Racjonalista - Strona głównaDo treści
Być dla innych świadectwem to nie znaczy nawracać

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
04-10-2013 14:05Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Być dla innych świadectwem to nie znaczy nawracać
Ocena -3 na 3
Każdy człowiek ma prawo do własnych, osobistych wierzeń i nikt nie ma prawa nikogo nawracać. W teorii to stwierdzenie, dla większości jest niby oczywiste ale czy to pokrywa się z praktyką? Jakże często wiemy lepiej, co jest dla innych dobre.

Kiedy człowiek jest pokorny, grzeczny i jego wiara wynika z wewnątrz nie czuje potrzeby aby zmieniać innych na swoją modłę. Stara się być po prostu żywym świadectwem poprzez swoje czyny.

Jeśli ktoś widzi grzeczną osobę to sobie myśli " Kurcze, zachodzi podejrzenie, że to co mówi jest czymś dobrym, bo kiedyś był taki zarozumiały a teraz jakby trochę wyszlachetniał, spokorniał". I wtedy ktoś obserwując taki dobry przykład, może stwierdzić, że on też przyjmie sposób i styl życia takiej osoby. Ale robi to sam z siebie bo uważa, że to jest dla niego dobre. Chce aby rzeczy będące udziałem tej osoby stały się także jego udziałem. Ta osoba jest dla niego pewną inspiracją ale w żaden sposób nie przekonuje go i nie narzuca mu swoich poglądów. To tak jak ktoś kupuje ten sam model samochodu bo widzi, że jego sąsiad jeździ już nim wiele lat i nie ma żadnych usterek. To tak jak jedna gospodyni pyta drugą o przepisy bo była u niej na obiedzie i chce dla gości przyrządzić to samo. To tak kiedy ktoś widzi, że sąsiad ma piękny ogród i wypytuje go co ma zrobić aby u siebie stworzyć podobny. Kiedy ktoś pyta kucharza czy piekarza o jego sekrety bo chce upiec dobry i pyszny chleb, do tego zdrowy i pożywny.

A co ludzie widzą kiedy patrzą na religijnych, w przypadku naszego kraju katolickich nauczycieli moralności? Nie dziwne, że odwracają głowę i nie chcą takiego przykładu. Oczywiście mogą iść do nich na korepetycje z biznesu ale na pewno nie z pokory i Boga.

Przede wszystkim kapłani tych religii sami się do tych nauk nie stosują bo proste nakazy i wartości zamienili na zewnętrzne ceremonie. A Jezus mówił "Króletwo Boga jest w nas" a nie w drewnianych świątynich. To o nasze wnętrze i o czystość naszych myśli, serca, umysłu mamy dbać bo to jest jedyna świątynia Boga. Jest nią nasza wieczna dusza, nasz umysł, nasze ciało a nie materialne budynki. " Aby wejść do Królestwa niebieskiego trzeba stać się spowrotem jak dziecko", "Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne... ".

Kiedyś było tak, że to mądrzejszy uczył głupszego np. nauczyciel w szkole. W tym wypadku bardziej doskonały i pokorny powinien uczyć tego zagubionego i próżnego. Jest jednak inaczej - materialistyczny i pełen zadufania kler ma nauczać jakichkolwiek wartości? To często katolicy i wyznawcy innych religii mogliby uczuć pokory swoich rzekomych nauczycieli. Jest to całkowite odwrócenie i wymieszanie pojęć. Uczyć można się tylko od lepszego od siebie, który swoim zachowaniem daje namacalny przykład, że to co głosi jest prawdą.

Dlatego w moim odczuciu w kwestii moralności jedynymi autorytetami powinni być dla nas rodzice, dziadkowie - od dziecka mamy możliwość obserwowania na ile to co mówią pokrywa się z prawdą. Chociaż nie wszystko możemy dostrzec to właśnie ich najbardziej znamy spośród ludzi nam bliskich. Jednak nawet i oni mają swoje grzeszki i niedociągnięcia.

Religia za to utrwala schemat który gruntuje w ludziach opieranie się na tzw. autorytetach, na dorobku ludzi, których nigdy nie poznaliśmy, nie spotkaliśmy się z nimi więc nie mamy możliwości zrewidowania prawdziwości tego co głoszą. Mamy ślepo wierzyć i brać wszystko za pewnik.
To się nazywa wiarą. Nie jest to jednak ogromna naiwność? Czym jest tak na prawdę wiara?

Czy nie jest to wewnętrzna moc człowieka, która sprawia, że dąży on do doskonałości i potrafi wzbić się ponad swoje ograniczenia, przełamać jakieś niedogodności? Że jest silny wewnętrznie i nie poddaje się przy byle problemie? Że potrafi wdrożyć w działanie swoje poglądy i wartości? Że po prostu żyje tym co mówi?
To jest wiara. Wiarą jest także głębokie przekonanie, że istnieje coś więcej niż ten świat materialny, że istnieje coś poza czasem i przestrzenią. Że jest Bóg, ojciec każdej duszy. Czy jednak do tego Boga może zaprowadzić jakiś dawny Mistrz, który był na tym świecie i z niego odszedł? Jak mamy się od niego cokolwiek nauczyć skoro nie mamy możliwości obcowania z nim?

CDN.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Jezus mówił podobno,że dopóki jest na świecie jest jego światłością. Nie mówił jednak, że na zawsze. Jeśli tą światlością są księża to ja za taką światłość i taki drogowskaz dziękuję. Z inspiracji szczątkowych i skrzywionych nauk dawnych Mistrzów powstały religie. Jednak te szczątkowe informacje nie mają mocy, nie potrafią uleczyć tak jak Jezus, który był żyjącym w ciele nauczycielem, oświeconym, Bogiem.

Religie zagospodarowały tą przestrzeń ale czy zewnętrzne rytuały (często mechaniczne modlitwy) mogą dać nam uwolenienie, zbawienie? Czy nie jest to ucieczka? Dlaczego ludzie tak rzadko spoglądają w swoje własne wnętrze na rzecz tych zewnętrznych praktyk? Czego sie boją? Czy nie samych siebie i konfrontacji z własnymi demonami i słabościami?

Przekonują do swoich poglądów i nawracają innych ludzie, którzy sami potrzebują tego nawrócenia. Którzy uciekają przed własnymi demonami. Czynią tak ludzie, którzy sami z siebie nie potrafią żyć w zgodzie z tym w co podobno wierzą. Dlatego chcieliby zmienić cały świat na podobieństwo swojej własnej słabej wiary.
Wtedy taki świat jest odbiciem tego czego nie mogą znaleźć w sobie. M.in. z tego powodu, chrześcijaństwo jest tak ekspansywne.

Religijny misjonarze sami pchają się w niebezpieczne rejony świata, gdzie nikt ich nie chce. Tam ludzie od wieków mają swoje własne wierzenia, kulturę, tradycję, wcale nie gorszą od tej chrześcijańskiej. A nawet gdyby nasza była lepsza to mają prawo do własnej odrębności. Misjonarze wędrują zawsze tam gdzie wpierw światowe siły zbrojne wydepczą drogę, zrobią grunt dla religijnej ideologii. Tak działo się już nie raz w przeszłości np. w czasach hiszpańskiej konkwisty.
Nie bez przyczyny to w tamte rejony, do Ameryki Łacińskiej uciekali naziści, którym wydatnie pomagał Watykan.

W ten sposób zachodnie społeczeństwa niszczą tamtejsze kultury, przez co tracą one swoją tożsamość na rzecz tej zachodniej. Czy to dobre świadectwo o naszej cywilizacji?
04-10-2013 19:31 
 Ocena 8 na 8
Dariusz Godyń (2403 punktów)
>Jezus mówił podobno,że dopóki jest na świecie jest jego światłością. Nie mówił jednak, że na zawsze. Jeśli tą światlością są księża to ja za taką światłość i taki drogowskaz dziękuję. Z inspiracji szczątkowych i skrzywionych nauk dawnych Mistrzów powstały religie. Jednak te szczątkowe informacje nie mają mocy, nie potrafią uleczyć tak jak Jezus, który był żyjącym w ciele nauczycielem, oświeconym, Bogiem.
Człowieku czy Ty urwałeś się z choinki? Ten Jezus odmówił Ci łaski światłości, że wypisujesz brednie na portalu racjonalistów. Nie potrzebujemy Jezusów, religii i światłości, która rzekomo z nich wynika.
04-10-2013 20:43 
 0 na 4
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
No tak, już widzę w czym rzecz. Pojęcie kultury na tym portalu jest swoiście pojmowane. Ważne aby być po tej słusznej stronie, wtedy można kpić. Jakbym przemienił się na ateistę - racjonalistę to pewnie mod dałby mi święty spokój. A co do mojego tekstu to niewiele z niego jak widać zrozumiałeś, emocje zasłaniają Ci myślenie.
04-10-2013 20:51 
 Ocena 8 na 8
Dariusz Godyń (2403 punktów)
>No tak, już widzę w czym rzecz. Pojęcie kultury na tym portalu jest swoiście pojmowane. Ważne aby być po tej słusznej stronie, wtedy można kpić. Jakbym przemienił się na ateistę - racjonalistę to pewnie mod dałby mi święty spokój. A co do mojego tekstu to niewiele z niego jak widać zrozumiałeś, emocje zasłaniają Ci myślenie.
Już wielu nawiedzonych grafomanów nas odwiedzało, nie jesteś pierwszy.
04-10-2013 20:58 
 Ocena-3 na 3
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Najpierw zapoznaj się z tym co znaczy pojęcie "grafomanii". Jeśli już przeczytasz, nie znajdziesz tam nic o odmiennych poglądach niż Twoje. Polecam więc nie używać słów, których się nie rozumie. A jeśli już krytykujesz, to rób to konstruktywnie, czyli napisz np. dlaczego powinno się nawracać innych na swoje przekonania. Zaraz się okaże, że jesteś tak samo nietolerancyjny jak katolik, którego nie cierpisz. Ja katolikiem nie jestem.
05-10-2013 07:03 
 Ocena 3 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
> Zaraz się okaże, że jesteś tak samo nietolerancyjny jak katolik, którego nie cierpisz. Ja katolikiem nie jestem.

Dlaczego prowadzący tu krucjatę religianci tak często wypierają się swojej wiary? Czy nie są podobni do Piotra, który też się zaparł Jezusa?
05-10-2013 09:59 
 Ocena-2 na 2
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Kto tu jest niewolnikiem katolickich bajek o Piotrze i jego wyparciu? Ja czy Ty ? Jeśli nie widzisz do czego posłużyła mi postać Jezusa, w tekście o nawracaniu i KK to już nic na to nie poradzę. Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Ale dla ścisłości - uważam, że Jezus był postacią autentyczną chociaż religie przeorobiły jego nauki dla swoich własnych potrzeb. Tak samo jak zostały przerobione nauki Buddy czy Mahometa. Musiałbyś co nieco poczytać i mieć bardziej otwarty umysł. Np. o sufizmie, który mówi o dżihadzie jako walce z własnym ego i jego słabościami. Islam niestety zamienił te nauki dla celów ideologiczych. Wszystkie religie są biznesami i bagnem materializmu, z prostymi i uniwersalnymi naukami tych Mistrzów nie mają nic wspólnego. Więc może się postaraj aby uszyć mi bardziej adekwatną etykietkę. To wiele ułatwia prawda?

Jestem osobą wierzącą w Boga a nie w religię, jestem za świeckim państwem i uważam, że lepiej być ateistą niż dawać się oszukiwać religii. Wyjdzie zaraz, że "racjonaliści" też mają jakieś paranoje i boją się, że ktoś zainfekuje ich umysł. Mechanizmy obronne prawie jak u katolików.
05-10-2013 10:40 
 Ocena 5 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
> Jestem osobą wierzącą w Boga a nie w religię,

Przyznajesz, że jesteś religijny. Wiara w boga, to religia. Nie musisz wierzyć w religię, podobnie jak nie musisz wierzyć w człowieka, żeby być człowiekiem.

> jestem za świeckim państwem

Nie możesz być, bo to jest niezgodne z Twoimi przekonaniami, a w szczególności z wiarą w boga.

> i uważam, że lepiej być ateistą niż dawać się oszukiwać religii.

Kłamiesz. Sam się dajesz oszukiwać religii, bo wierzysz w boga.
05-10-2013 10:43 
 Ocena-2 na 2
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
A niby to jakiej religii? Widzę, że nie warto rozmawiać bo piszą tu osoby bardzo nietolerancyjne -"prawdziwi racjonaliści" z krwi i kości. Podobnie jak prawdziwi katolicy wiedzą wszystko najlepiej.
05-10-2013 10:51 
 Ocena-3 na 3
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
A niby to jakiej religii? Widzę, że nie warto rozmawiać bo piszą tu osoby bardzo nietolerancyjne -"prawdziwi racjonaliści" z krwi i kości. Podobnie jak prawdziwi katolicy wiedzą wszystko najlepiej.

Reszty nie będę komentował bo nawet nie warto - każdy może mieć swoją wiarę czy niewiarę - ja do Twojej nic nie mam. Nie rozumiem więc dlaczego moja wiara Cię razi? Świeckie państwo to państwo laickie a nie ateistyczne, państwo różnorodne, gdzie każdy ma prawo do swoich poglądów, pod warunkiem, że nikomu niczego nie narzuca. Jeśli przez religię rozumiesz płacenie na kler i uczestnictwo w religijnych rytuałach to religijny nie jestem a jeśli na siłę chcesz mi wmwówić, że przez wiarę Boga jestem religijny to bardzo proszę. Życzę więcej tolerancji.
05-10-2013 14:31 
 Ocena 6 na 6
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Reszty nie będę komentował bo nawet nie warto - każdy może mieć swoją wiarę czy niewiarę - ja do Twojej nic nie mam. Nie rozumiem więc dlaczego moja wiara Cię razi? Świeckie państwo to państwo laickie a nie ateistyczne,

Nie razi, ale jest objawem tego że jesteś nieracjonalny, naiwnie wierzysz w dziecinne bajki i co gorsza jesteś z tego zadowolony. Wstyd.

> państwo różnorodne, gdzie każdy ma prawo do swoich poglądów, pod warunkiem, że nikomu niczego nie narzuca.

Nie narzucam. Prezentuję swoje poglądy, a Ty nawet nie musisz ich czytać. Gdybym wymuszał prawnie pewne działania, jak to robią katolicy, to wtedy mówimy o wymuszaniu.

> Jeśli przez religię rozumiesz płacenie na kler i uczestnictwo w religijnych rytuałach to religijny nie jestem a jeśli na siłę chcesz mi wmwówić, że przez wiarę Boga jestem religijny to bardzo proszę. Życzę więcej tolerancji.

Bycie religijnym oznacza uczestnictwo w obrzędach i system wierzeń. To, że nie uczestniczysz nie pozbawia Cię drugiej cechy uprawniającej do użycia wobec Ciebie tego epitetu.
05-10-2013 16:01 
 0 na 2
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
To ty kpisz z mojej wiary, ja z Twojego ateizmu nie kpię. Poglądy są dla mnie nieważne - tylko to jakimi jesteśmy ludźmi - kulturalnymi, grzecznymi. To zawarłem w swoim wpisie. Tobie to jest obce.
Więcej dyskutował nie będę bo wystarczająco pokazałeś swój "poziom".
maruda (5550 punktów)
Nie rozumiem czemu tu spamujesz, nie lepiej założyć własnego bloga dla takich tekstów?

wiadomosci(*)66,270154,117494259,watek.html

wiadomosci(*)at,wid,16032974,wiadomosc.html
04-10-2013 16:27 
 0 na 2
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Nick chyba edekwatny do tekstu Jednak - mój tekst bez rozwinięcia zajmuje tyle samo co inne. Więc chyba razi Cię treść w nim zawarta. Cóż - ludzie mają różne poglądy. Jeśli więc nie masz ochoty czytać to nie musisz! Pozdrawiam, Kamil

Mod:
Nie zwykliśmy sobie na tym forum pozwalać na podobne uwagi w stosunku do pseudonimów rozmówców. Nie rób tego więcej.
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
Skoro liczy się dawanie świadectwa, a nie nawracanie, to w jakim celu wklejasz te misjonarskie wypociny ?

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
04-10-2013 21:57 
 Ocena-1 na 3
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
A kogo i do czego niby nawracam tym tekstem? Oświecisz mnie?
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Każdy człowiek ma prawo do własnych, osobistych wierzeń i nikt nie ma prawa nikogo nawracać.

Problem w tym, że rzeczywistość jest wyłącznie jedna. Czy nie potrafisz na tej podstawie wyciągnąć prostego wniosku, że te "osobiste wierzenia" to zwykłe oszołomstwo kompletnie od tejże rzeczywistości oderwane?

> Kiedy człowiek jest pokorny, grzeczny i jego wiara wynika z wewnątrz nie czuje potrzeby aby zmieniać innych na swoją modłę.

Boję się, że taka osoba nie czuje również wielu innych potrzeb. W szczególności potrzeby zdobywania wiedzy - jemu wystarczy już ta cała "modła" i egzystencja przesiąknięta urojeniami.

>Stara się być po prostu żywym świadectwem poprzez swoje czyny.

Świadectwem czego? Tego, że można być ignorantem, intelektualnym leniem i żyć urojeniami? Ano można... To się zdarza dosyć często.

>Uczyć można się tylko od lepszego od siebie, który swoim zachowaniem
>daje namacalny przykład, że to co głosi jest prawdą.

Dawno nie widziałem, żeby ktoś wyciągnął równie kuriozalny wniosek. To na jaką cholerę świat wydaje miliardy na badania naukowe? Lepiej popatrzmy na to jak się zachowujemy - poznamy całą prawdę o wszechświecie.

Podsumowując:
Cały tekst to niestety spory chaos i miejscami okropny bełkot, z którym trudno polemizować, gdyż nie sposób się do tego odnieść. Gdybym był Twoim nauczycielem polskiego, to pewnie mierny na szynach byłby maksymalną oceną jaką uczciwie mógłbym wystawić, ale...

Widać, że ćwiczysz umysł i próbujesz analizować to co Cię otacza. Idź za ciosem i odstaw póki co pisanie, a zamiast tego weź się za czytanie.
05-10-2013 20:31 
 Ocena-5 na 7
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Nie odpowiadam za Twoje lęki. Tak więc daruj sobie swoje własne projekcje pod moim adresem bo mnie nie znasz. Ja nie używam arumentów ad personam. Arogancja do nikąd Cię nie zaprowadzi.

Polecam film na yt " Akasha - inner world, outer world"- może się skusisz bo nie podejrzewam abyś cokolwiek czytał. Oszołomstwem ewolucjonistów jest np. twierdzenie, że świadomość powstała w twardej materii. Ale nie będę się rozpisywał bo mnie zakrzyczysz. Twój guru Dawkins (mylę się?) sam w jakiejś dyskusji z angielskim arcybiskupem stwierdził, że nie ma pojęcia skąd wzięłą się świadomość. Znajdź sobie na yt. Zaraz dodał - "ale nauka niebawem to odkryje". Cóż - pojęcie świadomości to drobnostka w teorii ewolucji- takie tam nic nie znaczące brakujace ogniwo. A to, że akurat odróżnia nas ona od zwierząt - phi, kto by się przejmował. Ignorancja ewolucjonistów jest przecież taka słodka. Adios!
06-10-2013 00:17 
 Ocena 8 na 8
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Nie odpowiadam za Twoje lęki. Tak więc daruj sobie swoje własne projekcje pod moim adresem bo mnie nie znasz. Ja nie używam arumentów ad personam. Arogancja do nikąd Cię nie zaprowadzi.
> Polecam film na yt " Akasha - inner world, outer world"- może się skusisz bo nie podejrzewam abyś cokolwiek czytał. Oszołomstwem ewolucjonistów jest np. twierdzenie, że świadomość powstała w twardej materii. Ale nie będę się rozpisywał bo mnie zakrzyczysz. Twój guru Dawkins (mylę się?) sam w jakiejś dyskusji z angielskim arcybiskupem stwierdził, że nie ma pojęcia skąd wzięłą się świadomość. Znajdź sobie na yt. Zaraz dodał - "ale nauka niebawem to odkryje". Cóż - pojęcie świadomości to drobnostka w teorii ewolucji- takie tam nic nie znaczące brakujace ogniwo. A to, że akurat odróżnia nas ona od zwierząt - phi, kto by się przejmował. Ignorancja ewolucjonistów jest przecież taka słodka. Adios!

Pochwaliłem Cię w moim poprzednim wpisie ponieważ dostrzegłem w Twoim tekście pewne symptomy racjonalnego myślenia. Niestety przyćmiłeś je właśnie prymitywnym językiem, intelektualną płycizną, i niechęcią do dyskusji (a odniosłem się do pewnych fragmentów Twojego tekstu, żeby pokazać Ci błędy w rozumowaniu).
Widać to forum nie jest dla Ciebie, jeśli nie radzisz sobie z przyjmowaniem krytyki. Kilka osób zwróciło Ci uwagę, że Twój tekst jest mocno wydumany, a Ty udajesz, że Cię głaszczą po głowie. Za bełkot oklasków tu nie dają. Teraz zastanów się jak Twoje słowne wycieczki mają się do pokory i grzeczności o których tyle pisałeś.

Nawiązując do tematu Twojego wątku, powiem, że nikogo tu nie nawróciłeś, ale świadectwem dla innych to owszem jesteś - dla obecnych tu forumowiczów świadectwem intelektualnego lenistwa, nieoczytania i braku pokory.

Szczera uwaga na koniec: Bardzo dużo Ci jeszcze brakuje, żeby polemizować z większością tutejszych forumowiczów i właśnie dlatego tak mało osób wypowiedziało się w tym wątku. Jak już wcześniej napisałem - właściwie nie wiadomo jak się do tego Twojego zbioru chaotycznych przemyśleń odnieść. Czytając coś takiego odnosi się wrażenie, że napisał to jakiś uczeń gimnazjum, który poza Dawkinsem, niedzielnymi kazaniami Franciszka i kilkoma filmami z YouTube'a nie zgłębił już zbyt wiele ponad te treści.

Czy tylko ja odniosłem takie wrażenie?
06-10-2013 11:24 
 Ocena-3 na 3
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Masz rację - to tylko wrażenie. A co do Franciszka - płytkość Twojego "racjonalnego" myślenia mnie poraża. W swoim tekście miałbym krytykować KK i być jednocześnie katolikiem? Dla mnie to co nazywamy Bogiem, jest stanem bezkształtnej, bezforemnej, superświadomości, ponad czasem i przestrzenią, ponad światem form i zmian. Można więc powiedzieć (niektórzy cierpią na manię szufladkowania), że jestem deistą. Jestem przekonany, że istnieje reinkarnacja (tak jak Ty jesteś przekonany, że istnieje ewolucja) a my podlegamy prawu karmy. Teraz możesz sobie używać i wytykać mi rzekome absurdy tej wiary, która jest prawem przyczyny i skutku. Ewolucja oczywiście istnieje ale jest to ewolucja świadomości a nie form. Wiem, że na rzeczową dyskusję Cię nie stać, jesteś zbyt zaślepiony i arogancki.

Tylko, że prawo przyczyny i skutku jest faktem (bo obserwujesz je na codzień - dlatego ludziom wydaje się, że istnieje pojęcie woli, czy nawet wolnej woli) choć z wyższego poziomu dualność tego świata jest iluzją umysłu, której podlegamy, tak jak przeszłość i przyszłość. Bo są to refleksje a nie coś realnego. Tak samo ten świat jest refleksją, kopią. O refleksjach, jaskini i cieniach pisał już Platon ale jak widać każdy interpretuje to jak chce. Podejrzewam jednak, że do Twojego "racjonalnego" umysłu i tak by nic nie trafiło, niektóre przypadki są beznadziejne. Masz przecież swoją wyrocznię czyli naukę - ona zawsze powie Ci jak masz myśleć. Np. jak interpretować Hieroglify z Abydos. A ja jestem takim heretykem i oszołomem, że nauce wierzę głównie tam gdzie teoria zamienia się w coś namacalnego - czyli w wynalazki. Reszta to ideologia. Póki nie zobaczę to nie uwierzę - czy to nie jedno z naczelnych haseł racjonalitów? A więc macie też swoją wiarę i swoich demagogów - nie wstydźcie się tego.

Polecam książkę Briana Hinesa " Życie jest sprawiedliwe"

Wychodzenie poza odbicia odbić

Jeżeli kosmos jest całością, to możesz słusznie zapytać: "Dlaczego wszystko wydaje się tak posiekane?" Być może poniższy, prosty eksperyment zapoczątkuje odpowiedź.

Stań przed dużym lustrem trzymając małe lusterko w dłoni zwrócone w kierunku swojego odbicia. Zobaczysz rękę trzymającą lusterko, które ukazywać będzie rękę trzymającą lusterko, w którym widać będzie rękę trzymającą lusterko i tak dalej pozornie bez końca. Zdumiewające! Jedna dłoń i jedno lustro wytworzyły to całe mnóstwo odbić. Oto jak zjawiska mogą oszukiwać.

Na podobnej zasadzie możemy pomyśleć sobie o świecie - zewnętrznym lub wewnętrznym w stosunku do nas - a następnie pomyśleć o tych myślach, po czym pomyśleć o myślach dotyczących tamtych myśli. Jeśli będziemy postępować dalej w tym stylu, to możemy zostać wielkim filozofem, wielkim teologiem lub wariatem. A mimo to, bez względu na to, jak długo i jak intensywnie będziemy zastanawiać się nad wizerunkami luster w lustrach oraz zagłębiać się w myślenie o myśleniu, prosta rzeczywistość tego, co leży u podstaw zjawisk będzie nas zwodzić.

Potrzebujemy zatem wyższej perspektywy.

Możesz sam sobie dostarczyć tego szerszego widzenia w przypadku lustra w lustrze wiedząc, że to ty wytwarzasz tę iluzję. Kiedy opuścisz rękę, wizerunki w wizerunkach znikają i zostajesz w obliczu pojedynczej rzeczywistości. Jednakże, gdy myślimy o myślach lub czujemy uczucia, sytuacja jest bardziej skomplikowana. Gdzie się podział ten punkt widokowy, w którym stojąc widzimy wyraźnie swoją własną jaźń?

I tu jest problem. W jaki sposób mam ustalić co to jest życie i jak mam w związku z tym żyć - w tym również jak mam się zachowywać w stosunku do innych form życia -skoro nie potrafię nawet ustalić, co lub kto robi ustalenia. Ta zagadka zmusza wielu do polegania na wierze, gdy chcą sobie udzielić odpowiedzi na najważniejsze pytania życiowe".
06-10-2013 11:12 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Oszołomstwem ewolucjonistów jest np. twierdzenie, że świadomość powstała w twardej materii. [...] A to, że akurat odróżnia nas ona od zwierząt - phi, kto by się przejmował.

A skąd wiesz, że zwierzęta nie mają świadomości? Czy to Twój Bóg Ci powiedział?
06-10-2013 11:30 
 Ocena-2 na 4
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Nie napisałem, że zwierzęta nie mają świadomości. Jest ona jednak na tyle uśpiona, że nie posiadają zdolności rozrożniania. W czasie snu, ludzka świadomość także jest zawężona i nadawany jest inny kontekst, podobnie jest ze zwierzętami. Wygodnie jednak ominąłeś to co pisałem na temat świadomości w kontekście ewolucji. To jest symptomatyczne, że jak ktoś nie potrafi dyskutować uczepi się jednego fragmentu.

Mod. Jesteś arogancki. Przychodzisz tu i oznajmiasz, że wszyscy są tępi, tylko Ty jeden jaśniejesz światłością. Bądź uprzejmy spuścić z tonu.
07-10-2013 08:06 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> Nie napisałem, że zwierzęta nie mają świadomości. Jest ona jednak na tyle uśpiona, że nie posiadają zdolności rozrożniania.

To nie jest prawda. Wiele zwierząt potrafi dostrzegać, analizować i reagować na rzeczywistość dużo dokładniej niż jest to w stane zrobić człowiek. Przykład: kot łapiący mysz. Nie twierdzę, że świadomość kota czy myszy jest taka sama jak człowieka, ale bezpodstawne założenie, że jest ona jakościowo gorsza jest zwykłym szowinizmem gatunkowym.

> Wygodnie jednak ominąłeś to co pisałem na temat świadomości w kontekście ewolucji. To jest symptomatyczne, że jak ktoś nie potrafi dyskutować uczepi się jednego fragmentu.

Do oczywistych bzdur zazwyczaj się nie odnoszę, bo każdy widzi czym są. Ale skoro się domagasz...

> Oszołomstwem ewolucjonistów jest np. twierdzenie, że świadomość powstała w twardej materii.

Co prawda nie w twardej lecz w miękkiej, ale niewątpliwie w materii powstała, bo mózg ludzki powstał na drodze ewolucji, a świadomość jest procesem zachodzącym w mózgu.
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Samoświadomość(myślenie o swoich myślach), refleksje są procesami zachodzącymi dzięki mózgowi ale świadomość nie bierze się z mózgu. Mózg jest jak hardware w komputerze. Umysł jest jak oprogramowanie, które przekazuje polecenia do ciała a dusza czyli świadomość sprawia, że może zaistnieć pojęcie woli. Dzięki woli jako człowiek możesz podjąć decyzję co dzisiaj zrobisz a czego nie zrobisz, czy wyjść na spacer czy zostać w domu. Zwierzęta tego nie potrafią. To dzięki świadomości człowiek potafi korzystać ze zgromadzonego zbioru informacji zdobytej w wyniku doświadczenia - u zwierząt nie ma czynnika, który potrafiłby racjonalnie ocenić wydarzenia i w konsekwencji uspokoić rozedrgany umysł. Innym językiem - zwierzęta żyją we własnej podświadomości. Człowiek jest już "piętro" wyżej ponieważ ma rozwiniętą osobowość. To ona jest filtrem dzięki, któremu możliwa jest selekcja bodźców ze świata zewnętrznego. A szowinizm gatunkowy sobie daruj bo to jest na prawdę śmieszne. Nie wiem co Ty chcesz wykazać - polemizujesz z brakiem samoświadomości i rozwiniętej inteligencji wśród zwierząt? Z tym, że nie mają etyki - bo to miałem na myśli pisząc o rozróżnianiu? Polemizujesz z tym, że nie znają one pojęcia czasu? Że nie są one trzciną myślącą? Że tylko człowiek może być twórcą? To nie żaden szowinizm ale oczywisty fakt. A z tym, że zwierzęta niektórymi umiejętnościami biją nas na głowę - z tym przecież nie polemizuję. Zauważ jednak, że każdy gatunek zwierząt wyspecjalizowany jest w jednej dziedzinie choć człowiek tą równowagę zaburzył przez posunięte do ekstremum pragnienia.
07-10-2013 10:20 
 Ocena 7 na 7
Marek Matejewski (3695 punktów)
>(...)świadomość nie bierze się z mózgu.

Bierze się z dupy.

>Mózg jest jak hardware w komputerze. Umysł jest jak oprogramowanie, które przekazuje polecenia do ciała a dusza czyli świadomość sprawia, że może zaistnieć pojęcie woli.

Dwie pozycje dla Ciebie:
Daniel Dennett - "Consciousness explained"
Steven Pinker - "How the mind works?"

>To dzięki świadomości człowiek potafi korzystać ze zgromadzonego zbioru informacji zdobytej w wyniku doświadczenia

Nie tylko człowiek, nie tylko...

>polemizujesz z brakiem samoświadomości i rozwiniętej inteligencji wśród zwierząt?

Owszem, polemizuję.

>Z tym, że nie mają etyki - bo to miałem na myśli pisząc o rozróżnianiu?

Nie mają etyki? Jak żeś wydumał takie twierdzenie?

>Polemizujesz z tym, że nie znają one pojęcia czasu?

A ja myślałem, że bociany dobrze wiedzą, kiedy grzać do Afryki.

>Że nie są one trzciną myślącą?

Nie są też "cymbałem brzmiącym" i "miedzią brzęczącą".

>Że tylko człowiek może być twórcą?

Co szczególnie przejawia się w budowlance czyż nie?
07-10-2013 11:25 
 Ocena-1 na 3
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Bardzo Ci współczuję. Nie napiszę jak katolik, że się za Ciebie pomodlę bo się nie modlę.
07-10-2013 10:36 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>a dusza (...) sprawia

Dusza, powiadasz?



"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Kamil Kończak (-27 punktów)
(zablokowany)
Tak - dusza to to samo co świadomość. Umysł jest jedynie kopią, narzędziem, oprogramowaniem. Cechą świadomości jest wola a cechą umysłu jest pragnienie, ponieważ kieruje się do świata zewnętrznego poprzez zmysły. Za pomocą uwagi, która jest charakterystyczna dla umysłu postrzegamy pewien wycinek rzeczywistości a nie całość zjawiska - problem obserwatora i przedmiotu.
07-10-2013 11:48 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Cechą świadomości jest wola a cechą umysłu jest pragnienie

Pan poeta, pan poeta...

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
Maryja panna (-14 punktów)
(zablokowany)
Przyjmowanie autorytetu moralnego od rodziców i dziadków niczym nie różni się od tego nabywanego poprzez indoktrynację religijną.

Jedno i drugie opiera się na wierze. Dziecko wierzy, ze rodzice są mądrzy, więc trzeba ich słuchać, żeby być mądrym.

Katolik wierzy, że ksiądz jest mądry. Więc trzeba się stosować do zaleceń kleru, żeby być mądrym.

Moralność ma o tyle sens, o ile wynika z wewnętrznego przekonania danego człowieka, że coś jest dobre lub złe. Moralność musi się opierać na wiedzy, a nie na wierze.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365