 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-07-2016 17:53 | Max Golonko (1811 punktów) | Istota próżni | Wszechświat nie potrzebuje do wyjaśnienia go istnienia Jahwe (itp) lub boskości Jezusa, tym bardziej, że Darwin obalił Biblię, w którą kompromitująco i dyskwalifikująco go mylnie wierzył Jezus!
W szczególności:
Nie istnieje idealna próżnia. Nawet w takiej co w niej chwilowo nie ma cząstek pojawiąją się z niczego i znikają pary cząstek.
Wynika to z działania praw mechaniki kwantowej w tym modelu standardowego, kóre opisuja prawdopodobieństwa pojawienia się czegoś gdzieś.
Dlatego jak coś bardzo szybko porusza to nawet we wstepnie 100% pustej przestrzeni swoim ciałem o dziwo natrafi na cząstki i to spowoduje odpowiedni efekt.
Ostatnio jest sporo spekulacji na temat tego, że ten etap (Big Bang + 13.8 mld lat) naszego wszechświata to tylko jakaś wyjątkowa fluktuacja pra-przestrzeni, która się nie zbilansowała.
Tak czy owak WSZYSTKO (włącznie z naszym myśleniem, a nawet moralnością [były eksperymanty na odmoralnianie się ludzi - w ocenie sytuacji - gdy koło ich głowy emitowano pola magnetyczne]) jest zgodne z mechaniką kwantową i nie ma obecnie przesłanek na jakieś przełomowe odkrycie dające na przykład nowy rewelacyjny napęd astronautyczny pozwalajacy ludziom rzeczywiście latać z prędkością zbliżoną do prędkości światała (lub większą).
Model standardowy, z wszystkimi jego NIEINTUICYJNYMI osobliwościami, znakomicie potwierdza się w eksperymentach. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Wenancjusz (16441 punktów) | >Wszechświat nie potrzebuje do wyjaśnienia go istnienia Jahwe (itp) lub boskości Jezusa, tym >bardziej, że Darwin obalił Biblię, w którą kompromitująco i dyskwalifikująco go mylnie wierzył >Jezus!
Trochę nie rozumiem. Niefortunnie ułożona składnia zdaniowa spowodowała, że nie mogę dojść sensu. No bo co ma do rzeczy wtrącenie "Jezus"? No ale ogólny sens myślę, że załapałem. Tak na marginesie, to nie tylko Darwin. Pierwszym, który był wywrócił ptolemeuszowską astronomię, Kopernik, później Galileusz, Bruno, Newton, Kepler itd.
>W szczególności: >Nie istnieje idealna próżnia. Nawet w takiej co w niej chwilowo nie ma cząstek pojawiąją się z >niczego i znikają pary cząstek. >Wynika to z działania praw mechaniki kwantowej w tym modelu standardowego, kóre opisuja >prawdopodobieństwa pojawienia się czegoś gdzieś.
Erwin Schrödinger uzasadniał prawdopodobieństwo istnienia cząsteczki w określonym obszarze (słynny kot Schrödingera) lub inaczej. Człowiek zamurowany (bez wyjścia) w wieży może z niej wyjść. Proces czysto myślowy, uzasadniający istnienie pojęcia mechaniki kwantowej, tworzącego się działu fizyki. Nie ma więc miejsca tak odgrodzonego, by stworzyć próżnię idealną.
>Dlatego jak coś bardzo szybko porusza to nawet we wstepnie 100% pustej przestrzeni swoim ciałem o >dziwo natrafi na cząstki i to spowoduje odpowiedni efekt.
Napisałem powyżej.
>Ostatnio jest sporo spekulacji na temat tego, że ten etap (Big Bang + 13.8 mld lat) naszego >wszechświata to tylko jakaś wyjątkowa fluktuacja pra-przestrzeni, która się nie zbilansowała.
Tak, jak zaznaczyłeś, to są na razie spekulacje.
>Tak czy owak WSZYSTKO (włącznie z naszym myśleniem, a nawet moralnością [były eksperymanty na >odmoralnianie się ludzi - w ocenie sytuacji - gdy koło ich głowy emitowano pola magnetyczne])...
Robiono pierw doświadczenia ma małpach człekokształtnych. Pole magnetyczne musiały mieć dużą moc, głowy umieszczano w wielkiej cewce. Później obserwowano zachowania tych zwierząt, na ile odbiegają od normalności. Osobowość na pewno była rozstrojona. O ile mi wiadomo, to na ludziach nie robiono takich eksperymentów z obawy zniszczenia całkowitego osobowości. Sprawę taką opisał S. Lem (z zawodu był lekarzem) w swej powieści "Niezwyciężony". Jako pisarz wymyślił zupełnie inną przyczynę, którą były czarne "śnieżynki" reagujące nawet na bardzo słabe zmiany pola magnetycznego jakie wytwarzały bioprądy w ciele ludzkim, a zwłaszcza głowie. Potrafiły wtedy polatywać i tworzyć wir przepotężny nad takim nieszczęśnikiem, że wytworzone pole "rozmontowywało" pracę sieci neuronów w mózgu. Taki osobnik miał, o ile miał, świadomość noworodka. Co gorsza tak samo działało to na aparaturę elektroniczną w pojazdach. Jakkolwiek to fantazje, ale prawdopodobnie zainspirowały Lema plotki powojenne w pewnych kręgach, że Amerykanie robili doświadczenia na ludziach (skazanych na śmierć/przestępcach) ale jak z Roswell, dowodów nie ma i były to niesprawdzone pogłoski, co ja do końca nie uwierzę. Zachłyśnięci możliwościami technicznymi, szaleni naukowcy są zdolni nawet do potajemnych eksperymentów.
>....jest >zgodne z mechaniką kwantową i nie ma obecnie przesłanek na jakieś przełomowe odkrycie dające na >przykład nowy rewelacyjny napęd astronautyczny pozwalajacy ludziom rzeczywiście latać z prędkością >zbliżoną do prędkości światała (lub większą).
No niestety. Ani antygrawitacja, ani "tunele" czasoprzestrzenne, ani antymateria, ani napędy jonowe. Jeszcze nie i dłuuuuuugo nie. Nawet nie wiadomo czy kiedykolwiek. Na razie doskonalimy, co prawda powoli, ale silniki wykorzystujące reakcję na akcję opartą na chemii starego poczciwego pana Izaaka Newtona prekursora mechaniki klasycznej. A to nie daje żadnych szans na dalekie podróże. No to pozdrawiam.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
 | | Max Golonko (1811 punktów) | Mylisz się, na ludziach robiono. www.prison(*)dy_moralne_moga_byc,p722562039Neurolodzy MIT wykazali, że mogą wpływać na moralne sądy ludzi przez zakłócenie konkretnego regionu mózgu - co pozwala odkryć jak mózg konstruuje moralność. Aby dokonać moralnych osądów na temat innych ludzi, często musimy rozpoznać ich intencje - zdolność znaną jako "teoria umysłu". Na przykład, jeśli myśliwy strzela do swojego przyjaciela, podczas polowania, musimy wiedzieć, co myśliwy myślał: Czy skrycie był zazdrosny, czy też po prostu pomylił przyjaciela z kaczką? Poprzednie badania wykazały, że prawe skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe mózgu (TPJ) jest wysoce aktywne, gdy myślimy o intencjach innych ludzi, ich myślach i przekonaniach. W najnowszym badaniu, naukowcy zakłócili aktywność w TPJ przez indukowanie prądu w mózgu przy użyciu pola magnetycznego stosowanego na skórę głowy. Odkryli oni, że zdolność badanych osób do ocen moralnych, które wymagają zrozumienia intencji innych ludzi - na przykład, przy ocenie nieudanej próby morderstwa - została osłabiona. [...] Studium oferuje "uderzające dowody", że TPJ, znajdujące się na powierzchni mózgu nad i za prawym uchem, ma kluczowe znaczenie dla dokonywania ocen moralnych, mówi Liane Young, główny autor pracy. Jest to także zaskakujące, ponieważ w normalnych warunkach ludzie są bardzo pewni siebie i konsekwentni w tego rodzaju moralnych osądach... [...] W jednym z doświadczeń, przed rozpoczęciem testu ochotników poddano działaniu przez 25 minut przezczaszkowej stymulacji magnetycznej TMS. W teście czytali szereg scenariuszy i dokonywali moralnych ocen bohaterów w skali od 1 (całkowicie zabronione) do 7 (całkowicie dopuszczalne). W drugim eksperymencie, TMS stosowano na 500 milisekund w momencie, gdy osoba została poproszona o ocenę moralną. W obu eksperymentach, naukowcy odkryli, że gdy TPJ został zakłócony, badani byli bardziej skłonni oceniać nieudane próby dokonania przestępstwa za moralnie dopuszczalne. www.eureka(*)ses/2010-03/miot-mjc032510.phpMiłego wieczoru
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | > Mylisz się, na ludziach robiono.> www.prison(*)dy_moralne_moga_byc,p722562039Kiedy sprawa dociekających badań nad pracą mózgu ludzkiego dotarła do mnie były to czasy niedługo po II wojnie światowej(10-15 lat). Wtedy nie ocena moralna zachowań była celem doświadczeń, ale w ogóle jak mozg reaguje na duże pole magnetyczne. I to miałem na myśli pisząc o zakłócaniu/"demontowaniu" pracy neuronów przez czynniki zewnętrzne. > Neurolodzy MIT wykazali, że mogą wpływać na moralne sądy ludzi przez zakłócenie konkretnego regionu mózgu - co pozwala odkryć jak mózg konstruuje moralność.Problem w tym, że fali elektromagnetycznej, oddziaływującej na mózg nie można było "ukierunkować" i "wycelować" w określone partie/części mózgu. Nie można z powodów naturalnych, prawa rozchodzenia się fal. Cały mózg był narażony na działanie fal em. Dziś postęp w dziedzinie techniki słabych prądów jest nieporównywalnie wyższy niż wtedy gdy zaczęto się interesować jak mózg pracuje. Stosowano intuicyjne metody inwazyjne. Np. w ciężkich przypadkach padaczki, efekt rozcięcia nitki neuronów łączących obie półkule mózgowe przynosił poprawę w stanie chorobowym. Niestety pacjent taki miał problemy z kojarzeniem pewnych zdarzeń. > Poprzednie badania wykazały, że prawe skrzyżowanie skroniowo-ciemieniowe mózgu (TPJ) jest wysoce aktywne, gdy myślimy o intencjach innych ludzi, ich myślach i przekonaniach. W najnowszym badaniu, naukowcy zakłócili aktywność w TPJ przez indukowanie prądu w mózgu przy użyciu pola magnetycznego stosowanego na skórę głowy.Właśnie o tym piszę, że pola magnetycznego nie można stosować selektywnie do obszaru tylko skóry, bo wytwarzane pole zewnętrzne nie zatrzymuje się na skórze ale przenika także przez mózg. A istota sprawy ukryta jest w czułości i selektywności odpowiednich sensorów odczytujących, umieszczanych na skórze głowy jak i mocy wytwarzanego sztucznie pola zewnętrznego jak i jego częstotliwości i kształtu przebiegów. > [...] Studium oferuje "uderzające dowody", że TPJ, znajdujące się na powierzchni mózgu nad i za prawym uchem, ma kluczowe znaczenie dla dokonywania ocen moralnych, mówi Liane Young, główny autor pracy. Jest to także zaskakujące, ponieważ w normalnych warunkach ludzie są bardzo pewni siebie i konsekwentni w tego rodzaju moralnych osądach...Chyba traktujesz to jako ciekawostkę i niekoniecznie fantazję. Na dzień dzisiejszy potrafimy określić wzrost aktywności pewnych części mózgu przy określonych procesach pracy mózgu wymuszonych czynnikami zewnętrznymi. Np. gdzie jest i jak działa mechanizm utrzymywania i kontroli stałej temperatury ciała? Bo na pewno w mózgu który robi to bez naszej świadomej ingerencji. A zmiana lub zakłócanie ocen moralnych to jest naprawdę subtelność o wiele większa. Czy pozostała część mózgu wtedy odpoczywa lub nie bierze tak aktywnego udziału w jego pracy? Czy pozostała część mózgu nie wspomaga tych partii biorących udział w rozwiązaniu problemu moralności? Trudno powiedzieć na dzień dzisiejszy. Nie jestem neurologiem. > [...] W jednym z doświadczeń, przed rozpoczęciem testu ochotników poddano działaniu przez 25 minut przezczaszkowej stymulacji magnetycznej TMS. W teście czytali szereg scenariuszy i dokonywali moralnych ocen bohaterów w skali od 1 (całkowicie zabronione) do 7 (całkowicie dopuszczalne).> W drugim eksperymencie, TMS stosowano na 500 milisekund w momencie, gdy osoba została poproszona o ocenę moralną.> W obu eksperymentach, naukowcy odkryli, że gdy TPJ został zakłócony, badani byli bardziej skłonni oceniać nieudane próby dokonania przestępstwa za moralnie dopuszczalne.> www.eureka(*)ses/2010-03/miot-mjc032510.phpPozdrawiam i witam o wczesnym poranku życząc miłego dnia.
Jednak jestem lepszy niż moja reputacja. Cholera! A może gorszy?
|
|
| Max Golonko (1811 punktów) | Rozszerzając nieco moją pierwszą wypowiedź napiszę, że konsekwencje mechaniki kwantowej niestety wykluczają podróżowanie ludzi z prędkościami bardzo bliskimi prędkości światła (lub większymi - to już cała fizyka wyklucza). Nie tylko dlatego, że nawet w teoretycznie pustej przestrzeni rakieta dozna napromieniowania ale także dlatego że w przestrzeni miedzygwiezdnej jest wszędzie niby mało ale trochę protonów (na metr sześcienny) i od nich to już rakieta dozna sporego napromieniowania (korpuskulanego) i się przegrzeje. Ciekawostką jest, że o ile pyły zasłaniają nam kawałki naszej galaktyki w świetle widzialnym (jako tak zwane ciemne mgławice) to wspomniane protony międzygwiezdne już mniej. Oznacza to, że mimo, że widzimy jakaś gwiazdę to rakieta, która poleci po linii naszego wzroku jednak ma co zgarniać [  ] Światło potrafi w pewnym stopniu omijać te protony rakieta NIE. Miłego poranka
|
|
 | 1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) | > Światło potrafi w pewnym stopniu omijać te protony rakieta NIE.NO może to zbyt kolokwialne (omijać protony), po prostu prawdopodobieństwo oddziaływania fotonu z protonem promieniowania kosmicznego jest stosunkowo małe i silnie zależy od energii takiego potencjalnego zderzenia foton - proton. Inaczej to wygląda to natomiast w przypadku pyłu kosmicznego i stąd widzimy pewne ciemne obszary na niebie galaktycznym: spiff.rit.(*)ectures/ism_dust/ism_dust.html
|
|
|  | | Max Golonko (1811 punktów) | Dzieki za to uzupełnienie.
Możesz to rozwinąć?
Po pierwsze. Jakie najciekawsze rzeczy dostrzegasz w podlinkowanym przez Ciebie materiale (dla słabych z angielskiego)?
Po dugie. Czy nie ma pewnej analogii, a nawet tożsamości zjawiska: Ponoć bardzo małe drobiny nie zobaczymy w mikroskopie optycznym gdy długość fali takiego światła jest ileś razy większa niż rozmiar takiej drobiny ?
p.s. Całkiem świadomie użyłem kolokwializmu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacholek (5699 punktów) | >Dzieki za to uzupełnienie. >Możesz to rozwinąć? Oddziaływanie światła z materia międzygwiazdową to złożony proces, co jest dyskutowane w zalinkowanym artykule. My doświadczamy pewne aspekty oddziaływania światła widzialnego z atmosferą obserwując zmiany kolorystyczne Słońca w zależności od jego położenia nad horyzontem (zmiana grubości przenikanej atmosfery). W przestrzeni kosmicznej materia jest znacznie bardziej rozrzedzona więc i efekty absorpcji są znacznie subtelniejsze. Oprócz super rozrzedzonego gazu (głównie wodoru) występuje także pył który też powoduje rozpraszanie i absorpcję światła tyle że rządzą tu nieco inne regularności. Wreszcie mamy promieniowanie kosmiczne i oddziaływania wysokich energii fotonów z protonami i lekkimi jądrami gdzie znowu obowiązują inne reguły gry jak np. zależność prawdopodobieństwa oddziaływania od energii systemu foton - jądro. Przestrzeń kosmiczna jest "pusta" ale przy pokonywaniu odległości kosmologicznych wszystkie te potencjalne oddziaływania fotonów nabierają znaczenia jeśli chcemy precyzyjnie odtwarzać strukturę i własności kosmosu na podstawie obserwacji optycznych. Pozdrawiam of course.
|
|
1 na 1 astrofoton (199 punktów) (zablokowany) | >Model standardowy, z wszystkimi jego NIEINTUICYJNYMI osobliwościami, znakomicie potwierdza się w eksperymentach.
Przecież tak musi być. Gdyby było inaczej, znaczy niezgodnie z eksperymentami, wówczas zostałyby momentalnie dodane odpowiednie korekty; jak np. epicykle, tudzież: half-spiny, nieoznaczoność, splątania, itp., które eliminowałby wszelkie niezgodności.
Tak samo funkcjonował model geocentryczny - przez ponad tysiąc lat! a i płaska ziemia.. na 4-eh wielorybach, czy też na 88-u szczurach, a może na 777-u wszach rogatych... nieważne.
Wszelkie solidnie utrwalone pseudonaukowe urojenia są zgodne z eksperymentami... bo na tym polega.. nauka, HAHA!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|