>Zapraszam do dysputy na tytułowy temat. Jak wiadomo, wszyscy jesteśmy omylni i powinniśmy otwierać >się na krytykę
Jest taka zależność, że im więcej czasu poświęciło się na rozwój jakiegoś poglądu, tym silniejszy mechanizm obronny w zetknięciu z krytyką. To w sumie oczywiste, ale straszliwie irracjonalne.
To widać na przykładzie wielu paranoików, którzy całymi latami gromadzą fałszywe przesłanki na poparcie swoich urojeń, a gdy stają w obliczu druzgocącej krytyki, nie poddają swoich poglądów żadnej korekcji, bo to oznaczałoby bezsensowność ich pracy.
Podobnie jest z wiarą - trudno oczekiwać by dorosły człowiek, który kilkadziesiąt lat żył jako religijna osoba i zbudował wokół tego całą swoją osobowość, nagle poddał swój światopogląd logicznej i naukowej werfikacji. Musiałby się wtedy wyprzeć całego swojego życia.
Myślę, że do poglądów nie powinno się przywiązywać, bo to grozi intelektualną izolacją, jak w przypadku np użytkownika Okrągły, który tak przylgnął do swoich wymysłów, że i łomem nie rozdzielisz.
|