Ależ niedokładnie przeczytał(a/e)ś Deschnera. On bynajmniej nie pisze, że dzieje Apoloniusza spisane i ubarwione przez Filostrata zainspirowały Ewangelistów. Wskazuje jedynie na pewne uderzające paralele oraz na to, że dzisiejsze badania wykluczyły wpływ Ewangelii na utwór Filostrata. Jak to możliwe? Deschner kończy dłuższą wzmiankę o Apolloniuszu słowami: "Oczywiście często brak tu [w różnych uderzających paralelach - przyp.MA] związku przyczynowo-skutkowego, nie ma zależności a jest tylko analogia". Chodzi tutaj o zjawisko, które religioznawca Reinach ujmował tak: "Droga szarlatanizmu jest tak wąska, że się łatwo na niej spotkać, nie szukając się wzajem"Roman Bugaj pisał: "cały świat kultury egipsko-greckiej tonął w mgłach legend". Wówczas krążyło mnóstwo podobnych legend o znanych mędrcach, naczelnikach jakichś wspólnot, każda niemal wspólnota kreowała sobie boga lub półboga za swego fundatora lub mistrza. Tak też chrześcijanie ułożyli sobie legendę o Jezusie, tkając tę postać z różnych innych legend. Pisałem o tym np. w tekście www.racjonalista.pl/kk.php/s,1874Postać Apolloniusza była bardzo znana ówcześnie, on żył w I w. n.e. i jego historycznośc jest lepiej potwierdzona niż to co wiadomo o Jezusie. Więcej o tej postaci można przeczytać w książce Krawczuka "Rzym i Jerozolima". Chrześcijanka Simone Weil w książce Szaleństwo miłości, w której tropi "przedchrześcijańskie intuicje w myśli starożytnej Grecji", doszła do wniosku, iż pitagorejczycy byli tymi, którzy przygotowali ludzkie dusze na chrześcijaństwo. Istotnie, chrześcijanie pozostawali pod wpływem bardzo popularnych ówcześnie pism neopitagorejskich. Wiadomo bowiem, że bezpośrednio w okresie narodzenia się gmin chrześcijańskich, na przełomie er, świat rzymski zalewany był mistyczno-eschatologiczną literaturą przypisywaną pitagorejczykom. Legendy dotyczące neopitagorejczyka i teozoficznego gnostyka Apoloniusza z Tiany ogromnie przypominają nam to co pisało się o Jezusie z Nazaretu. Podobieństwo obu legend może mieć jakieś wspólne korzenie, co jest znacznie bardziej prawdopodobne niż zapożyczanie z pism chrześcijańskich, wówczas jeszcze zachodził proces odwrotny, nawet myśliciele chrześcijańscy wykazują oddziaływania pogaństwa na chrześcijaństwo.
|