Oczywiście zgadzam się, że przedmioty (nie bójmy się tego słowa) zagrabione przez "archeologów", konkwistadorów, łowców skarbów czy innych podejrzanych typków, powinny w miarę możliwości wracać do miejsc swojego pochodzenia. O ile nie bałabym się zwracać dóbr kultury do krajów takich jak Egipt, Peru czy Indie, bo wiem, że państwa te bardzo dbają o swoje zabytki, o tyle zwracanie czegokolwiek do krajów, w których nie szanuje się materialnych przejawów szeroko pojętej twórczości ludzkiej, byłoby przejawem wielkiej niefrasobliwości. Jesli istnieje choćby niewielkie niebezpieczeństwo, że zabytki, które przetrwały tysiące lat mogłyby zostać zniszczone z powodów ideologicznych, z powodu braku możliwości ich odpowiedniego przechowywania i konserwacji (w tym przypadku oczywiście istnieje możliwość międzynarodowej pomocy w stworzeniu niezbędnych warunków), czy sprzedane prywatnym kolekcjonerom z chęci zysku, to po prostu nie należy ich oddawać. Pomimo, że wszelkie wytwory kultury zawsze przypisane są do konkretnego miejsca, konkretnej cywilizacji i najlepiej prezentują się w swoim naturalnym kontekście, to uważam, że w chwili obecnej należą do całej ludzkości i wszyscy mieszkańcy świata mają takie prawo do korzystania z nich i taki sam obowiązek ich chronienia.
|