Mija setna rocznica przystąpienia USA do I wojny światowej. Podlinkownay artykuł traktuje o pięciu popularnych, uznanych za wiarygodne, poglądach dotyczących udziału USA w tym konflikcie - które zostały poddane sui generis rewizjonistycznej weryfikacji. Polecając zainteresowanym lekturę tekstu - nadmienię, iż w mojej ocenie, dwa zakwestionowane poglądy są wyjątkowo interesujące.
Po pierwsze wbrew podrecznikowym tezom, Czarnoskórzy nie zawsze odkładali na bok do czasu zakończenia wojny, rozwiązanie problemu dyskryminacji rasowej, formułując hasło: "Nie chcemy walczyć ( w posegregowanych rasowo oddzialach wojskowych) o demokrację za oceanem, skoro nie mamy jej w ojczyźnie". Szczególne wrażenie w tym wątku wywołuje info o buncie oddziału w Houston, latem 1917 r., kiedy to skutkiem konfliktu z miejscową policją - jego czarnoskórzy żołnierze wzięli odwet na miejscowej ludności, zabijając 15 Białych w formule linczu a rebours.
Drugi zaakcentowany wątek odnosi się do skali bojkotu obowiązkowego zaciągu do wojska. Obowiązująca teza głosi, iż przebiegał on gładko, a odsetek uchylających się od wezwania Wuja Sama nie był zbt duży. Tymczasem prawdziwa statystyka ukazuje trochę inne oblicze tego problemu. Z chwilą końca wojny ok. 3 mln powołanych do służby nie zgłosiło się do szeregów wojska. Z drugiej strony jednakże, owa dosyć szokująca liczba - odsetek dezerterow w czasie I wojny był w USA większy niż w czasie wojny wietnamskiej - być może traci na swej ostrości, jeżeli zważymy, iż wśród białej populacji USA, większość ludzi to potomkowie imigrantów niemieckich. Kwestia jak wyżej jest więc wielce względna i ocenna.
"Nearly all young men obeyed the new conscription law.There had been no draft since the Civil War, and most historians are impressed that, as G.J. Meyer puts it in a new book, “more than nine and a half million men registered” on the day in June 1917 when it was initiated; “it all went as smoothly as anyone could have hoped.” The Library of Congress history echoes that view: “Predictions of widespread disorder,” Wagner writes, “proved unfounded” as those men “signed up with Uncle Sam, cheered on by their fellow citizens.” It is easy to assume that young Americans rushed to obey the demand of James Montgomery Flagg’s iconic Uncle Sam poster: “I want you.”
But in fact, resistance to conscription was quite strong. By the end of the war, the ranks of noncooperators were stunningly large. Roughly 3 million eligible men never registered, in violation of the law — compared with the 24 million who did. And some 338,000 who did register either failed to obey an induction notice or deserted after they joined the ranks. The Justice Department was able to arrest only a small percentage of these lawbreakers. A large number of Mexican Americans and others slipped across the southern border, where prosecutors could not touch them. Altogether, a higher percentage of American men successfully resisted conscription during World War I than during the Vietnam War half a century later. "
www.washin(*)7-9e4f-09aa75d3ec57_story.html