Trudno polityków nie rozumieć. Ludzie religijni są zwykle ulegli i zorganizowani- społeczność kościelna jest bardziej 'zsocjalizowana'- łatwiej nią rządzić i powoływać się na autorytety tłumacząc czemu winni czynić tak a nie inaczej. Wolnomyśliciele (w tym ateiści, agnostycy itp.) nie ulegają autorytetom i częściej pytają: dlaczego ? po co ? Są zwykle indywidualistami, nie uznającymi absolutnego zwierzchnictwa jakiejkolwiek instytucji i nie uznają odgórnych norm i nakazów, jeżeli te nie są dziełem demokratycznych decyzji. Drugi aspekt jest czysto polski: katolicy stanowią większość-oponowanie do Kościoła może się źle skończyć dla większosci polityków. Po trzecie: Kwach i Leszek chcą być (jak Wałęsa  ulubieńcami wszystkich Polaków, nie tylko tych 'nędznych' 30-40% które ich wybrały. Stąd Leszek mało się z radości nie rozpływa jak go pokazują kłaniającego się nisko 'panu papieżowi', a w telewizji już chyba pokazać nie można będzie nic, co targnie się na 'dobre imię Kościoła'. dzisiejsza debata w sejmie mówi sama za siebie: LPR i KN rozpalone do czerwoności emocjami (uderz w stół a..) atakują biednego ministra, bo ten (ach nieroztropny!) napisał kilka tekstów do FiM. ciekawe kiedy kogoś się oskarży o to, ze napisał coś do Racjonalisty ? Tak więc nic nowego pod polskim słoneczkiem: Kościół z państwem zawsze w parze.. A słoneczko świeci dla wszystkich zawsze tak samo-sprawiedliwie i racjonalnie.
|