 |
Bez wiary nie znaczy perfidny Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-12-2018 11:59 | Arminius (25555 punktów) | Bez wiary nie znaczy perfidny
2 na 2 | Przed Vaticanum II w trakcie obrzędów wielkopiątkowych w kościele katolickim odmawiano modlitwę, w której pojawiał się zwrot "oremus et pro perfidis Judeis" ("módlmy się także za Żydów" bez wiary). Fraza owa była prowerbialną solą w oku wielu Żydów - którzy zabiegali o usunięcie z niej słowa "perfidis". Pod koniec pontyfikatu Piusa XII, jeden z nich, Jules Marx Isaac - wpływowy Żyd francuski, nomen omen kryptomarksista i fartuszek noszący, uzyskał nawet widzenie u papieża, na którym przedłożył mu postulat jak wyżej. Spotkał się z odmową - bowiem Pius XII skonstatował, iż słowo "perfidis" oznacza "bez wiary" - i jako takie oddaje akuratnie stan rzeczy, gdyż Żydzi z punktu widzenia wiary katolickiej są poza nią - i w żadnym wypadku nie należy go mylić ze słowem "perfidious" ("perfidny") - o wydźwięku zdecydowanie pejoratywnym. Ostatecznie, za pontyfikatu Jana XXIII, postulatowi Isaaka stało się zadość. A fraza jak wyżej zacytowana z modlitwy wielkopiątkowej zaczęła być tak przez Żydów jak i stronę kościelną przedstawiana w zniekształcony sposób - z wyakcentowaniem słowa "perfidny", najpewniej w celu uzasadnienia cenzuralnego cięcia w liturgii. pl.wikiped(*)Oremus_et_pro_perfidis_Judaeis | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| R.Brzeziński robbo (-281 punktów) |
Izraelitom można zarzucić wiele,gdy się chce,i niewiele,gdy nie trzeba. Niemniej większości z nich "nie brak wiary". Tej nie wyrażają w stosunku do "założyciela chrześcijaństwa" C.H.Dodd Nie brakuje jej im jednak w stosunku do "stworzyciela nieba i ziemi". Przy czym tak naprawdę tytuł ,nieco mnie zmylił. Przypuszczałem,że będzie o "zepsuciu" niewierzących. O ich nieetycznym zachowaniu,i o tym,że tak być nie musi,i wielokrotnie nie jest. Prawda jest odwrotna. To wierzący w naszych czasach żyją tak ,jakby nie wierzyli,czy nie istniał stwórca. Nawet w naszej społeczności" "świadków" mamy z tym problem. Jeszcze niewielki,niemniej poszerzający swoje kręgi. Na szczęście "potępiany". To znaczy nieakceptowany,nietolerowany.
Jak zauważył David Pawson: "żyjemy w czasach ,gdy styl życia,świętość i posłuszeństwo stwórcy u ludzi wierzących nie różni się znacząco od postawy tych,którzy żyją poza zorganizowaną społecznością wierzących". To sprawia,że jako wierzący "potrzebujemy zrewidowania swoich wzorców". My na swoich chrześcijańskich zebraniach "w salach królestwa" rewidujemy swoje poglądy z "pozycji" natchnionego słowa. Niestety obecnie większość wierzących,żyje tak,jakby stwórca nie istniał,a na pewno nie ma znaczenia w życiu wielu.
Tylko,że temat jest o zarzucanej żydom [w przeszłości szczególnie]niewierze,z powodu ich nie akceptacji naszego zbawiciela,w którym nie dostrzegli obiecanego pomazańca. Przy czym w obliczu "ekumenizmu" tego typu wypowiedzi występują rzadko,a nawet z zasady już nie. Obecnie w duchu ekumenizmu,wierzący przynajmniej "na papierze" idą : "W stronę jedności",jak brzmi książka konwertyty Gregory Baumana,żyda ,który przeszedł na katolicyzm.
|
|
 | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | tytułem dygresji | >To wierzący w naszych czasach żyją tak ,jakby nie wierzyli,czy nie istniał stwórca. >Nawet w naszej społeczności" "świadków" mamy z tym problem. >Jeszcze niewielki,niemniej poszerzający swoje kręgi. >Na szczęście "potępiany". To znaczy nieakceptowany,nietolerowany.
Dlaczego ten element "niewierzenia"" jest tak bardzo istotny?? Jeżeli dany człek żyje zgodnie z normami dekalogu - to kwestia jego wiary/niewiary nie powinna odgrywać aż tak istotnej roi przy jego klasyfikowaniu??? A jeżeli zapyta się mnie Pan dlaczego tak uważam, to odpowiem, iż wynikałoby to z mojego respektu dla istoty boskiej (gdybym uznawał jej istnienie). Można bowiem z powodzeniem zakładać, iż bóg nowotestamentowy ( to ważne podkreślenie) - widząc człeka który postępuje według kanonów przez niego nakreślonych, a nie uznający jego istnienia - jako dobrotliwy przecież ojciec kochający swe dzieci, wybaczy mu to przewinienie i nie skaże na piekło....gehenny/niebytu?
Tytułem dygresji: domniemywam, iż jest Pan Świadkiem Jehowy? Jeżeli tak - proszę mi odpowiedzieć na pytanie, jak w chwili obecnej Wasz kościół radzi sobie z problemem pokolenia, które pamiętając rok 1914 "ma doczekać wypełnienia się obietnicy bożej"? Bo ludzi ci - zakładając iż urodzili się w roku 1912 - żeby pamiętać rok 1914 musieli mieć te dwa lata - w chwili obecnej mają 106 lat, czyli zważywszy na przeciętną, globalną długość życia - pokolenie to dawno już nie istnieje.
|
|
|  | | R.Brzeziński robbo (-281 punktów) | Odp: tytułem dygresji |
> Nie to jest tematem dyskusji,ale odpowiem,jak to widzę. Nie jestem niczyim sędzią ,nie mam na to przyzwolenia,itd.i nie wydaję wyroków skazujących na... Niemniej wiem,że w nowotestamentowych listach jest przestroga przed odrzuceniem stwórcy i zagrożeniach,które z tego wynikają,wynikną. Jeżeli idzie o pokolenie,które pamięta pierwszą wojnę,tj ."wielką wojnę",to uczymy,że to pokolenie zazębia się o pewne pokolenia,które żyły z członkami tego,które było bezpośrednimi świadkami tamtych wydarzeń,czy czasu. Przy czym ja z pewnych powodów zawsze tak to rozumiałem. z tej prostej przyczyny,że tak jest. Z ilustruję to przykładem. Wyobraźmy sobie,że pana ojciec opowiada coś panu z życia swojego ojca. Wydaje się to jednak panu nieprawdopodobne. Ojciec mówi idź do dziadka i sam go o to zapytaj. I tak pan czyni. Idzie osobiście zweryfikować to opowiadanie. Przy innej okazji opowiada pan to swojemu wnukowi. Ewentualnie jego ojciec,to jest pana syn mówi to swojemu dziecku. I ponownie można powiedzieć idź do pradziadka,niech ci sam to opowie. I jeżeli jeszcze żyje to tak zrobi. To te zazębiające się pokolenia,których członkowie,żyli w tym samym czasie ,co człowiek,który był świadkiem wielkiej wojny. Tylko,że następne i następne pokolenie,już nie należy do tego,które może pozwolić sobie na osobisty kontakt z żyjącym,który doświadczył to o czym opowiedział itd.
Jest to dla mnie oczywiste,tak to pokolenie to "ogół współcześnie żyjących sobie ludzi". Tak naprawdę w pewnym stopniu naświetlił mi to ks.dr.S.Kowalski,który w przypisie do Mat.24:36 odnośnie do "to pokolenie",napisał,że odnosi się do w s p ó ł c z e s n y c h mu ludzi,którzy dożyją jeszcze zburzenia stolicy żydowskiej. A w tym mu współczesnych zawsze widziałem starców i dzieci,z których ci pierwsi zejdą szybko ze świata,ci drudzy nie.
|
|
| |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | reinterpretacja? | >Jeżeli idzie o pokolenie,które pamięta pierwszą wojnę,tj ."wielką wojnę",to uczymy,że to >pokolenie zazębia się o............................................
Wyjaśnienie jak wyżej nie jest zbyt przejrzyste. Natomiast to co głosił mój bardzo dobry przyjaciel - Świadek Jehowy w latach 80 - tych zeszłego wieku było i proste i przejrzyste w przekazie. Twierdził on bowiem - w oparciu o doktrynę ŚJ - N którą się powoływał ( "Strażnica", Przebudźcie się"), iż pokolenie roku 1914 doczeka się Armagedonu. Debaty miedzy nami sprowadzały się do tego czy , primo chodzi o ludzi urodzonych w 1914 roku, czy pamiętających rok 1914 - bo to jest pewna różnica, która ma znaczenie w kontekście naszego drugiego sporu to jest o to, czy chodzi o przeciętne życie pokolenia czy ostatniego człeka z tego pokolenia.?
Pana wyjaśnienie sugeruje, iż Świadkowie Jehowy w bardzo istotny sposób przeinterpretowali swój pogląd na ten temat. Czy aby przypadkiem nie jest tak, że jak fakty na ziemi nie zgadzają się z prognozą biblijną - to modyfikujemy/reinterpretujemy wykładnię biblijną - aby zniwelować dysonas???
|
|
| | |  | | R.Brzeziński robbo (-281 punktów) | Odp: reinterpretacja? |
To życie zweryfikowało przypuszczenia i tyle. Nasze związane z nim oczekiwania okazało się być inne niż nasze o nim wyobrażenia [to jest pokoleniu]. Niemniej samo w sobie nie przemawia to przeciw nam. To znaczy :to pragnienie jego przyjścia ,powrotu,zaingerowania itd. W Heb.9:27 czytamy: Czytamy tam,że naz zbawiciel "jeden raz ofiarował się ,aby wziąć na siebie grzechy wielu.Ukaże się po raz drugi już nie w związku z grzechem,ale dla zbawienia t y c h,którzy pilnie go wyczekują". Na pewno należymy do tych,którzy "p i l n i e go wyczekują". To pewne.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Arminius (25555 punktów) | posiew wątpliwości? | >To życie zweryfikowało przypuszczenia i tyle. >Nasze związane z nim oczekiwania okazało się być inne niż nasze o nim wyobrażenia [to jest >pokoleniu]. >Niemniej samo w sobie nie przemawia to przeciw nam. >To znaczy :to pragnienie jego przyjścia ,powrotu,zaingerowania itd. >W Heb.9:27 czytamy: >Czytamy tam,że naz zbawiciel "jeden raz ofiarował się ,aby wziąć na siebie grzechy wielu.Ukaże >się po raz drugi już nie w związku z grzechem,ale dla zbawienia t y c h,którzy pilnie go >wyczekują". >Na pewno należymy do tych,którzy "p i l n i e go wyczekują". >To pewne.
Czyli jednak błędnie odczytaliście/zinterpretowaliście słowo boże. A skoro tak, to jaka jest pewność, iż w przypadku pozostałych twierdzeń - elementów waszej doktryny - nie zachodzi pomyłka??? Na marginesie, jeżeli bóg jest bytem wszechdoskonałym i wszechmogącym - to jego przekaz/słowo boże winno być nie budzące jakichkolwiek wątpliwości. Wątpliwości może wzbudzać tylko przekaz ludzki.
|
|
| | | | |  | | R.Brzeziński robbo (-281 punktów) | Odp: posiew wątpliwości? |
Tylko,że interpretacja proroctwa,jego wykładnia ,to w pewnym sensie "przekaz ludzki". Nie piszemy pod "natchnieniem". Nie posiadamy "daru proroctwa",profetyzmu. Zresztą w Heb.1:1 jest mowa,że stwórca w przeszłości przemawiał na różne sposoby przez proroków. Potem przemówił przez syna i tyle.
W natchnionym słowie znajdujemy proroctwa,i to one stanowią "materiał do zbadania". Osiągnięcie pewności nie jest łatwe,jak nigdzie u nikogo. A przypisywanie stwórcy wątpliwości nie jest słuszne. Wygląda na to,że pomimo wszystko nie zwątpił w człowieka.
Tylko,że natchnione słowo zawiera proroctwa i pewnie nie po to,żeby się nigdy nad nimi nie zastanowić. Nie po to,żeby miały nie mieć żadnego znaczenia. Tak naprawdę trudno oczekiwać od kogokolwiek,żeby jego wszystkie interpretacje eschatologiczne wypełniły się zupełnie. Tylko prorok miałby taką pewność. A jak napisałem nie mamy takich zdolności. Jak pisał W.S.LaSor: "Niezłomną regułą interpretacji proroctw jest to,że proroctwo staje się zupełnie jasne dopiero,gdy się wypełni".
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Arminius (25555 punktów) | w chwili powstania | >Niezłomną regułą interpretacji proroctw jest to,że proroctwo staje się zupełnie jasne >dopiero,gdy się wypełni"
Treść i przesłanie proroctwa będącego słowem bożym - winne być zupełnie jasne już w chwili jego napisania. Inaczej bóg nie ma przymiotu wszechdoskonałego i wszechmogącego.
|
|
| | | | | | |  | | R.Brzeziński robbo (-281 punktów) | Odp: w chwili powstania |
Nie jest tak jak mówisz. I tak w Apokalipsie,która jest księgą proroczą ,co wynika z jej o sobie świadectwa jest tego dowód. Czytamy tam: "Objawienie...aby zapowiedzieć,co ma się stać" Apok.1:1 Tylko jak? ...jak dalej czytamy: "oznajmił wszystko,za pomocą specjalnych znaków". Tak to widzę,że nie wiesz,jak jest w istocie,chociaż masz prawo myśleć ,jak napisałeś. A to,iż w istocie: "niezłomną regułą interpretacji proroctw jest to,że proroctwo staje się zupełnie jasne dopiero,gdy się spełni" potwierdza wypowiedź z Jana 14:29 "Teraz wam to mówię,zanim to nastąpi,abyście uwierzyli, k i e d y to się stanie". Podobnie czytamy w Jana 13:19 "Mówię wam teraz,zanim się to stanie,abyście gdy to się stanie uwierzyli...".
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Arminius (25555 punktów) | przymioty konieczne | >Tak to widzę,że nie wiesz,jak jest w istocie,chociaż masz prawo myśleć ,jak napisałeś.
Podsumujmy więc w protokole rozbieżności. Ja twierdzę, że jeżeli jest zapis boży/proroctwo, które jest interpretowane różnie przez poszczególnych ludzi/grupy religijne (albo różnie przea tę samą grupę ale w innych odcinkach czasowych) - to jest to mocny dowód na to, iż albo - de facto - nie jest to słowo boże, tylko przekaz ludzki. Albo bóg nie jest istotą wszechdoskonałą, wszechmogącą i wszechmądrą. Oczywiscie z tego ostatniego załozenia wynika, iż go nie ma - bo bóg musi bezwzględnie mieć przymioty jak wyliczone.
|
|
| | | | | | | | |  | | R.Brzeziński robbo (-281 punktów) | Odp: przymioty konieczne |
Tylko,że to co napisałeś nie rozwiązuje istoty dyskusji,nie ma więc mowy o "podsumowaniu". Napiszmy,że coś zapowiedziałeś,ale w swojej zapowiedzi,nie napisałeś tego w sposób oczywisty tylko obrazowy. Użyłeś "specjalnych znaków".Apok.1:1-2 Wiesz,że nie wszyscy to zrozumieją,co nie przeczy temu,że ci,którzy umieją to odczytać tak. To tak jak z "kodem". Niezrozumiały do czasu rozszyfrowania. Poznanie kodu pozwala poznać sens wypowiedzi. I istnieje publikacja,nie nasza "świadków",której tytuł brzmi "Kod Apokalipsy"Jacques B.Doukhan Podaję to jako przykład. Przepowiednia dotyczy przepowiedzianych czasów. My musimy odkryć czego i co ujawnia. Ewentualnie przepowiadała to,co zrozumieliśmy,i wiemy ,że życie potwierdziło jej słuszność. Jej potwierdzenie uzasadnia wiarę w inne. W objawieniu idzie o to,że stwórca przez...pokazał swoim sługom,co ma się stać . To objawienie ma swoje zadanie i skutki. "Błogosławiony ten,kto odczytuje ,i ci,którzy słuchają słów tego proroctwa ,i zachowują to,co jest w nim napisane" Apok.1:3 "Zapisz więc to,co zobaczyłeś i to co jest, i to,co ma potem nastąpić" wer.19 A więc przez to i to co się stanie na pewno. A trud zrozumienia nie świadczy przeciw istnieniu przepowiedni,i stwórcy,który "pokazał swoim sługom co ma się stać wkrótce". Idziesz na niedozwolone skróty,nie patrząc się na to co jest, i jakie jest. A wnioski przez ciebie wysunięte to zbyt daleko idące wnioski,które zdradzają twoje odgórnie przyjmowane stanowisko wbrew wszystkiemu ,co przemawia przeciw niemu. Niestety.
|
|
| Zetetyk (552 punktów) | Odp: Bez wiary nie znaczy perfidny | >Przed Vaticanum II w trakcie obrzędów wielkopiątkowych w kościele katolickim odmawiano modlitwę, w >której pojawiał się zwrot "oremus et pro perfidis Judeis" ("módlmy się także za Żydów" bez wiary). ny sposób - z wyakcentowaniem słowa "perfidny", najpewniej w celu >uzasadnienia cenzuralnego cięcia w liturgii.
Błąd. Powinno być , " módlmy się TAKŻE za Żydów, których zabiliśmy w wyniku błędów lub zmyślonej wiary naszej ( katolickiej )" Papiestwo raczej powinno prosić o przebaczenie od Żydów...a laikat i tak na to pójdzie,w religijnych "modlitewnych zebraniach". Pójdzie na to, ponieważ nie rozumieją oni , iż antyjudaizm był od samego początku i nigdy się nie skończył. I najpewniej nie zrozumieją....
Z drugiej strony, uważam, można modlić się za każdą bzdurę, ponieważ nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Pompatyczny nonsens jak " modlitwa o Żydów bez wiary" czy " modlitwa o nawrócenie niewierzących Żydów na katolicyzm". Czy może " za dobrą śmierć dla niewierzących Żydów" ( i wierzących zresztą też a może w szczególności? )
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|