 |
Ekstremalna indoktrynacja. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-11-2014 14:45 | Grash (52 punktów) | Ekstremalna indoktrynacja.
2 na 2 | Witam wszystkich. Rozmawiałem z 11-letnią dziewczyną. Kiedy dowiedziała się, że nie wierzę w Boga była zszokowana. Ja też byłem, tym jak niesamowicie uważała to co mówi ksiądz za racje absolutną. Podam parę cytatów. -Słuchaj wszyscy ludIe których znam wierzą w boga .. ty jesteś wyjątkiem -Bo bóg istnieje i nas kocha . To nie jest tak że jak go nie widImy to on nie istnieje...... -Chodzisz na religię w szkole? Jasne że tak!! Słuchasz księdza jak coś mówi? -Posłuchaj to że ty wierzysz w innego boga nie znaczy że ją te muszę .... jak możesz to.znajdZie >Nie wierzę w żadnego Boga. Ale czy nie boisz się tego, że zmarnujesz całe życie i pójdziesz do piekła, bo nie wierzyłaś w tego Boga co trzeba? -Nie nie boję się. Bo wierze w tego co trzeba się w piekle .... jeśli widać co to.jest -W jakiego ty boga wogóle wierzysz? >(Podkreślałem wiele razy, że nie wierzę w żadnego Boga) Nie chciałem jej kazać nie wierzyć czy coś w tym stylu. Spokojnie podawałem argumenty, pytania. Chciałem pobudzić jej świadomość, żeby myślała samodzielnie. Wtedy zobaczyłem jak strasznie działa indoktrynacja katolicka. Była pewna, że Bóg w którego wierzy jest tym prawdziwym, że skoro ksiądz tak mówi, to tak jest. Otaczający ją ludzie wierzyli, więc tak jest. Wiem, że nie odkryłem Ameryki, ale chciałbym usłyszeć zdanie innych osób. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Rozmawiałem z 11-letnią dziewczyną. Kiedy dowiedziała się, że nie wierzę w Boga >była zszokowana. Ja też byłem, tym jak niesamowicie uważała to co mówi ksiądz za racje absolutną. Abstrahując od tego, że rozmawiałeś z dzieckiem to co w wypowiedziach tego typu dziwnego czy nietypowego? Co innego ma mówić zindoktrynowana osoba? Że jak boga nie widać to go nie ma, albo że wyznawane przezeń bóstwo wszystkich nienawidzi? >Była pewna, że Bóg w którego wierzy jest tym prawdziwym, że skoro ksiądz >tak mówi, to tak jest. Ciężko iżby uważała, że mzimu w które wierzy jest nieprawdziwe a słów księdza nie brała w pewnym przynajmniej zakresie za dobrą monetę.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | 3 na 3 | Grash (52 punktów) | >Abstrahując od tego, że rozmawiałeś z dzieckiem to co w wypowiedziach tego typu dziwnego czy nietypowego? Sam jestem dzieckiem. Mam zaledwie 13 lat. >Ciężko iżby uważała, że mzimu w które wierzy jest nieprawdziwe a słów księdza nie brała w pewnym przynajmniej zakresie za dobrą monetę. Pokazuje to właśnie jak katolicy działają na dzieci. Zaprzeczyła wielu faktom, chociażby ewolucji. Bała się przyjąć do wiadomości, że BYĆ MOŻE Bóg w którego wierzy nie jest prawdziwy. Po prostu tak uważają inni, więc i ona tak będzie uważała. Dziękuje za odpowiedź.
|
|
|  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Sam jestem dzieckiem. Mam zaledwie 13 lat. Fajnie, czemuż jednak to wyznanie ma służyć? Szczególnie, że nie mam ani możliwości ani ochoty jego zweryfikowania. >Pokazuje to właśnie jak katolicy działają na dzieci. Zaprzeczyła wielu faktom, chociażby ewolucji. Bała się przyjąć do wiadomości, że BYĆ MOŻE Bóg w którego wierzy nie jest prawdziwy. Po prostu tak uważają inni, więc i ona tak będzie uważała. Napiszę to delikatnie - żadna to nowość, wiedza tajemna czy zaskoczenie. Religie indoktrynują, wierzący mogą i zdaje się często mają wątpliwości co do mocy poznawczej nauki i jak łatwo się domyślić, ciężko im wyobrazić sobie, iż bóg w którego wierzą może nie istnieć. Owa młoda osóbka, z którą rozmawiałeś niczym szczególnym się nie wyróżniała, a w jej zdziwieniu, że nie wierzysz nie ma nic nadzwyczajnego, skoro w Polsce nawet niektórzy "ateiści" narzekają na brak łaski wiary.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | 1 na 5 | janek77 (172 punktów) | >Napiszę to delikatnie - żadna to nowość, wiedza tajemna czy zaskoczenie. Religie indoktrynują, wierzący mogą i zdaje się często mają wątpliwości co do mocy poznawczej nauki i jak łatwo się domyślić, ciężko im wyobrazić sobie, iż bóg w którego wierzą może nie istnieć. Owa młoda osóbka, z którą rozmawiałeś niczym szczególnym się nie wyróżniała, a w jej zdziwieniu, że nie wierzysz nie ma nic nadzwyczajnego, skoro w Polsce nawet niektórzy "ateiści" narzekają na brak łaski wiary.
To nie są ateiści, a agnostycy. Natomiast Twoja osoba mnie zastanawia. Nie kojarzę byś ze mną prowadził tu jakąś polemikę, a aż w 20 wypowiedziach dałeś mi minusa. Czyżbyś subskrybował moje wypowiedzi i chciał się Nawrócić. To miłe.
To by było zbyt piękne. Raczej punkty klepiesz na ocenianiu innych. Klikoman nadworny, czy tak się do Ciebie zwracać? Idziesz waść na łatwiznę. Nie polemika i argumenty tylko klik i po zawodach.
Ja nie jestem wyciskaczem punktów, ale ile musiałeś tutaj osób zdyskredytować bez argumentów własnych dla takiej masy punktów.
Odpowiadam chętnie na rzeczowe pytania pod warunkiem, że z kulturą są zadawane i nie obrażają mojej Wiary. Ja waszych wieszczy nie oczerniam w sposób ordynarny.
|
|
| | |  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | >>"ateiści" narzekają na brak łaski wiary. >To nie są ateiści, a agnostycy. Cudzysłów tam był... nie zauważyłeś z czym polemizujesz. I ja mogę się zasadnie domyślać, że Iwanowi chodziło o kuriozalne występy takich typów jak Michnik czy Meller. I równie zasadnie mogę się domyślać, że Ty nie wiesz o czym mówił Iwan i nie wiesz o czym/kim sam mówisz.
Reszta posta to jakaś głupkowata psychoanaliza dla ubogich. Ogarnąłbyś się nieco...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >To nie są ateiści, a agnostycy. Zauważyłeś cudzysłów? Spójrz zresztą na post Astrotaurusa. >Natomiast Twoja osoba mnie zastanawia. Nie kojarzę byś ze mną prowadził tu jakąś polemikę, a aż w 20 wypowiedziach dałeś mi minusa. Z trollami polemik się nie prowadzi. Żebyś ty jeszcze był trollem oryginalnym to może bym się wbrew zdrowemu rozsądkowi skusił. >Idziesz waść na łatwiznę. Nie polemika i argumenty tylko klik i po zawodach. Dokładnie. Dyskusja z trollami sensu nie ma, a twoje posty nie są warte niczego więcej niż minusów. Dalszych odpowiedzi się nie spodziewaj.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| | | |  | 1 na 3 | janek77 (172 punktów) | >Z trollami polemik się nie prowadzi. Żebyś ty jeszcze był trollem oryginalnym to może bym się wbrew zdrowemu rozsądkowi skusił.
Najpierw dokształć się czym jest trollowanie. A potem podaj konkrety, gdzie trolluję to i ja Ciebie odmierzę Twoją miarą.
>Dalszych odpowiedzi się nie spodziewaj.
Ja zaś będę komentował Twoje wypowiedzi. Dokształć się też czym jest forum i netykieta.
Odpowiadam chętnie na rzeczowe pytania pod warunkiem, że z kulturą są zadawane i nie obrażają mojej Wiary. Ja waszych wieszczy nie oczerniam w sposób ordynarny.
|
|
bass (4786 punktów) (zablokowany) | Twoje postępowanie jest obarczone podstawowym błędem, popełnianym przez wielu pełnych dobrej woli ateistów, chcących "ratować" religiantów. Otóż, stosujesz "wypędzanie diabła szatanem" - w miejsce wiary w Boga chcesz implantować wiarę w to, że Go nie ma. Właśnie wiarę, a nie wiedzę, gdyż przyjęcie wiary to akt podporządkowania się autorytetowi (rodzica, księdza, nauczyciela), natomiast zdobycie wiedzy to proces, wymagający czasu i własnego wysiłku.
Na początek, zamiast wywracać do góry nogami cały świat osoby religijnej, wystarczyłoby jej wskazać, że ma prawo wierzyć w Boga (jakiegokolwiek), ale nie ma prawa narzucać tej wiary (ani jej warunków) nikomu innemu. Przyjęcie tej zasady można uznać za milowy krok na drodze do używania rozumu, bez względu na to, jak dalej ta droga powiedzie.
Podstawowa różnica między religiantami a niewierzącymi polega na tym, że ci pierwsi chcą tych drugich "nawrócić" (wszelkimi sposobami - indoktrynacją, zastraszeniem, nawet przemocą fizyczną), podczas gdy niewierzący żądają jednego - nieingerencji w ich życie, pozostawienie ich w spokoju.
|
|
 | | Grash (52 punktów) | Zgadzam się, że właściwie to był błąd. Po prostu wszedłem w dyskusję, a potem za daleko z tym poszedłem, przyznaje się, moja wina.
|
|
|  | 1 na 1 | Jan Res (4015 punktów) | >Zgadzam się, że właściwie to był błąd. Po prostu wszedłem w dyskusję, a potem za daleko z tym poszedłem, przyznaje się, moja wina. Żadna wina. Wyraziłeś swój światopogląd; tak, jak i ona. I tyle. Twoją zasługą jest pokazanie tej dziewczynie, że istnieją także ateiści. Może to doświadczenie w niej zakiełkuje? Zobaczysz po paru latach. A jeśli tak, to będzie Ci bardzo wdzięczna za otwarcie jej oczu na naukę i rzeczywistość.
|
|
 | | DyktaFon (9281 punktów) |
> Na początek, zamiast wywracać do góry nogami cały świat osoby religijnej, wystarczyłoby jej wskazać, że ma prawo wierzyć w Boga (jakiegokolwiek), ale nie ma prawa narzucać tej wiary (ani jej warunków) nikomu innemu. Przyjęcie tej zasady można uznać za milowy krok na drodze do używania rozumu, bez względu na to, jak dalej ta droga powiedzie.Nie przesadzajmy  Oba warunki są równie bezsensowne. Tylko ateiści wyobrażają sobie, że ten drugi warunek jest prawidłowy. Natomiast każdy religiant jest pewny, że ma OBOWIĄZEK szerzyć wiarę. Wszelkimi sposobami, w tym pozbawiając niewiernego życia (dla jego dobra, ma się rozumieć)  Jako, że mamy podobnież demokrację, to możemy głosować, który warunek jest prawidłowy. Zapewne z racji liczebności wierzących i ateistów wyjdzie, że ten pierwszy jest poprawny
|
|
 | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Podstawowa różnica między religiantami a niewierzącymi polega na tym, że ci pierwsi chcą tych drugich "nawrócić" (wszelkimi sposobami - indoktrynacją, zastraszeniem, nawet przemocą fizyczną), podczas gdy niewierzący żądają jednego - nieingerencji w ich życie, pozostawienie ich w spokoju.
Strasznie jest dziwne co piszesz. Wśród moich znajomych których spotykam miesiecznie ok. 500 osób, po kilka razy nikt nikogo nie nawraca. Na tym forum też rzadko trafiają się nawracacze.
My, religianci (niech będzie) mamy w większości przypadków zupełnie w nosie co Wy tam (ateisći) robicie, namawiać Was sensu nie ma bo przecież znacie istotę religii, chyba że ktoś nie zna to czasem ktoś takiemu wyłoży. Ale to pojedyncze przypadki.
Większość wierzących nie ingeruje w życie niewierzących, robta co chceta, mamy to zupełnie w nosie. No chyba, że Wy ingerujecie w nasze, to wtedy musimy odpowiadać.
Mamy prawo, że nie można obrażać uczuć religijnych, a Wy chcecie je odebrać. Po co? Generalnie obrażanie innych nie jest OK, prawda? To co Wam szkodzi aby takie prawo było? Bo wtedy byście po prostu te uczucia obrażali, prawda? A zatem jest w tym działaniu próba wpływania na religiantów, a zatem się bronimy i nie dopuścimy!
Odczepcie się od nas. Na tym forum np na moje oko 50% wątków dotyczy boga, jego istnienia i nie istnienia, jego zła, dobra itd... A co Was obchodzi bóg którego nie ma? Po co o nim piszecie? Po prostu atakujecie w ten sposób nas religiantów, chcecie przez wskazanie nieracjonalności boga odwieść nas od wiary. Sami to przecież często piszecie, że taki jest cel niektórych. Odczepcie się od nas, naszego boga.
Nie byłoby bowiem potrzeby wpisywania do prawa ochrony uczuć religijnych, gdyby nie było na tym tle ataków, tak jak nie byłóby potrzeby ochrony przed rasizmem gdyby go nie było.
Współczesny polski, ale nie tylko, antyklerykalizm jest napastliwy, atakujący, wojujący i my religianci musimy się przed tym bronić. Na szczęście jesteśmy nieproporcjonalnie silniejsi od antyklerkałów. Gdyby jednak kiedyś antklerykały stanowiły w takiej Polsce większość i np wpływ na władzę w takim kraju mieliby "dyżurni" antyklerykałowie z tego forum, jestem przeoknany że to wierzacy stali by się dyskryminowani.
|
|
|  | | Grash (52 punktów) | >Strasznie jest dziwne co piszesz. Wśród moich znajomych których spotykam miesiecznie ok. 500 osób, po kilka razy nikt nikogo nie nawraca. Na tym forum też rzadko trafiają się nawracacze. Ja trafiam minimum raz w miesiącu na nawracacza. Oczywiście za każdym razem inna osoba.
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Ja trafiam minimum raz w miesiącu na nawracacza. >Oczywiście za każdym razem inna osoba. Bo pewnie rozpowiadasz żeś ateista... a to sprawa Twoja.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Bo pewnie rozpowiadasz żeś ateista... a to sprawa Twoja.
Niekoniecznie. Plotka o byciu ateistą w małomiasteczkowych, czy wiejskich środowiskach rozchodzi się z prędkością światła. I szybko tworzy niezdrową sensację wśród bogobojnych-dobrych-ludzi-prawdziwych-Polaków. Wystarczy, że człek młody na religię nie chce chodzić (sic!). A to bardzo motywuje do czynu, coby poganina na jedynie słuszną ścieżkę czem prędzej zawlec. No bo jak tak można? Mówię, bo miałem w podstawówce dwóch kolegów ateistów. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Mówię, bo miałem w podstawówce dwóch kolegów ateistów.
Ja mam zupełnie inne doświadczenia. W szkole było kilku Jehowych, kilku ateistów, małe miasteczko z lat 80-tych, głęboka Polska Wschodnia, w zasadzie wieś, gdzie do dzisiaj PiS ma 70% poparcia.
Owszem wszyscy wiedzieli, że oni są ateisci i oni są Jehowi, tak jak się wie, że ktoś ma krzywy zgryz, a ktos inny jest gruby, na takiej samej zasadzie czasem ktos komentował. Nigdy jednak nie było żadnego nawracania, żadnej dyskryminacji.
Nie wiem skąd bierze się ten lęk ateistów. Dziś w tym miasteczku juz od kilku lat jest etyka w szkole.
Czasem mam wrażenie, że w percepcji ateistów sprawa wyglada jak z XIX wiecznej wsi. A tak nie jest.
|
|
| | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie wiem skąd bierze się ten lęk ateistów. Dziś w tym miasteczku> juz od kilku lat jest etyka w szkole. Czasem mam wrażenie, że w percepcji> ateistów sprawa wyglada jak z XIX wiecznej wsi. A tak nie jest.Po pierwsze w tym miasteczku co opisujesz sytuacja z etyką jest bardzo komfortowa. Obecnie to raczej wyjątek. Po drugie mniejszości zawsze były okazją do drwin, czy szykanowania i dzisiaj nie jest inaczej. A dzieci są bezwzględne i nie mów, że jest inaczej, bo to by znaczyło, że wół nie pamięta jak był cielęciem. Po trzecie ganisz chłopaka, że rozpowiada iż jest ateista. Oczywiscie robisz to bez powodu i nie jest to żadne dmuchanie na zimne  Sądzisz, że ukrywanie swoich pogladów na dłuższą metę komuś przynosi pożytek? To może ukrywaj, ześ katolikiem jest?
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | | Grash (52 punktów) | Sytuacja u mnie na wsi tak nie wygląda. Wszyscy katolicy, innowierców można policzyć na palcach jednej ręki. Etyka w szkole może i by była gdyby nastąpiła taka potrzeba. Ale wszyscy chodzą na religie.
|
|
| | | | | |  | | ziemiojad (338 punktów) | W myśl obecnych przepisów, jeżeli choć jedna osoba wyrazi chęć uczęszczania na zajęcia z etyki, szkoła ma obowiązek takie zajęcia zorganizować.
|
|
| | | | | | |  | | Grash (52 punktów) | Tak, ale wystarczy pomyśleć o tym jak się będzie traktowanym kiedy jedna osoba będzie chodziła na etykę. Już nie mówiąc o tym, że żaden rodzic się na to nie zgodzi bo 'co pomyślą sobie inni'.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | ziemiojad (338 punktów) | >Tak, ale wystarczy pomyśleć o tym jak się będzie traktowanym kiedy jedna osoba będzie chodziła na etykę. Już nie mówiąc o tym, że żaden rodzic się na to nie zgodzi bo 'co pomyślą sobie inni'. Tak samo można zapytać, jak będzie widziane samo "niechodzenie" na religię? Moje dzieci na religię nie chodzą. Nikt im złego słowa do tej pory nie powiedział, a ta starsza konsekwentnie nie chadza już piąty rok. Teraz nie chodzi już też moja druga córka, a także córka sąsiadki, która jakiś czas temu przechrzciła się i wstąpiła w Kościół Chrystusowy; tamta na koniec doniesie świadectwo ze swojej szkółki niedzielnej. A to zabita dechami wieś na prowincji, daleki bogobojny wschód. Sytuacja jest specyficzna o tyle, że u nas jest bardzo dużo (nieraz całe wsie) prawosławnych, do tego ten Kościół Chrystusowy - garstka, ale jest, i całkiem liczni Świadkowie Jehowy. Z tego względu ludzie są może nie tyle bardziej tolerancyjni, co bardziej świadomi istnienia odmienności (dorośli, nie dzieci)
|
|
|  | 3 na 3 tom36 (229 punktów) (zablokowany) | >My, religianci (niech będzie) mamy w większości przypadków zupełnie w nosie co Wy tam (ateiści) robicie
Ta... Właśnie się dowiedziałem, ze żyje na 'świecie', o którym marze od wielu lat. .... Szkoda tylko ze ten 'świat' to tylko imaginacja Brzostowskiego
>Większość wierzących nie ingeruje w życie niewierzących, robta co chceta, mamy to >zupełnie w nosie.
taa... te odwołane koncerty, spektakle, przedstawienia, te wszędobylskie 'oznaczanie terenu' krzyżami... to propagowanie (anty)moralności, to zatruwanie bezbronnych umysłów dzieci... wyłudzanie pieniędzy...
>No chyba, że Wy ingerujecie w nasze, to wtedy musimy odpowiadać.
ta.... te blokowane procesje i tym podobne gusła, 'straże' nie wpuszczające do kościołów...
>Mamy prawo, że nie można obrażać uczuć religijnych, a Wy chcecie je odebrać. Po co? >Generalnie obrażanie innych nie jest OK, prawda?
Obrażanie innych nie jest ok. Prawo dawało możliwości ochrony bez tej dziwacznej 'protezy' faworyzującej osoby o skłonnościach do wmawiania sobie i innym swojego poddaństwa wobec nieistniejących 'bytów'
>To co Wam szkodzi aby takie prawo było? Bo wtedy byście po prostu te uczucia >obrażali, prawda? A zatem jest w tym działaniu próba wpływania na religiantów, a >zatem się bronimy i nie dopuścimy! >Odczepcie się od nas.
Bezcenne. Idealnie pokazuje jak 'mocna' jest ta wiara. Tak mocna ze w jej 'obronie' złamiecie wszystkie jej przykazania bez mrugnięcia okiem i jakiejkolwiek refleksji
>Na tym forum np na moje oko 50% wątków dotyczy boga, jego istnienia i nie istnienia, >jego zła, dobra itd... A co Was obchodzi bóg którego nie ma?
Nic a nic. Za to obchodzi nas co z nami i naszymi rodzinami, pieniędzmi, dziećmi... potrafią zrobić 'przedstawiciele' i 'czciciele' w imię wierności takim wyimaginowanym (do tego najczęściej psychopatycznym) bytom. Świadomość ilu ludzi wasze 'dokonania' na polu szerzenia swojej interpretacji 'dobra' przypłaciło zżyciem, nakłada na każdego rozumnego człowieka moralny (nie mylić z karykatura moralności wg.kk) obowiązek podejmowania działań uniemożliwiających powtórkę takiego barbarzyństwa.
>Po co o nim piszecie? Po prostu atakujecie w ten sposób nas religiantów, chcecie >przez wskazanie nieracjonalności boga odwieść nas od wiary. Sami to przecież często >piszecie, że taki jest cel niektórych. Odczepcie się od nas, naszego boga.
Wow jak dla mnie możecie sobie wymyślać nawet 175tys 'panów i władców' na godzinne. Chodzi o to jedynie żebyście zrozumieli ze nie macie żadnych praw do narzucania rzekomych praw swojego 'urojenia' ludziom taki 'doznań' niedoświadczających. A także zrozumienia, ze żyjecie w świeckim państwie i wiara bóstwa, gnomy czy krasnoludki nie stawia was ponad czy obok jego praw
>Nie byłoby bowiem potrzeby wpisywania do prawa ochrony uczuć religijnych, gdyby nie >było na tym tle ataków, tak jak nie byłóby potrzeby ochrony przed rasizmem gdyby go >nie było. >Współczesny polski, ale nie tylko, antyklerykalizm jest napastliwy, atakujący, >wojujący i my religianci musimy się przed tym bronić. Na szczęście jesteśmy >nieproporcjonalnie silniejsi od antyklerkałów.
Dobre. Nieproporcjonalna większość musi bronić swoich 'uczuć' wprowadzając prawa dyskryminujące mniejszość... I mamy sytuacje, ze może sobie taki religiant pleść, co mu tam do głowy wpadnie... obrażać zdrowy rozsadek, deprecjonować człowieczeństwo, kontestować naukę... ignorować logikę... zupełnie bezkarnie. Ale powiedzenie/napisanie prawdy o jakimś urojonym 'bycie'.... no to jest taka 'myslozbrodnia' ze dziwne, iż nie przewidziano tylko jednej, ulubionej w kk (gorącej) kary...
>Gdyby jednak kiedyś antklerykały stanowiły w takiej Polsce większość i np wpływ na >władzę w takim kraju mieliby "dyżurni" antyklerykałowie z tego forum, jestem >przeoknany że to wierzacy stali by się dyskryminowani.
Innej możliwości nie ma. Bo dla was 'dyskryminacja' są równe prawa. Ba. Dyskryminacja jest próba uniemożliwienia działalności przestępczej. Dyskryminuje was nauka, bo niezgodna z 'moja prawda najprawdziwsza'
Tyle ze będzie to tylko 'dyskryminacja' urojona.
|
|
| |  | 1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | Niestety, żądasz od religiantów zbyt wiele, oczekujesz, aby zamknęli się w swoim świecie. Ty przecież tego nie robisz, prawda? Dalczego oczekujesz tego od nas.
My religianci, mamy prawo protestować przeciwko spektaklom, które wg nas są dla nas obraźliwe. Dalczego mamy tego nie robić? Ty masz symetryczne prawo. Robicie np pochody inkwizycji, czy inne rzeczy, macie prawo przeciwsatwiać się budowie kościołów czy procesjom, ale w granicach prawa. Kto Wam broni?
Nie oczekuj jednak, że będąc w większości w kraju będziemu chować się po domach i kościołach, ale będziemy ustępować ateistom, bo Ty tego chcesz, bo Ty akurat jesteś ateistą. To absurdalne.
My religianci mamy prawo propagować swoje wartości, tak jak i Wy. Dlaczego chcesz nam tegp zabronić? Tyle tylko, że społęczeństwo bardziej akceptuje nasze stanowisko, stąd prawo też jest sprofilowane "ku nam". To normalne.
Przeszkadzają Ci krzyże? Protestuj! My religianci mamy prawo postawić krzyż tam gdzie właściciel miejsca na to pozwala! Ty też możesz postawić co chcesz o ile właściciel Ci na to pozwoli i będzie to zgdne z prawem. My Ci tego nie zabraniamy, chociaż z pewnością wyrazimy swoje zdanie, jesli będzie to nas obrażać.
My religianci możemy sobie wierzyć w co chcemy, ochrona religii została wprowadzona aby nie antagonizować ludzi. Chorni się też przed rasizmem, mową nienawiści itd... To oczywiste. Jest też dla mnie oczywiste, że w przupadku braku takiej ochrony antyklerykalny jad wylał by się z przepasnych gardzieli... Dlatego jest ochrona i jako tako spokój. To dobre prawo, rozsadne.
>I mamy sytuacje, ze może sobie taki religiant pleść, co mu tam do głowy wpadnie... obrażać zdrowy rozsadek, deprecjonować człowieczeństwo, kontestować naukę... ignorować logikę... zupełnie bezkarnie.
W wolnym kraju, można wygadywać głupoty, chciałbyś za to karać? No pięknie! Czym innym jest obrażanie, a czym innym wyrażanie opinii. Nikt nie broni ateistom krytyki religii, boskich praw, dekalogu, itd... Możecie to robić i robicie, fR jest tego przykładem. A Ty chcesz aby za obrażanie zdrowego rozsądku karać? Pięknie! Już ja wolę żyć w klerkalnej Polsce niż w świecie, który przebija z Twoich opinii. Z tego co piszesz wynika, że chciałbyś ideologicznego świata, w którym to Ty ustalasz zasady i już! Któryś już raz czytam takie opinie ateistów i zwyczajnie boję się Was.
>>Gdyby jednak kiedyś antklerykały stanowiły w takiej Polsce większość i np wpływ na >władzę w takim kraju mieliby "dyżurni" antyklerykałowie z tego forum, jestem >przeoknany że to wierzacy stali by się dyskryminowani. >Innej możliwości nie ma. Bo dla was 'dyskryminacja' są równe prawa. Ba. Dyskryminacja jest próba uniemożliwienia działalności przestępczej. Dyskryminuje was nauka, bo niezgodna z 'moja prawda najprawdziwsza'
Mocne słowa, tylko głupie, a że antklerykalne, to i plusików kilka dostałeś.
Co to znaczy "równe prawa"? Prawa do czego? Skoro jest nas 90% w tym kraju to mamy prawo kształtować ten kraj wg swoich pogladów, tak jak czyni KAŻDA demokracja. Ty byś chciał aby 90% dostosowało się do 5%? Ja uważam że powinno być odwrotnie. Nawet jednak w Polsce nie ma żadnej dyskrymiacji ateistów, to co Wy uważacie za dyskryminację (dużo kościołów, "sprofilowane" prawo, ochrona religii, religia w szkołach, itd...) to tylko wyraz kultury narodu kształtowanej przez wieki i naturalnej przytłaczającej większosci teistów w kraju.
To Wasza dyskryminacja jest urojona. Dzisiejsi ateiści mają takie same prawa jak teiści, czasem ze względu na większość teistów, prawo jest po prostu zrobione "pod nich", bo są silni. To jest taka sama dyskryminacja jak dyskryminacja pracowników marketów wobec górników, bo ci są silni.
Z tego co piszesz, nie chiałbym żyć w kraju rządzonym przez takich jak Ty, bo przypomina mi to jakiś ideologiczny system. A to już było.
Jak czytam te Wasze madrości, to naprawdę boję się co by było jak to Wy byście rządzili tym krajem. Z wielu Waszych postów przebija wniosek, że w zasadzie religianci to podludzie... intelektualne dno... przypomina Ci to coś?
|
|
| | |  | 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | >> I mamy sytuacje, ze może sobie taki religiant pleść, co mu tam do głowy wpadnie... obrażać zdrowy rozsadek, deprecjonować człowieczeństwo, kontestować naukę... ignorować logikę... zupełnie bezkarnie. > W wolnym kraju, można wygadywać głupoty, ...
Ale nie na lekcjach w szkole.
> ... chciałbyś za to karać?
Wiesz, że to jest myśl - wytoczyć katechetom proces za uporczywe rozpowszechnianie fałszywych informacji.
|
|
| | |  | 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | Pytania nie do mnie, ale zaryzykuję odpowiedzi.. > żądasz od religiantów zbyt wiele, oczekujesz, aby zamknęli się w swoim świecie. Ty przecież tego nie robisz, prawda?Nieprawda. Wystarczy, by religianci nie byli nazbyt napastliwi (muszą tacy być?). Sceptycy co najwyżej prowadzą 'wojnę' obronną. > My religianci, mamy prawo protestować przeciwko spektaklom, które wg nas są dla nas obraźliwe.Tak, wg Was - prawo rozumiecie wg własnego mniemania. > Dalczego mamy tego nie robić? Ty masz symetryczne prawo.Nie mam. Skrzywiliście prawo (sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po Waszej stronie). > Nie oczekuj jednak, że będąc w większości w kraju będziemu chować się po domach i kościołach, ale będziemy ustępować ateistom, bo Ty tego chcesz, bo Ty akurat jesteś ateistą. To absurdalne.Nie wystarczy się nie przepychać? > Kto Wam się każe chować?Niby przed kim? Czyżbyście nas atakowali? > My religianci mamy prawo propagować swoje wartości, tak jak i Wy. Dlaczego chcesz nam tegp zabronić? Tyle tylko, że społęczeństwo bardziej akceptuje nasze stanowisko, stąd prawo też jest sprofilowane "ku nam". To normalne.Zatem prawo profiluje się ku większości/sile, czy gwoli sprawiedliwości? > Przeszkadzają Ci krzyże? Protestuj! My religianci mamy prawo postawić krzyż tam gdzie właściciel miejsca na to pozwala!Zawsze pytacie o pozwolenie, czy i wieszanie cichcem uchodzi? > z pewnością wyrazimy swoje zdanie, jesli będzie to nas obrażać.Wierzę. > My religianci możemy sobie wierzyć w co chcemy, ochrona religii została wprowadzona aby nie antagonizować ludzi.Żart  > Chorni się też przed rasizmem, mową nienawiści itd... To oczywiste.j.w.  > Jest też dla mnie oczywiste, że w przupadku braku takiej ochrony antyklerykalny jad wylał by się z przepasnych gardzieli... Dlatego jest ochrona i jako tako spokój. To dobre prawo, rozsadne.Bez klerykalizmu nie pojawia się - jak to określasz - "antyklerykalny jad". > W wolnym kraju, można wygadywać głupoty, chciałbyś za to karać?Korzystacie z tego prawa w pełni. Uważasz, że nie powinno być kontrolowane propagowanie nieprawd (w tym np. wyłudzeń)? > czytam takie opinie ateistów i zwyczajnie boję się Was.Spoko luz - my nie agresory.  > >>Gdyby jednak kiedyś antklerykały stanowiły w takiej Polsce większość i np wpływ na >władzę w takim kraju mieliby "dyżurni" antyklerykałowie z tego forum, jestem >przeoknany że to wierzacy stali by się dyskryminowani.Po co dyskryminować mniejszości? Słabszych należy chronić a nie dobijać. > w zasadzie religianci to podludzie... intelektualne dno... przypomina Ci to coś?Zdanie Pana Elaspa o ateistach? >
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > Zatem prawo profiluje się ku większości/sile, czy gwoli sprawiedliwości?Prawo tworzy większość i większość ustala co jest sprawiedliwe. No tak to działa w demokracji. Nie istnieje prawna sprawiediwość Twoja czy moja, tylko uzgodniona. > >Przeszkadzają Ci krzyże? Protestuj! My religianci mamy prawo postawić krzyż tam gdzie właściciel miejsca na to pozwala!> Zawsze pytacie o pozwolenie, czy i wieszanie cichcem uchodzi?Na ponad 30 milionów katolików, to się i tak zdarzy. > > Jest też dla mnie oczywiste, że w przupadku braku takiej ochrony antyklerykalny jad wylał by się z przepasnych gardzieli... Dlatego jest ochrona i jako tako spokój. To dobre prawo, rozsadne.> Bez klerykalizmu nie pojawia się - jak to określasz - "antyklerykalny jad".Owszem, ale oznacza to dokładnie to co piszę - walkę z nami. > >W wolnym kraju, można wygadywać głupoty, chciałbyś za to karać?> Korzystacie z tego prawa w pełni. Uważasz, że nie powinno być kontrolowane propagowanie nieprawd (w tym np. wyłudzeń)?Czym innym są wyłudzenia, a czym innym ochota karania za poglądy. > > czytam takie opinie ateistów i zwyczajnie boję się Was.> Spoko luz - my nie agresory.  Czytając niekórych tutaj, nie mam pewności. > >>>Gdyby jednak kiedyś antklerykały stanowiły w takiej Polsce większość i np wpływ na >władzę w takim kraju mieliby "dyżurni" antyklerykałowie z tego forum, jestem >przeoknany że to wierzacy stali by się dyskryminowani.> Po co dyskryminować mniejszości? Słabszych należy chronić a nie dobijać.Żart? > > w zasadzie religianci to podludzie... intelektualne dno... przypomina Ci to coś?> Zdanie Pana Elaspa o ateistach?Nie wiem.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Współczesny polski, ale nie tylko, antyklerykalizm jest napastliwy, atakujący, > wojujący i my religianci musimy się przed tym bronić. Na szczęście jesteśmy > nieproporcjonalnie silniejsi od antyklerkałów. Gdyby jednak kiedyś antklerykały > stanowiły w takiej Polsce większość i np wpływ na władzę w takim kraju mieliby > "dyżurni" antyklerykałowie z tego forum, jestem przeoknany że to wierzacy > stali by się dyskryminowani.
Typowa projekcja. Tak naprawdę nie wiadomo, co by było. Nie wiemy, póty nie sprawdzimy. Popatrz zresztą na takie Czechy - kto tam kogo dyskryminuje?
Druga sprawa - jeśłi ktoś tutaj dostaje bęcki, to niekoniecznie za to w kogo lub co wierzy. Po prostu obrywa za uciążliwe głoszenie farmazonów. Głupota i trwanie w niej, a duchowość, czy wiara to różnica. Popatrz na takiego szarleya. Czy ktoś go ostanio napastował stricte za jego wiarę?
> Współczesny polski, ale nie tylko, antyklerykalizm jest napastliwy, atakujący, > wojujący
Tak czasem bywa w pojedynczych przypadkach. Z tym, że uwierz, wmanewrowano mnie w młodości w poczucie winy w związku m.in. z seksem, czy najbardziej głupawą definicją grzechu, z czego z mozołem sie wykaraskałem. Wkurza mnie, gdy widzę, gdy w XXIw. historia powtarza się u innych. Np. Ty mówisz, iż piękna jest czystość do ślubu, ale gdy zaczniesz narzucać ją innym, niezależnie od ich sytuacji, pod groźbą grzechu jak robi Kościół (jedno z dziesięciu przykazań) - będę reagował (choć nie bił) i lepiej nie miej mi tego za złe.
Ale chodzić do kościoła nie zabraniam, chrzcić dzieci też nie. Gromadźcie się wokół takich czy innych idei, póty to nie szkodzi innym i nie zamyka przed nimi drogi np. w szukaniu racjonalnych odpowiedzi typu na pytania typu "jak to się stało, że jestem jaki jestem, co było milion lat temu, z jakiego powodu tylko Ziemia wśród miliardów miliardów komnsmicznych obiektó jest zamieszkała itp.". Pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Typowa projekcja. Tak naprawdę nie wiadomo, co by było. Nie wiemy, póty nie sprawdzimy.> Popatrz zresztą na takie Czechy - kto tam kogo dyskryminuje?Tak słodko to nie jest. niełatwo być w Czeskiej republice Cyganem a i Ślązakiem oststnio jakby trudniej. Luteranizm zaś chyba jako polska wiara zaufaniem szczególnym się nie cieszy. Formalnie dyskryminacji nie ma, ale... > Druga sprawa - jeśłi ktoś tutaj dostaje bęcki, to niekoniecznie za to w kogo lub co wierzy. Po prostu obrywa za uciążliwe głoszenie farmazonów. Głupota i trwanie w niej, a duchowość, czy wiara to różnica.> Popatrz na takiego szarleya. Czy ktoś go ostanio napastował stricte za jego wiarę?janek77  Ostatnia dyskusja z Lumbagiem nt Tisy... Niemniej, przyznaję Ci rację. Na fR wolno być katolikiem i choć w każdym środowisku są ludzie nietolerancyjni, to jednak ludzi szanujących moją "odmienność" jest tu na tyle dużo, że jest z kim porozmawiać, a przyczyny sporów bywają najczęściej pozareligijne. Sam zresztą niewiniątkiem nie jestm i nieraz mi sie zdarzyło kogoś brzydkimi słowy potraktować. (Skoro wyrwałeś mnie do tablicy  )
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Popatrz na takiego szarleya. Czy ktoś go ostatnio napastował stricte za jego wiarę?> janek77  > Ostatnia dyskusja z Lumbagiem nt Tisy...Chulercia... no to się porobiło   Pozdrowienia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spaćDrobiazg, wart co najwyżej dopicia wódki i pójścia spać
|
|
| | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Popatrz na takiego szarleya. Czy ktoś go ostanio napastował stricte za jego wiarę?> janek77  Janek77 ostatnio ucichł. Być może jest zatopiony w modlitwie za obecnych tu racjonalistów, naturalistów, ateistów, deistów, teistów i diabli jeszcze wiedzą kogo. Może dostał parę bęcków i przestraszył się dalszej auto-kompromitacji, bo brnąć dalej w swoich wyborach jakoś jednak trzeba. A być może uniósł się ponad całe to nasze stadko "śmieszncyh ludzi", co przekonuje mnie najbardziej. Ciebie i mnie szarely'u napastuje teraz jakby mniej. Nie wiem jak Tobie, ale mnie szkoda  Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >>Popatrz na takiego szarleya. Czy ktoś go ostanio napastował stricte za jego wiarę?> >janek77  > Ciebie i mnie szarely'u napastuje teraz jakby mniej. Nie wiem jak Tobie, ale mnie szkoda  Czasem szkoda, kiedy mam czas rozmawiać, niestety, nie zawsze mam ten komfort i wtedy ja mógłbym kogoś urazić brakiem odpowiedzi. Moja religijność jest znacząco odmienna od Jankowej, podobnie jak od jego kilku poprzedników, którzy zamiarowali udowadniać cuda. Trzeba jednak Jankowi oddać sprawiedliwość, że nikogo nie obrażał, co nie jest oczywistym zachowaniem sądząc chociaż po zachowaniu Elaspa. Napastowany za wiarę nie bywam, bo jej nikomu nie narzucam, sugeruje mi się jeno pochwalanie ludobójstwa, ale to nie ma niczego wspólnego z religijnością > Serdecznie pozdrawiam!Wzajemnie > Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spaćRozumiem , że u Ciebie jest ju po 13.00 i wolno pić wódkę
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Czasem szkoda, kiedy mam czas rozmawiać, niestety, nie zawsze mam> ten komfort i wtedy ja mógłbym kogoś urazić brakiem odpowiedzi.Nie no, nie przesadzajmy. Uważam, że każdy ma prawo nie odpowiadać, bo różne się rzeczy w zyciu zdarzają, poza tym nikt nikogo nie powiniem zmuszać do odpowiedzi udzielenia. Ale przyznam, że czasem denerwuje mnie ze strony naszych forumowych ewangelizatorów ta nagminna amnezja, powodujaca ucinanie wątków w najciekawszym momencie. Jak u kol. Elaspa (modelowy przykład). Choć z drugiej strony to rozumiem: nie każdy potafi sie przyznać do braku argumentów lub po prostu do tego, że się w zwykły upiera. Lub przyznać drugiemu racji. A szkoda. Rozmawiać w ten spsób, to jakby kochać się i tuż przed kulminacyjnym momentem wstać z łóżka i włączyć TV na ulubiony program. > Moja religijność jest znacząco odmienna od Jankowej, podobnie jak od jego kilku poprzednikówPotwierdzam i zauważam  > którzy zamiarowali udowadniać cuda. Trzeba jednak Jankowi oddać> sprawiedliwość, że nikogo nie obrażał, co nie jest oczywistym zachowaniem> sądząc chociaż po zachowaniu Elaspa.I tu zgadzam się w pełni. Mnie zbytnia agresywność, czy nieokrzesanie tyleż odstręcza czy irytuje, co popełniane konsekwentnie fopa. Moim skromnym zdaniem część racjonalistów rozmawiajaca z danym ewangelizatorem popełnia jeden podstawowy błąd: zbyt na niego naciska, lub agresywnie pogadnia do udzielenia odpowiedzi. Albo zwyczajnie okłada. Powoduje to, że ewangelizator macha ręką przed wyrażenia swojego zdania. I tu znów orgazmu brak.. > Rozumiem , że u Ciebie jest ju po 13.00 i wolno pić wódkę  Ja w Polsce już od prawie 3 m-cy, teraz planuję u siebie w domu troszku pomieskzać  . Pozdrowienia z Krakowa
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Ale przyznam, że czasem denerwuje mnie ze strony naszych forumowych ewangelizatorów ta nagminna amnezja, powodujaca ucinanie wątków w najciekawszym momencie. Jak u kol. Elaspa (modelowy przykład).Dotyczy to nie tylko ewangelizatorów! Czasem kończy sie dyskusję, bo po prostu nie ma z niej pożytku. Ani przekonać partnera, ani czegoś sie nauczyć nie można więc po co czas marnować. Czasem zaś konczy się dyskusję plusem na znak zgody. Elaspa zaś podobnie jak Krystkona nie mam możliwości czytać, co ponad moje nerwy, to zdrowia szkoda. Bywa, że po prostu pewne tematy dla jednych są ważne, dla innych mniej. Wydaje się, że piszę coś co spowoduje lawinę ocen i odpowiedzi, a tu jeno trol z kulawą nogą gramatykę poprawia
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Widzę, że jesteś szarleyu bardzo uczciwym i prostolinijnym (co nie znaczy, że prostym) człowiekiem. I za to m.in. Cię cenię, mam szacunek i lubię (z naciskiem na m.in.  ) Ale co do tematów poruszanych przez forumowych ewangelizatorów, to nie sądzę, aby pytania czy tematy, które "stają na wokandzie" były dla nich mniej ważne. Raczej chodzi o coś innego.. Teraz się troszki wyzłośliwię. I to właśnie trzyma np. kol Elaspa na tym forum, pomimo jego szumnych zapowiedzi z przed miesięcy. Bez tych ciągle ucinanych wątków po prostu żyć nie może. A propos - czy jego jakiekolwiek wypowiedzi czy zapowiedzi nie były szumne? Wszystkie były 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 7 na 7 | wojtek. (1061 punktów) | >Większość wierzących nie ingeruje w życie niewierzących, robta co chceta, mamy to zupełnie w nosie. No chyba, że Wy ingerujecie w nasze, to wtedy musimy odpowiadać.
Co Ty człeku wygadujesz? Kto komu w tym kraju odmawia prawa do choćby związków partnerskich, aborcji, eutanazji, in vitro? Niewierzący wierzącym czy odwrotnie?
To antyklerykałowie, ateiści i niewierzący organizują jakieś nawiedzone krucjaty wystające pod klubami ze striptizem, łażące po dyskotekach, ślące jakieś petycja żądające odwołania koncertów Nergala cz Madonny? Nawet na przystanek Woodskock musieliście przyleźć ewangelizować.
Przecież to wierzący chcą zakazywać wszystkiego, co im się nie podoba i zmusić tym samym wszystkich obywateli, aby ci żyli zgodnie z ich (wierzących) światopoglądem. Nie widzisz tego?
>Współczesny polski, ale nie tylko, antyklerykalizm jest napastliwy, atakujący, wojujący i my religianci musimy się przed tym bronić.
Chyba na jakiejś innej planecie żyjesz. Kto przed kim się broni? Macie swoją religię (do której nawet MEN się nie wtrąca) nauczaną w szkołach i przedszkolach publicznych za m.in moje pieniądze, macie kapelanów i księży w chyba każdym możliwym resorcie państwowym, zatrudnianych również za m.in moje pieniądze, macie fundusz kościelny na który w 2015 roku zostanie przekazanych z publicznych pieniędzy 118 mln zł, macie prywatne uczelnie katolickie również finansowane z budżetu państwa, macie krzyże które możecie stawiać i wieszać niemal wszędzie tam, gdzie przyjdzie wam ochota (z przestrzenią państwową taką jak szkoły czy urzędy włącznie), macie jakieś "deklarace wiary" które stoją wyżej od obowiązującego w Polsce prawa (sprawa Chazana), macie konkordat czyli umowę nakładającą na państwo same obowiązki i powinności, a na stronę kościelną prawa i przywileje, macie państwo które nie wtrąca się w kościelne sprawy (zamieszanie z GIODO i wyrok w tej sprawie) i macie polityków którzy wysłuchują z pokorą połajanek od księży i z zapałem realizują ich wizję państwa. To wszystko w kraju, w którym konstytucja gwarantuje neutralność światopoglądową państwa. I Ty masz jeszcze czelność twierdzić, że antyklerykazlizm jest napastliwy, atakujący i wojujący, a wy musicie się bronić?
Antyklerykazilzm jest tylko powrotem do normalności, do sytuacji w której prawo jest tworzone z myślą o wszystkich obywatelach, a ten kto chce, idzie na pielgrzymkę, do kościoła słuchać księdza, a kto chce, idzie z kolei na koncert Nergala, albo do klubu ze striptizem bez konieczności spotykania przed klubem ewangelizującego go ksiedza, a jeśli ktoś inny ma ochotę to może skorzystać z in vitro albo możliwości zawarcia związku partnerskiego.
Ale dla was taka rzeczywistość jest raczej nie do pomyślenia, bo wy rozumiecie tylko zakazy i nakazy. Ksiądz powie, że in vitro, aborcja, eutanazja są złe i od razu nikt nie może z tego skorzystać. Nie chcecie, nie korzystajcie, ale nie odbierajcie innym prawa wyboru.
>Na szczęście jesteśmy nieproporcjonalnie silniejsi od antyklerkałów.
Silniejsi (przynajmniej na razie) jesteście na pewno, tylko z poziomem intelektualnym u was cieniutko, o czy dobitnie świadczą pierdoły jakie wypisujesz.
|
|
| |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > Co Ty człeku wygadujesz? Kto komu w tym kraju odmawia prawa do choćby związków partnerskich, aborcji, eutanazji, in vitro? Niewierzący wierzącym czy odwrotnie? Faktycznie aborcja i eutanazja zakazana, ale o zakazie związków parnterskich oraz zakazie in vitro to nie słyszałem. W mojej dalekiej rodzinie nie tak dawno udało się in vitro, normalnie na legalu... dasz głowę...
Co do aborcji i eutanazji, to nie wierzący zabraniają, tylko takie jest prawo stanowione przez Polaków, a podział nie jest taki oczywisty jak ty byś to chciał widzieć. Nie zatem wierzący zabraniają komukolwiek, bo za prawem do aborcji sa także wierzący, jeśli nie mogą dokonywac aborcji to także wierzacy.
> To antyklerykałowie, ateiści i niewierzący organizują jakieś nawiedzone krucjaty wystające pod klubami ze striptizem, łażące po dyskotekach, ślące jakieś petycja żądające odwołania koncertów Nergala cz Madonny? Nawet na przystanek Woodskock musieliście przyleźć ewangelizować.
Demonstrowanie swoich poglądów jest jednym z podstawowych praw w demokracji. > Przecież to wierzący chcą zakazywać wszystkiego, co im się nie podoba i zmusić tym samym wszystkich obywateli, aby ci żyli zgodnie z ich (wierzących) światopoglądem. Nie widzisz tego?
Wszystkiego? Wierzący chyba tylko mocno obstaja przy niechęci do małżeństw homo i aborcji. A co nie wolno nam religiantom budować świata wg naszej wizji? Przecież Wy robicie podobnie. >>Współczesny polski, ale nie tylko, antyklerykalizm jest napastliwy, atakujący, wojujący i my religianci musimy się przed tym bronić. > Chyba na jakiejś innej planecie żyjesz. Kto przed kim się broni? Macie swoją religię (do której nawet MEN się nie wtrąca) nauczaną w szkołach i przedszkolach publicznych za m.in moje pieniądze... A mam znajomego, który nie ma dzieci o też przeklina, że musi płacić podatki na tych darmozjadów - studentów, nie ma samochodu - płaci na drogi, itd...
Jest pewna umowa społeczna (państwo), i tak to już jest. tych których jest więcej tworza prawo sprofilowane na nich.
>I Ty masz jeszcze czelność twierdzić, że antyklerykazlizm jest napastliwy, atakujący i wojujący, a wy musicie się bronić?
Oczywuście że tak, ponieważ fakt przewagi nie oznacza iż nie jesesmy atakowani. > Antyklerykazilzm jest tylko powrotem do normalności, do sytuacji w której prawo jest tworzone z myślą o wszystkich obywatelach, a ten kto chce, idzie na pielgrzymkę, do kościoła słuchać księdza, a kto chce, idzie z kolei na koncert Nergala, albo do klubu ze striptizem bez konieczności spotykania przed klubem ewangelizującego go ksiedza, a jeśli ktoś inny ma ochotę to może skorzystać z in vitro albo możliwości zawarcia związku partnerskiego. A dlaczego ksiądz nie ma prawa ewanglizować pod klubum ze striptizem? Chcesz ograniczyć jego prawo? Omiń go i idź robić swoje, tak jak ja omijam kluby ze stripizem. Dla Ciebie ksiądz pod takim klubem jest nie do zniesienia, a dla mnie taki klub. > Ale dla was taka rzeczywistość jest raczej nie do pomyślenia, bo wy rozumiecie tylko zakazy i nakazy. Ksiądz powie, że in vitro, aborcja, eutanazja są złe i od razu nikt nie może z tego skorzystać. Pleciesz głupoty. Wierzący słuchają księży, ale mają swój rozum, ksiądz i KK to tylko drogowskaz na drodze do boga. > Nie chcecie, nie korzystajcie, ale nie odbierajcie innym prawa wyboru. Tylko nierozsądny myśli,że aborcja lub in vitro to tylko sprawa wiary w boga. Prezentujesz bardzo prymitywny mechanizm myślowy. >>Na szczęście jesteśmy nieproporcjonalnie silniejsi od antyklerkałów. > Silniejsi (przynajmniej na razie) jesteście na pewno, tylko z poziomem intelektualnym u was cieniutko, o czy dobitnie świadczą pierdoły jakie wypisujesz. Poziom, mam jaki mam, na Ciebie wystarczy, nawet gdybym pół litra wódki wypił.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > >>> Co Ty człeku wygadujesz? Kto komu w tym kraju odmawia prawa do choćby związków partnerskich, aborcji, eutanazji, in vitro? Niewierzący wierzącym czy odwrotnie?> (...) o zakazie związków parnterskich (...) to nie słyszałem.Pan jak wynika z Pańskich postów, to tak ogólnie Pan niewiele słyszał. Tak, nie ma jeszcze zakazu prywatnych układów pomiędzy dorosłymi ludźmi, ale sensowna jest nazwa "związek partnerski", gdy cokolwiek z tej nazwy wynika, a więc aby zaistniał, to taki związek powinien być zarejestrowany - co w Polsce jest niemożliwym. @@@ .
|
|
| | |  | 4 na 4 | wojtek. (1061 punktów) | Prostowanie Twoich opowieści dziwnej treści zajmuje trochę miejsca, więc musiałem podzielić tekst na dwie części.
>Faktycznie aborcja i eutanazja zakazana, ale o zakazie związków parnterskich oraz zakazie in vitro to nie słyszałem. W mojej dalekiej rodzinie nie tak dawno udało się in vitro, normalnie na legalu... dasz głowę...
Nie twierdzę, że in vitro jest nielegalne. Twierdzę tylko, że część wierzących z klerem na czele, chce odmówić innym prawa do korzystania z tej metody. Z kolei związki partnerskie są w Polsce nielegalne, a próba ich wprowadzenia spotkała się z ogromną krytyką ze strony kościoła katolickiego, który tak się gorliwie w rzeczoną sprawę zaangażował, że aż Rada Episkopatu Polski ds. Rodziny wystosowała list dziękczynny do posłów, którzy głosowali za odrzuceniem projektu ustawy o związkach partnerskich.
>Co do aborcji i eutanazji, to nie wierzący zabraniają, tylko takie jest prawo stanowione przez Polaków, a podział nie jest taki oczywisty jak ty byś to chciał widzieć. Nie zatem wierzący zabraniają komukolwiek, bo za prawem do aborcji sa także wierzący, jeśli nie mogą dokonywac aborcji to także wierzacy.
Za prawem do aborcji, eutanazji i związków partnerskich, to jest chyba mniej więcej tylu wierzących, ilu wierzących jest za zakazem wieszania krzyży w miejscach publicznych, czyli może i jacyś są, ale to mniejszość. Za zakazem aborcji, eutanazji, związków partnerskich z pewnością są również niewierzący, ale odwrotnie niż u wierzących, większość niewierzących będzie skłonnych je zaakceptować. Nie ma chyba statystyk które dowodziłyby tego, ale myślę, że można przyjąć, iż większość wierzących (a już zwłaszcza tych identyfikujących się z kościołem katolickim) jest przeciwko prawu do korzystania z w/w rzeczy, a większość niewierzących będzie za prawem do ich legalizacji. Wnioskuję to z faktu, że za każdym razem, gdy mowa o prawie do aborcji, eutanazji, in vitro, związkach partnerskich, itp. to nikt inny, tylko właśnie środowiska katolickie z biskupami na czele wyją wniebogłosy, aby tego wszystkiego zakazać. Środowiska zlaicyzowane są tymczasem bardziej przychylne takim rozwiązaniom.
Teraz coś o stanowieniu prawa. W dniu 31.08.2011, miało miejsce w Sejmie głosowanie dotyczące całkowitego zakazu aborcji. Całkowitego zakazu czyli nawet w wypadku zagrożenia zdrowia i życia matki. Tenże całkowicie zakazujący aborcji projekt, nie przeszedł dosłownie o włos. Upadł różnicą kilku głosów. Sklerykalizowany i podkreślający na każdym kroku swoje przywiązanie do wiary i tradycji PiS, PSL oraz - PiSowski pomiot - PJN, głosowały - co do jednego (p)osła - za całkowitym zakazem aborcji.
Jak więc widać, niewiele brakowało, a nikt inny, tylko wierzący, zakazaliby ludziom o innych poglądach i innym systemie wartości, nawet w tak skrajnych przypadkach jak zagrożenie zdrowia i życie matki czy gwałt, dokonać aborcji.
Skończ więc pieprzyć o tym jak to wierzący niczego nie zakazują.
>Demonstrowanie swoich poglądów jest jednym z podstawowych praw w demokracji.
O demokracji to Ty pojęcia nie masz. Wymienione przeze mnie przypadki nie są demonstrowaniem żadnych poglądów, tylko próbą odebrania wszystkim ludziom możliwości do korzystania z tych wydarzeń kulturalnych, które nie odpowiadają wierzącym (jak wspomniane przeze mnie koncerty Nergala czy Madonny). Przykładem normalnego demonstrowania swoich poglądów jest choćby najnowszy pomysł katolików czyli bojkot sieci EMPIK. Ot, po prostu, wierzący się skrzyknęli, że z powodu angażu w reklamach sieci EMPIK nieszczęsnego Nergala i Marii Czubaszek, nie będą robić tam świątecznych zakupów. Zamiast nawoływać do zamknięcia sieci EMPIK (choć nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby zamknięcie sieci sklepów było równie łatwe, jak odwołanie koncertu, to zapewne katolicy postulowaliby zamknięcie EMPIKu) zwyczajnie tam nie kupują, do czego mają święte prawo.
Poza tym ciekawą masz mentalność. Gdy ja piszę o przyłażeniu i ewangelizowaniu na silę na Przystanku Woodstock, na dyskotekach czy pod klubem ze striptizem, to Ty nazywasz takie zachowanie demonstrowaniem swoich poglądów zgodnie z demokratycznym prawem. Ale kiedy o swoje prawa dopominają się i afiszują ze swoimi poglądami ateiści, antyklerykałowie, niewierzący, wtedy to jest dla Ciebie atak, napastliwość.
Czyli prezentujesz standardową moralność i rozumienie demokracji przez religianta (jak sam siebie określasz).
> Wszystkiego? Wierzący chyba tylko mocno obstaja przy niechęci do małżeństw homo i aborcji.
Ci wierzący, których mam na myśli, mocno obstają przy niechęci do wszystkiego, co nie jest zgodne z ich poglądami. Pisałem już o chęci zakazywania aborcji, eutanazji, in vitro, związków partnerskich (nie mylić z małżeństwami homoseksualistów) odwoływaniu koncertów, spektaklów. Ale to oczywiście nie wszystko. Można tu jeszcze wymienić wymyślenie jakiejś ideologii gender, awantury o ściągnięcie krzyża w szkole, na komendzie policji czy uczelni, protesty środowisk katolickich gdy niewierzący organizowali w kraju akcję billboardową "Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę", że o aferze z ceną sera francuskiego w Lidlu (kosztował 6.66 zł)nie wspomnę. Do tego dochodzi skwapliwe wykorzystywanie przez wiernych Artykułu.196 KK, którym młócą jak cepem w kogo popadło. Mam dalej wymieniać?
|
|
| | |  | 4 na 4 | wojtek. (1061 punktów) | > A co nie wolno nam religiantom budować świata wg naszej wizji? Możecie, oczywiście. Religianci zbudowali już przecież tak przyjazne obywatelom państwa jak choćby: Arabia Saudyjska, Iran, Libia, Pakistan, Sudan. I co ciekawe, te wszystkie wspaniałe kraje w 100% opierają się na Twojej światłej wizji demokracji: Cytat:"Skoro jest nas 90% w tym kraju to mamy prawo kształtować ten kraj wg swoich pogladów, tak jak czyni KAŻDA demokracja. Ty byś chciał aby 90% dostosowało się do 5%? Ja uważam że powinno być odwrotnie." Nie mogę wprost wyjść z podziwu jak Twoja wersja demokracji jest zbieżna z wersją demokracji tamtejszych Ajatollachów. A więc buduj Ajatollachu Brzostowski, buduj katolicki odpowiednik Iranu, abyś na ewentualnym zjeździe z muzułmańskimi kolegami po fachu, mógł im z dumą oznajmić, że katolicy nie gęsi i swój szariat mają, a Polska rośnie w silę i ludziom żyje się dostatniej! > Przecież Wy robicie podobnie. Ja mówię tylko za siebie, nie reprezentuje tutaj nikogo. Według mnie, najrozsądniejsze zasady regulujące relacje państwa z kościołem i między wierzącymi, a niewierzącymi ma Francja i chciałbym, aby w Polsce było, może nie tak samo, ale podobnie. > A mam znajomego, który nie ma dzieci o też przeklina, że musi płacić podatki na tych darmozjadów - studentów, nie ma samochodu - płaci na drogi, itd...> Jest pewna umowa społeczna (państwo), i tak to już jest. tych których jest więcej tworza prawo sprofilowane na nich. Bzdury. Uczelnie publiczne i drogi są zależne od polskiej administracji, więc jeśli ktoś jest Polakiem, to chcąc nie chcąc, musi finansować takie rzeczy. Zupełnie inaczej jest z kościołem katolickim, który jest autonomiczny, niezależny od państwa. Skoro jest więc niezależny, to i finansowany z budżetu państwa być nie powinien. Powinien być za to finansowany wyłącznie przez swoich wiernych i centrale z Watykanu. Ale biskupi oczywiście uznają swoją autonomię względem państwa we wszystkim, tylko nie w ciągnięciu od państwa niezłych pieniędzy. Gdyby się trochę kasy udało od samego Szatana wyciągnąć, to i z nim by pewnie konkordat podpisali. > Oczywuście że tak, ponieważ fakt przewagi nie oznacza iż nie jesesmy atakowani. Naprawdę? A może jednak nie jesteście atakowani, tylko strona przeciwna domaga się swoich praw i chce zaakcentować, że jednak też istnieje w społeczeństwie? Podobno według Ciebie: Cytat: Demonstrowanie swoich poglądów jest jednym z podstawowych praw w demokracji.
> A dlaczego ksiądz nie ma prawa ewanglizować pod klubum ze striptizem? Choćby dlatego, że może tym psuć interes właścicielowi klubu. Poza tym właściciele klubów nie wystają pod kościołami namawiając wiernych, żeby zamiast na msze ci szli do klubu pooglądać rozbierające się dziewczyny. Zwyczajnie, mają na tyle oleju w głowach, że nie pchają się tam, gdzie nie jest ich miejsce. W przeciwieństwie do księży, bo tym się z kolei wydaje, że ich miejsce jest wszędzie. Ja wiem, że macie poczucie jakiejś misji i wydaje się wam, że skoro tak jest to każde miejsce jest dobre, żeby kogoś ewangelizować. Ale uświadom sobie w końcu, że mnie i wielu innych ludzi nie interesuje, że macie misje rozpowszechniania jakiegoś objawienia. > Chcesz ograniczyć jego prawo? Gdyby to zależało ode mnie, to owszem, ksiądz nie miałby prawa nikogo przed takim klubem nagabywać, aby tam nie wchodził. Podobnie jak nikt nie miałby prawa agitować pod kościołem przed mszą i namawiać wiernych, aby tam nie wchodzili. Choć i bez tego prawa niewierzący raczej nikogo w taki sposób nie napastują. > Omiń go i idź robić swoje, tak jak ja omijam kluby ze stripizem. A nie przyszło Ci do głowy, że nie życzę sobie być ewangelizowany i, że mam do tego prawo? Nie pomyślałeś, że w ogóle nie muszę wysłuchiwać księżulowych modłów i nawracania nawet omijając go? > Dla Ciebie ksiądz pod takim klubem jest nie do zniesienia, a dla mnie taki klub. Więc nie wchodź do takich klubów. Na tej samej zasadzie ja nie wchodzę do kościołów. > Pleciesz głupoty. Wierzący słuchają księży, ale mają swój rozum, ksiądz i KK to tylko drogowskaz na drodze do boga. Strasznie koślawy ten drogowskaz macie. Poza tym, jak zwykle nie wiesz o czym piszesz, bo wszystko sprowadza się do tego, że albo słuchasz księdza, albo masz swój rozum. Trzeciego wyjścia nie ma. Przykładowo, parę miesięcy temu, Jego Ekselencja Arcybiskup Częstochowy Wacław Depo wpadł, niczym pomysłowy Dobromir, na genialny plan, mianowicie umyślił sobie, żeby Episkopat utworzył listę dobrych i złych mediów, aby było wreszcie jasne, co barany, owieczki (czy jak tam swoich wiernych księża nazywają), muszą czytać i oglądać, a czego im nie wolno. Taki indeks ksiąg zakazanych XXI wieku. Posiadanie własnego rozumu przez wierzących również w przypadku in vitro czy aborcji jest wysoce niewskazane, albowiem skutkować może ekskomuniką. Spróbuj też tylko odrzucić któryś z katolickich dogmatów, albo zinterpretować po swojemu coś z Pisma Świętego... Więc lepiej nie ryzykuj i nie myśl za dużo, a jeżeli już, to wyłącznie w Jedynie Słusznej Linii, bo jak Cię ekskomunikują i zamiast do nieba między aniołki, trafisz na wieczne męki do piekła, to Cię te bezecne i bezbożne striptizerki, które tam zapewne tańczą na rurach, swoim widokiem zadręczą. > Tylko nierozsądny myśli,że aborcja lub in vitro to tylko sprawa wiary w boga. Prezentujesz bardzo prymitywny mechanizm myślowy. A Ty prezentujesz bardzo prymitywny mechanizm czytania ze zrozumieniem. Nigdzie bowiem nie napisałem, że aborcja i in vitro to tylko sprawa wiary w Boga. > Poziom, mam jaki mam, na Ciebie wystarczy, nawet gdybym pół litra wódki wypił. Jedną rzecz trzeba Ci przyznać, potrafisz mianowicie solidnie rozśmieszyć swoją bufonadą i równoczesnym brakiem jakiegokolwiek pojęcia o tematach na które usilnie próbujesz zabierać głos. "Nawet gdybym"? Tzn. chcesz powiedzieć, że ta Twoja radosna twórczość to tak na trzeźwo jest produkowana?
|
|
| Sambor (21 punktów) | Przede wszystkim wiek 13 a 11 to już szczególnie to nie jest wiek na podważanie światopoglądu. Okres naturalnego buntu w którą wyposażyła nas biologia przypada na wiek od około 14 do 18 lat, w tym czasie pojawia się w młodym człowieku myśl krytyczna wobec świata, wychowania i światopoglądu w którym został wychowany. Oczywiście to nie jest żadna reguła, ale wiele osób buntuje się wobec chodzenia do kościoła i wiary w tym wieku skąd wziął się prześmiewszy termin "gimbo-ateizmu"  . Druga sprawa to taka że w Polsce dość często 100% ludzi których znamy/chodzimy do szkoły to katolicy, np u mnie w szkole zawsze 100% klasy chodziła na religię i przyjmowała sakramenty typu 1 komunia mimo że wiele osób podczas odpytywania na religii nie potrafiła wyrecytować modlitwy Ojcze Nasz (autentyczny przypadek i wcale nie odosobniony, chłopak w wieku 12 lat nie potrafił wyrecytować Zdrowaś Mario)
|
|
-3 na 3 | oportunista (1711 punktów) | No Petarda, nie wiem ile masz lat, jednak rozumu masz na pewno mniej od tej dziewczynki. Pewnie bozia poskąpiła, nic się jednak nie martw, w każdym z nas tkwią ukryte talenty, należy je w sobie odnaleźć i tyle. Nie jesteś jeszcze stracony wnoszę to po; Nie chciałem jej kazać nie wierzyć czy coś w tym stylu. Spokojnie podawałem argumenty, pytania. Chciałem pobudzić jej świadomość, żeby myślała samodzielnie.
Zaiste wykazałeś się wielką łaskawością i przebiegłością niezwykłą, będą jeszcze z Ciebie ludzie. Trochę ciekawią mnie rzeczone argumenty, mające pobudzić to dziecko do samodzielnego myślenia. Sam nieraz cichnąłbym czymś pobudzić swą świadomości, wdzięczny byłbym za wskazówki. Drinkowanie to nie metoda na dłuższa metę, więc jestem otwarty na propozycje. Piszesz dalej - Wtedy zobaczyłem jak strasznie działa indoktrynacja katolicka. Muszę Cię zmartwić, na indoktrynacji katolickiej jeszcze nie koniec, im dalej w las tym więcej drzew, może podawanych argumentów nie starczyć, kiepsko to widzę.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Sam nieraz cichnąłbym czymś pobudzić swą świadomości, wdzięczny byłbym za wskazówki
W miarę możliwości chętnie Ci ich udzielę oportunisto. Pytaj, podziel się swoimi dylematami czy stanowiskiem, a ja słucham i pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Chciałem pobudzić jej świadomość, żeby myślała samodzielnie. Wtedy zobaczyłem jak strasznie działa >indoktrynacja katolicka. Była pewna, że Bóg w którego wierzy jest tym prawdziwym (..)
Spokojnie. Masz dopiero 13 lat i ona podobnie, Twoje słowa u Twojej znajomej mogą zakiełkować dopiero za 10, 20 lat i sam tego już nie zobaczysz. Tak bywa bardzo często. Powiedz lepiej jak to się stało, że zwątpiłeś w "prawdy" głoszone przez księży? I co na to Twoi rodzice?
Skoro w materii światopoglądowej zaczynasz samodzielnie myśleć już w tym wieku, to przyjmij mój szacunek. Sam wiesz, ze nie każdy ma to szczęście i różni ludzie na różnym poziomie rozwoju na tej planecie żyją. Tego łatwo zmienić sie nie da, nieraz porzeba setek lat i przede wszystkim i c h chęci, a może i cierpienia, w które za sprawą swojego ślepego posłuszeństwa wierze czasem popadają.
Własne cierpienie i szukanie z niego wyjścia zmienia dużo szybciej i trwalej, niż niejedna noc spędzona na rozmowach. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 3 na 3 | Grash (52 punktów) | >Spokojnie. Masz dopiero 13 lat i ona podobnie, Twoje słowa u Twojej znajomej mogą zakiełkować dopiero za 10, 20 lat i sam tego już nie zobaczysz. Tak bywa bardzo często. Dużo osób napisało o tym, że atakuję drugą osobę, czy chcę na siłę odwrócić kogoś od religii. Oczywiście, nie mam takich i nie miałem takich planów. Właściwie to cieszyłbym się gdyby za 10 lat, taka rozmowa mogła mieć jakiś efekt. >Powiedz lepiej jak to się stało, że zwątpiłeś w "prawdy" głoszone przez księży? I co na to Twoi rodzice? Zacząłem się interesować ewolucją, powstaniem wszechświata, po prostu się uczyłem. Uznałem, że w całej tej układance nie jest potrzebny Bóg. Moi rodzice, a dokładnie mój tata był bliski pobicia mnie. Zacząłem się uczyć, odpowiadać na trudne pytania i przy ponownej, na pewno trudnej dyskusji, chcę pokazać moje argumenty, żeby rodzice zrozumieli mnie. Właściwie to paliwem które napędza mnie w stronę ateizmu są właśnie moi wierzący rodzice - dość śmieszne. Lubię prowadzić rozmowy o Bogu (prawie jak Jehowi). Zawsze taka rozmowa kończy się "ja w to wierzę". To mi tylko pokazuje, jak niektórzy biorą wiarę w Boga. Ot, cała historia.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Mój ojciec miał i ma podobnie, ale ja specjalnie nie chciałem tracić czasu na takie rozmowy z nim. Jego reakcja tylko mnie utwierdzała, że podstawy wiary są chwiejne i w dużej mierze polegają na bezkrytycznym powielaniu wzorców. Jeśli 12 letni dzieciak (mówię o sobie 30 lat temu) potrafi paroma celnymi i to niewinnymi pytaniami zapędzić rodzica w kozi róg, to coś w tym chyba nie tak? U mnie to były pytania skierowane do ojca typu "tato, z jakiego powodu chodzimy do kościoła?" Po pewnym czasie zauważyłem, że nic ponadto, co już wiem "że trzeba, należy itp." nie usłyszę. Gdyby jakoś chciał ze mną jeszcze rozmawiać i słuchał moich argumentów, sprawa byłaby dużo prostsza. Coś Ci powiem: dobrze cenić swój punkt widzenia i nie dzielić się nim na prawo i lewo. Nie ze wszystkimi warto o tym rozmawiać. Poza tym ojciec to przecież ojciec - łoży na Twoje wychowanie, na swój sposób Cię kocha. Może go po prostu boleć że nie jesteś jego wierną kopią (choć właściwie powinien się z tego cieszyć). Tak się domyślam patrząc na swojego ojca, że to co Ty już wiesz, dla Twojego nigdy nigdy nie będzie osiągalne. Ale gdy ktoś jest zainteresowany i uznasz, że warto porozmawiać - wtedy jak najbardziej. Warto też czasem przytrzeć komuś nosa, gdy za bardzo się panoszy. To bywa nawet przyjemne  > Zawsze taka rozmowa kończy się "ja w to wierzę". To mi tylko pokazuje,> jak niektórzy biorą wiarę w Boga. Ot, cała historia.To, że oni wierzą na ich sposób nie znaczy, że Ty masz robić tak samo. Za kilka lat wypłyniesz z domu na szersze wody i z natury rzeczy będziesz miał większą wolność w sprawach wiary czy niewiary. Wtedy nikt Ci nie będzie już nic "kazał". A z Twoją koleżanką być może nie da się nic z robić. Trzeba to też brać pod uwagę - a wiem co mówię, bo z koleżankami takie rozmowy również toczyłem. Ale miło było przeważnie zawsze  Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | -3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >Zacząłem się interesować ewolucją, powstaniem wszechświata, po prostu się uczyłem. Uznałem, że w całej tej układance nie jest potrzebny Bóg...
On nie jest potrzebny, gdy skupiasz się na rezultatach, "Jego" rezultatach.
Ewoluja, rozwój nauki itd... nie wykluczają istnienia boga, a nawet więcej - uprawdopodabniają jego istnienie. Ucz się dalej, czytaj, studiuj, itd... Staraj się jednak skupiać na istocie rzeczy, a nie na skutkach czy fragmentach.
Przerabiałem to jako kilkunastolatek. Byłem kiedyś ministrantem, mocno religijnym, potem od ok. 12 roku życia zobaczyłem zło na świecie, ewlucję, sprzeczności w Biblii itd... i "oświeciło" mnie że boga chyba nie ma! Potem jednak gdy zacząłem stawiać pytania o istotę rzeczy, a nie o pierdoły, to zupełnie inaczej się patrzy.
Ucząc się pamiętaj o takich pytaniach:
1. Skąd wziął się świat i jaki miał początek? Coś musiało być przed BB, a potem znowu coś, itd... Materia nie mogła wziąć się z NICZEGO, to wbrew nauce.
2. MAteria i energia nie mogła też istnieć od zawsze - bo wszsytko w naszym obserwowalnym świecie ma swoje przyczyny. Zakładanie że powstanie materii akurat nie - jest wbrew nauce.
Dla mnie jest oczywiste, że te dwa punkty prowadzą do logicznego wniosku, iż materia musiała powstać w wyniku jakiejś przyczyny i z czegoś. Jedynym logicznym wyjaśnieniem tego zjawiska jest bóg.
To jest istota pytań o boga. Cała reszta to rzeczy wtórne, w dużej mierze pierdoły, na których może Ci zejść pół życia, a nie mają one większego znaczenia.
PAmiętaj też, że większość ateistów to powierzchowni ateiści: nie wierzą, bo obejrzeli kilka filmów, dostrzegli zło na świecie, itd... nie daj się wpędzić w taką powierzchowność... "wstąp do głębi".
|
|
| |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > Materia nie mogła wziąć się z NICZEGO, to wbrew nauce.> Cała reszta to rzeczy wtórne, w dużej mierze pierdoły, ...Obawiam się, Brzostowski, że zostały Ci już tylko pierdoły.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >> Materia nie mogła wziąć się z NICZEGO, to wbrew nauce. >> Cała reszta to rzeczy wtórne, w dużej mierze pierdoły, ... >Obawiam się, Brzostowski, że zostały Ci już tylko pierdoły.
Tej akurat nie czytałem, nie ma to jednak znaczenia, bo inne czytałem. Jest w nich "osobliwe" pojmowanie "NIC", które tak naprawdę jest czymś. Już o tym Fizyk rozmawialiśmy na tym forum. Coś nie może powstać z Niczego, to podstawowe prawo fizyki, dziwię się że go nie znasz.
Jak Wy, racjonaliści możecie dawać się wrabiać, że Coś może powstać z Niczego? Przecież to w oczywisty sposób głupie.
A jeśli Fizyk myślisz inaczej... wyłóż nam tę wiedzę... pośmiejemy się wspólnie...
Jak to świat powstał z Niczego...
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Jak Wy, racjonaliści możecie dawać się wrabiać, że Coś może powstać z Niczego? Przecież to w oczywisty sposób głupie. > A jeśli Fizyk myślisz inaczej... wyłóż nam tę wiedzę... pośmiejemy się wspólnie...
Śmiej się, śmiej. Śmiechem nie posuniesz wiedzy o świecie. Ani wiarą w starożytne legendy.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Śmiej się, śmiej. Śmiechem nie posuniesz wiedzy o świecie. Ani wiarą w starożytne legendy.
Nie mam takiego zamiaru, staram się jednak posuwać wiedzę o świecie trzymając się m.in. logiki i znanych praw fizyki. A Ty piszesz o świecie z Niczego. Kto jest bardziej w tym szalony Fizyku? Ja argumentując, czy Ty sprzeciwiając się prawom fizyki? Dobrze wiesz, że to z czego świat powstał nie mogło być niczym, nie pisz zatem że tak jest, tylko dlatego, że uchyla to drzwi bogom, bo stajesz się wówczas fideistą.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | mayolina (2278 punktów) | >Nie mam takiego zamiaru, staram się jednak posuwać wiedzę o świecie trzymając się m.in. logiki i znanych praw fizyki. A Ty piszesz o świecie z Niczego. Kto jest bardziej w tym szalony Fizyku? Ja argumentując, czy Ty sprzeciwiając się prawom fizyki? Dobrze wiesz, że to z czego świat powstał nie mogło być niczym, nie pisz zatem że tak jest, tylko dlatego, że uchyla to drzwi bogom, bo stajesz się wówczas fideistą.
Jak na razie hipoteza świata z 'niczego' jest jak najbardziej wytłumaczalna, opiera się na prawach fizyki (kłania się lektura wymienionej wcześniej książki Laurence Kraussa EDIT pomyłka w pisowni), natomiast istnienie boga nie jest nawet hipotezą, gdyż przesłanek do jej stworzenia jakoś brakuje. No ale ja mogę być niezorientowana. Czekam więc na wywód o bogu wynikającym z praw fizyki.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | , Śmiej się, śmiej. Śmiechem nie posuniesz wiedzy o świecie. Ani wiarą w starożytne legendy. >Nie mam takiego zamiaru, staram się jednak posuwać wiedzę o świecie trzymając się m.in. logiki i znanych praw fizyki. Znanych praw fizyki? A jakie Pan ma o tym pojęcie i gdzie się Pan tą znajomością tu wykazał?
>A Ty piszesz o świecie z Niczego. Prawdopodobnie pan Fizyk żałuje, ale to nie jego koncepcja.
>Kto jest bardziej w tym szalony Fizyku? Zapewne ten, który swoje zawodowe życie poświęcił znajomości fizyki i ma jakiś tam na ten temat dorobek naukowy.
>Ja argumentując, czy Ty sprzeciwiając się prawom fizyki? Jakoś nigdzie nie zauważyłem aby pan Fizyk znający bardzo dobrze "prawa fizyki" się im sprzeciwiał, natomiast jak może sprzeciwia się przeróżnym wiarom w bzdury.
>Dobrze wiesz, że to z czego świat powstał nie mogło być niczym, A skąd miałby to wiedzieć? Z jakiejś religii? Może Pan tu przedstawi jakąś definicję niczego, gdyż to, że wszechświat powstał z "niczego" jest wielce prawdopodobną teorią naukową. Warto trochę poczytać, zanim zacznie się tu bzdury wypisywać.
>nie pisz zatem że tak jest, tylko dlatego, że uchyla to drzwi bogom, bo stajesz się wówczas fideistą. Stań się Pan nareszcie choć ździebko poważniejszym i przestań Pan myśleć za innych oraz podpowiadać im odpowiedzi. Ateizm Fizyka wynika z jego ogromnej wiedzy przyrodniczej, a nie dlatego, że przekonania ateistyczne skłoniły go do szukania jakiś tam argumentów w fizyce. Takie jest racjonalne myślenie, które jest Panu zupełnie obce.
@@@ .
Mam szacunek dla ludzi i nie ignoruję nikogo. Natomiast nie z każdym można i warto rozmawiać. Z panem Brzostowskim znakomita większość rozmów jest niekonkluzywna. .
|
|
| |  | 1 na 1 | Grash (52 punktów) | Skąd się wziął stwórca? Jeśli stwórca mógł istnieć od zawsze. To znaczy nie istniał też czas, więc nie jest to dobrze stwierdzone, ale po prostu był, to dlaczego nie przyjąć, że było coś innego? Jakaś gęsta osobliwość na przykład.
|
|
| | |  | -1 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >Skąd się wziął stwórca? Jeśli stwórca mógł istnieć od zawsze. To znaczy nie istniał też czas, więc nie jest to dobrze stwierdzone, ale po prostu był, to dlaczego nie przyjąć, że było coś innego? Jakaś gęsta osobliwość na przykład.
Z prostej przyczyny, każda gestość, osobliwość, czy cokolwiek zawsze musi mieć przyczynę (bo jest fizyczne) ... a bóg nie musi (bo jest niefizyczny). Stąd jest tylko jedno wyjaśnienie - bóg, istniejacy od zawsze - stwórca.
Tyle że przeciwnicy tej koncepcji wymyślili sobie inną: świat powstał z Niczego. Tyle tylko że jest to sprzeczne z fizyką (o racjonaliści!). Wymyślone, aby odpowiedzią nie był bóg.
Gdy będziesz kiedyś jeszcze rozmawiał o tym z ateistami, racjonalistami... zauważ, jak bardzo ich wkurza to podważanie powstania świata z niczego, jak będą obrażać, deprecjonować... bo Oni wiedzą, że Coś nie powstaje z Niczego. Wg naszej fizyki to niemożliwe. Antyklerykały mają swoją fizykę...
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Skąd się wziął stwórca? Jeśli stwórca mógł istnieć od zawsze.Skąd wiesz, że Stwórca mógł istnieć od zawsze? Sądzę raczej, że tylko arbitralnie i bezpodstawnie to założyłeś. > To znaczy nie istniał też czas, więc nie jest to dobrze stwierdzone,> ale po prostu był,Jak wyżej. > to dlaczego nie przyjąć, że było coś innego? Jakaś gęsta osobliwość na przykład.> Z prostej przyczyny, każda gestość, osobliwość, czy cokolwiek zawsze musi mieć przyczynę (bo jest fizyczne) ...Być może wszechświat pulsuje i tak naprawdę nieustannie się przekształca w makro-skali. Wówczas kolejna wcześniejsza przyczyna nie musiałaby istnieć nawet w Wielkim Wybuchu. > bóg nie musi (bo jest niefizyczny).Skąd wiesz, że Bóg: a) istnieje b) jest fizyczny, czy niefizyczny c) nie musi?Jeśli dopuścić postulat o istnieniu Boga, to przecież skoro nikt Go nie widział, to wcale nie oznacza, ze musi być niefizyczny. > Stąd jest tylko jedno wyjaśnienie - bóg, istniejacy od zawsze - stwórca.Taki sobie wniosek ze słabych arbitralnych założeń, a raczej samych dywagacji. > Tyle że przeciwnicy tej koncepcji wymyślili sobie inną: świat powstał z Niczego.Nie wymyślili, a doszli na podstawie posiadanej wiedzy fizycznej. A to podstawowa różnica. www.racjonalista.pl/forum.php/s,641881#w643293> Tyle tylko że jest to sprzeczne z fizyką (o racjonaliści!)W którym miejscu? Myślę, że Krauss Twoje sensowne wskazówki by uwzględnił i dałby się pouczyć. > Wymyślone, aby odpowiedzią nie był bóg.Nie. Lawrence Krauss doszedł do tego niezależnie od koncepcji Boga. On mu po prostu nie spędza snu z powiek. Tak z resztą jest typowo z naukowcami - Lawrence wyjątkiem nie jest, więc nie wiem skąd akurat te pretensje do niego, a nie np. do Twoich profesorów z uczelni. > Gdy będziesz kiedyś jeszcze rozmawiał o tym z ateistami, racjonalistami...> zauważ, jak bardzo ich wkurza to podważanie powstania świata z niczego> jak będą obrażać, deprecjonować...Spokojnie. Dla naukowców powstanie świata z niczego jest jakiemś kierunkiem i biorą go serio nawet wtedy, gdybyś z tego powodu ogłosił głodówkę I jakoś konsekwentnie nie widzą powodu, aby wplatać to jakąś wszechmocną i wszechwieczną osobę. Niestety. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | -4 na 4 | Brzostowski (7067 punktów) | Dobra jeszcze raz...
Każde zjawisko w świecie, które obserwujemy ma swoje przyczyny. To fakt bezsporny. Zatem powstanie materii/energii też powinno takowe mieć. Jeśli nie, byłoby to sprzeczne ze współczesną wiedzą naukową. Zatem rozsądnie i racjonalnie myślący człowiek powinien przyjmować, że wszystko ma swoje przyczyny. To chyba jasne?
Wówczas jednak poruszając się w świecie fizycznym osiągamy nieskończony ciąg przyczyn, co jest niezgodne z naszą wiedzą, bo obserwując świat widzimy, że wszystko ma swój początek (przyczynę), więc powinna być ta pierwsza.
Zatem najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest takie, że świat fizyczny powstał w wyniku jakiegoś aktu, zdarzenia niefizycznego, pierwszej przyczyny.
I wtedy wszystko jest logiczne. Pierwsza przyczyna nie będąc fizyczną, nie musi mieć swojej przyczyny.
Jest to najbardziej spójne wyjaśnienie istnienia materii/energii przy dzisiejszym stanie wiedzy.
Natomiast to o czym mówią piewcy teorii świata z Niczego, to jest niewątpliwie ciekawe, tylko, że to w niczym (sic!) nie podważa mojego wnioskowania, ponieważ ich NIC, tak naprawde nie jest NIC, oni to tylko sobie tak nazwali. Tak naprawdę ich NIC to nowa osobliwość (FIZYCZNA). A zatem jest czymś!
Bóg po prostu jest najlepszym z możliwych wyjaśnień wg współczesnego stanu wiedzy. Jeśli dodasz do tego fakt, iż większość ludzi jakoś tam odczuwa jego istnienie (oczywiście bez dowodów, w końcu jest niefizyczny) to masz kolejną mocną przesłankę aby ugrutnować taki pogląd na wyjaśneinei istnienia świata.
Dla mnie to spójne, logiczne i najbardziej prawdopoodbne. Dowodów oczywiście brak.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Dobra jeszcze raz...> Każde zjawisko w świecie, które obserwujemy ma swoje przyczyny.Bzdura. Przemłócona tu dokładnie, choćby w rozmowach z panem Parysem> To fakt bezsporny.Tylko dla mocno niedouczonych. @@@ .
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Bóg po prostu jest najlepszym z możliwych wyjaśnień wg współczesnego stanu wiedzy. Jeśli dodasz do tego fakt, iż większość ludzi jakoś tam odczuwa jego istnienie (oczywiście bez dowodów, w końcu jest niefizyczny) to masz kolejną mocną przesłankę aby ugrutnować taki pogląd na wyjaśneinei istnienia świata.> Dla mnie to spójne, logiczne i najbardziej prawdopoodbne. Dowodów oczywiście brak. Pomiędzy ludźmi, którzy wiedzą niewiele, a tymi którzy wiedzą wiele, jest ogromna skala. Świat jest złożony, ale nie upoważnia nas to do prymitywizowania jego opisu.
Prawie sto lat temu H. L. Mencken w artykule "Homo Neanderthalensis" napisał: "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie". Bajeczkami dla baranków bożych nie można zaspokoić ciekawości świata umysłów niepokornych. Oczywiście, że wiemy ciągle niewiele, ale wiemy już na tyle dużo aby mity odesłać do lamusa historii kultury.@@@ .
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Dobra jeszcze raz... (ciach)Nie zadajesz sobie trudu, by nawet zastanowić się nad moimi pytaniami, ale tańczysz swój chocholi taniec i tańczysz. Powoli tracę chęć rozmowy z Tobą. Dobra, jeszcze ostatnia próba. Skąd pewność, że jest jakikolwiek Stwórca, do tego istnieje od zawsze? Postulowana przez Ciebie praprzyczyna praktycznie niczego nie wyjaśnia, natomiast sama wymaga wyjaśnienia. Napisałem Być może wszechświat pulsuje i tak naprawdę nieustannie się przekształca w makro-skali. Wówczas kolejna wcześniejsza przyczyna nie musiałaby istnieć nawet w Wielkim Wybuchu. Już rozumiesz jak to Twoją linię rozumowania rozkłada? Skąd wiesz, że Bóg: a) istnieje b) jest fizyczny, czy niefizyczny c) musi to, a nie musi co inne? > Każde zjawisko w świecie, które obserwujemy ma swoje przyczyny.> To fakt bezsporny.Zamierzasz swoje intuicje wzięte z makro skali przenosić na mikro? BŁĄD!!! Znajomość podstaw fizyki kwantowej się kłania. Ona temu przeczy już na początku. > Zatem powstanie materii/energii też powinno takowe mieć.O ile powstała. Bo jakaś wcześniejsza jej forma mogła przecież być wiecznie. Lub po prostu ciągle się zmieniała. > Jeśli nie, byłoby to sprzeczne ze współczesną wiedzą naukową.W fizyce kwantowej nie obserwujemy przyczyn pojawienia się cząstki tu, a zniknięcia jej gdzie indziej. I tyle warte Twoje przeczucia laika. > Zatem rozsądnie i racjonalnie myślący człowiek powinien> przyjmować, że wszystko ma swoje przyczyny.Ale z jakiego powodu powinien tak przyjmować?? Z powodów Twoich obserwacji laika poczynionych w skali makro?? Panie Brzostowski.. ręce opadają. > Wówczas jednak poruszając się w świecie fizycznym osiągamy> nieskończony ciąg przyczyn,No właśnie... > co jest niezgodne z naszą wiedzą, bo obserwując świat> widzimy, że wszystko ma swój początek (przyczynę), więc> powinna być ta pierwsza.Dalej nie rozumiem, skąd wnioskujesz pierwszą. Zrozum, że tylko sobie ją arbitralnie orzekasz by dodać sobie i swojej wierze kurażu. Fizyka ni racjonalność nie mają z tym absolutnie nic wspólnego. Tylko się nimi nieudolnie podpierasz. Masz na forum profesora fizyki, to może z nim w końcu porozmawiasz, zamiast go pouczać?  > Zatem najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest takie,> że świat fizyczny powstał w wyniku jakiegoś aktu, zdarzenia> niefizycznego, pierwszej przyczyny.Jak wyżej. Proponuję szybko nadrobić braki z fizyki, wówczas i racjonalizm stanie się bardziej dojrzały. > I wtedy wszystko jest logiczne.Osoba wierząca nie potrafiąca przyjąć nieintuicyjnych zjawisk obserwowalnych np. w fizyce kwantowej, nadrabia chaos w swojej głowie osuwając się w pseudo-logiczne dywagacje. I zamiast być głodnym wiedzy - zostaje właśnie na jej przedprożu. Jakie to typowe.. > ich NIC, tak naprawde nie jest NIC, oni to tylko sobie tak nazwali.Naprawdę znawca "osobliwości" z Ciebie  > Tak naprawdę ich NIC to nowa osobliwość (FIZYCZNA). A zatem jest czymś!Jedno, co można powiedzieć z pewnością: jest czymś innym, niż "nic" pojmowane intuicyjnie mózgiem człowieka prostego. > Bóg po prostu jest najlepszym z możliwych wyjaśnień> wg współczesnego stanu wiedzy.Bóg nie dość, że niczego nie wyjaśnia, to jeszcze sam wymaga wyjaśnienia. Jak Ci już napisałem - Lawrence Krauss w wyjaśnianiu zagadek początków świata jaki znamy radzi sobie całkiem nieźle bez udziału Boga. Możesz go za to nie lubić, możesz z niego szydzić, możesz go odrzucić i wszystkie teorie mieć za nic. Ba mozesz się ponad niego wynosić - ale na Boga, to nic nie zmienia. Jesteś laikiem, a on światowej sławy poważanym naukowcem. Pałeczka jest w jego rękach, a nie w Twoich. > Jeśli dodasz do tego fakt, iż większość ludzi jakoś> tam odczuwa jego istnienie (oczywiście bez dowodów, w końcu jest niefizyczny)I widzisz, w końcu doszedłeś do prawdziwego i faktycznego powodu kultu, wszelkich wiar i religii. Brawo  > to masz kolejną mocną przesłankę aby ugrutnować taki> pogląd na wyjaśneinei istnienia świata.Z mojej odpowiedzi zapewne już możesz wyciągnąć wniosek, że pomieszało Ci się jedno z drugim i wyszły gruszko-jabłka. > Dla mnie to spójne, logiczne i najbardziej prawdopoodbne. Dowodów oczywiście brak.Oczywiście. Myślowe skoki nad kanionami, braki w wiedzy, lenistwo nie pozwalające sięgnąć po książkę Kraussa, nie mówiąc o przeczytaniu jej - to jak miałyby być choćby przesłanki? I osobisty komfort, że coś się jednak "wie" i jest "logiczne". Jednakowoż jak zwykle po wyciśnięciu okazuje się, że to sama woda (notabene powstała prawie zaraz na początku wszechświata - cyt. za Michio Kaku). Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >> Dobra jeszcze raz... (ciach) >Nie zadajesz sobie trudu, by nawet zastanowić się nad moimi pytaniami, ale tańczysz swój chocholi taniec i tańczysz. Powoli tracę chęć rozmowy z Tobą. Ja podaje cały logiczny wywód. >Dobra, jeszcze ostatnia próba. >Skąd pewność, że jest jakikolwiek Stwórca, do tego istnieje od zawsze? No i gadaj z nim! Stwórca jest u mnie nie założeniem tylko wynikiem rozumowania. >Postulowana przez Ciebie praprzyczyna praktycznie niczego nie wyjaśnia, natomiast sama wymaga wyjaśnienia. Jest jednak spójna i mówi o niefyzyczności praprzyczyny, jest to najbardziej prawdopodobne na dziś. >Napisałem Być może wszechświat pulsuje i tak naprawdę nieustannie się przekształca w makro-skali. Wówczas kolejna wcześniejsza przyczyna nie musiałaby istnieć nawet w Wielkim Wybuchu. Już rozumiesz jak to Twoją linię rozumowania rozkłada? Skąd się wzięło pulsowanie? Skąd wziął się "materiał" do pulsowania? Pulsowanie niczego nie zmienia, tu idzie o przycyznę materii i energii, a nie o to, że cos ulega procesowi przekształcania. >Skąd wiesz, że Bóg: >a) istnieje >b) jest fizyczny, czy niefizyczny >c) musi to, a nie musi co inne?
Przecież Ci tłumaczyłem dalczego bóg musi być niefizyczny, nie ma po prostu logicznie rzecz biorac innego wyjścia. Dowodów też nie ma, jest tylko logiczne myślenie. >> Każde zjawisko w świecie, które obserwujemy ma swoje przyczyny. >> To fakt bezsporny. >Zamierzasz swoje intuicje wzięte z makro skali przenosić na mikro? >BŁĄD!!! >Znajomość podstaw fizyki kwantowej się kłania. Ona temu przeczy już na początku. Niestety jest to kluczowy błąd który popełniasz. Fizyka kwantowa nie przeczy przyczynowości, nie spotkano w świecie żadnego coś, co powstało z niczego. NIE MA. >> Zatem powstanie materii/energii też powinno takowe mieć. >O ile powstała. Bo jakaś wcześniejsza jej forma mogła przecież być wiecznie. Lub po prostu ciągle się zmieniała. No i w kółko. Nie rozumiesz, że za pierwszym razem musiała powstać, bo wszystko ma przyczyny. Poczytaj sobie o tej fizyce kwantowej a dowiesz się, że nie ma dowodu, ani nawet przesłnki aby twoerdzić, żę coś może powstać z kompletnego NIC. >> Jeśli nie, byłoby to sprzeczne ze współczesną wiedzą naukową. >W fizyce kwantowej nie obserwujemy przyczyn pojawienia się cząstki tu, a zniknięcia jej gdzie indziej. I tyle warte Twoje przeczucia laika. Właśnie to nie jest przeczucie, tylko wiedza i nauka. Fakt, iż nie obserwujemy przyczyn, nie pozwala Ci na twerdzenie, że ich nie ma zwłąszcza, że wszystko dookoła MA przyczyny. >> Zatem rozsądnie i racjonalnie myślący człowiek powinien >> przyjmować, że wszystko ma swoje przyczyny. >Ale z jakiego powodu powinien tak przyjmować?? Z powodów Twoich obserwacji laika poczynionych w skali makro?? Panie Brzostowski.. ręce opadają. Przepraszam, ale nie dam już rady... wysiadam.
Zrozum człowieku, że fizyka kwantowa nie daje podstaw to twierdzenia, że coś powstaje z niczego. A Ty pleciesz w kółko, że jednak tak i tak. Były juz na ten temat na fR dyskusje.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > > Skąd pewność, że jest jakikolwiek Stwórca, do tego istnieje od zawsze?> No i gadaj z nim! Stwórca jest u mnie nie założeniem tylko wynikiem rozumowania.Ja protestuję! W Twój wywód wciągasz w nieuprawniony sposób słowo "rozum" i jego pochodne, a rozumnego jest w tym tyle, co kot napłakał. > > Postulowana przez Ciebie praprzyczyna praktycznie niczego> > nie wyjaśnia, natomiast sama wymaga wyjaśnienia.> Jest jednak spójnaW którym konkretnie miejscu? > i mówi o niefyzyczności praprzyczynyAno mówi. Ale czy rozumnie i racjonalnie? Na Boga, nie!!! > jest to najbardziej prawdopodobne na dziś.Ależ skąd ten kolejny wniosek??  Czyż to znów tylko Twoje własne, podane dla kurażu życzenia? > Skąd się wzięło pulsowanie? Skąd wziął się "materiał" do pulsowania?A skąd ja mam wiedzieć? Ty wiesz? Oświeć mnie, ale nie pieprz, tylko podaj jakieś DOWODY na istnienie pra-przyczyny w postaci Boga, a nie życzeniową pseudo-logikę i pseudo-analogie. > Pulsowanie niczego nie zmieniaZmienia. Być może istnieje w nieskończoność. I od razu uprzedzam: to teorie fizyków mających ku temu naukowe podstawy, nie moje. A u Ciebie podstawą jest tylko nieznajomość teorii fizycznych, dociekania religiantów i niechęć do fizyków kosmologicznych, niewykształcenie i lenistwo. Podstawą Twoich nierozumnych dociekań jest brak (braki), a nie wiedza. I powiem Ci: mierna podstawa to żadna podstawa. > tu idzie o przycyznę materii i energii, a nie o to, że> cos ulega procesowi przekształcania.Nie rozumiemy się. Rozmawiamy o poprzedzających przyczynach powstania materii i energii takich, jakie znamy. Poprzednie przyczyny i zjawiska mogły być kompletnie inne i działały na coś innego niż materia i energia w naszym dzisiejszym ich doświadczaniu. Wyobraź sobie chmurę elektronów, czy kwarków nawet, które to znikają, to pojawiają się w różnych miejscach. Czy nadal sądzisz, że Twoje intuicje laika żyjącego niespełna 14 miliardów lat po wielkim wybuchu mają jakikolwiek sens? > Przecież Ci tłumaczyłem dalczego bóg musi być niefizyczny,> nie ma po prostu logicznie rzecz biorac innego wyjścia.Może starałeś się tłumaczyć, ale nic nie wytłumaczyłeś, ponieważ Twoje rozumowanie logiczne nie było. Nawet pokazałem Ci, w których miejscach Twoje analogie tracą łączność z rzeczywistością, a nadto fizyką. A Ty nadal brniesz w swoje. Z jakiego powodu ma być niefizyczny? Powtórzę jeszcze raz, tylko na przykładzie, abyś zrozumiał moja wątpliwość: może Bóg siedzi kilka miliardów lat świetlnych i my go nie możemy zobaczyć. Albo siedzi, tak jak Elasp napisał - w jakiejś hiper-mikro skali, jako np. siła wiążąca kwarki. Skąd wiesz co i jak, skoro nikt tego nie widział, ani nie słyszał? CO DAJE CI PODSTAWĘ, ABY ORZEKAĆ COŚ JAKO PEWNIK O BOGU? Chodzi mi o Twoją pewność pseudo-logiczną. Na jakiej podstawie ją żywisz? Boś w Biblii za młodu wyczytał na jego temat to i owo? To nam chcesz powiedzieć? > Dowodów też nie ma, jest tylko logiczne myślenie.Powiem Ci coś i uważaj. Nawet logicznego myślenia w tym nie ma. Jest tylko teologiczne. A to spora różnica. Bądźmy uważni i konkretni. Inaczej to tylko mieszanie gruszek z jabłkami. W swoich uzasadnieniach stosujesz teologię i nic ponadto. > > Znajomość podstaw fizyki kwantowej się kłania. Ona temu przeczy już na początku.> Niestety jest to kluczowy błąd który popełniasz. Fizyka kwantowa> nie przeczy przyczynowości, nie spotkano w świecie żadnego coś, co> powstało z niczego. NIE MA.Czyli masz być niby dla mnie autorytetem w dziedzinie fizyki kwantowej. Acha (śmiech) Fizyk: Cytat: W każdym milimetrze sześciennym przestrzeni, w każdej milisekundzie, miliony cząstek powstają zupełnie bez przyczyny (i w dodatku ex nihilo). Za chwilę znikają, ale swoim powstaniem pozostawiają obserwowalny ślad, np. w strukturze atomów. Ja i fakty jedno, Ty z uporem maniaka drugie. Po co w ogóle ze mą rozmawiasz, o Don Kichocie Brzostowski? > No i w kółko. Nie rozumiesz, że za pierwszym razem musiała> powstać, bo wszystko ma przyczyny.To, że obserwujemy przyczyny nie oznacza, że a) musiała istnieć Pierwsza Przyczyna b) coś nie może powstać z niczego c) wszystko ma swoją pra-przyczynę Typowe nieuprawnione uogólnienie intuicji laika na zjawiska dziejące się tuż po wielkim wybuchu, lub nawet przed nim. > Poczytaj sobie o tej fizyce kwantowej a dowiesz się, że nie> ma dowodu, ani nawet przesłnki aby twoerdzić, żę coś może> powstać z kompletnego NIC.Gdzieś to w tej fizyce kwantowej wyczytał? Mogę prosić o cytat? > Fakt, iż nie obserwujemy przyczyn, nie pozwala Ci na twerdzenie,> że ich nie ma zwłąszcza, że wszystko dookoła MA przyczyny.Wszystko na około co widzimy przeważnie ma, owszem. Ale te inne i dalsze przekształcone przyczyny mogą trwać wiecznie (wieczny łańcuch) i o tym staram Ci się od dłuższego czasu powiedzieć. To po pierwsze. Po drugie, skoro cząstki elementarne rodzą się i znikają bez uchwytnej dla nas przyczyny, to jakaś inna przyczyna możne być, ale nie musi. A Ty skąd wiesz, że musi? Bo masz swoją intuicję laika? I ja mam być nią przekonany?  Wybacz. > Zrozum człowieku, że fizyka kwantowa nie daje podstaw> to twierdzenia, że coś powstaje z niczego.W którym miejscu? Bardzo proszę o cytat jakiejś uznanej pracy naukowej, która mówi, że fizyka kwantowa nie daje podstaw twierdzić, że coś powstaje z niczego. Innymi słowy, że zawsze coś powstaje z czegoś.Panie Brzostowski, masz szansę mnie przekonać, to z niej korzystaj. Racjonalnymi argumentami dam się pouczyć i zmienię zdanie, jeśli będzie w tym rozsądek i logika rozumowa, oraz podstawa w obecnych badaniach (nie mylić z logiką życzeniową teisty-niefizyka). > Przepraszam, ale nie dam już rady... wysiadam.To do widzenia. Ja w kontynuowaniu tej dyskusji także nie widzę celu i sensu.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Ja podaje cały logiczny wywód. > No i gadaj z nim! Stwórca jest u mnie nie założeniem tylko wynikiem rozumowania. > Jest jednak spójna i mówi o niefyzyczności praprzyczyny, jest to najbardziej prawdopodobne na dziś. > Skąd się wzięło pulsowanie? Skąd wziął się "materiał" do pulsowania?> Pulsowanie niczego nie zmienia, tu idzie o przycyznę materii i energii, a nie o to,> że cos ulega procesowi przekształcania. > Przecież Ci tłumaczyłem dalczego bóg musi być niefizyczny, nie ma po prostu logicznie rzecz biorac innego wyjścia. Dowodów też nie ma, jest tylko logiczne myślenie. > Niestety jest to kluczowy błąd który popełniasz. Fizyka kwantowa nie przeczy przyczynowości, nie spotkano w świecie żadnego coś, co powstało z niczego. NIE MA. > No i w kółko. Nie rozumiesz, że za pierwszym razem musiała powstać, bo wszystko ma przyczyny.> Poczytaj sobie o tej fizyce kwantowej a dowiesz się, że nie ma dowodu, ani nawet przesłnki aby twoerdzić, żę coś może powstać z kompletnego NIC. > Właśnie to nie jest przeczucie, tylko wiedza i nauka. Fakt, iż nie obserwujemy przyczyn, nie pozwala Ci na twerdzenie, że ich nie ma zwłąszcza, że wszystko dookoła MA przyczyny. > Przepraszam, ale nie dam już rady... wysiadam. > Zrozum człowieku, że fizyka kwantowa nie daje podstaw to twierdzenia, że coś powstaje z niczego. A Ty pleciesz w kółko, że jednak tak i tak. Były juz na ten temat na fR dyskusje. Ot wiedza naukowa i "logika katolika" oraz to wszystko co z tego wynika.
> Ignoruję Bogusławskiego i rafała73  .
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | > Każde zjawisko w świecie, które obserwujemy ma swoje przyczyny. To fakt bezsporny.Tylko w Twojej życzeniowej wyobraźni. W każdym milimetrze sześciennym przestrzeni, w każdej milisekundzie, miliony cząstek powstają zupełnie bez przyczyny (i w dodatku ex nihilo). Za chwilę znikają, ale swoim powstaniem pozostawiają obserwowalny ślad, np. w strukturze atomów.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | >> Każde zjawisko w świecie, które obserwujemy ma swoje przyczyny. To fakt bezsporny.
>Tylko w Twojej życzeniowej wyobraźni. W każdym milimetrze sześciennym przestrzeni, w każdej milisekundzie, miliony cząstek powstają zupełnie bez przyczyny (i w dodatku ex nihilo).
Bez przyczyny, czy bez znanej przyczyny? Czy wiemy, ze to powstawanie tych cząstek odbywa się bez przyczyny, czy też nie znamy przyczyny ich powstawania? To jednak dwie różne rzeczy.
|
|
| | | | | | | |  | 11 na 11 | Fizyk (17637 punktów) | >>> Każde zjawisko w świecie, które obserwujemy ma swoje przyczyny. To fakt bezsporny. >>Tylko w Twojej życzeniowej wyobraźni. W każdym milimetrze sześciennym przestrzeni, w każdej milisekundzie, miliony cząstek powstają zupełnie bez przyczyny (i w dodatku ex nihilo). > Czy wiemy, ze to powstawanie tych cząstek odbywa się bez przyczyny, czy też nie znamy przyczyny ich powstawania?
Raczej to pierwsze. Na upartego, przyczynowość do mechaniki kwantowej można wprowadzić, ale nic to praktycznie nie daje bo jest ona i tak ukryta za nieoznaczonością Heisenberga. Mówienie, że wszystko ma przyczynę jest nieuprawnioną spekulacją. A jeszcze bardziej nieuprawnioną spekulacją jest postulowanie tylko jednego wyjątku od tej reguły - akurat takiego co pasuje do starożytnych legend.
|
|
| | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Raczej to pierwsze. Na upartego, przyczynowość do mechaniki kwantowej można wprowadzić, ale nic to praktycznie nie daje bo jest ona i tak ukryta za nieoznaczonością Heisenberga. Mówienie, że wszystko ma przyczynę jest nieuprawnioną spekulacją. A jeszcze bardziej nieuprawnioną spekulacją jest postulowanie tylko jednego wyjątku od tej reguły - akurat takiego co pasuje do starożytnych legend.
To skup się teraz Fizyk...
Masz cały świat w którym występuje p-s, dlaczego zatem akurat w mechanice kwantowej ma nie być przyczynowości? Dlaczego? Skoro jest wszedzie? Dlaczego tu akurat ma występować wyjątek?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | |  | 8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | >> Na upartego, przyczynowość do mechaniki kwantowej można wprowadzić, ale nic to praktycznie nie daje bo jest ona i tak ukryta za nieoznaczonością Heisenberga. Mówienie, że wszystko ma przyczynę jest nieuprawnioną spekulacją. A jeszcze bardziej nieuprawnioną spekulacją jest postulowanie tylko jednego wyjątku od tej reguły - akurat takiego co pasuje do starożytnych legend. > To skup się teraz Fizyk...
Teraz? Dlaczego teraz? Przecież skupiam się na zrozumieniu świata od wielu lat. To mój zawód.
> Masz cały świat w którym występuje p-s, dlaczego zatem akurat w mechanice kwantowej ma nie być przyczynowości? Dlaczego? Skoro jest wszedzie? Dlaczego tu akurat ma występować wyjątek?
Jest na odwrót. To przyczynowość jest wyjątkiem a nie jej brak. Nie widzisz tego, bo obracasz się w świecie makroskopowym, gdzie pojedyncze zjawiska prawie zawsze da się zrozumieć w kategoriach przyczyny i skutku. Ale gdy łańcuch przyczyn zaczniesz analizować wstecz to zazwyczaj szybko dojdziesz do nieokreśloności kwantowej, gdzie przyczynowość znika w morzu czystej przypadkowości. Wyniki lotto, ułożenie muszelek na plaży, wypadki na drodze, czy zawieruszenia się mojej rękawiczki - to wszystko zaczęło się nie tak dawno temu od poziomu kwantowego.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Przyczynowość znika w sensie jednej przyczyny, określonej, nazwanej, ale nie przyczyn/y w ogóle. W morzu czystej przypadkowości "coś" nie bierze się z niczego, a każde zdarzenie jest schowane za przed nami ukryte za nieoznaczonością Heisenberga, nie oznacza,że tej przyczynowosci nie ma.
Przyczynowość jest wszędzie, gdzie można cokolwiek "zobaczyć", "nie ma" jej tam, gdzie nawet gdyby była nie można jej zobaczyć, zakładanie zatem że jej tam nie ma, bo "nie widać" jest nieracjonalne.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Przyczynowość znika w sensie jednej przyczyny A w jakim sensie przyczynowość pojawia się? [Bo nie chodzi chyba o to, by ją zakładać bezzasadnie lub o niej wnioskować na podstawie fragmentarycznych zależności.]
> Przyczynowość jest wszędzie, gdzie można cokolwiek "zobaczyć", "nie ma" jej tam, gdzie nawet gdyby była nie można jej zobaczyć, zakładanie zatem że jej tam nie ma, bo "nie widać" jest nieracjonalne. Coś gmatwasz. Jeśli przyczynowość jest tam, gdzie widać, to zakładanie, iżby była także tam, gdzie nie widać, ma się nijak do wyjściowego założenia. Także wnioskowanie (odróżnijmy założenia od wniosków) o powszechnej, w tym jakoby ukrytej przyczynowości z przyczynowości lokalnej nie wydaje się uprawnione - dlaczego przypadkowość nie miałaby być pierwotna względem późniejszych relacji P-S?
[To trochę tak, jakby założyć sobie istnienie bóstwa X, po czym wszelkie rozważania, które takiego aksjomatu nie przyjmują lub z których nie wynika X, dyskredytować jako głupie, bo nie zbieżne z zawczasu (być może 'z sufitu') przyjętym założeniem.] >
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Przyczynowość znika w sensie jednej przyczyny >A w jakim sensie przyczynowość pojawia się? >[Bo nie chodzi chyba o to, by ją zakładać bezzasadnie lub o niej wnioskować na podstawie fragmentarycznych zależności.] >Coś gmatwasz. Jeśli przyczynowość jest tam, gdzie widać, to zakładanie, iżby była także tam, gdzie nie widać, ma się nijak do wyjściowego założenia.Dalczego? Skoro "widzę" ją w jednym miejscu, nie ma przeszkód aby była w innym, to nie ma potrzeby zakłądać, iż jej tam nie ma. Np ewolucja jest na Ziemi, rozsadne jest zakądanie iż proces ten działa podobnie na innych planetach gdzie jest życie. Bo niby dlaczego nie? >> Przyczynowość jest wszędzie, gdzie można cokolwiek "zobaczyć", "nie ma" jej tam, gdzie nawet gdyby była nie można jej zobaczyć, zakładanie zatem że jej tam nie ma, bo "nie widać" jest nieracjonalne. >Także wnioskowanie (odróżnijmy założenia od wniosków) o powszechnej, w tym jakoby ukrytej przyczynowości z przyczynowości lokalnej nie wydaje się uprawnione - dlaczego przypadkowość nie miałaby być pierwotna względem późniejszych relacji P-S? Jest uprawnione jak najbardziej. Perzyczynowość w skali makro jest jak prawo fizyczne, nie ma podstaw do zakłądania że w innych warunkach nie działa, dopóki nie znajdziemy na to dowodów.
Gdyby przyjąć logikę którą proponujesz, należałoby dla każdych nowych warunków podważać wszystko co wiemy o świecie, tymaczasem robi się dokładnie odwrotnie. >[To trochę tak, jakby założyć sobie istnienie bóstwa X, po czym wszelkie rozważania, które takiego aksjomatu nie przyjmują lub z których nie wynika X, dyskredytować jako głupie, bo nie zbieżne z zawczasu (być może 'z sufitu') przyjętym założeniem.] To zupełnie inaczej. Przyczynowość jest obserwowalna, jest wynikiem naszych obseracji o świecie - sprawdza sie za każdym razem. W skali mikro dominuje przypadkowość, a przyczynowość jest "zasłonięta" nieoznaczonością. Zakladanie że jej nie tam nie ma jest wlaśnie zakąłdaniem istnienia bóstwa. O wiele rozsadniej i naukowo jest założenie że istnieje i jej poszukiwania.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >>> Jeśli przyczynowość jest tam, gdzie widać, to zakładanie, iżby była także tam, gdzie nie widać, ma się nijak do wyjściowego założenia. > Dalczego? Skoro "widzę" ją w jednym miejscu, nie ma przeszkód aby była w innym, to nie ma potrzeby zakłądać, iż jej tam nie ma. W ten sposób można byłoby uogólnić 'test Gagarina' - skoro widzę, że nie ma w okolicy innych cywilizacji, to nigdzie ich nie ma?
> Np ewolucja jest na Ziemi, rozsadne jest zakądanie iż proces ten działa podobnie na innych planetach gdzie jest życie. Bo niby dlaczego nie? Tak, to prawdopodobne, że także gdzie indziej życie powstaje od układów prostszych do form bardziej złożonych (bo skąd by się wzięły te bardziej złożone?). [Można sobie co prawda wyobrazić, że formy "doskonalsze" wymarły i pozostały 'ułomne' - ale czy taki proces nazwiemy jeszcze ewolucją?]
> Perzyczynowość w skali makro jest jak prawo fizyczne, nie ma podstaw do zakłądania że w innych warunkach nie działa, dopóki nie znajdziemy na to dowodów. Prawa fizyczne, będące matematycznym ujęciem modelu mechanizmów przyrody, mają zwykle ograniczony zakres stosowalności. Przykładowo zależą od skali (drewniany mostek powiększony stokrotnie raczej się zawali), co zauważył już Galileusz.
> Gdyby przyjąć logikę którą proponujesz, należałoby dla każdych nowych warunków podważać wszystko co wiemy o świecie, tymaczasem robi się dokładnie odwrotnie. Tak, próbuje się uogólniać wiedzę o świecie - znajdować takie reguły, które działają bez wyjątku - wypada jednak mieć świadomość ograniczoności tej wiedzy a zakładanie jej absolutnego charakteru nie wydaje się dobrym kierunkiem.
> Przyczynowość jest obserwowalna, jest wynikiem naszych obseracji o świecie - sprawdza sie za każdym razem. W skali mikro dominuje przypadkowość, a przyczynowość jest "zasłonięta" nieoznaczonością. Zakladanie że jej nie tam nie ma jest wlaśnie zakąłdaniem istnienia bóstwa. To nie zakładanie lecz wniosek. Wątpliwość co do powszechności przyczynowości (jej 'odbóstwienie") pozwala skutecznie rozwijać mechanikę kwantową (łącznie z praktycznymi zastosowaniami) bez oglądania się na klasyczne "prawdy" w makro-skali. Nadużyciem byłaby absolutyzacja przyczynowości (jakoby, na sposób boski, była 'wszędzie'). Od strony filozoficznej przyczynowość została zdruzgotana przez Hume'a, tak że nawet Kant jej nie obudował (może Ci to wyjaśni Kolega Elasp). [Prawdopodobnie zasadę P-S jako miarodajną dla obrazu świata ocaliłby tylko wymóg Poppera, by wskazała eksperyment jej przeczący - jakie propozycje?]
P.S. Mógłbyś zadbać o większą staranność Twoich wpisów - jeśli nie przez szacunek dla rozmówców, to przynajmniej dla języka? [Za niechlujstwo naści krechę.] >
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >W ten sposób można byłoby uogólnić 'test Gagarina' - skoro widzę, że nie ma w okolicy innych cywilizacji, to nigdzie ich nie ma? >> Np ewolucja jest na Ziemi, rozsadne jest zakądanie iż proces ten działa podobnie na innych planetach gdzie jest życie. Bo niby dlaczego nie? >Tak, to prawdopodobne, że także gdzie indziej życie powstaje od układów prostszych do form bardziej złożonych (bo skąd by się wzięły te bardziej złożone?). No widzisz, można jednak z pewnym prawdopodobienstwem rozumnie zakładać pewne rzeczy.
>Prawa fizyczne, będące matematycznym ujęciem modelu mechanizmów przyrody, mają zwykle ograniczony zakres stosowalności. Przykładowo zależą od skali (drewniany mostek powiększony stokrotnie raczej się zawali), co zauważył już Galileusz. Tak, prawa mają takie ograniczenia, ale te ograniczenia są wynikiem naszych obserwacji. Tymczasem przyczynowość eliminuje sie w mikro bez dowodu. >Tak, próbuje się uogólniać wiedzę o świecie... O kolego! Raczej eksplorując nowe obszary, najpierw bierze sie pod uwagę już znane prawa, a potem jak nie wychodzi, szuka się odchyleń, wyjątków. A nie od razu wyrzuca się przyczynowość w skali mikro, przyjmujac, że skoro jej nie widać, to jej nie ma.
>To nie zakładanie lecz wniosek. Wątpliwość co do powszechności przyczynowości (jej 'odbóstwienie") pozwala skutecznie rozwijać mechanikę kwantową (łącznie z praktycznymi zastosowaniami) bez oglądania się na klasyczne "prawdy" w makro-skali. Nadużyciem byłaby absolutyzacja przyczynowości (jakoby, na sposób boski, była 'wszędzie'). Mechanika niech się rozwija... nie rób jednak z wątpliwości, pewności, bo to zasadnicza różnica. >Od strony filozoficznej przyczynowość została zdruzgotana przez Hume'a, tak że nawet Kant jej nie obudował (może Ci to wyjaśni Kolega Elasp). >[Prawdopodobnie zasadę P-S jako miarodajną dla obrazu świata ocaliłby tylko wymóg Poppera, by wskazała eksperyment jej przeczący - jakie propozycje?] Tak, tak znam te różne idee. A jednak gdy drapię się w głowę, to najpierw swędzi, nigdy odwrotnie... >P.S. >Mógłbyś zadbać o większą staranność Twoich wpisów - jeśli nie przez szacunek dla rozmówców, to przynajmniej dla języka? >[Za niechlujstwo naści krechę.] Piszę szybko, bo nie mam czasu. Minusa zniosę, tyle ich już mam, że jeden więcej i to za literówki...
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >>>Tak, próbuje się uogólniać wiedzę o świecie... >O kolego! Raczej eksplorując nowe obszary, najpierw bierze sie pod uwagę już znane prawa, a potem jak nie wychodzi, szuka się odchyleń, wyjątków. Mówię to samo, tylko w inny sposób - znane prawa uogólnia się na nowe obszary aż do znalezienia odchyleń, wyjątków. > nie rób jednak z wątpliwości, pewności, bo to zasadnicza różnica. Nie robię - wątpliwość to niepewność czyli brak pewności. Nie można więc mieć pewności obowiązywania przyczynowości tam, gdzie pojawia się wątpliwość.
> gdy drapię się w głowę, to najpierw swędzi, nigdy odwrotnie... Spróbuj podrapać się pokrzywą (gdy nic nie swędzi)).
>Piszę szybko, bo nie mam czasu. OK, ale nie zawsze pośpiech jest dobrym doradcą. >
|
|
| | | | | | | |  | | Rafał Kozłowski (301 punktów) | > Bez przyczyny, czy bez znanej przyczyny? Czy wiemy, ze to powstawanie tych cząstek odbywa się bez przyczyny, czy też nie znamy przyczyny ich powstawania? To jednak dwie różne rzeczy.Próbując to uogólnić, to wygląda to tak, że im mniejsza skala tym większa przypadkowość, to jest to, co pisze Fizyk. W większych skalach przypadek ustępuje przyczynowości ale przyczynowość z przypadku wynika. Idąc dalej... prawa fizyki ustalone zostały także w wyniku przypadku, bowiem ustalone zostały w momencie powstania Wszechświata. Zachęcam do przeczytania tekstu Przypadek
|
|
| | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >> Każde zjawisko w świecie, które obserwujemy ma swoje przyczyny. To fakt bezsporny. >Tylko w Twojej życzeniowej wyobraźni. W każdym milimetrze sześciennym przestrzeni, w każdej milisekundzie, miliony cząstek powstają zupełnie bez przyczyny (i w dodatku ex nihilo)...
Dobra, podaj jeden przykład cząstki która powstaje z niczego (bez przyczyny).
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Rafał Kozłowski (301 punktów) | >>> Każde zjawisko w świecie, które obserwujemy ma swoje przyczyny. To fakt bezsporny. >>Tylko w Twojej życzeniowej wyobraźni. W każdym milimetrze sześciennym przestrzeni, w każdej milisekundzie, miliony cząstek powstają zupełnie bez przyczyny (i w dodatku ex nihilo)... >Dobra, podaj jeden przykład cząstki która powstaje z niczego (bez przyczyny).
Choćby cząstki wirtualne, które tworzą tzw.energię próżni. Cała mechanika kwantowa opiera się na przypadkowości i prawdopodobieństwie. Nie ma co "tupać nogami", tak po prostu jest.
Odwrócę Twoje pytanie jaka jest zatem przyczyna ich powstawania?
>Masz cały świat w którym występuje p-s, dlaczego zatem akurat w mechanice kwantowej ma nie być przyczynowości? Dlaczego? Skoro jest wszedzie? Dlaczego tu akurat ma występować wyjątek?
Opierasz się niestety na ułomnym ludzkim pojęciu rzeczywistości, gdzie wszystko musi być zrozumiane i zdefiniowane. Silne dążenie do znalezienia przyczyn nie leży w fizyce ale ludzkiej psychice i więcej w tym temacie ma do powiedzenia antropologia kulturowa i genetyka ewolucyjna niż mechanika kwantowa. Przyczynowość i przypadkowość są nierozerwalnymi elementami rzeczywistości. Nie można wykluczyć ani jednego, ani drugiego. Te pojęcia koegzystują ze sobą. Gdyby nie przypadki, to żylibyśmy w świecie, gdzie w każdej nanosekundzie wydarzało by się miliardy cudów. To że żyję jest wynikiem przyczynowo - skutkowym; połączenie się gamet moich rodziców - przyczyna/skutek; ale już fakt spotkania się moich rodziców to czysty przypadek.
|
|
| | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Dobra, podaj jeden przykład cząstki która powstaje z niczego (bez przyczyny). >Choćby cząstki wirtualne, które tworzą tzw.energię próżni. Cała mechanika kwantowa opiera się na przypadkowości i prawdopodobieństwie. Nie ma co "tupać nogami", tak po prostu jest.
Dobra, skąd biorą się cząstki tworzace energię próżni? Z niczego? Czy powstaja z czegoś? >Odwrócę Twoje pytanie jaka jest zatem przyczyna ich powstawania? Ja tego nie wiem. Nie zakładam jednak że powstaja z niczego bo to przeczy calej naszej wiedzy. >>Masz cały świat w którym występuje p-s, dlaczego zatem akurat w mechanice kwantowej ma nie być przyczynowości? Dlaczego? Skoro jest wszedzie? Dlaczego tu akurat ma występować wyjątek? >Opierasz się niestety na ułomnym ludzkim pojęciu rzeczywistości, gdzie wszystko musi być zrozumiane i zdefiniowane. Silne dążenie do znalezienia przyczyn nie leży w fizyce ale ludzkiej psychice i więcej w tym temacie ma do powiedzenia antropologia kulturowa i genetyka ewolucyjna niż mechanika kwantowa. Dobre ... i to jest dowód że cząstki powstaja z niczego? Coraz zabawniej się z Wami gada, coraz zabawniej... >Przyczynowość i przypadkowość są nierozerwalnymi elementami rzeczywistości. Nie można wykluczyć ani jednego, ani drugiego. Te pojęcia koegzystują ze sobą. >Gdyby nie przypadki, to żylibyśmy w świecie, gdzie w każdej nanosekundzie wydarzało by się miliardy cudów. To że żyję jest wynikiem przyczynowo - skutkowym; połączenie się gamet moich rodziców - przyczyna/skutek; ale już fakt spotkania się moich rodziców to czysty przypadek. Aby zdarzył sie przypadek (np zderzenie cząstek) musza już one istnieć wcześniej.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rafał Kozłowski (301 punktów) | >Dobra, skąd biorą się cząstki tworzace energię próżni? Z niczego? Czy powstaja z czegoś? No właśnie powstają z Niczego. Zakładam, że "stoisz teraz pod ścianą" i zastanawiasz się co dalej robić? Nie wpadł byś na to, że coś może powstać z niczego prawda?
>>Odwrócę Twoje pytanie jaka jest zatem przyczyna ich powstawania? >Ja tego nie wiem. Nie zakładam jednak że powstaja z niczego bo to przeczy calej naszej wiedzy. To nie przeczy naszej wiedzy, to wynika z naszej wiedzy.
>>>Masz cały świat w którym występuje p-s, dlaczego zatem akurat w mechanice kwantowej ma nie być przyczynowości? Dlaczego? Skoro jest wszedzie? Dlaczego tu akurat ma występować wyjątek? >>Opierasz się niestety na ułomnym ludzkim pojęciu rzeczywistości, gdzie wszystko musi być zrozumiane i zdefiniowane. Silne dążenie do znalezienia przyczyn nie leży w fizyce ale ludzkiej psychice i więcej w tym temacie ma do powiedzenia antropologia kulturowa i genetyka ewolucyjna niż mechanika kwantowa. >Dobre ... i to jest dowód że cząstki powstaja z niczego? Coraz zabawniej się z Wami gada, coraz zabawniej... To nie dowód na powstawanie cząstek, ale dowód na ułomność człowieka w poszukiwaniu przyczyn. Stąd zresztą silna potrzeba w gatunku ludzkim posiadania bogów.
>>Przyczynowość i przypadkowość są nierozerwalnymi elementami rzeczywistości. Nie można wykluczyć ani jednego, ani drugiego. Te pojęcia koegzystują ze sobą. >>Gdyby nie przypadki, to żylibyśmy w świecie, gdzie w każdej nanosekundzie wydarzało by się miliardy cudów. To że żyję jest wynikiem przyczynowo - skutkowym; połączenie się gamet moich rodziców - przyczyna/skutek; ale już fakt spotkania się moich rodziców to czysty przypadek. >Aby zdarzył sie przypadek (np zderzenie cząstek) musza już one istnieć wcześniej. To prawda, ale ich ruch jest przypadkowy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>Ja tego nie wiem. Nie zakładam jednak że powstaja z niczego bo to przeczy calej naszej wiedzy. >To nie przeczy naszej wiedzy, to wynika z naszej wiedzy.
Gdzie jest dowód na to, że cokolwiek powstało z niczego? Pokaż mi go! Tymczasem dowodów że coś powstaje z innego coś jest dookoła aż nadto.
Całe to pieprzenie że cząstki powstają z niczego, jest zwyczajną manipulacją, bo jak przycisniesz do muru tych co tak twierdza, to zaczynają już wtedy pisać, że chodzi o takie w zasadzie "nic", że to jakies potencjały, że z nich te cząstki wyskakują, itd...
W zasadzie taki pogląd powinien mnie cieszyć, bo jest to po prostu przyznanie że istnieją cuda. Jak coś może powstać kompletnie z niczego? Racjonaliści, zastamówcie się co piszecie.
Zaczynam rozumieć Elapsa i jego metodę...
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Jak coś może powstać kompletnie z niczego? Racjonaliści, zastamówcie się co piszecie. To istnieje, uważasz, coś takiego jak "kompletnie nic"?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> To istnieje, uważasz, coś takiego jak "kompletnie nic"?Czyżby chodziło tu o to, że kompletnie niczego nie ma?  .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | > Zaczynam rozumieć Elapsa i jego metodę...Cieszę się.  Jak myślisz, czy Bóg osobiście stwarza te wszystkie cząstki, które tak (rzekomo) spontanicznie powstają? To by wiele tłumaczyło. Np to, dlaczego Bóg nie ma czasu na nic innego i ludzie muszą sobie sami radzić...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >Zaczynam rozumieć Elapsa i jego metodę...> Cieszę się.  > Jak myślisz, czy Bóg osobiście stwarza te wszystkie cząstki, które tak (rzekomo) spontanicznie powstają?> To by wiele tłumaczyło. Np to, dlaczego Bóg nie ma czasu na nic innego i ludzie muszą sobie sami radzić...Nie sądzę aby bóg je tworzył, nie twierdzę jednak że powstają z niczego, co przeczy całej wiedzy naukowej... Naprawdę Episode2 twierdzenie że cząstki powstają z niczego jest z racjonalnego punktu widzenia tak samo głupie, jak to że tworzy je bóg. Tymczasem to nie ja się upieram, że powstają z niczego... Wg mnie to masakra intelektualna! Fizyk tutaj plecie o powstaniu czegoś z niczego... to wg aktualego stanu wiedzy jest niemożliwe... A Wy pleciecie o tym aby tylko podważyć przyczynowość... Pokaż dowód, że coś powstaje z niczego! Nie ma? Nie pleć zatem o tym! Powiedz uczciwie, że jest taka hipoteza, ale niefalsyfikowalna. To będzie uczciwe.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | Ale spokojnie! Mniejsza o to, wiem, że dopiero się uczysz panować nad nerwami.
>Pokaż dowód, że coś powstaje z niczego! Nie ma? Nie pleć zatem o tym! Powiedz uczciwie, że jest taka hipoteza, ale niefalsyfikowalna. To będzie uczciwe. Nie o tym chciałem. Też uważam, że te cząstki powstają z jakiejś energii. A może nawet nie powstają, tylko wyłaniają się jako forma energii.(przybierają taką formę, jaką potrafimy zaobserwować)
Więc skoro Bóg nie stwarza tych cząstek, tylko one tak same, to dlaczego wszechświat nie mógł powstać sam? Skąd wiadomo, że wcześniej nie było nic? Według mnie "nic" jest pewną koncepcją filozoficzną. Czegoś takiego jak "nic" nie zaobserwowano przecież w przyrodzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >Też uważam, że te cząstki powstają z jakiejś energii. A może nawet nie powstają, tylko wyłaniają się jako forma energii.(przybierają taką formę, jaką potrafimy zaobserwować).
Bo jest to najbardziej prawdoopdobne wg współczesnej wiedzy.
>Więc skoro Bóg nie stwarza tych cząstek, tylko one tak same, to dlaczego wszechświat nie mógł powstać sam?
Bóg raczej cząstek nie stwarza, podobnie jak nie On decyduje o tym, że czasami drapiemy się po doopie.
Przed chwilą pisałeś, że cząśtki powstają z jakiejś energii, nie zatem same z siebie, tylko mają przczynę - tę energię. A świat nie mógł powstać sam, bo musiałby powstać z niczego (tylko wtedy nie miał by przyczyny). >Skąd wiadomo, że wcześniej nie było nic? Nie wiadomo. Własnie raczej było coś, bo z niczego, jak sam naisałęś raczej coś powstać nie mogło.
>Według mnie "nic" jest pewną koncepcją filozoficzną. Czegoś takiego jak "nic" nie zaobserwowano przecież w przyrodzie. No właśnie, dlatego uważam, że raczej NIC po prostu nie ma i nie było, zawsze było COŚ.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | > A świat nie mógł powstać sam, bo musiałby powstać z niczego (tylko wtedy nie miał by przyczyny).Sam w tym sensie, w jakim np. rośliny same rosną. Sądzisz, że one nie rosną same? Owszem, nie powstają same z siebie. Zachodzą jakieś procesy i roślina rośnie. Nie ma sensu tu skupianie się na wykonawcy. > No właśnie, dlatego uważam, że raczej NIC po prostu nie ma i nie było, zawsze było COŚ.Mogło być, ale to nie było takie "nic", z którego nic nie może powstać, tylko takie "nic", z którego coś może powstać.  Jeśli nie czytałeś książki "Wszechświat z Niczego", to tu jest wykład. www.youtube.com/watch?v=pXByRjJnN2A&feature=relmfuwww.youtube.com/watch?v=7WawPZXs2VE&feature=relmfuwww.youtube.com/watch?v=7wIHWeGuLXs&feature=relmfuwww.youtube.com/watch?v=Kme--OSemHc&feature=relmfu
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > A Wy pleciecie o tym aby tylko podważyć przyczynowość...
Tak, tak, wredni racjonaliści wymyślili naukę aby podważyć wiarę w Boga.
> Pokaż dowód, że coś powstaje z niczego!
Krzyczysz z pozycji ignorancji. Wpisz w wyszukiwarkę "ultimate free lunch" i dokształć się na którymś z tysięcy wyników.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Czekam na dowód powstania CZEGOŚ z NICZEGO.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Pokaż dowód, że coś powstaje z niczego!> > Krzyczysz z pozycji ignorancji. Wpisz w wyszukiwarkę "ultimate free lunch" i dokształć się na którymś z tysięcy wyników.> Czekam na dowód powstania CZEGOŚ z NICZEGO.Używanie wyszukiwarki przerasta Cię? Np. tu masz opis powstania Wszechświata z niczego at tu niedawne obserwacje potwierdzające ten opis.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > >>> Pokaż dowód, że coś powstaje z niczego!> >> Krzyczysz z pozycji ignorancji. Wpisz w wyszukiwarkę "ultimate free lunch" i dokształć się na którymś z tysięcy wyników.> > Czekam na dowód powstania CZEGOŚ z NICZEGO.> Używanie wyszukiwarki przerasta Cię? Np. tu masz opis powstania Wszechświata z niczego at tu niedawne obserwacje potwierdzające ten opis.Zlituj się Fizyk, co Ty linkujesz? Popularnonaukowe artykuliki? W których upraszczają odkrycia. W dodatku sam raczej sbie przeczysz jako reprezentant środowiska naukowego, z jednej strony puszczasz linki o świcie z nicezego co dotyczy BB, a z drugiej są teorie że coś było przed BB. A świat zatem nie pwostał już z osobliwości? Już lepiej przywołaj cytaty z tej książki Lawrenca (znanego antyklerykała i przeciwnika religii, co też poowduje że jego książka jest "sprofilowana", ale mniejsza o to). W której ten zacny fizyk NICZEGO nie przesądza, pisze tylko o możliwości że świat powstał z niczego. A Wy antklerykały dorabiacie sobie że tak już jest. bo pasuuje to waszego świata. Ech... Wy... "racjonaliści" z bożej łaski.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Zlituj się Fizyk, co Ty linkujesz? Popularnonaukowe artykuliki? W których upraszczają odkrycia.Nie to co objawienie boskie w pismie scislie naukowym (zwanym biblia): - Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię Bardzo nieupraszczajaco, dokladnie, naukowo, detalicznie i schematycznie. - Wtedy Bóg rzekł: "Niechaj się stanie światłość!" I stała się światłość. 4 Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. Taaaa. Calkowiecie naukowe wytlumacznie, dlaczego przed powstaniem (przepraszam: wyprodukowaniem) slonca byla swiatlosc. Nie ma to jak bog (oczywiscie ten katolicki) i jego autobiografia  > Ech... Wy... "racjonaliści" z bożej łaski.Z bozej laski to jest twoja stochastyka
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Czekam na dowód powstania CZEGOŚ z NICZEGO.> > Używanie wyszukiwarki przerasta Cię? Np. tu masz opis powstania Wszechświata z niczego at tu niedawne obserwacje potwierdzające ten opis.> Zlituj się Fizyk, co Ty linkujesz? Popularnonaukowe artykuliki? W których upraszczają odkrycia.Przepraszam z niedocenianie Twoich możliwości intelektualnych i podaję artykuł źródłowy. journals.aps.org/prd/pdf/10.1103/PhysRevD.23.347> Ech... Wy... "racjonaliści" z bożej łaski.Z Twoich głębokich wypowiedzi wnioskuję, że znasz dokładniejszy opis powstania Wszechświata. Byłbym wdzięczny za link do tej publikacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > Przepraszam z niedocenianie Twoich możliwości intelektualnych i podaję artykuł źródłowy. journals.aps.org/prd/pdf/10.1103/PhysRevD.23.347Szukałem czegóś tam szukałem i dowiedziałem się, tylko że możliwe iż wszechświat powstał z małego kawałka przestrzeni i nie było tego BB. Wiesz co fizyk, żałsone jest, jak na siłę próbujesz znaleźć coś co poprawi Ci samopoczucie, ale niestety nie znajdziesz.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Zlituj się Fizyk, co Ty linkujesz? Popularnonaukowe artykuliki? W których upraszczają odkrycia.> W dodatku sam raczej sbie przeczysz jako reprezentant środowiska naukowego, z jednej strony puszczasz linki o świcie z nicezego co dotyczy BB, a z drugiej są teorie że coś było przed BB.Gdy Pan Bóg kogoś pokocha, to mu najpierw rozum odbiera.Pan Brzostowski nawet nie czuje jak się tu kompromituje. > Ech... Wy... "racjonaliści" z bożej łaski.www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,639085#w639899> Ignoruję BogusławskiegoNormalnie, jak to ignorant. .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rafał Kozłowski (301 punktów) | >>>Ja tego nie wiem. Nie zakładam jednak że powstaja z niczego bo to przeczy calej naszej wiedzy. >>To nie przeczy naszej wiedzy, to wynika z naszej wiedzy. >Gdzie jest dowód na to, że cokolwiek powstało z niczego? Pokaż mi go! Tymczasem dowodów że coś powstaje z innego coś jest dookoła aż nadto.
Cytowana w tym wątku była już książka Lawrence Kraussa "Wszechświat z niczego". Nie przedstawię tutaj dowodu, bo musiałbym przepisać książkę, a to przyznasz było by uciążliwe. Odsyłam do lektury, wydaje się dla racjonalisty bardzo ważnej, bo być może przełomowej.
>Całe to pieprzenie że cząstki powstają z niczego, jest zwyczajną manipulacją, bo jak przycisniesz do muru tych co tak twierdza, to zaczynają już wtedy pisać, że chodzi o takie w zasadzie "nic", że to jakies potencjały, że z nich te cząstki wyskakują, itd... >W zasadzie taki pogląd powinien mnie cieszyć, bo jest to po prostu przyznanie że istnieją cuda. Jak coś może powstać kompletnie z niczego? Racjonaliści, zastamówcie się co piszecie.
Dużo zależy od definicji słowa "NIC". To bardzo ważne, bo interpretacji tego słowa jest całe mnóstwo. Połowę przedmowy do "Wszechświata z niczego" Krauss poświęca wytłumaczeniu czym jest NIC i ma także na myśli to, co filozofowie nazywają czymś przed początkiem czasu i przestrzeni czyli NICOŚCIĄ, ale i to może spontanicznie powstać. Zachęcam do lektury... i określenia o jakim NIC mówisz.
Zauważ także, że przy powstawaniu wszechświata spontanicznie powstają prawa fizyki. To, że żyjemy we wszechświecie akurat z takimi prawami, to też dzieło przypadku. Dużo piszesz o cząstkach - nie chciałem gmatwać wywodu, ale co tam... wszystko wskazuje, że cząstki i wszelkie oddziaływania są w rzeczywistości jednowymiarowymi strunami, to jak drgają decyduje czym są. To bardzo elegancka ale i skomplikowana matematycznie teoria. Wygląda więc na to, że wszechświat jest w pewnym stopniu homogeniczny. Takie teorie można dowodzić, ale nie można ich, jakbyś tego chciał, zaobserwować, tak jak nie można chwycić elektronu i go obejrzeć, bo zaprzeczyło by to zasadzie nieoznaczoności Heisenberga (co zresztą tłumaczył już Tobie Fizyk) Zastanów się proszę, nad tym co bardzo "jasno" napisał Tobie Fizyk: w skalach makro uwidacznia się przyczynowość, w skalach mikro zaczynają dominować efekty kwantowe - to przecież fundamenty współczesnej fizyki.
Istnieją ograniczenia pojmowania ludzkiego umysłu i to właśnie umysł racjonalisty powinien wiedzieć. Skąd u Ciebie ten upór, że to czego nie potrafisz sobie wyobrazić nie istnieje?
Tak sobie myślę: Jeżeli powstanie z Niczego jest fizycznie możliwe, a Ty nazywasz to (tak jak wyznawcy religii) cudem, to może jest to wspólna platforma, na której przypadkiem stanęli teiści i ateiści? Zatem cud stworzenia został naukowo wytłumaczony.
pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) |
W żadnej książce, nie ma dowodu na to, że coś powstaje z Niczego. Sam już zaczynasz pisać o różnej definicji "Niczego" itd...
Zrozum, że NIE MA dowodu na to, że świat powstał z Niczego, NIE MA, ani w tej książce, ani w żadnej innej.
To rzekome "NIC" to jakaś energia, drgania, potencjał itd... czyli nie NIC ale COŚ!
To, że przyczynowość rozumiana ze skali makro "chowa" się w skali mikro (właśnie za zasada nieoznaczoności) nie oznacza że jej nie ma. To jest dla mnie wniosek absurdalny.
Rozumowanie które tutaj prowadzicie, wg mnie na siłę likwidując przycznowość, prowadzą do absurdu, z punktu widzenia racjonalizmu. Sam do tego dotarłeś: do cudu! Nie widzisz tego? A wszystko z powodu, dla mnie niezrozumiałęgo uporu do wyeliminowania P-S, co nie wynika z żadnych obserwacji.
Ten upór eliminujący przyczynowość, być może u niektórych (nie piszę że u Ciebie) wynika z tego, że P-S jest jakąś tam szansą na istnienie boga.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Rafał Kozłowski (301 punktów) | > W żadnej książce, nie ma dowodu na to, że coś powstaje z Niczego. Sam już zaczynasz pisać o różnej definicji "Niczego" itd...> Zrozum, że NIE MA dowodu na to, że świat powstał z Niczego, NIE MA, ani w tej książce, ani w żadnej innej.Idąc tą analogią, to nie ma dowodu na to, że świat powstał z CZEGOŚ. Bo pokaż mi dowód, że tak jest. Wskaż mi teorię mówiącą, że wszechświat powstał z CZEGOŚ, to ja przedstawię Tobie teorię, że wszechświat powstał z NICZEGO i tak sobie pogadaliśmy.Zwolenników nowych teorii nie przekonasz argumentacją jaką stosujesz, w stylu - TO NIEMOŻLIWE. Podzielę się z Tobą pewną refleksją. Fizyka teoretyczna jest mi umiłowana już ponad 30 lat i nigdy nie przestała mnie zadziwiać. Nauczyła mnie, że aby ją poznać należy być ostrożnym w wykorzystywaniu intuicyjnego myślenia i opieraniu się o tzw. "zdrowy rozsądek", bo mają one z nauką niewiele wspólnego. Jak powiedział William Shakespeare w "Hamlecie", "Są rzeczy w niebie i na ziemi, o których nie śniło się filozofom", co dobrze oddaje to, czego doznałem w mojej przygodzie z mechaniką kwantową (wiele lat temu), gdzie wszystko jest inne, niż intuicja by chciała. Nie zgadzasz się? Twoja sprawa, ale nie "tup nogami", że coś jest niemożliwe. Teoria Wszechświata z NICZEGO, znajduje umocowanie w badaniach naukowych, jest matematycznie poprawna, a dzięki odkryciu bozonu Higgsa będącego dowodem na istnienie pola Higgsa, znalazła jeszcze większą pewność jej prawidłowości (link do dowodu jakiego oczekujesz krótko i na temat - Narodowe Centrum Badań Jądrowych To właśnie umysł Racjonalisty powinien być elastyczny na zmiany i nowe odkrycia naukowe. Podam przykład: Współczesne badania nad świadomością, związane bardziej z neurobiologią niż interdyscyplinarną kognitywistyką, dowodzą istnienia tzw. dualizmu naturalistycznego (David Chalmers) tz. dowodzą, że świadomości nie można wytłumaczyć na podstawie istniejących praw fizycznych. Zakłada się istnienie niepoznanych jeszcze praw psychofizycznych tworzących Teorię świadomości. Czy na takie badania umysł Racjonalisty ma zamykać oczy uznając to za szarlatanerię?> To rzekome "NIC" to jakaś energia, drgania, potencjał itd... czyli nie NIC ale COŚ!No właśnie, że nie. Najzwyczajniej nie masz prawa falsyfikować powstałej teorii na podstawie własnej intuicji! Wiem, że się z nią nie zgadzasz, ale nie próbuj jej zmieniać. Albo w nią uwierzysz, albo nie. Nie.. nie..., to nie ta wiara o jakiej pewnie pomyślałeś. Wiele zagadnień przyjmujemy jako pewnik wierząc w poprawność teorii powstałych zgodnie z metodą badań naukowych, daje to pewność ich poprawności. W piękny sposób opisał to Andrzej Bogusławski w swoim poście www.racjonalista.pl/forum.php/s,470429#w472494 cyt."Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach. Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym." > To, że przyczynowość rozumiana ze skali makro "chowa" się w skali mikro (właśnie za zasada nieoznaczoności) nie oznacza że jej nie ma. To jest dla mnie wniosek absurdalny.> Rozumowanie które tutaj prowadzicie, wg mnie na siłę likwidując przycznowość, prowadzą do absurdu, z punktu widzenia racjonalizmu. Sam do tego dotarłeś: do cudu! Nie widzisz tego? A wszystko z powodu, dla mnie niezrozumiałęgo uporu do wyeliminowania P-S, co nie wynika z żadnych obserwacji.> Ten upór eliminujący przyczynowość, być może u niektórych (nie piszę że u Ciebie) wynika z tego, że P-S jest jakąś tam szansą na istnienie boga.Ależ nikt nie neguje przyczynowości. Zanegowanie przyczyny i skutku było by zaprzeczeniem otaczającej rzeczywistości. P-S i Przypadek koegzystują z sobą. Jeżeli przyczyną będzie rzucenie przeze mnie kamienia, "na chybił trafił", to skutkiem będzie jego upadek na ziemię, ale przypadkiem jak trafię nim kogoś w głowę. - TAK TO DZIAŁA. W przeciwieństwie do koncepcji teistycznych, gdzie trafienie kogoś w głowę jest przeznaczeniem, skutkiem woli bogów. pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Zrozum, że NIE MA dowodu na to, że świat powstał z Niczego, NIE MA, ani w tej książce, ani w żadnej innej. >Idąc tą analogią, to nie ma dowodu na to, że świat powstał z CZEGOŚ. Bo pokaż mi dowód, że tak jest. Wskaż mi teorię mówiącą, że wszechświat powstał z CZEGOŚ, to ja przedstawię Tobie teorię, że wszechświat powstał z NICZEGO
Cały świat dookoła Ciebie i każde zdarzenie ma przyczynę, a świat istnieje, zatem przyjmowanie że świat miał przycyznę jest naturalne i zgodne z wiedzą wspólczesna. Jeśli chcesz powiedzieć, że jest inaczej to trzeba to udowodnić lub uprawdopodobnić.
>Podzielę się z Tobą pewną refleksją...
Czym innym jest otwartość umysłu, a czym innym jest TWIERDZENIE na podstawie braku wiedzy.
>>To rzekome "NIC" to jakaś energia, drgania, potencjał itd... czyli nie NIC ale COŚ! >No właśnie, że nie. Najzwyczajniej nie masz prawa falsyfikować powstałej teorii na podstawie własnej intuicji!
Dobre to, naukowe, racjonalne.
Jak trzeba wierzyć w coś, aby pisać takie rzeczy?!
Powtarzam Ci, że żadne badania, ani przesłanki nie dają nawet cienia prawdopodobieństwa, że świat powstał z NICZEGO. w tych wszystkich książka znajdziesz to napisane mniej lub bardziej wyraźnie, że chodzi o pole, potencjał, energię, drgania lub coś innego. Czyli nie NIC, ale COŚ.
Nawet Twój idol Bogusławski jest na tyle ostrożny iż pisze "NIC", bo On wie, mimo swej zgryzoty, że tak właśnie jest.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
>Cały świat dookoła Ciebie i każde zdarzenie ma przyczynę, a świat istnieje, zatem przyjmowanie że świat miał przycyznę jest naturalne i zgodne z wiedzą wspólczesna.
A bog? Tez mial przyczyne?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Rafał Kozłowski (301 punktów) | > >>Zrozum, że NIE MA dowodu na to, że świat powstał z Niczego, NIE MA, ani w tej książce, ani w żadnej innej.Prześlę ten Twój dowód @ do Lawrence Kraussa - załamie się facet, a tyle się napisał. Gdybyś miał jeszcze jakiś dowód na falsyfikację mechaniki kwantowej byłbym wdzięczny, coś w stylu TO NIEMOŻLIWE, TO SKANDAL. > >Idąc tą analogią, to nie ma dowodu na to, że świat powstał z CZEGOŚ. Bo pokaż mi dowód, że tak jest. Wskaż mi teorię mówiącą, że wszechświat powstał z CZEGOŚ, to ja przedstawię Tobie teorię, że wszechświat powstał z NICZEGO> Cały świat dookoła Ciebie i każde zdarzenie ma przyczynę, a świat istnieje, zatem przyjmowanie że świat miał przycyznę jest naturalne i zgodne z wiedzą wspólczesna. Jeśli chcesz powiedzieć, że jest inaczej to trzeba to udowodnić lub uprawdopodobnić.Ależ przedstawiłem Tobie teorię i jej dowodzenie zawartą w pracy Lawrence Kraussa, popartą współczesnymi badaniami naukowymi choćby w LHC. Te eksperymenty naukowe jak dotąd potwierdzają założenia teorii. Teraz powinieneś to przeczytać i się do tego odnieść - za trudno? > >Podzielę się z Tobą pewną refleksją...> Czym innym jest otwartość umysłu, a czym innym jest TWIERDZENIE na podstawie braku wiedzy.Dlatego zachęcam Cię do jej poszerzenia. Zrozumiesz wtedy na ile pytań odpowiada współczesna nauka. > >>To rzekome "NIC" to jakaś energia, drgania, potencjał itd... czyli nie NIC ale COŚ!> >No właśnie, że nie. Najzwyczajniej nie masz prawa falsyfikować powstałej teorii na podstawie własnej intuicji!> Dobre to, naukowe, racjonalne.> Jak trzeba wierzyć w coś, aby pisać takie rzeczy?!> Powtarzam Ci, że żadne badania, ani przesłanki nie dają nawet cienia prawdopodobieństwa, że świat powstał z NICZEGO. w tych wszystkich książka znajdziesz to napisane mniej lub bardziej wyraźnie, że chodzi o pole, potencjał, energię, drgania lub coś innego. Czyli nie NIC, ale COŚ.Obawiam się, że nie potrafisz zdefiniować używanego terminu. Czym dla Ciebie jest NIC. Błyśnij inteligencją i pokaż uczestnikom tego wątka że wiesz o czym mówisz. Już raz Cię o to pytałem. Trudno dyskutować o czymś czego nie potrafisz określić. > Nawet Twój idol Bogusławski jest na tyle ostrożny iż pisze "NIC", bo On wie, mimo swej zgryzoty, że tak właśnie jest.Wielu uczestników forum swoje poglądy podpiera linkami do dowodów, ciekawych artykułów, także do wypowiedzi już publikowanych na racjonaliście. Czyni to wypowiedź silnie merytoryczną. Nie dotyczy to tylko Andrzeja Bogusławskiego. Fizyk w tym wątku przesłał Tobie cały zestaw ciekawych artykułów. Przeczytałeś jakiś z nich? Ty nie robisz nic z tych rzeczy. Nie obraź się, ale z Twojej strony to czysta paplanina nie mająca związku z dyskusją. pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Powtarzam Ci, że żadne badania, ani przesłanki nie dają nawet cienia prawdopodobieństwa, że świat powstał z NICZEGO. w tych wszystkich książka znajdziesz to napisane mniej lub bardziej wyraźnie, że chodzi o pole, potencjał, energię, drgania lub coś innego. Czyli nie NIC, ale COŚ. O ja pier.....lę! I to "coś", dla zwolenników Boga-Zapchajdziury jest naszym inteligentnym stworzycielem.
>Nawet Twój idol Bogusławski jest na tyle ostrożny iż pisze "NIC", Bogusławski na ile może na tyle stara się swojego nicka nie skompromitować i głupot tu nie wypisywać. Nic, to jest nic, a więc o czym ma być mowa? Ja wiem, iż Pan wprost uwielbia tak sobie popieprzyć o "niczym", ale to czasu szkoda. Ja pisałem o "próżni" i o "nic" a nazwy tych terminów nie oddają pełni ich naukowej treści - terminy te choć nie puste i jakoś tam definiowane, to jeszcze dokładnie nie zbadane i dlatego też jeszcze dokładnie nie opisane. Mnie opis Kraussa - na chwilę obecną - satysfakcjonuje.
>bo On wie, mimo swej zgryzoty, że tak właśnie jest. Zgryzota, że jakieś bzdury wypisuje tu, jeden czy drugi, ignorant? A nie ma Pan zbyt wielkiego mniemania - tak jak p. Elasp - na własny temat? Tak ten świat już Bóg stworzył, iż głupców jest najwięcej.
> Ignoruję Bogusławskiego Normalnie, jak to ignorant. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | ślusarski (750 punktów) | >>>Zrozum, że NIE MA dowodu na to, że świat powstał z Niczego, NIE MA, ani w tej książce, ani w żadnej innej.
>Powtarzam Ci, że żadne badania, ani przesłanki nie dają nawet cienia prawdopodobieństwa, że świat powstał z NICZEGO. w tych wszystkich książka znajdziesz to napisane mniej lub bardziej wyraźnie, że chodzi o pole, potencjał, energię, drgania lub coś innego. Czyli nie NIC, ale COŚ.
Świat mógł powstać z niczego. Świetnie przedstawił to w swojej książce Lawrence Krauss: "Wszechświat z niczego - dlaczego istnieje raczej coś niż nic."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | >Cały świat dookoła Ciebie i każde zdarzenie ma przyczynę, a świat istnieje, zatem przyjmowanie że świat miał przycyznę jest naturalne i zgodne z wiedzą wspólczesna.
Fizyk Ci wielokrotnie powtarza, a my za Fizykiem: wszystko wskazuje na to, że w przypadku mechaniki kwantowej nie jest to prawda. Czemu zamiast powtarzać to jak zdarta płyta nie weźmiesz sobie "Mechaniki Kwantowej" Schiffa i nie przeczytasz sobie o co w tym właściwie chodzi?
|
|
| | |  | 3 na 3 | Vytautas (4394 punktów) | >Skąd się wziął stwórca? Jeśli stwórca mógł istnieć od zawsze. To znaczy nie istniał też czas, więc nie jest to dobrze stwierdzone, ale po prostu był, to dlaczego nie przyjąć, że było coś innego? Jakaś gęsta osobliwość na przykład. Jeżeli Stwórca istniał od zawsze, to znaczy, że świat istniał od zawsze. Wprawdzie początkowo składał się tylko z samego Stwórcy, ale istniał. Po co zatem było owo stworzenie? -- Aby stworzyć świat, który przed stworzeniem już istniał? Obłęd!
|
|
| | | |  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | > Jeżeli Stwórca istniał od zawsze, to znaczy, że świat istniał od zawsze. Wprawdzie początkowo składał się tylko z samego Stwórcy, ale istniał. Po co zatem było owo stworzenie? -- Aby stworzyć świat, który przed stworzeniem już istniał? Obłęd! Chodzi o to że Stwórca istniał poza światem (niefizyczny). Nie ma żadnego oblędu, wszystko jest logiczne.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >> Jeżeli Stwórca istniał od zawsze, to znaczy, że świat istniał od zawsze. Wprawdzie początkowo składał się tylko z samego Stwórcy, ale istniał. Po co zatem było owo stworzenie? -- Aby stworzyć świat, który przed stworzeniem już istniał? Obłęd! >Chodzi o to że Stwórca istniał poza światem (niefizyczny). Nie ma żadnego oblędu, wszystko jest logiczne. Istniał poza światem? Czymże jest świat, czyż nie wszystkim, co istnieje? Przed stworzeniem świata Stwórca istniał i nie istniał zarazem? Czy to jest logiczne? Słyszałeś kiedyś o zasadzie tertium non datur?
|
|
| | | | | |  | -2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | > Istniał poza światem? Czymże jest świat, czyż nie wszystkim, co istnieje? Przed stworzeniem świata Stwórca istniał i nie istniał zarazem? Czy to jest logiczne? Słyszałeś kiedyś o zasadzie tertium non datur? Kto ocenia cóż to jest to wszystko co istnieje? Dla XV-wiecznego człowieka nie istniały atomy, dla nas istnieją, itd...
Mówiąc zatem świat, mam na myśli świat fizyczny, poza niego nie wyjdę i nic o nim nie powiem. ?Badanie i analiza tego świata oraz wnioski z tego płynące prowadzą mnie do przekonania, że musiał istnieć Stwórca spoza tego świata (fizycznego).
O świecie niefizyczym w zasadzie nic powiedziec się nie da.
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > O świecie niefizyczym w zasadzie nic powiedziec się nie da.
No jak to? Przecież da się. A to mówi się, że działała na zbór kardynałów w czasie konklawe pewna subtelna niefizyczna siła i np. wybrała kard. Ratzingera na papieża. A to znów, że zastępy aniołów są i żyją wokół nas. "Anioł oznacza funkcję, nie naturę. Pytasz jak się nazywa ta natura? - Duch. Pytasz o funkcję? - Anioł. Przez to czym jest, jest duchem, a przez to co wypełnia, jest aniołem." - św. Augustyn, Enarratio in Psalmos
Anioły w Biblii: - są istotami duchowymi nadrzędnymi względem ludzi Ps 8, 6; Hbr 2, 7, - stworzeni przed człowiekiem Hi 38, 4-7, - nie żenią się, ani za mąż nie wychodzą Mk 12, 25, - jest ich ogromna liczba Ps 68, 18; Mt 24, 31; Hbr 12, 22; Ap 5, 11, - nie należy ich wielbić Kol 2, 18-19; Ap 19, 10; 22, 8-9; (zasada: co masz, czego nie otrzymałeś?), - służą ludziom Hbr 1, 14; i ich ochraniają - Ps 34, 8, - służyli Jezusowi Mt 4, 11; Mk 1, 13; Łk 22, 43, - część z nich upadła Jud 6; 2P 2, 4; i służy szatanowi - Ap 12, 9; Mt 25, 41.
No i rzecz jasna Anioł Stróż oczywiście. Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Domeru (533 punktów) | Podsumowując, nad ranem (02:19) Brzostowski dobrze wie co istniało poza światem: > Chodzi o to że Stwórca istniał poza światem (niefizyczny).
Natomiast popołudniami (17:12) cała wiedza się automagicznie ulatnia: > Mówiąc zatem świat, mam na myśli świat fizyczny, poza niego nie wyjdę i nic o nim nie powiem.
Schizofrenia czy hipokryzja?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Schizofrenia czy hipokryzja?Raczej - sądząc po całokształcie zaburzenia urojeniowe. "Objawy paranoi nie zawsze są rozpoznawane, ponieważ - oprócz urojeń - chorzy normalnie wykonują swoje obowiązki, często są przykładnymi rodzicami i pracownikami. Ich wyobrażenia wydają się niekiedy prawdopodobne, dlatego bliscy, a czasem także lekarze, nie rozpoznają symptomów choroby. Paranoja charakteryzuje się przede wszystkim brakiem zaufania do innych osób. Chorym wydaje się, że inni chcą ich oszukać i im zaszkodzić.
Bardzo niechętnie zwierzają się ze swoich podejrzeń. Czasem nawet nieistotna uwaga może zostać przez nich zinterpretowana jako pogróżka. Paranoja to przede wszystkim urojenia psychiczne. Osobowość paranoiczna odznacza się permanentną podejrzliwością, tendencją do zniekształcania codziennych doświadczeń, sztywnym poczuciem własnych praw, postawą ksobną oraz spiskowymi teoriami na temat różnych wydarzeń. Zazwyczaj paranoicy często noszą uraz w sercu, to znaczy - długotrwale przeżywają przykrości, jakie inni im zadali, nawet nieświadomie. Są po prostu nadmiernie wrażliwi na porażki i niepowodzenia (niski próg frustracji).
Ze względu na treść urojeń paranoje podzielić można na:
paranoje zazdrości, które zwykle dotyczą przekonania o zdradzie przez partnera lub partnerkę - osoba chora w takim przypadku stara się podporządkować swoje życie tak aby móc ciągle sprawdzać i szpiegować w celu wykrycia zdrady
paranoje pieniaczą, gdzie chory stara udowodnić wyrządzone my krzywdy, często domaga się swoich praw przed różnymi urzędami
paranoje prześladowczą, charakteryzującą się przekonaniem chorego o stałym spiskowaniu przeciwko niemu oraz obserwowaniu i chęci sprawienia przykrości lub cierpienia
paranoje erotyczne, kiedy chory przekonany jest o uczuciu jakim darzy go inna osoba, zwykle stara się podporządkować swoje życie tak aby jak najczęściej się z nią spotykać
paranoje wynalazczą, w której pacjent przekonany jest o wspaniałości jego pomysłów i twórczości
paranoje hipochondryczną, to przekonanie o posiadaniu ciężkiej choroby"Choć to tylko sfera przypuszczeń. Jest tu potrzebny bezpośredni kontakt z profesjonalistą, ale paranoik mało i średnio zaawansowany, prawie nigdy z takiej konsultacji nie skorzysta, a szkoda. @@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Tu akurat jest raczej to, co Pan określa jako "logika katolika". Natomiast to, co Pan opisał (oczywiście mogę się mylić) pasuje mi do Ducha Prawdy. Przyznam, że się trochę wystraszyłem, kiedy facet zaczął histerycznie reagować (przynajmniej tak to odebrałem). Nigdy nie wiadomo, kto siedzi po drugiej stronie i jakie ma problemy. Czasami lepiej się wycofać.
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Tu akurat jest raczej to, co Pan określa jako "logika katolika". Natomiast to, co Pan opisał (oczywiście mogę się mylić) pasuje mi do Ducha Prawdy.Pasuje to do wielu osób (trolli) podejmujących u nas misję nawracania na własną wiarę (a mogą być to wiary przeróżne) . Tak, że lista jest długą, a istotą wyróżnień jest tu poziom głupoty i upierdliwości. Z "logiką katolika" to trochę inny problem, choć bardzo połączony. Fideiści bardzo lubią odwoływać się do logiki, gdyż do manipulacji w zakresie logiki klasycznej, dwuwartościowej wystarczają drobne zafałszowania aby wyciągnąć oczekiwane przez nich wnioski. www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,25#w536861www.racjon(*).php/s,532005/z,0/d,25#w536885www.racjon(*)s,4867/q,Dyskurs.nauki.i.wiaryTyle tylko, że znają ją słabo i bardzo wybiórczo. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >Schizofrenia czy hipokryzja?
W sposób żenujący kolego próbujesz zrobić ze mnie głupka. Zawsze to co piszę wynika z pewnego kontekstu dyskusji.
Gdybyś doczytał precyzyjnie i nie cytował tylko fragmentów, to byś zrozumiał o czym pisałem.
Pierwszy cytat jest ELEMENTEM argumentacji, w którym nie "wiem" wbrew temu co piszesz, tylko wnioskuję, a w drugim przypadku nie doczytałeś zdania kolejnego.
Powiedz głupota to jest czy złośliwość?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Schizofrenia czy hipokryzja? >W sposób żenujący kolego próbujesz zrobić ze mnie głupka. Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami. > Ignoruję Bogusławskiego Normalnie, jak to ignorant. .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Podsumowując, nad ranem (02:19) Brzostowski dobrze wie co istniało poza światem:> > Chodzi o to że Stwórca istniał poza światem (niefizyczny).> Natomiast popołudniami (17:12) cała wiedza się automagicznie ulatnia:> > Mówiąc zatem świat, mam na myśli świat fizyczny, poza niego nie wyjdę> > i nic o nim nie powiem.> Schizofrenia czy hipokryzja?A może punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, nadto od użytych argumentów? Nie piję tu bezpośrednio do kol. Brzostowskiego, choć tkwi w kościele katolickim po uszy i czasem takie herezje wypisuje, że gdyby się o tym jego ksiądz proboszcz dowiedział - automatycznie szlaban na wizyty duszpasterskie, alarm na bramkach przy wejściu do budynku kościoła a parafianie odwracaliby wzrok przy każdym mijaniu. Po stwierdzeniu "poza niego (świat fizyczny) nie wyjdę i nic o nim nie powiem" trzeba by chyba z kościoła się wypisać. Ale kol. Brzostowski skrzętnie z dobrodziejstw kościoła korzysta, więc tego głośno na spotkaniach np. KIK'u, czy wspólnoty nie powie. Tylko u nas i powinniśmy się czuć doceniani. A propos, jak punkt widzenia między 02:19 i 17:12 szybko się potrafi zmienić, przypomniała mi się opowiastka pod tytułem "MSZA ZA PSA". Pewien człowiek przyszedł strapiony do swego księdza w parafii i mówi: - Mój pies zdechł wczoraj, proszę księdza. Czy mógłby ksiądz odprawić mszę za spokój jego duszy? Ksiądz był oburzony: - Nie odprawiamy tutaj mszy za zwierzęta - powiedział ostro - Może pan spróbować u tego nowego wyznania w dole drogi. Oni się prawdopodobnie pomodlą za pańskiego psa. - Naprawdę, kochałem tego malucha - powiedział mężczyzna - i chciałbym mu sprawić przyzwoity pochówek. Nie wiem, ile się zwykle daje przy takich okazjach, ale jak ksiądz uważa, czy dziesięć tysięcy dolarów by wystarczyło? - Niech pan chwilę zaczeka. Nie powiedział mi pan, że pański pies był katolikiem
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Mówiąc zatem świat, mam na myśli świat fizyczny, poza niego > nie wyjdę i nic o nim nie powiem. Badanie i analiza tego > świata oraz wnioski z tego płynące prowadzą mnie do przekonania, > że musiał istnieć Stwórca spoza tego świata (fizycznego)
Istnieje, czy istniał? Bo piszesz w czasie przeszłym. A jeśli wciąż istnieje, to raczej jakieś oznaki Jego istnienia w świecie fizycznym są. I jakaś powtarzalna metoda, dająca racjonalne rezultaty, która pozwala to uchwycić. Tak przypuszczam. Chyba, że to tylko w przeszłości było, gdzie Bóg zstąpił na ziemię, działy się nadnaturalne cuda itp.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Wtedy zobaczyłem jak strasznie działa indoktrynacja Ale spokojnie, antyindoktrynacja to też indoktrynacja. .
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Antidotum na jad węża to też indoktrynacja-tylko-że-anty? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
|  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Antidotum na jad węża to też indoktrynacja-tylko-że-anty? Antidotum na -jad-  skutecznością -jadowi-  dorównuje. .
|
|
| |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Chwalipięta 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
8 na 8 | ziemiojad (338 punktów) | > Chciałem pobudzić jej świadomość, żeby myślała samodzielnie. Wtedy zobaczyłem jak strasznie działa> indoktrynacja katolicka. Była pewna, że Bóg w którego wierzy jest tym prawdziwym, że skoro ksiądz> tak mówi, to tak jest. Otaczający ją ludzie wierzyli, więc tak jest. Wiem, że nie odkryłem Ameryki,> ale chciałbym usłyszeć zdanie innych osób.Nie odkryłeś, ale ja też, mimo że o tym doskonale wiem, często bywam zaskoczona kiedy stykam się z katolickimi dziećmi. Z dorosłymi jakoś inaczej; ale dzieci bywają tak śmiesznie zdumione tym, że można do kościoła nie chodzić. Przykład sprzed dwóch tygodni. Wracamy z przystanku z dzieckiem sąsiadów - Oliwka, lat 9. W rozmowie wyszło na jaw, że moje dziewczyny (lat 5 i 8) na religię nie chodzą. Oliwka rozdziawiła buzię ze zdziwienia. - Ale jak to???? To ty Janka nie chodzisz na religię??? - Nie. - To jak ty pójdziesz do komunii??? - Oliwka była zdumiona niebotycznie. - Nie pójdę. - Ej, to ty może nawet chrztu nie miałaś? - zapytała Oliwka po chwili milczenia i trawienia tych zaskakujących informacji. - Nie, nie miałam. - To i do kościoła pewnie nie chodzisz? - Nie chodzę. - A ja muszę, bo mi mama każe, buu. A dlaczego nie chodzisz do kościoła? - Bo nie ma po co chodzić do kościoła - wtrąciłam się - kiedy się nie wierzy w Boga. - To Janka nie wierzy w Boga? - Nie. - A dlaczego? Tu spróbowałam wytłumaczyć delikatnie, że wiara to wiara, że różni ludzie wierzą w różne rzeczy, które inni z kolei uważają za głupie, starając się oczywiście nie użyć takich słów. - Na przykład niektórzy mogą wierzyć, że kiedy piją codziennie na czczo szklankę soku z cytryny to będą inteligentniejsi - wymyśliłam na szybko, trochę od czapy, ale trudno. - Nie jest to prawda, ale oni wierzą i tak robią - codziennie rano piją szklankę soku. Wierzą i już. - Ale przecież to jest głupie! - odkryła nagle Oliwka. - Bo to nieprawda, to po co to robią? - No bo oni w to wierzą i dlatego to robią. I ty tak samo wierzysz w Boga, a my nie, a kiedy się nie wierzy to nie ma po co chodzić do kościoła. Absolutnie nie zależy mi na ateizacji dzieci sąsiadów, ba, nawet boję się pomyśleć co mogła powiedzieć Oliwka po tej rozmowie w domu, ale tak czy siak, wiadomość że my nie wierzymy znacząco rozszerzyła jej horyzonty. Do tej pory nie zdawała sobie sprawy, że ktoś może w ogóle nie wierzyć. Jej zdumionych oczu i rozdziawionej ze zdziwienia buzi długo nie zapomnę  DD
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Brawo  W jednym z rodziałów "Dlaczego jesteśmy ateistami" dorosła osoba (zdaje się naukowiec) szczerze opowiedziała, iż wierzyła i praktykowała do 20paru lat dlatego, że nie wiedziała, że można inaczej. Być może odruchowo uchowałaś dziecaki sąsiadów od niepotrzebnego drenażu energii. Może nawet popchęłaś do samodzielnych rozmyślań.. moim skromnym zdaniem jest to jedna z najcenniejszych rzeczy w życiu  Gratuluję i pozdrawiam
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
 | 1 na 1 logout (171 punktów) (zablokowany) | Bardzo mi się podobało jak zdjęłaś na chwile odium wiary. Dzieci są niesamowite ze swoja wrodzona ciekawością otaczającego je świata.
|
|
1 na 1 artem2035 (141 punktów) (zablokowany) | proponuje wskoro jestes tak odwazny idz do kosciola i nawracaj na ateizm
|
|
 | artem2035 (141 punktów) (zablokowany) | najlepiej z ambony hehe
|
|
 | | Wenancjusz (16441 punktów) | > proponuje wskoro jestes tak odwazny idz do kosciola i nawracaj na ateizm Chłopcze! Nie potrzeba. Ateizm wpajają sami księża z ambony. Kto zaczyna myśleć po takich kazaniach jak stosują księża, już staje się ateistą.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
|  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >> proponuje wskoro jestes tak odwazny idz do kosciola i nawracaj na ateizm >Chłopcze! Nie potrzeba. Ateizm wpajają sami księża z ambony. Kto zaczyna myśleć po takich kazaniach jak stosują księża, już staje się ateistą. Zapomniałem dodać, że wystarczy użyć może 5% operatywności swego mózgu, by zauważyć błędne tłumaczenia rzeczywistości przez prześwietnych scholastyków głoszących prawdy publicznie, głośno i z ambony. > Ich bin besser als mein Ruf >
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
-2 na 2 vi-pera (-14 punktów) (zablokowany) | zmuszano cie kiedys do wiary w koncu teraz jestes niewiwerzacy wiec o co chodzi z ta indoktrynacja?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|