Julian Tuwim
Do Boga
Boże! Choć oni wszystko ustalą i ujmą, Scalą i w stal zakują w kuźniach swej potęgi, Ty dalej będziesz falą przetaczał się bujną W umiłowanym sercu płochego włóczęgi.
Tam jest ojczyzna twoja i kraj lat dziecinnych, Pierwszy uśmiech stworzenia i sen kołyszący, Tam, Ojcze Radosnego, w strunach złotopłynnych Kulką pluska się w trzciny uplątane słońce.
Gdy oni, samozwańcy twojego imienia, W megafony wrykują zwycięskie ustawy, Ty - aromat urody, płomień niebieskawy - Władasz, nieprzejednany, potopem istnienia.
I kiedy grzmocą burzą metalowych kopyt W trakt, ubity ciężarem bluźnierstwa i pychy, Przyświadczasz chrzęstem owsów i wietrzykiem cichym Temu, co śpi, nurzając w horyzoncie stopy.
Temu, co ptaki budzi wołaniem przezsennem, Wiosny ziemskie przynagla miłosną namową, I zmyka, tchórz uroczy, w zagajniki ciemne Z krążkiem jasnej twej łaski nad szaloną głową. . . ...i zmyka, tchórz uroczy, w zagajniki ciemne z krążkiem jasnej twej łaski nad szaloną głową...
|