Racjonalista - Strona głównaDo treści
Homofobia problemem mężczyzn.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
18-06-2005 15:48babsy (227 punktów)Homofobia problemem mężczyzn.
Wydaje mi się, że homofobia jest problemem niejako "przypisanym" płci męskiej. Oto, co następuje:
1. Panowie nie mają problemu z oglądaniem homoseksualnych scenek z udziałem dwóch pań. Mało tego, bardzo takie scenki lubią, o czym świadczą chociażby stosowne zdjęcia w gazetach i filmach dla panów. Ale kiedy zobaczą dwóch facetów, którzy trzymają się za ręce- reagują nerwowo, a czasami wręcz agresywnie. Skąd to się bierze? Co to za piramidalne zakłamanie? A może chodzi tu o strach. Facet, który odnosi się do homoseksualizmu neutralnie, albo- nie daj Boże!- pozytywnie naraża się na docinki kolegów i otoczenia oraz sugestie, że pewnie sam jest gejem (a to w męskim rozumieniu największa chyba tragedia na świecie).
2. Kobiety podchodzą do homoseksualizmu w najgorszym razie obojętnie, ale rzadko agresywnie. Być może jest za to odpowiedzialna nasza zdolność do empatii (większa niż panów) oraz umiejętność postawienia się w sytuacji drugiego człowieka. W kazdym razie kobieca część społ. nei ma z gejami/lesbijkami żadnego problemu i nie rzuca w nich kamieniami.
3. Kaczor i jemu podobni sa podobno zgorszeni jawnym szerzeniem homoseksualizmu. Ja natomiast jestem zgorszona jawnym atakiem heteroseksualizmu, którym nachalnie zionie wszelkiego rodzaju reklama. Gdzie nie spojrzeć- gołe pupy oraz piersi na billboardach. Co z tego, że zazwyczaj ładne? Dla mnie to nachalność i pójście na łatwiznę. Ale gołych bab na billboardach nikt nie krytykuje. A już napewno nie żaden heteroseksualny mężczyzn (z wiadomych powodów). Doprawdy, HIPOKRYZJA!!!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

dajmonion (3663 punktów)
W polskim spoleczenstwie wykrystalizowaly sie dwa skrajne stanowiska w stosunku do homoseksualistow: Pierwsze reprezentowane przez Kosciol przeciwstawia sie przyznawaniu gejom i lesbijkom jakichkolwiek praw, Problemem jest nawet odwiedzenie ciezko chorego partnera w szpitalu. Wystarczy chwila namyslu, aby stwierdzic, ze jest to podejscie krzywdzace. Tylko osoba, ktorej mozg zezarl do reszty fanatyzm nie jest w stanie tego pojac.
Druga skrajnosc reprezentuje srodowisko gejow i lesbijek. Uwazaja oni mianowicie, ze powinni miec prawo do adopcji dzieci.Perspektywe rozwoju seksualnego tych dzieci postrzegaja bardzo optymistycznie. Nie wydaje im sie, aby ich latorosle mialy w przyszlosci jakiekolwiek problemy ze swoja orientacja seksualna. A nawet gdyby pary gejowskie produkowaly kolejnych gejow, to co w tym zlego?
Otoz ta druga skrajnosc rowniez ma swoje wady. Po pierwsze nie znamy dokladnie genezy homoseksualizmu. Przyznanie gejom i lesbijkom prawa do adopcji przypominalo by w zwiazku z tym eksperymentowanie na dzieciach. Po drugie zawsze lepiej nie byc gejem niz nim byc z tego prostego wzgledu, ze osoby takie moga co najwyzej adoptowac dzieci. Ktos moglby chciec miec wlasne dziecko z druga osoba,a jako gej nie ma takiej mozliwosci. Bycie heterykiem jest przynajmniej o tyle lepsze, ze istnieje mozliwosc posiadania potomka, w ktorym plynie moja i partnera/rki krew. Dla wielu osob ma to duze znaczenie.
Ktos moglby w zwiazku z tym powiedziec: No to unikajmy skrajnosci. Bardzo slusznie, tylko, ze teoria jest teoria a zycie zyciem, co oznacza w tym przypadku, ze taki zloty srodek jest raczej malo prawdopodobny. Co jakis czas do wladzy dochodzi lewica i w imie wolnosci, praw czlowieka, itp. przyznaje srodowiskom gejowskim kolejne prawa.

dajmonion
Myflowers (2721 punktów)
Adopcja dzieci? Byłaby to sprawa zalegalizowania stanu faktycznego. Wiele rodzin jest tzw. normalnych, a w gruncie rzeczy - jedno z małżonków jest (lub ma skłonności ) homoseksualne. nikt im nie odbiera prawa do dzieci, bo jest to skrzętnie skrywaną tajemnicą z wiadomych względów. Na oko "porządna rodzina", bo tak Pan Bóg ustami kościoła przykazał, dulszczyzna kwitnie, wszystko jest "o key", a, że rodziny żyją w stałym stresie - nie ważne. Swoje brudy piorą przecież we własnym domu! Tragedią jest dla kobiety czy mężczyzny, kiedy nagle się wyda, że druga strona jest homoseksualna, że związek został zawarty tylko dla "zasłony dymnej".
A lesbijki? One nie muszą adoptować dzieci - one mogą je sobie zwyczajnie urodzić. Te wszystkie dyskusje przypominaja mi scholastyczne rozważania na temat "ile diabłów mieści sie na główce szpilki".
Dlatego też uważam, że każdy powinien jawnie opowiadać się za swoja seksualnościa, bo żadne parady i wiece nie pomogą ani jednej ani drugiej stronie. Homoseksualizm jak był tak i będzie, bzdurą jest wszelkie gadanie o leczeniu, mózgu nikomu jeszcze nie zmieniono, a ile tragedii można by uniknąć.
babsy (227 punktów)
Co do wychowywania dzieci przez pary homoseksualne mam pytanie: czy lepiej, żeby dzieci wychowywały się w domach dziecka, czy może w takich parach, gdzie przynajmniej będą chciane i kochane? Podejrzewam ze w tej kwestii moglibyśmy się opierać na doświadczeniu innych krajów (choćby Holandii), gdzie pary gejowskie mają dzieci (nawet własne, splodzone np z lesbijką). Nie sądzę, by takie dziecko miało problem ze swoją seksualnością, ponieważ jest to cecha PRZYRODZONA, a nie NABYTA. Odsyłam do doświadczenia, które miało miejsce w USA w latach 60tych. Małe dziecko w wyniku niefortunnego obrzezania straciło penisa. Postanowiono zrobić z niego dziewczynkę, wychowywano jak dziewczynkę, zrobiono operację, ubierano w sukienki i podsuwano do zabawy lalki. Eksperyment poniósł porażkę, z chłopca dziewczynki zrobić się nie dało. podobnie nie da się zrobić z dziecka hetero- homo.

placownik
>Co do wychowywania dzieci przez pary homoseksualne mam pytanie: czy lepiej, żeby dzieci wychowywały się w domach dziecka, czy może w takich parach, gdzie przynajmniej będą chciane i kochane?
   Miłość do dziecka to jeszcze nie wszystko. Zresztą nawet ona dawkowana w nadmiarze może dziecku wyrządzić krzywdę. Mam na myśli kochające i nadopiekuńcze matki, czy kochających i nadmiernie wymagających ojców. Ale nawet oni są napewno lepsi od domów dziecka.

   Co byś jednak powiedziała, gdyby o adopcję starali się rozwodnik i zaprzysięgły stary kawaler, bardzo kochający dzieci (nie na tle seksualnym) ale nie kochający się nawzajem lecz po prostu przyjaźniący się heteroseksualiści. Mało prawdopodobne? Fakt. Ale już bardziej prawdopodobna byłaby analogiczna para żeńska. Prawda?

   Rodzina składająca się z dziecka, taty i wujka, lub dziecka, mamy i cioci będzie zawsze rodziną niepełną. Rodziną w której dziecko ma nikłe szanse aby nauczyć się pełnienia w życiu społecznym ról kobiecych lub męskich. A role te, mimo zaklęć feministek zawsze będą różne. Będą na pewno zmieniały się akcenty. Różnice będą znajdowały wyraz w innych wzorcach zachowań. Ale będą zawsze. Nie zmienia to faktu, że rodzina niepełna będzie zawsze lepsza niż dom dziecka. To prawda.

   Jeśli jednak miałabyś decydować o takiej adopcji, to czy łatwo by ci było każdorazowo odrzucać możliwość, że może jutro, może za miesiąc, może za dwa zgłosi chęć do adopcji kochająca się para heteroseksualna? Wszak podejmując decyzję rozstrzygasz w dużej mierze o dalszym życiu dziecka!

   I kończąc. Alternatywa dom dziecka - adopcja przez parę homoseksualną jest sztuczna. Istnieją jeszcze rodziny zastępcze czy rodzinne domy dziecka. Może lepiej by było
wspierać te formy znacznie intensywniej niż ma to miejsce dotychczas? Jest tu jeszcze naprawdę wiele do zrobienia!
babsy (227 punktów)

>   Co byś jednak powiedziała, gdyby o adopcję starali się rozwodnik i zaprzysięgły stary kawaler, bardzo kochający dzieci (nie na tle seksualnym) ale nie kochający się nawzajem lecz po prostu przyjaźniący się heteroseksualiści. Mało prawdopodobne? Fakt. Ale już bardziej prawdopodobna byłaby analogiczna para żeńska. Prawda?

Raczej, nad czym ubolewam, rozumiem bowiem, że pijesz tutaj do powszechnej praktyki przyznawania większych praw do dzieci kobietom niż mężczyznom...

>   Rodzina składająca się z dziecka, taty i wujka, lub dziecka, mamy i cioci będzie zawsze rodziną niepełną. Rodziną w której dziecko ma nikłe szanse aby nauczyć się pełnienia w życiu społecznym ról kobiecych lub męskich. A role te, mimo zaklęć feministek zawsze będą różne. Będą na pewno zmieniały się akcenty. Różnice będą znajdowały wyraz w innych wzorcach zachowań. Ale będą zawsze. Nie zmienia to faktu, że rodzina niepełna będzie zawsze lepsza niż dom dziecka. To prawda.

Zgadzam się.

>   Jeśli jednak miałabyś decydować o takiej adopcji, to czy łatwo by ci było każdorazowo odrzucać możliwość, że może jutro, może za miesiąc, może za dwa zgłosi chęć do adopcji kochająca się para heteroseksualna? Wszak podejmując decyzję rozstrzygasz w dużej mierze o dalszym życiu dziecka!

Pewnie miałabym obiekcje, natomiast starałabym się rozważyć, co jest lepsze dla dziecka. Oraz także jego wolę, ponieważ większe dziecko może nie akceptować pary homoseksualnej. Wiadomo, że ta kwestia nie jest łatwa!

>   I kończąc. Alternatywa dom dziecka - adopcja przez parę homoseksualną jest sztuczna. Istnieją jeszcze rodziny zastępcze czy rodzinne domy dziecka. Może lepiej by było
>wspierać te formy znacznie intensywniej niż ma to miejsce dotychczas? Jest tu jeszcze naprawdę wiele do zrobienia!

Wiadomo jak w Polsce funkcjonują tego typu placówki. Jest ich za mało i są zbyt kiepsko uposażone oraz rozpowszechnione społecznie.

mimbla

>   Co byś jednak powiedziała, gdyby o adopcję starali się rozwodnik i zaprzysięgły stary kawaler, bardzo kochający dzieci (nie na tle seksualnym) ale nie kochający się nawzajem lecz po prostu przyjaźniący się heteroseksualiści. Mało prawdopodobne? Fakt. Ale już bardziej prawdopodobna byłaby analogiczna para żeńska. Prawda?
Ani jedno ani drugie wyjscie nie jest prawodopodobne. Sprawa adopcji dziecka nie jest rzeczą prostą i ubiegający się, musza przejść szereg testów i sprawdzianów wykluczających patologię. Więc najlepszym rozwiązaniem byłyby spełniające warunki pary heteroseksualne, jednak wiadomo, że nie jst możliwe opróżnienie domów dziecka i oddanie w adopcje takim parom. Sądzę więc, że pary homoseksualne są mniejszym złem. Natomiast alternatywne wyjscie w postaci domów dziecka rodzinnych nie wiem czy jest takim wspanniałym rozwiązaniem> fakt, że lepszym niz zwykłe domy dziecka ale nie wiem czy lepszym niż pary homoseksuale. Miiałam przyjemnośc przebywać w takim rodzinnym domu dziecka parę razy, obserwować jak funkcjonuje i wiesz mi, nie jest to rewelacja> Nie pamiętam ile mieszkało tam dzieci 7 może 10? Dzieci różne, z różnych środowisk i z różnych powodów przebywające. Gdzie między dziećmi w rozpiętośći wiekowej ok. 0-16 lat znalazła się też panna z dzieckiem (16 letnia), co nie jest dobrym przykładem dla wychowanków. Dzieci te wiedzą, że sa adoptowane i nie zawsze akceptująs ię nawzajem. także.... sprawa dyskusyjna. Najlepiej więc zamiast sptrzępić sobie klawiaturę zapytać o zdanie samych zainteresowanych

mimbla

>   Co byś jednak powiedziała, gdyby o adopcję starali się rozwodnik i zaprzysięgły stary kawaler, bardzo kochający dzieci (nie na tle seksualnym) ale nie kochający się nawzajem lecz po prostu przyjaźniący się heteroseksualiści. Mało prawdopodobne? Fakt. Ale już bardziej prawdopodobna byłaby analogiczna para żeńska. Prawda?
Sądzę, żę żadne rozwiązanie nie jest prawdopodobne. Szereg testów i warunków para musi spełnić, żeby móc adoptować dziecko, w czasie tej procedury wyklucza sie pary dotkniete patologią Na pewno najlepszym rozwiązaniem byłaby spelniająca wszystkie warunki para homosexualna. Ale jak wiadomo, nie da się opróżnić domów dziecka, poniewaz popyt przewyzsza podaż. W takim wypadku moim skromnym zdaniem, pary homoseksualne wygrywają z domami dziecka, są mniejszym złem. natomiast polemizowałabym co do rodzinnych domów dziecka. Miałam okazję przbywać w takim domu i przyglądać się, jak funkcjonuje. I wierz mi, nie jest tak słodko. Nie pamiętam dokładnie ile było w nim dzieci: 7 - 10? Rozpiętośc wekowa od 2 do 17 lat, gdzie granicę wiekową stanowiła panna i jej dizecko. Dziewczynie tej przebywanie w takim domu wyszło pewnie na dobre. Nie wiem natomiast jak z pozostałymi domownikami, czy jest to dla nich korzystne. Z jednej strony pewnie tak, ponieważ uczą sie wrażliwosci i zrozumienia dla innych, ale same na pocżatku powinny zaznać spokoju i bezpieczeństwa, a potem dopiero uwrażliwiać się na innych. Dzieci te były z różnych srodowisk, z różnych powodów znajdują się tam. Wszystkie natomiast wiedziały, że są adoptowane. NIe wszyskie się tolerowały nawzajem. To jest po prostu mały dom dziecka; no, moze troszkę lepszy, boma sie adoptowanych rodziców-jednak trzeba nimi się dzielic ze sporą gromadką innych dizeci. A rodzice, mimo najlepszych checi są tylko ludzmi i przytulić kazde dziecko, pocałować w czułko i na dobranoc dać buzi czy przeczytać bajkę nie jst taką prostą sztuką i zwyczajnie moze nie starczyc cierpliwosci. Także mam wątpliwości, czy w takiej sytuacji para homoseksualna przegrywa. Uhhhh.... to jest tak skąplikowane, i sądzę, zę lepszym rozwiązaniem byloby, zamiast strzepić klawiaturę zapytać o zdanie samych zainteresowanych.
Pozdrawiam
dajmonion (3663 punktów)
>Nie sądzę, by takie dziecko miało problem ze swoją seksualnością, ponieważ jest to cecha PRZYRODZONA, a nie NABYTA. Odsyłam do doświadczenia, które miało miejsce w USA w latach 60tych. Małe dziecko w wyniku niefortunnego obrzezania straciło penisa. Postanowiono zrobić z niego dziewczynkę, wychowywano jak dziewczynkę, zrobiono operację, ubierano w sukienki i podsuwano do zabawy lalki. Eksperyment poniósł porażkę, z chłopca dziewczynki zrobić się nie dało. podobnie nie da się zrobić z dziecka hetero- homo.
>
Jezeli jest to cecha wylacznie przyrodzona, to jak wyjasnic przypadki uwiedzenia chlopcow przez doroslych mezczyzn? Powszechnie wiadomo, ze chlopcy ci staja sie potem homoseksualistami.

Poza tym uwazam, ze wysnuwasz bledne wnioski z przytoczonego eksperymentu. Wnioskujesz o orientacji seksualnej chlopca, gdy tymczasem jedyne co mozemy powiedziec to to, ze nie nabyl on cech kobiecych. Nawet jezeli ten chlopiec jako dorosly czlowiek ma pociag do kobiet, to nie mozemy z cala pewnoscia stwierdzic, ze nie posiada on sklonnosci homoseksualnych. Byc moze jest on w 80 procentach heterykiem, a w 20 procentach homoseksualista. Mozliwe, ze owe 20 procent zawdziecza on wychowywaniu go na dziewczynke. Ow czynnik "wychowywanie na dziewczynke" mogl byc po prostu niewystarczajacy do uksztaltowania sie homoseksualizmu.
dajmonion
babsy (227 punktów)

>> Jezeli jest to cecha wylacznie przyrodzona, to jak wyjasnic przypadki uwiedzenia chlopcow przez doroslych mezczyzn? Powszechnie wiadomo, ze chlopcy ci staja sie potem homoseksualistami.

Uwiedzenia? Chcesz powiedzieć, że mały chłopiec MA ŚWIADOMOŚĆ, że zostaje uwiedzony i ŚWIADOMIE do tego dopuszcza, daje się uwieść? Z tego, co wiem, to czyny pedofilskie są przeważnie dokonywane po uprzednim zastraszeniu bądź zmanipulowaniu dziecka, a nie przy wykorzystaniu jego skłonności do homoseksualizmu.

> Poza tym uwazam, ze wysnuwasz bledne wnioski z przytoczonego eksperymentu. Wnioskujesz o orientacji seksualnej chlopca, gdy tymczasem jedyne co mozemy powiedziec to to, ze nie nabyl on cech kobiecych. Nawet jezeli ten chlopiec jako dorosly czlowiek ma pociag do kobiet, to nie mozemy z cala pewnoscia stwierdzic, ze nie posiada on sklonnosci homoseksualnych. Byc moze jest on w 80 procentach heterykiem, a w 20 procentach homoseksualista. Mozliwe, ze owe 20 procent zawdziecza on wychowywaniu go na dziewczynke. Ow czynnik "wychowywanie na dziewczynke" mogl byc po prostu niewystarczajacy do uksztaltowania sie homoseksualizmu.

Ja widziałam ten program i mogę stwierdzić to, w co Ty powątpiewasz. Twoje dywagacje są nie do udowodnienia ani sprawdzenia, to tylko Twoje gdybanie, niestety...
dajmonion (3663 punktów)
>>> Jezeli jest to cecha wylacznie przyrodzona, to jak wyjasnic przypadki uwiedzenia chlopcow przez doroslych mezczyzn? Powszechnie wiadomo, ze chlopcy ci staja sie potem homoseksualistami.
>Uwiedzenia? Chcesz powiedzieć, że mały chłopiec MA ŚWIADOMOŚĆ, że zostaje uwiedzony i ŚWIADOMIE do tego dopuszcza, daje się uwieść? Z tego, co wiem, to czyny pedofilskie są przeważnie dokonywane po uprzednim zastraszeniu bądź zmanipulowaniu dziecka, a nie przy wykorzystaniu jego skłonności do homoseksualizmu.
Spiesze z wyjasnieniem. Napisalas wyzej, ze seksualnosc to cecha przyrodzona a nie nabyta. Jezeli jest to prawda to chlopiec, ktory zostal uwiedziony nie powinien na skutek tego wydarzenia zmienic swojej orientacji seksualnej. Wiemy jednak, ze tak sie dzieje. Takie przypadki kaza przypuszczac, ze orientacja seksualna ma nie tylko wrodzony charakter.
>> Poza tym uwazam, ze wysnuwasz bledne wnioski z przytoczonego eksperymentu. Wnioskujesz o orientacji seksualnej chlopca, gdy tymczasem jedyne co mozemy powiedziec to to, ze nie nabyl on cech kobiecych. Nawet jezeli ten chlopiec jako dorosly czlowiek ma pociag do kobiet, to nie mozemy z cala pewnoscia stwierdzic, ze nie posiada on sklonnosci homoseksualnych. Byc moze jest on w 80 procentach heterykiem, a w 20 procentach homoseksualista. Mozliwe, ze owe 20 procent zawdziecza on wychowywaniu go na dziewczynke. Ow czynnik "wychowywanie na dziewczynke" mogl byc po prostu niewystarczajacy do uksztaltowania sie homoseksualizmu.
>Ja widziałam ten program i mogę stwierdzić to, w co Ty powątpiewasz. Twoje dywagacje są nie do udowodnienia ani sprawdzenia, to tylko Twoje gdybanie, niestety...
>
Ja tego programu rzeczywiscie nie widzialem. Napisalem Ci jakie co najwyzej wnioski mozemy wysnuc z przytoczonego eksperymentu na podstawie podanych przez Ciebie informacji. Czy to, ze nie widzialem programu stawia mnie na gorszej pozycji? Wszak biorac udzial w dyskusji uzylas najsilniejszych argumentow, jakich mozna uzyc po obejrzeniu programu, nieprawdaz? A jesli nie, to czekam niecierpliwie na ciag dalszy.
Piszesz, ze moje dywagacje sa nie do udowodnienia. Chodzi Ci pewnie o to, ze moja interpretacja przytoczonego eksperymentu jest nie do udowodnienia. Ale czy ja musze dowodzic, ze jest tak jak napisalem?. Podalem ta interpretacje po to, aby pokazac kolezance, ze z doswiadczenia na chlopcu daloby sie wysnuc tez inny wniosek, wniosek , ktory rowniez jest sensowny. Nie mozemy przeciez wykluczyc, ze jest tak jak ja napisalem. Przypomne wobec tego ogolny schemat naszej dyskusji:
JA: Nie wiem jak jest (jakie zrodla ma homoseksualizm)
TY: Wiem jak jest (orientacja homoseksualna ma charakter wrodzony)
TY: Podajesz argument na rzecz swojego stanowiska (ten o chlopcu)
JA: Ukazuje jego slabosc.
Zauwaz, ze ja nie znajduje sie w sytuacji osoby, ktora stawia jakas teze. Przyznaje sie do swojej ignorancji w kwestii wiedzy na temat przyczyn homoseksualizmu.
Ty nastomist stawiasz taka teze: Mowisz, ze jest on wrodzony.
Z punktu widzenia logiki dyskursu kolejny ruch nalezy do Ciebie i powinien on polegac na przytoczeniu kolejnego, silniejszego argumentu na rzecz Twojej tezy.

dajmonion
babsy (227 punktów)
Sądzę, że badania mózgów osób homo i hetero mogłyby dać jakieś rezultaty. Podobnie jest w przypadku badań mózgów osób transseksualnych. Niestety, na poparcie swoich domysłów nie mam dowodów, bo- o ile się nie mylę- takie badania nie zostały przeprowadzone.
mimbla (175 punktów)
>Sądzę, że badania mózgów osób homo i hetero mogłyby dać jakieś rezultaty. Podobnie jest w przypadku badań mózgów osób transseksualnych. Niestety, na poparcie swoich domysłów nie mam dowodów, bo- o ile się nie mylę- takie badania nie zostały przeprowadzone.
>
Owszem zostały; mózgi kobiet i mężczyzn różnią się jedną maleńką strukturą. POlecam książkę: Płeć mózgu. Autorki niestety nie pamietam.
Jako ciekawostkę mogę podać, że mózgi osób transseksualnych k/m są męskie i odwrotnie. Natomist w przypadku homoseksualistów są analogiczne do płci fizycznej.
Ciekawe jest też to, że osoba ts może byc homoseksualna i wtedy, gdyby nie zmieniała płci, mogłaby np. ts k/m życ z mężczyzną i z boku wyglądaliby jak heteroseksualna para. Jednak osoby takie decyduja się na zmianę płci, co zaburza taki wizerunek. To tylko świadczy o tym, jak wielkie znaczenie ma psychika. Osoba ts. najczęściej jeżeli nie ma mozliwosci życia wg płci psychicznej, targa się na swoje życie
babsy (227 punktów)
Wiem, że mózgi kobiet i mężczyzn są zbadanie i się róznią, znam książkę "Płeć mógzu". Zastanawiam się, czy zostaly zbadane mózgi HOMO i HETEROSEKSUALISTÓW pod kątem ew. różnic.
mimbla (175 punktów)
>Wiem, że mózgi kobiet i mężczyzn są zbadanie i się róznią, znam książkę "Płeć mógzu". Zastanawiam się, czy zostaly zbadane mózgi HOMO i HETEROSEKSUALISTÓW pod kątem ew. różnic.
>
TAK, ZOSTAŁY ZBADANE. PISAŁAM JUZ O TYM W TYM TEMACIE. MÓZGI HOMOSEKSUALISTÓW SĄ ANALOGICZNE DO ICH PŁCI FIZYCZNEJ ..... I PSYCHICZNEJ, BO OBIE PŁCIE NIE RÓŻNIĄ SIĘ MIĘDZY SOBĄ W ICH PRZYPADKU.
ACZKOLWIEK NIE WYKLUCZA TO FAKTU, IZ HOMOSEKSUALIZM MOŻE ZMIENIĆ TOR SWOJEGO ROZWOJU I PRZERODZIĆ SIĘ W TRANSWESTYTYZM A POEM NAWET W TRANSSEKSUALIZM.
mimbla (175 punktów)
och, sorki, wypowiedziałam sie znowu wielkimi literami. Pewnie administrator mnie zgani za to))
mimbla (175 punktów)
Uwiedzenia? Chcesz powiedzieć, że mały chłopiec MA ŚWIADOMOŚĆ, że zostaje uwiedzony i ŚWIADOMIE do tego dopuszcza, daje się uwieść? Z tego, co wiem, to czyny pedofilskie są przeważnie dokonywane po uprzednim zastraszeniu bądź zmanipulowaniu dziecka, a nie przy wykorzystaniu jego skłonności do homoseksualizmu.
Fakt faktem, że podświadomie czerpie saysfakcje seksualną z tego czynu. Co potem może zaważyć na jego dalszej drodze

_Flak (51 punktów)
tak samo da sięzrobić z heteryka pederastę, jak z godnego człowieka kanibala- co na przykładzie obozów koncentracyjnych możesz sobie wyczytac.

Hasło jakoby homoseksualizm był wrodzony jest wierutnym wykrętem - wrodzona moze być zniewieściałość (niekoniecznie fizyczna) która w jakimś czasie zaminić się może w homoseksualizm.

Spójrzcie na sławnych pederastów- np. g.michael, david bowie, fredy mercury. To byli ludzie, ktorzy przebierali w kobietach, mieli ich na pęczki korzystali z tego. potem dopieo nastawał okres eksperymentów i panowie przeistaczali się w tzw bi-seksualistów. Po pewnym czasie wybierali sobie, jakie towarzystwo pod pierzyną bardziej im pasje - wymienine powyżej egzemplarze wola mieć tam chłopca.
babsy (227 punktów)
>tak samo da sięzrobić z heteryka pederastę, jak z godnego człowieka kanibala- co na przykładzie obozów koncentracyjnych możesz sobie wyczytac.

Rozumiem, że mówisz o przypadkach homoseksualizmu z braku kobiet. Jednak chyba tego typu homoseksualizm nie jest trwaly, świadomy oraz zdeklarowany i wynikający z odpowiedniej konstrukcji biologicznej.

>Hasło jakoby homoseksualizm był wrodzony jest wierutnym wykrętem - wrodzona moze być zniewieściałość (niekoniecznie fizyczna) która w jakimś czasie zaminić się może w homoseksualizm.

????????????????????????????? Uważam to stwierdzenie za absurdalne.

>Spójrzcie na sławnych pederastów- np. g.michael, david bowie, fredy mercury. To byli ludzie, ktorzy przebierali w kobietach, mieli ich na pęczki korzystali z tego. potem dopieo nastawał okres eksperymentów i panowie przeistaczali się w tzw bi-seksualistów. Po pewnym czasie wybierali sobie, jakie towarzystwo pod pierzyną bardziej im pasje - wymienine powyżej egzemplarze wola mieć tam chłopca.
>
Dowody, dowody, mój drogi! Znasz może osobiście G. Michaela lub Bowiego (z tego , co wiem, ten ostatni od wielu lat ma żonę)? BO ja nei, dlatego nie zamierzam powtarzać tego typu tabloidowych stwierdzeń. Poza tym nie przytaczaj tu przykładów sławnych i zmanierowanych osób, które ZAWSZE przejawiają skłonność do niekonwencjonalnych zachowan, szukania mocnych wrażen i eksperymentowania seksualnego.
_Flak (51 punktów)
>>tak samo da sięzrobić z heteryka pederastę, jak z godnego człowieka kanibala- co na przykładzie obozów koncentracyjnych możesz sobie wyczytac.
>Rozumiem, że mówisz o przypadkach homoseksualizmu z braku kobiet. Jednak chyba tego typu homoseksualizm nie jest trwaly, świadomy oraz zdeklarowany i wynikający z odpowiedniej konstrukcji biologicznej.

mam dokładnie na myśli wychowanie chlopczyka przez dwóch pederastów. I właśnie z braku obcowania z przykładem normalnej miłości pomiedzy kobietą i mężczyzną dziecko może uznac za właściwe zachowanie swoich "tatusiów". W końcu wychowanie i wiele nawyków wynosimy z domu.

>>Hasło jakoby homoseksualizm był wrodzony jest wierutnym wykrętem - wrodzona moze być zniewieściałość (niekoniecznie fizyczna) która w jakimś czasie zaminić się może w homoseksualizm.
>????????????????????????????? Uważam to stwierdzenie za absurdalne.

a ja wręcz przeciwnie. Zwłaszcza w przypadku "panów", ktorzy eksperymentują z róznymi partnerami panami a równocześnie czują pociąg do kobiet.

>>Spójrzcie na sławnych pederastów- np. g.michael, david bowie, fredy mercury. To byli ludzie, ktorzy przebierali w kobietach, mieli ich na pęczki korzystali z tego. potem dopieo nastawał okres eksperymentów i panowie przeistaczali się w tzw bi-seksualistów. Po pewnym czasie wybierali sobie, jakie towarzystwo pod pierzyną bardziej im pasje - wymienine powyżej egzemplarze wola mieć tam chłopca.
>Dowody, dowody, mój drogi! Znasz może osobiście G. Michaela lub Bowiego (z tego , co wiem, ten ostatni od wielu lat ma żonę)? BO ja nei, dlatego nie zamierzam powtarzać tego typu tabloidowych stwierdzeń. Poza tym nie przytaczaj tu przykładów sławnych i zmanierowanych osób, które ZAWSZE przejawiają skłonność do niekonwencjonalnych zachowan, szukania mocnych wrażen i eksperymentowania seksualnego.

ale ja nie muszę ich znac, są to osoby medialne i wiele faktów z ich życia znanych jest opinii publicznej. Poza tym, mówisz o sławnych i zmanierowanych- mozna powiedziec, że zamożne społeczeństwa robią się zmanierowane i coraz częsciej posuwają się do "niekonwencjonalnych" zachowań - od homoseksualnych do modnych wśród wyszych sfer w tzw cywilizowanej Zachodniej Europie - pedofilskich.
mimbla (175 punktów)
To byli ludzie, ktorzy przebierali w kobietach, mieli ich na pęczki korzystali z tego. potem dopieo nastawał okres eksperymentów i panowie przeistaczali się w tzw bi-seksualistów. Po pewnym czasie wybierali sobie, jakie towarzystwo pod pierzyną bardziej im pasje - wymienine powyżej egzemplarze wola mieć tam chłopca.
>
Jestes pewny, ze wcześniej nie mieli doświadczenia homoseksualnego? a moze mieli uległego ojca i zaborczą matkę i w rezultacie "lęk przed pochwą"? Twoja teoria jst prosta, łatwa i przyjemna.. jak muzyka disco polo
_Flak (51 punktów)
> To byli ludzie, ktorzy przebierali w kobietach, mieli ich na pęczki korzystali z tego. potem dopieo nastawał okres eksperymentów i panowie przeistaczali się w tzw bi-seksualistów. Po pewnym czasie wybierali sobie, jakie towarzystwo pod pierzyną bardziej im pasje - wymienine powyżej egzemplarze wola mieć tam chłopca.
>>Jestes pewny, ze wcześniej nie mieli doświadczenia homoseksualnego? a moze mieli uległego ojca i zaborczą matkę i w rezultacie "lęk przed pochwą"? Twoja teoria jst prosta, łatwa i przyjemna.. jak muzyka disco polo

a co to ma do rzeczy, jakie mieli wcześniej doświadczenia i jakie mieli później. Wazne jest, ze byli kobieciarzami , mieli ich mnóstwo, a zadawali się z panami - więc kwestia pozostania przy "panach" jest ich wyborem... a wybór ten zdeterminowany wcale nie jest wymyslanym przez was genem "gejowskim", a zwykłym wyborem, czy lepiej jest mu pod pierzyną z facetem, czy z kobietą.

a co do tego lęku przed pochwą... powiedz tym tam paradującym pederastom, że być może mieli patologiczny układ w rodzinie stąd ich lęki przed pochwą zaowocowały chęcią zabawy obcym penisem. ciekawe co na to odpowiedzieli by Ci sami zainteresowani? coś mi się wydaje, że uznana byś została za ciemnogród i uprzedzoną.
mimbla (175 punktów)

>a co to ma do rzeczy, jakie mieli wcześniej doświadczenia i jakie mieli później. Wazne jest, ze byli kobieciarzami , mieli ich mnóstwo, a zadawali się z panami - więc kwestia pozostania przy "panach" jest ich wyborem...
nie wyborem, ponieważ nie jest to swidomy wybór, tylko podyktowany reakcjami obronnymi psychiki. Być może najpierw zadawali sie z kobietami, żeby sbie udowodnic, że jednak mogą z nimi być, że są hetero - to tłumaczy fakt, że byli kobieciarzami. To jest zwykła próba ucieczki przed problemem.
a wybór ten zdeterminowany wcale nie jest wymyslanym przez was genem "gejowskim",
Ale żeś strzeił. Gen Gejowski? Skąd ty to wziałeś? z propagandy młodzieży wchechpolskiej.? Osobiscie uważam, ze najwiekszy wpływ na orientację seksualną mają wczesne doswiadczenia z dzieciństwa, - byc może też zaburzenia hormonalne w wieku płodowym. Ale nie genem. Sugerujesz, że homoseksualisi dziedziczą swoje skłonności po dziadkach? !!!!!
a zwykłym wyborem, czy lepiej jest mu pod pierzyną z facetem, czy z kobietą.
dokładnie, próbują z kobietami, żeby siebie przekonać do tego, że są hetero)) bo tak łatwniej, ale niestety. Mózgu nie oszukasz. I szanuje ich za to, że mają odwagę być sobą

>a co do tego lęku przed pochwą... powiedz tym tam paradującym pederastom, że być może mieli patologiczny układ w rodzinie stąd ich lęki przed pochwą zaowocowały chęcią zabawy obcym penisem. ciekawe co na to odpowiedzieli by Ci sami zainteresowani? coś mi się wydaje, że uznana byś została za ciemnogród i uprzedzoną.
Drogi chłopcze-z odmiennymi orientacjami seksualnymi oraz z zaburzeniami tożsamości płciowej mam kontakt stały, tak w czasie studiów jak i po)) I ci ludzie chetni sa do rozmów, sami chcieliby wiedziec, dlaczego tak jest)) pod warunkiem, że ich szanujesz i chcesz ich zrozumieć; a jeżeli lidera psychoanalizy uważasz za ciemnogróg, to cóż, zostało mi tylko pogratulowac ci szerokich horyzontów myslowych.

_Flak (51 punktów)
>>a co to ma do rzeczy, jakie mieli wcześniej doświadczenia i jakie mieli później. Wazne jest, ze byli kobieciarzami , mieli ich mnóstwo, a zadawali się z panami - więc kwestia pozostania przy "panach" jest ich wyborem...
>nie wyborem, ponieważ nie jest to swidomy wybór, tylko podyktowany reakcjami obronnymi psychiki. Być może najpierw zadawali sie z kobietami, żeby sbie udowodnic, że jednak mogą z nimi być, że są hetero - to tłumaczy fakt, że byli kobieciarzami. To jest zwykła próba ucieczki przed problemem.
--- koleżanko, jeśli ktos jest biseksualny, a tak własnie się przedstawia sprawa panów czerpiących satysfakcje z "pożycia" z panami jak i paniami, to wybór z kim idą się zabawić jest wyborem jak najbardziej świadomym. Świadoma jest również decyzja o zabawianiu się z panami, jak również wychodzenie z transparetami na ulicę. I ja dalej powtarzam, to nie jest skłonność w wrodzona - a w pewnym stopniu zniewieściałość ich psychiki, która przekłada się na potrzebę silnego partnera - i kończąca sie świadomym wyborem pana zamiast drobnej koleżanki. Jednak to jest ich dobrowolny wybór a nie podświadomy- zwłaszcza, ze to jest na tyle poważna sprawa, że raczej podlega głebszej analizie, a nie jest podejmowana przez nich ad hoc.

>>a wybór ten zdeterminowany wcale nie jest wymyslanym przez was genem "gejowskim",
>Ale żeś strzeił. Gen Gejowski? Skąd ty to wziałeś? z propagandy młodzieży wchechpolskiej.? Osobiscie uważam, ze najwiekszy wpływ na orientację seksualną mają wczesne doswiadczenia z dzieciństwa, - byc może też zaburzenia hormonalne w wieku płodowym. Ale nie genem. Sugerujesz, że homoseksualisi dziedziczą swoje skłonności po dziadkach? !!!!!

--- alez wrodzone skłonności homoseksualne Twoi stronnicy forsowali tutaj już nie raz - zwłaszcza w temacie wychowywania dzieci przez pary homoseksualne. Każdy z nich udowadniał nam ciemnogrodzianinom, że nie wychowanie ma wplyw na orientację, a ów wrodzone sklonności (stąd moja kpina w postaci "genu gejowskiego") - więc dzieciom rzekomo nic nie grozi jeśli rodzą się ze sklonnościami hetero. A Ty tutaj swoim wspólsympatykom fundujesz naukowy wywód, że jednak to wychowanie i środowisko ma wpływ na kształt dorastającej osoby w tym i ich orientację praktyczną. Broniąc za wszelką cenę homoseksualizmu, sami nawzajem zbijacie swoje argumenty - czuję się nawet troszkę niepotrzebny.

>> a zwykłym wyborem, czy lepiej jest mu pod pierzyną z facetem, czy z kobietą.
>dokładnie, próbują z kobietami, żeby siebie przekonać do tego, że są hetero)) bo tak łatwniej, ale niestety. Mózgu nie oszukasz. I szanuje ich za to, że mają odwagę być sobą
--- to nie są próby, to jest współżycie z kobietą - i dewiacją jest to, że wybiera "kanał". Przecież po to natura wytworzyła w kobietach tyle ponętnych stref ciała, by mężczyzna się uginał pod ich wrażeniem - fascynacja męskimi cechami musi wynikać ze zniewieścienia- przecież i u kobiet to normalne, ale u mężczyzn już nie.

>>a co do tego lęku przed pochwą... powiedz tym tam paradującym pederastom, że być może mieli patologiczny układ w rodzinie stąd ich lęki przed pochwą zaowocowały chęcią zabawy obcym penisem. ciekawe co na to odpowiedzieli by Ci sami zainteresowani? coś mi się wydaje, że uznana byś została za ciemnogród i uprzedzoną.
>Drogi chłopcze-z odmiennymi orientacjami seksualnymi oraz z zaburzeniami tożsamości płciowej mam kontakt stały, tak w czasie studiów jak i po)) I ci ludzie chetni sa do rozmów, sami chcieliby wiedziec, dlaczego tak jest)) pod warunkiem, że ich szanujesz i chcesz ich zrozumieć;
--- jak rozumiem, masz do czynienia z zagubionymi owieczkami z pędu homoseksualnego (bo nie odważę się podejrzewać Cię o skłonności lesbijskie). Jeśli chodzi o rozmowy, to jestem przekonany, że owa chęć wynika jedynie z potrzeby zrozumienia -a taką im własnie oferujesz. Mnie też to ciekawi, skąd się oni biora, w jakich kręgach towarzyskich się "kręcili" że poznajdowali sobie partnerów - zapewne kluby dla homoseksualistów. Każdy jest ciekawy, dlaczego jest własnie taki jaki jest, zwłaszcza jeśli różni się od innych - natomiast jak mówię - biednym zagubionym owieczkom, możesz sugerować że to przez patologie rodzinne są homoseksualni, ale zadeklarowanym ideowcom Twoje tłumaczenia sugerowałby, że to nie jest ich świadoma ideologia, a rodzaj patologicznego wpływu rodziny - czyli znowu wracamy do owych haseł: ciemnogród, zaścianek - do jednego wora jesteśmy tam z różnych przyczyn wrzucani.

> a jeżeli lidera psychoanalizy uważasz za ciemnogróg, to cóż, zostało mi tylko pogratulowac ci szerokich horyzontów myslowych.
Lidera czy pioniera ? jak wiemy wiele z jego kontrowersyjnych poglądów nie uzyskało uznania w świecie psychologii - choćby teoria o ssaniu sutka matki, powodowane nie tylko głodem, ale i podnieceniem seksualnym niemowlaka. Poza tym nie odwracaj kota ogonem, ja mówie o reakcji organizacji homoseksualnych na Twoje hasła,mówiące o ich przypadłosci w związku z różnorakimi patologiami np. rodzinnymi.
babsy (227 punktów)

>a co do tego lęku przed pochwą... powiedz tym tam paradującym pederastom, że

O ile mi wiadomo słowo "pederasta" jest określeniem pedofila, a nie geja. A te dwie skłonności seksualne są zupełnie czymś innym.
_Flak (51 punktów)
>>a co do tego lęku przed pochwą... powiedz tym tam paradującym pederastom, że
>O ile mi wiadomo słowo "pederasta" jest określeniem pedofila, a nie geja. A te dwie skłonności seksualne są zupełnie czymś innym.
>

babsi, skucha - pederasta to nie pedofil -> choć jak widzimy w praktyce jedno drugiego nie wyklucza.
_Flak (51 punktów)
>>a co do tego lęku przed pochwą... powiedz tym tam paradującym pederastom, że
>O ile mi wiadomo słowo "pederasta" jest określeniem pedofila, a nie geja. A te dwie skłonności seksualne są zupełnie czymś innym.
>

babsi , skucha - pederasta to nie to samo co pedofil, ale jak wiemy, w praktyce jedno drugiego nie wyklucza.

babsy (227 punktów)
>tak samo da sięzrobić z heteryka pederastę, jak z godnego człowieka kanibala- co na przykładzie obozów koncentracyjnych możesz sobie wyczytac.

To ciekawe... JA, chociaż nigdy nie nakrylam swoich rodziców "w akcji" i nie widziałam, jak uprawiają ze sobą seks, jednak jestem heteroseksualna, a przecież wcale nie powinno to być- w świetle tego, co piszą moi antagoniści- takie pewne, albowiem tylko przez obserwację zachowań seksualnych (rzekomo) nabiera się własnej tożsamości. Co za absurd!
A co powiecie zatem na rodzinę hetero, w której dziecko jest homo? Czyżby nie przejęło oglądając odpowiednich wzorców po rodzicach?
_Flak (51 punktów)
>>tak samo da sięzrobić z heteryka pederastę, jak z godnego człowieka kanibala- co na przykładzie obozów koncentracyjnych możesz sobie wyczytac.
>To ciekawe... JA, chociaż nigdy nie nakrylam swoich rodziców "w akcji" i nie widziałam, jak uprawiają ze sobą seks, jednak jestem heteroseksualna, a przecież wcale nie powinno to być- w świetle tego, co piszą moi antagoniści- takie pewne, albowiem tylko przez obserwację zachowań seksualnych (rzekomo) nabiera się własnej tożsamości. Co za absurd!
-- alez koleżanko droga, kto powiedział, że musisz podglądać przez dziurkę od kluczyka swoich rodziców ? wystarczy, że przez np 18 lat miałas tatę i mamę, a nie tatę i tatę - to powinno wystarczyć, a przynajmniej wystarcza w 90~95% przypadków.

>A co powiecie zatem na rodzinę hetero, w której dziecko jest homo? Czyżby nie przejęło oglądając odpowiednich wzorców po rodzicach?
--- i na tym przykładzie chcesz przekonać nas, że w "homorodzinach" będą się wychowywały heteroseksualne dzieci ? W bogatych rodzinach dzieci kradną, w abstynenckich piją, a w heteroseksualnych wychowują się homoseksualiści - co nie implikuje stałości odwrotnej relacji - że w rodzinach alkoholików wychowują się sami abstynenci.
mimbla
Nie sądzę, by takie dziecko miało problem ze swoją seksualnością, ponieważ jest to cecha PRZYRODZONA, a nie NABYTA.

Nonono, nie zapędzajmy sie tak: polemizowałabym. Zgadzam się z tym, że mózg kobiet i mężczyzn rózni sie . Jednak faakt, że sie urodziło kobietą czy mężczyzną a orientacja sexualna to dwie odrębne rzeczy. Nie mieszaj transseksualizmu (tożsamości płciowej) z orientacją seksualną. Transseksualista (osoba która ma mózg kobiety a ciało meżczyzny i odwrotnie) mozę byc homoseksualny takze. Na orientację seksualną wpływają więc różne czynniki doswiadczane w okresie dziecinstwa. Sądze też, ze duże znaczenie ma 1 doświadczenie seksualne.Jeżeli np. jest to doświadczenie z osobą tej samej płci i doświadcza się przy tym przyjemności (może to być doznanie nawet nie uświadomione, zepchniete do podświadomosci np. z powodów norm społecznych) to najczęsciej potem orientacja rozwija sie w tym kierunku, czyli homoseksualnym.
mimbla

>Otoz ta druga skrajnosc rowniez ma swoje wady. Po pierwsze nie znamy dokladnie genezy homoseksualizmu. Przyznanie gejom i lesbijkom prawa do adopcji przypominalo by w zwiazku z tym eksperymentowanie na dzieciach.
Wprowadzenie jakichkolwiek nowości jest experymentowaniem. Bez tego nie byłoby postępu, rozwoju. Zastanawiam się co jest gorszym złem: wychowywanie dzieci przez pary homoseksualne (pod warunkiem, że są zdrowe na ciele i psychice, majętne-mogące zapewnic dziecku wykształcenie itp., kochające) czy też przez heterosexuane, (ciągłe kłótnie, brak miłości i możliwości finansowych, gdzie rodzice nie określają siebie inaczej jak "k..." i "ch..." a godzą sie tylko w łóżku na czas przyjemności seksualnej i to nie wiadomo czy dotyczy ona obu partnerów, czy tylko męskiej strony jak to często bywa i zazwyczaj pod wpływem alkoholu) po której pojawia sie często następne dziecko. Wierz mi, mam takich sąsiadów i ich córeczka na 100 procent bedzie miała skrzywioną psychikę i uraz do ojca, przez co bardzo prwdopodobne, że zostanie homosexualne, ponieważ będzie bała się meżczyzn. Psychika dziecka, osobowosć kształtuje się w okresie dzieciństwa, urazy z dzieciństwa decydują o dalszym ich życiu.
św.Marek
    Musisz tak kaleczyć nasz piękny język? Maniera zamieszczania wszędzie, gdzie zdoła się wstawić "x" zamiast "ks" nie jest najlepszym pomysłem. To taki sam błąd ortograficzny, jak każdy inny.

___________
Pozdrawiam
mimbla (175 punktów)
>    Musisz tak kaleczyć nasz piękny język? Maniera zamieszczania wszędzie, gdzie zdoła się wstawić "x" zamiast "ks" nie jest najlepszym pomysłem. To taki sam błąd ortograficzny, jak każdy inny.
>___________
>Pozdrawiam
Osobiscie uważam, iz zasady ortograficzne w naszym języku są bezsensowne i powinno się zredukować pisownię do jednej prostej zasady: bez zasad. Wszystkie litery typu "ó" czy "u" są zbędne i wprowadzają tylko dyslektyków w kompleksy, obnizajac ich samoocenę. A poza tym odstraszają potencjalnych chętnych do nauki naszego języka, co wpływa negaywnie na jego popularność. Nie mam zapędów patriotycznych, ale dostosuję się do wymagan administratora.

babsy (227 punktów)
>>    Musisz tak kaleczyć nasz piękny język? Maniera zamieszczania wszędzie, gdzie zdoła się wstawić "x" zamiast "ks" nie jest najlepszym pomysłem. To taki sam błąd ortograficzny, jak każdy inny.
>>___________
>>Pozdrawiam
>Osobiscie uważam, iz zasady ortograficzne w naszym języku są bezsensowne i powinno się zredukować pisownię do jednej prostej zasady: bez zasad. Wszystkie litery typu "ó" czy "u" są zbędne i wprowadzają tylko dyslektyków w kompleksy, obnizajac ich samoocenę. A poza tym odstraszają potencjalnych chętnych do nauki naszego języka, co wpływa negaywnie na jego popularność. Nie mam zapędów patriotycznych, ale dostosuję się do wymagan administratora.
>
O rajusaaaaa! Co to za wołające o pomstę do Nieba ignoranctwo! Nasze "Ó" i "Ż" to spadek kultury narodowej i w d... mam, czy jest to trudniejsze do nauczenia dla Anglików, czy też nie. Niemcy mają rodzajniki, często niedorzeczne dla Polaków (coś co w Polsce jest rodzaju np żeńskiego dla nich jest nijakiego bądź męskiego itd), włosi uważają, że samochód to "ona", co też jest nam trudno zaakceptować, i co z tego?? Czy to znaczy, że mają z tego zrezygnować , bo inni nie będą się uczyli ich mowy? Co za absurd! Wyrzec się kultury i czegoś, co odróżnia nas od ogółu w imię źle pojętego ułatwienia? Ułatwmy sobie tak kodeks drogowy i wprowadźmy zasadę "żadnych zasad", bo przecież znaki i ograniczenia są trudne do przyswojenia dla ludzi w ogóle, a nie tylko np. dla niedowidzących.
mimbla (175 punktów)
Spokojnie, co za wzburzenie. Pewnie żebym stała obok, to ze złosci posiekałabys mnie na plasterki. Pisałam o ortografii a nie gramatyce jak w swoim gniewie pewnie nawet nie zauważyłaś. Gramatyka jest niezbędna, chociażby do tego, ze wyrażając się o kimś, mówiąc np. "kocham go" młodzież wszechpolska nie obrzuciła mnie na ulicy kamieniami, posądzajac o homoseksualizm. I nie uogólniaj tego na przepisy drogowe czy też inne zasady, dzięki którym ludzie moga razem unkcjonować, bo to jest niedorzeczne (dobrze napisałam?). Pisze tylko o ortografii w polskim języku. Zresztą mądrzejsze glowy od Ciebie (przypuszczam) debatowały już nie raz nad tym, czy nie uprościć polskiej ortografii. Skoro o tym nie wiesz, to słabo interesjesz się kulturą narodową.
dajmonion (3663 punktów)
>>Otoz ta druga skrajnosc rowniez ma swoje wady. Po pierwsze nie znamy dokladnie genezy homoseksualizmu. Przyznanie gejom i lesbijkom prawa do adopcji przypominalo by w zwiazku z tym eksperymentowanie na dzieciach.
>Wprowadzenie jakichkolwiek nowości jest experymentowaniem. Bez tego nie byłoby postępu, rozwoju.
Nie wszystkie eksperymenty zasluguja na to by je przeprowadzic, gdyz w ich efekcie moze nastapic regres, a nie postep. Eksperyment polegajacy na adoptowaniu dzieci przez gejow i lesbijki nalezy przeprowadzic dopiero wtedy, kiedy geneza homoseksualizmu zostanie w pelni wyjasniona. Na dzien dzisiejszy ryzyko jest zbyt duze ze wzgledu na trwalosci orientacji seksualnej. Kazdy rozsadny naukowiec stworzy najpierw porzadne podstawy teoretyczne dla swojego eksperymentu,a dopiero potem go przeprowadzi. W ten sposob negatywne skutki swoich dzialan zredukuje do minimum.
>Zastanawiam się co jest gorszym złem: wychowywanie dzieci przez pary homoseksualne (pod warunkiem, że są zdrowe na ciele i psychice, majętne-mogące zapewnic dziecku wykształcenie itp., kochające) czy też przez heterosexuane, (ciągłe kłótnie, brak miłości i możliwości finansowych, gdzie rodzice nie określają siebie inaczej jak "k..." i "ch..." a godzą sie tylko w łóżku na czas przyjemności seksualnej i to nie wiadomo czy dotyczy ona obu partnerów, czy tylko męskiej strony jak to często bywa i zazwyczaj pod wpływem alkoholu) po której pojawia sie często następne dziecko. Wierz mi, mam takich sąsiadów i ich córeczka na 100 procent bedzie miała skrzywioną psychikę i uraz do ojca, przez co bardzo prwdopodobne, że zostanie homosexualne, ponieważ będzie bała się meżczyzn. Psychika dziecka, osobowosć kształtuje się w okresie dzieciństwa, urazy z dzieciństwa decydują o dalszym ich życiu.
>
Na tak postawione pytanie odpowiedz jest oczywista: dziecko powinno wychowywac sie tam gdzie jest milosc i poczucie bezpieczenstwa. Ale na tej podstawie nie mozna dojsc do wniosku, ze wobec powyzszego nalezy pozwolic na adopcje parom jednopolciowyn.
Prawo do adopcji dzieci przyznane by zostalo wszystkim gejom i lesbijkom, a nie tylko tym , ktorzy rzeczywiscie tworza swietne zwiazki. Na podstawie skrajnosci nie mozna wnioskowac o przyznaniu jakis praw calym grupom. Jest to blad logiczny.
dajmonion
Myflowers (2721 punktów)
Wzruszyła mnie dogłębnie wypowiedź niejakiego Romka, że Nałęcz dlatego przyłączył sie do ochrony Parady Równości, bo kiedys pisał książki wychwalające komunizm.
Nijak sie tu nie moge dopatrzeć żadnego logicznego uwarunkowania tej wypowiedzi, chociaz "onego czasu studenckiego" z logiki byłam niezła.
Tatuś Romcia też kiedys pisał ody do komunizmu, szczególnie radosnie uzasadniał stan wojenny, więc powinien być w tym momencie geyem pierwszego sortu, jeżeli są to "naczynia połączone" - homoseksualizm i komunizm. Zatem wiekszość z nas jest geyami lub lesbijkami, bo wychowaliśmy się w tamtym okresie, drób i inne takie nawet zdobyły wyższe wykształcenie, z tytułami doktorów, profesorów i temu podobnych.
Ludzie, czy możecie mi powiedzieć czy ja śnię na jawie, czy też sama jestem może swoim własnym snem, bo ja już nic nie rozumiem. W każdym razie nie mogę zrozumieć, jak można bylo cos takiego wprowadzić do Parlamentu.

alsheri (337 punktów)
>Ludzie, czy możecie mi powiedzieć czy ja śnię na jawie, czy też sama jestem może swoim własnym snem, bo ja już nic nie rozumiem. W każdym razie nie mogę zrozumieć, jak można bylo cos takiego wprowadzić do Parlamentu.
>

Witamy w Polsce! Jako następny przystanek polecam Australie...albo najlepiej samotną wyspę, tam chociaż każdy będzie się z nami zgadzał. Tak na poważnie to bardzo dobre pytania! Również zastanawiam się nad odpowiedziami.
Myflowers (2721 punktów)
Na całe nieszczęście moje, mieszkam w Polsce. Kiedyś byłam nawet patriotką, teraz skłaniam sie raczej ku kosmopolityzmowi, niczym hrabia Horeszko ( chyba do ósmej księgi Pana Tadeusza).A wiecie co jest najwiekszym osiagnięciem mojego życia? To, ze jeszcze nie zwariowałam.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Panowie nie mają problemu z oglądaniem homoseksualnych scenek z udziałem dwóch pań. Mało tego, bardzo takie scenki lubią, o czym świadczą chociażby stosowne zdjęcia w gazetach i filmach dla panów. Ale kiedy zobaczą dwóch facetów, którzy trzymają się za ręce- reagują nerwowo, a czasami wręcz agresywnie. Skąd to się bierze? Co to za piramidalne zakłamanie?
Przecież to proste. Na heterofacetów działa podniecająco widok nagich, atrakcyjnych kobiet - nawet jeśli udają lesbijki jak na wspomnianych filmach. Zresztą bardzo często w takich filmach dwie panie okazują się biseksualne i robią przyjemność panu
Dla heterofaceta widok homoseksualnych zachowań mężczyzn nie jest atrakcyjny, bo atrakcyjne są dlań kobiety, a nie mężczyźni.
Tak więc tu nie ma żadnego zakłamania, a jedynie normalne reakcje heteroseksualnych panów.

>[...] że pewnie sam jest gejem (a to w męskim
>rozumieniu największa chyba tragedia na świecie).
Ależ ty wcale nie znasz mężczyzn! Największą tragedią dla faceta jest posądzenie, że ma małego... małego

>2. Kobiety podchodzą do homoseksualizmu w najgorszym razie
>obojętnie, ale rzadko agresywnie. Być może jest za to
>odpowiedzialna nasza zdolność do empatii (większa niż
>panów) oraz umiejętność postawienia się w sytuacji drugiego
>człowieka. W kazdym razie kobieca część społ. nei ma z
>gejami/lesbijkami żadnego problemu i nie rzuca w nich
>kamieniami.
Żadne odkrycie, że kobiety dużo rzadziej niż mężczyźni są w widoczny sposób agresywne, że są mniej skłonne od mężczyzn do uciekania się do przemocy. To jest powszechnie wiadome.

>Ja natomiast jestem zgorszona
>jawnym atakiem heteroseksualizmu, którym nachalnie zionie
>wszelkiego rodzaju reklama. Gdzie nie spojrzeć- gołe pupy
>oraz piersi na billboardach.
Nagość w reklamach nie jest atakiem heteroseksualizmu, bo nie możesz nijak stwierdzić, że te gołe pupy i biusty należą do heteroseksualnych kobiet, natomiast można przypuszczać, że są atrakcyjne także dla lesbijek, a wtedy co? Atak homoseksualny?

>Co z tego, że zazwyczaj ładne?
Ano to z tego, że miło popatrzeć, proste nie?

>Dla mnie to nachalność i pójście na łatwiznę.
Ciekawe, że atrakcyjne panie pojawiają się także w reklamach produktów kierowanych do kobiet. Co z tym poczniesz?

>Ale gołych bab na billboardach nikt nie krytykuje. A już napewno nie żaden heteroseksualny mężczyzn (z wiadomych powodów).
Tu się bardzo mylisz. Niejedna już była batalia przeciw goliźnie w reklamach, w filmach, w prasie z udziałem jak najbardziej heterofacetów - tyle że wywodzących się z katolickich, oszołomskich środowisk.
babsy (227 punktów)

>Tak więc tu nie ma żadnego zakłamania, a jedynie normalne reakcje heteroseksualnych panów.

Pod warunkiem, że nie są wyrażone okrzykami: "Pedały do gazu", bo o to właśnie mi się rozchodzi. Można nie lubić, nie pochwalać i być nawet zdegustowanym, ale należy to zachować dla siebie, a nie narzucać innym swoją moralność.

>>[...] że pewnie sam jest gejem (a to w męskim
>>rozumieniu największa chyba tragedia na świecie).
>Ależ ty wcale nie znasz mężczyzn! Największą tragedią dla faceta jest posądzenie, że ma małego... małego

Echchchchchch, bez komentarza.

>Żadne odkrycie, że kobiety dużo rzadziej niż mężczyźni są w widoczny sposób agresywne, że są mniej skłonne od mężczyzn do uciekania się do przemocy. To jest powszechnie wiadome.

Świetne usprawiedliwienie! "My z natury mamy więcej testosteronu i kropka. Musicie to zrozumieć." Ale człowiek po to właśnie zlazł z drzewa, żeby panować nad swoimi agresywnymi i zagrażającymi innym zachowaniami.

>Ano to z tego, że miło popatrzeć, proste nie?

Tobie pewnie tak, ja jestem tym już znudzona. Zresztą, widok piersi mam na codzień. Więcej nagich mężczyzn poproszę.

>Ciekawe, że atrakcyjne panie pojawiają się także w reklamach produktów kierowanych do kobiet. Co z tym poczniesz?

Tak, ale w nieco innej formie.


>Tu się bardzo mylisz. Niejedna już była batalia przeciw goliźnie w reklamach, w filmach, w prasie z udziałem jak najbardziej heterofacetów - tyle że wywodzących się z katolickich, oszołomskich środowisk.
>
Takowych ludzi nie biorę poważnie.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>>Tak więc tu nie ma żadnego zakłamania, a jedynie normalne reakcje heteroseksualnych panów.
>Pod warunkiem, że nie są wyrażone okrzykami: "Pedały do gazu", bo o to właśnie mi się rozchodzi. Można nie lubić, nie pochwalać i być nawet zdegustowanym, ale należy to zachować dla siebie, a nie narzucać innym swoją moralność.
Warunek dodałaś po napisaniu postu, ja odniosłem się do zarzutu "zakłamania" heterofacetów, gdy tego warunku jeszcze nie było.

>>Ależ ty wcale nie znasz mężczyzn! Największą tragedią dla faceta jest posądzenie, że ma małego... małego
>Echchchchchch, bez komentarza.
A szkoda, bo albo nadal nie znasz i nie chcesz poznać mężczyzn, albo uważasz, że napisałem nieprawdę - nie wiadomo.

>>Żadne odkrycie, że kobiety dużo rzadziej niż mężczyźni są w widoczny sposób agresywne, że są mniej skłonne od mężczyzn do uciekania się do przemocy. To jest powszechnie wiadome.
>Świetne usprawiedliwienie! "My z natury mamy więcej testosteronu i kropka. Musicie to zrozumieć." Ale człowiek po to właśnie zlazł z drzewa, żeby panować nad swoimi agresywnymi i zagrażającymi innym zachowaniami.
No, teraz to przywaliłaś z grubej, fanatycznie feministycznej rury. Mocno żałosne.

>>Ano to z tego, że miło popatrzeć, proste nie?
>Tobie pewnie tak, ja jestem tym już znudzona. Zresztą, widok piersi mam na codzień. Więcej nagich mężczyzn poproszę.
Ja też widok piersi mam na codzień, co nie znaczy, że mi się nudzi, ani nie znaczy, że widok innych mnie nudzi.
Towje żądanie widoku nagich mężczyzn (w reklamach?) nie będzie raczej spełnione - gdyby to działało ze względów marketingowych, to twoje żądanie dawno już by było spełnione.
Ale podoba mi się twoja niesztampowość

>>Ciekawe, że atrakcyjne panie pojawiają się także w reklamach produktów kierowanych do kobiet. Co z tym poczniesz?
>Tak, ale w nieco innej formie.
Chcesz powiedzieć, że np. reklamy damskiej bielizny są kierowane do mężczyzn?

>>Tu się bardzo mylisz. Niejedna już była batalia przeciw goliźnie w reklamach, w filmach, w prasie z udziałem jak najbardziej heterofacetów - tyle że wywodzących się z katolickich, oszołomskich środowisk.
>Takowych ludzi nie biorę poważnie.
A szkoda, bo oni za chwilę przejmą władzę w tym kraju...
babsy (227 punktów)
.
>Warunek dodałaś po napisaniu postu, ja odniosłem się do zarzutu "zakłamania" heterofacetów, gdy tego warunku jeszcze nie było.

Liczyłam na domyślość i intelekt czytających:P:P.

>A szkoda, bo albo nadal nie znasz i nie chcesz poznać mężczyzn, albo uważasz, że napisałem nieprawdę - nie wiadomo.

Skąd ten wniosek, że nie znam i nie chcę poznać? Znam juz od jakiegoś czasu, ale żaden nie ma kompleksu małego. Poza tym drażni mnie sprowadzanie męskości (i to przez samego mężczyznę) do tak durnego stereotypu.

>>Świetne usprawiedliwienie! "My z natury mamy więcej testosteronu i kropka. Musicie to zrozumieć." Ale człowiek po to właśnie zlazł z drzewa, żeby panować nad swoimi agresywnymi i zagrażającymi innym zachowaniami.
>No, teraz to przywaliłaś z grubej, fanatycznie feministycznej rury. Mocno żałosne.

??????????????? Gdzie tu feministyczna gruba rura? Nie zauważyłam. Napisałam po prostu to, co myślę, bez identyfikacji z żadną ideologią. Trochę brutalnej prawy i już wijemy się jak piskorz ?

>Towje żądanie widoku nagich mężczyzn (w reklamach?) nie będzie raczej spełnione - gdyby to działało ze względów marketingowych, to twoje żądanie dawno już by było spełnione.

Na szczęście ktoś bardziej kumaty, niż Polacy, na to już wpadł, np Yves Saint Laurent.

>Ale podoba mi się twoja niesztampowość

Dziękuję, staram się jak mogę .

>Chcesz powiedzieć, że np. reklamy damskiej bielizny są kierowane do mężczyzn?

Nie. Za to reklamy bielizny dla kobiet rzadko bywają wyuzdane, ordynarne czy w złym guście, w przeciwieństwie do reklam skierowanych do facetów.

>A szkoda, bo oni za chwilę przejmą władzę w tym kraju...
>
Mimo to wiszą mi kalafiorem u obcasa. Znam ich poglądy, dlatego dyskutuję na Racjonaliście z ludźmi na poziomie, a nie np na stronie Młodzieży Wszechpolskiej.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Skąd ten wniosek, że nie znam i nie chcę poznać? Znam juz od jakiegoś czasu, ale żaden nie ma kompleksu małego.
Taaak? A skąd to wiesz? Bo żaden nie narzeka?

>Poza tym drażni mnie sprowadzanie męskości (i to przez samego mężczyznę) do tak durnego stereotypu.
Nie rozumiesz. Kobieta może prawić facetowi nie wiem jakie komplementy, chwalić jego zaradność, okazywać podziw jego postępowaniu itd. itp., a on będzie cały czas czekał na potwierdzenie jego seksualnej sprawności wyrażone zachwytem nad wielkością jego "przyrządu". Naprawdę myślisz, że piszący kwestie dla kobiet grających w pornofilmach nie wiedzą co robią, gdy każą dyszeć aktorkom "Ohhhh, it's SOOOO BIG!!!"?

>>>Świetne usprawiedliwienie! "My z natury mamy więcej testosteronu i kropka. Musicie to zrozumieć." Ale człowiek po to właśnie zlazł z drzewa, żeby panować nad swoimi agresywnymi i zagrażającymi innym zachowaniami.
>>No, teraz to przywaliłaś z grubej, fanatycznie feministycznej rury. Mocno żałosne.
>??????????????? Gdzie tu feministyczna gruba rura? Nie zauważyłam.
Napisałaś co myślisz, że mężczyźni myślą. Według ciebie szukają usprawiedliwienia dla swej agresji. To jest właśnie feministyczne podejście.

>Napisałam po prostu to, co myślę, bez identyfikacji z żadną ideologią. Trochę brutalnej prawy i już wijemy się jak piskorz ?
O! Znowu rura wypaliła!

>Na szczęście ktoś bardziej kumaty, niż Polacy, na to już wpadł, np Yves Saint Laurent.
O ile pamiętam u nas też bywają reklamy "z gołymi facetami". Jakieś żele pod prysznic, jakieś buty sportowe.

> >Chcesz powiedzieć, że np. reklamy damskiej bielizny są kierowane do mężczyzn?
>Nie. Za to reklamy bielizny dla kobiet rzadko bywają wyuzdane, ordynarne czy w złym guście, w przeciwieństwie do reklam skierowanych do facetów.
Jakieś konkrety czy pozostaniemy przy tym feministycznym antymęskim uogólnianiu?

>>A szkoda, bo oni za chwilę przejmą władzę w tym kraju...
>>Mimo to wiszą mi kalafiorem u obcasa. Znam ich poglądy, dlatego dyskutuję na Racjonaliście z ludźmi na poziomie, a nie np na stronie Młodzieży Wszechpolskiej.
No cóż... jeśli wydaje ci się, że dojście do władzy katolskonacjonalistycznych oszołomów pozostanie bez wpływu na twoje życie, to szybko obudzisz się z ręką w nocniku.
babsy (227 punktów)

>Taaak? A skąd to wiesz? Bo żaden nie narzeka?

Wywiad środowiskowy. Czyżby zjawisko przeniesienia własnych problemów na ogół męskiej populacji, szanowny panie kolego ???

>Nie rozumiesz. Kobieta może prawić facetowi nie wiem jakie komplementy, chwalić jego zaradność, okazywać podziw jego postępowaniu itd. itp., a on będzie cały czas czekał na potwierdzenie jego seksualnej sprawności wyrażone zachwytem nad wielkością jego "przyrządu". Naprawdę myślisz, że piszący kwestie dla kobiet grających w pornofilmach nie wiedzą co robią, gdy każą dyszeć aktorkom "Ohhhh, it's SOOOO BIG!!!"?

Jak wyżej...

>O! Znowu rura wypaliła!

Ty znowu z tymi rurami. Może zostaniesz hydraulikiem? "Nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać " ...

>Jakieś konkrety czy pozostaniemy przy tym feministycznym antymęskim uogólnianiu?

Reklama bielizny (skierowana do kobiet, bez podtekstów erotycznych) kontra reklama np. samochodu z panienką w bilkini, która wije się w erotycznych pozach na masce.

>No cóż... jeśli wydaje ci się, że dojście do władzy katolskonacjonalistycznych oszołomów ozostanie bez wpływu na twoje życie, to szybko obudzisz się z ręką w nocniku.

W najgorszym razie wyjadę stąd. Ale to już nie Twoje zmartwienie.
>

jarcio
>Ale kiedy zobaczą dwóch facetów, którzy
>trzymają się za ręce- reagują nerwowo, a czasami wręcz
>agresywnie. Skąd to się bierze?

Już spiesze z odpowiedzią droga koleżanko. Tak sie składa, że przytłaczająca większość mężczyzn to heteroseksualiści. A tak matka natura nas zaprogramowała abyśmy mogli sie połączyć z płcią piękna i zapewnić przetrwanie naszego gatunku. By tego dokonać z kolei musi być ten bodziec, który nas do tego zachęci. A to znaczy tyle co kobiete ubóstwić. Naturalnym odruchem, jest, wobec tego, odtrącenie atrakcyjności fizycznej mężczyzny. To co nazywasz "nerwową reakcją" jest systemem obronnym, który mówi: "chłopie nie tędy droga".

> A może chodzi tu o strach.

A mnie sie wydaje, że chodzi tutaj o ideologie, która iluzorycznie wypełnia to, czego druga płeć nie zdążyła jeszcze zaspokoić.

> W kazdym razie kobieca część społ. nei ma z
>gejami/lesbijkami żadnego problemu i nie rzuca w nich
>kamieniami.

Ja też nie rzucam kamieniami i problemów z gejami/lesbijkami nie mam. Jestem już kobietą czy nadal moge być mężczyzną ?
babsy (227 punktów)

>Już spiesze z odpowiedzią droga koleżanko. Tak sie składa, że przytłaczająca większość mężczyzn to heteroseksualiści. A tak matka natura nas zaprogramowała abyśmy mogli sie połączyć z płcią piękna i zapewnić przetrwanie naszego gatunku. By tego dokonać z kolei musi być ten bodziec, który nas do tego zachęci. A to znaczy tyle co kobiete ubóstwić. Naturalnym odruchem, jest, wobec tego, odtrącenie atrakcyjności fizycznej mężczyzny. To co nazywasz "nerwową reakcją" jest systemem obronnym, który mówi: "chłopie nie tędy droga".

A reacujcie sobie nerwowo, tylko we własnych mózgownicach i we własnych głowach. Nie zabraniajcie parad, nie dyskryminujcie, nie rzucajcie kamieniami, nie serwujcie debilnych dowcipów o "pedałach", nie zachowujcie się pod tym względem jak banda niedojrzałych dzieciaków.

>Ja też nie rzucam kamieniami i problemów z gejami/lesbijkami nie mam. Jestem już kobietą czy nadal moge być mężczyzną ?
>
Oj daruj Sobie tę cienką ironię. Dobrze wiesz, że nie piszę o facetach TOLERANCYJNYCH (ułamek ogółu) tylko o NIETOLERANCYJNYCH (większość, jak sądzę).
Patuszkin (2279 punktów)
Do tej pory nie wypowiadałem się na ten temat, bo unikam drażliwych, gdzie często zamiast porządnej argumentacji padają niczym nie uzasadnione obelgi.

Moim zdaniem jednym z poważniejszych źródeł homofobii są choroby przenoszone drogą płciową, a zwłaszcza wirus HIV. Proszę zwrócić uwagę, że nasi pradziadowie z Grecji nie obawiali się środowisk gejowskich, właśnie dlatego, że nie było zagrożenia HIV'em. Drugim źródłem jest zapewne niechętny stosunek do homoseksualizmu, który był obecny w religii Żydowskiej, która opanowała na długie wieki Europę i wywarła przerażające piętno w naszym postrzeganiu erotyki. Podejrzewam, że Żydzi mogli mieć podejrzliwy stosunek do gejów z dwóch powodów:
1. sex analny może być "brudny" - zatem czynnik estetyczny oraz zdrowotny, którego nigdy nie należy lekceważyć. W kale są zarazki.
2. stosunki homoseksualne nie prowadzą do zapłodnienia, co mogło być szczególnie ważne dla narodu Żydowskiego. Byli stosunkowo niewielką grupą etniczną, zatem rozmnażanie mogło być jednym z priorytetów.

Te dwa czynniki spowodowały w Europie wystąpienie zjawiska homofobii. Często w dyskusjach zwolennicy praw gejów odwołują się do zwyczajów starożytności, aby znaleźć tam jakiś argument na poparcie własnych tez. Chciałbym wyjaśnić pewne aspekty, ponieważ zauważyłem w dyskusjach tutaj prowadzonych wiele nadużyć i przekłamań prawdy historycznej. Każdy wie, ze w Atenach czy Sparcie "niektórzy" mężczyźni uprawiali między sobą sex. Jednak warto zastanowić się nad przyczynami tego zjawiska, jego popularnością i skalą. Np. w Sparcie, w której dominował ethos bohaterstwa w walce zbrojnej, a który to ethos Platon poddał krytyce w "Prawach", związki homoseksualne na większą skalę pojawiły się w kręgach żołnierzy. Częste boje jakie wiodła Sparta z okolicznymi państwami sprawiały, że żołnierze spędzali poza murami swego miasta miesiące, czasem lata. Będąc pozostawieni sami sobie, zawiązywali przyjaźnie o charakterze erotycznym.
W Atenach sytuacja była podobna, ale homoseksualizm był najbardziej popularny w kręgach arystokratycznych. U plebejuszy standardem było życie rodzinne. Skąd się wzięło takie zainteresowanie męskim erosem w greckiej szlachcie i środowiskach twórczych? Najpierw objaśnijmy sobie relacje jakie występowały pomiędzy kobietami i mężczyznami. O ile mężczyźni mieli prawo do tego by zdobywać wykształcenie i rozwijać swoje zdolności duchowe, o tyle kobiety były przyuczane do życia w zamkniętym kręgu domowego ogniska. Wykształcony, uduchowiony mężczyzna nie mógł znaleźć w swej małżonce równorzędnego partnera do rozmowy. Dlatego mężczyźni albo wybierali kontakt z heterami i kapłankami, należącymi do uprzywilejowanych kast kobiecych, albo kontakty z mężczyznami. Hetery były wykształconymi prostytutkami, lecz nie każdego było na nią stać. We "Wspomnieniach o Sokratesie" Ksenofonta, jest wzmianka, że Sokrates odwiedził sławną w tym czasie heterę i prowadził z nią interesującą konwersację. Jednak ze względu na niskie zarobki, (miał skromną rentę), nie mógł skorzystać z jej usług w pełnym wymiarze. Natomiast Peryklesa było stać na takie kontakty, nawet w jednej się zakochał i uczynił swoją małżonką. Kapłanki, takie jak Diotyma, cieszyły się dużą sławą i poważaniem o czym świadczy fakt, że Platon uczynił ją jedną z bohaterek "Uczty". Pełniła tam rolę nauczycielki miłości.
O tym, że kontakty homoseksualne miały także wymiar duchowy i pedagogiczny świadczy właściwie cała historia greckiej paidei. Najwyraźniej ten aspekt został uwypuklony w niektórych dziełach Platona. Przy czym należy wspomnieć, że "miłość platoniczna", czyli taka, która jest czymś więcej niż tylko sexem, ale z sexu nie rezygnuje, dotyczyła zarówno kontaktów homoseksualnych, jak i kontaktów heteroseksualnych. Kto dobrze wczytał się w "Ucztę", ten wie, że pomysł ten włożył autor w usta Diotymy.

O tym, że moda na homoseksualizm nie była modą jedyną i nie zdominowała całkowicie kultury antyku świadczą chociażby utwory komediopisarza Arystofanesa, który czynił zabawne przytyki pod adresem gejów. W jednym z utworów("Chmury") stwierdza, że nie sądzi, aby tkwiła jakaś duża przyjemność w seksie analnym, a jego uwaga wyraźnie ogniskuje się na kobietach i związkach damsko-męskich. Podobnie w tragedii greckiej, w utworach choćby Eurypidesa wątki heteroseksualne wiodą zdecydowany prym.
Zatem kto redukuje kulturę grecką do gejowskiego klimatu ten po prostu słabo lub wcale nie zna tej kultury. Trzeba podkreślić z całą stanowczością, że ludzie antyku mieli zdrowe podejście do seksualności człowieka i nie krępowali się absurdalnymi zakazami. Jednak nie może być prawdą, że cała kultura była nasiąknięta homoseksualizmem. To nadużycie interpretacyjne pojawia się nawet w stosunku do Safony, a nie ma żadnych dowodów na to, że sypiała ona ze swymi przyjaciółkami i uczennicami. Owszem wyrażała gorące uczucia względem dziewcząt spędzających razem z nią wspólny czas na Lesbos, jednak na pewno wiadomo tylko tyle, że uczyły się one od Safony tańca, śpiewu i poezji.

Piotrek Patucha
Patuszkin (2279 punktów)
Podobnie niejedną osobę pewnie zdziwi fakt, że Platon w swym ostatnim dziele poświęconym ustrojowi państwowemu("Prawa"), w którym zawarł pierwszy dziejach projekt systemu powszechnej edukacji, zdecydowanie potępił homoseksualizm. Można zapytać o przyczynę tak gruntownej przemiany w poglądach filozofa, którego zwyczajowo traktuję się jako największego geja starożytności. Czyżby uznał, że w kręgach plebejuszy homoseksualizm jest zbytecznym dodatkiem? Warto się nad tym zastanowić. Wspomnę tylko, że "Państwo" było pisane przeciw Atenom, natomiast "Prawa" przeciw Sparcie. W żadnym z tych utworów, choć ich tematem przewodnim jest wychowanie nie można znaleźć ani jednej zachęty do homoseksualizmu.
Dziwne jest, że prawie każda osoba, która usłyszy hasło platonizm(neoplatonizm) kojarzy je z homoseksualizmem. A przecież twórcy neoplatonizmu Plotyn oraz Porfiriusz byli gorącymi zwolennikami związków heteroseksualnych, także "platonicznych" . Co nie oznacza również, że byli wrogo nastawieni do gejów. Powiedzmy wprost. Grecy uważali homoseksualizm za zjawisko naturalne. Ale nie jedyne i nie najważniejsze!

Jest oczywiste dla każdego badacza starożytności, że kultura antyku zawierała w sobie elementy seksualności hetero i homoseksualnej. Grecy rozwijali swą kulturę w poczuciu swobody i nieskrępowanej ekspresji. Ten "luz" obyczajowy, obecny np. w Jonii a potem w Atenach był jednym z ważniejszych czynników narodzin oraz imponującego rozwoju europejskiej nauki, filozofii i sztuki. Proszę zwrócić uwagę, że oficjalna religia greckich państewek była przepełniona rubasznym humorem i swobodną erotyką. Przymus wyznaniowy, jaki był obecny w czasach średniowiecza, jest nieporównywalnie większy od tego jaki można odnaleźć w antyku. Procesy religijne toczone przeciwko obywatelom polis były zazwyczaj przykrywką dla politycznych rozgrywek. Procesy Sokratesa i Arystotelesa miały charakter polityczny, a nie wyznaniowy.

Powróćmy do zagadnienia wyjściowego: homoseksualizmu. Obecnie mamy taką sytuację w Polsce, że geje i lesbijki pragną mieć prawo do zawierania małżeństwa i wychowywania dzieci. Może moje poglądy wydadzą się niektórym nieco staroświeckie, ale nie mam zamiaru się z nimi ukrywać. Po pierwsze instytucja małżeństwa została pomyślana jako sposób zapewnienia bytu potomstwu. Nie widzę innego powodu, dla którego ludzie mieliby obiecywać sobie wierność i miłość aż do śmierci. Oczywiście pomysłowość człowieka nie zna granic i zaczęto wykorzystywać tą instytucję do prowadzenia rodzinnych interesów, jako sposób na dojście do fortuny czy podniesienia swojego statusu życiowego. Ważne jest to, że ludzie zawierający małżeństwo i nie planujący posiadania dzieci, robią coś co dla mnie jest pozbawione głębszego sensu, bo równie dobrze mogliby żyć w konkubinacie. Chyba, że chodzi, tak jak wspomniałem, o pieniądze lub awans społeczny.
I podejrzewam, że pośród par gejowskich będzie duży odsetek tych którzy nie chcą wychowywać dzieci. Natomiast ci, którzy chcą je mieć, muszą sobie odpowiedzieć na pytanie: czy ich dzieci na tym nie ucierpią? Niby dlaczego miałyby być królikami eksperymentalnymi, bo nie oszukujmy się: na podwórku i w szkole będą poniżane. Może nawet zdarzyć się tak, że dojdzie do wielu tragedii: morderstw i samobójstw.

Zbadajmy nieco dokładniej kwestię małżeństwa. Współcześnie obserwujemy rozpad tej instytucji, a powodów jest kilka. Po pierwsze rewolucja seksualna, której detonatorem było rozpowszechnienie środków antykoncepcyjnych. Dawniej jak parka szła do łóżka musiała się liczyć z dużym ryzykiem wpadki. (Dlatego na wsi panienki wolały w pupę, bo wtedy było bezpieczniej.) Jak wiadomo wpadka oznacza konsekwencje, kosztowne i długoterminowe. Umiejętnie stosowana antykoncepcja umożliwia nam czerpanie przyjemności z seksu, bez przymusu zawierania małżeństwa. Nie musimy się już okłamywać gadkami o wiecznej miłości i wierności. W modzie są związki przelotne. Stały związek grozi rutyną, a tego współczesna młodzież i nawet starsi obawiają się najbardziej.
Są także inne konsekwencję antykoncepcyjnego bara-bara. O ile dawniej starano się aby panna nie straciła swej cnoty przed ślubem, o tyle teraz, szesnastolatki wstydzą się, że są dziewicami. Presja jest duża. Mój znajomy lekarz opowiedział mi, że przyszła do niego na badanie 9-letnia dziewczynka. Przyszła z matką. Kiedy zdjęła spodnie okazało się, że nosi stringi i kokietuje pana doktora. Otóż mój znajomy nie preferuje dzieciaków i nie pisze książek a la "Lolita" Nabokova. Opowiadał mi tę historię mocno oburzony. Dla mnie był to tylko kolejny powód, żeby nazwać młode pokolenie: "pokoleniem porno". Każdy bystry obserwator wie, że większymi autorytetami w dziedzinie seksu są dziś aktorzy porno oraz rówieśnicy, a nie ksiądz, matka czy ojciec.
Dawniej panny dbały o dziewictwo, a honor kobiety znajdował nieco poniżej pępka. Dziś próbuje się go przesunąć do góry. Oczywiście nadal pojawiają się i będą pojawiać się sytuacje typu: nie dziś kochanie, boli mnie głowa(w domyśle: bo nie kupiłeś mi futra sukinsynu!), ale to nie jest tutaj aż tak ważne. Kobiety zawsze handlowały seksem i jak łatwo się domyślić, że jest to jeden z czynników zapewniający przetrwanie naszemu gatunkowi. Gdybym był kobietą i chciał urodzić dziecko, raczej z bogatym bym się bzykał niż z biednym.
A jak najłatwiej zmusić facia, żeby dzielił się majątkiem? Banał. Trzeba napiętnować zdrady i zręcznie dawać ciała, ha ha. Chodźmy dalej.

Piotrek Patucha
dajmonion (3663 punktów)

> Natomiast ci, którzy chcą je mieć, muszą sobie odpowiedzieć na pytanie: czy ich dzieci na tym nie ucierpią? Niby dlaczego miałyby być królikami eksperymentalnymi, bo nie oszukujmy się: na podwórku i w szkole będą poniżane. Może nawet zdarzyć się tak, że dojdzie do wielu tragedii: morderstw i samobójstw.
>

Argument bardzo sluszny. Wiele osob zapomina o niezwykle waznym spolecznym aspekcie naszego zycia.
Wydaje mi sie jednak, ze w dyskusji na ten temat chodzi nie tyle o to kiedy prawo do adopcji mialoby byc gejom i lesbijkom przyznane ile o to czy do takiego celu nalezy w ogole dazyc.
Prof. Maria Szyszkowska przyznalaby, ze obecna mentalnosc Polakow wyklucza wprowadzanie takich zmian. Nadal jednak uwaza, ze homoseksualisci powinni miec takowe prawo.
Rozumowanie takich osob jak pani Szyszkowska jest w tym przypadku nastepujace: Jezeli glupota otoczenia hamuje pewne przedsiewziecia, to nalezy pracowac nad ta glupota, a nie rezygnowac ze swoich planow, ktore sa wszak szlachetne.

dajmonion
babsy (227 punktów)
Sądzę, że należałoby przeprowadzić wnikliwe badania w krajach, gdzie adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest dozwolona. Badania te określiłyby konsekwencje tego typu możliwości. A co do samobójstw i innych tego typu tragedii, to pragnęłabym przypomnieć, że zdarzają się one i w tzw. normalnych domach, gdzie rodzice nie interesują się dziećmi, bo mają na głowie karierę itd. W "dobrych domach" też są nieszczęśliwe dzieci, które ćpają i piją, a nierzadko skaczą z mostu. I mają zupełnie heteroseksualnych (niekiedy i bardzo "świątobliwych") rodziców.
św.Marek
>Sądzę, że należałoby przeprowadzić wnikliwe badania w krajach, gdzie adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest dozwolona. Badania te określiłyby konsekwencje tego typu możliwości.

    Takie badania nic by nie dały. Wszystkim gotowym do przeprowadzania podobnych badań przypominam, iż ich przedmiotem nie są chomiki, a żywi ludzie. Aby badania miały jakąkolwiek wartość poznawczą, musi minąć wiele pokoleń.

___________
Pozdrawiam
babsy (227 punktów)
>>Sądzę, że należałoby przeprowadzić wnikliwe badania w krajach, gdzie adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest dozwolona. Badania te określiłyby konsekwencje tego typu możliwości.
>    Takie badania nic by nie dały. Wszystkim gotowym do przeprowadzania podobnych badań przypominam, iż ich przedmiotem nie są chomiki, a żywi ludzie. Aby badania miały jakąkolwiek wartość poznawczą, musi minąć wiele pokoleń.

Nieprawda. Takim stwierdzeniem podważasz wszelką wartość i sens istnienia choćby socjologii, która bada zjawiska społeczne nie tylko w długim, ale także w krótkim okresie.
mimbla (175 punktów)

>    Takie badania nic by nie dały. Wszystkim gotowym do przeprowadzania podobnych badań przypominam, iż ich przedmiotem nie są chomiki, a żywi ludzie. Aby badania miały jakąkolwiek wartość poznawczą, musi minąć wiele pokoleń.
>___________
Bzdura, im dłuższy upływ czasu tym więcej zmiennych zależnych i tym bardziej skrzywiony wynik podstawowy. sądzę, że najbardziej klarowny rezultat dałaby obserwacja dzieci wychowanych przez homoseksualistów, obserwacja ich jako dorosłe osoby, jakich partnerów dobierają, czy są stali w związkach, stabilni uczuciowo i emocjonalnie oraz to, co jes bardzo ważne, jak traktowaliby swoje dzieci.
św.Marek
    A więc jednak uważasz ludzi za chomiki. Taka obserwacja nie miałaby żadnego znaczenia naukowego, byłby bez żadnej wartości poznawczej. Przecież homoseksualiści ze swoimi adoptowanymi dziećmi nie żyliby w oderwaniu od społeczności. Tu potrzebne są dokładne badania socjologiczne, dotyczące różnych środowisk, może grup etnicznych i zawodowych, w odmiennych warunkach bytowych. Takie badania niemożliwe są w jednym pokoleniu, nawet u chomików, a to przecież ludzie. Naszej wiedzy o wychowaniu dzieci w rodzinach heteroseksualnych nie mamy jeszcze pełnej, wiele w niej niejasności, a przecież gromadzona była przez tysiące lat, setki pokoleń. Ty zaś chcesz obserwację skrócić do jednego, czym na pewno zrobiłabyś niedźwiedzią przysługę homoseksualistom walczącym o to prawo, ponieważ taka przypadkowa, niepełna wiedza mogłaby być dla nich negatywna, a tak: mają szanse na jednoznaczne rozstrzygnięcie na ich korzyść.

___________
Pozdrawiam
babsy (227 punktów)
Św. Marku- bredzisz. Przypominam Ci, że do niedawna jedyną metodą na wychowanie dzieci było traktowanie je dyscypliną (rózgą), a kobiety zredukowane były do pomocy domowej oraz seksualnej. Ergo- "badania" nad rodziną były czymś abstrakcyjnym i raczej słabo zdefiniowanym. Nadanie dziecku prawa do jakiejkolwiek niezależności to efekt ostatnich dziesięcioleci, przedtem traktowano je niemal jak przedmiot. Dlatego nie mów, że rodzinę hetero badamy od setek lat, bo to nieprawda, badamy od dziesiątek i to stosunkowo niewielu. Dlatego nie przesadzaj również mówiąc, że badanie rodzin homo zajmie nam Bóg wie ile.
św.Marek
    Nie mówiłem o naukowym badaniu, przy użyciu wspólczesnej terminologii, ale o wiedzy o rodzinie heteroseksualnej, gromadzonej przez tysiące lat. Nie piszę o metodach, ani statusie społecznym dziecka. Nie zgadzam się tylko z opinią, że jeśli wiemy sporo o rodzinie heteroseksualnej i wychowywaniu przez nią dzieci na skutek tysięcy lat doświadczenia, nie możemy więc poznać wszystkich zależności, jakie są w rodzinie homoseksualnej w ciągu jednego pokolenia, bo to absurd. A to sugeruje mimbla. Jeśli więc ktoś bredzi, to raczej nie ja a ten, kto dopuszcza taką niedorzeczność.
    To nie ma nic wspólnego z nabytymi już uprawnieniami homoseksualistów, z ich statusem społecznym, czyjąkolwiek opinią, prawem. To potrzeba wiedzy o tym, jaki będzie miało wpływ wychowanie dzieci w takiej, przecież odmiennej od znanych nam dosyć dobrze standardów istniejących w rodzinie heteroseksualnej. Wiedza taka jest nam potrzeba do kształtowania stanowiska. Najbardziej potrzebna jest samym homoseksualistom, bo mogą tylko w ten sposób potwierdzić z całą mocą nauki swoje racje i tylko tak mogą przekonać oponentów. Badana prowadzone na przestrzeni jednego pokolenia nie mówią nic, są tylko podstawą do dalszych, dokładniejszych. Taka jest już socjologia i protestowanie przeciwko temu jest co najmniej nierozsądne.

___________
Pozdrawiam
mimbla (175 punktów)
>    A więc jednak uważasz ludzi za chomiki. Taka obserwacja nie miałaby żadnego znaczenia naukowego, byłby bez żadnej wartości poznawczej. Przecież homoseksualiści ze swoimi adoptowanymi dziećmi nie żyliby w oderwaniu od społeczności. Tu potrzebne są dokładne badania socjologiczne, dotyczące różnych środowisk, może grup etnicznych i zawodowych, w odmiennych warunkach bytowych.
Zgadzam się, że pod uwagę należy brać jak najwiecej zmiennych. Zależy też jaki wynik chcesz uzyskać, jeżeli zamierzasz zbadac zjawisko w skali ogólniejszej, np. populacji wtedy takie dluzsze obserwacje miałyby sens. Natomiast w przypadku próby wyciąniecia wniosków na temat odrębnej jednostki, np. wpływu orinentacji homoseksualnej rodziców na osobowosć wychowanka w wieku dorosłym-to w tej perspektywnie dłuższe badania, wielopokoleniowe nie mają zadnego sensu. Takze wszystko zależy od tego, co chcesz zbadać.

>___________
>Pozdrawiam

Patuszkin (2279 punktów)
Małżeństwo więc, co można zaobserwować w Skandynawii (moda na konkubinat) i w Europie zachodniej(utrzymuję kontakt ze znajomymi w Anglii, więc trochę wiem) jest przeżytkiem. Na fali powszechnej wzgardy dla małżeństwa chcą ubić swój interes geje i lesbijki. Kompletnie zatracono jego pierwotny sens. "Tablety" i "gumy" - zachwiały fundamentem, dlatego np. Kościół Katolicki walczy z antykoncepcją, nie przejmując się zbytnio faktem, że prezerwatywa całkiem nieźle chroni przed HIV. A pewnie niejednego zaskoczy informacja, że współcześnie w Polsce najwięcej przypadków zarażenia wirusem HIV odnotowano w kręgach heteroseksualnych. (Jeśli mam być szczery, to jest to informacja zasłyszana od lekarza, który interesuje się sposobami walki z HIV. Jest hetero. Szkoda, że nie dysponuję danymi na papierze, ale może ktoś ma dostęp do badań? Będę wdzięczny za ich umieszczenie w tym wątku).

Konkluzja.

Moim zdaniem geje i lesbijki spokojnie mogą sobie żyć w konkubinacie, a ślub sobie darować. Proszę uwzględnić argument, który podałem na początku, mówiąc o tym, że dzieci z tych związków mogą być poniżane. Zresztą zachęcałbym do konkubinatu wszystkich tych heteryków, którzy nie chcą mieć dzieci. Współcześnie przypadki społecznego ostracyzmu kobiet, które tracą dziewictwo przed ślubem, są niezwykle rzadkie. Dobre ruchanko nikomu nie zaszkodzi, zwłaszcza kiedy potrafi się skutecznie zabezpieczyć przed chorobami i niechcianą ciążą.
Przy okazji chciałbym poruszyć temat wychowania seksualnego najmłodszych, którzy edukują się w internecie na porno-stronach i w kręgu rówieśników. Coś jest nie w porządku.
Zielona ma doświadczenie pedagogiczne i z pewnością jest w stanie nam temat ruszyć z miejsca. Ze swej strony powiem, że budzi we mnie niepokój obserwacja młodego pokolenia, gdzie grzechem śmiertelnym jest dziewictwo przed 18-stką.



Piotrek Patucha
alsheri (337 punktów)
>Ze swej strony powiem, że budzi we mnie niepokój obserwacja młodego pokolenia, gdzie grzechem śmiertelnym jest dziewictwo przed 18-stką.

Tu się niestety nie do końca zgodzę. Mam codzienny kontakt z osobami przed 18 i wiem, że nie jest tak jak mówisz! Prawdą jest, że średnia wieku "pierwszego razu" plasuje się przed 18, jednak jego brak niejest wcale grzechem śmiertelnym. Można powiedzieć iż młodzież wie, że "dobre ruchanko" to nic złego Jednak nie radzę z tym przesadzać. Spotkałem się z przypadkiem, kiedy to 11 letnia dziewczyna była narkomanką [jakoś tam sobie dozowała przez oczy],a zarabiała na to oczywiście sexem. O zgrozo! To dopiero budzi niepokój! Wracając jednak do tematu (opieram się na swojej wiedzy i obser.) w klasie liczącej 32 osoby, w wieku 16/17 lat (czyli 1 klasa liceum OGÓLNOKSZTAŁCĄCEGO) przypada około 10 osób które tworzą "stałe związki", czyli ponad 1,5 roku. W tej sytuacji niemoge się doczepić że uprawiają sex. Jednak jest też parę (może z 5?) które bzykają się gdzie, z czym i kiedy tylko mogą! I to właśnie przez te 5 osób kształtuje się naciągana opinia. Wstawię się więc za tym młodym pokoleniem, które czasem niewie co czyni, ale jest to albo spowodowane brakiem wiedzy na temat sexu (winni są rodzice i kler), patologią w rodzinie, czy też poprostu głupotą.
Odchodzimy trochę od tematu, jednak utożsamiam się z młodzieżą i chce nijako obronić również i mój tyłek

Jeszcze tylko jedna sprawa... Piszesz że młode pokolenie edukuje się w internecie, ale powiedz mi szczeże, GDZIE ma to robić? Wiesz jak wyglądają lekcje wychowania sexualnego (które od paru lat noszą nazwę "Przygotowanie do życia w rodzinie". Powiem Ci! Otóż wszystko zaczyna się od tego kiedy już dzieciak się urodził i "po ptokach". Koniec.

PS: Zapewnie napiszesz o rodzicach...ale popatrz tylko na nich. Rozmowa kończy się na "jak chcesz o coś zapytać to wal śmiało synu!". Koniec.
Pozdrawiam
Zielona
>Zielona ma doświadczenie pedagogiczne i z pewnością jest w stanie nam temat ruszyć z miejsca. Ze swej strony powiem, że budzi we mnie niepokój obserwacja młodego pokolenia, gdzie grzechem śmiertelnym jest dziewictwo przed 18-stką.

Patuszkinie przeceniasz moja doświadczenie w pracy pedagogicznej, ono dotyczy dzieci, nie młodzieży O dzieciach i seksualności już trochę pisałam, więc tylko mogę powtórzyć, że człowiek jest istotą seksualną już w chwili narodzin. W końcu samo słowo "seks" znaczy płeć, a tę posiada każdy z nas nawet aseksulista, czasem wręcz ludzie miewają dwie płci jednocześnie (hermafrodyci)
Właściwie skoro mnie przywołałeś do tablicy to mogę tu wtrącić kilka uwag.
Na studiach odbyłam kilkutygodniowy staż w areszcie śledczym, gdzie przebywali nieletni i małoletni przestępcy. Samodzielne wykonanie orzeczenia dla jednego z tych chłopców opartego na wielu testach, jakie mu wykonałam oraz wglądzie w akta było formą zaliczenia.
Jedno z pytań, jakie zawierał wstępny kwestionariusz dotyczyło wieku rozpoczęcia współżycia seksualnego i co mnie uderzyło wiek inicjacji seksualnej wśród młodocianych przestępców jest niski, plasuje się między 14 a 16 r. ż (zgodnie z tą próbką orzeczeń, w jakie miałam wgląd)
Porównuję powyższą grupę młodych ludzi z moją grupą rówieśniczą, gronem moich znajomych - większość z nas przeszła inicjację seksualną dopiero na pierwszych latach studiów, czyli po 20 r. ż.
Seksuologia spiera się z konserwatystami nt. problemu edukacji seksualnej, Ci drudzy zarzucają, że edukowanie młodych ludzi przyspieszy wiek inicjacji, na co seksuologia odpowiada - obserwujemy akcelerację dojrzewania (zapewne lepsza sytuacja ekonomiczna się ku temu przysłużyła), zatem wprowadzając edukację seksualną być może wiek inicjacji się obniży, ale za to wzrośnie jakość życia seksualnego młodych ludzi. Jakość znaczy, że uda uniknąć się wielu dramatów inicjującej młodzieży typu niepożądane ciąże, seks bez więzi uczuciowej.

Z książki pani profesor M. Beisert "Rozwój seksualny dziecka":
"W wielu krajach europejskich, również i w Polsce za wiek krytyczny dla chłopców przyjęto właśnie przedział między 17 a 18 r. ż. (...) za wiek krytyczny dla dziewcząt przyjmuje się 19-20 r. ż. "
"Osiągnięte wyniki nie uprawniają do stwierdzenia, że następuje przyspieszanie inicjacji wśród młodzieży, choć oczywiście opinia ta nie wyklucza faktu istnienia bardzo wczesnych inicjacji"
"Wszelka dyskusja nt. czasu optymalnego dla inicjacji ujawnia niejednoznaczne stanowiska"
"Dla nastolatków odpowiedni wiek inicjacji jest poważnym problemem. Zainteresowani są bardziej konkretnymi wskazówkami określającymi czas, zamiast niestety, kryteriami jakościowymi. Naturalne w tym wieku dążenie dotrzymania jednoznacznej odpowiedzi nie może być do końca zaspokojone, ponieważ indywidualna decyzja jest wypadkową zbyt wielu czynników by mogła być ustalona jednoznacznie "
"W świadomości nastolatków panuje dość znaczny zamęt, co do wieku optymalnego (...) Pytanie o czas przesłania nieco pytanie o partnera, o jakość inicjacji i jej treść tak jakby na plan pierwszy wysuwał się raczej problem zadaniowego traktowania inicjacji niż chęć przeżycia jej z wybranym człowiekiem"
"Doświadczania związane z pierwszym stosunkiem seksualnym oznaczają się pewnymi niepowtarzalnymi cechami wynikłymi ze specyfiki samej inicjacji. Świadomość różnicy między pierwszym kontaktem i następnymi towarzyszy młodzieży i modyfikuje jej zachowania w znacznie większym stopniu niż świadomość ciągłości doświadczeń seksualnych"

Liczę, że te dane pomogą spojrzeć na interesujący Cię problem szerzej.
A ja mam taki problem... myślę sobie - ciekawe jaką będę teściową mam nadzieję , że jak za jakieś 10 lat mój synek przyprowadzi do domu swoją pierwsza partnerkę to dziewczyna ujrzawszy mnie przy zapinaniu firanek nie pomyśli jak w znanym dowcipie " ropucha i 40 małych żabek"

Pozdrawiam
babsy (227 punktów)
HALOOO! Nie o tym traktuje temat tego wątku! Proszę, ad rem!
Zielona
>HALOOO! Nie o tym traktuje temat tego wątku! Proszę, ad rem!

WIEEELKIE HALOOO !
Tu Ziemia do Wenus - pierwotne wątki to mają do siebie, że z czasem dyskusji zaczynają biec wielotorowo. Bywa czasem, że wątki poboczne są ciekawsze dla niektórych osób niż rdzeń
Co do homoseksualizmu i homofobii to nie chce mi się w kółko powtarzać na tym forum, spłodziłam już znaczną ilość postów na ten temat.

Pozdrawiam
V0lrath (3440 punktów)
Zgadzam się - ale to odejście od głównego tematu było (i jest) bardzo ciekawe.
Zielona
>Zgadzam się - ale to odejście od głównego tematu było (i jest) bardzo ciekawe.

Myslę, że Babsy powinna raczej cieszyć się, iż jej wątek stał się dla Patuszkina inspiracją do głębszych przemyśleń
babsy (227 punktów)
Zielona, jak jesteś znudzona tematem gejów i homofobii, to po co odwiedziłaś ten temat? Poza tym nic nie stoi na przeszkodze, żebyś założyła swój wątek. Głębsze przemyślenia owszem, ale na temat, a nie zupełnie od czapy. Takie to zadanie moderatora własnego wątku, sorry.
Zielona
>Zielona, jak jesteś znudzona tematem gejów i homofobii, to po co odwiedziłaś ten temat? Poza tym nic nie stoi na przeszkodze, żebyś założyła swój wątek. Głębsze przemyślenia owszem, ale na temat, a nie zupełnie od czapy. Takie to zadanie moderatora własnego wątku, sorry.

Babsy jesteś zazdrośniczką wenusjańską
Nie odwiedziałam tematu a przegladałam "posty od mojej ostatniej wizyty" trafiając na uwagę pod moim adresem i do niej się odniosłam.
To ciekawe, że tez wątki przez Ciebie zainicjowane nie są własnością publiki a Twoją hmm...
Wybacz moja droga będę Cię mijać szerooookim łukiem aby nie zakłócać schematu prowadzonych przez Ciebie dyskusji

Kurczę, a mówią, że dziś biometeo korzystne... nie dla wszystkich widać
babsy (227 punktów)
Biometeo na mnie nie działa, ponieważ nie mam ciała fizycznego, a tylko astralne.
Omijaj, omijaj, jestem zła, potworna, zazdrosna, niebezpieczna i wredna. I dobrze mi z tym. Howgh.
Zielona
Faceci są fajni, szczególnie jako kumple w dyskusji, ale nie warto o nich toczyć wenusjańskich wojen.
Siostro astralna błyszcz na firmamencie swego wątku, ja spaaaaadaaaaaaaaaaam.
Paaaaaaaaaaaa
Patuszkin (2279 punktów)
>HALOOO! Nie o tym traktuje temat tego wątku! Proszę, ad rem!

To co mamy się wynieść do innego wątku? Babsy przestań, dyskusja na temat homofobii już padła, natomiast wątki poboczne są żywe. Dzięki twojej inicjatywie połowa wątków w tym topicu to wymiana zdań dwóch poirytowanych kobiet, które się kłócą miedzy sobą, także nie na temat!!!!!
Piotrek Patucha
_Flak (51 punktów)
>3. Kaczor i jemu podobni sa podobno zgorszeni jawnym
>szerzeniem homoseksualizmu. Ja natomiast jestem zgorszona
>jawnym atakiem heteroseksualizmu, którym nachalnie zionie
>wszelkiego rodzaju reklama. Gdzie nie spojrzeć- gołe pupy
>oraz piersi na billboardach. Co z tego, że zazwyczaj ładne?
>Dla mnie to nachalność i pójście na łatwiznę. Ale gołych bab
>na billboardach nikt nie krytykuje. A już napewno nie żaden
>heteroseksualny mężczyzn (z wiadomych powodów). Doprawdy,
>HIPOKRYZJA!!!

1. Koleżanko, gdy swego czasu ruchy prawicowe ogłosiły akcję zgłaszania do prokuratury informacji o stoiskach wystawiających do publicznego wglądu gazety pornograficzne (co jest niezgodne z prawem), to zaczęły się pokrzykiwania mediów, że to oszołomy. Akcja może i symboliczna, ale na tyle zorganizowana, na ile pozwało im na to prawo. Podobnie było, jak pewien wojewoda zażądał zdjęcia reklamy rozneglizowanej pani z billboardu - sytuacja identyczna, rozpoczeło się larum, że katolicy chcą nas uczyć moralności, że to wolny rynek i jesli prawo czegoś nie zabrania, to nikt nie może w taki sposób ingerować w wolny rynek.

2. To nie Kaczynski tworzy reklamy, i to nie on reguluje "wolny" rynek. Tam gdzie mogł zainterweniować- tam go zjedzono za nietolerancje, katolicyzm, prostactwo, karzełkowatość, i wiele innych.

babsy (227 punktów)

>1. Koleżanko, gdy swego czasu ruchy prawicowe ogłosiły akcję zgłaszania do prokuratury informacji o stoiskach wystawiających do publicznego wglądu gazety pornograficzne (co jest niezgodne z prawem), to zaczęły się pokrzykiwania mediów, że to oszołomy. Akcja może i symboliczna, ale na tyle zorganizowana, na ile pozwało im na to prawo. Podobnie było, jak pewien wojewoda zażądał zdjęcia reklamy rozneglizowanej pani z billboardu - sytuacja identyczna, rozpoczeło się larum, że katolicy chcą nas uczyć moralności, że to wolny rynek i jesli prawo czegoś nie zabrania, to nikt nie może w taki sposób ingerować w wolny rynek.

Ja nie mówię, żeby zakazywać czegokolwiek. Tylko uwypuklam hipokryzję Kaczora: "promowanie" homoseksualizmu (GDZIE MA ONO MIEJSCE????) jest be, ale promowanie heteroseksualizmu (WSZĘDZIE!) jest cacy. Gdzie tu logika?

>2. To nie Kaczynski tworzy reklamy, i to nie on reguluje "wolny" rynek. Tam gdzie mogł zainterweniować- tam go zjedzono za nietolerancje, katolicyzm, prostactwo, karzełkowatość, i wiele innych.

Czyli zjedzono go za prawdę.

_Flak (51 punktów)
Widzisz, Kaczory walczą jedynie ideologicznie - bo jak widać, to walka z wiatrakami. Nikomu Ci pederaści nie przeszkadzali dopóki nie zazyczyli sobie maszerowania po Wawie za wszelką cene. Wszyscy się chyba zgodzimy z faktem, że są pewne normy społeczne - dla mnie, jako członka społeczeństwa i dla Kaczora pewnie też, pochód pederastów jest przekroczeniem tych norm. I z takimi zachowaniami nalezy walczyć, stąd nie dostrzegam w temacie żadnej hipokryzji. Hipokryzją jest natomiast rzucanie haseł że zakazy obejmują dzisiaj pederastów, jutro kobiety a pojutrze np. wolność słowa.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365