Racjonalista - Strona głównaDo treści
Cywilizacja drożdży, pleśni i bakterii ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
20-06-2005 10:33Grzegorz (2117 punktów)Cywilizacja drożdży, pleśni i bakterii ?
Zakładam ten nowy watek mimo, iż nawiązuje on do istniejących wypowiedzi w:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,22597
czynię tak bo odnoszę się do kwestii zupełnie pobocznej, która luźno tylko nawiązuje do tematu głównego. Otóż zastanowiło mnie takie stwierdzenie:
@bsynt
> Gdzieś wyczytałem, że Lem zauważył, że obserwator z zewnątrz (np jakiś kosmita) obserwujacy nasze wybuchy jądrowe i stosujacy powyższą zasadę mógłby je wytłumaczyć przyczynami naturalnymi
wyjaśnienie - chodzi o zasadę "brzytwy ockhama"
Co mnie zdziwiło to konsekwencja z jaką teza kosmity (działalność ludzkiej cywilizacji) traktowana jest za błędną:
VOlrath
>To zależy od dokładności poznania.
>Istot rozumnych jako wyjaśnienia nie potrzebowałby dopóki patrzyłby z bardzo małą dokładnością oraz dopóki miałby naturalne wyjaśnienie.
>Gdyby wysłał satelitę "szpiegowskiego" i popatrzył bliżej to musiałby stwierdzić istnienie zaawansowanej cywilizacji.
>Tak samo jak by odebrał sygnały radiowe - np. sygnał telewizyjny (...)
> (...)Aż w końcu przyjrzałby się na tyle dokładnie, że hipoteza o cywilizacji stałaby się tą najbardziej prawdopodobną. Potem wyparła by inne opcje i już na stałe pozostałaby naukowym wyjaśnieniem dla tego kosmity.

Skąd pewność, że taki hipotetyczny kosmita uznałby nasz cywilizację za zaawansowaną czy za cywilizację w ogóle ??? Czy patrząc na osiągnięcia powiedzmy kolonii bakterii uznamy, że tworzy ona cywilizację i do tego zaawansowaną ??? To my sami, przyjmując totalny homocentryzm, określiliśmy sobie co jest cywilizacją, co jest osiągnięciem tej cywilizacji i nasze "pożalsięboże" osiągnięcia uznaliśmy za szczytowe (no a w każdym razie za istotne). Jeśli ów kosmita operuje pojęciami "kosmitocentrycznymi" to patrząc na naszą działalność, może ją spokojnie uznać za równoważną temu co robią drożdże przy fermentacji wina, zatem uzna, że do tej "aktywności" nie potrzeba ani inteligencji, ani cywilizacji (w pojęciu kosmickim) i jest to skutek działania biologicznych "sił natury".
Co ciekawsze ów kosmita może mieć jakiś materiał porównawczy z innymi cywilizacjami i mieć jakąś własną typologię - my mamy tylko siebie i naszą naukę, która z punktu widzenia naszego kosmity, albo jest niepoznawalna jak "myśli bakterii" dla nas, albo tak prymitywna jak osiągnięcia naukowe grupy rozwielitek
Jasne że można sobie tak gdybać i to co napisałem nie może być zweryfikowanem obecnie, ale wydaje mi się że przydałoby się trochę zdrowej pokory - kto wie może mamy na ziemi jakaś rasę inteligentną (np. niewidzialne słonie ) która kontaktuje się z innymi rasami we wszechświecie, a z nami nie bo jesteśmy dla niej czymś tak rozwiniętym intelektualnie jak dla nas pleśniak

Pozdrawiam
ps. może to trochę absurdalne co napisałem ale pytanie brzmi - co wyznacza rozdział pomiędzy cywilizacją i do tego rozwiniętą, a jej brakiem, jeśli pominiemy ludzki punkt widzenia ? Słowem, czy cywilizacja jest zjawiskiem obiektywnym, czy kolejnym tworem naszej wyobraźni ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

V0lrath (3440 punktów)
Wszystko zależy od tego jakie kosmita będzie przyjmował definicje ...
Bo rzeczywiście dla niego cywilizacja to może być coś więcej niż my reprezentujemy i nasz poziom może być równie marny jak poziom bakterii dla nas.
Jednak na pewno będzie musiał zaobserwować to, co i my - czyli to, co my nazywamy cywilizacją lub inteligencją także odkryje. Tak samo odkryje złożoność ludzkich działań prowadzących do różnych celów oraz relacji między ludźmi. Obiektywnie pozna w końcu taką samą prawdę o nas jaką my znamy (lub nawet dokładniejszą).
Jednak subiektywnie może nasz poziom względem swojego oraz względem swoich pojęć na temat inteligencji i cywilizacji umieścić w innym miejscu niż się spodziewamy (lub może w ogóle nie posługiwać się i nie mieć takich pojęć).
Może zarówno stwierdzić, że tworzymy kulturę i cywilizację jak i stwierdzić, że wcale nie tak wiele odbiegamy od poziomu prostych organizmów (bo sam jest dużo dużo wyżej jak chodzi o poziom zaawansowania i odległość między nami a nim jest znacznie większa niż między nami a prostymi organizmami) lub może być zaskoczony takim dziwnym fenomenem jak kultura i cywilizacja, bo może nie znać takich pojęć i takiego modelu zachowań organizmów z swojego świata.
Grzegorz (2117 punktów)
>Wszystko zależy od tego jakie kosmita będzie przyjmował definicje ...

Zgoda

>Jednak na pewno będzie musiał zaobserwować to, co i my - czyli to, co my nazywamy cywilizacją lub inteligencją także odkryje. Tak samo odkryje złożoność ludzkich działań prowadzących do różnych celów oraz relacji między ludźmi. Obiektywnie pozna w końcu taką samą prawdę o nas jaką my znamy (lub nawet dokładniejszą).

Podjęcie obserwacji, zależy od decyzji obserwatora, jeśli nasz kosmita wychodzący ze swoich definicji, na pierwszy rzut oka stwierdzi, że ma do czynienia z takimi trochę lepiej uorganizowanymi bakteriami, to nie będzie zabierał się za obserwowanie aspektów kulturowych czy cywilizacyjnych, tak jak my, mając szczep bakterii robimy na nim doświadczenia, rozpuszczamy błony komórkowe i popełniam inne bakteriobójstwa a nie badamy w jakim stopniu jest to złożona kultura i jak rozwinęło się społeczeństwo na przestrzeni ostatniej doby.
Działania nasze, tak jak napisał Lem, może być zatem potraktowane jako nie wymagające do ich oceny, uwzględniania jakiegoś rozwoju cywilizacyjnego. W tym sensie jeśli jakiś "kosmiczny ockham" wymyśli "kosmiczna brzytwę", a jakiś kumpel naszego kosmity zacznie bredzić o cywilizacji na ziemi, ten mu odpowie, że to co się tam dzieje nie potrzebuje jako uzasadnienia "cywilizacji" bo są to zjawiska naturalne i tą brzytwą naszą cywilizację ciachnie (ukazując w praktyce względność stosowania zasady minimalizmu)Trudno się naszemu kosmicie dziwić bo gdzie by Pan posłał typa, który zacznie coś mówić o inteligencji, nauce i wysoko rozwiniętej kulturze pierwotniaków, udowadniającego, że cywilizację można pojmować inaczej niż wszyscy ją pojmują ?

>Jednak subiektywnie może nasz poziom względem swojego oraz względem swoich pojęć na temat inteligencji i cywilizacji umieścić w innym miejscu niż się spodziewamy (lub może w ogóle nie posługiwać się i nie mieć takich pojęć).

Niby prawda, ale z drugiej strony, dla niego nie będzie to subiektywne, przynajmniej w takim sensie jak dla nas nie jest subiektywne to co wiemy o bakteriach czy o szeroko opisywanej materii czy w ogóle cokolwiek wiemy na sposób naukowy.

>Może zarówno stwierdzić, że tworzymy kulturę i cywilizację jak i stwierdzić, że wcale nie tak wiele odbiegamy od poziomu prostych organizmów (bo sam jest dużo dużo wyżej jak chodzi o poziom zaawansowania i odległość między nami a nim jest znacznie większa niż między nami a prostymi organizmami) lub może być zaskoczony takim dziwnym fenomenem jak kultura i cywilizacja, bo może nie znać takich pojęć i takiego modelu zachowań organizmów z swojego świata.

Zgadza się - stąd moje pytanie końcowe - czy można wyobrazić sobie cywilizację, kulturę i rozwój w oderwaniu od homocentrycznej wizji świata, oraz czy cywilizacja jest wytworem ludzkiego umysłu ? a jakby ktoś chciał to może jeszcze spóbowac sobie wyobrazić dalsze konsekwencje odpowiedzi na te pytania i się tym podzielić

Pozdrawiam

V0lrath (3440 punktów)
>Podjęcie obserwacji, zależy od decyzji obserwatora, jeśli nasz kosmita wychodzący ze swoich definicji, na pierwszy rzut oka stwierdzi, że ma do czynienia z takimi trochę lepiej uorganizowanymi bakteriami, to nie będzie zabierał się za obserwowanie aspektów kulturowych czy cywilizacyjnych, tak jak my, mając szczep bakterii robimy na nim doświadczenia, rozpuszczamy błony komórkowe i popełniam inne bakteriobójstwa a nie badamy w jakim stopniu jest to złożona kultura i jak rozwinęło się społeczeństwo na przestrzeni ostatniej doby.

Nie robimy tego nie dlatego, że sobie założyliśmy, że bakterie nie wykazują tak złożonych zachowań cywilizacyjno-kulturowych, ale dlatego, że z obserwacji wynika, że takowych nie wykazują.
Otóż zachowania bakterii też są badane - na przykład ciekawym aspektem są ich strategie ataku na organizm, fazy rozwoju (np. spokojne, rozproszone i powolne rozmnażanie się, powstrzymanie się od produkcji toksyn, a potem szybki i agresywny atak - z przyspieszonym metabolizmem, atakiem na zdrowe komórki i produkcją dużych ilości toksyn).
Jednak zachowań kulturowych czy inteligentnych nie zaobserwowano - dlatego nie bada się "społeczeństw" bakterii.

>Działania nasze, tak jak napisał Lem, może być zatem potraktowane jako nie wymagające do ich oceny, uwzględniania jakiegoś rozwoju cywilizacyjnego. W tym sensie jeśli jakiś "kosmiczny ockham" wymyśli "kosmiczna brzytwę", a jakiś kumpel naszego kosmity zacznie bredzić o cywilizacji na ziemi, ten mu odpowie, że to co się tam dzieje nie potrzebuje jako uzasadnienia "cywilizacji" bo są to zjawiska naturalne i tą brzytwą naszą cywilizację ciachnie (ukazując w praktyce względność stosowania zasady minimalizmu)Trudno się naszemu kosmicie dziwić bo gdzie by Pan posłał typa, który zacznie coś mówić o inteligencji, nauce i wysoko rozwiniętej kulturze pierwotniaków, udowadniającego, że cywilizację można pojmować inaczej niż wszyscy ją pojmują ?

Jak zacznie ktoś gadać o inteligencji pierwotniaków to każdy naukowiec powie mu by:
1. Zdefiniował co ma dokładnie na myśli pod pojęciem inteligencja.
2. Wykazał empirycznie, że coś takiego zachodzi.
I nie jest to nie możliwe - gdyby pierwotniaki były inteligentne to dałoby się to wykazać.
Tak na przykład wykazano, że muszki owocowe potrafią się (choć w ograniczonym zakresie) uczyć.

>>Jednak subiektywnie może nasz poziom względem swojego oraz względem swoich pojęć na temat inteligencji i cywilizacji umieścić w innym miejscu niż się spodziewamy (lub może w ogóle nie posługiwać się i nie mieć takich pojęć).
>Niby prawda, ale z drugiej strony, dla niego nie będzie to subiektywne, przynajmniej w takim sensie jak dla nas nie jest subiektywne to co wiemy o bakteriach czy o szeroko opisywanej materii czy w ogóle cokolwiek wiemy na sposób naukowy.

Subiektywne będzie to, co dla niego stanowi wartościową cywilizację w znaczeniu takim, jak rozumie "cywilizacja".
Czyli może nie uznać naszej kultury jako wartościową lub porównywalną z jego kulturą, ale na pewno obiektywną wiedzę o niej po pewnym czasie zdobędzie tą samą - bo i podmiot badań jest ten sam.

Czyli na przykład gdyby Arystotelesowi ktoś wytłumaczył jak działa i jak zbudować telefon i sieć komunikacji telefonicznej na podstawie wiedzy z początku ubiegłego wieku to grecki filozof uznałby to za cudowne urządzenie i miałoby to dla niego wielkie znaczenie. Gdyby ktoś to wytłumaczył współczesnemu użytkownikowi internetu, to mógłby wziąć to jako historyczną ciekawostkę, a nie wartościową wiedzę. To jest właśnie względne - znaczenie i podejście. Ale obiektywna wiedza o budowie telefonu w obu sytuacjach byłaby taka sama.

>Zgadza się - stąd moje pytanie końcowe - czy można wyobrazić sobie cywilizację, kulturę i rozwój w oderwaniu od homocentrycznej wizji świata, oraz czy cywilizacja jest wytworem ludzkiego umysłu ? a jakby ktoś chciał to może jeszcze spóbowac sobie wyobrazić dalsze konsekwencje odpowiedzi na te pytania i się tym podzielić

Nie czuję się na siłach by wymyśleć jakieś uogólnienie tego, co można rozumieć przez cywilizację w oderwaniu od naszej cywilizacji i homocentryzmu.
Otóż kosmici mogą się różnić pod każdym względem poczynając od sposobów komunikacji poprzez struktury społeczne aż do struktur psychicznych - mogą mieć całkiem inne światopoglądy, uczucia, mentalność, sposób myślenia i postrzegania itd. itp.

inhet (1073 punktów)
Za Kopalińskim: Cywilizacja - stan kultury materialmej osiągniętej przez społeczeństwo na danym etapie rozwoju historycznego.
Skoro nie ma tu przymiotnika "ludzkie", można znaleźć bez potrzeby wyobrażania sobie cywilizacje mrówek, termitów czy pszczół.
V0lrath (3440 punktów)
>Za Kopalińskim: Cywilizacja - stan kultury materialmej osiągniętej przez społeczeństwo na danym etapie rozwoju historycznego.

Dobrze, a teraz poprosimy o definicję "kultura materialna" i "społeczeństwo" oraz "etap rozwoju historycznego" w oderwaniu od ludzkości - tak szerzej, niż ludzkie rozumienie tego co to są związki między osobami, struktura społeczeństwa, zachowania itp. itd.

Myślę, że nasza cywilizacja i to, co nazywamy cywilizacją wynika z tego jacy jesteśmy. A u ewentualnych kosmitów zamiast tego może być coś całkowicie odmiennego. Dla nich cywilizacja to będzie co innego niż dla nas, a jedno z drugim można zapewne połączyć na płaszczyźnie ogólniejszej wspólnej definicji tego, co to jest cywilizacja - jakiegoś minimum cech zachowań zbiorowości osobników, które warunkują, że coś jest cywilizacją.

Jednak ja takiego minimum nie wymienię - jedynie napiszę, że wydaje mi się, że to, co nazywamy cywilizacją wcale nie jest takim minimum - bo jest powiązane z typowo ludzkimi zachowaniami. Ale może się mylę...
Grzegorz (2117 punktów)
>Nie robimy tego nie dlatego, że sobie założyliśmy, że bakterie nie wykazują tak złożonych zachowań cywilizacyjno-kulturowych, ale dlatego, że z obserwacji wynika, że takowych nie wykazują.

Nie wykazują w naszym rozumieniu założeniem jest, że nasze rozumienie jest właściwe do oceny

>Otóż zachowania bakterii też są badane - na przykład ciekawym aspektem są ich strategie ataku na organizm, fazy rozwoju (np. spokojne, rozproszone i powolne rozmnażanie się, powstrzymanie się od produkcji toksyn, a potem szybki i agresywny atak - z przyspieszonym metabolizmem, atakiem na zdrowe komórki i produkcją dużych ilości toksyn).

Bada się ich działania - w celu wytworzenia odpowiednich antybiotyków

>Jednak zachowań kulturowych czy inteligentnych nie zaobserwowano - dlatego nie bada się "społeczeństw" bakterii.

w naszym rozumieniu kultury, inteligencji itp.

>Czyli może nie uznać naszej kultury jako wartościową lub porównywalną z jego kulturą, ale na pewno obiektywną wiedzę o niej po pewnym czasie zdobędzie tą samą - bo i podmiot badań jest ten sam.

Moim zdaniem może nie zobaczyć w ogóle niczego co dałoby się zaobserwować jako cywilizacja czy kultura - tak jak Pan pisał kilka linijek wyżej - nie uważamy bakterie za inteligentne bo nie obserwujemy niczego co by na to wskazywało - przykład jest niezłą analogią. W tym sensie hipotetyczny kosmita nie uzna naszej kultury za gorszą, niższą czy jakąkolwiek - w ogóle jej nie zaobserwuje i będzie to dla niego tak obiektywne, jak dla nas nie wykazywanie cech inteligencji przez bakterie.

>Nie czuję się na siłach by wymyślać jakieś uogólnienie tego, co można rozumieć przez cywilizację w oderwaniu od naszej cywilizacji i homocentryzmu.

To nie jest przymus - po prostu zastanawiam się, czy jest szansa obiektywizowania tych zjawisk, czy też są całkowicie relatywne, ponieważ mi się wyobraźnia skończyła poddałem temat na forum. Druga sprawa to, że problem tego lemowskiego kosmity, bardzo dobrze oddaje homocentryzm naszych pojęć i tym samym w jakimś stopniu ich ciasnotę i jednostronność.

Pozdrawiam
V0lrath (3440 punktów)
>Nie wykazują w naszym rozumieniu założeniem jest, że nasze rozumienie jest właściwe do oceny

> w naszym rozumieniu kultury, inteligencji itp.

Oczywiście, że w naszym rozumieniu. Jednak rozumienie kosmity i na temat bakterii i na temat nas będzie dokładnie odpowiadało naszemu rozumieniu. Tylko słowa będą inne i wartościowanie może być inne. My dla siebie wiele znaczymy. Dla kosmitów możemy nie wiele więcej znaczyć niż bakterie - mogą nas traktować jak interesujący i ciekawy przykład takich dużych, złożonych i w miarę skomplikowanie działających bakterii. Jednak nasze działanie opisane przez nas będzie odpowiadało temu opisanemu przez kosmitów - to, co nazywamy cywilizacją i kulturą też znajdzie swój odpowiednik w ich opisie - tyle, że nie koniecznie będą to traktowali jako coś wartościowego.

Z punktu widzenia mrówki w trawie kilka metrów łąki może być całym światem. Z punktu widzenia ludzkości "cały świat" mrówki jest nie wiele znaczącym kawałkiem łąki. Z punktu widzenia gromady galaktyk kawałek łąki ma porównywalne znaczenie jak ludzkość - czyli pomijalnie małe.

Jednak obiektywny opis nie zależenie od punktu widzenia będzie ten sam - nie zależnie czy obserwowałaby go mrówka (gdyby była na tyle inteligentna by rozważać socjologiczne problemy społeczności mrówek) czy człowiek czy kosmita pochodzący z wielkiej galaktycznej cywilizacji.

>Moim zdaniem może nie zobaczyć w ogóle niczego co dałoby się zaobserwować jako cywilizacja czy kultura - tak jak Pan pisał kilka linijek wyżej - nie uważamy bakterie za inteligentne bo nie obserwujemy niczego co by na to wskazywało - przykład jest niezłą analogią. W tym sensie hipotetyczny kosmita nie uzna naszej kultury za gorszą, niższą czy jakąkolwiek - w ogóle jej nie zaobserwuje i będzie to dla niego tak obiektywne, jak dla nas nie wykazywanie cech inteligencji przez bakterie.

On będzie miał inne pojęcie na temat tego, co uważa za wartościowe przejawy inteligencji, kultury i cywilizacji - oparte o podobieństwo do jego inteligencji, kultury i cywilizacji - według jego pojęć na ten temat. Obiektywnie opisze to co my nazywamy kulturą, cywilizacją czy inteligencją, ale dla niego może to być po prostu pewien mało znaczący typ zachowań - tak jak dla nas są mało znaczące działania bakterii - a nie przejawy Inteligencji w jego rozumieniu.
Czyli stwierdzi, że jesteśmy inteligentni w naszym rozumieniu, opisze pewien odpowiednik naszego rozumienia inteligencji, ale nie będziemy Inteligentni w jego rozumieniu - tak inteligentni jak on.
Możemu mu się wydawać równie mało inteligentni jak dla nas są małe zwierzęta czy nawet bakterie.

> To nie jest przymus - po prostu zastanawiam się, czy jest szansa obiektywizowania tych zjawisk, czy też są całkowicie relatywne, ponieważ mi się wyobraźnia skończyła poddałem temat na forum.

Relatywne na pewno jest pojęcie tego, co dana istota będzie uważała za przejawy rozwiniętej i wartościowej Inteligencji.
A obiektywny będzie opis pewnego zbioru zachowań - czy to nazywanych inteligencją czy też jakoś inaczej.

> Druga sprawa to, że problem tego lemowskiego kosmity, bardzo dobrze oddaje homocentryzm naszych pojęć i tym samym w jakimś stopniu ich ciasnotę i jednostronność.

Zgadzam się. Nasze pojęcia dotyczą nas i ewentualny kosmita może operować całkiem innymi pojęciami. Ale przy odpowiednio dokładnym poziomie poznania opisy będą sobie odpowiadały - będą ze sobą izomorficzne. Tylko wartościowanie będzie różne.
@bsynt (151 punktów)
>Skąd pewność, że taki hipotetyczny kosmita uznałby nasz
>cywilizację za zaawansowaną czy za cywilizację w ogóle ???

Różnica jest bardzo prosta. Cywilizacja wysyła, a raczej emituje tylko sygnały bądące czymś więcej niż tylko objawami samego życia. Np stwierdzenie wolnego tlenu w atmosferze w jakimś tam stężeniu jest objawem życia, któe ten wielce reaktywny pierwiastek w jakiś sposób odtwarza.
Stwierdzenie emisji fal radiowych o pewnych częstotliwościach jest juz dowodem na istnienie cywilizacji. Jak już napisałem, wybuchy jadrowe niekoniecznie. chociaż zgadzam się, że to tylko przy małej dokładności badania.

>Jeśli ów kosmita operuje pojęciami
>"kosmitocentrycznymi" to patrząc na naszą działalność,
>może ją spokojnie uznać za równoważną temu co robią drożdże
>przy fermentacji wina, zatem uzna, że do tej "aktywności"
>nie potrzeba ani inteligencji, ani cywilizacji (w pojęciu
>kosmickim) i jest to skutek działania biologicznych "sił
>natury".

Nie do końca, jak już napisałem wyżej. Taki "kosmitocentryczny" punkt widzenia, żeby był tak diametralnie odrębny od naszego, musiałby wywodzić się z życia opartego na czymś innym niż węgiel. A na razie brak jest danych o możliwości istnienia takiego życia.

>ale wydaje mi się że przydałoby
>się trochę zdrowej pokory - kto wie może mamy na ziemi jakaś
>rasę inteligentną (np. niewidzialne słonie

nauka opiera się na weryfikowalnych hipotezach. Hipoteza niewidzialnego, niepoznawalnego i transdentalnego należy do domeny religii.

>ps. może to trochę absurdalne co napisałem ale pytanie
>brzmi - co wyznacza rozdział pomiędzy cywilizacją i do tego
>rozwiniętą, a jej brakiem, jeśli pominiemy ludzki punkt
>widzenia ? Słowem, czy cywilizacja jest zjawiskiem
>obiektywnym, czy kolejnym tworem naszej wyobraźni ?

Cwywilizacja poajwia się, gdy jej członkowie (niektórzy przynajmniej) robią coś więcej oprócz jedzenia, spanai i rozmnażania się, a wiedzę do tego czegoś innego przekazują następnym pokoleniom.

Pozdrawiam

Grzegorz (2117 punktów)
>Różnica jest bardzo prosta. Cywilizacja wysyła, a raczej emituje tylko sygnały bądące czymś więcej niż tylko objawami samego życia.
>Stwierdzenie emisji fal radiowych o pewnych częstotliwościach jest juz dowodem na istnienie cywilizacji. Jak już napisałem, wybuchy jadrowe niekoniecznie. chociaż zgadzam się, że to tylko przy małej dokładności badania.

Zgoda ale to nadal nasze kryterium - co jeśli dla naszego kosmity cywilizacja jest tylko wtedy gdy poddane analizie istoty jako minimum podlegają np. definicji : "cywilizacja zdolna do wykorzystania całej energii dostępnej od swojej gwiazdy (około 10^26W). Taka cywilizacja kontroluje bezpośrednio swoje słońce (...) rozpoczyna kolonizację najbliższych gwiazd" (zgodnie z pomysłem Kardaszewa na klasyfikację cywilizacji pl.wikiped(*)lizacji_według_Kardaszewa)

A to i tak jeszcze całkiem ludzkie pojęcia mieszczące się w naszym oglądzie świata

> ... musiałby wywodzić się z życia opartego na czymś innym niż węgiel. A na razie brak jest danych o możliwości istnienia takiego życia.

Nasz hipotetyczny kosmita, oparty na związkach helu i ksenonu, nie specjalnie martwi się tym jakie mamy dane

>nauka opiera się na weryfikowalnych hipotezach. Hipoteza niewidzialnego, niepoznawalnego i transdentalnego należy do domeny religii.

Ależ ja nie stawiam ani twierdzenia naukowego, ani nawet hipotezy naukowej, a jedynie sobie przeprowadzam "eksperyment myślowy" całkiem pozanaukowy za to bardzo spekulatywny. Nie dowodzę istnienia naszego kosmity, tylko zastanawiam się czy mając zupełnie inny ogląd świata ktoś "musi" (to kluczowe słówko) zobaczyć cywilizację. Rozumiem, że patrząc na świat "musi" zobaczyć "chiński mur" lub jakąś elektrownię atomową, ale czy "musi" w tym dostrzec cos więcej niż my w mojej analogii z bakteriami ? IMO "nie musi", może na jego rodzimej planecie elektrownie budują dżdżownice, a "rozumność" jest wtedy kiedy z pagera przesyłam dyspozycje dla najbliższej gwiazdy, nakazujące zmianę mieszanki spalanych gazów ?

>Cwywilizacja poajwia się, gdy jej członkowie (niektórzy przynajmniej) robią coś więcej oprócz jedzenia, spanai i rozmnażania się, a wiedzę do tego czegoś innego przekazują następnym pokoleniom.

Raz - że to znów nasz pogląd, dwa - że tak patrząc z daleka to nie wiele więcej robimy

To tylko takie sobie spekulowanie, na temat percepcji i interpretacji tego co percepujemy. Rozumiem, że porównania wydają się absurdalne, ale próbuję sobie wyobrazic "nieludzki" punkt widzenia

>Pozdrawiam

Wzajemnie

@bsynt (151 punktów)

>Zgoda ale to nadal nasze kryterium

Dopóki nie będziemy mieli podstaw do innego proponuję pozostać przy naszych, ludzkich interpretacjach. To byłoby bardziej racjonalnie.

>Nasz hipotetyczny kosmita, oparty na związkach helu i ksenonu, nie specjalnie martwi się tym jakie mamy dane

Brak podstaw, by przyjmować istnienie takowych istot.

>Ależ ja nie stawiam ani twierdzenia naukowego, ani nawet hipotezy naukowej, a jedynie sobie przeprowadzam "eksperyment myślowy" całkiem pozanaukowy za to bardzo spekulatywny. Nie dowodzę istnienia naszego kosmity, tylko zastanawiam się czy mając zupełnie inny ogląd świata ktoś "musi" (to kluczowe słówko) zobaczyć cywilizację.

Jeśli ma podstawową wiedzę o fizyce, to musi. Zakłądamy, że prawa nauki są wszedzie takie same. Obserwując coś, co nie daje się wytłumaczyć naturalnymi procesami zaczyna to dokłądniej badać i odkrywa cywilizację, gdy ona jest.

>czy "musi" w tym dostrzec cos więcej niż my w mojej analogii z bakteriami ?

Jeśli jest rozumny, to musi. W obserwacji organizmów zajmujacych się tylko trwaniem obserwujemy wyłącznie produkty przemiany materii. Coś, co jest ozdobą jest zdecydowanie objawem działania cywilizacji. Również pewne kształty geometryczne nie występują w przyrodzie.

> a "rozumność" jest wtedy kiedy z pagera przesyłam dyspozycje dla najbliższej gwiazdy, nakazujące zmianę mieszanki spalanych gazów ?

Kiedyś też jego cywilizacja musiała przechodzić przez niżej zaawansowane formy techniki.

> dwa - że tak patrząc z daleka to nie wiele więcej robimy

robimy duzo więcej. Wytwarzamy oprzedmioty, które mają wyłacznei na celu zabawianie nas, np ozdoby.
Grzegorz (2117 punktów)
>Dopóki nie będziemy mieli podstaw do innego proponuję pozostać przy naszych, ludzkich interpretacjach. To byłoby bardziej racjonalnie.

Nie moge się na to zgodzić, bo to niszczy moją doskonale rozwiniętą cywilizację helowo-ksenonowych kosmitów, która nas obserwuje, a która jest założeniem niezbędnym do snucia mojej spekulacji
Kolejna sprawa, że tak własnie racjonalnie doszlibysmy sobie (jak inni wczesniej) być może do zasdy antropicznej, a może nawet do uzasadnienia istnienia jakiegoś absolutu bo skoro wszystko (cały wszechświat) jest takie skrojone "na ludzka miarę" łącznie z prawami fizyki, to może faktycznie ktoś musiał w tym grzebac - prof. Jacyna - Onyszkiewicz tak właśnie kombinuje

>Brak podstaw, by przyjmować istnienie takowych istot.

Hehe - nasz kosmita również uważa, że nie istnieje coś takiego jak formy życia oparte na węglu, mimo że zna miliony ożywionych istot na setkach planet, wszystkie one oparte, są na gazach szlachetnych. Co doprowadza mnie do kolejnego wniosku - nasz kosmita nie tylko może na ziemi nie zobaczyć cywilizacji, jeśli ma on podobne poglądy do tego powyżej, tyle że z własnego punktu widzenia - może uznac że nie ma tu nawet żadnych form życia. Nic dziwnego, że nie moglibyśmy się skomunikować z takimi ET - przecież my szukamy małych zielonych ludzików (takie małe białkowe koniecznie humanoidalne), a nie samoświadowmych bloków zamarzniętego helu a oni vice versa

>Jeśli ma podstawową wiedzę o fizyce, to musi. Zakłądamy, że prawa nauki są wszedzie takie same.

Może i prawa są takie same, możemy sobie tak założyć, ale my niekoniecznie musimy je znać

Hawking w swojej "Krótkiej Historii Czasu ..." napisał kiedyś:
Każda teoria fizyczna jest zawsze prowizoryczna, pozostaje tylko hipotezą; nigdy nie można jej udowodnić. Niezależnie od tego, ile razy rezultaty eksperymentu zgadzały się z teorią, nadal nie można mieć pewności, czy kolejne doświadczenie jej nie zaprzeczy. Z drugiej strony łatwo obalić teorię, znajdując choć jeden wynik eksperymentalny sprzeczny z jej przewidywaniami.

>Kiedyś też jego cywilizacja musiała przechodzić przez niżej zaawansowane formy techniki.

Primo - musiała albo nie, wnioskujemy indukcyjnie na podstwie JEDYNEGO znanego nam przypadku - nie wydaje Ci się, że takie rozumowanie jest delikatnie mówiąc obarczone "sporym" ryzykiem błędu ?
Secundo - może odległośc "cywilizacyjna" między nami a owymi kosmitami jest nawet wieksza, niż między nami, a bakteriami ? Naszym przodkiem jest też jakiś "prapantofelek" co jednak nie powoduje, że się nad jednokomórkowcami pochylami w poszukiwaniu objawów kultury, cywilizacji i nie starujemy z próbami nawiązania z nimi łączności
Tertio - my możemy dla naszego kosmity nie być nawet "prymitywnymi formami życia", ani formami życia w ogóle, jak sam zauważyłeś - można wykluczyć cokolwiek z braku podstaw na istnienie - jeden wykluczy krasnoludka, a drugi ludzkość - wszytko zależy od posiadanych danych

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365