Ostatnio podczas przeglądania stron internetowych natknąłem się na coś takiego: Pytanie: 30 letnia córka-panna oświadczyła ojcu, że wychodzi za mąż za 38 letniego rozwodnika z dwojgiem dzieci (10 i 16 lat). Jak w takiej sytuacji ma się zachować wierzący ojciec katolik? Odpowiedź księdza: Zapewne wierzący katolik nie może nie tylko pochwalać, ale również akceptować tego rodzaju sytuacji, byłaby to bowiem akceptacja zła. Rzecz jednak w tym, by potępiając i odrzucając zło, jakie zamierza popełnić córka, nie odtrącać jej samej. W takiej sytuacji ona tym bardziej potrzebuje miłości. Z pewnością jest przekonana o tym, że dla owego rozwodnika jest tą jedną, jedyną kobietą. Być może warto jej uświadomoć, że człowiek, który już raz kogoś opóścił, odrzucając jego miłość, może to uczynić powtórnie. To jakaś totalna głupota! Dobrze, że czasy inkwizycji minęły bo pewnie oboje tych ludzi spaliliby na stosie. Nie rozumiem jak miłość dwojga ludzi i chęć bycia razem może być uważana za grzech? I ta idiotyczna argumentacja, że człowiek, który już raz kogoś opuścił, może to uczynić powtórnie. A może to była żona opuściła tego mężczyznę? (Co jest bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę fakt, iż to on wychowuje dzieci). Czy w takim razie według Kościoła człowiek ten nie ma już prawa do miłości i szczęścia? A dzieci, niby takie ważne dla Kościoła. Dalaczego nie mogą wychowywać się w pełnej rodzinie? Szlag mnie trafia mnie jak czytam takie bzdety! Ciekaw jestem co Wy o tym sądzicie.
|