 |
Ateista w katolickiej rodzinie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-04-2018 19:31 | TomekPL (5 punktów) | Ateista w katolickiej rodzinie
2 na 2 | Dzień dobry, Mam 19 lat. Żyję w dość pobożnej rodzinie na Podkarpaciu, tzw. "Polsce B". Mój tato pochodzi z małej wioski przez co dorastał w bardzo konserwatywnym otoczeniu, co, jak oczywiście mniemam skutkuje jego podejściem do mojego wychowania. Od dziecka mimo szczerej niechęci byłem zmuszany aby pójść do kościoła, a na święta - do spowiedzi. Gdzieś dwa lata temu straciłem całkowicie wiarę. Jest to składowa kilku czynników, w dużej mierze jednak otwarcia na filozofię, nauki ścisłe, a także brak "efektów" religii. Tak szedłem od teisty agnostyka po ateistę. Prosiłem moich rodziców o przerwę od wiary, bo mam jej dość, czuję, że potrzebuję chwili wytchnienia, być może to rozwiąże mój kryzys wiary. Nie dostałem jednak pozwolenia, usłyszałem "masz iść i koniec". Mówiłem rodzicom, że nie jestem dzieckiem i mam prawo do posiadania własnych poglądów, Ci jednak nie reagowali. Zapewne brzmi to głupio, ale jednak możliwością "nie pójścia" do kościoła jest dla mnie... Spacer z dziewczyną. Jednak czuję się strasznie głupio z tym, że okłamuję już od ponad roku rodziców. Słyszę, że póki jestem na ich utrzymaniu muszę chodzić. Naprawdę czy jest jakiś sposób, nie wiem schemat, na rozmowę z nimi, który przekona ich co do moich poglądów?
Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Dzień dobry, >Mam 19 lat. Żyję w dość pobożnej rodzinie na Podkarpaciu, tzw. "Polsce B". Mój tato pochodzi z małej >wioski przez co dorastał w bardzo konserwatywnym otoczeniu, co, jak oczywiście mniemam skutkuje jego >podejściem do mojego wychowania. Od dziecka mimo szczerej niechęci byłem zmuszany aby pójść do >kościoła, a na święta - do spowiedzi. Gdzieś dwa lata temu straciłem całkowicie wiarę. Jest to >składowa kilku czynników, w dużej mierze jednak otwarcia na filozofię, nauki ścisłe, a także brak >"efektów" religii. Tak szedłem od teisty agnostyka po ateistę. Prosiłem moich rodziców o przerwę od >wiary, bo mam jej dość, czuję, że potrzebuję chwili wytchnienia, być może to rozwiąże mój kryzys >wiary. Nie dostałem jednak pozwolenia, usłyszałem "masz iść i koniec". Mówiłem rodzicom, że nie >jestem dzieckiem i mam prawo do posiadania własnych poglądów, Ci jednak nie reagowali. Zapewne brzmi >to głupio, ale jednak możliwością "nie pójścia" do kościoła jest dla mnie... Spacer z dziewczyną. >Jednak czuję się strasznie głupio z tym, że okłamuję już od ponad roku rodziców. Słyszę, że póki >jestem na ich utrzymaniu muszę chodzić. Naprawdę czy jest jakiś sposób, nie wiem schemat, na rozmowę >z nimi, który przekona ich co do moich poglądów? >Pozdrawiam.
Temat oklepany, wyklepany, obgadany nie pierwszy raz na tym forum, więc się nie włączam, bo mnie nudzi.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | 2 na 2 Stefanowicz (2544 punktów) (zablokowany) | >Temat oklepany, wyklepany, obgadany nie pierwszy raz na tym forum, więc się nie włączam, bo mnie nudzi.
Włączyłeś się xD
|
|
 | 1 na 1 | AtomicB (26 punktów) |
>Temat oklepany, wyklepany, obgadany nie pierwszy raz na tym forum, więc się nie włączam, bo mnie nudzi.
To dlaczego w ogóle się wypowiadać, Wenancjuszu?
Co do bycia wychowywanym w konserwatywnej rodzinie to dopóki się mieszka z rodzicami, dopóty temat będzie bolesny dla obu stron. Twoi rodzice na pewno troszczą się o Ciebie, nawet jeśli nie powody ich zmartwień nie są uzasadnione z obiektywnego punktu widzenia. Życie nie pod każdym względem staje się łatwiejsze z wiekiem, ale pod względem światopoglądowym na pewno tak. Może to słaba pociecha, ale z czasem, kiedy się usamodzielnisz, będzie łatwiej. Kto wie, może nawet przyjdzie moment kiedy Twoi rodzice będą chcieli słuchać tego co masz w temacie religii do powiedzenia?
|
|
|  | | szarley (54911 punktów) | >>Temat oklepany, wyklepany, obgadany nie pierwszy raz na tym forum, więc się nie włączam, bo mnie nudzi. >To dlaczego w ogóle się wypowiadać, Wenancjuszu? >Twoi rodzice na pewno troszczą się o Ciebie, nawet jeśli nie powody ich zmartwień nie są uzasadnione z obiektywnego punktu widzenia.
Na ile znam Wenancjusza, to zapewne jego rodzice bardzo się o niego troszczą
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| |  | | AtomicB (26 punktów) |
>Na ile znam Wenancjusza, to zapewne jego rodzice bardzo się o niego troszczą >
Mam nadzieję, że o niego również się troszczą. Ludzie wychowani przez troskliwych rodziców mają generalnie lepiej.
|
|
| | |  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) | > >Na ile znam Wenancjusza, to zapewne jego rodzice bardzo się o niego troszczą> >> Mam nadzieję, że o niego również się troszczą. Ludzie wychowani przez troskliwych rodziców mają generalnie lepiej.Może tak odrobina sztuki czytania: Wenancjusz: www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,28868Emeryt. Były gł.energetyk, gł.mechanik, z-ca ds. technicznych, prac. cywilny wojska. Płeć: Mężczyzna Wiek: 70 lat Doprawdy sądzisz, że mężczyzna w tym wieku nadal potrzebuje troskliwej opieki rodziców?
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
| finerbijk (17282 punktów) | > Dzień dobry,> Mam 19 lat. Żyję w dość pobożnej rodzinie na Podkarpaciu, tzw. "Polsce B". Mój tato pochodzi z małej wioski przez co dorastał w bardzo konserwatywnym otoczeniu, co, jak oczywiście mniemam skutkuje jego podejściem do mojego wychowania.Nie tak źle Cię wychował, skoro zaczynasz od 'dzień dobry'  Niektórych nawet na to nie stać. Reszta przyjdzie z czasem, kiedy musimy się sami wychowywać, a to znacznie większa sztuka.
|
|
 | | TomekPL (5 punktów) | Szczerze mówiąc jestem wdzięczny mu za to surowe wychowanie. O ile wcześniej, ot jeszcze czasy gimnazjum bardzo miałem mu to za złe, tak teraz widzę, że rodziny, w których dzieci sterują rodzicami są znacznie gorsze.
|
|
|  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Szczerze mówiąc jestem wdzięczny mu za to surowe wychowanie. O ile wcześniej, ot jeszcze czasy gimnazjum bardzo miałem mu to za złe, tak teraz widzę, że rodziny, w których dzieci sterują rodzicami są znacznie gorsze. Rodziny, w których rodzice niszczą osobowość dzieci są znacznie lepsze?
Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
|  | 1 na 1 | TyDraniu (6569 punktów) | >Szczerze mówiąc jestem wdzięczny mu za to surowe wychowanie.
Wychowanie nie musi i nie powinno być surowe. Rola ojca nie sprowadza się do roli klawisza w poprawczaku. Wystarczy, że będzie wymagający i jednocześnie wspomagający. Powinien być dla dziecka autorytetem, ale niekoniecznie autorytarnym.
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | Podobno jest kilka schematów, jednak nie słyszałem o tym, żeby którykolwiek działał. Podobno długie, powolne przekonywanie, tj. zasypywanie faktami, o ewolucji, powstaniu wszechświata, genezie religii, ciemnych kartach kościoła może zadziałać. Może. Podobno.
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Podobno jest kilka schematów, jednak nie słyszałem o tym, żeby którykolwiek działał. Podobno długie, powolne przekonywanie, tj. zasypywanie faktami, o ewolucji, powstaniu wszechświata, genezie religii, ciemnych kartach kościoła może zadziałać. Może. Podobno. Nie trzeba wiele mówić, a nawet nie należy, bo na przeciętnych ludzi działa sama "codzienność z ateistą"; mając niewierzącego na co dzień nie sposób do weryfikowania swojego stosunku do religii nie wracać. Wyjątkiem są osoby, które swoje status quo zbudowały w oparciu o jakąś aktywność w parafii.
Cza być oszczędnym.
|
|
| Duch Prawdy (14787 punktów) | >a także brak "efektów" religii. Zostałeś wychowany w fałszywej religii, więc nie widzisz "efektów" religii. Jakich chciałbyś "efektów" religii? >Tak szedłem od teisty agnostyka po ateistę. Schematyczna droga wychodzących z fałszywych religii, którzy nie poznali religii i z jednej ślepoty popadli w inną. >"masz iść i koniec". >Jednak czuję się strasznie głupio z tym, że okłamuję już od ponad roku rodziców. To oni powinni się czuć głupio, że zmuszają Ciebie. Wiara to nie przymus, a człowiek to nie marionetka. >Słyszę, że póki jestem na ich utrzymaniu muszę chodzić. Naprawdę czy jest jakiś sposób, nie wiem schemat, na rozmowę z nimi, który przekona ich co do moich poglądów? "Śpiących" nie przekonasz, musieliby się moralnie obudzić, a z tego co piszesz niestety wnioskuję, że Twój tato się nie przebudzi.
Duch Prawdy... młode wino... aka człowiek trzeciego sortu...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| mazdaahura (22 punktów) | Ja spotkałem kiedyś w USA ateistów, którzy chodzą do Kościoła bo wychowali się w ateistycznych rodzinach, w których wiara, jest traktowana tak właśnie jak w twojej nie-wiara. Trochę to zabawne, bo okazuje się, że ateistyczni nastolatkowie potrafią, posuwac się aż do chodzenia do Kościoła, żeby pokazać "starym" swoją niezależność podobnie jak w naszej kulturze, nastolatkowie, postanawiaja NIE chodzic do Kościoła żeby pokazać starym, swoją niezależność. Co kraj to obyczaj
|
|
-1 na 1 | Morgotheron (42 punktów) | >Dzień dobry, >Mam 19 lat. Żyję w dość pobożnej rodzinie na Podkarpaciu, tzw. "Polsce B". Mój tato pochodzi z małej >wioski przez co dorastał w bardzo konserwatywnym otoczeniu, co, jak oczywiście mniemam skutkuje jego >podejściem do mojego wychowania. Od dziecka mimo szczerej niechęci byłem zmuszany aby pójść do >kościoła, a na święta - do spowiedzi. Gdzieś dwa lata temu straciłem całkowicie wiarę. Jest to >składowa kilku czynników, w dużej mierze jednak otwarcia na filozofię, nauki ścisłe, a także brak >"efektów" religii. Tak szedłem od teisty agnostyka po ateistę. Prosiłem moich rodziców o przerwę od >wiary, bo mam jej dość, czuję, że potrzebuję chwili wytchnienia, być może to rozwiąże mój kryzys >wiary. Nie dostałem jednak pozwolenia, usłyszałem "masz iść i koniec". Mówiłem rodzicom, że nie >jestem dzieckiem i mam prawo do posiadania własnych poglądów, Ci jednak nie reagowali. Zapewne brzmi >to głupio, ale jednak możliwością "nie pójścia" do kościoła jest dla mnie... Spacer z dziewczyną. >Jednak czuję się strasznie głupio z tym, że okłamuję już od ponad roku rodziców. Słyszę, że póki >jestem na ich utrzymaniu muszę chodzić. Naprawdę czy jest jakiś sposób, nie wiem schemat, na rozmowę >z nimi, który przekona ich co do moich poglądów? >Pozdrawiam. Potrzebna ci niezależność finansowa. Lata indoktrynacji zrobiły swoje. Nawet jeśli przekonałbyś ich, to oni i tak oszukiwaliby siebie i szukali wymówek, ponieważ baliby się opinii otoczenia (sąsiadów, rodziny, znajomych). Mógłby spotkać ich ostracyzm.
W sumie dobrze, że zostaną przy swojej wierze. Wolę żeby w Polsce chrześcijaństwo miało swój duży udział, a nie lewacka propaganda - gender, multikulti, socjalizm, polityczna poprawność i tego typy syfy. Szkoda, że tylko Kościół staje się coraz bardziej lewacki, dzieki papieżowi Franciszkowi, no ale trudno.
|
|
| farmer (22440 punktów) | > Naprawdę czy jest jakiś sposób, nie wiem schemat, na rozmowę >z nimi, który przekona ich co do moich poglądów?
I tak i nie.
Jak powiesz że jesteś ateistą to wiesz...wikipedia...Ateizm - brak wiary w istnienie bogów. I się zacznie. Od biedy zostaniesz wierzącym w ateizm. Wg. mnie najlepiej nie twórz sztucznych wartości jak ateizm.
Wyobraź sobie taką sytuacje.
No to jesteś ateistą? Nie. To? To co? No kim jesteś? Jak to kim? Jestem sobie....no. Czyli jesteś ateistą. Nie. Jak to. Jak nie wierzysz to jesteś ateistą. Nie. Nie nie wierze i nie jestem ateistą. Ale wikipedia....nie rozumiem.
Tymczasem zapomnij o takich rozmowach i czy będziesz ateista czy nie. Może to brutalne ale skup się na dziewczynie. Bo jeśli ona okaże się wierząca to będziesz w równie trudnej sytuacji jak nie gorszej. Bo tu masz w sumie dość jasno. Jeśli jesteś na garnuszku to czekaj cierpliwie. Jak nie to decyzja należy do Ciebie.
Przerabiałem to. Może trochę później. . Ale jakoś idzie.
|
|
 | | TomekPL (5 punktów) | Na szczęście dziewczyna jest deistą i również nie chodzi do kościoła. Jednak jej rodzice są pod tym względem znacznie bardziej wyrozumiali.
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | >Na szczęście dziewczyna jest deistą i również nie chodzi do kościoła. Jednak jej rodzice są pod tym względem znacznie bardziej wyrozumiali.
Czyli....teoretycznie jesteś "ustawiony". Może ten (no cóż...ale lepsze to) deizm to jakaś akrobatyka na krawędzi i nigdy nie wiesz ale rozumiem że wszelkie rytuały zwane dalej kompromisami masz z głowy. Ślub chrzest komunia Ci odpada. Potem religia w szkole itd.
Nie zrozum mnie źle. Było wiele pytań typu wierzący nie wierząca i na odwrót. Było wiele tego pytań ja a moi rodzice. Nie ma "klucza" zwłaszcza że wiele osób "budzi" się w trakcie trwania związku, wiele osób ukrywa się, dużo jest biernych którzy nie chcą rozwalać życia więc trawią sytuację.
Wiele osób ma obawy jak rodzice przyjmą informację że to ich do grobu wpędzi. To jest problem.
Jakiś sposób to....odległość.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|