 |
Rozkaz i odpowiedzialność Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-11-2007 15:49 | diogenes (42753 punktów) | Rozkaz i odpowiedzialność
2 na 2 | irak. typowa wojenna sytuacja: pada rozkaz przełożonego, no i polscy żołnierze odpalają kila pocisków w stronę celów, które, jak się później okaże, nie powinny być wzięte na celownik: giną cywile. sprawa wychodzi na jaw. kilku żołnierzy trafia do aresztu. opinia publiczna jest zbulwersowana. zdrowy rozsądek zawsze wiąże konsekwencje czynów człowieka z jego odpowiedzialnością i, ewentualnie, winą oraz karą: w omawianym przypadku stawką jest dożywocie, a więc gra idzie o wszystko. żołnierze bronią się typową (powiedzmy to: typową również dla zbrodniarzy) figurą: taki był rozkaz. w domyśle chodzi o zdjęcie z siebie odpowiedzialności i przeniesienie jej na przełożonego. w każdym razie: gdzieś wyżej, często: licho wie, gdzie. zaczynają tłumaczyć się generałowie. grożą odejściem z armii. jak bumerang powraca pytanie: a kto żołnierzy wysłał? no demokratycznie wybrany rząd. w takim razie również maczali w tym palce wyborcy, bo przecież w demokracji prawie wszystkie drogi prowadzą do wyborcy, tzn. donikąd.
czy zabicie na rozkaz zwalnia z indywidualnej odpowiedzialności?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Totus | Odp: rozkaz i odpowiedzialność | >irak. typowa wojenna sytuacja: Teraz też głośno jest o podobnej sytuacji w Afganistanie.
|
|
 | 1 na 1 szpilowyhajama (89 punktów) (zablokowany) | >>irak. typowa wojenna sytuacja: >Teraz też głośno jest o podobnej sytuacji w Afganistanie.
Wiem co to jest sąd Wojskowy wiem jak smakuje chleb na Rakowiecki na Mokotowie.Ale i wiem ze żołnierz może nie wykonać rozkazu (Tylko mordercy go wykonują)
|
|
 | | nieobecny | diogenes się pomylił.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >diogenes się pomylił.
sorry. pierwsze słowo powinno byc afganistan. akurat myślałem o znajomym, który zaliczył irak...ale nie zmienia to problemu...
|
|
2 na 2 | J.Szulc (5723 punktów) |
Mówiąc obrazowo, krew zostaje na rękach zabijającego.
Jak bumerang wraca temat Iraku i innych misji pokojowych (?).
Idąc Twoim tokiem rozumowania, jesteśmy winni wszyscy, ponieważ wybieraliśmy tych, którzy potem nie patrząc na nic, zachłystywali się obietnicami Białego Domu. Wojna, to nie zabawa ani wycieczka krajoznawcza. Mnie zawsze przekonywano, że żołnierz najpierw wykonuje rozkaz, potem myśli. Nie umiem tak, więc nie zostałam żołnierzem (żołnierką?). W swojej pracy najpierw myślę, potem działam. Inaczej się nie da. I czasem podejmuję decyzje na miarę ludzkiego życia. Jak do tej pory myślenie mnie nie zawiodło. W tym wypadku trudno obarczyć kogoś jednoznaczną winą. Podtrzymuję więc swoje pierwsze zdanie. Bardzo mi przykro.
Pozdrawiam.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Idąc Twoim tokiem rozumowania, jesteśmy winni wszyscy, ...
tak, ale jeśli dołączysz do tego odrzucenie odpowiedzialności zbiorowej, to nikt nie jest winny. tylko że leje sie krew...czy przypadkiem nie o to chodzi niektórym ludziom, którzy z zabawy w wojnę na podwórku uczynili sobie zawód na nasz koszt?
>Wojna, to nie zabawa ani wycieczka krajoznawcza. Mnie zawsze przekonywano, że żołnierz najpierw wykonuje rozkaz, potem myśli.
a jeśli chodzi o żołnierzy zawodowych to jest cyniczniej: najpierw wykonują rozkazy a potem konsumują zarobione pieniądze: jadą na wojnę (żegnani przez oficjałów) po luksus dla żon i rodzin...nowe łazienki, samochody, pokoiki dla dzieci...
>W tym wypadku trudno obarczyć kogoś jednoznaczną winą.
jak rozumieć wieloznaczną winę? czy to nie jest forma ucieczki nas wszystkich (lub niektórych) przed odpowiedzialnością?
|
|
|  | 1 na 1 | J.Szulc (5723 punktów) |
Nie czytałeś mnie, Diogenesie, dokładnie. - jako, że nie miałam ja, i mnie podobni, siły przebicia w głośnym mówieniu NIE dla wojny, mogę częściowo poczuć się winna Jednak w końcówce swojej wypowiedzi podtrzymałam pierwsze zdanie - KREW ZOSTAJE NA RĘKACH ZABIJAJĄCEGO. Jeśli ktoś zostaje zawodowym żołnierzem, podpisuje kontrakt na wyjazd w miejsca zagrożone konfliktem zbrojnym, czy w tym momencie jest nieświadomy? Czy do tej pory czytał bajki o złych czarownicach? Wie, że przyjdzie taki moment, gdzie będzie musiał zacząć strzelać. Z reguły, gdy się strzela, ktoś umiera. W takim układzie swoim podpisem na stosownych dokumentach wyraża zgodę na zabijanie. A jeśli zabija, musi ponieść tego konsekwencje. Nie ma zmiłuj! Jednak razem z tym naciskającym na spust winę ponosi ten, który każe mu to robić. Nieporozumieniem jest nie ponosić odpowiedzialności za błędnie wydane polecenie. To chyba też oczywiste.
Czy teraz wyraziłam się jasno?
Pozdrawiam.
|
|
 | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >Mówiąc obrazowo, krew zostaje na rękach zabijającego.
Pięknie powiedziane, obrazowo. Ale pomyśl, czy nie jest tak, że dotyczy to morderców, a nie żołnierzy, policjantów i innych służących ochronie przed mordercami?
>Jak bumerang wraca temat Iraku i innych misji pokojowych (?).
Pomyśl o winie zaniedbania i bilansie zabijanych. W Darfurze, Kongo, Czadzie czy w Afganistanie zabija się tysiące dziennie, dopóki nie pojawią się tam Europejczycy w niebieskich hełmach, ze swoimi śmigłowcami, moździerzami i moralnymi wątpliwościami. Czy pamietasz Pol-Pota (zredukował swój naród o 25%)? Powstrzymali go dopiero Wietnamczycy. Twoje twierdzenie zrównuje morderców z obrońcami.
>Wojna, to nie zabawa ani wycieczka krajoznawcza. Mnie zawsze przekonywano, że >żołnierz najpierw wykonuje rozkaz, potem myśli.
Dałaś się przekonać? Możliwe, bo łatwo i przyjemnie uważać kogoś za głupiego, na przykład żołnierzy.
>W swojej pracy najpierw myślę, potem działam. Inaczej się nie da. I czasem podejmuję decyzje na miarę ludzkiego życia. Jak do tej pory myślenie mnie nie zawiodło.
Chyba w pracy, bo w tym miejscu zdecydowanie tak.
Wycofaj się z tego pięknego zdania. scorp
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Uwierzysz, że nikt nie musiał mnie do niczego przekonywać? Nie, nie uwierzysz... Przedstawiłam swoje zdanie, bo takie ono właśnie jest. Nie wsadzaj do jednego kotła obrońców, napastników i morderców. Może znasz inne określenie dla kogoś, kto pozbawia życia inną osobę? Wtedy zamiennie będę używać tego określenia. Może i masz rację udowadniając mi zawód, jaki mi zrobiło myślenie, w każdym razie w tym wątku. Żołnierz, jeśli kogoś zabija, czy jest bohaterem? Owszem, może działać w dobrej sprawie, ale to on strzelał. Czyż nie? Jestem zdeklarowanym wrogiem przemocy i w Twojej ocenie niesprawiedliwie podchodzę do problemu. Wiem. Nigdy nikogo nie uważam za głupiego, tego możesz być pewien. Nawet, a może w szczególności tych, którzy tacy właśnie są. Udowadniasz mi głupotę? Twój wybór. Nigdzie nie jest powiedziane, że musimy się zgadzać. Czy wtedy każdy, kto myśli inaczej, ma jakiś problem?
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >>Jestem zdeklarowanym wrogiem przemocy i w Twojej ocenie niesprawiedliwie podchodzę do problemu. Wiem.
A ja jestem przeciwny agresji, szczególnie tej zbrodniczej i uważam, że należy się jej przeciwstawiać, również przemocą, która wtedy jest dopuszczalna i nie pozostawia "krwi na rękach" nawet, jeżeli napastnik zostanie zabity. Rozróżniasz przemoc od agresji, prawda?
To samo dotyczy akcji prewencyjnych. Być może pięknie jest być pacyfistą, ale jak to postawa motywowana ideologicznie, prowadzi w buraki.
Szokujące obrazy agresji i przemocy można znaleźć w reportażach z Afryki. Gdyby społeczność międzynarodowa była konsekwentnie pacyfistyczna, nie wysłałaby tam żołnierzy, żeby nie mieli "krwi na rękach", jeżeli kogoś zabiją. Całe szczęście, nie jest, dzięki czemu ocala tysiące ludzi.
Pozdrowienia scorp
|
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Rozumiem, że siłę uważasz za najlepsze wyjście, żeby zwalczyć inną siłę. Siła "dobra" i siła "zła". Jestem w stanie zrozumieć Twoją postawę. Tylko, że to Twoja postawa. Rozumiem użycie tejże w obronie koniecznej. Żadna inna opcja mnie nie przekonuję. Burak jestem, prawda? Poza tym, nie odpowiadam za społeczność międzynarodową. Która swoja drogą kierowana jest przez polityków, a ci mają swój własny interes w tym, żeby było gdzie i na kim zarabiać. Z drugiej strony, człowiek, to takie dziwne zwierzę, że gdyby nawet spróbować mu narzucić coś dobrego, to będzie wił się i kąsał, bo mu coś narzucają. Nie znajdzie się w historii ludzkości nikt, kto "upokojowi" całe to stadko. Nie da się i tyle. Tak więc wojny zawsze będą. Odpowiedzialność również. Nauczmy się może najpierw opanowywać swoje zapędy moralizatorskie. To oszczędzi, tak myślę, niepotrzebnych konfliktów.
Abstrahując - żal mi chłopaków aresztowanych w dość spektakularny sposób, dla pokazania się bardziej chyba żandarmerii, niż to było potrzebne. Jednak podpisując kontrakt, musieli być świadomi tego, że przyjdzie im strzelać. Zagrożenie takim dużym wyrokiem też mnie przeraża. Wracajmy do domu...
Pozdrawiam, wcale nie nawrócona, drogi Scorp.
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Nie wsadzaj do jednego kotła obrońców, napastników i morderców.
przykro mi, świat jest jeden...
|
|
|  | | Basia (364 punktów) | > łatwo i przyjemnie uważać kogoś za głupiego, na przykład żołnierzy.
No za mądrzy to oni nie są, skoro strzelają do nieuzbrojonych cywilów
P.S. Wcale nie jest mi przyjemnie, kiedy o tym myślę.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Mnie zawsze przekonywano, że żołnierz najpierw wykonuje rozkaz, potem myśli.
no bo zakłada się, że ktoś myśli za niego, a to niestety słabe założenie. czytałem gdzieś o programie medytacji (opartych na buddyzmie zen) dla jednostek specjalnych w usa. techniki medytacji zwiększały sprawność komandosów, ale po jakims czasie okazało się, że nie nadaja się do armii, ponieważ żołnierze stawali sie coraz bardziej niezależni mentalnie od dowódców, co rzecz jasna było nie do przyjęcia. program przerwano. wojsko potrzebuje wymóżdżonych hominidów, którzy nie zadaja pytań. z jednej strony system oświaty ma kształcić rozumne istoty, a z drugiej strony, na czas pobytu w wojsku, każe się krytyczne myślenia powiesić na kołku, by ufnie oddać się w ręce tępych trepów. to jeden z absurdów naszej kultury...
|
|
|  | 4 na 4 | Rutkiewicz (1290 punktów) | Zaraz, za moment. 1. Bohaterstwo. Scorp, czy słyszałeś kiedy o żołnierzach, którzy zostali bohaterami dlatego, że kogoś zabili? Dlatego, że zabili iluś? Jeśli żołnierz zostaje bohaterem, to najczęściej ma to kontekst misji ratunkowej (w dużym myślowym skrócie). Zabijanie jest *koniecznością*; a co, kiedy staje się "błędną oceną sytuacji"? To było sześć ludzkich żyć (choć to oczywiście nie jest argument racjonalny).
2. Odpowiedzialność a rozkaz. Mimo, że narażę się na straszne ataki, ze strony multi-interpretatorów, to jednak powiem, że odpowiedzialność moralna zostaje po stronie strzelającego. Nawiązując do poprzedniego punktu, bohaterski żołnierz sprzeciwia się niegodziwemu, w jego sumieniu, rozkazowi, nawet za cenę życia (bo może zostać "osądzony" za "bunt" na miejscu). Odpowiedzialność prawna faktycznie leży po stronie dowódcy. No chyba, że - wyobrażam sobie - żołnierz znajduje, i jest to udowodnione, upodobanie w wykonaniu tego rozkazu, lub wykonuje rozkaz niezgodny z ratyfikowanymi konwencjami wojennymi (które jest zobligowany znać, jak również zasady homologacji działań {czyli np. to, czy w czasie misji, wolno mu strzelać, do kogo i na jakich zasadach}).
3. Warstwa myślowa żołnierza. Nikt nie uważa tu żołnierzy za bezmyślnych, a przynajmniej nie odniosłem takiego wrażenia. Ale faktem jest, że szkoli się żołnierzy piechoty tak, aby a) wykazywali jak najmniej inicjatywy własnej - powód - bezkrytycznie wykonują wtedy rozkazy (a to jest kwestia głównie wszak praktyczna), ufają dowódcy, nie spierają się z nim (= przeżycie na polu walki, tak czy nie?) b) byli do siebie jak najbardziej podobni, nie wyróżniający się od kolegów - powód - za instynkt samozachowawczy, w dużym stopniu, odpowiedzialna jest świadomość własnego, indywidualnego "ja", lęk przed utratą tego "ja", to (np. wg Landsberga) bezpośrednia przyczyna lęku przed śmiercią, gra idzie o tożsamość (oczywiście u ludzi). Gdy się to "ja" ograniczy, to, mówiąc krótko, łatwiej przychodzi umierać. Poza tym, upodobnienie do siebie żołnierzy sprawia, że są oni wobec siebie bardziej ufni, bardziej na sobie polegają (co oczywiście, w znaczniejszym stopniu, wykształca się za sprawą wspólnego koszarowania, treningu, walki, ale odgórna homogenizacja nie jest bez znaczenia). I w ten sposób szkoli się piechotę od zawsze. A dlaczego? Bo piechota (w działaniach konwencjonalnych, wyłączających użycie sił specjalnych, jako odmiennej formacji) spełnia rolę "chłopców do bicia". To w niej są zawsze przewidywane największe straty i z tymi stratami godzą się "generałowie". Dlaczego? Bo piechura można wyszkolić we dwa miesiące, a wyposażenie jest najtańsze i przekłada się na setny ułamek wyposażenia pilota; i dlatego bardziej się pilota, czy czołgistę "szanuje", dlatego szkoli się ich w celu podejmowania własnych, niezależnych (w ograniczonym stopniu rzecz jasna) decyzji, a piechota stanowi kolektyw walcząco-umierający.
*Uprzedzenia* są większym zagrożeniem dla prawdy, niż kłamstwo. I wówczas byśmy się zgadzali, Fryderyku.
|
|
| |  | 2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | >2. Odpowiedzialność a rozkaz. >(...) odpowiedzialność moralna zostaje po stronie strzelającego. (...) >Odpowiedzialność prawna faktycznie leży po stronie dowódcy.
I dokładnie takie jest też moje zdanie. Niestety, sprawność działań operacyjnych w sytuacji ograniczonego czasu i możliwości rozpoznania wymaga takiego podejścia - rozkaz można kwestionować, ale NATYCHMIAST trzeba przystąpić do jego wykonania. Czy to moralne, dobre, czy złe - w tej kwestii liczy się skuteczność, a często zła decyzja bywa lepsza niż żadna.
Irak i Afganistan to jednak trudne sprawy - głównie dlatego, że formalnie rzecz biorąc wojsko nie jest tam "w stanie wojny" a jedynie z dwuznacznie nazwaną "misją pokojową". Stąd konflikt między prawem wojennym (odpowiada dowódca) a prawem cywilnym (odpowiada wykonawca i dowódca). I w takiej sytuacji żołnierz staje sie niejako od strony prawa policjantem. A to NIE JEST ZADANIE wojska.
Tomasz Sztejka
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) |
>>>(...) odpowiedzialność moralna zostaje po stronie strzelającego. (...) >>>Odpowiedzialność prawna faktycznie leży po stronie dowódcy. >I dokładnie takie jest też moje zdanie.
zawężasz problem. tych ludzi wysłał rząd, który otrzymał votum zaufania parlamentu. to prowadzi nas do wyborców (taka jest logika demokracji), a nawet dalej - do każdego z nas. to dlatego żaden polak, ba, może żaden europejczyk nie czuje się bezpiecznie w iraku czy afganistanie: dla nich (prawie) wszyscy jesteśmy winni i poinniśmy ponieść karę.
tym niemniej nie sądzę, aby oznaczać to miało rozproszenie odpowiedzialności na tyle, aby jej nie szukać...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >zawężasz problem.
Oczywiście. Zawężam tytułowy problem rozkazu i odpowiedzialności do problemu ponoszenia odpowiedzialności za jego wydanie i wykonanie.
>tych ludzi wysłał rząd, który otrzymał votum (...) nawet dalej - do każdego z nas.
W kwestii odpowiedzialności za wydanie rozkazu wina rozkłada się w stopniu proporcjonalnym do wpływu na treść owego krytycznego rozkazu. Wydający go bezpośrednio dowódca odpowiada za wszystko co doń wprowadził, natomiast odpowiedzialność za pozostałą część spada na jego dowódców. Itd.
Innymi słowy, dowódca odpowiada za "strzelać do wioski", generał za "strzelać do terorystów", w kontekście tego rozkazu, minister za "mianowanie generała" a ja za "wybrać tych baranów do władzy", w tym samym kontekście. Inaczej mówiąc, odpowiadam na tyle, na ile, i z jakim prawdopodobieństwem, zmieniłby się ten rozkaz w wyniku powstrzymania się od rzeczonego działania.
> (...)dla nich (prawie) wszyscy jesteśmy winni i poinniśmy ponieść karę.
Szczerze? Mają rację. Wiedzieliśmy o tych konsekwencjach gdy nasze wojsko wyruszało. Jeśli przychodzę do obcego kraju w interwencji zbrojnej to za przeproszeniem czego się mogę spodziewać? Wiwatów? Buzi? Wełnianych skarpetek?
>tym niemniej nie sądzę, aby oznaczać to miało rozproszenie odpowiedzialności na tyle, aby jej nie szukać...
Oczywiście że nie. Tylko, jak to mówią, to nie pistolet zabija, tylko ten kto pociąga za spust.
Znam paru zawodowych żołnierzy, rozmawiałem z kilkoma którzy byli na misjach i bardzo ich szanuję, choć ich sposób myślenia jest dość osobliwy. Głupich tam nie biorą. Chamów też. Po prostu za duże ryzyko.
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Innymi słowy, dowódca odpowiada za "strzelać do wioski", generał za "strzelać do terorystów", w kontekście tego rozkazu, minister za "mianowanie generała" a ja za "wybrać tych baranów do władzy", w tym samym kontekście. Inaczej mówiąc, odpowiadam na tyle, na ile, i z jakim prawdopodobieństwem, zmieniłby się ten rozkaz w wyniku powstrzymania się od rzeczonego działania.
świetnie, ale... żołnierze będą o d p o w i a d a ć na pytania prokuratorów, ale ostanie ogniwo tego łańcuszka odpowiedzialności - już nie. zwróć uwagę, że po drodze do wyborcy ta odpowiedzialność podlega dziwnym metamorfozom. kto z nas będzie np. czuł wyrzuty sumienia za tę wojskową akcję? możemy spać spokojnie i teoretyzować tu na forum, a nie w pace...tak więc im dalej od zbrodni odpowiedzialność staje sie coraz bardziej teoretyczna, czyli dla większości z nas - po prostu znika.
|
|
| | | | | |  | | sztejkat (4743 punktów) | >(...)odpowiedzialność staje sie coraz bardziej teoretyczna, czyli dla większości z nas - po prostu znika.
Tak jest.
Nie boleję nad tym - gdyby było inaczej, już dawno gniłbym za kratkami.
Tomasz Sztejka
|
|
| | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Irak i Afganistan to jednak trudne sprawy - głównie dlatego, że formalnie rzecz biorąc wojsko nie jest tam "w stanie wojny" a jedynie z dwuznacznie nazwaną "misją pokojową". Stąd konflikt między prawem wojennym (odpowiada dowódca) a prawem cywilnym (odpowiada wykonawca i dowódca). I w takiej sytuacji żołnierz staje sie niejako od strony prawa policjantem. A to NIE JEST ZADANIE wojska.
Brawo, Tomaszu! Czekałem: czy ktokolwiek to sformułuje. Bo właśnie tutaj, w braku prawnych uregulowań sytuacji wysyłanych na podobne misje żołnierzy, pogrzebany jest najbardziej śmierdzący pies. To taka wojna- niewojna, w której niby to obowiązuje prawo wojenne, ale do której przykładamy pokojowe miary.
Tu jest także źródło nieporozumień pomiędzy nami na forum i nie tylko - proszę prześledzić dyskurs między adwokatami żołnierzy a prokuraturą. Pouczające.
Dodam, iż w prawie międzynarodowym również brak odpowiednich sformułowań tyczących takich misji oraz ich uczestników.
Twój post winni przeczytać wszyscy uczestnicy dyskusji. .
|
|
|  | | SzamanGniewko (353 punktów) | >>Mnie zawsze przekonywano, że żołnierz najpierw wykonuje rozkaz, potem myśli. >czytałem gdzieś o programie medytacji (opartych na buddyzmie zen) dla jednostek specjalnych w usa. (...) wojsko potrzebuje wymóżdżonych hominidów, którzy nie zadaja pytań. Mylisz się. To dwie różne kwestie. Jednostki specjalne takie jak odziały Delta, GROM, SAS, Specnaz czy inne szkolą właśnie żołnierzy pod kątem samodzielnego myslenia, podejmowania decyzji w ekstremalnych warunkach, etc. Tylko jak sama nazwa wskazuje, są to jednostki specjalne, tym różniące się od zwykłych jednostek że ich zakres i pole działania zazwyczaj diametralnie różni się od tego co spotyka przeciętnego żołnierza na polu walki. Przeciętny żołnierz ma słuchać rozkazów i odruchowo je wykonywać. Całe szkolenie żołnierza służy do złamania odruchów logicznego myślenia począwszy od szczotkowania kibli szczoteczką do zębów a skończywszy na działaniach pod ostrzałem. Ma to na celu takie wytrenowanie żołnierza, by w warunkach bojowych działa instynktownie wykonując rozkazy przełożonych choćby były najbardziej absurdalne.
>z jednej strony system oświaty ma kształcić rozumne istoty, a z drugiej strony, na czas pobytu w wojsku, każe się krytyczne myślenia powiesić na kołku, by ufnie oddać się w ręce tępych trepów. to jeden z absurdów naszej kultury... A która szkoła uczy w Polsce krytycznego myślenia? Bo rozumiem, że mówisz o poszczególnych, odosobnionych placówkach a nie o systemie którego jedynym zadaniem jest władować w głowę młodego człowieka tyle danych ile wlezie z konkretnym do tego komentarzem. Na logiczne myślenie jest trochę miejsca na matematyce, czasem jak się trafi niezły nauczyciel to i na fizyce oraz chemii reszta z samodzielnym myśleniem ma niewiele wspólnego. Wysyłanie takich ludzi do wojska różni się tylko tym w dzisiejszych czasach, że żaden kapral nie da sobie władować na głowę kubła na śmieci co nauczycielom już się w naszym kraju trafiało.
Be yourself, no matter what they say!
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Mylisz się. To dwie różne kwestie. Jednostki specjalne takie jak odziały Delta, GROM, SAS, Specnaz czy inne szkolą właśnie żołnierzy pod kątem samodzielnego myslenia, podejmowania decyzji w ekstremalnych warunkach, etc.
samodzielne myslenie w tego rodzaju jednostkach ogranicza się do zadań specjalnych w ściśle określonych warunkach; wybór tych zadań i dyskusja nad nimi nie wchodzi w zakres tego myślenia. problem pozostaje: zawierzenie dowódcom i- jak trzeba - ucieczka od odpowiedzialności.
>Ma to na celu takie wytrenowanie żołnierza, by w warunkach bojowych działa instynktownie wykonując rozkazy przełożonych choćby były najbardziej absurdalne.
i właśnie o to chodzi: bo podczas gdy np. w medytacji też pozbywasz się ego, ale nie oddajesz go do dyspozycji jakiemuś trepowi. w tym sensie wojsko zazwyczaj dehumanizuje...
> A która szkoła uczy w Polsce krytycznego myślenia?
zgoda, prawie żadna. ale poczytaj programy oświatowe: pełno w nich frazesów o mysleniu. tak więc miałem na mysli zamiary. zresztą - jak oświata z religią może być czymś racjonalnym?
>Wysyłanie takich ludzi do wojska różni się tylko tym w dzisiejszych czasach, że żaden kapral nie da sobie władować na głowę kubła na śmieci co nauczycielom już się w naszym kraju trafiało.
jak to nie dają? sami pakuja sobie na głowy hełmy i to pod niebem afganistanu czy iraku....
|
|
| | |  | | SzamanGniewko (353 punktów) |
>samodzielne myslenie w tego rodzaju jednostkach ogranicza się do zadań specjalnych w ściśle określonych warunkach; wybór tych zadań i dyskusja nad nimi nie wchodzi w zakres tego myślenia. problem pozostaje: zawierzenie dowódcom i- jak trzeba - ucieczka od odpowiedzialności. Ale tak jest w każdej prawie pracy. Czy kierowca może zacząć dyskutować nad tym gdzie szef go wysyła po towar? Czy pielęgniarka będzie sobie wybierać operację do której ma zamiar asystować? Czy strażak będzie wybierał sobie pożary? Zawsze jest ktoś kto decyduje a w takich jednostkach specjalnych jest o niebo więcej samodzielności niż w jednostkach innego typu.
>i właśnie o to chodzi: bo podczas gdy np. w medytacji też pozbywasz się ego, ale nie oddajesz go do dyspozycji jakiemuś trepowi. w tym sensie wojsko zazwyczaj dehumanizuje... Skoro jego celem jest zazwyczaj zabijanie ludzi to naturalnym jest, że wpierw trzeba tę ludzką jednostkę zdehumanizować. Trudno by pomiędzy strzelaniem a musztrą uwrażliwiać żołnierzy na ludzką krzywdę i tym podobne.
>jak to nie dają? sami pakuja sobie na głowy hełmy i to pod niebem afganistanu czy iraku.... Ale oni robią to z własnej woli, to jednak różnica.
Be yourself, no matter what they say!
|
|
|  | | Jan B (383 punktów) | >na czas pobytu w wojsku, każe się krytyczne myślenia powiesić na kołku, by ufnie oddać się w ręce tępych trepów. to jeden z absurdów naszej kultury...
Nie jest tak bez powodu. Na wojnie najłatwiejszym celem do rozbicia i jednocześnie najgroźniejszą rzeczą dla cywilów jest zdezorganizowana grupa ludzi. Widział Pan tłum? Wyobraża Pan sobie tłum przestraszonych ludzi z karabinami w obcym kraju? Proszę się trochę zastanowić, złapać kontakt z rzeczywistością.
|
|
|  | 1 na 1 | Rutkiewicz (1290 punktów) | >na czas pobytu w wojsku, każe się krytyczne myślenia powiesić na kołku, by ufnie oddać się w ręce tępych trepów. to jeden z absurdów naszej kultury...
Mnie się wydaje, że problem leży gdzie indziej. Ostatecznie, jak już napisałem wyżej, wojsko jakie jest zawsze było. Myślę, że przyczyn tej konkretnej sytuacji należy szukać w trzech elementach.
Po pierwsze "nasi chłopcy" pojechali tam za pieniądze i tak naprawdę nie wiedzą o co walczą. Gdzieś przeczytałem w tym kontekście, że cała ta sprawa podważa ideę "za wolność naszą i waszą"; ale to się tu nie stosuje nijak. Gdzie jest ta nasza wolność, za którą tu trzeba walczyć. Smutne, i też się na to początkowo nabrałem, ale przecież, tak naprawdę, pojechali tam stabilizować sytuację dla kogo? I chyba nie będę niespełna rozumu jeżeli określę tych "ich" jako zachodnie spółki naftowe. Bo jeśli faktycznie, walczymy o tę wolność, to czemu nie w Chinach, czemu nie w Północnej Korei? (a może w Rosji?) Truizm, wiem. Dlatego, śmię twierdzić, dla żołnierza w Iraku, czy Afganistanie, to nie ma znaczenia, dla kogo walczy i do kogo strzela; jest wyszkolony, ma przeżyć, zarobić i wrócić.
Po drugie, walczą w obcym sobie kraju, a dookoła obcy ludzie, brodaci, dziwnie mówią, jakby przeciw nam szemrali. Trochę to wypaczam, ale skąd wiemy, jak wypaczona jest psychika żołnierza po miesiącu działań w obcym, wrogim środowisku? Tu się znów ujawnia kwestia kontraktowości tych ludzi. Pojechali tam, żeby utrzymać rodziny, a nie dlatego, że dla Ojczyzny nadeszło być, albo nie być. Nie myślą o romantycznym heroizmie, tylko o żonach, dzieciach i przyjaciołach. Ale nie jako o zagrożonych, bo tamci są bezpieczni, w kraju; odczuwają tęsknotę. Interes przeżycia staje się interesem indywidualnym, a przestaje być narodowym. Siedzą w swoich bastionach demokracji, jedynych stabilnych punktach na oceanie piasku i chaosu, gdzie każdy krok może się skończyć na minie, permanentnie odgradzając ich od rodzin i przyjaciół. Czy obowiązek nadal jest imperatywny? Jak słusznie zauważono wyżej: >"Trudno by pomiędzy strzelaniem a musztrą uwrażliwiać żołnierzy na ludzką krzywdę i tym podobne." Zatem, czy należy się spodziewać empatii? Zwłaszcza, że jest to tak odległy kulturowo partner.. ale, czy on jest identyfikowany jako partner, jako ofiara?
A po trzecie. Co już zostało przytoczone gdzieś na tym forum, bardzo trudno jest w Afganistanie, i w ogóle na Bliskim Wschodzie, odróżnić cywilów od przeciwników. Ubiór jest identyczny, wygląd - dla kogoś, kto przyjeżdża z Europy, ma genotyp kaukaski - identyczny. Bardzo łatwo zinterpretować pewien ruch inaczej, niż należało - a taka dezinterpretacja ma fatalne skutki, dla całych wiosek. Zawsze uważałem, że rasizm jest czym genetycznym. Oczywiście nie rasizm w wykonaniu skinheadów, czy neonazistów; ale pewna nieufność wobec, w ogóle, "innych" ludzi jest, uważam, wrodzona. A suma powyższych powoduje, że negatywnie odpowiadam na postawione wyżej pytanie: nasz partner nie jest, przez naszych żołnierzy, identyfikowany jako partner, ani jako ofiara. A do tego jeszcze może być łatwo pomylony z wrogiem.
Ale, to nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności, starałem się to jedynie prześledzić psychologicznie. A poza tym. Być może ta misja jest źle przygotowana, źle pomyślana. Ale napewno żołnierze powinni być, nie informowani a edukowani, o tym, w jakim celu tam jadą, kto będzie wrogiem, a kto przyjacielem. I czemu, skoro "ustabilizowała" się sytuacja w Iraku, czemu nie tam szkolić żołnierzy, którzy potem pojadą do Afganistanu, w warunki trudniejsze? I na przekór tezie, którą poparłem wcześniej, zadam pytanie zbyt ogólne: czy nie należałoby się zastanowić nad zmianą przeznaczenia żołnierza piechoty? Myślę, że skoro coraz częściej są "użytkowani" do misji o charakterze humanitarno-stabilizacyjnym, to czy nie powinni być szkoleni inaczej, do współpracy z ofiarami, do niesienia pomocy, obrony, a nie ataku? Do ataku natomiast przeznaczyć służby specjalne. Wszak już skończyły się bitwy, w których udział brały tysiące, czy nawet setki żołnierzy. Nie należy też zapominać, że jeden zachodni żołnież, ma wartość taktyczną dziesięciu, jeśli nie więcej, takich partyzantów/terrorystów.
*Uprzedzenia* są większym zagrożeniem dla prawdy, niż kłamstwo. I wówczas byśmy się zgadzali, Fryderyku.
|
|
|  | | Basia (364 punktów) |
>no bo zakłada się, że ktoś myśli za niego, a to niestety słabe założenie. wojsko potrzebuje wymóżdżonych hominidów, którzy nie zadaja pytań. z jednej strony system oświaty ma kształcić rozumne istoty, a z drugiej strony, na czas pobytu w wojsku, każe się krytyczne myślenia powiesić na kołku, by ufnie oddać się w ręce tępych trepów. to jeden z absurdów naszej kultury... >
To nie jest żadnen absurd. Wojsko nie istniałoby bez, jak to nazwałeś, "wymóżdżonych hominidów". Tam nie ma miejsca dla indywidualistów. Żołnierz ma wyćwiczone instynktowne reagowanie na rozkazy i w obliczu konkretnych sytuacji. W przeciwnym wypadku armia wglądałaby, jak nasze niegdysiejsze polspolite ruszenie. Dlatego dowódca powinien być inteligentnym i odpowiedzialnym człowiekiem, co w wojsku zdarza się pewnie rzadko - nasuwa mi się na myśl były szef MONu, który tępotę ma wypisaną na twarzy. Co do edukacji: pewnie nie prowadzi się takich statystyk, ale założę się, że rekruci nie wywodzą się spośród wybitnie inteligentnych osobników.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Mówiąc obrazowo, krew zostaje na rękach zabijającego.
a mówiąc bardziej (lub całkiem) abstrakcyjnie? co z tą odpowiedzialnością? czym jest? jak istnieje?
ci, którzy mordowali, w końcu odchodzą... czy odpowiedzialność pozostaje? co nam po odpowiedzialności stalinów, hitlerów, i bezimiennych rzezimieszków?
kiedyś było piekło, a teraz? czyżbyśmy zostali sami z piekłem naszej pamięci?
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
>czyżbyśmy zostali sami z piekłem naszej pamięci?
Nie ma chyba nic bardziej dobitnego - piekło pamięci... Świadomość zdarzeń, czynów, to przyczynek chyba do rozwagi, to przestroga. Zbiorowa odpowiedzialność to najgorsze,co może spotkać jednostkę. Czy każdego Niemca mam postrzegac jako hitlerowca? Przecież to nie powinno mieć prawa bytu. Historia POWINNA nas uczyć. Nie chcę, żeby gdzieś tam, w Iraku, Afganistanie czy innym zakątku świata ktoś widział we mnie mordercę, czy choćby nawet bezmyślną maszynę, ale do strzelania. Pamiętać, to znaczy wyciągać wnioski. Nie wracać do tych samych scenariuszy.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Świadomość zdarzeń, czynów, to przyczynek chyba do rozwagi, to przestroga. Zbiorowa odpowiedzialność to najgorsze,co może spotkać jednostkę. Czy każdego Niemca mam postrzegac jako hitlerowca? Przecież to nie powinno mieć prawa bytu. Historia POWINNA nas uczyć.
morał, jaki niesie historia jest niestety dwuznaczny. może byc argumentem i dla moralisty, ale i dla stratega, który studiuje przebieg jakiejś batalii nie po to, aby już do żadnej nie doszło, ale żeby wygrać kolejną, swoją. nie możemy być nigdy pewni, czy auschwitz będzie tylko zabytkiem, czy też kolejną inspiracją.
ta dwuznaczność historii w moich oczach dyskredytuje ja zupełnie: jeśli uważam ją za nauczycielkę, to w równej mierze życia co i zbrodni. dlatego staram się uwolnić od przeszłości, nie patrzeć na ludzi jako na przedstawicieli takiej lub innej nacji. podobnie staram się być jak najmniej polakiem: nasze moralne konta są już tak obciążone, że najlepiej zrzucić z siebie smętny bagaż przeszłości.
mnie historia uczy jednego: staram się ją mijać dalekim łukiem...ze wszystkimi jej cudami włącznie...moje bycie w historii polega na paradoksie: być w niej i nie być zarazem. dylemat hamleta jest wobec takiego paradoksu śmieszny. właściwie znika w ogóle....
|
|
2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >czy zabicie na rozkaz zwalnia z indywidualnej odpowiedzialności?
Jako prawicowy liberał uznaję prawo każdego człowieka do bycia podmiotem prawa ze wszystkimi tego konsekwencjami, a więc uznaniem przyrodzonej godności, respektowaniem wolności, prawa własności i ponoszeniem odpowiedzialności. Jeżeli wolny podmiot decyduje się na pozbawienie się niektórych praw, to musi być spełnionych kilka warunków.
1. Jawna i precyzyjna umowa społeczna, określająca zakres pozbawienia praw, którego nie wolno przekroczyć
2. Dobrowolna zgoda podmiotu na pozbawienie się tych praw.
3. Jawne i precyzyjnie opisane przeniesienie odpowiedzialności z podmiotu pozbawionego praw na podmiot nadrzędny (np. na przełożonego)
Być może to nie wszystkie warunki.
1. Warunek jest oczywiście spełniony, przepisy prawa, regulaminy itp. dobrze określają zakres ograniczenia wolności żołnierza
2. Decydujące znaczenie ma tutaj dobrowolne wstąpienie do wojska z własnej chęci. Jeżeli żołnierz pochodzi z przymusowego poboru, to każdy rozkaz zwalnia go z odpowiedzialności, gdyż rozkaz jest w takim wojsku przymusem bezprawnym, a więc jest bez znaczenia jaki obowiązuje regulamin i jakie prawo w wojsku.
Jeżeli żołnierz jest ochotnikiem, to odpowiada za wykonanie rozkazu, którego wykonania powinien odmówić zgodnie z regulaminem.
3. Żołnierz może odpowiadać tylko na podstawie prawa wojskowego, tylko w stopniu określonym przez prawo wojskowe i regulaminy. Nie może mieć tu zastosowania prawo, jak to dawniej nazywano, "pospolite".
doku
|
|
1 na 1 | SzamanGniewko (353 punktów) |
>czy zabicie na rozkaz zwalnia z indywidualnej >odpowiedzialności? Zależy w jakiej sytuacji. Każdy kto był w wojsku wie mniej więcej jak to wygląda. Zwyczajnie zazwyczaj nie ma miejsca na analizę rozkazu przez podwładnego w warunkach bojowych. Oczywiście, gdyby padł rozkaz rozstrzeliwania jeńców, strzelania do cywilów (jak w tym przypadku w afganistanie) czy inne działania zakazane konwencjami to jak najbardziej tak, ma poddać wątpliwościom taki rozkaz. W innych wypadkach to niedopuszczalne.
W tym przypadku w afganistanie należy głównie ustalić, czy żołnierze mieli pełną świadomość, że strzelają do nieuzbrojonych ludzi (to oczywiście też jest dwuznaczne, bo taliba od cywila można odróżnić tylko po uzbrojeniu i brodzie choć w obu przypadkach nie zawsze to się udaje)jeśli wiedzieli, że to cywile a mimo to strzelali to mają przechlapane, zresztą słusznie.
Poza tym, zawsze odpowiedzialny przede wszystkim jest dowódca, on ponosi pełną odpowiedzialność za swoich podwładnych.
Be yourself, no matter what they say!
|
|
 | 3 na 3 | Leszek (260 punktów) | >>czy zabicie na rozkaz zwalnia z indywidualnej >>odpowiedzialności? >Zależy w jakiej sytuacji. Każdy kto był w wojsku wie mniej więcej jak to wygląda. Zwyczajnie zazwyczaj nie ma miejsca na analizę rozkazu przez podwładnego w warunkach bojowych.
Niestety trudno się z tym nie zgodzić. Dodam, że każdy kto był w wojsku wie, że gdzie kończy się logika tam zaczyna się wojsko. Bardzo łatwo jest nam teraz oceniać zachowanie żołnierzy w Afganistanie, ich postawę, to czy są mordercami czy nie z perspektywy monitora i komputera. Szczerze powiedziawszy wybierając służbę kontraktową, zawodową czy jak ją tam zwał, każdy ma pełną świadomość w co się dobrowolnie pcha. Nie jedzie bowiem na wiejską potańcówkę ale jedzie z potencjalną możliwością zabijania. Przestańmy udawać, że żołnierz jest jakimś bawidamkiem czy harcerzem przeprowadzającym babcię przez ulicę. Żołnierz ma przyzwolenie zabijać...i znów ..każdy kto był w wojsku wie, że żołnierz ma obowiązek nie bronić ojczyzny, nie stawać w obronie słabych..żołnierz ma obowiązek przeżyć i zabić...gdy dochodzi do ekstremalnej sytuacji w której padają strzały, wymiany ognia, niestety nikt nie myśli racjonalnie, z wyrachowaniem. Nie ma się co oszukiwać ale budzi się w człowieku instynkt mordercy..chęć odwetu.. każdy najemnik wyjeżdżający na misję podobną do afgańskiej jedzie przede wszystkim by przeżyć, dostać swoją kasę i wrócić. No oczywiście będą tam też jednostki zwyrodniałe, socjopaci szukający zaspokojenia swoich chorych emocji. Jest jeszcze takie zjawisko jak psychologia tłumu, które można śmiało odnieść do grupy. Badania dowodzą, że każdą jednostkę można tak zmanipulować, wprowadzić w taki stan, że będzie zdolna do wykonywania czynów sprzecznych z jego wcześniejszymi przekonaniami.Osoba, która znajduje się w tłumie z czasem zachowuje się jak zahipnotyzowana. Szybko staje się niewolnikiem swoich skrytych myśli i łatwiej nią manipulować, niż chorągiewką na wietrze Dlatego z wielką ostrożnością podchodziłbym do całej tej sytuacji, co nie zmienia faktu, że żołnierze zabili Afgańczyków. I jak już to ktoś ujął na forum, mają krew na rękach. Na zawsze. Pozdrawiam Leszek
|
|
|  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Badania dowodzą, że każdą jednostkę można tak zmanipulować, wprowadzić w taki stan, >że będzie zdolna do wykonywania czynów sprzecznych (...)
Pierwsze słyszę. Jakie badania masz na myśli? Badania lekarskie, badania psychologiczne czy badania naukowe? Czytałem tylko o badaniach psychologicznych, które w najlepszym wypadku pokazują, o ile pamiętam, że takim manipulacjom ulega mniej niż 90% badanych.
Zauważmy, że prosty trep nie jest tak sprawnym manipulatorem jak zawodowy psycholog. Jestem pewien, że w każdym wojsku, nie tylko polskim wojsku postsowieckim, sztuka manipulacji jest niemal na poziomie zerowym - całe funkcjonowanie wojska opiera się na bezpośrednich rozkazach i bezpośrednim przymusie - nie na żadnych takich subtelnych technik jak manipulacja. Żołnierz, który dostaje rozkaz, od razu się orientuje, czy rozkaz jest sensowny czy nie, szczególnie wtedy, gdy nic się nie dzieje i nagle każą mu strzelać w kierunku cichej wioski.
Pamiętacie słowa popularnej w PRL piosenki ogniskowej z roku 1942, kiedy człowiek zamykał oczy i wyobrażał sobie, jak by to było cudownie, gdyby żyć w 1942 roku i walczyć po właściwej stronie?
Jak dobrze nam Upalnym latem Pacyfikować ruską wieś Iść przez opłotki z automatem I czuć na butach świeżą krew
Wracając do dyskusji, myślisz, że żołnierz nie potrafi rozróżnić sytuacji bojowej, walki z wrogiem, świszczących kul i wybuchających pocisków, od sytuacji, kiedy spokojnie morduje się cywilów? Ci oskarżeni żolnierze byli w takiej sytuacji, że nie mogli mieć wątpliwości, nie mogli być zdezorientowani z powodu szybkich zdarzeń czy braku czasu. Doskonale wiedzą teraz i doskonale wiedzieli wtedy, na miejscu, o co chodzi w tych rozkazach, jaki jest ich cel i czy biorą udział w zbrodni wojennej, czy tylko ostrzeliwują się w sytuacji bojowej. Wyniki śledztwa pokażą, jak było naprawdę, ale z pewnością nie będzie to nic w rodzaju: "byli zdezorientowani, nie mieli możliwości oceny ważności rozkazów". Z treści sprzecznych zeznań widać już wyraźnie, że wyrok będzie albo uniewinniający, albo wysoki za zbrodnię.
Obawiam się niestety, że prawda będzie smutna, że ci żołnierze pojechali tam właśnie po to, żeby poczuć na butach świeżą krew sowietów XXI w., czyli islamskich fundamentalistów i ich popleczników. I nie dziwmy się tak bardzo i nie bulwersujmy - islamscy terroryści to dzisiaj największe zło świata i wielu normalnych ludzi myśli tak, jak ci żołnierze, że jedynym lekarstwem na tę chorobę jest pełna eksterminacja wszystkich zwolenników islamskiego terroryzmu, i że każdy preteskt jest dobry, żeby strzelać do islamistów. Wielu ludzi skrycie sympatyzuje z naszymi wojakami, bo dla nich takie islamskie wioski to wylęgarnia najgorszego zła.
Ględzenie o rozkazach, o manipulacjach, o rozpoznaniu, o celności strzałów itd. to tylko zasłona dymna, mająca na celu odwrócić uwagę od tego prostego dylematu żołnierzy i oficerów w tamtym regionie:
"Oto znaleźliśmy się blisko źródła Zła. Tutaj, niemal pod naszymi butami i kołami naszych wozów bojowych, pod lufami naszych dział i karabinów - lęgnie się największe Zło tego świata. Mamy pomóc tym ludziom w walce ze Złem, mamy przygotować ten kraj do nowego życia, żeby można było zbudować tutaj demokrację, nowy system oświaty, aby dzieci w tych wioskach nie musiały służyć Złu, ale żeby zaczęły służyć Dobru, żeby nauczyły się kochać Amerykanów i gardzić islamskimi terrorystami... qzva! co to za pierdy!? Czy nie prościej i pewniej jest po prostu teraz wytępić to robactwo i w ten sposób uratować przed nimi świat? Przecież to bezszansie przerobić ich na Dobrych w ciągu kilku lat. Teraz ich nie wybijemy, gdy mają 10 lat, to za 5 lat, będą 15-letnimi bojownikami podkładającymi bomby w londyńskim
(warszawskim?)
lub amerykańskim metrze... zabijmy ich teraz, póki możemy!".
Nie bądźmy obłudni, nie udawajmy, że chodzi tu o ciotowate dylematy na temat, czy rozumieli rozkazy i czy mogli ich nie wykonać. Spójrzmy prawdzie prosto w oczy i powiedzmy sobie otwarcie: "W XXI w. nie wolno takimi metodami walczyć ze Złem, choćby wydawało się to najprostszym rozwiązaniem".
doku
|
|
| |  | | Jan B (383 punktów) | >Pierwsze słyszę. Jakie badania masz na myśli? Badania lekarskie, badania psychologiczne czy badania naukowe? Czytałem tylko o badaniach psychologicznych, które w najlepszym wypadku pokazują, o ile pamiętam, że takim manipulacjom ulega mniej niż 90% badanych.
Czy mówisz o badaniach Zimbardo? Wydawało mi się że ich wynik był w odwrotnej proporcji.
Z kolei w słynnym eksperymencie Milgrama cyt. "26 spośród 40 asystentów ochotników w swym posłuszeństwie doszło do granic, dawkując uczniowi impulsy o napięciu 450 V - śmiertelnym"
A to najciekawsze, bo podobne do sytuacji w której żołnierze ostrzeliwują wioskę z daleka:
W jednej z mutacji eksperymentu "uczeń" nie był widziany ani słyszany przez nauczyciela. Okazało się, że w takich warunkach odsetek osób, które doszły do końca skali (450 V) wzrosła do 93%
|
|
| | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >W jednej z mutacji eksperymentu "uczeń" nie był widziany ani słyszany przez nauczyciela. Okazało się, że w takich warunkach odsetek osób, które doszły do końca skali (450 V) >wzrosła do 93%
Ach, więc jednak ponad 90% się zdarzyło, jakoś przeoczyłem ten wynik, przepraszam.
Jednak czy w warunkach "u Pan Psychologa za piecem", gdy nie widać cierpiącego, wynik ma jakąkolwiek wartość? Przecież niektórzy uczestnicy mogli po prostu nie uwierzyć prowadzącemu, że sprawiają komus cierpienie.
doku
|
|
| | | |  | | Jan B (383 punktów) | Nie rozumiem; dla mnie wartość tego wyniku jest oczywista.
|
|
| | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Nie rozumiem; dla mnie wartość tego wyniku jest oczywista.
Co jest oczywiste? Cierpienie na niby tak samo obciąża nasze sumienie jak cierpienie prawdziwe? Nawet jeśli ci co strzelali, nie widzieli krwi, to nie mogli przypuszczać, że strzelają ślepakami
doku
|
|
| | | | | |  | | Jan B (383 punktów) | >Nawet jeśli ci co strzelali, nie widzieli krwi, to nie mogli przypuszczać, że strzelają ślepakami
Oczywiście, ale nie zauważył Pan że o to samo chodzi w eksperymencie - o odległość, brak naocznego cierpienia uruchamiającego współczucie - a nie o to, czy badani wierzą w ból ofiary. Dlatego też ja nie zrozumiałem potem o co Panu chodzi. Wierzę że badani uwierzyli prowadzącemu, bo wiem że metodologia takich badań jest zadowalająca i badani nigdy nie wiedzą, czego naprawdę dotyczy eksperyment.
|
|
| | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > odległość, brak naocznego cierpienia uruchamiającego współczucie
Także i pod tym względem jest różnica, nasi widzieli ludzi biegających w panice po ostrzeliwanej wiosce
>Wierzę że badani uwierzyli prowadzącemu, bo wiem że metodologia takich badań jest >zadowalająca i badani nigdy nie wiedzą, czego naprawdę dotyczy eksperyment.
Tyle to i ja wiem, nie chodzi mi o to, że badani mogli intencjonalnie zafałszować wynik, bo czegoś się domyślali lub nie wierzyli do końca. Chodzi mi o samą umowność i bezpieczeństwo, które są nieodłączną cechą takich badań, chyba że wierzymy w jakieś teorie spiskowe i obawiamy się, że naukowcy mogą testować jakieś naprawdę niebezpieczne środki czy techniki. Normalni ludzie wierzą, że nikomu tak naprawdę nie może stać się żadna krzywda, bo wszystko jest pod kontrolą, musi spełniać jakieś normy BHP itd. Badany w warunkach laboratoryjnych nie może też obawiać się odpowiedzialności za swoje czyny. Niezależnie od sprytu psychologów badany ma fundamentalne zaufanie do eksperymentu, że nic złego stać się nie może.
doku
|
|
| | | | | | | |  | | Jan B (383 punktów) | >Niezależnie od sprytu psychologów badany ma fundamentalne zaufanie do eksperymentu, że nic złego stać się nie może.
Chodzimy w kółko. Czy pomyślał Pan o badaniu, w którym badany ma wierzyć, że sam eksperyment jest naginany przez naukowców?
|
|
| | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Czy pomyślał Pan o badaniu, w którym badany ma wierzyć, że sam eksperyment jest >naginany przez naukowców?
Musiałby być wyznawcą spiskowej teorii dziejów. Musiałby czytać "Firestartera" Kinga i uwierzyć, że to jest możliwe. Innymi słowy, mówiąc przenośnie, nie da się wmówić wszystkim badanym, że właśnie wybuchła wojna i od ich decyzji zależy życie innych ludzi. Nawet jeśli podczas testu na IQ wybuchnie alarm przeciwpożarowy i wszyscy zaczną się miotać w panice, to część badanych uzna to za część badania.
Nie zapominaj też, że fundamentem każdego eksperymentu jest zwolnienie badanych z odpowiedzialności prawnej za skutki eksperymentu. Ludzie idą do instytutyu w nieświadomym, ale dobrze zakorzenionym przekonaniem, że cokolwiek by się nie stało, odpowiedzialność poniosą organizatorzy eksperymentu. Tego przekonania nie zmienią żadne sztuczki.
doku
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jan B (383 punktów) | Jeżeli jest tak jak Pan mówi, to czemu ludzie którzy czują że poddaje się ich badaniu, i wiedzą że ich zachowanie będzie opisane, robią coś co w normalnej sytuacji byłoby karygodne albo urągające racjonalnemu myśleniu? Czy nie powinno być wtedy tak, że zachowują się szczególnie ostrożnie i mądrze?
|
|
| | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >wiedzą że ich zachowanie będzie opisane
Wierzą w anonimowość
Zresztą chcę przypomnieć moją tezę wyjściową, a mianowicie, że piszę tylko o nielicznych badanych, na tyle nielicznych, aby mniej więcej pokrywało się to z moją oceną odsetka ludzi, którymi nie jest łatwo manipulować. A przypominam, że oszacowałem ich liczbę na ponad 10% populacji, a wiec nie tak znowu wiele.
Zauważ, że ludzie odporni na manipulację w takim teście nie będą się czuli odpowiedzialni za cierpienia swoich ofiar albo nie uwierzą w nie, mogą więc bez skrupułów wykonać zadanie sformułowane przez manipulującego, podczas gdy w życiu nie daliby się zmanipulować, gdyż przekonania nie pozwoliły im sprawiać innym cierpień.
A już tak zupełnie "prywatnie" dodam, że nie wierzę w ogóle w tezę, że odległość od ofiary ułatwia żołnierzom ich zabijanie. Kiedy cofam się w przeszłość swoim racjonalnym umysłem, to widzę wyraźnie, jak bardzo kwawe były wojny i bitwy w przeszłości, jakby właśnie bliskość wroga wyzwalała żądzę mordu u żołnierza. Im większa odległość między wrogimi żołnierzami, tym mniej ofiar śmiertelnych, najlepiej to widać na przykładzie ostatnich wojen prowadzonych przez Izrael i USA. Chyba że uwierzymy, że Żydzi i Amerykanie są narodami stojącymi moralnie dużo wyżej niż inne nacje. Ponieważ ja jednak nie wierzę w rasizm, wole uznać, że to właśnie odległość decyduje: dopóki nie widzimy wroga, nie mamy ochoty go zabić.
A omawiany przez nas eksperyment pokazuje tylko banalną prawdę, że jeśli ktoś nie jest naszym wrogiem, to jesteśmy czasem skłonni okazać mu litość i współczucie.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jan B (383 punktów) | Dziwi mnie tylko koło jakie Pan zrobił, mówiąc najpierw że 10% nie daje się zmanipulować, potem że z tego powodu ludzie ci pozwalają sobie w eksperymentach na "więcej" - a przecież wyjściowym faktem było, że na więcej pozwala sobie 90% badanych a nie 10%... Te 10% to jacyś bardzo zagadkowi ludzie  > Zauważ, że ludzie odporni na manipulację w takim teście nie będą się czuli odpowiedzialni za cierpieniaZ tego wszystkiego wynika przecież, że to właśnie ludzie podatni na manipulację nie będą się czuli odpowiedzialni, a te 10% to ci odporni... Oczywiście zgodzę się, że w tych 90% również znajdą się ludzie odporni, którzy mają jednocześnie okrutne fantazje, ale ze średniej ilości psychopatów wypadałoby, że to tylko 9% z całości. pPsychopatów, bo tego typu badania przeprowadzono również "na żywo" z udziałem chomików jako ofiar, i wyniki były podobne. Tak więc zostanę przy mojej interpretacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Z tego wszystkiego wynika przecież, że to właśnie ludzie podatni na manipulację nie będą się czuli odpowiedzialni, a te 10% to ci odporni... Oczywiście zgodzę się, że w tych 90% >również znajdą się ludzie odporni, którzy mają jednocześnie okrutne fantazje
To zwykłe nieporozumienie. Ta dywagacja dotyczy przecież kwestii w rodzxaju: 88% czy 93%. Ja napisałem że, powiedzmy najwyżej 88% ludzi jest podatnych na manipulację. Ktoś na to opisał badanie, w którym wyszło że 93%. Ja na to mówię, że dodatkowe 5% to ludzie, którzy są odporni na sugestię.
Zakładam, że ze 100 osób mamy 88 osób, które dadzą się zmanipulować i postąpią okrutnie wbrew podstawowym instynktom moralnym naszego gatunku. Skąd więc wzięło się 5 dodatkowych osób? Dlaczego wśród 12 osób odpornych na manipulację 5 z nich postąpiło okrutnie pomimo oporów moralnych. Odpowiedzi są dwie:
Albo tych oporów nie mieli (są okrutnikami, sadystami, psychopatami itp.) - jak rozumiem to Twoja hipoteza.
Albo moja hipoteza, że nie wierzyli w realność cierpienia ludzi pod kontrolą psychologów, więc nie będąc zmanipulowani, spełniali polecenia eksperymentatorów (skąd mogli wiedzieć, że badana jest akurat podatność na manipulację, eksperymenty są tak układane, żeby badany nie mógł sie domyślić celu badania).
Obydwie hipotezy wydają się realne, chociaż trudno oszacować, jakich ludzi jest więcej, sadystów czy tych, którzy mają pełne zaufanie do bezpieczeństwa eksperymentów robionych na ludziach. Ja sądzę, że ta druga grupa jest liczniejsza, ale to bez znaczenia, gdyż to, o czym piszę, to jest klasyczny przykład opisu błędów systematycznych, które towarzyszą eksperymentom. Psycholog, który układał ten eksperyment, powinien wczesniej przeprowadzić taką analizę błędów systematycznych i ocenić, czy wielkość takich błędów nie przekreśla sensu eksperymentu.
Zauważ, że obydwie hipotezy, moja i Twoja, z góry pokazują, jak wiele osób może zafałszować wynik tego esperymentu, jak wiele osób może wydać się podatnymi na manipulacje, podczas gdy wcale nie są podatne. Chcę pokazać, że ten eksperyment, jeśli był dobrym eksperymentem, jeśli dał jakies wartościowe wyniki, to nie na temat podatności ludzi na manipulacje. Jeżeli jednak ego celem było badanie podatności na manipulacje, to była to po prostu fuszerka, daleka od tego, co nazywamy naukową rzetelnością
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jan B (383 punktów) | W zarysach się zgadzamy, więc chyba jedynym wnioskiem płynącym z tej dyskusji jest to, że strasznie trudno porozumieć się przez internet.
|
|
| |  | 1 na 1 | Leszek (260 punktów) | Żołnierz, który dostaje rozkaz, od razu się orientuje, czy rozkaz jest sensowny czy nie, szczególnie wtedy, gdy nic się nie dzieje i nagle każą mu strzelać w kierunku cichej wioski.
Nie bardzo sie mogę z tym zgodzić, raz jeszcze powtórzę, że z Twoje perspektywy czyli monitora w który teraz się wpatrujesz, sytuacja każdego żołnierza jest banalnie prosta. Otrzymuje rozkaz, rozmyśla, zastanawia się i...podejmuje racjonalną decyzję. Wybacz stary ale Twoje pojęcie o wojsku jest na poziomie przedszkolaka. Nie masz niestety bladego pojęcia co czuje żołnierz mający do wykonania rozkaz, z którym się nie zgadza ale "musi" go wykonać. Z twojej wypowiedzi widać, że nigdy w wojsku nie byłeś, co najwyżej na przysiędze u kolegi...nie byłeś pod presją grupy, której najważniejszym celem jest atak, zemsta, spróbuj się wyłamać...
>Pamiętacie słowa popularnej w PRL piosenki ogniskowej z roku 1942, kiedy człowiek zamykał oczy i wyobrażał sobie, jak by to było cudownie, gdyby żyć w 1942 roku i walczyć po właściwej stronie? >Jak dobrze nam >Upalnym latem >Pacyfikować ruską wieś >Iść przez opłotki z automatem >I czuć na butach świeżą krew
Co Ty przytaczasz za brednie? Przepraszam ale chyba nieco przesadziłeś...
>Wracając do dyskusji, myślisz, że żołnierz nie potrafi rozróżnić sytuacji bojowej, walki z wrogiem, świszczących kul i wybuchających pocisków, od sytuacji, kiedy spokojnie morduje się cywilów? Ci oskarżeni żolnierze byli w takiej sytuacji, że nie mogli mieć wątpliwości, nie mogli być zdezorientowani z powodu szybkich zdarzeń czy braku czasu. Doskonale wiedzą teraz i doskonale wiedzieli wtedy, na miejscu, o co chodzi w tych rozkazach, jaki jest ich cel i czy biorą udział w zbrodni wojennej, czy tylko ostrzeliwują się w sytuacji bojowej. Wyniki śledztwa pokażą, jak było naprawdę, ale z pewnością nie będzie to nic w rodzaju: "byli zdezorientowani, nie mieli możliwości oceny ważności rozkazów". Z treści sprzecznych zeznań widać już wyraźnie, że wyrok będzie albo uniewinniający, albo wysoki za zbrodnię.
Nie czytałeś zeznań tych żołnierzy więc nie wypowiadaj się tak kategorycznie, bo zaczynasz przypominać mojego "ulubieńca" byłego ministra Ziobrę... on też stawiał śmiałe tezy, bez wcześniejszego zapoznania się z materiałem dowodowym.. >Obawiam się niestety, że prawda będzie smutna, że ci żołnierze pojechali tam właśnie po to, żeby poczuć na butach świeżą krew sowietów XXI w., czyli islamskich fundamentalistów i ich popleczników. I nie dziwmy się tak bardzo i nie bulwersujmy - islamscy terroryści to dzisiaj największe zło świata i wielu normalnych ludzi myśli tak, jak ci żołnierze, że jedynym lekarstwem na tę chorobę jest pełna eksterminacja wszystkich zwolenników islamskiego terroryzmu, i że każdy pretekst jest dobry, żeby strzelać do islamistów. Wielu ludzi skrycie sympatyzuje z naszymi wojakami, bo dla nich takie islamskie wioski to wylęgarnia najgorszego zła.
Tu akurat jestem z Tobą zgodny, gdyż moim oczywiście zdaniem, każdy z tych najemników jedzie w określonym celu. Każdy pretekst jest dobry, a opowieści o obronie demokracji, zaprowadzeniu nowych porządków nie są warte funta kłaków.
>Nie bądźmy obłudni, nie udawajmy, że chodzi tu o ciotowate dylematy na temat, czy rozumieli rozkazy i czy mogli ich nie wykonać. Spójrzmy prawdzie prosto w oczy i powiedzmy sobie otwarcie: "W XXI w. nie wolno takimi metodami walczyć ze Złem, choćby wydawało się to najprostszym rozwiązaniem".
Poniekąd warte zastanowienia...
Pozdrawiam Leszek
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sikorski (294 punktów) | >Żołnierz, który dostaje rozkaz, od razu się orientuje, czy rozkaz jest sensowny czy nie, szczególnie wtedy, gdy nic się nie dzieje i nagle każą mu strzelać w kierunku cichej wioski.
Zgadzam się, ponieważ żołnierze nie są tylko "chodzącym mięsem" i mają pojęcie na czym polegają konflikty, w których uczestniczą oraz czego się spodziewać, nie sądzę, aby zbyt często byli zaskoczeni rozkazami dowódców, wiedzą więc czy rozkaz jest jak to ująłeś "sensowny, czy nie". (w większości oczywiście)
|
|
| | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > rozmyśla, zastanawia się i...podejmuje racjonalną decyzję. Wybacz stary ale Twoje >pojęcie o wojsku jest na poziomie przedszkolaka.
Popularna na tym forum sztuczka erystyczna, wymyślasz sobie jakieś głupoty, sam je piszesz, a potem sugerujesz, że to ja napisałem.
Nie, mój Ty przedszkolaku, żołnierz nie rozmyśla, nie zastanawia się i nie podejmuje racjonalnej decyzji. Żołnierz od razu wie, czy rozkaz jest ok, nie musi się zastanawiać, czy rozkaz mordowania cywilów jest słuszny czy nie.
Normalny żołnierz bez zastanowienia odmówi wykonania takiego rozkazu, bo taki rozkaz od razu odbiera honor. Jeżeli oficer nagle rozkaże "obciągnij mi!", to wg Ciebie żołnierz potrzebuje rozmyślać, zastanowić się? Nie. Może natychmiast odpowiedzieć oficerowi "już się możesz uważać za zdegradowanego, byłeś oficerem, teraz jesteś tylko cwelem"
doku
|
|
| | | |  | | Leszek (260 punktów) | > > rozmyśla, zastanawia się i...podejmuje racjonalną decyzję. Wybacz stary ale Twoje >pojęcie o wojsku jest na poziomie przedszkolaka.> Popularna na tym forum sztuczka erystyczna, wymyślasz sobie jakieś głupoty, sam je piszesz, a potem sugerujesz, że to ja napisałem.Coś Ci się pomieszało, ale to widocznie zmęczenie albo nadmiar informacji. > Nie, mój Ty przedszkolaku, żołnierz nie rozmyśla, nie zastanawia się i nie podejmuje racjonalnej decyzji. Żołnierz od razu wie, czy rozkaz jest ok, nie musi się zastanawiać, czy rozkaz mordowania cywilów jest słuszny czy nie.Tu się ponownie z Tobą zgadzam.(nie chodzi o przedszkolaka  ale o dalszy tok wypowiedzi). Żołnierze są w pełni świadomi i raczej wiedzą co robią, jaki jest rozkaz, czy powinni go wykonać czy nie...ale przeważnie robią to się im rozkazało..jak myślisz dlaczego? > Normalny żołnierz bez zastanowienia odmówi wykonania takiego rozkazu, bo taki rozkaz od razu odbiera honor.Normalny powiadasz? a ilu jest tam normalnych? kto normalny dobrowolnie wybiera się z misją mordowania ludzi? za garść srebrników jedzie strzelać do ...no właśnie, chyba , że tamci to nie ludzie...kiedyś słyszałem taki dowcip jak to pewien nowobogacki opowiadał o swoich wakacjach w Afryce, jak to był na safari i strzelał do takich "nołpolizów"...jakich "nołplizów"? pyta rozmówca...no jak to jakich, uciekało takie coś czarne i wołało przy tym "noł pliz"...( przepraszam za tą pisownię). Jeżeli oficer nagle rozkaże "obciągnij mi!", to wg Ciebie żołnierz potrzebuje rozmyślać, zastanowić się? Nie. Może natychmiast odpowiedzieć oficerowi "już się możesz uważać za zdegradowanego, byłeś oficerem, teraz jesteś tylko cwelem" No tu pojechałeś po bandzie...na całego..nie gniewaj się ale głodnemu chleb na myśli..zaczynasz po prostu bredzić w tym momencie. Jeszcze raz powtórzę- nie wydaje mi się abyś miał,praktyczna wiedzę na temat funkcjonowania czy to wojska czy jakichkolwiek służb mundurowych. Niewątpliwie podczas każdych działań zbrojnych czas na refleksję i zastanowienie przychodzi "po". Jeśli pośród tych najemników znajdzie się chociażby jeden , który ma odwagę powiedzieć "nie" w obliczu rozkazu przełożonego...brawo, jeśli ma rację. Nie chciałbyś jednak być w skórze tego oportunisty, po takiej odmowie... Cała ta sytuacja bez względu na moje bardziej lub miej "przedszkolne" skojarzenia jest chora. A najbardziej chora jest obecność polskich wojska w najbardziej zapalnych rejonach. Bo nikt nie dał im upoważnienia do zaprowadzania tzw. porządku, w dodatku metodami, których źródło pochodzi z fantazji pewnego szaleńca, w młodości chyba malarza..pokojowego... Pozdrawiam Leszek
|
|
| | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >najbardziej chora jest obecność polskich wojska w najbardziej zapalnych rejonach. Bo nikt >nie dał im upoważnienia
Mamy dług wobec historii, dług wobec USA i NATO, mamy hasło "za wolność waszą i naszą" - w imię którego tak wiele narodów pomagało Polsce odzyskać tę wolność, a tak niewiele narodów zawdzięcza wolność Polakom. Czy chcesz, żeby o Polakach wciąż mówiono "Polaczki - cwaniaczki"? Kiedy Polska była w niewoli, krzyczeliśmy "za wolność waszą i naszą!". Czy teraz, gdy jesteśmy wolnym i dumnym narodem, mamy powiedzieć: "sorry, ale nie wtrącamy się w wewnętrzne sprawy innych krajów"? Czy chciałbyś, żeby Polska w ten sposób straciła honor?
Pozdrawiam
doku
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Basia (364 punktów) |
>Mamy dług wobec historii, dług wobec USA i NATO
Jaki dług wobec USA? Jaki dług wobec NATO? Dług za co?
>mamy hasło "za wolność waszą i naszą" - w imię którego tak wiele narodów pomagało Polsce odzyskać tę wolność, a tak niewiele narodów zawdzięcza wolność Polakom.
Chyba odwrotnie
|
|
| | | | | |  | | Leszek (260 punktów) | >>najbardziej chora jest obecność polskich wojska w najbardziej zapalnych rejonach. Bo nikt >nie dał im upoważnienia >Mamy dług wobec historii, dług wobec USA i NATO, mamy hasło "za wolność waszą i naszą" - w imię którego tak wiele narodów pomagało Polsce odzyskać tę wolność, a tak niewiele narodów zawdzięcza wolność Polakom.
No tak, jeśli w taki sposób mamy spłacać ten dług ..dług wobec USA i NATO...czy nie za nadto przesadzasz? jaka formę wdzięczności jeszcze proponujesz?
Czy chcesz, żeby o Polakach wciąż mówiono "Polaczki - cwaniaczki"? Kiedy Polska była w niewoli, krzyczeliśmy "za wolność waszą i naszą!". Czy teraz, gdy jesteśmy wolnym i dumnym narodem, mamy powiedzieć: "sorry, ale nie wtrącamy się w wewnętrzne sprawy innych krajów"? Czy chciałbyś, żeby Polska w ten sposób straciła honor?
Masz dziwne pojęcie honoru, dziwne poczucie odpowiedzialności za rzekomy udział co niektórych w odzyskaniu przez nas wolności. Jeśli jednak odpowiada Ci taka forma odwdzięczenia się ...Twój problem.. Wg mnie Polska jednak traci honor poprzez polityczny udział w niepotrzebnych jej waśniach. Dziwnym trafem jakoś nie widzę tam innych wielkich możnych tego świata z NATO..wiesz...powiem więcej..myśl sobie co chcesz...ale uważam, że jedną z największych zbrodni tego stulecia jest wywołanie konfliktu przez Busha w Iraku i posyłanie tam na śmierć niewinnych ludzi..a te jego opowieści o zwalczaniu terroryzmu należy włożyć między bajki..to jego uważam za największego terrorystę dzisiejszych czasów..może sobie podać rękę z Binladenem...fałszując historię nie można zaprowadzać porządku..poza tym wolę być Polaczkiem -cwaniaczkiem niż Polakiem frajerem, lizidupem USA..a póki co robimy za tych drugich.. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >może sobie podać rękę z Binladenem...fałszując historię nie można zaprowadzać >porządku..poza tym wolę być Polaczkiem -cwaniaczkiem niż Polakiem frajerem
Twoje argumenty omijają to, o czym piszę. Nie skomentowałeś wątku walki o wolność i godność, podczas gdy moim zdaniem ten argument ma o wiele większą moc niż krytykowanie jakiejś propagandy.
My byliśmy zniewolonym narodem sowieckich pachołków, narodem frajerów pracujących na partyjnych i sowieckich cwaniaków - tylko nieliczni zachowali godność walcząc przeciwko PRLowi lub uprawiając sabotaż w swojej pracy.
Teraz jesteśmy wolnymi ludźmi, ale pamiętamy czasy niewoli i rozumiemy, że celem najważniejszym jest obalenie socjalizmu i wprowadzenie demokracji - tylko w ten sposób ludzie mogą odzyskać godność. Nie obchodzi mnie ani propaganda Busha ani propaganda takich jak Ty jego przeciwników. Nie obchodzi mnie czy celem bezpośrednim jest łapanie terrorystów, czy szukanie BMR, czy interesy naftowe, czy osłabianie wrogów Izraela - to wszystko jest nic nie znaczącym hałasem.
Dla mnie prawdziwym celem jest godność i wolność takich zwyczajnych ludzi jak ja: Słoweńców, Bośniaków, Kosowców, Irakijczyków, Kurdów, Afgańców i wielu innych narodów niewolników totalitarnych reżimów, którzy, tak jak Polacy w latach 80-tych, otrzymali dzięki polityce USA szansę na to, żeby stać się ludźmi wolnymi.
To bardzo prosta sztafeta długu wdzięczności. Kto odzyskał wolność, ten potrafi współczuć tym, którzy też walczą o wolność. A doskonale wiemy, jakimi metodami Saddam i baasowcy sprawowali władzę. Wiemy jak mordowali co roku tysiące i dziesitki tysięcy politycznych przeciwników, nocami wywlekali z domów ludzi, torturowali ich i zabijali członków ich rodzin tylko po to, żeby ich zastraszyć.
I jestem dumny, że Polska mogła tym ludziom pomóc. I kocham USA za to właśnie, że od lat konsekwentnie walczy z takimi reżimami jak ZSRR, PRL czy Saddam. I wstyd mi za Polaków, którzy nie cenią odzyskanej wolności i godności, którzy czują się wciąż tak samo jak w PRL, wciąż są w duszy niewolnikami homo sovieticus.
doku
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Leszek (260 punktów) | >Twoje argumenty omijają to, o czym piszę. Nie skomentowałeś wątku walki o wolność i godność, podczas gdy moim zdaniem ten argument ma o wiele większą moc niż krytykowanie jakiejś propagandy.
Nie chcę tego komentować, bo moje spojrzenie na tę kwestię jest nieco pogmatwane i z pewnością inne od Twojego.
>My byliśmy zniewolonym narodem sowieckich pachołków, narodem frajerów pracujących na partyjnych i sowieckich cwaniaków - tylko nieliczni zachowali godność walcząc przeciwko PRLowi lub uprawiając sabotaż w swojej pracy.
Uważasz, ze byliśmy narodem frajerów? Słuchaj, wg mnie to taki argument jest co najmniej nie na miejscu. Ja możesz tak bezkrytycznie oceniać ludzi? na jakiej podstawie? kto dał Ci takie upoważnienie? powiem w ten sposób- moi dziadkowie byli takimi, którzy pracowali w komunie, mój ojciec , moja matka tez żyli i pracowali w tym ustroju -pewnie tez na cwaniaków partyjnych bez określania ich czy to byli nasi czy sowieccy. Ale wypraszam sobie nazywanie ich frajerami. Może powiesz, ze byleś jednym z tych nielicznych, którzy zachowali godność? Sabotowałeś swoją pracę? Pewnie obaliłeś tez komunę? Chłopie, bez względu na swoje zasługi- bo może zrobiłeś coś ważnego dla Polski, dla jej wolności, może byłeś jakimś aktywnym działaczem podziemnych wówczas struktur - nie ośmieszaj się takimi określeniami bo powiem, że sam byłeś , jesteś i będziesz frajerem.
>Dla mnie prawdziwym celem jest godność i wolność takich zwyczajnych ludzi jak ja: Słoweńców, Bośniaków, Kosowców, Irakijczyków, Kurdów, Afgańców i wielu innych narodów niewolników totalitarnych reżimów, którzy, tak jak Polacy w latach 80-tych, otrzymali dzięki polityce USA szansę na to, żeby stać się ludźmi wolnymi.
Jak przeczytasz sobie jeszcze raz ten urywek na spokojnie to przemyśl dogłębnie, w jaki sposób dasz wolność i demokrację Kurdom i Irakijczykom....Afgańcom i Kosowcom....Bośniakom i Słoweńcom...wybacz ale te połączenia są chore..wolność.,.godność...wielkie słowa ale nie w tym momencie Rydzyk mi się przypomina i jego "nie można porównywać szabma z perfumerią"..
>To bardzo prosta sztafeta długu wdzięczności. Kto odzyskał wolność, ten potrafi współczuć tym, którzy też walczą o wolność. A doskonale wiemy, jakimi metodami Saddam i baasowcy sprawowali władzę. Wiemy jak mordowali co roku tysiące i dziesitki tysięcy politycznych przeciwników, nocami wywlekali z domów ludzi, torturowali ich i zabijali członków ich rodzin tylko po to, żeby ich zastraszyć.
Niech to zabrzmi jak chce, ale niektóre metody Saddama są konieczne aby tę nację trzymać w ryzach..nigdy u Araba nie zaprowadzisz demokracji, oni niestety są tak samo nie reformowalni jak polski ZUS..a w kwestii mordowania...torturowania...hmm..ciekawe, dlaczego okupacja amerykańska polega właśnie na mordowaniu, torturowaniu (mieliśmy nie tak dawno kilka przykładów) i zabijaniu przeciwników politycznych..w dodatku z udziałem najemników z Polski...
>I jestem dumny, że Polska mogła tym ludziom pomóc. I kocham USA za to właśnie, że od lat konsekwentnie walczy z takimi reżimami jak ZSRR, PRL czy Saddam. I wstyd mi za Polaków, którzy nie cenią odzyskanej wolności i godności, którzy czują się wciąż tak samo jak w PRL, wciąż są w duszy niewolnikami homo sovieticus.
A ja nie jestem dumny z tego, że są wśród nas tacy, którzy liżą zady USA, którzy mają klapki na oczach i noszą w sercu tyle złości i nienawiści do innych, nazywając ich frajerami..jaką to wolność odzyskaliśmy drogi panie...że teraz każdy kto ma inne zdanie jest frajerem?...gdzie jest ta godność, skoro z jednej skrajności wchodzimy w drugą...kilkanaście lat temu byliśmy klakierami sowietów, członkami innego nieco NATO - dla przypomnienia Układu Warszawskiego, w ramach którego karmili nas , że NATO to wróg, że zachód jest zgniły....itp. itd..powiedz jak to jest, że ci sami ludzie teraz tak śmiało głoszą idee wolności, demokracji, godności...ci sami , którzy teraz są wielkimi autorytetami wtedy byli zwykłymi aparatczykami... Walka owszem ale nie metodami rodem z 1939...nie tędy droga do prawdziwej wolności... Pozdrawiam Cię doku...
|
|
| | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Ale wypraszam sobie nazywanie ich frajerami.
Cieszę się, że to Cię poruszyło. Cofnij się teraz i zobacz, że sam pierwszy nazwałeś Polaków frajerami liżącymi dupę. A ja bardzo zgrabnie uświadomiłem Ci, że takiego języka używać się nie powinno. Otóż wiedz, że my, Polacy, wypraszamy sobie nazywanie nas frajerami liżącymi dupę. Nasza miłość do USA jest czystą, szlachetną i dumną wdzięcznością za odzyskaną wolność i godność.
>Sabotowałeś swoją pracę?
Sabotowałem. Studiowałem 11 lat, zakładałem NZS, strajkowałem w 1981, potem żyłem z korepetycji, potem jako nauczyciel podkopywałem wiarę uczniów w socjalizm, potem musiałem szukać sobie innej pracy... aż nagle nastąpił upadek Imperium Zła
>Pewnie obaliłeś tez komunę?
Nie byłem żadnym bohaterem, ani nawet aktywnym bojownikiem, dlatego jestem tak bardzo wdzięczny Reganowi, Wojtyle, Michnikowi, Wałęsie i tym wszystkim, którzy mieli duży udział w obaleniu ZSRR. Najbardziej jestem wdzięczny narodowi amerykańskiemu za wyścig zbrojeń, który rzucił w końcu ruskich na kolana... ruski na kolanach, błagający o łaskę, żebrzący o pomoc finansową i żywnościową - to była najpiękniejsza chwila w historii... dopóki nie nastąpił ten dzień jeszcze piękniejszy, dzień w którym polska flaga wjedżała po raz pierwszy na maszt NATO.
>nigdy u Araba nie zaprowadzisz demokracji, oni niestety są tak samo nie reformowalni
Ale będę mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że dałem im szansę, a jeśli nie zechcą z niej skorzystać, to trudno. Dla mnie optymalny scenariusz jest taki. Niedługo wycofujemy się i patrzymy, czy chcą budować demokrację czy nadal chcą się mordować. Jeśli okaże się, że wolą się mordować, to wkraczamy po raz ostatni, po to, żeby pozwolić wyemigrować tym, którzy chcą demokracji, ale są w mniejszości. Resztę morderców pozostawiamy samym sobie, niech się pozabijają.
>mieliśmy nie tak dawno kilka przykładów
W Polsce te są przestępcy, to niczego nie dowodzi
>kilkanaście lat temu byliśmy klakierami sowietów, członkami innego nieco NATO
Czy różnica między siłami Dobra a siłami Zła, to tylko "nieco"?
>którego karmili nas , że NATO to wróg, że zachód jest zgniły
Umiem odróżniać kłamstwo od prawdy i zło od dobra
>jak to jest, że ci sami ludzie teraz tak śmiało głoszą idee wolności, demokracji
To już temat na inny wątek. Niektórzy zawsze głoszą to co pozwala im robić karierę polityczną, nie muszą wcale odróżniać dobra od zła, mogą wcale nie wiedzieć, że USA są lepsze od ZSRR
Pozdrawiam
doku
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
dokowski, spróbuj może rozrysować to sobie na kartce (papier jest cierpliwy), graficznie, np jako wykres: to jest dobre, tamto złe, to się łączy z tym, tamto wypływa z tego...etc etc. Mam nadzieję, że gdy ujrzysz na własne oczy, jak to naprawdę wygląda - może uporządkuje ci się ten beznadziejny bajzel, jaki prezentujesz w swoich poglądach.
Nie widzę innej rady: udowadniać ci kolejno wszystkie braki spójności w myśleniu i wnioskowaniu - to robota, przy której nawet Syzyf psychicznie by nie wytrzymał. Jeśli jeszcze dodać do tego skrzywiony obraz rzeczywistości, naprawdę można się załamać.
Tylko sam, osobiście, możesz być tak odporny na własne braki. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >może uporządkuje ci się ten beznadziejny bajzel, jaki prezentujesz w swoich poglądach
Tak się nie da. Możliwa jednak jest rzecz prostsza. Zmień perspektywę, odwołaj się do swojego instynktu prawości, do swoich instynktów moralnych... i nagle z tego pozornego bajzla wyłoni się przed Twoimi oczami harmonijny obraz.
Badał Ci kiedyś okulista zdolność widzenia kolorów? Pozorny bajzel ... a tu nagle widzisz liczbę, którą z tła wyróżnia inny odcień. Tutaj też masz tę szansę, pomyśl o tym, co dla ludzi dobre, zlituj się na cierpiącymi... nagle moje poglądy staną się dla Ciebie klarowne i spójne.
Wiem, że się złościsz, bo nazwałeś Polaków frajerami, a potem sam się o to obruszyłeś, ale każdemu może się wypsnąć, nie rób sobie wyrzutów, jeśli nie miałeś złych intencji.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Jasne, dokowski, jasne. Wybacz marudzenie starego idioty.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Leszek (260 punktów) | Nasza miłość do USA jest czystą, szlachetną i dumną wdzięcznością za odzyskaną wolność i godność.
Widzę, że jesteś owładnięty ślepą i niczym nie zmąconą miłością do USA...byłem przekonany dotychczas, że to sobie Polacy najwięcej zawdzięczają jeśli już mówimy o tej wolności i godności. Bo zgodnością i honorem trwali przy swych pragnieniach, przy swych marzeniach..ale skoro to Reagan na białym koniu dał nam wolność to..niech będzie..szkoda tylko, że wtedy sie zagapiłem...
>>Sabotowałeś swoją pracę? >Sabotowałem. Studiowałem 11 lat, zakładałem NZS, strajkowałem w 1981, potem żyłem z korepetycji, potem jako nauczyciel podkopywałem wiarę uczniów w socjalizm, potem musiałem szukać sobie innej pracy... aż nagle nastąpił upadek Imperium Zła
No proszę..kolejny męczennik sie nam pojawił...11 lat studiów..nieźle..jeśli to na jednym kierunku to pogratulować..ukończenia..nie wiem tylko czy właściwe było abyś próbował wtedy przekazywać innym wiedzę...powiadasz korepetycje...kurcze..a komu ich udzielałeś? skoro z nich żyłeś to musiałeś się wysługiwać komuszkom bo tylko ich było stać w tych czasach na płacenie za korepetycje..normalny frajer jak to ująłeś nie miał z czego płacić za dodatkową naukę dla swych dzieci..zatem..jak to naprawdę było z Twoją walką ...namalowałeś na murze znak Polski walczącej i to była ta walka?...
Najbardziej jestem wdzięczny narodowi amerykańskiemu za wyścig zbrojeń, który rzucił w końcu ruskich na kolana... ruski na kolanach, błagający o łaskę, żebrzący o pomoc finansową i żywnościową - to była najpiękniejsza chwila w historii...
Współczuję Ci tej wdzięczności..i jesteś pewien, że ruski błagał na kolanach?...oj ciekawe jak Ty uczyłeś tej historii..
>Ale będę mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że dałem im szansę, a jeśli nie zechcą z niej skorzystać, to trudno. Dla mnie optymalny scenariusz jest taki. Niedługo wycofujemy się i patrzymy, czy chcą budować demokrację czy nadal chcą się mordować. Jeśli okaże się, że wolą się mordować, to wkraczamy po raz ostatni, po to, żeby pozwolić wyemigrować tym, którzy chcą demokracji, ale są w mniejszości. Resztę morderców pozostawiamy samym sobie, niech się pozabijają.
Ciekawa wizja...
>To już temat na inny wątek. Niektórzy zawsze głoszą to co pozwala im robić karierę polityczną, nie muszą wcale odróżniać dobra od zła, mogą wcale nie wiedzieć, że USA są lepsze od ZSRR
A tu już całkiem zgłupiałem... Powiem na koniec jedno..nie obrażaj się bo nie o to tu chodzi, przypominasz mi bardzo jedną osobę, która podobnie jak Ty, nieomal jest zaślepiona w swoje chore wizje..widzi wszędzie i zawsze spisek, wszędzie i ciągle wokół siebie wrogów, jest najbardziej kompetentna i ma zawsze rację...przypominasz mi Macierewicza...jesteście z tej samej gliny ulepieni... Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >No proszę..kolejny męczennik sie nam pojawił...11 lat studiów..nieźle..jeśli to na jednym >kierunku to pogratulować
Nie, były to trzy wydziały i dwie uczelnie
>komu ich udzielałeś?
może badylarzom?
>frajer jak to ująłeś
Frajer to Twoje słowo, nie wciśniesz mi go w tej dyskusji, to Ty masz Polaków za frajerów i nawet się nie krępujesz tym słowem epatować dyskutantów na tym polskim, jak by nie było, forum. Poza tym, styl insynuacji jest tutaj niestosowny, to rorum racjonalne, spróbuj więc myśleć.
>jak to naprawdę było z Twoją walką
Szkoda, że nie chce Ci się pomyśleć o meritum wątku, o udziele naszych dzielnych wojaków w walce o wolność i demokrację, a zamiast tego atakujesz personalnie dyskutantów
>jesteś pewien, że ruski błagał na kolanach?
Jestem, pamiętam, byłem wtedy już dorosły, pamiętam jak niemal zbankrutowali, jak błagali Zachód o kredyty, jak pozwolili zburzyć Mur Berliński, jak rozwiązali ZSRR i wycofali się z okupacji sąsiednich krajów... bardzo dużo tego jest, sam musisz się zainteresować tematem, bo tutaj nie miejsce...
>przypominasz mi Macierewicza...jesteście z tej samej gliny ulepieni
To subiektywna ocena. Ja widzę różnice, moja logika jest nienaganna, myślę racjonalnie, mój IQ wpędziłby go a kompleksy, a motorem mojej aktywności politycznej (forumowej) jest współczucie dla dzieci i kobiet.
To współczucie jest dodatkowym źródłem mojej miłości i wdzięczności dla USA, gdyż wiem dobrze jak wiele kobiet i dzieci w byłej Jugosławii, w Afganistanie czy w Iraku, a szczególnie kobiet, gdyż dzieci mogą jeszcze nie rozumieć, ale ich matki rozumieją, że swoje życie i życie dzieci, godność i wolność, jakąś nadzieję na życie lepsze niż islamskie piekło, zawdzięczają amerykańskim żołnierzom.
A łzy wdzięczności tych matek wynagradzają wszystko. One na swojej szali więcej ważą niż na drugiej szali ważą te wszystkei obelgi islamistów i socjalistów, którymi obrzucani są Amerykanie za to, że świat tyle im zawdzięcza. Zawiść i niewdzięczność, taki koszt zawsze towarzyszy tym najlepszym, którzy konsekwentnie walczą po stronie Dobra.
Niestety w każdej walce, nawet po stronie Dobra zdarzają się błędy, niezręcznoci i ludzie źli. Tak jak nawet w najlepszym narodzie trafiają się przestępcy, tak samo jest w każdej armii, nawet w armii bohaterów. Nawet w takim wojsku jak to, które pojechało do Afganistanu pomagać cywilom w obronie przed islamskimi zbrodniarzami, nawet w wojsku polskim trafiają się czarne owce.
Pozdrawiam
doku
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Leszek (260 punktów) | >może badylarzom? no to też fajna fucha... >>frajer jak to ująłeś
>Frajer to Twoje słowo, nie wciśniesz mi go w tej dyskusji, to Ty masz Polaków za frajerów i nawet się nie krępujesz tym słowem epatować dyskutantów na tym polskim, jak by nie było, forum. Poza tym, styl insynuacji jest tutaj niestosowny, to rorum racjonalne, spróbuj więc myśleć. ja staram sie myśleć..niektórzy myślą, że myślą..
>>jesteś pewien, że ruski błagał na kolanach? >Jestem, pamiętam, byłem wtedy już dorosły, pamiętam jak niemal zbankrutowali, jak błagali Zachód o kredyty, jak pozwolili zburzyć Mur Berliński, jak rozwiązali ZSRR i wycofali się z okupacji sąsiednich krajów... bardzo dużo tego jest, sam musisz się zainteresować tematem, bo tutaj nie miejsce... no proszę..to już
>>przypominasz mi Macierewicza...jesteście z tej samej gliny ulepieni >To subiektywna ocena. Ja widzę różnice, moja logika jest nienaganna, myślę racjonalnie, mój IQ wpędziłby go a kompleksy, a motorem mojej aktywności politycznej (forumowej) jest współczucie dla dzieci i kobiet.
jak widzę pomyliłem się, powinienem w związku z Twoim IQ porównać Cię do Dody...co niniejszym czynię...
>To współczucie jest dodatkowym źródłem mojej miłości i wdzięczności dla USA, gdyż wiem dobrze jak wiele kobiet i dzieci w byłej Jugosławii, w Afganistanie czy w Iraku, a szczególnie kobiet, gdyż dzieci mogą jeszcze nie rozumieć, ale ich matki rozumieją, że swoje życie i życie dzieci, godność i wolność, jakąś nadzieję na życie lepsze niż islamskie piekło, zawdzięczają amerykańskim żołnierzom.
Obawiam się, że niewiele wiesz o życiu tych kobiet i słabo znasz elementów ich kultury..te kobiety i te dzieci wolą zginąć niż zawdzięczać cokolwiek Amerykanom..dlatego nigdy nie zaprowadzi tam nikt demokracji w Twoim rozumieniu, nawet gdy tego będziesz tak bardzo chciał...
>A łzy wdzięczności tych matek wynagradzają wszystko. One na swojej szali więcej ważą niż na drugiej szali ważą te wszystkei obelgi islamistów i socjalistów, którymi obrzucani są Amerykanie za to, że świat tyle im zawdzięcza. Zawiść i niewdzięczność, taki koszt zawsze towarzyszy tym najlepszym, którzy konsekwentnie walczą po stronie Dobra.
Świat póki co zawdzięcza Bushowi to, że sam się ustanowił strażnikiem tego świata, nieomylnym i wszechmocnym... wykorzystując zjawisko tzw. terroryzmu załatwia swoje polityczne zachcianki i realizuje imperialistyczne dążenia... nie dam się przekonać, że działania Amerykanów wypływają z wielkiej miłości do bliźniego i pragnienia demokracji..wolności...wywołuje konflikty w swoim dobrze pojętym interesie...niebawem przekonasz się ile są warte słowa tych Twoich przyjaciół...
>Niestety w każdej walce, nawet po stronie Dobra zdarzają się błędy, niezręcznoci i ludzie źli. Tak jak nawet w najlepszym narodzie trafiają się przestępcy, tak samo jest w każdej armii, nawet w armii bohaterów. Nawet w takim wojsku jak to, które pojechało do Afganistanu pomagać cywilom w obronie przed islamskimi zbrodniarzami, nawet w wojsku polskim trafiają się czarne owce.
Tu akurat zgadzam się...co do czarnych owiec... Pozdrawiam
|
|
| |  | | diogenes (42753 punktów) | >Zauważmy, że prosty trep nie jest tak sprawnym manipulatorem jak zawodowy psycholog.
nie musi być...ważne jest, jak go postrzega rekrut, i jak dalece jest go w stanie złamać...
>..całe funkcjonowanie wojska opiera się na bezpośrednich rozkazach i bezpośrednim przymusie - nie na żadnych takich subtelnych technik jak manipulacja.
efekt jest ten sam...magister równa do zera...
>Żołnierz, który dostaje rozkaz, od razu się orientuje, czy rozkaz jest sensowny czy nie,...
i znowu to samo: to, czy sie orientuje oceniają ofiary, nie zołnierz...
>Wracając do dyskusji, myślisz, że żołnierz nie potrafi rozróżnić sytuacji bojowej, walki z wrogiem, świszczących kul i wybuchających pocisków, od sytuacji, kiedy spokojnie morduje się cywilów?
nie ważne są dylematy psychologiczne żołnierza. nie to bierze pod uwagę sąd wojskowy.
>Wyniki śledztwa pokażą, jak było naprawdę, ...
prawo na ogół kreuje rzeczywistość, a nie docieka prawdy...
>Obawiam się niestety, że prawda będzie smutna, że ci żołnierze pojechali tam właśnie po to, żeby poczuć na butach świeżą krew sowietów XXI w., czyli islamskich fundamentalistów...
obawiam się, że dajesz wyraz tylko swojej psychologii...żołnierze jadą tam po różńe rzeczy. mój znajomy pojechał między innymi po remont mieszkania, nowy samochód...słowem, po luxus...
>islamscy terroryści to dzisiaj największe zło świata...
nie widzę możliwości oddzielenie ich od ewentualnych ofiar...
>..wielu normalnych ludzi myśli tak, jak ci żołnierze, że jedynym lekarstwem na tę chorobę jest pełna eksterminacja wszystkich zwolenników islamskiego terroryzmu, ...
a może sytuację uzdrowi eksterminacja nas? mnie, ciebie, naszych bliskich...
>"W XXI w. nie wolno takimi metodami walczyć ze Złem, choćby wydawało się to najprostszym rozwiązaniem"...
pytanie narzuca się samo: czego my tam szukamy? a dokładniej: żołnierze...polityczne tło tej misji jest zbyt mętne, aby oddać za nią funt kłaków...
|
|
| | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >obawiam się, że dajesz wyraz tylko swojej psychologii
Moja psychologia, to psychologia ewolucyjna, ale ona, jak to nauka, formułuje tylko ogólne prawa w rodzaju: żołnierze idą do wojska, żeby zwiększyć swoją szansę sukcesu reprodukcyjnego
>...żołnierze jadą tam po różńe rzeczy. mój znajomy pojechał między innymi po remont >mieszkania, nowy samochód...słowem, po luxus...
To jeden ze sposobów na sukces (reprodukcyjny). Jednak rzadko kiedy ludzie są tak bardzo świadomie blisko mechanizmów zaprogramowanych prez geny. Ludzie zwykle wierzą w inne pobudki, jakiś honor, patriotyzm, obowiązek, chcą sławy, władzy... mało kto przyznaje się, ze zabija dla pieniędzy, jak ten Twój znajomy - chylę czoła.
To co nazwałeś moją psychologią, było tylko próbą empatii.
>może sytuację uzdrowi eksterminacja nas? mnie, ciebie, naszych bliskich...
Oni tak sądzą i tym różnią się od nas
>polityczne tło tej misji jest zbyt mętne
Dla mnie jest klarowne jak woda źródlana - to odwet za zniszczenie WTC, a my z lojalności wobec naszego ukochanego sojusznika
doku
|
|
2 na 2 | JATO (2644 punktów) | Odp: Rozkaz i odpowiedzialność | > irak. typowa wojenna sytuacja:Diogenes - litości. Treść fantastyczna, daję "+" ale ta forma. Ad rem. problem sprowadza sie do odpowiedzialności żołnierza za czyny stanowiące konsekwencje wydanego rozkazu. Nie można w rzeczy samej tłumaczyć sie rozkazem. "Myśmy tylko wykonywali rozkazy" wielokrotnie powiedziano w Norymberdze. Cóż. Główny rozkazodawca już nie żył. Skutkiem wykonawstwa były zaś miliony ofiar ludzkich. To samo można było rzec po śmierci Stalina. Tym samym Beria był aniołem (fakt, że zemsty lub "sprawiedliwości ludowej"). Jako żołnierz mam wbite do głowy, że rozkaz rzecz święta, odmówić wykonania nie można. jest jednak parę wentyli bezpieczeństwa. 1. Żądanie rozkazu na piśmie; 2. Meldunek do przełożonych rozkazodawcy natychmiast po wykonaniu lub równolegle z wykonaniem rozkazu. W konkretnym przypadku. Śmiem wątpić o wydanym rozkazie strzelania do cywili. Jeżeli jednak takowy padł, to osobiście (a jestem żołnierzem choć emerytowanym)odmówiłbym jego wykonania. lepiej siedzieć za odmowę niż za morderstwo. Co do pobytu naszych wojaków w Iraku i w Afganistanie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,109600Pozdrawiam serdecznie. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Diogenes - litości.
Beczka odporna jest na litość, z samej natury swojej. A diogenes osoba ambitna. Trzeba by z innej beczki...
|
|
|  | 1 na 1 | IQ955 (2355 punktów) | > Beczka odporna jest na litość, z samej natury swojej. A diogenes osoba ambitna. Trzeba by z innej beczki...Jako "siepacz Śmigielskiego" osobiście próbuję systematycznego przynudzania Diogenesowi (O! Teraz, na przykład napisałem duże "D"). Może to się okaże skuteczniejsze... Ale, jakby nie było - próbować trzeba. Szkoda by było, aby się "taki Diogenes" zmarnował. 
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >- Należy sprawdzić, czy żołnierze działali racjonalnie, czy może coś stało się z ich psychiką. To przecież weterani misji wojskowych - mówi Janusz Zemke...
hurrra...jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o racjonalizm, o nas!!!
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|