 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-04-2005 16:12 | Viator Solus (217 punktów) | "potęga" modlitwy | "Księga Łukasza rozdział 11 1 I stało się, gdy on był na niektórem miejscu, modląc się, że gdy przestał, rzekł do niego jeden z uczniów jego, Panie! naucz nas modlić się, tak jako i Jan nauczył uczniów swoich. 2 I rzekł im: Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz, któryś jest w niebiesiech! Święć się imię twoje; przyjdź królestwo twoje; bądź wola twoja, jako w niebie tak i na ziemi. 3 Chleba naszego powszedniego daj nam na każdy dzień. 4 I odpuść nam grzechy nasze; bo też i my odpuszczamy każdemu winowajcy naszemu. A nie wwódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw od złego. 5 Zatem rzekł do nich: Któż z was mieć będzie przyjaciela, i pójdzie do niego o północy i rzecze mu: Przyjacielu! pożycz mi trzech chlebów; 6 Albowiem przyjaciel mój przyszedł z drogi do mnie, a nie mam, co przed niego położyć. 7 A on będąc w domu, odpowiedziałby mówiąc: Nie uprzykrzaj mi się; już są drzwi zamknięte, a dziatki moje są ze mną w pokoju; nie mogę wstać, abym ci dał. 8 Powiadam wam: Chociażby mu nie dał wstawszy, przeto że jest przyjacielem jego, wszakże dla niewstydliwego nalegania jego wstawszy, da mu, ile potrzebuje. 9 I jać wam powiadam: Proście, a będzie wam dano; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a będzie wam otworzono. 10 Każdy bowiem, kto prosi, bierze, a kto szuka, znajduje, a temu, co kołacze, będzie otworzono. 11 A któryż jest z was ojciec, którego gdyby prosił syn o chleb, izali mu da kamień? Albo prosiłby o rybę, izali mu zamiast ryby da węża? 12 Albo prosiłliby o jaje, izali mu da niedźwiadka? 13 Ponieważ tedy wy, będąc złymi, umiecie dobre dary dawać dzieciom waszym: jakoż daleko więcej Ojciec wasz niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go oń proszą?"
Naukę Jezusa z tego fragmentu interpretowano przez wieki jako zachętę do formy modlitwy w postaci znanego "Ojcze nasz...". Posługiwano się też tym fragmentem w celu zachęcania wiernych do wytrwałego błagania. Jezus przedstawił wzór modlitwy, a następnie potwierdził jeszcze obietnicą spełniania próśb przez Ojca Niebieskiego. Jezus mówi, że kto szuka ten znajdzie, kto się naprzykrza z żądaniami ten otrzyma to, o co prosi.
W kościele zapomina się o ostatnim zdaniu. Oto na koniec tej mowy Jezus mówi, że Ojciec Niebieski da tylko Ducha Św. W kontekście tego zdania wszystkie modły o różne rzeczy odprawiane w kościołach są pomyłką.
Pomyłką tym większą, że ich nieskuteczność jest weryfikowana od razu. Wyjątkiem są niemożliwe do sprawdzenia modły o sprawy pozagrobowe.
W ostatnich dniach kościół katolicki ośmieszył się modłami milionów wiernych o zdrowie papieża. Hmmm... Gdy modły nie dały rezultatu, a prawa biologii zagrały jak zwykle na nosie ludziom dobrej wiary, nikt sobie z tego powodu nie czynił wyrzutów. Z radością przestawiono się na modły o duszę papieża w zaświatach. Elastyczność niektórych ludzi jest godna podziwu.
W zasadzie, wszystkie pieniądze wydane na msze za zdrowie papieża powinny być zwrócone, ponieważ usługa nie została wykonana poprawnie.
Pytanie czy taka schizofremia modlitewna ma być wzorem do naśladowania? Myśląc racjonalnie to chyba nie, bo albo coś działa i się tego używa, albo nie działa i się to odrzuca, szukając nowych dróg, lub innego zrozumienia.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| inhet (1073 punktów) | "potęga" modlitwy | Nie ma być - i nie "schizofremia' ,a "schizofrenia"
|
|
 | | Viator Solus (217 punktów) | Odp: "potęga" modlitwy | >Nie ma być - i nie "schizofremia' ,a "schizofrenia" >
Dziękuję za zwrócenie uwagi na literówkę. Będę bardziej uważał, bo widzę, że adwersarze na tym forum są bardzo wymagający. _________ błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
|
|
|  | | inhet (1073 punktów) | Skoro to tylko literówka, to w porządku.
|
|
| |  | | agnus dei | moze byc ... bo n i m sa obok na klawiaturze...  bo inaczej mogloby dojsc do pomylenia pojec schizofremia, schizofrenia a moze nawet schizofromia ... i doszloby do katastrofalnego nieporozumienia!!
|
|
| | |  | | Viator Solus (217 punktów) | a co ciekawsze... wpisałem w googlach schizofremia i wyskoczyło tyle stron (nawet link do innego wątku na tym forum), w którym ludzie zamiennie stosują te dwie nazwy, że to chyba jakaś ogólniejsza tendencja  _________ błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
|
|
| jac1 (95 punktów) | "potęga" modlitwy | > "Księga Łukasza rozdział 11> (..)> działa i się tego używa, albo nie działa i się to odrzuca,> szukając nowych dróg, lub innego zrozumienia.Myślę, że potraktowałeś te słowa zbyt dosłownie. Zapomniałeś o metaforycznym znaczeniu niektórych fragmentów  Czym jest chleb dla chrześcijanina? Ludzie proszą o jeszcze większą wiarę... Dlaczego sądzisz, że modły nie dają rezultatów? W nauce wynikającej z tekstu nie ma terminu realizacji. Jest natomiast mowa o wielokrotnym ponawianiu prośby, by się spełniła. Może w międzyczasie ktoś prosił o szybką i bezbolesną śmierć. Czyli wyszła wypadkowa. Ducha świętego dostaniesz od razu jak poprosisz.  Mnie w tym tekście dotyka inna rzecz. Wpierw Jan udziela nauki jak się modlić. Jest tam m.in. prośba o chleb do boga itd. Później przedstawia nauki jak sądzę Jezusa, w których słowa nie ma o tym, by swoje prośby o chleb składać do boga. Bóg w tej barwnej historii daje coś więcej niż ziemskie przymioty, mianowicie Ducha Świętego. Czy to jest nieścisłość, czy Jan nie zrozumiał przekazu? Dla tych co uznają mnie za profana powiem nadinterpretował.
|
|
 | | inhet (1073 punktów) | Odp: "potęga" modlitwy | Znam sporo modlących się, nawet kiedyś sam takim byłem. Ale nie zauważyłem, żeby ktoś dostał ducha, świętego czy jakiegokolwiek. Po czym można to poznać?
|
|
|  | | agnus dei | > Znam sporo modlących się, nawet kiedyś sam takim byłem. Ale nie zauważyłem, żeby ktoś dostał ducha, świętego czy jakiegokolwiek. Po czym można to poznać?> po blyskajacych oczach!  skoro takich nie widziales tzn, ze nie potrafili dobrze przejsc autoprogramowania, albo programista nadzorujacy ten proces byl kiepski...
|
|
|  | | jac1 (95 punktów) | > Znam sporo modlących się, nawet kiedyś sam takim byłem. Ale nie zauważyłem, żeby ktoś dostał ducha, świętego czy jakiegokolwiek.Może nie prosił o niego, lub robił to niewłaściwie.  > Po czym można to poznać?Pytanie nie do mnie. Ostatnio w relacji z Watykanu utorzsamiali go z wiatrem. Wejdź na pogodę w onet.pl i zobacz jak będzie u Ciebie. U mnie Duch Święty zapierd...a jak szalony od samego rana.
|
|
| leo_z (935 punktów) | "potęga" modlitwy | > albo coś działa i się tego używa, albo nie działa i się to odrzuca, szukając nowych dróg, lub innego zrozumienia.Nie wnikając na ile w ogóle racjonalne jest dywagowanie w tej sprawie  , to o ile w biblii doszukujesz się wyjaśnień lub wskazań na sensowność takiego lub innego zachowania oraz postępowania ludzi, to owa nieskuteczność tych poczynań może wynikać z całkiem innej, prozaicznej przyczyny - wszyscy oni nie spełniają warunków, które determinują spełnienie czynionych próśb (modlitw). Na pytanie jakie to warunki należałoby spełnić, podpowiedzią może być list Pawła do Galatów (Galacjan), a szczególnie jego część zawierająca się w wersecie 5, wersie 22:26
|
|
 | | Viator Solus (217 punktów) | Odp: "potęga" modlitwy | > biblii doszukujesz się wyjaśnień lub wskazań na sensowność takiego lub innego > zachowania oraz postępowania ludzi, to owa nieskuteczność tych poczynań może > wynikać z całkiem innej, prozaicznej przyczyny - wszyscy oni nie spełniają warunków, > które determinują spełnienie czynionych próśb (modlitw). > Na pytanie jakie to warunki należałoby spełnić, podpowiedzią może być list Pawła > do Galatów (Galacjan), a szczególnie jego część zawierająca się w wersecie 5, > wersie 22:26
I tutaj węzęłek gordyjski zaczyna się supłać. Bo jak to w końcu jest? Czy najpierw muszę spełniać jakieś warunki i inicjować akcję, żeby otrzymać owoce Ducha św. czy też moje dobre życie staje się takim w wyniku uprzedniego działania tegoż Ducha jak to jest napisane u Galatów?
Przecież powinno być tak jak jest napisane. Módlcie się tak jak was nauczyłem, otrzymacie Ducha, jego owocami będzie miłość, i wszystko będzie ok, nic więcej nie potrzeba. Nie trzeba będzie nieskutecznych spowiedzi, sakramentów, rytuałów, encyklik, ekskomunik, wojen i tego wszystkiego opisanego u Galatów kilka wersów wyżej. Jezus nie stawiał w tym momencie żadnych dodatkowych warunków.
Poza tym jak odróżnić, że miłość i dobre życie ateisty jest owocem innego Ducha od takich samych właściwości życia osoby wierzącej? Co takiego specjalnego i odróżniającego daje modlitwa, oprócz domniemania tej drugiej osoby, że przyczyną był Bóg?
_________ błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
|
|
|  | | leo_z (935 punktów) | >I tutaj węzęłek gordyjski zaczyna się supłać. >Bo jak to w końcu jest? Czy najpierw muszę spełniać jakieś warunki i inicjować akcję, żeby otrzymać owoce Ducha św. czy też moje dobre życie staje się takim w wyniku uprzedniego działania tegoż Ducha jak to jest napisane u Galatów? Patrząc na to wszystko z pozycji obserwatora, a nie uczestnika mogę pokusić się jedynie o wskazanie pewnych uwarunkowań, które nie tyle wyjaśniają, co tylko wskazują na potencjalne współzależności. Jak dla mnie, istotnym jest zdanie sobie sprawy co czyni chrześcijanizm niejako wyjątkowym dla wyznawców tej religii. Tym czymś na pewno jest zagwarantowanie sobie nagrody (niebo i te rzeczy) o ile spełni się określone wymagania związane z potrzebą podporządkowania swojego życia celom wyższym, duchowym przy jednoczesnej potrzebie ukierunkowania swojego doczesnego życia na bycie np. szczerze dobrym, uczciwym itd. Można rzec, że otrzymanie Ducha następuje z chwilą przeobrażenia duchowego tj. odrzucenia łaknienia świata materialnego na rzecz potrzeby dawania od siebie np. chęci czynienia dobra wobec bliźnich. Powstaje swoisty paradoks: aby otrzymać ducha trzeba wieść dobre życie, dzięki czemu ów duch stwarza nam możliwości życia w miłości i dobroci. Jest tak, jak zauważyłem na wstępie - wszystko zdeterminowane jest przez wiarę i nagrodę.
>Przecież powinno być tak jak jest napisane (...) Jezus nie stawiał w tym momencie żadnych dodatkowych warunków. Może nie bez przyczyny w NT wielokrotnie powtarzany jest zwrot "kto ma uszy niech słucha" Widać, że niewielu zależy na dowiedzeniu się o co w tym wszystkim chodzi.
>Poza tym jak odróżnić, że miłość i dobre życie ateisty jest owocem innego Ducha od takich samych właściwości życia osoby wierzącej? Można założyć, że ateista nie robi tego dla pośmiertnej nagrody, a jego przesłanki wynikają bardziej z jego altruistycznej postawy niż z innych przyczyn, natomiast dla wierzącego jest to być, albo nie być - w dodatku musi mieć w świadomości "zakonotowane", że ów ewentualny niebyt będzie trwać wiecznie i to gęsto uprzyjemniany wysublimowanymi mękami.
pozdrawiam
|
|
| |  | | Starsky (134 punktów) | Witam,
>Jak dla mnie, istotnym jest zdanie sobie sprawy co czyni chrześcijanizm niejako wyjątkowym dla wyznawców tej religii. Tym czymś na pewno jest zagwarantowanie sobie nagrody (niebo i te rzeczy) o ile spełni się określone wymagania (...) Jest tak, jak zauważyłem na wstępie - wszystko zdeterminowane jest przez wiarę i nagrodę.
Nie tylko obiecana nagroda kieruje postepowaniem chrześcijan lecz również miłość do Boga, przejawiająca się potrzebą samodoskonalenia duchowego, aby ostatecznie nasladując Jezusa zasłużyc na wieczne przebywanie w jego obecności.
>Można założyć, że ateista nie robi tego dla pośmiertnej nagrody, a jego przesłanki wynikają bardziej z jego altruistycznej postawy niż z innych przyczyn, natomiast dla wierzącego jest to być, albo nie być - w dodatku musi mieć w świadomości "zakonotowane", że ów ewentualny niebyt będzie trwać wiecznie i to gęsto uprzyjemniany wysublimowanymi mękami.
Altruizm ateisty wynika z chęci pomocy człowiekowi z powodów etycznych, altruizm wierzącego z powodów religijnych. Jak by na to nie patrzeć jest to ten sam gest pomocy.
Pozdrawiam Pavel
|
|
| | |  | | leo_z (935 punktów) | >Nie tylko obiecana nagroda kieruje postepowaniem chrześcijan lecz również miłość do Boga, przejawiająca się potrzebą samodoskonalenia duchowego, aby ostatecznie nasladując Jezusa zasłużyc na wieczne przebywanie w jego obecności. Zauważ, że następstwem "zasłużenia" jest jednak nagroda związana z przebywaniem w jego (J.Ch) obecności, a samodoskonalenie duchowe w tym celu (nagrody) jest prowadzone
>Altruizm ateisty wynika z chęci pomocy człowiekowi z powodów etycznych, altruizm wierzącego z powodów religijnych. Jak by na to nie patrzeć jest to ten sam gest pomocy. Żal tylko, że nie jest to objaw nagminny zarówno u jednych, jak i u drugich.
pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Starsky (134 punktów) |
>Zauważ, że następstwem "zasłużenia" jest jednak nagroda związana z przebywaniem w jego (J.Ch) obecności, a samodoskonalenie duchowe w tym celu (nagrody) jest prowadzone
Celem samodoskonalenia nie jest wspomniana nagroda tylko chęć przypodobania sie Bogu tu i teraz. Nagroda jest bonusem extra.
Natomiast wracając do modlitwy o Ducha Sw. to mniemam iż jest to swoiste perpetum mobile. Duch Św. jest wg teologii chrześcijańskiej tą osoba boską która jest obecna w każdym kto jest w stanie łaski (bez grzechu). Jesli jest o.k. i modli sie o to aby być jeszcze lepszym, to po otrzymaniu Ducha Św. bedzie jeszcze bardziej sie o to modlić itd aż do świetości. Prawdziwemu chrześcijaninowi powinno zależec wyłącznie aby posiadać owego Ducha, a nic materialnego.
Pozdrawiam Pavel
|
|
| Trukszyn | "potęga" modlitwy | > Gdy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz, któryś> jest w niebiesiech!"Abun debaszmajja" wcale nie oznacza "ojcze nasz" ale coś w rodzaju "Ojcze i Matko moja".
|
|
 | | Teresa | Odp: "potęga" modlitwy | > "Abun debaszmajja" wcale nie oznacza "ojcze nasz" ale coś w rodzaju "Ojcze i Matko moja".  Rzeczywiście przecież Bóg nie ma płci  . > Pytanie czy taka schizofrenia modlitewna ma być wzorem do naśladowania? Myśląc racjonalnie to chyba nie, bo albo coś działa i się tego używa, albo nie działa i się to odrzuca, szukając nowych dróg, lub innego zrozumienia.Ja modlę się, i chyba żadna modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi, czyli postępuję jak najbardziej racjonalnie  ! Amen.
|
|
|  | | Viator Solus (217 punktów) | > Ja modlę się, i chyba żadna modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi, czyli postępuję jak najbardziej racjonalnie ! Amen.Wow! W takim przypadku masz rację. A propos. Czy długo musiałabyś modlić się, aby w jakiś sposób dowiedzieć się, jakie numery w lotto mógłbym skreślić w przyszłym losowaniu aby trafić szóstkę? Z pewnością będzie to altruizm, bo nie oferuję ci żadnej działki. Cała wygrana dla mnie. Sprawisz mi tym wielką radość i przyjemnośc, więc będzie to niewątpliwie bardzo dobry uczynek. _________ błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
|
|
| |  | | inhet (1073 punktów) | > >Ja modlę się, i chyba żadna modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi, czyli postępuję jak najbardziej racjonalnie ! Amen.> Starożytni Grecy wierzyli, że kiedy zawołają w lesie czy górach, odpowiada im nimfa Echo.
|
|
| |  | | Trukszyn | > >Ja modlę się, i chyba żadna modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi, czyli postępuję jak najbardziej racjonalnie ! Amen.> Wow! W takim przypadku masz rację.> A propos. Czy długo musiałabyś modlić się, aby w jakiś sposób dowiedzieć się, jakie >numery w lotto mógłbym skreślić w przyszłym losowaniu aby trafić szóstkę?A wiesz, że myśmy prowadzili taki eksperyment  .Eksperyment dotyczył siły odziaływania wiary na zachowanie przedmiotów trzecich.Między innymi dotyczyło to wytypowania szóstki w toto-lotka.W totto efekty były żadne ale w grach losowych można było zauważyc ,że wiara jakoś powoduje częstsze wypadanie określonej 'wiarą' liczby niż to wynika z rachunku prawdopodobieństwa. Poza tym przecież wiara ma istotny wpływ w leczeniu dolegliwości.
|
|
|  | | Trukszyn | > Ja modlę się, i chyba żadna modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi, czyli postępuję jak >najbardziej racjonalnie ! Amen.Droga Tereso! Opiszę Tobie swój stan i dokonam porównania.Otóz i ja mam kontakt osobowy z czymś, co mi pozwala przeżyc ciężkie chwile i czasami nawet wysłuchuje - chociaż niezbyt spektakularnie - różnych moich próśb, zwłaszcza tych,które dotyczą zrozumienia jakiegos zjawiska. Róznica między mną a ortodoksami polega na tym,że ja nie staram się zamknąc tej siły w jakiejś teologicznej formułce.Co więcej mam wrażenie, że ta siła- nazwijmy ją Bogiem - wcale tego ode mnie nie oczekuje  . Dostrzegam działanie tego Boga w różnych religiach, w muzyce, w poezji, w fizyce kwantowej i ów Bóg jest dla mnie głęboko ukrytym Bytem. Ten Bóg (to moje wrażenie), ma w poważaniu ludzkie rozważania na temat jego natury. Przychodził do mnie niezależnie od miejsca w którym go wzywałem. Ponieważ interesuję się światem, który mnie otacza uczestniczyłem w różnych grupowych nawoływaniach Boga i zwykle przychodził wszędzie, gdzie był wzywany bez różnicy wyznania.Czułem jego obecnośc i na mszy katolickiej, w prawosławnej Cerkwi,w medytacjach Krysznowców, w modlitwach Indian itd itd, a najpełniej odczuwałem jego obecnośc słuchając J.S.Bacha lub na samotnych ,leśnych spacerach. Racjonalnie więc zakładam, że Bóg nie chce byc widoczny jednostajnie i pojawia się w takiej formie, w jakiej chcą go widziec ludzie. Rozważanie teologiczne zatem jest pozbawione sensu, chyba, że chcemy nadac naszym kontaktom z Bogiem kontekst rytualny lub magiczny. Więc mój stanowczy sprzeciw budzi fakt, że jakaś tam grupa ludzi twierdzi, że tylko ona ma kontakt z prawdziwym Bogiem, a reszta to przygłupy.
|
|
| |  | | Trukszyn | I dodam jeszcze,że dużo czytam i rozmyślam nad tym co czytam.I najbardziej logiczna i prawdopodobna wizja Boga - w mojej opinii - zawarta jest w Wedzie. Poza tym gnoza to nic innego, jak pozbawiona wątku filozoficznego Weda, co się staje zrozumiałe, kiedy rozważy się informacje o pobycie Jezusa w Indiach.Podobno głośno sprzeciwiał się systemowi kastowemu więc kazano mu się ewakuowac.Byc moze cała ta katolicka teologia jest warta funta kłaków, a Bóg odpowiada na modlitwy katolików bo odpowiada na wszystkie modlitwy.Niech Pani to rozważy, Pani Tereso
|
|
| | |  | | Viator Solus (217 punktów) | > Poza tym przecież wiara ma istotny wpływ w leczeniu dolegliwości.
To się zgadza, ale ta wiara nie ma nic wspólnego z wiarą w bóstwo. Wiara przy uzdrowieniach polega na tak silnym oddziaływaniu sugestii na podświadomość, że organizm dopasowuje się do sugerowanych treści. Na podobnej zasadzie mogą działać cuda, wizje, objawienia. _________ błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
|
|
| | | |  | | Trukszyn | >Wiara przy uzdrowieniach polega na tak silnym oddziaływaniu sugestii na >podświadomość, że organizm dopasowuje się do sugerowanych treści. Zgoda, można niezwykłą moc podświadomości ustawic w roli genezy zjawisk dotyczących naszego organizmu.Tymczasem np. joga, która opisuje tkzw. "moce" jako efekt uboczny medytacji, wymienia też takie zjawiska jak: lewitacja,materializacja,dematerializacja ,hibernacja procesów życiowych,telepatia,opuszczanie duszy przez ciało i opisywanie nie widzianych wcześniej krajobrazów, wpływanie na pogodę,wieloletnie powstrzymywanie się od jedzenia i picia, słowem czynności, które są niemożliwe do osiągnięcia bez udziału jakiejś innej,poza umysowej siły. Nadto w wierzeniach polinezyjskich podświadomośc sprzężona jest z nadświadomością, czyli tym co boskie w człowieku.System tych wierzeń uwagę swoją poświęca podświadomości, która podlega wychowaniu i nakłaniana jest przez świadomośc do kontaktu z nadświadomością.Byc może potęga podświadomości bierze się bezpośrednio z tego sprzężenia?
|
|
| | | | |  | | Viator Solus (217 punktów) | > Zgoda, można niezwykłą moc podświadomości ustawic w roli genezy zjawisk dotyczących naszego organizmu.Tymczasem np. joga, która opisuje tkzw. "moce" jako efekt uboczny medytacji, wymienia też takie zjawiska jak: lewitacja [...] które są niemożliwe do osiągnięcia bez udziału jakiejś innej,poza umysowej siły.Dlaczego te inne zjawiska muszą być wyjaśnione działaniem osobowej siły zewnętrznej? Pomijając to, że większość jest efektem zbiorowej hipnozy lub sztuczek, a bardzo mało (lub żaden) cudotwórców poddaje się naukowym badaniom, to owe zjawiska też mogą być skutkiem działań niezbadanych jeszcze praw natury. To, że nie znane są jeszcze prawa, którym podlegają cuda, nie znaczy, że są one czynione przez inne istoty. Ludzie muszą mieć zawsze wyjaśnienie zjawisk. To taka ułomność umysłu. Jeśli człowiek nie wie, to musi koniecznie stworzyć powód, nawet bezpodstawny i nie do udowodnienia - i to jest irracjonalne. Taka postawa blokuje też badania nad tymi zjawiskami. Jeśli chodzi o hunę (bo o tym chyba myślimy?), to nadświadomość, czyli wyższe Ja, nie jest tam określane jako bóstwo, lecz jako inny aspekt osobowości człowieka - podobnie niższe Ja. Dla mnie są to tylko nazwy opisujące jakieś właściwości człowieka podobne do Freudowskiego Id, Ego, Superego. Tak czy inaczej, wyznacznikiem prawdziwości jest dla mnie sprawdzalność. Jeśliby modlitwy wiernych przynosiły oczekiwany skutek, to ręczę, że tego portalu by nie było  _________ błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz
|
|
| | | | | |  | | Trukszyn | > Dlaczego te inne zjawiska muszą być wyjaśnione działaniem osobowej siły zewnętrznej?> No głównie dlatego, że jogini przypisują je tej sile  > Pomijając to, że większość jest efektem zbiorowej hipnozy lub sztuczek, a bardzo mało> (lub żaden) cudotwórców poddaje się naukowym badaniom,Eee nie, przecież jest udokumentowane istnienie zjawisk niezrozumiałych. > to owe zjawiska też mogą być skutkiem działań niezbadanych jeszcze praw natury.Może tak byc. > to jest irracjonalne. Taka postawa blokuje też badania nad tymi zjawiskami.Zgoda, dlatego twierdzę, że rozważanie natury Boga to sprawa osobista. > Jeśli chodzi o hunę (bo o tym chyba myślimy?), to nadświadomość, czyli wyższe Ja, nie >jest tam określane jako bóstwo, lecz jako inny aspekt osobowości człowieka - podobnie >niższe Ja. Dla mnie są to tylko nazwy opisujące jakieś właściwości człowieka podobne do >Freudowskiego Id, Ego, Superego.No nie, bo Freudowskie Superego to nasza postawa wobec oczekiwań środowiska,Ego Id to nasze pragnienia zwierzęce, a Ego to kompromis wobec sprzecznych dążeń Superego i ego id.Tymczasem Huna mówi o "boskiej części w człowieku","kanewahine", czyli jaźni wyzwolonej z ułudy obiektywizmu. > Tak czy inaczej, wyznacznikiem prawdziwości jest dla mnie sprawdzalność. Jeśliby >modlitwy wiernych przynosiły oczekiwany skutek, to ręczę, że tego portalu by nie było  Jednym przynosi innym nie.Może to kwestia oczekiwań?W każdym razie nie będę polemizował, bo twierdzę, że debaty na temat natury Boga są pozbawione sensu. Pogadamy na ten temat na tamtym świecie  > błogosław wszystko, co reprezentuje to czego pragniesz>
|
|
| |  | | Teresa | Drogi Trukszynie!  Naprawdę zaciekawiła mnie Twoja wypowiedź, bo w dużej mierze się z nią zgadzam. Ale wydaje mi się, ze pewne aspekty Boga ukrytego w tajnikach naszego bytu  jak i Boga z Objawienia choć nie są tożsame, są jednoczesne i nazwajem się uzupełniające. > Dostrzegam działanie tego Boga w różnych religiach, w muzyce, w poezji, w fizyce kwantowej i ów Bóg jest dla mnie głęboko ukrytym Bytem.To bardzo piękne, co napisałeś, ale w takim razie chciałabym uzupełnić to w oparciu teologię, również tak dla porównania z tym, co Ty napisałeś. Bóg bytem trynitarnym i miłością. Jest to nieustająca wymiana pomiędzy osobami, między Ojcem a Synem, a to, co jest wymieniane pomiędzy nimi jest w jakiś niepojęty sposób również Osobą (to Duch św.). Poprzez Ducha ich wspólnota jest przekazywana na zewnątrz  . Podobnie Człowiek tak samo nawiązuje wymianę z otoczeniem składającym się z innych ludzi i buduje dzięki temu swoją tożsamość.Ale to dopiero wstęp  . Nasze teologicznie "ja" jest nieustannie tworzonym "bytem z drugim", z samym Bogiem. Nasze antropologiczne "ja" opiera się teologicznym "ja". Z tego wynika, że Duch chce zamieszkać w sercach ludzi, chce je odnawiać.  > Racjonalnie więc zakładam, że Bóg nie chce byc widoczny jednostajnie i pojawia się w takiej formie, w jakiej chcą go widziec ludzie.Nie wiem czy Bóg chce być widoczny czy nie (czy raczej się ukrywa  ), ale jeśli istotnie tak jest, to raczej należy postawić pytanie po co Bóg chce się pojawiać, w jakim celu? Teologia głosi po pierwsze o metafizycznej możliwości przestrzegania przez człowieka wszystkich przykazań a zarazem o historycznej niemożności dokonania tego. A po drugie, że Bóg chce być w nas moca miłowania.  Cała teologia o tym mówi, mówi o człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo, o człowieku zranionym przez grzech, w końcu o człowieku wyzwolonym i zbawionym, o człowieku umiłowanym przez Boga.  > Rozważanie teologiczne zatem jest pozbawione sensu, chyba, że chcemy nadac naszym kontaktom z Bogiem kontekst rytualny lub magiczny. Więc mój stanowczy sprzeciw budzi fakt, że jakaś tam grupa ludzi twierdzi, że tylko ona ma kontakt z prawdziwym Bogiem, a reszta to przygłupy.Nie wiem co konkretnie masz na myśli. Czy chodzi Ci o JCH i stwierdzenie, ze tylko on "prawdą, droga i zyciem"?  Zauważ, że chrz. mówią tak tylko dlatego, że wierzą, że Bóg najpełniej samoobjawił się (najwięcej sam o sobie powiedział) właśnie w chrz. , dlatego tak reklamują swoją doktrynę i zapraszają do niej wszystkich chętnych ... Pozdrawiam
|
|
| Trukszyn | "potęga" modlitwy | > Bóg bytem trynitarnym i miłością.[...]Nasze antropologiczne "ja" opiera się >teologicznym "ja".Aczkolwiek uznaję to twierdzenie (inne zresztą też) tylko za teorię, to muszę przyznac, że bardziej mnie pociąga wedyjska wizja Paramatmana, Boga , który jest wszystkim, Boga, który śni o Wszechświecie i człowieka jako Bytu, który jest mu równoważny znaczeniowo, stworzony po to aby owy Paramatma mógł zrealizowac swoją potrzebę ucielesnienia miłości.Nadto Wedy obiecują mi o wiele większą nagrodę za odrzucenie przywiązania do doczesności, bo ja-człowiek, uwolniony od ułudy Mayi staję się Bogiem, najwyższym szczęściem, Bytem, który istnieje w Anandzie, czyli w trwałym szczęściu istnienia i postrzegania. Teologia katolicka o tej nagrodzie mówi wzmiankowo i nieprzekonująco;ot jakieś tam życie wieczne nie wiadomo do końca w jakiej formie odbywane i czemu właściwie to życie ma słuzyc?Realizacji Bożych planów ?Rozwojowi?Wielbieniu Boga? Wedy obiecują większą nagrodę, droga Tereso, więc w tym rankingu wygrywają.  Rozważanie o teologicznym ja i antropologicznym ja też staje się naiwne, kiedy likwidujemy jakiekolwiek ja, które w swym przywiązaniu do własnego postrzegania przyprawiają naszą boską naturę o mdłości.Innymi słowy Bóg zamknięty w koncepcji własnego postrzegania ułudy Wszechświata tworzy w rezultacie pojęcie "ja" i zamyka się w tym pojęciu jak w więzieniu."Ja" nas zamyka aż w trzech Wszechświatach,droga Tereso, bo "ja" to mogę byc 1. "Ja" zamknięte w ułudzie namacalnej, obserwowalnej. Takie "ja" przywiązuje się do pragnień prostych, pożądań seksulanych, doznań zmysłowych. 2."Ja" zamknięte we Wszechswiecie astralnym, czyli "Kosmosie uczuc". To "ja" z kolei bardzo jest przywiązane do uczuc, potrzebuje poezji, muzyki, bezpieczeństwa, harmonii itd itd. 3. "Ja" zamknięte w Kosmosie Idei.To "ja" lubuje się w kreowaniu wielkich idealistycznych myśli, abstrakcyjnych wszechświatów i bytów, rozmyślaniu nad sobą w skali makro idealistycznej. Kiedy już uwolnisz się z tych swoich "ja", odkrywasz ku swemu zdumieniu, że jesteś niim innym tylko samym Paramatmanem, Najwyższą Duszą, Bogiem, który śni, całe Twoje życie było tylko snem, zabawą, słodką iluzją odbytą po to, aby odkryc tą najwyższą prawdę, "Oto właśnie stałem się Bogiem".Oczywiście jako Bóg, odczuwasz Anandę, czyli "błogośc istnienia". Piękna filozofia.Spójna, logiczna, bez tajemnic, wszystko wyłożone kawa na ławę. Te katolickie smutne refleksje zostawiam do rozwagi melancholikom. > Nie wiem czy Bóg chce być widoczny czy nie (czy raczej się ukrywa ), ale jeśli istotnie >tak jest, to raczej należy postawić pytanie po co Bóg chce się pojawiać, w jakim celu?Nie ma zielonego pojęcia.Wedy i na to odpowiadają , bo twierdzą, że każdy człowiek idzie własną drogą rozwoju i każdy na swój sposób realizuje prywatną krucjatę z ułudą Wsechświata.Mówię Ci, gdyby nie to, że poznałem braminów i ludzi praktykujących jogę już dawno sam stałbym się braminem  Niestety, poziom samoświadomości przeciętnego bramina jest identyczny niemal z poziomem samoświadomości przeciętnego klechy z parafii. Zatem pozostaje mi tylko badanie religii i filozofii  > Teologia głosi po pierwsze o metafizycznej możliwości przestrzegania przez człowieka wszystkich przykazań a zarazem o historycznej niemożności dokonania tego.> A po drugie, że Bóg chce być w nas moca miłowania.  > Cała teologia o tym mówi, mówi o człowieku stworzonym na obraz i podobieństwo, o >człowieku zranionym przez grzech, w końcu o człowieku wyzwolonym i zbawionym, o >człowieku umiłowanym przez Boga.  Wiesz, ja prywatnie lubię chrześcijaństwo.Mnie się ta historia podoba i uważam, że człowiek, który głęboko wierzy w te symbole odnosi swój duchowy sukces, dostępuje zbawienia, czy osiąga stan Paramatmy.Bardziej niż teologia katolicka podoba mi się - co prawda - gnoza, ale niech tam, znam takich katolików osobiście i z historii, którzy pokazują swoim życiem, że życie oparte na wierze w te symbole jest życiem wartościowym, pełnym spełnienia i cnót. Byłem kiedys w Odessie na mszy, w cerkwi.Nigdy nie czułem się bardziej metafizycznie niż wtedy!Z pewnością czułem Bożą inspirację i wyszedłem z cerkwi pełen nowych sił i optymizmu. Powiem Ci w sekrecie , że i na msze katolickie sobie chadzam czasami, ale rano, kiedy ludzie nie śpiewają.Wiem, że i tam Bóg się objawia i cos do tych ludzi mówi. Mnie niepokoi inny problem. Widzisz, muzułmanie nazywają was "niewiernymi". Katolicy wojują z "sektami". Cerkiew wojuje z katolicyzmem, Świadkowie Jechowy ze wszystkimi,krysznowcy zresztą też. Bramini nawołują do walki przeciwko chrześcijanom i muzułmanom. I chyba tylko buddyści zachowują spokój  Wszyscy, którzy mają emocjonalną więź ze swoim środowiskiem światopoglądowym nienawidzą w imię Boga, który jest podobno miłością. Młody apostata katolicki, nałykawszy się odrobiny orientalnej wiedzy zaczyna swoją nową drogę zycia od nienawiści do wszystkiego co katolickie. Oburzeni taką postawą teistów, ateiści w ogóle negują istnienie Boga i też angazują się emocjonalnie nienawidząc wszystkich, którzy jakiegoś tam Opiekuna nad swoim życiem ustanowili. Mnie to niepokoi.Mnie nie martwi czy Bóg jest, czy go nie ma i uważam takie dywagacje za pozbawione sensu.Mnie martwi to, że człowiek każdy - chocby najpiękniejszy światopogląd - zamienia w oręż do walki z innym człowiekiem.Najwięcej zamętu przynosi teologia.Nie mówię o teologi katolickiej, mowię o teologii każdej. Więc nalezy z niej zrezygnowac.I tyle. A Bóg sam sie obroni.My natomiast, każdy jak umie, powinien - zanim się weźmie za bary z istotą Boga i rozważaniem teologicznym - zrealizowac proste sprawy.Te najprostrze. Niech Kościół sprzeda swoje nieruchomości.Niech księża zaczną życ w rodzinach, niech na nie uczciwie zarobią, niech nauczą swoich najbliższych życia w miłosci.o głosic miłosc , a nie byc obarczony odowiedzianością za nic - to każdy głupi umie.
|
|
 | | leo_z (935 punktów) | Odp: "potęga" modlitwy | > Mnie martwi to, że człowiek każdy - choćby najpiękniejszy światopogląd - zamienia w oręż do walki z innym człowiekiem.Proszę wybaczyć za może i nieuprawniony wkręt do toczącej się dyskusji i związanej z tym wymiany poglądów, ale czytając Pańską wypowiedź zauważyłem, że to o czym Pan pisze, owszem w jednostkowym wydaniu może i jest sposobem na życie, ale w wydaniu cywilizacyjnym ociera się o ułudę. Mogę aprobować Pańskie podejście do życia, znaleźć w sobie ogromny szacunek dla Pańskiej postawy dla życia i do życia, ale... skoro jesteśmy drapieżnikami - a jesteśmy, czy nie jest obłudą oczekiwać od nas wszystkich wegetariańskich zachowań. Wegetarianizm może jest i szczytny, jednak dla drapieżnika jest wynaturzeniem. Obojętnie jak pięknych nie użyjemy słów, jak miłosiernie się nie zachowamy, wyznacznikiem życia - w każdym jego wariancie, jest i będzie wzajemne unicestwianie się. Kwestią pozostaje tylko czy unicestwiamy siebie i inne nacje dla podtrzymania tej lub innej chorej i złudnej formy egzystencji, czy też dla wynikającej z naszego naturalnego zachowania potrzeby biologicznego przetrwania. pozdrawiam
|
|
|  | | Trukszyn | > [...]jest sposobem na życie, ale w wydaniu cywilizacyjnym ociera się o ułudę.De profundis clamavi ad Te, Domine - ot, dotknął Pan mojej największej bolączki egzystencjalnej  . Dlatego nie zostałem mnichem, skończyłem Akademię Muzyczną i robię sklepy internetowe  Pozostaje mi badac i wierzyc, że kiedyś zrozumiem naturę człowieka. Pozdrawiam
|
|
| |  | | leo_z (935 punktów) | > De profundis clamavi ad Te, Domine (...) Pozostaje mi badac i wierzyc, że kiedyś zrozumiem naturę człowieka.Wypada życzyć aby nie było to li tylko wołanie na puszczy... pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|