Racjonalista - Strona głównaDo treści
Marsz Ateistów - nareszcie w Polsce?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
17-06-2014 10:16Kaganek (669 punktów)
(zablokowany)
Marsz Ateistów - nareszcie w Polsce?
Ocena 3 na 3
Proponuję nam wszystkim nową tradycję, której brakuje w Polsce:

MARSZ ATEISTÓW

alternatywna nazwa

MARSZ MĄDROŚCI (ATEISTÓW I AGNOSTYKÓW)

Licze na dyskusję tutaj ale pewną drobną dyskusję
można zobaczyć też tutaj (tam też kilka nowych dowcipów):

www.facebook.com/#!/groups/459028540910546/

Grupa nosi nazwę dokładnie taką:
Ogólnopolskie porozumienie ateistów ponad podziałami

(i jest tam w wątku obrazek jak tu załączam)

[Załącznik]
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>MARSZ MĄDROŚCI (ATEISTÓW I AGNOSTYKÓW)
Taki twór jak MĄDROŚĆ ATEISTÓW da się ośmieszyć jako przeciwieństwo faktycznej MĄDROŚCI. Zakładałabym, że naszemu światopoglądowemu przeciwnikowi poglądy owego przymiotu nie przysłonią.

Link na fejsbuka nie działa, za to obrazek - świetny.
17-06-2014 11:03 
 Ocena 1 na 1
Kaganek (669 punktów)
(zablokowany)
>Link na fejsbuka nie działa, za to obrazek - świetny.

www.facebook.com/groups/459028540910546/

Pozdrawiam
p.s.
No nie upieram się - mamy dwie propozycje - trzeba to przedyskutować
17-06-2014 12:54 
 Ocena 1 na 1
AdamC (94 punktów)

>Link na fejsbuka nie działa, za to obrazek - świetny.

Waz z mikrofonem wygrywa
Christos (2696 punktów)
>Link na fejsbuka nie działa, za to obrazek - świetny.

Działa. Kopiuj-> wklej w nowe okno przeglądarki.

No gods, no masters...I am who I am.
Christos (2696 punktów)
>Proponuję nam wszystkim nową tradycję, której brakuje w Polsce:

Skoro rodzi się nowa świecka tradycja, zostaniesz jej ojcem chrzestnym?

>MARSZ ATEISTÓW

Jestem w 100% ZA, mimo mojej czterdziestki. Pisanie na niszowym forum dowartościowuje intelektualnie ale nic poza tym. Skoro słowa do katolickich oszołomów nie docierają, należy przedstawić swoje argumenty zrozumiałymi dla nich środkami przekazu. Policyjna pała szturmowa wydaje się być jednym z właściwszych. Kaganek, gdybym mógł dać Ci 100 pkt. - dałbym. Póki co, Tyskie klasyczne - cheers!

No gods, no masters...I am who I am.
17-06-2014 17:43 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Skoro słowa do katolickich oszołomów nie docierają, należy przedstawić swoje argumenty zrozumiałymi dla nich środkami przekazu. Policyjna pała szturmowa wydaje się być jednym z właściwszych.
Oszołomom to i pałą policyjną mądrości do głowy się nie wtłucze. Nawet jeśli to w Polsce trzeba by lać długo i bezlitośnie, do złamania pały.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
18-06-2014 00:03 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)
>Oszołomom to i pałą policyjną mądrości do głowy się nie wtłucze.

Fakt, są typy niereformowalne. Z drugiej strony, mówiąc kolokwialnie, nie można pozwolić wejść sobie na głowę. Nawet w samym Kk fundamentalny beton nie stanowi większości, wśród wiernych oczywiście, bo kler raczej nie ma swobody w eksponowaniu prywatnych poglądów. Nie przeszkadza to jednak decyzyjnej garstce używać ambony do posyłania wasalnych wobec siebie oszołomów w ławy poselskie. Problem w tym, że nie ingerują w codzienne sfery życia tak bardzo, aby wzbudzić powszechną niechęć społeczeństwa. Larum zaczyna się dopiero po przypadkach takich jak w ostatnim czasie.
Jeśli zwykli ludzie nie powiedzą głośnego NIET, kościelny beton będzie utwierdzał się w przekonaniu o przyzwoleniu na swobodę poczynań w zgodzie z prawem albo wbrew i złego słowa za to nie usłyszy. I dla tego nie można siedzieć cicho, pławiąc się w zachwycie nad słusznością własnych poglądów.

No gods, no masters...I am who I am.
18-06-2014 10:08 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Fakt, są typy niereformowalne. Z drugiej strony, mówiąc kolokwialnie, nie można pozwolić wejść sobie na głowę. Nawet w samym Kk fundamentalny beton nie stanowi większości, wśród wiernych oczywiście, bo kler raczej nie ma swobody w eksponowaniu prywatnych poglądów. Nie przeszkadza to jednak decyzyjnej garstce używać ambony do posyłania wasalnych wobec siebie oszołomów w ławy poselskie. Problem w tym, że nie ingerują w codzienne sfery życia tak bardzo, aby wzbudzić powszechną niechęć społeczeństwa. Larum zaczyna się dopiero po przypadkach takich jak w ostatnim czasie.
Nawet jeśliby pasterze wzbudzali niechęć swoich owieczek ingerencjami w sposób ich życia to owieczki by coś zrobiły czy tylko pasterzy olały? To podobny problem jak przy wyborach, niby coś przeszkadza, ale nie pójdę zmienić co powoduje, że to mniejszość, która potrafi się zmobilizować ma nieproporcjonalnie dużo do powiedzenia. Nie mówiąc już o tym, że politykom kler raczej nie przeszkadza, a koszta ewentualnych ustępstw nie ze swoich kieszenie pokrywają.
>Jeśli zwykli ludzie nie powiedzą głośnego NIET, kościelny beton będzie utwierdzał się w przekonaniu o przyzwoleniu na swobodę poczynań w zgodzie z prawem albo wbrew i złego słowa za to nie usłyszy. I dla tego nie można siedzieć cicho, pławiąc się w zachwycie nad słusznością własnych poglądów.
Nie można. Kto jednak usłyszy to NIET i kogo owo NIET wzruszy? Polski katolik księdza niekoniecznie słucha, ale z kościołem "walczyć" raczej nie chce - co mu przeszkadza to zignoruje, więc o co ten krzyk. Nie należy też zapominać, że taka służąca do potępiania wiara może polepszać samopoczucie, ot taka nieczytata, zadowolona z siebie i pełna jadu oraz ignorancji cebula wreszcie może poczuć się lepsza niż te wszystkie bezbożne wykstzałciuchy, co są za cywilizacją śmierci i nie płakały po papieżu. Wobec tego nie siedzenie cicho może nie mieć znaczenia. Tym niemniej ideę marszu popieram, choć na efekt nie liczę.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
19-06-2014 13:30 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)

>To podobny problem jak przy wyborach, niby coś przeszkadza, ale nie pójdę zmienić co powoduje, że to mniejszość, która potrafi się zmobilizować ma nieproporcjonalnie dużo do powiedzenia.

Ujął bym to z przeciwnej strony - większość jest albo rozdrobniona albo zdegustowana jarmarcznym stylem uprawiania polityki. Trudno aby było inaczej, skoro życie polityczne toczy się od afery do afery, przy byle okazji wyciągane są wzajemne animozje i jednoczącym czynnikiem jest chęć pogrążenia przeciwnika. Ale cóż, jaki lud - tacy jego wybrańcy.

>a koszta ewentualnych ustępstw nie ze swoich kieszenie pokrywają.

Właśnie, nawet zasądzane w międzynarodowym arbitrażu odszkodowania, które państwo wypłaca własnym obywatelom, nie motywują do uzdrawiania chorych mechanizmów. Dają za to pretekst do awantury, kto winien.


No gods, no masters...I am who I am.
19-06-2014 13:49 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ujął bym to z przeciwnej strony - większość jest albo rozdrobniona albo zdegustowana jarmarcznym stylem uprawiania polityki. Trudno aby było inaczej, skoro życie polityczne toczy się od afery do afery, przy byle okazji wyciągane są wzajemne animozje i jednoczącym czynnikiem jest chęć pogrążenia przeciwnika. Ale cóż, jaki lud - tacy jego wybrańcy.
Zgadzam się, polskim życiem politycznym ciężko jest nie być zniesmaczonym. Ciężko stwierdzić, co jest większym problemem: lud czy wybrańcy. Można by rzec, iż politycy są tacy jakich chcą ludzie, ale nie będzie to cała prawda, a może nawet kłamstwo. Osobiście nazwałbym to błędnym kołem, z którego wyjścia nie widać.
>Właśnie, nawet zasądzane w międzynarodowym arbitrażu odszkodowania, które państwo wypłaca własnym obywatelom, nie motywują do uzdrawiania chorych mechanizmów. Dają za to pretekst do awantury, kto winien.
Politycy nie płacą ze swoich i wiedzą, że i tak zostaną wybrani. Dlaczego więc mieliby się przejmować choćby nawet milionowymi stratami? Oni się nachapać zdołają.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
19-06-2014 23:21 
 Ocena 3 na 3
Christos (2696 punktów)
>Osobiście nazwałbym to błędnym kołem, z którego wyjścia nie widać.

Kluczem do zrozumienia problemu jest mała analiza historii od początków okupacji hitlerowskiej do schyłku stalinizmu.
Przedwojenna Polska była krajem w istocie feudalnym zarówno w sferze obyczajowej jak i mentalnej.Decydowała o tym struktura społeczeństwa z przewagą postpańszczyźnianego chłopstwa. Dotyczyło to zarówno obyczajów jak i zaściankowych wyobrażeń o standardach życia wyższych klas społecznych. Dodać do tego należy 25-o procentowy analfabetyzm i fakt, że biedna, wielodzietna ludność wiejska stanowiła trzy piąte populacji kraju. Jasną było rzeczą, iż zacofane pozaborowe gospodarstwa nie były w stanie wyżywić kilkunastoosobowych, wielopokoleniowych rodzin.
Pierwszą szansą na poprawę statusu materialnego stała się zagłada Żydów stanowiących czasami ponad ludności połowę miast i miasteczek centralnej Polski. Niemieckie władze okupacyjne nie robiły trudności w przejmowaniu pożydowskiego, nieprzydatnego sobie, majątku napływającej do miast ludności wiejskiej. Tak więc nagle chłop stał się mieszczaninem ze źródła utrzymania i miejsca zamieszkania ale nie z obyczaju i kultury.
Drugą falą awansu społecznego wsi stała się powojenna odbudowa kraju, industrializacja i narzucona gloryfikacja etosu robotniczo-chłopskiego obecnego jeszcze w propagandzie PRL-u lat 80-tych. Rezultatem była kolejna migracja ze wsi do miast i kolonizacja ziem zachodnich, których np. kultura rolna uległa regresji w skutek przejęcia gospodarstw przez nieobeznanych z zastałą techniką przesiedleńców z b. kresów wschodnich. Co naturalne, obyczajowość ludności napływającej do miast ulegała wpływom zastanych obyczajów, ale też proces ten biegł również w przeciwnym kierunku. Skutkiem negatywnym tych procesów była degradacja i zepchnięcie na margines dawnych klas wyższych zastąpionych przez, przepraszam za określenie, buractwo na salonach, a także zachłanność zakorzeniona we wrosłej w umysły biedzie. Awans społeczny wsi odbył się więc skokowo, z pominięciem ewolucji mentalności i zmiany obyczajów, tak aby współgrały z etosem pozostałych grup społeczeństwa.
Jeśli mogę wysnuć przypuszczenie, przez najbliższych kilka pokoleń niewiele się w polskich stosunkach społecznych zmieni. Do władzy pchają się ludzie dla których, "trzy palce ziemi" dalej wydają się być kwestią przeżycia, kierownik w firmie realizuje wyobrażenia cóż to by było gdyby był panem na folwarku, itd. "Złym jest obyczajem, gdy służący panem staje"


No gods, no masters...I am who I am.
19-06-2014 23:29 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Tak generalnie to się zgadzam. Dodałbym tylko jeszcze wpływy kościoła, któremu wcale nie zależy na podniesieniu obywatelskiej świadomości Polaków i któremu taka a nie inna mentalność nie przeszkadza.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
19-06-2014 23:48 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)
Nie zależy, a nawet jest na rękę. Relacje kler-wierni opierały się od wieków na zależności pasterz-owca co zresztą Kk oficjalnie głosi. Bezmyślność laikatu jest więc jednym z dogmatów katolicyzmu.


No gods, no masters...I am who I am.
19-06-2014 23:58 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie zależy, a nawet jest na rękę. Relacje kler-wierni opierały się od wieków na zależności pasterz-owca co zresztą Kk oficjalnie głosi. Bezmyślność laikatu jest więc jednym z dogmatów katolicyzmu.
Dokładnie tak. Ciężko jednak aby kościół promował wolnomyślicielstwo czy zachęcał wiernych do myślenia. Od myślenia w końcu do herezji nie jest daleko a bezrefleksyjna owieczka nie będzie się zastanawiać dlaczego i właściwie za co ma płacić.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
20-06-2014 09:31 
 Ocena 2 na 2
Christos (2696 punktów)

>Od myślenia w końcu do herezji nie jest daleko a bezrefleksyjna owieczka nie będzie się zastanawiać dlaczego i właściwie za co ma płacić

Być może przynudzam ale tu też cofnąłbym się do historii.
Jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym kler wywodził się z wyższych klas społecznych. Co więcej, sam utrzymywał majątki ziemskie. Tak więc status księdza w społeczności wynikał nie tylko z relacji kapłan-wierny, ale i z zależności pan-poddany. Specyficzny i zauważalny nawet w obecnych czasach dystans do księdza, brał się nie tylko z różnicy pozycji materialnej lecz z wyższości ostro zarysowanego w klasowym społeczeństwie statusu pochodzenia.
PRL-owskie władze pozostawiły stosunki wierni-kler samym sobie, więc przetrwał do naszych czasów i kościelny feudalizm nie tylko w sferze obyczajowej ale po stronie kościelnej także materialnej.


No gods, no masters...I am who I am.
20-06-2014 09:50 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Być może przynudzam ale tu też cofnąłbym się do historii.
>Jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym kler wywodził się z wyższych klas społecznych. Co więcej, sam utrzymywał majątki ziemskie. Tak więc status księdza w społeczności wynikał nie tylko z relacji kapłan-wierny, ale i z zależności pan-poddany. Specyficzny i zauważalny nawet w obecnych czasach dystans do księdza, brał się nie tylko z różnicy pozycji materialnej lecz z wyższości ostro zarysowanego w klasowym społeczeństwie statusu pochodzenia.
>PRL-owskie władze pozostawiły stosunki wierni-kler samym sobie, więc przetrwał do naszych czasów i kościelny feudalizm nie tylko w sferze obyczajowej ale po stronie kościelnej także materialnej.
Taki feudalizm jest całkowicie zrozumiały, jaki w końcu kościół miałby interes w zmianach? Owieczki są, kasa od państwa jest, wpływy na władze są. Nie ma być może wielu prawdziwie wierzących i żyjących tak jak teoretycznie katolik żyć powinien ale wątpię by kogokolwiek w kościele to obchodziło.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
20-06-2014 09:57 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)
>Taki feudalizm jest całkowicie zrozumiały, jaki w końcu kościół miałby interes w zmianach?

Żaden, miłe jest to co wygodne.

Pozdrawiam.

No gods, no masters...I am who I am.
20-06-2014 10:04 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Żaden, miłe jest to co wygodne.
I w tym problem. Kościół w takiej postaci będzie blokował zmiany w Polsce tak długo jak będzie mógł, a dzięki prowadzonej od dzieciństwa indoktrynacji niestety trochę może. Prawdę powiedziawszy obawiam się, że coraz więcej.
>Pozdrawiam.
Wzajemnie.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Karton.R (392 punktów)
>>Skoro słowa do katolickich oszołomów nie docierają, należy przedstawić swoje argumenty zrozumiałymi dla nich środkami przekazu. Policyjna pała szturmowa wydaje się być jednym z właściwszych.
>Oszołomom to i pałą policyjną mądrości do głowy się nie wtłucze. Nawet jeśli to w Polsce trzeba by lać długo i bezlitośnie, do złamania pały.

"Chorego trzeba naparzać książkami po głowie tak długo, aż zacznie je czytać"
Można by to przenieść na poziom społeczny. KSIĄŻKĄ, nie pałką Polaków uderzać!
19-06-2014 12:12 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Można by to przenieść na poziom społeczny. KSIĄŻKĄ, nie pałką Polaków uderzać!
Najpierw to by trzeba tą książką zainteresować, później zwiększyć dostępność. Nie ma co ukrywać, iż są one w Polsce stosunkowo drogie. Zresztą co pomogą książki komuś kto nie chce być przekonany, albo "wierzy" bo co ludzie powiedzą?


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Karton.R (392 punktów)
>>Można by to przenieść na poziom społeczny. KSIĄŻKĄ, nie pałką Polaków uderzać!
>Najpierw to by trzeba tą książką zainteresować, później zwiększyć dostępność. Nie ma co ukrywać, iż są one w Polsce stosunkowo drogie.
Stąd to "uderzanie", które w zamyśle było dwuznaczne (jako konfrontowanie i naparzanie).
>Zresztą co pomogą książki komuś kto nie chce być przekonany, albo "wierzy" bo co ludzie powiedzą?
Nie mówię o "Bogu Urojonym" czy "Odczarowaniu", a innych ciekawych książkach. Naukowych czy nawet z literatury pięknej, zbiorów aforyzmów (takich jak moje ulubione "Myśli nieuczesane" Leca).

Czytanie książek ogólnie kształtuje wiedzę i światopogląd.
19-06-2014 13:53 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie mówię o "Bogu Urojonym" czy "Odczarowaniu", a innych ciekawych książkach. Naukowych czy nawet z literatury pięknej, zbiorów aforyzmów (takich jak moje ulubione "Myśli nieuczesane" Leca).
Do takich książek też trzeba chcieć sięgać. Szkoła zaś wedle mnie obrzydza książki nie promuje czytelnictwo, dorośli z kolei mogą już być do nieczytania zbyt mocno przyzwyczajeni aby dało się cokolwiek zmienić. Czytania książek i pogłębiania wiedzy należałoby uczyć już w domu, później zaś nie dopuścić do tego aby szkoła zabiła pęd do zdobywania wiedzy.
>Czytanie książek ogólnie kształtuje wiedzę i światopogląd.
Część rodaków jest już tak ukształtowana, iż obawiam się, że nic im nie pomoże. Przecież to zaczyna się już w szkole o ile nie wcześniej - patriotyczne bzdury, bełkot o Chrystusie narodów i zabijanie chęci zdobywania wiedzy.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Kaganek (669 punktów)
(zablokowany)
To może wspólny marsz największych struktur - co się rozeszły na "podgrupy" polskego ateizmu i agnostycyzmu? Wzywam liderów do nawiązania współpracy "nad" takim marszem. Ale nich i każdy z nich sam pomyśli nad lokalną imprezą. Wiele lat temu w Polsce był tylko tak zwany TKKŚ ... sporo o nim wiem

Kliknijcie poniższy link - fajny załącznik

[Załącznik]
Karton.R (392 punktów)
>Proponuję nam wszystkim nową tradycję, której brakuje w Polsce:
>MARSZ ATEISTÓW
Możesz sobie gadać, ale czy zorganizujesz?
I zresztą, po co? Jeśli nie umiemy ludzi przekonać argumentami, to przekonamy ich marszem? Tak możemy ich najwyżej zdenerwować i zniechęcić.

>alternatywna nazwa
>MARSZ MĄDROŚCI (ATEISTÓW I AGNOSTYKÓW)
Mądrość nie jest rzeczą wynikającą z ateizmu. Jest wielu rozsądnych teistów.
Przeczytaj sobie chociażby wypowiedzi Szarleya i Heremisa i porównaj je z wypowiedziami na przykład... hmm... swoimi?

>Grupa nosi nazwę dokładnie taką:
>Ogólnopolskie porozumienie ateistów ponad podziałami

A co to ma do początku wątku?
20-06-2014 13:55 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>I zresztą, po co? Jeśli nie umiemy ludzi przekonać argumentami, to przekonamy ich marszem?
To nie my nie umiemy ich przekonać, tylko oni nie chcą zaakceptować argumentów zadających kłam ich wierze.
>Tak możemy ich najwyżej zdenerwować i zniechęcić.
Co z tego? Ateiści i tak sympatią się nie cieszą. Najwyżej się paru (albo sporo) świątobliwych zdenerwuje. Być może jednak chociaż politycy dostrzegą, że ateiści również biorą udział w wyborach. No i zawsze będzie to jakieś działanie.
>Mądrość nie jest rzeczą wynikającą z ateizmu.
Ale ateizm z mądrości może już wynikać bez trudu
>Jest wielu rozsądnych teistów.
Niestety więcej jest takich, którzy uważają, iż wiedzą lepiej i tak nie do końca do nich dociera, że ich tabu nie muszą mieć i nie mają znaczenia dla innych, szczególnie jeśli chodzi o polskich katolików.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Karton.R (392 punktów)
>To nie my nie umiemy ich przekonać, tylko oni nie chcą zaakceptować argumentów zadających kłam ich wierze.
Jeden pies.
Poza tym, takie twierdzenie może wygłosić każdy. Wystarczy trochę zmienić i można nim udowadniać wszystko. Jest kompletnie puste.

>Co z tego? Ateiści i tak sympatią się nie cieszą. Najwyżej się paru (albo sporo) świątobliwych zdenerwuje. Być może jednak chociaż politycy dostrzegą, że ateiści również biorą udział w wyborach. No i zawsze będzie to jakieś działanie.
Ja z reguły nie lubię marszy. Marsze zazwyczaj nic nie robią, za to maszerujący się narażają.
I myślę, że nie da to takiego skutku, jaki opisałeś. Wystarczy spojrzeć na USA i jakiego skutku tam "marsze bezbożników" nie odnoszą.

>>Mądrość nie jest rzeczą wynikającą z ateizmu.
>Ale ateizm z mądrości może już wynikać bez trudu
No, na pewno nie fideizm i bajania teologiczne. Dlatego też zawsze jak widzę słowo "Platon" czy "Arystoteles" obok słowa "filozof", to zbiera mi się na wymioty.

Chodziło mi tu raczej o nazwę marszu.

>>Jest wielu rozsądnych teistów.
>Niestety więcej jest takich, którzy uważają, iż wiedzą lepiej i tak nie do końca do nich dociera, że ich tabu nie muszą mieć i nie mają znaczenia dla innych, szczególnie jeśli chodzi o polskich katolików.
A ja to doskonale wiem. Tyle, że nazwa "Marsz Mądrości" jest wielce nietrafiona z powodów, które wyżej wymieniłem.
22-06-2014 13:54 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Poza tym, takie twierdzenie może wygłosić każdy. Wystarczy trochę zmienić i można nim udowadniać wszystko. Jest kompletnie puste.
W jakiż to sposób przekonasz kogoś od dzieciństwa impregnowanego na wiedzę kiedy on przekonanym być nie chce? Toż wiara albo "wiara" nie jest mimo wszystko byle pierdółką, odrzucić nie jest łatwo, szczególnie kiedy środowisko niezupełnie temu sprzyja.
>Ja z reguły nie lubię marszy. Marsze zazwyczaj nic nie robią, za to maszerujący się narażają.
Może i nic nie robią, ale brak jakiejkolwiek reakcji nic nie robi z całą pewnością.
>I myślę, że nie da to takiego skutku, jaki opisałeś. Wystarczy spojrzeć na USA i jakiego skutku tam "marsze bezbożników" nie odnoszą.
Możliwe, że nie da, nawet bardzo, ale czy nic nierobienie jest lepsze?
>No, na pewno nie fideizm i bajania teologiczne. Dlatego też zawsze jak widzę słowo "Platon" czy "Arystoteles" obok słowa "filozof", to zbiera mi się na wymioty.
Alboż to wina Platona czy Arystotelesa w jaki sposób zostali wykorzystani?
>A ja to doskonale wiem. Tyle, że nazwa "Marsz Mądrości" jest wielce nietrafiona z powodów, które wyżej wymieniłem.
Można by nazwać to "Marszem Świeckości" ale kto wie czy jeszcze gorszych skojarzeń by to nie wywołało.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Karton.R (392 punktów)
>>Poza tym, takie twierdzenie może wygłosić każdy. Wystarczy trochę zmienić i można nim udowadniać wszystko. Jest kompletnie puste.
>W jakiż to sposób przekonasz kogoś od dzieciństwa impregnowanego na wiedzę kiedy on przekonanym być nie chce? Toż wiara albo "wiara" nie jest mimo wszystko byle pierdółką, odrzucić nie jest łatwo, szczególnie kiedy środowisko niezupełnie temu sprzyja.
Ja jakoś odrzuciłem, i wystarczyła mi do tego jedna rozsądna osoba w moim środowisku.
Poza tym, to co napisałeś na górze nie jest argumentem.
Mógłby to wygłosić równie dobrze i teista, i deista, i njuejdżowiec.

>>Ja z reguły nie lubię marszy. Marsze zazwyczaj nic nie robią, za to maszerujący się narażają.
>Może i nic nie robią, ale brak jakiejkolwiek reakcji nic nie robi z całą pewnością.
Gdzie tu pisze o braku jakiejkolwiek reakcji?

>>I myślę, że nie da to takiego skutku, jaki opisałeś. Wystarczy spojrzeć na USA i jakiego skutku tam "marsze bezbożników" nie odnoszą.
>Możliwe, że nie da, nawet bardzo, ale czy nic nierobienie jest lepsze?
To mamy tylko dwie opcje: iść na marsz albo nic nie robić?

>>No, na pewno nie fideizm i bajania teologiczne. Dlatego też zawsze jak widzę słowo "Platon" czy "Arystoteles" obok słowa "filozof", to zbiera mi się na wymioty.
>Alboż to wina Platona czy Arystotelesa w jaki sposób zostali wykorzystani?
Same ich poglądy to czysty fideizm!
Platon wierzył w doskonałe idee, które miały istnieć i być wzorcami dla materii, a Arystoteles wierzył (co najśmieszniejsze), że obiekty o większej masie spadają szybciej.
Arystoteles sformułował także "argument z projektu" w jego najbardziej prymitywnej formie.

>Można by nazwać to "Marszem Świeckości" ale kto wie czy jeszcze gorszych skojarzeń by to nie wywołało.
Nie łapię.
25-06-2014 20:02 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ja jakoś odrzuciłem, i wystarczyła mi do tego jedna rozsądna osoba w moim środowisku.
Fajnie. Ale co z tego? Ty odrzuciłeś to wszyscy odrzucą?
>Poza tym, to co napisałeś na górze nie jest argumentem.
Ty za to masz argumenty nieodparte. Ty odrzuciłeś więc działa. Dziw więc, że w Polsce samych ateistów nie ma skoro odejście od wiary, przeciwstawienie się indoktrynacji to taki pikuś. Widać kraj pełen nierozsądnych ludzi, skoro do zmiany przekonań jedna wystarcza.
>Gdzie tu pisze o braku jakiejkolwiek reakcji?
Co więc proponujesz?
>To mamy tylko dwie opcje: iść na marsz albo nic nie robić?
Co proponujesz?
>Same ich poglądy to czysty fideizm!
I co z tego? Trzeba więc zabronić czytania ich dzieł?
>Platon wierzył w doskonałe idee, które miały istnieć i być wzorcami dla materii, a Arystoteles wierzył (co najśmieszniejsze), że obiekty o większej masie spadają szybciej.
>Arystoteles sformułował także "argument z projektu" w jego najbardziej prymitywnej formie.
Pomyślałeś może kiedyś, że oni w innych czasach pisali? Dla innej publiczności? Bez osiągnięć współczesnej nauki. W swoich czasach raczej za głupców uważani nie byli.
>Nie łapię.
Albo to jednemu oszołomowi świeckość mogłaby się skojarzyć z walką z kościołem czy komunizmem? Prokościelni praktycznie na pewno postaraliby się takie skojarzenia wywołać a owieczkom wiele nie trzeba.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365