Racjonalista - Strona głównaDo treści
Siła odśrodkowa (sztuczna grawitacja) na "stacji kosmicznej"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
29-09-2016 10:42KapteBadaAus (8 punktów)Siła odśrodkowa (sztuczna grawitacja) na "stacji kosmicznej"
Ocena 1 na 1
Czołem.
Chciałem odpowiedzieć w poniższym wątku, ale nie było to możliwe z racji przedawnienia.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,43505#w44193

Zastanawiam się, ile są warte wizje pojazdów kosmicznych wyposażonych w wirujący wokół własnej osi pierścień do wytwarzania siły odśrodkowej imitującej grawitację.
Sądzę, że w przestrzeni kosmicznej pozbawionej grawitacji takie rozwiązanie nie jest możliwe. Każde ciało będące wewnątrz wirującego pierścienia, a nie będące częścią jego konstrukcji lub solidnie przytwierdzone zostanie potraktowane jak kulki w maszynie losującej gry liczbowe.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

TyDraniu (6569 punktów)Odp: Siła odśrodkowa (sztuczna grawitacja) na stacji kosmicznej
Raczej jak pranie w bębnie pralki. Przy odpowiedniej prędkości jest dociskane do bębna i się nie przemieszcza.

Kulki w losowaniu są przedmuchiwane, a powierzchnia bębna jest gładka i stawia niewielki opór.
29-09-2016 12:55 
 Ocena 1 na 1
KapteBadaAus (8 punktów)
Czy wirujący bęben pralki, karuzela na placu zabaw, czy wirówka przeciążeniowa dla pilotów to skutek oddziaływania siły odśrodkowej jest taki sam... ale tu na Ziemi, gdzie mamy grawitację. W przestrzeni kosmicznej to nie zadziała, każde ciało będące luzem wewnątrz pierścienia obrotowego zostanie zmasakrowane.

Dla przykładu: cylinder o średnicy 20 metrów i ścianie bocznej 4 metry zawieszony w przestrzeni kosmicznej, nieruchomy, pusty w środku. Ludzie wewnątrz swobodnie lewitują. Po wprowadzeniu cylindra w ruch obrotowy wokół własnej osi ludzie wewnątrz nadal lewitują. Co się stanie, gdy ktoś zbliży się do ściany wirującego cylindra z zamiarem jej dotknięcia? Zostanie poturbowany. Będzie się turlał i obijał. Żadna siła go nie przyciągnie do zewnętrznej ściany cylindra, chyba, że zostanie trwale do niej przytwierdzony.

W porównaniu do kulek z maszyny losującej chciałem zobrazować jaki los czeka wszelkie ciała pozostające luzem wewnątrz takiego "pierścienia grawitacyjnego"
29-09-2016 13:59 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Dla przykładu: cylinder o średnicy 20 metrów i ścianie bocznej 4 metry zawieszony w przestrzeni kosmicznej, nieruchomy, pusty w środku. Ludzie wewnątrz swobodnie lewitują. Po wprowadzeniu cylindra w ruch obrotowy wokół własnej osi ludzie wewnątrz nadal lewitują. Co się stanie, gdy ktoś zbliży się do ściany wirującego cylindra z zamiarem jej dotknięcia? Zostanie poturbowany. Będzie się turlał i obijał. Żadna siła go nie przyciągnie do zewnętrznej ściany cylindra
Jeśli się czegoś nie przytrzyma podczas rozkręcania, to tak - choć tylko przez chwilę, dotąd, aż nie wyhamuje względem cylindra, wtedy będzie już czuł się jak w polu grawitacyjnym.
29-09-2016 14:20 
 Ocena 1 na 1
KapteBadaAus (8 punktów)
Jak się będzie trzymał to oczywiste, że będzie kręcił się wraz z cylindrem, ale wystarczy, że puści i mamy efekt kulek w maszynie losującej
Nie ma takiej siły która by pozwoliła ustać, czy swobodnie poruszać się po zewnętrznej ścianie takiego pierścienia w przestrzeni kosmicznej.
29-09-2016 14:44 
 Ocena 1 na 1
TyDraniu (6569 punktów)
Załóżmy, że pierścień się nie obraca, ale astronauta biega dookoła. Czy to jest wg. Pana równoważny przypadek?
01-10-2016 23:25 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Załóżmy, że pierścień się nie obraca, ale astronauta biega dookoła. Czy to jest wg. Pana równoważny przypadek?

W wielu filmach scicence-fiction problem rozwiązuje się w prostszy sposób - o tym, skąd bierze się sztuczna grawitacja, bohaterowie po prostu ze sobą nie rozmawiają.

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
04-10-2016 09:00 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Załóżmy, że pierścień się nie obraca, ale astronauta biega dookoła. Czy to jest wg. Pana równoważny przypadek?

A czy będzie w stanie tak szybko biegać by wywołać siłę odśrodkową równoważącą jego masę na tyle by czuć przyspieszenie 1 G? W rozważaniach teoretycznych to może i uzyska przez swoją prędkość liniową "docisk" do powierzchni ograniczającej jego "wyrzucenie" poza układ. Przykład? Byłeś na występach zmotoryzowanych szaleńców dających pokazy w tzw. "beczce śmierci"? Resztę sobie dopowiedz.

>W wielu filmach scicence-fiction problem rozwiązuje się w prostszy sposób - o tym, skąd bierze się sztuczna grawitacja, bohaterowie po prostu ze sobą nie rozmawiają.

No to przykład nieszczęśliwy. Filmy z serii science fiction, są robione przez kompletnych dyletantów i tu zachowaj raczej wielki dystans do ich twórczości lub w ogóle nie oglądaj, bo do tego tematyka tych filmów jest co najmniej idiotyczna.. W szkołach filmowych niestety nie uczą nawet podstaw fizyki. A żeby dać Tobie satysfakcję to dołożę, że twory nieziemskie występujące w takich filmach, to takie pokraki i durnowate deski klozetowe, że aż dziw bierze, że latają jak ludzie po kosmosie jak żyd po pustym sklepie, lepiej niż ludzie. Zostawmy lepiej tą tematykę, bo obawiam się, że wyglądam jak krytyk tego rodzaju filmów. A naprawdę to tak, bo większej głupoty w tej tv jeszcze nie wymyślono. Nie ma żadnych podstaw do odwoływania się do filmów s-f.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
TyDraniu (6569 punktów)
>>>Załóżmy, że pierścień się nie obraca, ale astronauta biega dookoła. Czy to jest wg. Pana równoważny przypadek?
>A czy będzie w stanie tak szybko biegać by wywołać siłę odśrodkową równoważącą jego masę na tyle by czuć przyspieszenie 1 G? W rozważaniach teoretycznych to może i uzyska przez swoją prędkość liniową "docisk" do powierzchni ograniczającej jego "wyrzucenie" poza układ.

Nie wiem, czy osiągnie 1G, widziałem tylko to => www.youtube.com/watch?v=S_p7LiyOUx0

>Filmy z serii science fiction, są robione przez kompletnych dyletantów
>A naprawdę to tak, bo większej głupoty w tej tv jeszcze nie wymyślono. Nie ma żadnych podstaw do odwoływania się do filmów s-f.Pozdrawiam.

Nie zawsze. Przykładowo w filmie Interstellar konsultantem był profesor Kip Thorne z CalTechu; później ogrom wiedzy naukowej użytej w tym filmie s-f opisał dokładniej w popularnonaukowej książce Interstellar i nauka.
29-09-2016 15:00 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Jak się będzie trzymał to oczywiste, że będzie kręcił się wraz z cylindrem, ale wystarczy, że puści i mamy efekt kulek w maszynie losującej
Nie, nie mamy. Jest coś takiego jak bezwładność
29-09-2016 15:12 
 0 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>Jak się będzie trzymał to oczywiste, że będzie kręcił się wraz z cylindrem, ale wystarczy, że puści i mamy efekt kulek w maszynie losującej
>Nie ma takiej siły która by pozwoliła ustać, czy swobodnie poruszać się po zewnętrznej ścianie takiego pierścienia w przestrzeni kosmicznej.
Nie musi być takiej siły, bo ciało na które nie działa siła porusza się ruchem jednostajnym. Natomiast ściana, czy też podłoga, powstrzymuje go przed wyleceniem w kosmos torem prostym.
Jak się puści, to będzie się poruszał w tym samym kierunku, co obracajaca się podłoga, bo NIE MA SIŁY, KTÓRA BY GO ZATRZYMAŁA. A gdy podskoczy, doda pionową składową do wektora prędkości, będzie się więc poruszał (względem otaczającej statek przestrzeni) po ukosie i... dogoni podłogę w tym miejscu, w ktorym ją opuścił. Czyli efrkt bedzie taki, jakby podskoczył w polu grawitacyjnym.
29-09-2016 15:34 
 Ocena 1 na 1
KapteBadaAus (8 punktów)
A co z oporem powietrza?
29-09-2016 15:52 
 0 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>A co z oporem powietrza?

No, powietrze tak łatwo się nie "złapie" ściany jak ciała stałe więc zapewne przez jakiś czas (nie wiem jaki, może dni, może lata? Ale na pewno ktoś dałby radę to obliczyć) będzie odczuwalne jako wiatr wiejący dookoła z prędkością obrotu. Aby temu zapobiec, wystarczy wpuścić powietrze juz po "nakręceniu" statku - wtedy cząstki powietrza zachowają ruch pojemnika, z którego je wypuszczono.
29-09-2016 19:25 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>No, powietrze tak łatwo się nie "złapie" ściany jak ciała stałe więc zapewne przez jakiś czas (nie wiem jaki, może dni, może lata? Ale na pewno ktoś dałby radę to obliczyć)
Ja bym się spodziewał max. minut
01-10-2016 23:22 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Ja bym się spodziewał max. minut

To zależy od tego, o jakiej wielkości urządzenia mówimy. Jeżeli będzie to niewielki tunel o średnicy kilku metrów z odpowiednimi grodziami powietrznymi, to w porządku, ale jeśli miałyby to być jakieś wielkie konstrukcje, to nie wiadomo, jak powietrze by się w nich zachowywało - trzeba by zrobić badania.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
salek (4701 punktów)
>A co z oporem powietrza?
>
Jeżeli zamieszam wodę w szklance, to ta będzie się kręcić w nieskończoność?
Teraz będzie trudniej: jeżeli zacznę kręcić szklanką, to woda będzie stała w miejscu niezależnie jak długo będę kręcił szklanką? A jeżeli wodę zastąpię gęstym syropem?

Tak więc odpowiadając: to samo, co przy rzucie ukośnym w polu grawitacyjnym, a więc krzywa będzie balistyczna. Jeżeli powietrze się jeszcze 'nie rozkręciło', to będzie krzywa balistyczna z wpływem przeciwnego wiatru. Tyle że żeby było trudniej - wewnątrz takiego walca obowiązuje trochę inna geometria.
29-09-2016 15:33 
 Ocena 5 na 7
tarkos (10757 punktów)
>Jak się będzie trzymał to oczywiste, że będzie kręcił się wraz z cylindrem, ale wystarczy, że puści i mamy efekt kulek w maszynie losującej
A jak na planecie Ziemi jakiś Ekwadorczyk podskoczy, to grunt 'natychmiast' (z prędkością ok. 1667 km/h) ucieknie mu spod nóg?
>
01-10-2016 23:18 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>A jak na planecie Ziemi jakiś Ekwadorczyk podskoczy, to grunt 'natychmiast' (z prędkością ok. 1667 km/h) ucieknie mu spod nóg?

Bardzo zabawne, ale idiotyczne, bo nie bierze pod uwagę proporcji/skali zjawiska.
W przypadku sztucznej grawitacji w małym urządzeniu na stopy może działać znacznie większa siła odśrodkowa niż na głowę, ponieważ wiemy, że siła odśrodkowa zależy wprost proporcjonalnie od promienia krzywizny toru. W dodatku w takim urządzeniu efekt Coriolisa też będzie znacznie silniejszy, co może skutkować - w najlepszym razie zawrotami głowy, a w najgorszym - chorobą morską, czyli sążnistymi wymiotami.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
salek (4701 punktów)
>>A jak na planecie Ziemi jakiś Ekwadorczyk podskoczy, to grunt 'natychmiast' (z prędkością ok. 1667 km/h) ucieknie mu spod nóg?
>Bardzo zabawne, ale idiotyczne, bo nie bierze pod uwagę proporcji/skali zjawiska.
Co idiotycznego jest w zasadzie zachowania pędu, jeżeli skala się zwiększy?
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Co idiotycznego jest w zasadzie zachowania pędu, jeżeli skala się zwiększy?

W małej skali najłatwiej będzie to poczuć i zrozumieć, gdy zacznie się w warunkach sztucznej grawitacji robić przysiady albo w inny sposób zmieniać położenie ciała, zwłaszcza głowy.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
salek (4701 punktów)
Nadal nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka.. no, pływy do pędu.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
>Nadal nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka.. no, pływy do pędu.

Bo Ty ciągle o fizyce, a ja o fizjologii.
Zapytam inaczej - jak wielki musi być promień krzywizny ruchu, by zminimalizować ryzyko wystąpienia u ludzi nieprzyjemnych doznań związanych z działaniem sztucznej grawitacji?


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
17-10-2016 13:14 
 Ocena 1 na 1
tarkos (10757 punktów)
> jak wielki musi być promień krzywizny ruchu, by zminimalizować ryzyko wystąpienia u ludzi nieprzyjemnych doznań związanych z działaniem sztucznej grawitacji?
Sądząc po tym jak sobie jeżdżą w tzw. beczce śmierci, można chyba wnioskować, że promień kilkudziesięciu metrów nie powoduje specjalnego dyskomfortu.
Z pionowych ścian samochód nie spada a pasażer, pomimo konieczności zachowania pozycji 'na skos', pewnie może się zdrzemnąć. Podobny efekt wystąpi, gdy to beczka będzie wirować, a pojazdy spokojnie zaparkują.
Wystarczy taką wirującą beczkę wysłać na orbitę, by siła odśrodkowa zapewniła znośne warunki (w których ściana stanie się lokalną poziomą podłogą), zapewne lepsze od stanu nieważkości przy braku wirowania.

[Dzisiejsze możliwości techniczne umożliwiają konstrukcję "beczek" o promieniu rzędu kilometrów (vide przęsła mostu wiszącego), w których różnica ciążenia między głową a stopami byłaby promilowa (nieodczuwalna), zaś prędkość obrotowa odpowiednio mniejsza.]
>
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Pamiętajmy tylko o tym, że siła odśrodkowa jest tak naprawdę siłą pozorną, to znaczy - mamy tu do czynienia z czystą bezwładnością, a rzeczywistej siły grawitacji dalej nie ma. Wiążą się z tym pewne konsekwencje. Na przykład, jeżeli pójdziemy w kierunku zgodnym z kierunkiem ruchu obrotowego i nagle się zatrzymamy w miejscu, to...
Podobnie, jeżeli pójdziemy w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu obrotowego i nagle się zatrzymamy, to...

"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
17-10-2016 18:39 
 Ocena 1 na 1
tarkos (10757 punktów)
> Pamiętajmy tylko o tym, że siła odśrodkowa jest tak naprawdę siłą pozorną, to znaczy - mamy tu do czynienia z czystą bezwładnością, a rzeczywistej siły grawitacji dalej nie ma.
Zdaje się, że obie siły (przyśpieszenia) - grawitacyjna i odśrodkowa - wywołują na tyle podobne efekty dla obserwatora im podlegającego, że wypada je traktować jako równie .. rzeczywiste.
> jeżeli pójdziemy w kierunku zgodnym z kierunkiem ruchu obrotowego i nagle się zatrzymamy w miejscu, to...
nic niezwykłego się nie stanie (niezależnie od kierunku spaceru) - co najwyżej 'polecimy na pysk', o co i na Ziemi łatwo, gdy się potkniemy.
.
17-10-2016 18:47 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Prawda, w ziemskich warunkach jakoś sobie radzimy przy niewielkich prędkościach chodu, więc i w kosmicznych mogłoby być podobnie.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
17-10-2016 19:43 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
Boś wyskoczył, przyjacielu, z tą fizjologią, jak nie przymierzając Filip z konopii. 'Efekt kulek', postulowany przez przedmówcę tarkosa i zgrabny kontrprzykład tarkosa do wyjaśnienia nie wymaga fizjologii.

Ale skoro już zacząłeś.. zagaduję jedynie, niestety, że różnica, by robiła pewien dyskomfort musi być spora - więcej niż kilkanaście, może kilkadziesiąt procent. A może i to będzie mało - widziałem kiedyś filmik z motocyklistą jeżdżącym wewnątrz kuli, której średnica wyglądała na niewiele większą, niż długość motocykla. Człowiek dość dobrze znosi przyspieszenia 'w dół' (do stóp), nie wiem tylko jak znosi zmiany natężenia tegoż przyspieszenia wzdłuż pionowej osi, choć podejrzewam, że tez dobrze, dopóki na długości ciała nie dochodzi do zmiany znaku przeciążenia.
Poza tym pozostanie otwartym inne pytanie - przez jak długo, gdy różnica jest znaczna. Kaskaderskie popisy nie trwają raczej tygodniami.

Natomiast jeżeli chodzi o różnicę pomiędzy ciążeniem wytworzonym odśrodkowo siłami bezwładności, a wywołanym polem grawitacyjnym to ich nie ma. W starym licealnym podręczniku do fizyki można znaleźć nawet wyprowadzenie dowodu, że jedno jest równoważne drugiemu. Jeżeli więc różnica jest niewielka, to raczej nie wystąpią problemy z doznaniami nawet przy długotrwałej ekspozycji.

Policzyć to też w miarę prosto idzie. 1% różnica przy różnicy poziomów 2m powinien wystąpić, o ile czegoś nie pokręciłem, gdy promień podłogi tej beczki będzie wynosił 200m.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Nauka jest nauką, a instynktowny sceptycyzm pozostaje sceptycyzmem. Dopóki cała ta piękna teoria nie zostanie sprawdzona w praktyce, włącznie z konsekwencjami różnych nieprzewidzianych okoliczności, niepewność pozostaje.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
04-10-2016 08:16 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>>A jak na planecie Ziemi jakiś Ekwadorczyk podskoczy, to grunt 'natychmiast' (z prędkością ok. 1667 km/h) ucieknie mu spod nóg?
>>Bardzo zabawne, ale idiotyczne, bo nie bierze pod uwagę proporcji/skali zjawiska.
>Co idiotycznego jest w zasadzie zachowania pędu, jeżeli skala się zwiększy?

Może się wcinam, ale coś mi się wydaje, że może chodzi raczej w przypadku siły odśrodkowej o moment pędu a raczej prawo zachowania momentu pędu by układ był we względnej równowadze. Skala rzeczywiście nie ma nic do rzeczy, tyle że w teoretycznym statku kosmicznym, im bliżej do środka obrotu, to tym mniejsza siła odśrodkowa, co wynika z różnych prędkości liniowych (stycznych po obwodzie). Także Księżyc oddala się od Ziemi w tempie ok 4 cm rocznie (na jeden obrót Ziemi wokół własnej osi obrotu). Stąd jak wspomniałeś o pływach, to w okresie gdy żyły dinozaury, doba ziemska miała ok 22 godzin a i pływy wywołane przez Księżyc, były częstsze. Niemniej został zachowany stale ten sam moment pędu za czasów dinozaurów jak i nam współczesny. Inaczej Księżyc dawno uciekłby w przestrzeń lub uderzył w Ziemię, co by skutkowało tylko tym, żebyśmy dziś do siebie nie pisali, bo po prostu by nas nie było.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
05-10-2016 17:58 
 Ocena 2 na 2
salek (4701 punktów)
Wygląda na to, że bardzo odpłynąłeś od tematu. Ale jeżeli już to poruszyłeś.. osobiście wątpię, aby relacja pomiędzy momentem pędu, a siłą odśrodkową to było coś więcej, niż współwystępowanie.

Zauważ przede wszystkim, że w takim obracającym się walcu podskok oznacza, że po oderwaniu się nie może być już mowy o sile odśrodkowej, bo po prostu zanika oddziaływanie. Pozostaje tylko pęd spychający skaczącego w przód (a więc i na uciekającą 'w górę' podłogę) i zupełnie niezwiązany bezpośrednio moment pędu, który zapewnia jedynie, że skacząc pionowo w górę (a więc prostopadle do stycznej w punkcie startu) wyląduje się również pionowo - mimo, że powierzchnia walca w czasie przelotu przesunie się o pewien kąt. I oczywiście wszystko to przy założeniu, że odepchnięcie się będzie następowało dokładnie w osi ze środkiem masy, bo wtedy również nadamy sobie również i dodatkowy własny moment pędu.

Mówiąc krótko, wewnątrz walca na podłogę zepchnie eksperymentatora nie siła odśrodkowa i nie moment pędu, a pęd wynikający z prędkości po stycznej. Hm.. wygląda na to, że wewnątrz takiego walca lata się po prostych..

Btw faktu że parametry orbity się zmieniają wynika raczej, że i moment pędu układu się zmienia - wynika to choćby z faktu, że mieszanie oceanów pływami wymaga energii.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Wygląda na to, że bardzo odpłynąłeś od tematu. Ale jeżeli już to poruszyłeś.. osobiście wątpię, aby relacja pomiędzy momentem pędu, a siłą odśrodkową to było coś więcej, niż współwystępowanie.

A czy ja to sugerowałem inaczej? Bądź łaskaw nie wpychać mi dzieciaka w brzuch i to w "biały dzień".

>Zauważ przede wszystkim, że w takim obracającym się walcu podskok oznacza, że po oderwaniu się nie może być już mowy o sile odśrodkowej, bo po prostu zanika oddziaływanie.

Oczywiście. Ale ty jednocześnie zauważ, że hipotetyczny skoczek podskakując już posiada prędkość liniową nadaną swej masie w chwili startu/rozpoczynania skoku. Tą prędkość liniową można przedstawić w postaci wektora o kierunku zgodnym z krętem obrotu momentu pędu. Prędkość jest stała a ruch prostoliniowy. Daje to pozorne odczucie spadku w to samo miejsce, z którego się startowało.

>Pozostaje tylko pęd spychający skaczącego w przód (a więc i na uciekającą 'w górę' podłogę)....

Pozwalam sobie na uwagę, że w warunkach kosmicznych nie ma pojęć "góra-dół", "północ-południe", "lewo-prawo" itp.

> ... i zupełnie niezwiązany bezpośrednio moment pędu, który zapewnia jedynie, że skacząc pionowo w górę (a więc prostopadle do stycznej w punkcie startu) wyląduje się również pionowo - mimo, że powierzchnia walca w czasie przelotu przesunie się o pewien kąt.

Jest to niezauważalne, a Ty mówisz o podskokach aż do środka osi si obrotu. A co będzie gdy hipotetyczny statek będzie pierścieniem i takie skoki nie będą możliwe bo "wewnątrz" konstrukcji pierścienia będzie zabijająca skoczka próżnia.

>I oczywiście wszystko to przy założeniu, że odepchnięcie się będzie następowało dokładnie w osi ze środkiem masy, bo wtedy również nadamy sobie również i dodatkowy własny moment pędu. Można tylko w pewnym małym zakresie regulować sobie prękość obrotu (np. łyżwiarz robiący piruet rozkładając czy też zwierając ręce). Ale moment pędu pozostaje taki sam jak w chwili nadania obrotu.

Oczywiście, żadne odkrycie. Warunek, że skoczek-kosmonauta odbije się tak by lecieć sobie wzdłuż /lub na linii osi obrotu..
Pod każdym innym kierunkiem/kątem w stosunku do osi obrotu odbicia, już musimy uwzględnić składową prędkości stałej.
Wtedy masa skoczka-kosmonauty nabiera tylko pędu wywołanego tylko siłą odepchnięcia. Ruch jego jest ruchem prostoliniowym, wektor prędkości stały(w zależności od układu odniesienia), pęd jest stały i zgodny z kierunkiem wektora prędkości, więc nie nadajemy mu żadnego momentu pędu, bo ruch jest prostoliniowy i żadna siła odśrodkowa na niego jeszcze nie działa, chyba, że dodatkowo się obraca, ale to nie ma wpływu na ruch prostoliniowy masy skoczka-kosmonauty.

>Mówiąc krótko, wewnątrz walca na podłogę zepchnie eksperymentatora nie siła odśrodkowa i nie moment pędu, a pęd wynikający z prędkości po stycznej. Hm.. wygląda na to, że wewnątrz takiego walca lata się po prostych..

Niestety ale tak wychodzi. I zasada kinematyki Newtona (jeśli na ciało nie działają żadne siły lub siły działające się równoważą, to ciało pozostaje w bezruchu lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym).

>Btw faktu że parametry orbity się zmieniają wynika raczej, że i moment pędu układu się zmienia - wynika to choćby z faktu, że mieszanie oceanów pływami wymaga energii.

Bardzo mi przykro, ale sprawę pływów to Ty poruszyłeś w swojej odpowiedzi "Alderyk Oldrzyk". Poczytaj swoje wpisy. Tak dużo przecież ich nie masz.
Proszę również, choćby w Wiki, doczytać co jest moment pędu, od czego zależy oraz prawo zachowania momentu pędu.
W podanym przykładzie przeze mnie, niekoniecznie muszą się mieszać oceany. Tak samo pływy zauważalne są w gazowych olbrzymach. Pływy nie mają nic wspólnego z siłami o których mówimy. Pływy o efekt wzajemnych oddziaływań grawitacyjnych, powodujących w czasie utratę energii spowalniającą obrót np. Ziemi, a Księżyc już ma obrót wokół swej osi równy jednemu obrotowi wokół Ziemi. (określone II zasadą termodynamiki określaną często nieodwracalnym procesem jednokierunkowym "rozpraszania" energii).
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
salek (4701 punktów)
Przyjacielu, czy naprawdę uważasz, że kopanie po kostkach kogoś, kto ośmielił się wykazać Ci niezrozumienie tematu - jest dobrym sposobem na owocną dyskusję?
Miejsc w których ewidentnie się podłożyłeś proponuję poszukać samodzielnie. Miłego dnia.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Przyjacielu, czy naprawdę uważasz, że kopanie po kostkach kogoś, kto ośmielił się wykazać Ci niezrozumienie tematu - jest dobrym sposobem na owocną dyskusję?
>Miejsc w których ewidentnie się podłożyłeś proponuję poszukać samodzielnie. Miłego dnia.
>
Ależ daj spokój. Piszesz niezrozumiale tak, że każdy dowolnie może sobie interpretować Twoje treści i o co pretensje???

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
salek (4701 punktów)
Ależ jestem spokojny. Po prostu spokojnie wyjaśniłem Ci pełnym zdaniem, że się mylisz, a następnie równie spokojnie wyjaśniłem, co wyprawiasz, choć i tak pewien brzydki chwyt pominąłem, ponieważ wierzę, że to po prostu błąd redakcyjny mimo -nastu poprawek. Gdzie widzisz pretensje? Może poza jedną do Twego skupienia.. To że nie rozumiesz, przyjacielu, o czym piszę, to nie zbrodnia - ale nie uogólniaj tego, proszę. Pamiętaj, że zawsze, gdy czegoś nie rozumiesz - możesz tak jak ja przeczytać wypowiedź kilka razy, ochłonąć, zastanowić się, możesz wreszcie zapytać. W tym ostatnim przypadku obaj możemy się czegoś dowiedzieć, choć zdaję sobie sprawę jak w takich przypadkach cierpi ego i miłość własna - wiem, bo sam przez to przechodziłem.

Przynajmniej jedną rzecz mamy ze sobą wspólną - obaj lubimy 'geniuszy', wiedzących wszystko lepiej.. włącznie z tym, co rozmówca chciał powiedzieć.

Miłego dnia, również następnego.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Gdzie widzisz pretensje? Może poza jedną do Twego skupienia.. To że nie rozumiesz, przyjacielu, o czym piszę, to nie zbrodnia - ale nie uogólniaj tego, proszę. Pamiętaj, że zawsze, gdy czegoś nie rozumiesz - możesz tak jak ja przeczytać wypowiedź kilka razy, ochłonąć, zastanowić się, możesz wreszcie zapytać.

Niewątpliwa racja. Tyle, że tego co zapytam może też nie zrozumieć Twojej pisaniny i co wtedy?

W tym ostatnim przypadku obaj możemy się czegoś dowiedzieć, choć zdaję sobie sprawę jak w takich przypadkach cierpi ego i miłość własna - wiem, bo sam przez to przechodziłem.

Czyli jesteś już po seansach u psychoanalityka?

>Przynajmniej jedną rzecz mamy ze sobą wspólną - obaj lubimy 'geniuszy', wiedzących wszystko lepiej.. włącznie z tym, co rozmówca chciał powiedzieć.

Niewątpliwie. Co prawda wspólnoty jakoś nie odczuwam, ale na pewno się zgadzam z tym, że rozmówca winien określić się tak by nie było wątpliwości o co mu chodzi.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
salek (4701 punktów)
>>Gdzie widzisz pretensje? Może poza jedną do Twego skupienia.. To że nie rozumiesz, przyjacielu, o czym piszę, to nie zbrodnia - ale nie uogólniaj tego, proszę. Pamiętaj, że zawsze, gdy czegoś nie rozumiesz - możesz tak jak ja przeczytać wypowiedź kilka razy, ochłonąć, zastanowić się, możesz wreszcie zapytać.
>Niewątpliwa racja. Tyle, że tego co zapytam może też nie zrozumieć Twojej pisaniny i co wtedy?
Mam wątpliwości, o co Ci właściwie chodzi.. mógłbyś przetłumaczyć powyższe na jakiś ludzki język?
Choć o ile dobrze się domyślam, to odpowiedzią byłoby: a co Ci szkodzi zapytać drugi raz?

>W tym ostatnim przypadku obaj możemy się czegoś dowiedzieć, choć zdaję sobie sprawę jak w takich przypadkach cierpi ego i miłość własna - wiem, bo sam przez to przechodziłem.
>Czyli jesteś już po seansach u psychoanalityka?
Do tego nie trzeba psychoanalityka, choć to pomaga, ale stosowanie takich chwytów chluby Ci raczej nie przynosi.
tarkos (10757 punktów)
> W przypadku sztucznej grawitacji w małym urządzeniu na stopy może działać znacznie większa siła odśrodkowa niż na głowę
To oczywiste, ale czy autorowi wątku chodziło o sztuczną grawitację na stacji kosmicznej (odpowiednio dużych rozmiarów), czy o jakąś przyciasną wirówkę?
[Przypuszczam, że o to pierwsze.]
>
Wenancjusz (16441 punktów)
>> W przypadku sztucznej grawitacji w małym urządzeniu na stopy może działać znacznie większa siła odśrodkowa niż na głowę
>To oczywiste, ale czy autorowi wątku chodziło o sztuczną grawitację na stacji kosmicznej (odpowiednio dużych rozmiarów), czy o jakąś przyciasną wirówkę?
>[Przypuszczam, że o to pierwsze.]
>>
>
Słuszna uwaga. Lecz ja odniosłem wrażenie, że kolega nasz forumowicz "salek" miał na myśli duże konstrukcje, mogące być samowystarczalnym statkami kosmicznymi, bo chodziło głównie o zgubne skutki długotrwałego braku grawitacji na ludzki organizm. W takich małych typu "nocnik" raczej daleko się nie lata, doświadczenia pilotów mówią, że przeciążenia rzeczywiście "spychają" krew do nóg przez co mózg może mieć utrudnione działanie, nawet do utraty przytomności włącznie.
Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
tarkos (10757 punktów)
> odniosłem wrażenie, że kolega nasz forumowicz "salek" miał na myśli duże konstrukcje
Odpowiadałem na zastrzeżenia kolegi Alderyka dotyczące mojego pytania do autora wątku.

> doświadczenia pilotów mówią, że przeciążenia rzeczywiście "spychają" krew do nóg przez co mózg może mieć utrudnione działanie, nawet do utraty przytomności włącznie.
To zależy jaką pozycję przyjąć.
Ale chyba nie mówimy o nadmiernych przeciążeniach, lecz o choćby niewielkiej sztucznej grawitacji dla zachowania kondycji fizycznej (i o tym, że mieszkaniec stacji nie musi się kotwiczyć do podłogi).
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.
>
05-10-2016 20:51 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>> odniosłem wrażenie, że kolega nasz forumowicz "salek" miał na myśli duże konstrukcje
>Odpowiadałem na zastrzeżenia kolegi Alderyka dotyczące mojego pytania do autora wątku.
>> doświadczenia pilotów mówią, że przeciążenia rzeczywiście "spychają" krew do nóg przez co mózg może mieć utrudnione działanie, nawet do utraty przytomności włącznie.
>To zależy jaką pozycję przyjąć.

No chyba nie "do góry nogami". Wbrew pozorom mózg jest cholernie delikatną konstrukcją (co świadczy że jest ukryty po kośćcem czaszki) bardzo subtelną, przez co może łatwo ulec uszkodzeniu. Nadto doskonale ukrwionym. Więc przeciążenie "do góry nogami" Może niestety spowodować pęknięcie "jakiejś żyłki delikatnej", bo krew też i waży, i człowiek stanie się "warzywem".

>Ale chyba nie mówimy o nadmiernych przeciążeniach, lecz o choćby niewielkiej sztucznej grawitacji dla zachowania kondycji fizycznej (i o tym, że mieszkaniec stacji nie musi się kotwiczyć do podłogi).

Oczywiście, że najbardziej przyjaznym przeciążeniem będzie siła odśrodkowa zbliżająca się wielkością siły ziemskiego przyciągania. Jeśli padł pomysł wykorzystujący siłę odśrodkową, to obrót (prędkość kątowa) tak wielkiej konstrukcji jest tym "wolniejszy" im większy promień (walca, czy pierścienia) takiej konstrukcji.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
astrofoton (199 punktów)
(zablokowany)
Odp: Siła odśrodkowa (sztuczna grawitacja) na "stacji kosmicznej&
>Sądzę, że w przestrzeni kosmicznej pozbawionej grawitacji takie rozwiązanie nie jest możliwe. Każde ciało będące wewnątrz wirującego pierścienia, a nie będące częścią jego konstrukcji lub solidnie przytwierdzone zostanie potraktowane jak kulki w maszynie losującej gry liczbowe.

Masz nieźle narąbane w główce.

Powiedz mi tak szczerze: ile godzin gadasz przez komórę, tak na dobę ('doba' to taka nazwa używana przez starych dziadów... zwykle utożsamiana 24h... oj, to h to taki numer który stare capy sobie wymyślili: 1h = 60 minut... ojej! minuta to taki inny numer... a może poszukaj sobie w komórze)?

Lepiej spłonąć niż się tlić.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

Ciekawe spostrzeżenie.
Równie ciekawe byłoby przedstawienie, jak wielkie siły działałyby na konstrukcję, która miałaby wykonywać taki ruch wirowy wokół własnej osi, w celu wywołania sztucznej (pozornej) grawitacji za pomocą siły odśrodkowej.



"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Wenancjusz (16441 punktów)
>Każde
>ciało będące wewnątrz wirującego pierścienia, a nie będące częścią jego konstrukcji lub solidnie
>przytwierdzone zostanie potraktowane jak kulki w maszynie losującej gry liczbowe.

No i błąd podstawowy. Wiesz dlaczego kulki w maszynie losującej tak się zachowują? Nie zauważyłeś? A uwzględniłeś w swych "głębokich" rozważaniach siłę ziemskiego przyciągania czyli grawitację? W Kosmosie tej siły nie ma, więc należy Twoją wypowiedź traktować jako przemyślenia tego co podstawowe prawa fizyki są mu obce.
Jak ja lubię takich "geniuszy".


Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365