W drugim odcinku z serii "Czarujące cytaty" pozostawmy na chwilę muzyczny salon małżonków Léo przy ul. Mont-Blanc w Paryżu, do którego będzie jeszcze okazja powrócić, i to nie jednokrotnie, a za sprawą Szopena udajmy się w podróż w czasie i przestrzeni do Warszawy lat dwudziestych, trzydziestych i czterdziestych dwudziestego wieku. Dokonamy tego poprzez wielce, mam nadzieję, intrygującą wędrówkę, która powiedzie nas krętą, acz nigdy nie przerwaną, linią sukcesji uczniów, wiodącą od samego mistrza Fryderyka.
Podążmy więc z salonu państwa Léo za Szopenem do jego paryskiego mieszkania, by spotkać tam Karola Mikulego, Ormianina urodzonego w Czerniowcach, który w dwudziestym trzecim roku życia przybył do stolicy Francji tylko po to, by pod kierunkiem Szopena przez kilka lat zgłębiać tajniki gry fortepianowej. Z czasem Mikuli został podniesiony z pozycji ucznia do kogoś jakby asystenta Szopena, a gdy po trzech latach opuścił Paryż, stał się jednym z najzagorzalszych propagatorów muzyki Szopena w Europie.
Mikuli sam był utalentowanym pianistą i przez jakiś czas utrzymywał się z działalności koncertowej. Parał się również komponowaniem muzyki fortepianowej, kameralnej, wokalnej, orkiestrowej i chóralnej. Pod koniec lat pięćdziesiątych dziewiętnastego wieku Mikuli osiadł we Lwowie, gdzie objął kierownictwo nad tamtejszym konserwatorium, a z czasem dorobił się w tym mieście własnej szkoły muzycznej.
Ze względu na osobistą styczność z osobą Szopena oraz przygotowanie pierwszego na ziemiach polskich wydania wszystkich jego dzieł, Mikuli cieszył się opinią autorytatywnego szopenisty i szopenologa, choć pojęcia te nie były jeszcze znane jego współczesnym. Do uczniów Mikulego należały prawdziwe legendy polskiej pianistyki: Moriz Rosenthal, Raul Koczalski czy Mieczysław Horszowski, z których każdy później zasłużenie cieszył się na krajowych i zagranicznych estradach renomą niezrównanego interpretatora muzyki Szopena.
Tutaj też w linii sukcesji uczniów następuje wtajemniczenie w arkana sztuki Aleksandra Michałowskiego, który wcześniej uczył się gry fortepianowej w Berlinie u Ignaza Moschelesa (tego samego, który widywał Szopena w salonie u państwa Léo), a na początku lat siedemdziesiątych dziewiętnastego wieku zawitał do Lwowa, by w zakresie szopenistyki zdobywać kolejne stopnie wtajemniczenia u samego Mikulego.
O pianistycznym i pedagogicznym talencie Michałowskiego niech świadczy fakt, że w wieku lat zaledwie dwudziestu kilku objął klasę fortepianu w Instytucie Muzyki w Warszawie. Do końca długiego życia, a zmarł w 1938 roku w wieku 87 lat, Michałowski pozostawał znaczącą postacią polskiego życia muzycznego i kulturalnego w ogóle. Na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku położył trwałe zręby pod coś, co można by nazwać polską szkołą pianistyczną. Jeden z jego uczniów, Jerzy Żurawlew (z pochodzenia: po ojcu - pół-Rosjanin, a po matce - pół-Polak) walnie przyczynił się do zainicjowania Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.
W ten sposób dochodzimy do osoby, na którą chciano by w drugim odcinku serii "Czarujące cytaty", poświęconej wybitnym indywidualnościom żydowskiego pochodzenia, zwrócić szczególną uwagę.
Spośród wybitnych szopenistów wielu miało pochodzenie żydowskie, z już wspomnianych w niniejszym wątku - Mieczysław Horszowski czy Moriz Rosenthal, choć reprezentowali oni już środowiska Żydów zasymilowanych, o horyzontach znacznie szerszych niż granice wyznaniowych gett. Przedsiębiorczość, zmiana wyznania, wykształcenie czy działalność artystyczna były dla asymilujących się Żydów najszybszymi drogami społecznego awansu, a nawet - nobilitacji.
Pochodzenie żydowskie miała również Róża Etkin, laureatka trzeciej nagrody w I Konkursie Szopenowskim, dodajmy - laureatka najmłodsza w gronie laureatów pierwszej edycji konkursu.
Róża Etkin była kolejnym ogniwem w łańcuchu sukcesji uczniów, który prowadził do niej od samego Szopena, poprzez Mikulego i Michałowskiego. Nie w tym jednak była wyjątkowa, lecz pod względem skali uzdolnień, o których zaświadczać musi dziś bardzo skromna liczba jej zachowanych nagrań fonograficznych.
Róża Etkin miała obszerny repertuar, w którym nie wahała się umieszczać utworów kompozytorów współczesnych, choćby Rachmaninowa, Prokofiewa, Ravela, Skriabina i Szymanowskiego. Reprezentowała pokolenie pianistów polskich wskroś nowoczesnych, którzy ostatecznie porzucili zmanierowanie, efekciarstwo i dezynwolturę, jakie wcześniej powszechnie panowały w interpretowaniu muzyki romantycznej, w tym również dzieł Szopena. Studia w Niemczech u Moritza Mayera-Mahra i w Warszawie - u Zbigniewa Drzewieckiego prawdopodobnie przyczyniły się do tego, że Etkin w swoich interpretacjach utworów Szopena też odeszła zupełnie od wynaturzeń nieco dawniejszej pianistyki. Siłą oddziaływania swojego wykonawstwa Etkin zdołała uczynić to, co nadal tak pociąga współczesnego odbiorcę szopenowskich arcydzieł - droga do romantycznej ekspresji wiodła pod jej palcami zawsze poprzez iście klasyczną klarowność muzycznych idei.
|