Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateizm w Indiach

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-04-2013 08:40Jacek Tabisz (30006 punktów)Ateizm w Indiach
Ocena 14 na 14
Udało mi się wgrać mój wykład dla PSR Wrocław o ateizmie w Indiach. Jest to zapisany na YouTube plik audio, o dobrej jakości, czyli swego rodzaju radio internetowe . Gdy byłem w Indiach zgłębiałem ten temat, z którym raczej trudno zapoznać się w Europie, bowiem kwestia ateizmu w Indiach jest zaburzona przez szukających duchowych wrażeń turystów i badaczy z Zachodu. Tymczasem okazuje się, że ateizm w Indiach istniał nieprzerwanie od VIII w. pne. do dziś. Nie był to też światopogląd marginalny. Sądzę zatem, iż jest to, mimo egzotyki, dość ważny temat, pokazuje bowiem nie tylko ateizm w Indiach, ale zniekształcenia jakie wprowadzają osoby religijne przy poznawaniu innych cywilizacji. Jednocześnie możecie zobaczyć jak wyglądają wykłady w PSR Wrocław, na które wszystkich was zapraszam. W najbliższy czwartek Robert Śliwa będzie mówił o energii jądrowej, w następny czwartek dr Zbigniew Kołaczkowski przedstawi drugą część wykładu pdt.: "Kosmologia w świetlne współczesnych obserwacji astronomicznych cz.2". Po którym nastąpi debata na temat: "Jakie jest znaczenie obserwacji kosmosu dla naszego zrozumienia wszechświata?". A teraz ateizm w Indiach, temat, jak się przekonacie, niesłusznie nieznany: www.youtub(*)SX8gwUDzjBld5uokOz-_Sg&index=1
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Unulfo (3273 punktów)
(zablokowany)

Wiadomo, że jeszcze przed epoką aleksandryjską Grecy mogli stykać się z pewnymi prądami filozoficznymi płynącymi z Indii. Jest w wykładzie coś na ten temat?

"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
15-04-2013 21:01 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Za mało wiadomo na ten temat. Tymczasem jest wiele faktów dotyczących ateizmu w starożytnych Indiach, które nie są znane. Skupiłem się na nich.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>temat, jak się przekonacie, niesłusznie nieznany:<
Dlaczego nieznany? Czytałem ostatnio o badaniach na temat ateizmu i jego większa część dotyczyła badań w Indiach, ponieważ ateizm ma tam bardzo dużą i długą tradycję.

Mam dość ateistów. Oni bez przerwy gadają o Bogu - Heinrich Böll
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Coś się więc powoli zmienia, co miłe.
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
>>temat, jak się przekonacie, niesłusznie nieznany:<
>Dlaczego nieznany? Czytałem ostatnio o badaniach na temat ateizmu i jego większa >część dotyczyła badań w Indiach, ponieważ ateizm ma tam bardzo dużą i długą
>tradycję.

Historia ateizmu w Polsce jest mało znana, a co dopiero w Indii

o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com
finerbijk (17282 punktów)
Jakby nie było to kraj w którym powstała jedyna (?) ateistyczna religia. A przynajmniej system religio-podobny. Przynajmniej w tamtym czasie, co by nie liczyć nowomodnych njuejdżowych wynalazków.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Po zapoznaniu się z tematem, łatwiej zrozumieć kontekst powstania buddyzmu. Ciekawostką jest to, że buddyzm zwalczał innych ateistów, bowiem różnił się zasadniczo od nich w ocenie wielu zjawisk. Krótko zarysowuję to w powyższym wykładzie.
Sylwek (15472 punktów)
>Jakby nie było to kraj w którym powstała jedyna (?) ateistyczna religia.

Buddyzm jest raczej a-duchowy niż a-teistyczny. Nikt tam nie przeczy szczególnie mocno istnieniu dewów, są oni wręcz elementem tradycyjnej buddyjskiej mitologii. Przeczy się istnieniu esencjalnych, niezniszczalnych dusz, w tym dusz bogów, w tym duszy-świata (Brahmana), która pod pewnymi względami funkcjonuje podobnie jak co bardziej wyrafinowane koncepcje boga-absolutu w kręgu cywilizacji europejskiej.

Ale traktowanie buddyzmu jako czegoś "naturalistycznego" jest dość głębokim nieporozumieniem.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zgadzam się i w moim wykładzie mówię o tym, że buddyzm był w silnej opozycji do naturalistów. Natomiast może być traktowany jako ateizm, kiedy zwrócimy uwagę na pojmowanie dewów jako bytów chimerycznych, przemijających, będących elementem złudzenia, mayi. Oczywiście zajmują oni w tym momencie pozycję podobną do całkiem realnych bytów (zwierząt, w tym ludzi), które wedle bliższych korzeniom szkół buddyzmu też są elementami złudzenia, mayi.
18-04-2013 00:39 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Oczywiście zajmują oni w tym momencie pozycję podobną do całkiem realnych bytów (zwierząt, w tym ludzi), które wedle bliższych korzeniom szkół buddyzmu też są elementami złudzenia, mayi.

No skoro złudzenia, to nie do końca realne

Buddyzm ma swoją wartość, być może nawet ogromną, ale nie tkwi ona w "ateizmie". Nie zmienia tego, że dewy są, pod względem metafizycznym, podobne zwierzętom, ludziom, czy innym odczuwającym istotom. Tradycyjny buddyzm wciąż operuje wieloma kategoriami i bytami nie mniej magicznymi od "bóstw", na przykład karmanem rozumianym jako "przyczynowość etyczna". Zresztą, większość buddyzmu operuje czymś takim do dzisiaj.

Że coś nie nosi etykietki "bóg", nie znaczy, iż jest mniej przesądne/mitologiczne/magiczne/nadprzyrodzone.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Znów się z Tobą zgadzam. Ale w jakimś sensie w Indiach, obok naturalistycznego ateizmu istniały/istnieją też inne typu ateizmów, z których niektóre są dość baśniowe. Postulowanie nierealnych istot, które nie są bogami w sensie wiecznej trwałości i wpływu na naistotniejsze paradygmaty danego światopoglądu/filozofii/religii indyjskiej, nie przekreśla ateizmu.

Samego karmana, który jest oczywiście założeniem apriorycznym i w dużej mierze fantastycznym, ciężko uznać za coś boskiego (przynajmniej w buddyzmie, bo w hinduizmie mamy boga Dharmę i jego syna Jodhisztirę, ale w hinduizmie nawet miecze i trójząby bywają bogami). Karman, wedle postulatów myśli indyjskiej, działa automatycznie, nie jest nawet czymś deistycznym, jest postulowanym mechanizmem, prawem natury.
Hodża (11172 punktów)
>Zgadzam się i w moim wykładzie mówię o tym, że buddyzm był w silnej opozycji do naturalistów. Natomiast może być traktowany jako ateizm, kiedy zwrócimy uwagę na pojmowanie dewów jako bytów chimerycznych, przemijających, będących elementem złudzenia, mayi. Oczywiście zajmują oni w tym momencie pozycję podobną do całkiem realnych bytów (zwierząt, w tym ludzi), które wedle bliższych korzeniom szkół buddyzmu też są elementami złudzenia, mayi.

Z buddyzmem zapoznawałem się o tyle - o ile - stąd moja uwaga, że warto chyba rozdzielić buddyzm jako pewną filozofię od buddyzmu - religii. W znaczeniu ściśle filozoficznym stanowi moim zdaniem doskonałą odskocznię od problemów dnia codziennego i może być traktowany jako jeden ze sposobów prowadzenia refleksji nad światem i człowiekiem, albo też jakiś punkt wyjścia do swoich poszukiwań. Natomiast jako religia - cóż, ładne są świątynie buddyjskie, ciekawa jest sztuka, z muzyką ciut gorzej, natomiast nie jestem przekonany, czy w ogóle w rozważaniu jakiejkolwiek religii to, czy uznaje ona boga osobowego czy nie było najważniejsze. Jeśli bowiem skupiamy się na samym fenomenie religii, ważne są chyba raczej jej relacje z człowiekiem czy społeczeństwem i przekaz, który głoszą moim zdaniem ma znaczenie tylko w takim kontekście. Spotkałem się z takimi twierdzeniami, że buddyzm nie neguje istnienia bogów, uważa jedynie, że nie mają (o ile są) żadnego znaczenia z naszego punktu widzenia. Na ile taki pogląd jest ateistyczny, na ile agnostyczny a na ile teistyczny? - doprawdy, trudno wymyślić sposób, jak to zmierzyć. Trochę takie dzielenie włosa na czworo


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W moim wykładzie nie dzielę włosa na czworo a propos buddyzmu. Mówię różnych szkołach ateizmu, zauważam, że buddyzm był w konflikcie z ówczesnymi ateistami - naturalistami.
Hodża (11172 punktów)
>W moim wykładzie nie dzielę włosa na czworo a propos buddyzmu. Mówię różnych szkołach ateizmu, zauważam, że buddyzm był w konflikcie z ówczesnymi ateistami - naturalistami.

Nie odnosiłem się do wykładu (którego na razie nie mogę odsłuchać). Konflikt buddyzmu z ateizmem jest chyba nie mniej nieunikniony niż innych, bardziej teistycznych wierzeń.

Takie refleksje na obrzeżach tematu - wydaje mi się, że buddyzm może być dobrym przykładem na to, że mentalność religijna jest zasadniczym problemem związanym z religiami (w kontekście tego, że również i w tej dość pokojowej jednak religii zdarzały się przykłady typowo religijnych prześladowań). Kwestia obecności bogów w nauczaniu - wobec tego, że są oni pewnymi szczególnymi ale tylko konstruktami umysłu - jest drugorzędna. Im dłużej zastanawiam się nad tymi sprawami, głównie przy okazji obserwowania dyskusji na forum, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że bez podjęcia w przyszłości w większym stopniu tematyki socjotechniki religii, tego, jak religijny przekaz potrafi "włamywać się" do umysłów i w nich się zagnieżdżać, jakie psychologiczne mechanizmy czynią teksty religijne atrakcyjnymi, racjonalizm będzie skazany na los Syzyfa, toczącego kamień Wiedzy na górę Wiary. Oczywiście, bardzo ważne jest nawiązywanie bezpośredniej relacji w dyskusji z wierzącymi (lub agnostykami) i przekonywanie ich w dyskusji na argumenty. Jednak mam nadzieję, że kiedyś dyskusje o religii jako pewnej całości będą również podchodziły do zagadnienia bardziej przedmiotowo, nie tylko poprzestając na zakwalifikowaniu wszelkich religii do kategorii potencjalnie bardzo groźnych zjawisk społecznych.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365