Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polskie pszczoły nie mają źle

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
11-03-2017 19:27Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Polskie pszczoły nie mają źle
Ocena 5 na 5
Zima na przełomie roku 2012 i 2013 była dość surowa, co bardzo niekorzystnie odbiło się na kondycji pszczół w Polsce, gdzie wskaźniki śmiertelności pszczół w tym okresie znacznie wzrosły i należały, chwilowo, do najwyższych w Europie. Jednak już kolejna zima była znacznie łagodniejsza, co spowodowało, że różnice w wielkości wskaźników śmiertelności pszczół, jakie wówczas wystąpiły między poszczególnymi europejskimi krajami, w dużo mniejszej mierze zależne były od czynników klimatycznych. W bardziej wyrównanych warunkach śmiertelność pszczół w polskich pasiekach należała do najniższych na Starym Kontynencie. Obok Polski, najniższe wskaźniki śmiertelności pszczół, zarówno w okresie zimowym, jak i w następującym po nim sezonie aktywności tych owadów, zanotowano w Europie jeszcze na Litwie, w Niemczech, na Słowacji i Węgrzech oraz we Włoszech. Natomiast najgorzej wypadły w tym zestawieniu Francja i Belgia.



Dla polskiego pszczelarstwa jest to bardzo dobra wiadomość, ponieważ wyniki badań EPILOBEE, które pozwoliły dokonać tych porównań, wskazują jednoznacznie, że zmienną, która w istotnym stopniu wpływa na śmiertelność pszczół zimą i w następującym po niej sezonie, jest poziom kultury pszczelarstwa, jaki panuje w danym kraju.
Prawdziwymi pogromcami pszczół okazują się mało doświadczeni pszczelarze amatorzy, właściciele bardzo małych pasiek. Zajmują się oni hodowlą pszczół od najwyżej kilku lat, nie mając w tym kierunku odpowiedniego wykształcenia; nie podnoszą swoich kwalifikacji, na przykład - poprzez regularny udział w szkoleniach; nie należą również zazwyczaj do żadnej organizacji pszczelarskiej. Skutkiem tego tacy pszczelarze amatorzy bardzo często zaniedbują profilaktykę i wczesne rozpoznawanie chorób pszczół, między innymi - warrozy. Nie można się dziwić, że wśród należących do nich owadów poziom śmiertelności jest średnio dwa razy wyższy niż u owadów, które należą do pszczelarzy zajmujących się hodowlą pszczół bardziej profesjonalnie.
W przypadku pszczelarzy hobbystów wysokiej śmiertelności pszczół zimą towarzyszy równie wysoka śmiertelność owadów w następującym po zimie sezonie. Jest to kolejny dowód na to, że domorośli pszczelarze opiekują się swoimi pszczołami nieumiejętnie, i to niezależnie od pory roku.
Raportując wyniki badań, ich autorzy zwracają uwagę, że kondycja pszczół hodowanych przez pszczelarzy hobbystów jest po prostu gorsza, bo trapią je różne choroby, które w prowadzonych profesjonalnie hodowlach panują znacznie rzadziej.
Co uznano za oznakę profesjonalizmu pszczelarzy, tak sprzyjającego osiąganiu imponujących wskaźników przeżywalności pszczół w pasiekach?
Uzyskiwaniu najniższych wskaźników śmiertelności pszczół pomagały pszczelarzom: posiadanie odpowiednich kwalifikacji i stałe ich podnoszenie poprzez systematyczne dokształcanie się, przynależność do organizacji pszczelarskich, zajmowanie się pszczelarstwem od więcej niż pięciu lat. Najniższą śmiertelność pszczół odnotowano w pasiekach prowadzonych przez pszczelarzy w średnim wieku, właścicieli raczej dużych, ale mobilnych pasiek, zlokalizowanych na terenach obfitujących w rośliny miododajne lub przemieszczanych okresowo w te miejsca, co zapewnia pszczołom stały dostęp zróżnicowanego pokarmu w całym sezonie ich największej aktywności.
Ponadto, duże znaczenie dla przeżywalności owadów miała odpowiednia profilaktyka chorób pasożytniczych i bakteryjnych oraz umiejętne przygotowanie pszczół do zimowania.

dx.doi.org/10.1371/journal.pone.0172591
ec.europa.(*)als/bees/study_on_mortality_en
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Uzyskiwaniu najniższych wskaźników śmiertelności pszczół pomagały pszczelarzom: [...] zajmowanie się pszczelarstwem od więcej niż pięciu lat.
Pszczelarskich "krótkostażowców" niechby eliminowano koncesjami... Oczywiście tylko do czasu wystąpienia problemu śmiertelności pszczelarzy.

Wszystko co od tej chwili napiszesz może być wykorzystane przeciwko Tobie.
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Pszczelarskich "krótkostażowców" niechby eliminowano koncesjami... Oczywiście tylko do czasu wystąpienia problemu śmiertelności pszczelarzy.

Co jest trochę smutne, a na pewno - rozczarowujące dla posiadaczy idyllicznych wyobrażeń na temat zalet tradycyjnego pszczelarstwa na terenach rolnych i leśnych, niewielkie, stacjonarne pasieki, należące do gospodarzy w starszym wieku, zajmujących się pszczelarstwem dorywczo, są często bardzo zaniedbane, a śmiertelność pszczół - zimowa i sezonowa - jest w nich najwyższa. Każdy z nas na pewno przypomina sobie widok takich małych pasiek, złożonych z najwyżej kilku ulów, usytuowanych malowniczo przy jakimś sadku czy zagajniku. Jak wykazały wyniki badań EPILOBEE, pszczoły wcale nie mają się w takich pasiekach dobrze, bo nie są w nich odpowiednio zadbane, a w dodatku przez cały sezon muszą żerować na tym samym pokarmie, w pobliżu ula.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
DyktaFon (9281 punktów)
A to chyba żadne odkrycie, że amatorska działalność na ogół jest gorszej jakości, niż w pełni profesjonalna (bo amatorów nie stać na wszystko, na co stać zawodowców - szczególnie nie stać ich na gruntowną wiedzę). To podobnie, jak działalność hotelarska w porównaniu z agroturystyką Lub lekarze - hobbyści w porównaniu z zawodowymi lekarzami (choć niektórzy wolą znachorów...). I kolejny przykład: wielcy producenci żywności w porównaniu do producenta domowych przetworów Choć w szczegółach to może być różnie, bo ci wielcy, profesjonalni wiedzą co zrobić, aby z niższych kosztów uzyskać większy przychód - i wtedy jedzenie z dużych firm może być pod pewnymi względami gorsze, co jednak może nie przeszkadzać części konsumentów.

Ten świat jednak jest skomplikowany
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)

>Ten świat jednak jest skomplikowany

Swoją drogą - jeżeli ktoś sobie hoduje pszczoły amatorsko, nawet kosztem niższej przeżywalności tych owadów, która mu nie przeszkadza w kontynuowaniu jego hobby, to chyba nie ma w tym nic złego?
Jednak już gorzej, jeżeli jego ule stają się siedliskiem chorób pszczół, a taki hodowca amator nie podejmuje w porozumieniu z innymi pszczelarzami w okolicy, żadnych skoordynowanych działań, by ten problem ograniczyć.
Warto też wiedzieć, że są takie profile działalności pszczelarskiej, w których wysoką śmiertelność pszczół bierze się niejako w rachubę, na przykład - wychów matek pszczelich. A taką działalnością parają się właśnie często amatorsko posiadacze małych pasiek, o czym zresztą napomknięto w artykule z PLOS ONE.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki
Arminius (25555 punktów)monodieta szkodzi
"Najniższą śmiertelność pszczół odnotowano w pasiekach prowadzonych przez pszczelarzy w średnim wieku, właścicieli raczej dużych, ale mobilnych pasiek, zlokalizowanych na terenach obfitujących w rośliny miododajne lub przemieszczanych okresowo w te miejsca, co zapewnia pszczołom stały dostęp zróżnicowanego pokarmu w całym sezonie ich największej aktywności."

Przy czym owych mobilnych pasiek nie należy przemieszczać na obszary zajęte pod monokulturę. W USA dzieje się tak powszechnie - ponieważ tam pszczelarze zarabiają na zapylaniu przez pszczoły ogromnych połaci monokultury ( rzepak na przykład), a miód jest jedyniem bonusem dodatkowym. I powszechnie uważa się, iż taka monodieta wychodzi pszczołom bokiem - co jest jedną z przyczyn poważnego spadku liczby pasiek w USA. Na marginesie dodam, iż wielu pszczelarzy ( wspartych przez niektórych naukowców) uznaje prawdopodobieństwo negatywnego wplywu elektrosmogu na kondycję pszczół.
13-03-2017 16:17 
 Ocena 1 na 1
Alderyk Olrzyk (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: monodieta szkodzi

>Przy czym owych mobilnych pasiek nie należy przemieszczać na obszary zajęte pod monokulturę.

Po pierwsze, bardziej z polska mówimy nie o pasiekach "mobilnych", a o "wędrownych".
Po drugie, pszczelarstwo musi się nieuchronnie dostosowywać do zmian w kulturze rolnej. Jeszcze niedawno w Polsce nie brakowało na wsiach lipowych alei, leszczynowych żywopłotów, akacjowych nasadzeń, poletek obsianych gryką, wierzb nad ciekami wodnymi, a także łąkowych kwiatów, śródpolnych kęp i zarośli, obfitujących w rośliny miododajne. Tym wszystkim pszczoły dysponowały w promieniu kilometra, dwóch od pasieki. W realiach wielohektarowych upraw, pszczoły albo są skazane na głodowanie, albo na żerowanie na mało zróżnicowanym pożytku, który - z natury rzeczy - dostępny jest dla nich tylko przez ograniczony czas.

>W USA dzieje się tak powszechnie - ponieważ tam pszczelarze zarabiają na zapylaniu przez pszczoły ogromnych połaci monokultury (rzepak na przykład), a miód jest jedynie bonusem dodatkowym.

W podobny sposób do zapylania upraw wykorzystuje się też trzmiele.


"U nas, brat brata kocha, ale swoją drogą,
Poluje na okazyę, by go kopnąć nogą". - Mikołaj Biernacki

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365