No była to współpraca. Kontekstem jest także in vitro. Cytat z książki Vivienne Parry "Cała prawda o hormonach", 2005 rok, str 178:
"Hormony, które u niektórych kobiet występują w nadmiarze, mogą być jednak ratunkiem dla innych. Ponieważ mocz kobiet po menopauzie zawiera tak duże ilości hormonu folikulotropowego (FSH), stanowi on jedno z najlepszych źródeł pozyskiwania tej substancji służącej do wywołania owulacji w leczeniu niepłodności metodą zapłodnienia in vitro (IVF). Dlatego firmy farmaceutyczne zbierały mocz mniszek z zakonów w okolicach Watykanu. W podziękowaniu za usługę zakonnicom przekazywano niewielkie datki, a opłata za mocz wędrowała do Kościoła katolickiego, który przecież potępiał sztuczne zapłodnienie. Zapotrzebowanie na FSH było tak duże, że firmy zwiększyły teren działania i zbierały mocz również w zakonach Europy Wschodniej. Kiedy rozpoczęto produkcję hormonu folikulotropowego za pomocą metod inżynierii genetycznej, zapotrzebowanie na mocz pozyskiwany od zakonnic po menopauzie gwałtownie spadło. Jednak FSH pochodzący z moczu jest nadal dostępny i co więcej, jest znacznie tańszy niż produkowany metodą rekombinacji. Koncerny farmaceutyczne z dużą ostrożnością wybierają miejsca, w których zbierają materiał do jego wytwarzania, choć najprawdopodobniej w większości pochodzi on z Ameryki Południowej, być może nawet od mniszek."
Pewnie weszli w to jako projekt dotyczący poprawy płodności, a później okazało się, że służy to także sztucznym metodom zaplodnienia czy jak podajesz regulacji prokreacji.
|