Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wszechwładza banków.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
24-02-2007 23:57kszan (559 punktów)Wszechwładza banków.
Na onecie toczy się dyskusja na temat wszechwładzy banków.Chodzi głownie o zbieranie przez banki informacji na nasz temat i udostępnianie ich sbie nawzajem pod postacią różnego rodzaju baz danych, czranych białych czy czerwonych list. Zrozumiałe jest, ze banki chcą w ten sposób zmninimalizować ryzyko udzialnia złych kredytów. Pojawia się jednak kilka poważnych wątpliwosci:
1. Koszty - prowadzenie i korzystanie z różnego rodzaju rejestrów podraża kreyt, płacimy za to wszyscy ( oczywiście za te niespłacone też)
2. Niechlujstwo w prowadzeniu takich list - na onecie wiele osób podaje przypadki trafienia na jakąś listę za np. 6,50 odsetek
3. Jeżeli ktoś już jest na tej liscie to może otrzymać kredyt ale oprocentowanie jest znacząco wyższe (podobno z powodu ryzyka). Czy w interesie banków nie jest przypadkiem zeby trafiały tam właśnie osoby za te 6,50 aby można ich było naciągnąć na te 2-3% więcej?
4. Jaka jest rzeczywiście skala problemu, tzn. czy może ktoś wie ile jest procentowo takich złych kredytów i kogo one dotyczą tzn. gospodarstw domowych (pralki,lodówki), samochodów, nieruchomosci czy może działalnosci gospodarczej (przeinwestowanie)?
W związku z tym że na onecie dyskusja powoli zmierza w kierunku obrażania się nawzajem, zapraszam do dyskusji tutaj.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

FailSafe (308 punktów)

>1. Koszty - prowadzenie i korzystanie z różnego rodzaju
>rejestrów podraża kreyt, płacimy za to wszyscy ( oczywiście
>za te niespłacone też)

odwrotnie - jeśli to działanie prowadzi do zmniejszenia liczby złych kredytów to de facto potania kredyty dlatego że normalnie w cenę kredytu wliczone są też straty jakie bank ponosi na złych kredytach. Dlatego w interesie zwykłych ludzi jest by ich ilość była jak najniższa.

>2. Niechlujstwo w prowadzeniu takich list - na onecie wiele
>osób podaje przypadki trafienia na jakąś listę za np. 6,50
>odsetek

normalka. Ale nie sądzę by bank odmówił kredytu w takim przypadku. Procedura przyznawania kredytu jest na ogół dość wyczerpująca i po prostu nie ma logicznej możliwości by bank odmówił kredytu inwestycyjnego na np. 2 miliony za niezapłacony jeden rachunek telefoniczny.

>3. Jeżeli ktoś już jest na tej liscie to może otrzymać
>kredyt ale oprocentowanie jest znacząco wyższe (podobno z
>powodu ryzyka). Czy w interesie banków nie jest przypadkiem
>zeby trafiały tam właśnie osoby za te 6,50 aby można ich
>było naciągnąć na te 2-3% więcej?

nie za 6,5 ale ogólnie tak

aha - jeśli chodzi o skalę, to ilość złych kredytów w bankach jest oczywiście zróżnicowana, nie mam dostępu do pełnej informacji na ten temat. Ale np. poziom 3-4% uznawany jest za niski i szczyci się nim kilka banków. W trudnych okresach ta liczba znacznie skacze do góry.




Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
kszan (559 punktów)
>odwrotnie - jeśli to działanie prowadzi do zmniejszenia liczby złych kredytów to de facto potania kredyty dlatego że normalnie w cenę kredytu wliczone są też straty jakie bank ponosi na złych kredytach. Dlatego w interesie zwykłych ludzi jest by ich ilość była jak najniższa.
Trochę źle się wyraziłem, chodziło mi o to czy gra jest warta świeczki. Tzn. czy koszty operacji monitorowania aktywnosci kredytobiorców, przechowywania danych i pewnego rodzaju inwigilacji nie są wyższe niż ryzyko udzielenia złego kredytu. Poza utzrymywaniem BIKu i pochodnych banki mają przecież bardzo szczegółową procedurę kredytową a na dodatek ZAWSZE żadają zabezpieczenia. Mam wątpliwości czy na tych listach znajdują się ci rzeczywiście "źli" kredytobiorcy, czy wpisuje się tam jak leci wszystkich spóźnialskich o dwa dni, czy takich którzy spłacili kredyt w całości a zapomnieli o jednej z 1000 opłat manipulacyjnych wys. np. 15.50. Z tego co wyczytałem na onecie to tych przypadków jest niesamowicie dużo ,a to naprawdę daje potem dobre argumenty pracownikowi banku aby dorzucić skromne 2% do oprocentowania co w przypadku kredytu hipotecznego 150 000 na 15 lat daje naprawdę wysoką sumę i często ociera się o co najmniej świadome wprowadzanie klienta w błąd.
FailSafe (308 punktów)

>Trochę źle się wyraziłem, chodziło mi o to czy gra jest warta świeczki. Tzn. czy koszty operacji monitorowania aktywnosci kredytobiorców, przechowywania danych i pewnego rodzaju inwigilacji nie są wyższe niż ryzyko udzielenia złego kredytu.

jak najbardziej. Bank prześwietla klientów systemowo, kupuje wiedzę hurtowo. Oczywiście nie jest to opłacalne w przypadku kredytów konsumenckich na poziomie 100 złotych, ale nie oszukujmy się - takie kredyty i tak się nie liczą. Banki operują przede wszystkim kredytami korporacyjnymi, w których minimalna stawka - czy to kredytu obrotowego czy inwestycyjnego wynosi przynajmniej 100 000 złotych. Przy wiborze na poziomie ok 4.1 i marży banku liczonej na poziomie minimum 2% (częściej będzie to 3-5%) kredyt kosztuje klienta przynajmniej 6% jego wartości w skali rocznej. Sam bank zarabia na tym jedynie te 2% (bądź więcej w zależności od swojej marży a marża może być nawet dwucyfrowa). W przypadku stu tysięcy jest to dwa tysiące złotych. Od miliona jest to już 20000. Celowo opisuję tutaj minimalną możliwą marże ale należy podkreślić, że tak niskie marże są rzadkością, więc raczej podwójcie sobie te liczby. Ile kosztuje koszt prześwietlenia klienta nie jestem w stanie tego powiedzieć, ale na pewno jest niższy.

>Poza utzrymywaniem BIKu i pochodnych banki mają przecież bardzo szczegółową procedurę kredytową a na dodatek ZAWSZE żadają zabezpieczenia.

banki zabezpieczają się na kilka stron. A propos zabezpieczenia - na ogół bank żada zabezpieczenia na poziomie 2x wartość kredytu. Jak się jest dobrym klientem to 1.2 - 1.3 ale nigdy nie 1x. To też o czymś świadczy

>Mam wątpliwości czy na tych listach znajdują się ci rzeczywiście "źli" kredytobiorcy, czy wpisuje się tam jak leci wszystkich spóźnialskich o dwa dni, czy takich którzy spłacili kredyt w całości a zapomnieli o jednej z 1000 opłat manipulacyjnych wys. np. 15.50.

pewnie to po prostu szum medialny jest. Nawet jeśli tacy spóźnialscy na listy trafiają to i tak raczej nikt im życia z tego powodu nie utrudni.

>Z tego co wyczytałem na onecie to tych przypadków jest niesamowicie dużo ,a to naprawdę daje potem dobre argumenty pracownikowi banku aby dorzucić skromne 2% do oprocentowania co w przypadku kredytu hipotecznego 150 000 na 15 lat daje naprawdę wysoką sumę i często ociera się o co najmniej świadome wprowadzanie klienta w błąd.

na onecie? Ale nie w komentarzach na forum mam nadzieję? Bo to co tam ludzie piszą to jest totalne dno i niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Skala tego zjawiska nie jest mi znana więc się nie wymądrzam. Ale jeśli jest rzeczywiście duża to może wynika to z hurtowego dawania dłużników do list. Na zasadzie, że np. tpsa daje na listę każdego kto zalega dłużej niż pół roku niezależnie od wartości. To sposób na oszczędzenie na obsłudze takich list, bo polega na rozdzielniku automatycznym.




Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
kszan
>>Oczywiście nie jest to opłacalne w przypadku kredytów konsumenckich na poziomie 100 złotych, ale nie oszukujmy się - takie kredyty i tak się nie liczą. Banki operują przede wszystkim kredytami korporacyjnymi, w których minimalna stawka - czy to kredytu obrotowego czy inwestycyjnego wynosi przynajmniej 100 000 złotych.
No i tu jest ta niekonsekwencja. Bo kłopoty z BIK mają zwykli posiadacze ROR którzy chcą kredyt na samochód czy mieszkanie i to ich się BIKiem straszy. Jeżeli chodzi o kredyty dla firm, to na pewno sam dobrze wiesz, ze formalności i sprawdzanie jest pomnożone co najmniej przez 2 a może i więcej, choćby z uwagi na ryzyko gospodarcze.Poza tym firmy biorace kredyty korporacyjne mają osobowość prawną i tutaj jest kolejny szczebel rozmywania odpowiedzialności w wypadku wpadki. Przecież te wszystkie kredyty na pralki, meble itp. są w większości odzyskiwane w 100%(+spore kary umowne, odetki za zwłokę itd), no chyba że chodzi o to żeby wypłszyć drobnicę z banku, no ale to wystarczy podnieść oprocentowanie, a ty z jednej strony marchewka (kredyt 0% bez formalności itp.) a z drugiej stronykij ( żądania historii kredytowej, historii rachunków, wyciągania na stół posiadanych ruchomości i nieruchomości, prowizja, nieśmiertelny weksel in blanco, wyceny zabezpieczeń)
FailSafe (308 punktów)

>No i tu jest ta niekonsekwencja. Bo kłopoty z BIK mają zwykli posiadacze ROR którzy chcą kredyt na samochód czy mieszkanie i to ich się BIKiem straszy. czeń)

pewnie tak... uczciwie przyznam, ze nigdy nie brałem kredytu konsumenckiego. W zasadzie z kredytami znam się tylko z poziomu firmy bo nawet samochody na firmę kupuję .

wiem natomiast, że chyba jakiś czas temu weszło prawo o upadłości konsumeckiej, które pozwala osobie fizycznej ogłosić coś w rodzaju bankructwa




Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365