale chcę coś wytłumaczyć. To forum, a nie książka "Wszystko o wegetarianiźmie". Opiszę to, co się pojawi do opisania. Może trochę więcej, ale warto bo uważam, że informacja to podstawa (ta z "drugiej strony", alternatywna, przeciwparanoiczna, po większą dawkę to nie do mnie). Większość ludzi wyrastała wyłącznie z "mięsożerną świadomością", a ja mam tak od razu zdemaskować te co najmniej 20 lat wbijanych, jednostronnych informacji?!? Powolutku, pomalutku, zresztą jak uda mi się Ciebie przekonać do wegetarianizmu, to będzie to znaczyć, że wytłumaczyłem wystarczająco, na razie "życie trwa", zobaczę co przyniesie ("To nie życie jest dla mnie tłem. To ja jestem tłem dla życia". Mam na myśli "poddanie się biegowi spraw, ale naturalnemu", do takiego zostałem stworzony i z nim mi się współgra najlepiej).


>> przecież o zdrowie tu chodzi (holistyczne
>
>aaa, to wszystko tlumaczy, wprawdzie konkretnie mogę cierpiec na zaburzenia rownowagi, ale "holistycznie" będzie tak czy inaczej ok....

Odp. Nie, organizm człowieka to całość. Trupicyna rozdziela człowieka za "pojedyńcze kawałki", ale człowiek jest całością i to takie właśnie "podejście do człowieka" zakłada medycyna holistyczna. "Wszystko łączy się ze wszystkim", a w organizmach żywych od współgrania (zdecydowanie) wszystkich elementów zależy ich istnienie. Po drugie. Gdy "pada jakaś część" to nie znaczy, że ona tak sama z siebie pada w samotności, zdana na siebie samą. To nie pojedyńczy narząd się "poddał", ale cały system odpornościowy! To on nie obronił narządu itd. przed chorobą, widocznie miał do tego przyczyny. Bo trupicyna "leczy" przyczyny, a nie skutki. (Piszę "enigmatycznie", ale jakoś nie mam ochoty "zamieniać się w poradnik zdrowia". Dziwne, zawsze lubiałem. Chyba mnie rozmówca do tego nie skłania. Pamiętajcie, to nie pojedyńczy narząd się poddał, tylko cały system odpornościowy. Tu powinienem (przynajmniej według moich "standardów") napisać conajmniej pół ekranu wyjaśnień i przykładów, ale jakoś teraz nie mam ochoty, być może dlatego że chce mi się pić. Tak działa organizm, jest całością. Gdyby ktoś miał jakąś "śmiertelną chorobę cywilizacyjną" to chętnie poradzę jak z niej wyjść. Warunek - musicie chcieć podjąć świadomą (umotywowaną) decyzję o "przejściu" na wegetarianizm (to nie takie straszne, wbrew zapewne Waszym "wątpliwościom i uprzedzeniom", które macie bo w takich "wyrastaliście", ale spoglądając na to co dzieje się w "szpitalach" myślicie że dużo tracicie wybierając inne podejście do Własnego zdrowia? Ja myślę, że nie ma czego żałować odchodząc od mięsożerstwa. Mam do tego racjonalne podstawy. Tylko że wiem też, że wielu ludzi "lubi" swoje choroby i nie chce się z nimi rozstawać. O czym by gadali ze swoimi przyjaciółmi? A tak mają na co ponarzekać, na co zwalić winę, traktują swoją chorobę jak wspaniały temat na rozmowe. Zapewne nie raz słyszeliście spotkanie dwuch babek/dziadków i licytowanie się przez nich kto ma więcej chorób i kto z nich ma cięższy przypadek. Nie dzieje się to bez przyczyny. Mięso to "wstrętny w swoim podstępstwie" narkotyk. Podstawowy narkotyk, który powoduje łaknienie innych narkotyków. Jeśli palacz "rzuca palenie", ale je (ćpa) mięso, to najprawdopodobniej po jakimś czasie znowu zacznie palić papierosy, ponieważ nie usuną przyczyny pożądania palenia papierosów (trucia się), nie usuną ze swojej diety mięsa.
Łukasz Witek
(cd o holistycznej). Tak, tak narkotyki wspierają się! Jeden drugiego wspiera, a dodatkowo mięso nie jest uznawane za narkotyk! (w paranoi jest "bardzo zdrowym" składnikiem diety). Naturalnym jak wnętrzności z trupa świni na talerzu (oczywiście poddane działaniu wysokiej temperatury, wszak trupożłopy brzydzą się wkładać surowego mięsa do ust. Ciekawe jak sobie to tłumaczą?). Czy to nie dziwne że ludzie "świadomie" trują się papierosami, alkoholem, łykają trucizny? Wogóle to, że "bawią się" na koszt własnego organizmu (kosztem jego zdrowia)? Że ta "wola życia" i zachowania zdrowej kondycji zwalczana jest u trupożłopów. Że swoimi "świadomymi-samobujczymi" czynami "przeciw swojemu życiu" przeczą "woli życia". Czy to nie jest widoczne, że coś tu k. jest nie tak, że każdy skutek ma swoją przyczynę i żę jest nią tutaj mięso? Że ludzie tak głęboko zapadli się w mięsożerną paranoję, że tego nie dostrzegają? Że są przez nią sterowani. Że "świat kręci się dookoła kiełbasy". Że ja próbuję ich z tej paranoi "wyciągnąć"? Że chcę w nich obudzić samodzielne myślenie i kontestację obecnej przerażającej rzeczywistości (Matrix się chowa, jako że jest wymysłem i takim pozostanie, jednak Paranoja Trupożerstwa to straszliwa rzeczywistość i pole do "filozoficznych rozmyślań" nad podstawami tego co tworzy ludzi -nad materią która ich tworzy, nad tą podstawą. Tutaj powinienem jeszcze dopisać o "budowaniu na solidnych fundamentach", o racjonaliźmie tego typu postępowania, o podstawach, a nie o wierzchołkach i tak dalej i tak dalej, ale już to kiedyś opisałem i wogóle. Nie wiem co jeszcze zacząć opisywać, więc chyba już tylko dokończę to, co zaczołem. A więc, gdy palacz wyrzuci mięso z diety i wprowadzi ogólnie rzecz biorąc "zdrowy sposób życia" (polecam wegetarianizm, jeśli nie "boicie się" swoich wniosków), to po pewnym czasie organizm sam "odrzuci trucizny". "Stwierdzi" (po otrząśnięciu się z paranoi), że trucie się nie jest mu już potrzebne, by się na tym "wyszaleć" (wyszaleć i adrenalina to ciekawy temat, "importowana" z mięsem do organizmu dostarcza nieoczekiwanych wrażeń agresji, strachu, potrzeby działania - wyszumienia się, itd. Inaczej mówiąc, ten jeden z "hormonów śmierci" steruje trupożercami). Że nie mósi się już truć, bo ten "self-destruktor" - mięso, uciekło z ciała jak pasożyt z manią wielkośći, który dorabiał się kosztem Waszego ciała dołując Was, jak to pasożyt, po waszym trupie (trupożerstwie). Jesteście tym, co jecie. Jedząć ciała trópów stajecie się "żywym trupem" - zombim. Czy zombi jest człowiekiem? Na pewno z niego wyrusł. Myślę, że przestał być człowiekiem, a przyrównywanie się jego do człowieka ubliżą "naturalnemu człowiekowi" - podkłada mu pod definicję nie swoje brudy (to nie jest szalona historia ludzi, tylko przedewszystkim szalona historia zombich) i tak dalej, co by tu jeszcze napisać. A, no to te mięso jest podstawą trupożerstwa i podstawą tych 90% zła na Ziemi. Po co się mam produkować, przestańcie jeść wnętrzności z trupów zwierząt i problemy rozwiązane. Widzicie, tyle pisania, tyle lat dochodzenia do czegoś, co się zatraciło w dzieciństwie (a zapewne jeszcze wcześniej, chyba około 40 tys. lat wcześniej), od czego człowiek odszedł i do czego teraz wraca i taka to jest cena ognia, którą k**wa Prometeusz - ch**j p****olony sprawił ludziom. Bogowie Olimpu dziękuję Wam. Niech mu teraz ludzie przychodzą, wyrywają wątrobę i sobie ją smażą nad tym jego ogniem. Niech ma to co spowodował. Ogień ogniem zwalczyć? Musiał bym trawę zapalić żeby to zrozumieć. Zapalić trawę.. Właśnie! (czy ktoś mnie zrozumie??) Myśleć po trawie. Rastafarian. Wegetarianizm, szczęśćie, miłość, regge, Słońce, Ziemia słoneczna planeta. Nie, oczywiście żartuję sobię, ale to wszystko to może być prawda. Te "choroby cywilizacyjne" są skutkiem jedzenia mięsa i wegetarianizm umiejętnie je leczy co prowadzi do uzdrowienia. Naprawdę, wielu ludzi "ciężko pracowało" na te choroby, a teraz są zaskoczeni że się pojawiły. Z nieba nie spadły. Jakąś swoją przyczynę mają. Wszystko ma swoje przyczyny. Ja przeszedłem na wegetarianizm pod wpływem "składników odżywczych" (witaminy, katechiny i takie tam beta-karoteny i likopeny oraz bioflawonoidy), co uważam za dobrą drogę poprzez właśnie poznawanie biochemicznych właściwości pokarmu. Jednak Wam jakoś tak od drugiej strony (możecie więc tego nie zrozumieć, po prostu "to nie dla was", możecie nie czuć tego klimatu, ja sam to widzę po 5 latach kojarzenia, więc Wy nie musicie tego od razu widzieć), więc zapraszam do "popularnego dziś zdrowego odżywiania". Tam informacji o nim samym jest pełno, tylko przestrzegam przed dezinformacjami "dietetyków z świadectwem". Wegetarianizm to po prostu "odważne" wyciągnięcie wniosków z tego co tam piszą w "tych różnych kolorowych czasopismach i mniej kolorowych, a ostatnio nawet w czarno-białych, ale wegetarianizm niech nie będzie modą, niech będzie świadomym wyborem i tak dalej. "Wegetarianizm to po prostu zdrowy rozsądek i współczucie" jak głosi go Brytyjskie Towarzystwo Wegetariańskie i inne takie podobne hasełka. Pić. A czy wiecie, że głód bardzo często jest powodowany pragnieniem (odwodnienie, które jest odbierane jako głód), potwierdziły to badania, które bardzo fajnie się czyta, dlatego to jest to fajna droga do zostania wegetarianinem/wegetarianką -dowiadywanie się o "wspaniałych właściwościach" pokarmów, które się je i których to składniki tworzą Wasze ciało. Im mu przychylniejsze tym on zdrowiem z kolei Wam. Jesteście tym, co jecie. Zainteresujcie się tym.



>>wymierne korzyści będą miały z Waszego wegetarianizmu zwierzaki hodowane na mięso
>
>najczesciej zyskaja to, ze się nie urodza.

Odp. Nie wiesz co mówisz. To bardzo "mądre" stwierdzenie. Tak myślisz? -Szkoda, że tak mało wiesz. Może i będzie z Ciebie racjonalista jeśli dasz swojemu rozumowi alternatywne informacje niczym tlen. Na razie się dławi "myśleniem wsadnym" -ograniczonym.


Łukasz Witek
>>Powszechny wegetarianizm byłby bowiem przełomem równie głębokim i znaczącym, jak niegdyś przełom kopernikański.
>
>wiekszym

Odp. "większym", ale równie dobrym? Czy lepszym?


>Heliocentryczna teroria budowy świata niosła wtedy ze sobą taki sam dalekosiężny i wszechstronny wpływ na wszystkie dziedziny życia i sposoby myślenia oraz oceniania, jaki teraz wyzwala się pod wpływem postulatów wegetariańskich. I dlatego, aż trzysta lat nie znajdował on ofcjalnego uznania.

bzdura, nie zjadowal go gdyz koscielna machina zdusila jego rozprzestrzenienie. a to dlatego, ze przeczyl biblijnej wersji swiata. pewna czesc kleru była gotowa go przyjac, ale zbyt jawnie przeczylo to wielu ustepom biblijnym, a doslowna interpretacja biblii była silnie jeszcze zakorzeniona. poza tym przez ten okres nie zjadowal "oficjalnego uznania" w krajach katolickich przede wszystkim. ale od polowy XVII w. gwaltownie się gruntowal w protestanckiej anglii. twoja mentorka zle rozumuje, albo w sposób dowolny dopasowuje sobie skutki do przyczyn

pozdrowienia

Odp. "bzdura. Nie znajdował bo machina" międzunarodowych mega-korporacji, przemysłu mięsnego, neoliberaliztycznych burżujów, przemysłu farmaceutycznego -"medi biznesu" (przeczytaj jeszcze raz kogo tam jeszcze), "nowoczesnego rolnictwa", zakładów nawozowych i "ochrony roślin", przemysłu kosmetycznego, spożywczego "zdusiła jego rozpowszechnianie. a to dlatego, że przeczył ich wersji świata". "Pewna część trupożerców była gotowa go przyjąć, ale zbyt jawnie przeczyło to wielu ustępom Tradycji, a dosłowna interpretacja Tradycji była jeszcze silnie zakorzeniona. Poza tym przez ten okres nie znajdował 'oficjalnego uznania' w Umysłach tradycyjnych przede wszystkim". "Ale od połowy XX w. gwałtownie się gruntował w racjonalnych umysłach".
Pomimo że Departament Zdrowia USA aprobuje dietę wegetariańską (i jego cztery grupy pokarmowe) chyba od 7 lat, to polski IŻŻ oraz ministerstwo zdrowia trupożerców nie zaleca jej, gdyż z "powodu braku mięsa jest ona szkodliwa dla ludzi". W Stanach od 15 lat "regeneruje się komurki nerwowe", a w Polsce studeńci się uczą że się jednak tego nie da robić (przynajmniej do niedawna się tak uczyli). Platon udowodnił że Ziemia jest kulą, ale dopiero za czasów Kopernika to "przyjęto do wiadomości" a konkretnie 300 lat później. Tak więc widzisz moja mentorka dobrze rozumuje. Nie opisuje tych "dociekliwości", bo to jest niepotrzebne. Pisze krutko, mądrze i prawdziwie. "Dlatego aż trzysta lat nie znajdował on oficjalnego uznania." I to jest prawda. Idź do IŻŻ i poproś ich żeby uznali wegetarianizm i oficjalnie jako instytucja o tej diecie nie wypowiadali się, "że to szkodzi, że zagraża zdrowiu, żę oni tego nie akceptują" i oficjalnie w telewizji, radiu, prasie można przeczytać lub usłyszeć wypowiedzi pracowników tego mylącego Instytutu jako obowiązujące standardy i najprawdziwszą prawdę. Jeśli zaś powiesz, np. chcesz by Twoje dziecko miało w szkole możliwość zjedzenia beztrupiego obiadu, to zostaniesz posądzony o "przeciw Tradycji" i kierowniczka stołówki nie zgodzi się tak karmić dziecka, bo to jest wbrew zaleceniom IŻŻ, więc jak chcesz to nie jedz." Fak jest faktem. Oficjalnie d**a. Chyba, że w postaci schabowego.

;P


M.ateusz
Łukaszu, jestes czlowiekiem chorym. Ty nie potrzebujesz dyskusji, lecz pomocy (ale w innej formie), o ile nie jest na nia za pozno. Nie wiem czy rozchwianie psychiczne jest efektem zlej diety, czy tez paranoja ma inne podloze. Tak czy inaczej rozmowa z toba jest strata czasu, rowniez z uwagi na to, ze napisales zbyt wiele bzdur na cm kw i ze jestes dosc wulgarny, a tak rozmawiac czlowiek rozumny nie powinien. nie jest wiec sensownie w to razem z toba brnac.
Zegnam i zycze wiele sukcesow w walce ze "zlem" (o ile wczesniej nie zbzikujesz calkowicie)

ps. No i sie na koniec okazalo, ze brat komar trzyma z trupozercami czy to tez ukomarzony krwiopijca, ktory daleko odszedl od swej komarzej natury
Nie odrozniasz pojecia abstrakcji od zwrotu metaforycznego.
Proponuje tez napisac jakas "ewangelie sw. lukasza-wegetarianina" dla wszystkich vege-bojownikow.
nie pisz juz wiecej o historii nauki, jesli piszesz to za swoja autorka to jest ona niedouczona (kopernik nie dowodzil kulistosci ziemi, a platon tego nie "udowodnil", tak jak arystarch nie udowodnil heliocentryzmu)
Łukasz Witek
Masz rację może i pomyliłem pojęcia, a Kopernik wstrzymał Słońce i ruszuł Ziemię. Co do mojej "trzeźwości umysłu" to jest on bardzo trzeźwy, na tyle by pisać takie rzeczy. Jeśli Twój umysł tego nie rozumie, jak postępuje degeneracja Ziemi i jest zamknięty na fakty, że przyczyną tą jest w 90% (70% rolnictwo) mięsożerstwo człowieka, to ja też nie mam o czym pisać. Myślałem, że człowiek racjonalny przemyśli moje "filozoficzne argumenty" i będzie je w stanie zrozumieć poprzez "siłę swojego umysłu". Drugą drogą jest opisywanie i cytowanie wyników badań, obserwacji, prognoz naukowych (chociażby tych przy ONZ). Jednak myślałem, że nie potrzebne będą tabelki, cyferki, analizy, itp., ponieważ racjonalista myśli i bez tego. Biochemia nie pozostawia złudzeń, złudzenia kreują naukowcy, którzy "boją się" spojrzeć prawdzie w oczy, ponieważ "zrewolucjonizowało" by to ich urojony świat w który wierzą. M.Grodecka dobrze to streściła. Fakty "mówią za siebie", więc myśl nad wynikami badań i kojarz je. Daj im mówić i wyciągaj wnioski. Razem tworzą wegetarianizm. Chyba, że dla Ciebie wegetarianizm to "dieta śmiertelna", a wegetarianie żyją dlatego, bo "po cichu" jedzą mięso. Wniosek z tego taki, że jedzenie mięsa "po cichu" przedłuża życie. Jeśli dla Ciebie "zdrowe życie" (takim jakie stworzyła je natura) nie jest warte uwagi, to nie przykładaj do niego uwagi rzeczywiście. Ale czy rzeczywistość nie przykłada "uwagi" do Ciebie? Zmień myślenie na rzeczywiste.

P.S. Powiedz mi, dlaczego mięso jest niezbędne w diecie człowieka. Chętnie odpowiem. Przejdźmy na argumenty naukowe. Niech rzeczywistość przemówi.





webmaster
>Mój "fanatyzm" wynika z chęci uratowania chodź jednej czującej istoty z dość przykrego miejsca jakim jest rzeźnia.
więc tak naprawdę nie chodzi o dietę ani zdrowotność, ale o etykę ?
o jakieś prywatne zasady moralne ? naturalnie nie chodzi o to, zeby
zabijac ile sie da zwierzyny, ale zeby to robic 'humanitarnie' (co to ma do zwierząt ?).
a czy weterianizm jest zdrowszy czy nie, to moim zdaniem zależy do wieku
człowieka jeszcze, co pomijacie.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365