Racjonalista - Strona głównaDo treści
Chiny w kolorze blue

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
10-10-2010 19:01waldeck77 (4307 punktów)Chiny w kolorze blue
Ocena 6 na 8
Chiny w kolorze blue, czyli jak "piękny" jest kapitalizm.

vod.onet.pl/chiny-w-kolorze-blue,6045,film.html

Bohaterką filmu jest 17-letnia Jasmine, która opuszcza rodzinną wioskę i przeprowadza się do Kantonu, gdzie podejmuje pracę w fabryce dżinsów. Pracuje po kilkanaście godzin na dobę, a za każdą dostaje wynagrodzenie o równowartości 20 groszy.


Aż się prosi, żeby do pracy w takiej fabryce wysłać Logika, Sobiepana itp. Odetchnęliby w końcu od potworności "socjalizmu".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

finerbijk (17282 punktów)
>Pracuje po kilkanaście godzin na dobę, a za każdą >dostaje wynagrodzenie o równowartości 20 groszy.
Biedne dziewczę. Szkoda, że nikt jej nie powiedział, że pod bokiem ma socjalistyczny raj Koreę Pn. Może by ją wpuścili, w końcu to bratnie kraje.
10-10-2010 19:47 
 Ocena 2 na 6
waldeck77 (4307 punktów)
>Biedne dziewczę. Szkoda, że nikt jej nie powiedział, że pod bokiem ma socjalistyczny raj Koreę Pn. Może by ją wpuścili, w końcu to bratnie kraje.
>

Warunki w komunistycznych obozach pracy i w kapitalistycznych fabrykach jak widać podobne. Jedni warci drugich.
10-10-2010 20:00 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Jedni warci drugich.
O tyle warci to samo, że w obu rządzi dyktatura komunistyczna. Ale to Chiny niedługo będą pierwszą potęgą świata, a w Korei Pn. pokazują w TV, jak przeżyć na zupie z trawy.

Socjalizm ma rację bytu tylko w krajach kapitalistycznych, bo ktoś musi na ten cały socjał pracować. A jak widać na licznych przykładach socjalizm realny okazał się całkowitą klapą.
12-10-2010 15:05 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Chiny niedługo będą pierwszą potęgą świata, a w Korei Pn. pokazują w TV, jak przeżyć na zupie z trawy.

Jak się mają statystyki nędzy w Kraju Środka, zwłaszcza na jego marginesach?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
finerbijk (17282 punktów)
>Jak się mają statystyki nędzy w Kraju Środka, zwłaszcza na jego marginesach?

35% społeczeństwa żyje za mniej niż $2 dziennie. Dla Korei Pn. takich danych nie publikują, bo jak wiadomo w socjalizmie nędzy nie ma.
Jackov (298 punktów)
>Pracuje po kilkanaście godzin na dobę, a za każdą dostaje wynagrodzenie o równowartości 20 groszy.

Ile ryżu może za to kupić? Zresztą ostatnio była mowa, że wartość chińskiej waluty jest zaniżana tak, aby towary chińskie były tańsze, więc takie przeliczanie na złotówki jest niedobre. Lepiej porównać ile my możemy kupić ryżu za naszą wypłatę i ile oni mogą go kupić za ich.
10-10-2010 21:49 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dostaje bardzo mało. Ceny w Chinach są często tylko dwukrotnie niższe niż w Polsce.
Logik (812 punktów)
widzę, ze nie rozumiesz ISTOTY tzw. "zaniżania wartości waluty" ...

Gdyby chodziło tylko o to, aby inni chcieli kupić chińskie towary, to producenci po prostu sprzedawali by je TANIEJ. Nie trzeba by było w tym celu manipulować kursem.

Celem manipulacji jest TRANSFER wartości z rąk przedsiębiorców i robotników chińskich w ręce urzędników i polityków. Bez możliwości regulowania kursu juana nie byliby w stanie tego zrobić.

Poza tym zwrócę jeszcze uwagę na jeden aspekt:
często słychać głosy osób mało rozumnych, ze należy dewaluować złotówkę, aby polski eksport "rósł w siłę" a "ludziom ..." itd. ...

Jest to oczywista i kompletna BZDURA !!!

Jeżeli jakiś KONKRETNY producent polski chce zwiększyć sprzedaż to po prostu SAM sobie obniży ceny i (o ile pracownicy go nie zostawią), będzie mógł sprzedawać więcej.
Ale to POLITYKOM zależy na ustalaniu kursu, bo dzięki deprecjacji złotego i kontroli kursów wymiany przechwycą część wartości wypracowanej przez ludzi ...
(co np. robił balcerowicz na początku lat 90-tych i za co powinien odpowiedzieć przed Trybunałem Stanu)


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Satyr (4285 punktów)

A tu coś contra, też warte zobaczenia:
www.youtube.com/watch?v=J99W52EsHSM

Ludzie żyjący w Indiach, Chinach itp. nazywają wprost "idiotami" aktywistów domagających się zamykania fabryk, w których to ich siły są eksploatowane.

Zadałeś sobie pytanie, jak rodzice owej Jasmine żyli w komunistycznym raju? Otóż, większość ludzi, którzy pracują w owych "fabrykach wyzysku" przyznaje, że poziom ich życia jest bez porównania wyższy od tego, co mieli ich przodkowie.

Oni startują od kompletnej ruiny - jak chłopi feudalni - od gospodarki do cna wyniszczonej przez socjalizm. Budują swoje życie gospodarcze od zupełnego zera, od lepianek i brudnej wody do picia. Łatwo bić pianę, kiedy się to porównuje z Europą Zachodnią, gdzie mechanizmy rynkowe funkcjonują w mniejszym lub większym stopniu od początków renesansu. Tyle, że takie bicie piany to zwykły populizm, choć niewątpliwie działający na emocje.

A Jasmine miałaby o wiele lepiej, gdyby rząd nie zdzierał z niej pieniędzy, kupując za nie niemieckie, szwedzkie czy brytyjskie obligacje, które służą rządom tych krajów zapewnianiu dobrobytu "na kredyt".

Pozdrawiam
10-10-2010 20:41 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Szanowny panie Satyrze zechciej zauważyć, że pracownicy dostają wypłaty nieadekwatne do zysku z produktu, który wytwarzają. Tu leży problem - w rękach pracodawcy. No i oczywiście państwa nadzorującego pracodawców.
Patrząc na to, co się w Chinach dzieje wygląda na to, że mamy tam feudalizm zbiurokratyzowany.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
10-10-2010 21:08 
 Ocena 6 na 6
Satyr (4285 punktów)
>Szanowny panie Satyrze zechciej zauważyć, że pracownicy dostają wypłaty nieadekwatne do zysku z produktu, który wytwarzają. Tu leży problem - w rękach pracodawcy.

Nie ma czegoś takiego jak "adekwatna" płaca. Praca nie ma żadnej obiektywnej wartości. Ma wartość subiektywną, ze względu na fakt, że ktoś chce coś dać w zamian za wykonaną pracę.

Mogę wyjść do ogródka i cały dzień kopać dół. Jutro zakopię dół, a pojutrze wysunę żądania wobec społeczeństwa o "adekwatną" zapłatę. No bo napracowałem się w pocie czoła. Nie sądzisz, że to pokrętna logika?

Pozdrawiam
10-10-2010 21:54 
 Ocena 1 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zachodni pracodawca ponosi tu główną winę. Zrobić za 20 groszy, sprzedać za 20 dolarów - czemu nie? W Indiach, gdzie rynek jest w pełni otwarty na zachodnich inwestorów, jest jeszcze tragiczniej. Także ten skrajny, feudalny wyzysk nie jest winą ustroju Chin (inaczej w Indiach byłoby super).
10-10-2010 22:51 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)
>Zachodni pracodawca ponosi tu główną winę. Zrobić za 20 groszy, sprzedać za 20 dolarów - czemu nie?

Po pierwsze - to nie jest "wina" pracodawcy, że chce zarobić.

Po drugie - wiesz, dlaczego korporacje mogą zrobić za 20 groszy, a sprzedać za 20 dolarów? Bo nie mają konkurencji. Ale to nie jest wina kapitalizmu, że korporacje w myśl doktryny "jesteśmy zbyt duzi, aby zbankrutować" są nieustannie dofinansowywane i wspierane legislacyjnie przez rządy. Nie ma konkurencji, nie ma kapitalizmu, jest za to nieznany dotąd historii miraż świata polityki i prywatnego biznesu, który w Chinach widać na każdym kroku.

Mimo wszystko, radzę się - przed ubolewaniem nad tragizmem losu owych ludzi - zerknąć na literaturę opisującą warunki, w jakich żyli przed owym "wyzyskiem". Okaże się, że wypędzenie krwiożerczych wyzyskiwaczy oznacza dla biedoty azjatyckiej powrót do pieczeni z kory drzewnej oraz koktajlu z wodorostów na obiad.

Pozdrawiam
10-10-2010 23:14 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)
> Bo nie mają konkurencji.

Raczej dlatego, że podaż siły roboczej w Chinach jest w zasadzie nieograniczona, a jeszcze setki milionów czeka żeby się przenieść ze wsi do miasta.

> Nie ma konkurencji, nie ma kapitalizmu,

Akurat w Chinom chyba najbliżej do kapitalizmu. Brak obowiązkowej składki zdrowotnej czy emerytalnej, przepisy bhp albo nie istnieją albo nikt tego nie kontroluje, to samo z przepisami dotyczącymi ochrony środowiska itd.

> jest za to nieznany dotąd historii miraż świata polityki i prywatnego biznesu, który w Chinach widać na każdym kroku.

Chyba jak wszędzie w gospodarkach mniej lub bardziej wolnorynkowych. W Chinach jest raczej więcej korupcji.
11-10-2010 00:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Pogarda z jaką pisze się tu o innych niż nasz cywilizacja jest dla mnie zadziwiająca! Nie ma w tym nic racjonalnego. Przed Mao Chiny były półkolonią. Kraj był u progu bankructwa (albo daleko za) i rzeczywiście ludzie konali z głodu. Wcześniej były na przykład Wojny Opiumowe, po których sytuacja ekonomiczna Chin stała się tragiczna. Oczywiście nie zawsze taka była.

Istnieją dwa typy uprawiania biznesu - można tworzyć firmy przyjazne dla pracowników, dzięki czemu, choć płaci się im trochę więcej, są oni wierni firmie i lubią w niej pracować, co przekłada się na jakość ich pracy. Drugi typ to gospodarka spalonej ziemi. Wypalić, wydoić, zostawić.

Oczywiście, gdy jest duże zapotrzebowanie na pracę, ludzie chwytają się czego bądź, nie mają wyjścia. Lecz nie przeszkadza to krytykować pracodawcy, który maksymalizuje swoje zyski bez umiaru i w nieludzki sposób. Pomyśl sobie, że bohaterka powyższego filmu to zwykła młoda kobieta, nie gorsza od twojej siostry, matki, czy - nie wiem ile masz lat - córki. Czy chciałbyś, aby ktoś traktował w taki sposób twoich bliskich?
11-10-2010 01:05 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)
> Czy chciałbyś, aby ktoś traktował w taki sposób twoich bliskich?

Nie chciałbym, ale na litość boską, zwróć uwagę, że kapitał może docierać do tych krajów tylko dlatego, że osiąga się tam duże zyski. Jeśli nakażesz płacić pracownikom więcej, to się okaże, że mało kto zechce tam inwestować. Do tego warto być świadomym faktu, że jak raz dasz administracji państwowej prawo do ingerowania w płace, to możesz być pewien, że ona to prawo będzie sobie coraz bardziej poszerzać, a skutki mogą być fatalne.

Fakty są takie, że nawet ta biedota się tam bogaci. Powstaje mnóstwo małych, rodzinnych przedsięwzięć w kręgach, które kiedyś były rezerwatem żebraków i bandytów.

I jeszcze jedno: korporacje trzymają kasę w bankach. Dzięki temu banki mogą udzielać taniego kredytu - a to pozwala na rozwój setkom małych przedsięwzięć. Możesz być pewien, że przeniesienie tych pieniędzy do kieszeni pracowników będzie miało również negatywne efekty gospodarcze: wzrost cen kredytu i stagnację. A to może oznaczać, że nasza Jasmine będzie musiała pracować wcale nie mniej niż robi to teraz. Tyle, że wówczas może nie być nadziei na poprawę - a teraz, co pokazują fakty, taka nadzieja jest całkiem realna.

Pozdrawiam
11-10-2010 01:31 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście Satyrze. Nawet wojny w jakimś sensie rozwijają życie codzienne przyszłych pokoleń. Ile technologii mogło się szybciej rozwinąć dzięki IIWŚ... Tym nie mniej szkoda ofiar IIWŚ i szkoda Jasmine. Bo traci mimo wszystko cudowny okres swojego życia jako półniewolnica. Być może będzie miała później ogromną satysfakcję widząc iż jej dzieci mają lepiej.

Oczywiście, nie jestem aż tak naiwny, jak możnaby wywnioskować z moich wypowiedzi. Przy tak dużej przebitce od ceny wyjściowej produktu do jego ceny docelowej osobom z Zachodu łatwo coś rozkręcić w Chinach. Mogą brać u siebie na kredyt, nawet z bardzo wysoką stopą oprocentowania. Czyli nawet nie mając kapitału i szczególnego zaufania w swoim banku mogą stworzyć w Chinach fabrykę. Inni z kolei łatwo pozyskają dla siebie współpracowników inwestycji. Gdyby Jasmine była mniej wyzyskiwana, wiele osób nie mogłoby inwestować w Chinach. Tym niemniej szkoda dziewczyny i gdy widzę takie smutne sytuacje nie czuję się fanem kapitalizmu. Ale cóż -jak na razie próby ustanowienia innego systemu okazały się jeszcze gorsze (choć uważam, iż trzeba próbować nadal).

Ktoś tutaj rzucił myśl, iż Chińczycy produkują tandetę. Owszem - za 20gr robią tandetę, ale za większe pieniądze robią porządne rzeczy. Moja lepsza połowa była już drugi raz w Chinach i rzeczy, które stamtąd przywiozła są wyprodukowane niezwykle starannie. Chińczycy też na przykład robią obecnie znakomity sprzęt audiofilski, a do takich rzeczy potrzeba wiele precyzji. Ogólnie, gdy ktoś chce mieć porządne rzeczy z Chin, powinien wybierać chińskie firmy (słyszałem, że Lenovo do takowych należy na przykład). W przypadku w pełni chińskich produktów różnica między ceną produkcji a sprzedaży jest mniejsza, niż kiedy mamy doczynienia tylko z podwykonawcami dla firm Zachodnich.
11-10-2010 10:00 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Produkcja z Chin: www.alibaba.com/
Rzeczy są ok. Ale żeby twierdzić, że kapitalizm (bez osłon socjalnych) jest dobry? Dla nas, którzy importują na pewno! Importer ma ogromny zysk, ale Chińczyk przy produkcji, czy nawet jego szef - niezbyt duży. Pula środków, które idą do Chin jest mniejsza niż ta, którą zarabia importer.
Taki kretynizm możliwy tylko na wolnym rynku. Nie wiadomo, czy śmiać się z Chińczyków, czy nad nimi płakać.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
finerbijk (17282 punktów)
> Nie wiadomo, czy śmiać się z Chińczyków, czy nad nimi płakać.

Śmiać się z kraju, który praktycznie wykupił USA?
11-10-2010 15:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
USA to ekonomicznie kolos na glinianych nogach, ale mają silną pozycję dzięki ogromnej armii i wpływom na całym świecie. Również UE cierpi na nieuczciwym handlu z USA. Polega to na tym, iż wobec towarów europejskich USA często stosuje blokady celne, co nie zawsze działa w drugim kierunku. Nie ma tu uczciwej symetrii. Oczywiście Chińczycy nie ponoszą żadnej winy za życie Amerykanów ponad stan. Jak wiadomo, owe życie Amerykanów ponad stan jest przyczyną ostatnich globalnych kryzysów ekonomicznych.

Nie sądzę, aby Chiny prowadziły wojnę ekonomiczną ze Stanami - miały już kilka razy okazję, aby zadać cios, zachowały się jednak podobnie jak Europejczycy, którym zależy po prostu na stabilności rynków zbytu. Jedyną rzeczą, które Chiny robią politycznie, a nie rynkowo, to nie otwieranie się w pełni na rynek kapitałowy i inwestycje. Biorąc za przykład Indie, gdzie tego nie ma, Chiny robią mądrze. WIększość kapitałów ma nadal swoje źródła w XIX wieku, w epoce kolonialnej. Pełne otwieranie się na kapitał państw dawniej skolonizowanych to w istocie godzenie się na neokolonializm. Na z góry przyjętą wyższość kapitałową Zachodu, która w XIX wieku była zdobywana w dużej mierze militarnie.
finerbijk (17282 punktów)
>USA to ekonomicznie kolos na glinianych nogach, ale mają silną pozycję dzięki ogromnej armii i wpływom na całym świecie.
Z tym się zgadzam, USA robi wrażenie imperium we wczesnej fazie schyłkowej.

>Nie sądzę, aby Chiny prowadziły wojnę ekonomiczną ze Stanami - miały już kilka razy okazję, aby zadać cios,
Oczywiście, że nie ma takiej wojny. Były co prawda zarzuty ze strony Stanów o celowe zaniżanie wartości yuana, ale rozeszło się po kościach.

>Pełne otwieranie się na kapitał państw dawniej skolonizowanych to w istocie godzenie się na neokolonializm. Na z góry przyjętą wyższość kapitałową Zachodu, która w XIX wieku była zdobywana w dużej mierze militarnie.
Nie do końca się zgadzam z tą opinią. Chiny nigdy nie były skolonizowane nie licząc drobiazgów, jak Hongkong czy Kanton. Na Tajwanie był zawsze w pełni wolny rynek. Czy można powiedzieć, że się stał neokolonią?

Co do Chin, to w pierwszym okresie otwarcia gospodarki może i takie powiedzenie byłoby jakoś uzasadnione, ale dzisiaj to oni stawiają warunki. Po prostu stopniowo uzależnili od siebie Zachód, gdzie coraz trudniej cokolwiek opłacalnie wyprodukować. Zachód ma jeszcze stare pieniądze i technologie, ale falę ich odpływu do Azji widać gołym okiem.
Jedyne co może zepchnąć Chiny z pozycji lidera to socjalizm. Niedawno gdzieś czytałem, że zaczynają go powoli wprowadzać, co już skutkuje przenoszeniem zakładów właśnie do Indii, albo Wietnamu.
11-10-2010 21:24 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jeśli Chiny dorobiły się swoich specjalistów, a wiele rzeczy wskazuje na to, że tak, to bardzo dobrze, że zaczynają chronić swoich obywateli przed brutalnym wyzyskiem (wprowadzać socjalizm). Chińczycy już chyba od dwóch dekad próbują ścisłej współpracy z Indiami, lecz Hindusi są nieufni i raczej ciążą ku Stanom Zjednoczonym, całkiem możliwe, że popełniają ogromny błąd. Zbyt silna współpraca z USA jest dla wielu indyjskich intelektualistów i partii opozycyjnych ogromnym problemem, zwłaszcza po całkowitej niemal destabilizacji Pakistanu zawinionej w dużej mierze przez tzw. "wojnę z terroryzmem" obejmującą ataki na całe państwa.
finerbijk (17282 punktów)
>Jeśli Chiny dorobiły się swoich specjalistów, a wiele rzeczy wskazuje na to, że tak, to bardzo dobrze, że zaczynają chronić swoich obywateli przed brutalnym wyzyskiem (wprowadzać socjalizm).

Nie sądzę, żeby posuwali się zbyt daleko w tej ochronie, socjalizm to oni już mieli. A największy wyzysk prowadzi samo państwo w licznych karnych obozach pracy.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Z czystej ciekawości chciałem cię zapytać, czy masz jakieś dane na temat wrostu/spadku ilości tych karnych obozów pracy w Chinach, oraz o to, ilu jest w nich przestępców (uważam, iż karna praca dla osoby skazanej na dożywocie za prawdziwą zbrodnię nie jest czymś bezsensownym) a ilu jeńców politycznych. Pytam cię, bo nie wiem, oczywiście, jakbyś mógł podać dane nie tylko amerykańskie, czułbym się lepiej (amerykańskie na pewno będą "irackie" w swej metodyce).
finerbijk (17282 punktów)
>Z czystej ciekawości chciałem cię zapytać, czy masz jakieś dane na temat wrostu/spadku ilości tych karnych obozów pracy w Chinach, oraz o to, ilu jest w nich przestępców

O tych obozach można poczytać tutaj www.prawac(*)7509139132ef41c7856f33a50f7-d3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Niestety nie podają, na ile to się zmienia. Jeśli chodzi o tortury, to niestety wiadomo nam, że i w USA nikt od nich nie stroni...
13-10-2010 14:40 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Niestety nie podają, na ile to się zmienia.
Raczej takie dane nie są dostępne. W komunie każde pierdnięcie było tajne. Ale chyba można sądzić, że dziś jest lepiej, niż było za Mao.

>Jeśli chodzi o tortury, to niestety wiadomo nam, że i w USA nikt od nich nie stroni...
Zgadza się, że USA ma też wiele na sumieniu, co do praw człowieka.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Miejmy nadzieję, że idzie ku lepszemu. W Chinach zmiany zawsze zachodziły dość wolno, poza narzuceniem systemu komunistycznego (choć warto dodać, iż Mao nie jawił się jako "diabeł wcielony" na tle istniejącego, antychińskiego rządu).
11-10-2010 15:23 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>> Nie wiadomo, czy śmiać się z Chińczyków, czy nad nimi płakać.
>Śmiać się z kraju, który praktycznie wykupił USA?
Tak. Jak kupisz fabrykę w USA będąc Chińczykiem, to możesz:
a) zamknąć ją tracąc na tym wykupie włożone w niego pieniądze
b) przetransportować ją fizycznie do Chin ponosząc koszta reorganizacji
c) pozostawić ją, jak jest i na niej zarabiać - z tym, że w krajach pseudosocjalistycznych, takich jak między innymi USA, pracownik ma prawa i nie pracuje za miskę ryżu. Pieniądze kręcą się dalej w USA napędzając im gospodarkę. Pozostaje chińskiemu właścicielowi przenieść się do USA i spijać tam śmietankę.
Innymi słowy, przeciętny obywatel Chin nie korzysta na tych wykupach.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
finerbijk (17282 punktów)
>Tak. Jak kupisz fabrykę w USA będąc Chińczykiem, to możesz:
Po co Chińczyk ma kupować fabrykę w USA, jeśli u siebie ma taniej?

>Innymi słowy, przeciętny obywatel Chin nie korzysta na tych wykupach.
Kiedy chiński rząd zarabia na amerykańskich obligacjach to jednocześnie może sobie pozwolić na niższe podatki i ma pieniądze na rozwój nowoczesnej infrastruktury, przemysłu, itd. zapewniając dla obywateli pracę.
Więc chiński szarak, też korzysta.
11-10-2010 15:51 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Tak. Jak kupisz fabrykę w USA będąc Chińczykiem, to możesz:
>Po co Chińczyk ma kupować fabrykę w USA, jeśli u siebie ma taniej?
Musisz popytać Chińczyków, co pokupowali fabryki samochodów.
Poza tym, on u siebie wszystko ma taniej. Po co w ogóle cokolwiek kupuje w USA? - półżartem.

>>Innymi słowy, przeciętny obywatel Chin nie korzysta na tych wykupach.
>Kiedy chiński rząd zarabia na amerykańskich obligacjach to jednocześnie może sobie pozwolić na niższe podatki i ma pieniądze na rozwój nowoczesnej infrastruktury, przemysłu, itd. zapewniając dla obywateli pracę.
>Więc chiński szarak, też korzysta.
Stoi to w pewnej sprzeczności z pracą za miskę ryżu.
Ale racja o tyle, że infrastruktura przetrwa parę pokoleń. Na razie jednak jest spora dysproporcja w podziale środków u chińczyków - normalnie jak feudalizm. Wyrównywanie się tego może potrwać baarrdzo długo.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
finerbijk (17282 punktów)
>Stoi to w pewnej sprzeczności z pracą za miskę ryżu.
Pamiętajmy, że w poprzednim okresie wielu nie miało nawet tej miski ryżu.

Chiny to nie jakaś cud gospodarka. Mimo pewnych elementów wolnego rynku nadal jest sterowana centralnie. Jednak poprawę warunków życia ogółu widać już od dawna.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Stoi to w pewnej sprzeczności z pracą za miskę ryżu.
>Pamiętajmy, że w poprzednim okresie wielu nie miało nawet tej miski ryżu.
>Chiny to nie jakaś cud gospodarka. Mimo pewnych elementów wolnego rynku nadal jest sterowana centralnie. Jednak poprawę warunków życia ogółu widać już od dawna.
Nie rozumiem, co do mnie piszesz - jak coś złego, to sterowana centralnie, jak dobrego, to wolny rynek?
Po takim czymś odechciewa się dyskusji.
Przyjąłbym tłumaczenie, że nic się z tym nie da zrobić z powodu wyceniania życia ludzkiego na parę dolarów, albo, że nie ma innej drogi bo syf i malaria w Chinach trzymają się mocno (na szczytach władzy), ale zabawa w przypisywanie sobie/komuś win i osiągnięć to zabawa popularna w goownianej (polskiej) polityce i boli wnoszenie jej do ekonomii.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
finerbijk (17282 punktów)
>Nie rozumiem, co do mnie piszesz - jak coś złego, to sterowana centralnie, jak dobrego, to wolny rynek?
Nigdzie tego nie napisałem, tylko tyle, że w Chinach państwo majstruje przy gospodarce.

>zabawa w przypisywanie sobie/komuś win i osiągnięć to zabawa popularna w goownianej (polskiej) polityce i boli wnoszenie jej do ekonomii.
W tym właśnie problem, że polityka nadmiernie miesza się do ekonomii.
11-10-2010 15:14 
 Ocena 1 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że w Chinach, podobnie jak w Indiach, szwankują instytucje nadzorujące legalność zatrudniania pracowników. Jest za mało urzędników w stosunku do potrzeb. Przedsiębiorstwa z zagranicznym kapitałem działają poza kontrolą. W Indiach jest to dużo bardziej drastyczne. Szczególnie tragiczne jest budowanie tam przez francuskie i europejskie spółki energetyczne, gdzie - na zlecenie Europejczyków - wysiedla się osoby mieszkające na obszarach przeznaczonych pod zalanie związane z elektrowniami wodnymi. Problem tkwi w tym, iż owi wysiedleni często nie mają żadnych dokumentów dotyczących własności ziemi (na której ich przodkowie żyli od wieków). Zostają więc bez niczego, niektórzy nie wynoszą się na znak protestu i giną zalani. To taka dość nieciekawa twarz kapitalizmu.

W Chinach też łamie się prawa człowieka w związku z budową tam, ale przy tym co dzieje się w Indiach, w Chinach jest wręcz "miło"...
13-10-2010 10:03 
 Ocena 1 na 1
Logik (812 punktów)
nie rozumiem, dlaczego utożsamiasz te ludzkie tragedie z kapitalizmem ??? Skąd w ogóle taka filozofia, ze źle postępuje kapitalista (a I sekretarz KC PZPR już nie, bo on nie jest kapitalistą). Czy wiesz, co robił z ludźmi komunizm ? Jak realizowano Wielkie Strojki Socyalizma ???

Wolny Rynek (tak wolę nazywać ustrój, o którym piszę) pozwala ludziom realizować swoją WOLĘ, ale BEZ NARUSZANIA WOLNOŚCI INNYCH !!!!

tak więc to, co zwalasz na karb kapitalizmu, to jest zwykłe przestępstwo, a nie żaden "kapitalizm" ...

Tyle, że o ile w Wolnym Rynku mamy niezależne sądy (bo sędziowie wybierani są w wyborach powszechnych), o tyle w socyal-demokracji lub w dyktaturze władza jest w rękach pewnej grupy osób i oni są wyjęci spod prawa, mogą robić z resztą ludzi, co chcą ...

Tak więc krytykuj sobie takie działania władz, ale nie zwalaj winy na kapitalizm, ok ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
13-10-2010 11:12 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Sądownictwo jest jednym z większych problemów w liberalnym ustroju ekonomicznym. Ten kto ma dużo pieniędzy (nawet ukradzionych) na adwokatów, ma lepiej w sądzie. Ma dużo lepiej. Tak jak w czasach feudalnych, elitom przestępstwa uchodzą częstokroć płazem.
Logik (812 punktów)
no ale to znaczy, że kwestia sądów nie jest za bardzo zależna od ustroju ... a więc nie można winić za pewne zdarzenia (nielegalne wysiedlanie) kapitalizmu ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ramowy temat tej strony - na ile go rozumiem - pokazuje iż kapitalizm też ma ogromne wady, nie tylko komunizm. Sytuacja Jasmine jest przykładem takiej wady. Teraz dokonam skoku na głęboką wodę. Otóż zauważ, że kapitalizm nigdy nie rozwijał się w sytuacji globalnej w której nie było kolonii. Aby Anglia, Francja etc. leciały do przodu, musiały istnieć masy półniewolników w koloniach, którym się prawie nie płaci. Współczesne Chiny, jeśli chodzi o rynek pracy, nadal są naszą kolonią. Pokazuje to niestabilność systemu kapitalistycznego w skali globalnej. Bowiem, gdy zabraknie już dużych obszarów nędzy, gdzie mamy naszych półniewolników, takich jak Jasmine, pojawią się dwa problemy:

1). Coraz bardziej opłaci się zastępować pracę ludzkich rąk maszynami. Maszyny zastąpią człowieka gdzie się da. Nie mówię tu o sztucznej inteligencji. Nie trudno sobie wyobrazić maszynę fryzjerską, która nie jest żadną AI. Pracę większości fabryk (spodni, kubków, łyżek etc.) można zautomatyzować. To, że póki co istnieje jeszcze wielu ludzi pracujących w przemyśle bierze się stąd iż są tani jak barszcz. W sytuacji, gdy maszyny staną się bardziej opłacalne (również kierowcy, przewodnicy turystyczni, automatyczne hotele etc.), większość ludzi nie będzie mieć pracy. Mam na myśli 90% populacji. Większość zawodów da się zautomatyzować przy dzisiejszym stanie techniki. Nie robi się tego, gdyż to jest za drogie w stosunku do półniewolników takich jak Jasmine. System gospodarczy będzie musiał się zmienić. NIe będzie to ani kapitalizm, ani komunizm.
2). Psychika ludzi pozbawionych zajęcia będzie szwankować. Problem przeludnienia okaże się jeszcze bardziej palący. Okaże się, że jest nas naprawdę za dużo. Nawet w tych krajach, gdzie systemy socjalne utrzymają bezrobotną większość.
10-10-2010 23:01 
 Ocena 2 na 4
Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
>Mogę wyjść do ogródka i cały dzień kopać dół. Jutro zakopię dół, a pojutrze wysunę żądania wobec społeczeństwa o "adekwatną" zapłatę. No bo napracowałem się w pocie czoła. Nie sądzisz, że to pokrętna logika?
   To w ogóle nie logika. To ułomna próba sprowadzenia tematu do absurdu.

>>wypłaty nieadekwatne do zysku
   Ale to jest sesnsowne stwierdzenie.

Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście
— Budda
11-10-2010 00:20 
 Ocena-1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
>>>wypłaty nieadekwatne do zysku
>   Ale to jest sesnsowne stwierdzenie.


Oczywiście, że to jest sensowne stwierdzenie. Pracodawca, który tak mało płaci za wyroby które sprzedaje tysiące razy drożej jest złodziejem. Dobrze zorganizowany złodziej bywa bezkarny.
10-10-2010 23:05 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
>Nie ma czegoś takiego jak "adekwatna" płaca. Praca nie ma żadnej obiektywnej wartości. Ma wartość subiektywną, ze względu na fakt, że ktoś chce coś dać w zamian za wykonaną pracę.

A jeśli odwrócimy problem i spytamy, czy płaca ma jakąś obiektywną wartość, która byłaby jej "adekwatna"?

>Mogę wyjść do ogródka i cały dzień kopać dół. Jutro zakopię dół, a pojutrze wysunę żądania wobec społeczeństwa o "adekwatną" zapłatę. No bo napracowałem się w pocie czoła. Nie sądzisz, że to pokrętna logika?

A czy nie jest to też logika części pracodawców? Otwierają jakiś interes, a później narzekają, że społeczeństwo nie zapewnia im należytych warunków funkcjonowania. I ciągle mają jakieś roszczenia co do wysokości podatków, kosztów pracy, administracyjnej mitręgi itp. itd.

Nie stosuję emoticonów
10-10-2010 23:14 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)

>A jeśli odwrócimy problem i spytamy, czy płaca ma jakąś obiektywną wartość, która byłaby jej "adekwatna"?
Oczywiście, że nie ma. Stąd różni ludzie mogą różnie reagować na propozycje takiej samej płacy. Po prostu dla każdego z nich ma ona inną wartość. Jeden się podejmie pracy za nią, inny nie, jeden będzie narzekał, drugi będzie zadowolony.

Zresztą, to jest w ogóle warunek wymiany rynkowej: jeśli ja coś komuś daję, to daję dlatego, że uważam, iż w zamian dostanę coś, co jest więcej warte (inaczej bym się nie wymieniał) - z kolei mój partner myśli dokładnie na odwrót: jest przekonany, że to on daje mi coś mniej wartościowego, niż sam otrzymuje.

>A czy nie jest to też logika części pracodawców? Otwierają jakiś interes, a później narzekają, że społeczeństwo nie zapewnia im należytych warunków funkcjonowania.

Bo ja wiem... Raczej nie słyszałem, by jakiś pracodawca narzekał, że warunki są obiektywnie trudne. Narzekają, że są trudne nie obiektywnie, tylko w ich subiektywnym odczuciu, ze względu na ich subiektywne potrzeby i wymagania.

Pozdrawiam
11-10-2010 00:25 
 Ocena 2 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Podam ci przykład. Są giełdy numizmatyczne. Czysty kapitalizm - ktoś sprzedaje, ktoś kupuje. No i wyobraźmy sobie, że jakiś dzieciak, albo nie znająca się na kolekcji męża wdowa przychodzą sprzedać cenną monetę. Złodziej (podobnie jak płacący dziewczynie 20gr pracodawca) oszuka wdowę/dziecko dając jemu/jej 10zł za monetę wartą 2000zł. Nie jest to wtedy normalny handel. Uczciwy numizmatyk w tej sytuacji da na przykład 1200 zł, mówiąc o prawdziwej wartości numizmatu i oczywistej niemożności uzyskania pełnej ceny.
11-10-2010 00:38 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Podam ci przykład. Są giełdy numizmatyczne. Czysty kapitalizm - ktoś sprzedaje, ktoś kupuje. No i wyobraźmy sobie, że jakiś dzieciak, albo nie znająca się na kolekcji męża wdowa przychodzą sprzedać cenną monetę. Złodziej (podobnie jak płacący dziewczynie 20gr pracodawca) oszuka wdowę/dziecko dając jemu/jej 10zł za monetę wartą 2000zł. Nie jest to wtedy normalny handel. Uczciwy numizmatyk w tej sytuacji da na przykład 1200 zł, mówiąc o prawdziwej wartości numizmatu i oczywistej niemożności uzyskania pełnej ceny.

   Sprzedaż - kupno to zawsze jest handel. A że ktoś został wydym... Chciałam rzec oszukany? To normalne w handlu.

   Nie ma uczciwych handlarzy. Nie zarobiliby na siebie. Jak on nie wydym... Chciałam rzec nie oszuka, to jego wydymają.

   I jeszcze jedno. Nie istnieje coś takiego jak "normalny handel". Przykro mi.

EDIT: 'Normalny handel" w sensie uczciwy.


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
11-10-2010 00:56 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mimo wszystko ja zetknąłem się z ludźmi, którzy wierzą w jakiś etos handlu i nie korzystają bezpardonowo z czyjejś niewiedzy przy kupnie. Ma to też swoje pozytywne rezultaty - wracając do mojego przykładu - wdowa, która o mało co nie sprzedała monety wartej 2000 zł za złoty 10 może mieć jeszcze więcej monet. Uczciwy handlarz ma szansę zyskać sporo innych cennych numizmatów, na których bądź co bądź zarabia całkiem sporo, tyle, że uczciwie. Pracodawca, który nie okradał swoich pracowników, zyskuje ich szacunek. Niektórzy z owych pracowników też kiedyś staną się pracodawcami, chętnie więc będą współpracować z byłym szefem, którego cenili za uczciwość. Pojawia się w tych wypadkach kapitał ludzki. Czyjaś działalność gospodarcza owocuje w takich wypadkach zaufaniem innych ludzi i związanymi z tym możliwościami na przyszłość.
11-10-2010 01:06 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Mimo wszystko ja zetknąłem się z ludźmi, którzy wierzą w jakiś etos handlu i nie korzystają bezpardonowo z czyjejś niewiedzy przy kupnie.

   A pewnie, istnieją tacy handlowcy. Kłopot w tym, że kupujący nauczeni doświadczeniem patrzą na nich jak na idiotów, w najlepszym przypadku jak na jeszcze większych cwaniaków od tych poprzednich co ich oszukali.

>Ma to też swoje pozytywne rezultaty - wracając do mojego przykładu - wdowa, która o mało co nie sprzedała monety wartej 2000 zł za złoty 10 może mieć jeszcze więcej monet. Uczciwy handlarz ma szansę zyskać sporo innych cennych numizmatów, na których bądź co bądź zarabia całkiem sporo, tyle, że uczciwie.

   Jasne. Wdowa, która zapewne nielegalnie, sprzedała monety będzie latała po bazarze i opowiadała, że ten z tego straganu jest uczciwy.

   Jacek, nie ma uczciwego handlu. Jest "dogadanie się".

Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
11-10-2010 01:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Coż, z kupowaniem od wdowy - złodziejki to już zupełnie inna para kaloszy . Pewnie masz rację, ale ja pozostaję jeszcze z odrobiną naiwności. W końcu jadę do Indii, gdzie nie działa żaden SANEPID i będę tam jadł przez ponad pół roku. Kuchnia indyjska jest pyszna, ale jak kucharz oszczędza i nikt mu nie patrzy na ręce... Strach pomyśleć. Póki co wolę myśleć, iż są kucharze, którzy nie chcą otruć swoich klientów z uwagi na posag dla córki (częsta motywacja w kraju słoni i lotosów ).
11-10-2010 00:49 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
>Podam ci przykład.

W przypadku zatrudnienia też tak może być, że pracownik nie zdaje sobie sprawy w wartości swoich działań dla firmy, ponieważ nie dysponuje odpowiednimi danymi. Jeśli wie, jakie znaczenie ma jego praca, ma większe wymagania.

Jest też inny aspekt wyceny pracy (płacy). Najczęściej pracobiorca musi podjąć jakąś pracę, żeby przeżyć. Pracodawca odczuwa przymus zatrudnienia słabiej, ponieważ ma większe rezerwy zasobów (nie tylko finansowych). Sytuacja zmienia się, gdy to pracodawca jest pod presją.
Niedawno pewien światowy koncern zbudował na przedmieściach pewnego polskiego miasta (dużego) swoje centrum komputerowe, ale okazało się, że nie ma chętnych do pracy w nim w pewnej określonej specjalności informatycznej. Początkowo proponowali pracę wyłącznie w tym centrum, ale po powszechnym "olaniu" ich oferty byli zmuszeni do otwarcia biur informatycznych w innych miejscach, ponieważ powstało zagrożenie dla realizacji dużego projektu i "bałaganu" w firmie.


Nie stosuję emoticonów
MarcinK (9189 punktów)
>Podam ci przykład. Są giełdy numizmatyczne.

Podałeś Jacku przykład rynku bez producenta. Po stronie kosztów wprowadzenia produktu na rynek widnieje zero więc nie ma tu żadnej konkurencji.
11-10-2010 01:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Oczywiście, że jest konkurencja. Jest podaż istniejących numizmatów, są ich posiadacze chcący je odsprzedać i są wreszcie pośrednicy. Konkurencja jest możliwa na wszystkich trzech poziomach.

W moim przykładzie jednakże moneta służyła za symbol zaniżanej wartości czyjejś pracy. W przypadku wdowy jej piętą Achillesa była niewiedza na temat kolekcji męża, w przypadku dziewczyny z filmu podbramkowa sytuacja biednych warstw społeczeństwa chińskiego. Zauważ, iż przebitka cenowa w przypadku produkcji spodni jest tu tak duża, iż ewentualne zwiększenie pensji pracowników nie wpłynie w żaden sposób na rentowność samego przedsięwzięcia. Jedynie główny pracodawca będzie miał mniej na swoim prywatnym rachunku. Czy musi się motywować aż tak ogromnymi zyskami?
Satyr (4285 punktów)

>W przypadku wdowy jej piętą Achillesa była niewiedza na temat kolekcji męża, w przypadku dziewczyny z filmu podbramkowa sytuacja biednych warstw społeczeństwa chińskiego.

Zabawne jest to, że ta dziewczyna mniej pewnie widzi tragizmu w swoim losie niż Ty dostrzegasz. Żadna praca nie ma żadnej obiektywnej wartości - jeśli ta dziewczyna idzie na wymianę, to znaczy, że jest usatysfakcjonowana: woli pracować w fabryce, niż prowadzić uprzedni tryb życia.

Dla niej jej praca, którą świadczy jest warta mniej niż wynosi wynagrodzenie, bo inaczej nie przystałaby na wymianę! Z kolei dla pracodawcy jest zupełnie na odwrót: i to jest warunek wszelkiej wymiany, bez tego że ludzie inaczej oceniają wartość wymienianych przedmiotów w ogóle nie dochodziłoby do żadnych transakcji. Praca nie ma żadnej obiektywnej - ważnej dla wszystkich - wartości.

Pozdrawiam
11-10-2010 01:33 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
>Dla niej jej praca, którą świadczy jest warta mniej niż wynosi wynagrodzenie, bo inaczej nie przystałaby na wymianę!

Wydaje mi się, że źle rozpoznajesz motywy jej działania. Ona nie patrzy na wartość tej pracy "samą w sobie", tylko na to, jakie jej potrzeby życiowe zaspokaja uzyskane wynagrodzenie i jak jej zarobek wygląda na tle ludzi, którzy są jej grupą odniesienia. O rzeczywistej wartości (w sensie udziału w wytworzonych dobrach) najprawdopodobniej nie ma w ogóle pojęcia.

Nie stosuję emoticonów
11-10-2010 02:01 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>Wydaje mi się, że źle rozpoznajesz motywy jej działania. Ona nie patrzy na wartość tej pracy "samą w sobie",

Ależ ja właśnie to chciałem powiedzieć. Z tą tylko różnicą, że ja w ogóle neguję istnienie jakiejś "rzeczywistej", "samej w sobie" wartości. Nam się może wydawać, że ta praca ma jakąś "rzeczywistą" wartość ale tak naprawdę, to jest to tylko nasza projekcja - po prostu my sądzimy, że ta praca jest warta więcej, bo z naszej perspektywy, z naszych warunków życia, wygląda to właśnie tak. Ergo: my nie zgodzilibyśmy się na pracę za takie wynagrodzenie - ale tylko dlatego, że nasze realia popychają nas do innych wartościowań.

Pozdrawiam
11-10-2010 01:26 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)
>Zauważ, iż przebitka cenowa w przypadku produkcji spodni jest tu tak duża, iż ewentualne zwiększenie pensji pracowników nie wpłynie w żaden sposób na rentowność samego przedsięwzięcia.

Podniesienie pensji, czyli podniesienie kosztów wytworzenia przy niezmienionej cenie produktu zmniejsza rentowność.

>Czy musi się motywować aż tak ogromnymi zyskami?

Przy założeniu, że ten pracodawca nie miałby żadnej konkurencji to oczywiście racja. Jednakże jeśli w Chinach, Bangladeszu, Indiach itd jest wiele takich fabryk, które szyją za 20 groszy, pracodawca nie może pensji podwyższyć bo wypadnie z rynku(no chyba, że w innym miejscu zetnie koszty). Wtedy pracę straci cała fabryka. Podwyższy tylko wtedy jeśli dzięki temu wzrosłaby wydajność. W biznesie nie ma sentymentów - czysty darwinizm.
11-10-2010 01:35 
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)
> Podwyższy tylko wtedy jeśli dzięki temu wzrosłaby wydajność.

Albo jakość wyrobów.

Nie stosuję emoticonów
11-10-2010 04:22 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Marcinie, ale w jakim zakresie działa ta konkurencja? Różnica w cenie produkcji w Chinach i sprzedaży w Polsce czy we Francji jest niekiedy kilkudziesięciokrotna. Ani transport, ani cła, ani opłaty za projekt nie tłumaczą tej różnicy. Większość pieniędzy ze spodni szytych przez Jasmin ląduje w kieszeni inwestora. Ów inwestor ma potężną rezerwę, aby zwiększyć jej pensje nie zmieniając ceny wyjściowej produktu. Na zasadzie - "nie muszę zarabiać miliona dolarów miesięcznie, starczy mi 900 tysięcy". Wydaje mi się, że naprawdę to tak wygląda. Jedyna rzecz jaka może tłumaczyć tę chciwość, to ewentualne wchodzenie na rynek inwestorów, których jedyny kapitał pochodzi z wysokooprocentowanych kredytów. Ale może to jednak źle, że tacy ludzie inwestują...
MarcinK (9189 punktów)
> Większość pieniędzy ze spodni szytych przez Jasmin ląduje w kieszeni inwestora.

To zależy. Najczęściej większość pieniędzy ląduje u rozmaitych pośredników niż producentów. Najistotniejsze jest pytanie, przynajmniej z punktu widzenia Jasmin, to jaka jest cena tych dżinsów na rynku hurtowym w Chinach czyli zaraz po opuszczeniu fabryki? Przecież to może być np. 50 groszy i pole do podwyżki byłoby bardzo wąskie i ograniczone. Sprawa druga - jeśli właścicielem tej fabryki jest jakiś pojedynczy kapitalista to rzeczywiście on może poprzez zmniejszenie swoich zysków wpływać na wynagrodzenie pracowników. Jeśli jednak fabryka ta należy do międzynarodowego koncernu to jej właścicielem są akcjonariusze. Tych zaś zupełnie nie obchodzi po ile są szyte dżinsy ale finalnie jaka będzie dywidenda w następnym roku. Jeśli niska to nie zakupią akcji tego przedsiębiorstwa bądź odwołają prezesa(jeśli juz zakupili). Pytanie do Ciebie Jacku - masz do zakupienia akcje 2 spółek A i B? A obiecuje większą dywidendę. Które kupisz?

Ten poziom kosztu wytworzenia do ceny u docelowego odbiorcy występuje we wszystkich emerging markets. Żeby daleko nie szukać - fabryka Fiata w Tychach jest najbardziej wydajna fabryką Fiata w Europie, a jednocześnie zarobki są w niej kilkakrotnie niższe niz we Włoszech (ale nie odbiegają od naszej średniej rynkowej). Czy w związku z tym jest to fabryka wyzysku i czy należałoby ja zamknąć?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tak, ale Jasmin zarabia z pewnością poniżej chińskiego minimum socjalnego. Porównując Chiny z Indiami, w tych pierwszych jest lepiej. Mimo wszystko w Chinach istnieją ubezpieczenia emerytalne i pensje minimalne. Moim zdaniem firmy w Polsce, które deklarują oficjalnie wyższą pensję dla pracowników od realnie płaconej powinno się zamknąć.
11-10-2010 21:56 
 Ocena 1 na 1
Gołębiewski (850 punktów)
>Podam ci przykład. Są giełdy numizmatyczne. Czysty kapitalizm - ktoś sprzedaje, ktoś kupuje. No i wyobraźmy sobie, że jakiś dzieciak, albo nie znająca się na kolekcji męża wdowa przychodzą sprzedać cenną monetę. Złodziej (podobnie jak płacący dziewczynie 20gr pracodawca) oszuka wdowę/dziecko dając jemu/jej 10zł za monetę wartą 2000zł. Nie jest to wtedy normalny handel. Uczciwy numizmatyk w tej sytuacji da na przykład 1200 zł, mówiąc o prawdziwej wartości numizmatu i oczywistej niemożności uzyskania pełnej ceny.

Z asymetrii informacji nie wynika, że handel jest nieuczciwy.

Owa przykładowa żona może się rozejrzeć na rynku i oszacować wartość przedmiotu.

Jeżeli z własnej woli zgodzi się na cenę 10zł to jej sprawa.
12-10-2010 00:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Duży koncern ma o wiele większy dostęp do informacji niż pojedyńczy człowiek, w tym wypadku Chinka Jasmin.
Logik (812 punktów)
Otóż MYLISZ SIĘ. Chinka ma DOSKONAŁĄ wiedzę o sytuacji. O wiele większą, niż koncern. Gdyż chodzi o informację o sytuacji CHINKI !!!!

Ona wie NAJLEPIEJ, jaka jest jej sytuacja, i czy praca dla koncernu za 20 gorszy jest dla niej LEPSZA, czy GORSZA, od tego, co ma TERAZ ...

KLAR !!!???


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A mało to jest naiwnych ludzi, którzy chcą się za wszelką cenę zaczepić w stolicy i naiwnie się dają oszukiwać?
Logik (812 punktów)
dlaczego zamianę ciężkiej pracy na wsi za 5 groszy, na lżejszą w mieście za 20 groszy nazywasz "daniem się oszukać" ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bo miejskiego pracodawcę stać na lepsze wynagrodzenia dla pracowników.
Logik (812 punktów)
to dlaczego w kiosku nie płacisz za bilet tramwajowy 100 zł tylko 2 zł ? Przecież stać cię zapłacić więcej ?

Jak widzisz to, czy kogoś "stać" nie ma ŻADNEGO ZNACZENIA ...

Istotne jest, jak OBIE STRONY się dogadują. Jeżeli Jedna osoba przyjdzie do pracodawcy i zaoferuje pracę za 1 zł, a druga za 20 groszy, to jest OCZYWISTE, że pracodawca zaoferuje pracę tej, która powie niższą kwotę (przy założeniu, że jej zaangażowanie nie będzie mniejsze, niż 20% zaangażowania tamtej osoby).

Co więcej !!! Dzięki temu przedsiębiorca wspomoże osobę NAJBARDZIEJ POTRZEBUJĄCĄ, czyli taką, której pieniądze i praca są bardziej potrzebne, a wynika to z faktu, że niżej wycenia swój czas. Ta osoba, która wyżej wycenia swój czas MNIEJ potrzebuje pracy ...

Tak więc taki system (Wolny Rynek) najlepiej realizuje potrzeby społeczne ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
13-10-2010 08:40 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)

>Co więcej !!! Dzięki temu przedsiębiorca wspomoże osobę NAJBARDZIEJ POTRZEBUJĄCĄ, czyli taką, której pieniądze i praca są bardziej potrzebne, a wynika to z faktu, że niżej wycenia swój czas. Ta osoba, która wyżej wycenia swój czas MNIEJ potrzebuje pracy ...
>Tak więc taki system (Wolny Rynek) najlepiej realizuje potrzeby społeczne ...

niezwykle logicznie wywiodłeś przyczyny rewolucji
13-10-2010 11:07 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Odnieś to do mikroskali. Masz do przekopania zapuszczony ogród. Praca wymaga tygodnia. Gdybyś zatrudnił kogoś bez kombinowania, zapłacił byś równowartość 20 obiadów z winem i przystawkami. Ty jednak bierzesz do tej roboty przymierającego głodem żebraka i płacisz mu jedną bułkę. Ja mówię - zapłać mu chociaż za masło i pasztet .
Logik (812 punktów)
zapłacę mu najmniej, jak to będzie możliwe, a to z kolei zależy od tego, na co on się zgodzi ...

Gdybym mu dał więcej, to to już nie będzie zapłata, lecz JAŁMUŻNA, a to są dwie różne sprawy i nie mieszajmy ich w rozmowie o GOSPODARCE ....


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
13-10-2010 12:27 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>zapłacę mu najmniej, jak to będzie możliwe, a to z kolei zależy od tego, na co on się zgodzi ...
>Gdybym mu dał więcej, to to już nie będzie zapłata, lecz JAŁMUŻNA, a to są dwie różne sprawy i nie mieszajmy ich w rozmowie o GOSPODARCE ....

Slusznie logiku, w PRLu za za mala jałmużnę można było po pysku od żebraka dostać i to pod kosciolem!!!

Takie to były czasy, chociaż nawet żebrak żywił sie octem i słonina.

Suchy chleb byl dla konia tylko. Taka była gospodarka
13-10-2010 13:06 
 Ocena 1 na 1
drHaust (737 punktów)
> Słusznie logiku, w PRLu za za mala jałmużnę można było po pysku od żebraka dostać i to pod kościołem!!!
no tak, rozumiem teraz cel budowy tylu nowych kościołów, tak niby zamiast urzędu pracy? sprytne...

>Suchy chleb byl dla konia tylko. Taka była gospodarka

czy to, że nie ma już koni w gospodarce świadczy, że niedługo nas zaczną zjadać?



Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
apud (4399 punktów)

>>Suchy chleb byl dla konia tylko. Taka była gospodarka
>
>czy to, że nie ma już koni w gospodarce świadczy, że niedługo nas zaczną zjadać?

A skąd, szykują dla was miejsca pracy
drHaust (737 punktów)

>A skąd, szykują dla was miejsca pracy

no to już wiem skąd te pogłoski o końcu świata...ja wydajniejszy od Chińczyka nie jestem. I bardziej marudny.

a swoja drogą - Stocznia Gdańska - kolebka wolności i solidarności kiedyś zatrudniała/miała zatrudniać Chińczyków i tez wychodziło ze będzie jakieś 60pln... za miesiąc... może to gdzieś w necie jeszcze jest. Niekoniecznie tylko Chiny sa w kolorze blue, może i to "blue królestwo" tu zapanuje?

Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
13-10-2010 14:10 
 Ocena 2 na 2
Logik (812 punktów)
to skoro nie jesteś wydajniejszy od Chińczyka, to dlaczego uzurpujesz sobie prawo do życia w większym luksusie, niż Chińczyk ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
drHaust (737 punktów)
>to skoro nie jesteś wydajniejszy od Chińczyka, to dlaczego uzurpujesz sobie prawo do życia w większym luksusie, niż Chińczyk ?

Przepraszam za arogancje: stać mnie na to.
Jak w reklamie, duży może więcej.

Aczkolwiek pojecie luksusu jest bardzo względne. i zmienne np. z wiekiem.
Ciężko wiec mi ocenić czy żyje w większym luksusie niż Chińczyk. Choć sugestia: mam wszystko co potrzebuje - niby coś wskazuje, ale czy to luksus?


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
13-10-2010 14:20 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>>A skąd, szykują dla was miejsca pracy
>no to już wiem skąd te pogłoski o końcu świata...ja wydajniejszy od Chińczyka nie jestem. I bardziej marudny.

Nie kombinuj z kitajcami i stocznia. miejsca pracy sa dla was w kieracie. Ekologicznym.
drHaust (737 punktów)

>Nie kombinuj z kitajcami i stocznia. miejsca pracy sa dla was w kieracie. Ekologicznym.
>
no tak, metan produkować umiem... tylko czy to będą wystarczające ilości? Chyba że lecisz na organy? Takie po chowie ekologicznym mogą mieć znaczną wartość wolnorynkową


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
apud (4399 punktów)

>no tak, metan produkować umiem... tylko czy to będą wystarczające ilości? Chyba że lecisz na organy? Takie po chowie ekologicznym mogą mieć znaczną wartość wolnorynkową
>
Ty sie dziadka zapytaj co to jest kierat!!!
drHaust (737 punktów)

>>
>Ty sie dziadka zapytaj co to jest kierat!!!
>
mysle, że przy takiej instruktorce dziadek jest zbędny!


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Czy ja wiem, czy wynagradzanie pracowników najmniejszą możliwą płacą jest jałmużną? Lepsze pensje potrafią przecież skłonić ludzi do lepszej pracy i większej lojalności firmie, przez co dana firma ma lepiej przygotowanych pracowników (mniejsza rotacja).
Logik (812 punktów)
JA już nie wiem, czy JA niewyraźnie piszę ????

No przecież właściciel sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, jaką WARTOŚĆ daje mu pracownik !!!!!

I pozostaw te rozterki WŁAŚCICIELOWI firmy, czy woli mieć taniego i gorszego pracownika, czy droższego, ale lepszego. Zawsze istnieje jakieś OPTIMUM, które wcale nie musi być idealnie odkryte przez strony transakcji. Ważne, że pracodawca chce zapłacić jak najmniej i to jest kwota WYNAGRODZENIA, a to, co jest POWYŻEJ tego, co uzgodnią wspólnie z pracownikiem (czyli gdyby to była kwota powyżej oczekiwań pracownika) to ta NADWYŻKA jest jałmużną, a nie kwota uzgodniona !!!!! Naucz się czytać i ROZUMIEĆ !!!


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale dlaczego miałbym pozostawić te rozterki właścicielowi firmy? Bardzo chętnie "pobuntowałbym" Chińczyków przeciwko takiemu wyzyskowi, mówiąc im na przykład ile kosztują owoce ich pracy na rynku docelowym i ile z nadwyżek ich zakłady pracy przeznaczają na inwestycje, a ile na przykład na kunsztowny grobowiec dla babki właściciela.
drHaust (737 punktów)
Jacku, ale czy świat jest gotowy na bunt Chin?
Nie byłem tam, jeszcze był kolega. Interesy, elektronika. Jest zakochany w kraju, twierdzi, że to nie wygląda tak źle jak my to stad widzimy. Nie wiem - nie oceniam, nie komentuje.
Ale myślę, że on ma racje: czy my jesteśmy gotowi na bunt... ilu Chińczyków???
załóżmy, że jutro znudzi im się to jak żyją tam i pójdą... do nas?
Co wtedy?
Tam już jest armia "starych kawalerów"
facet.inte(*)iecej-starych-kawalerow,858204
niezalezna.pl/artykul/400_mln_ludzi_mniej/39464/1
polityka jednego dziecka:
Szef komisji ds. planowania rodziny Li Bin oceniając okres 30 lat od wprowadzenia tej polityki, stwierdził iż bez niej w Chinach urodziłoby się w tym czasie 400 milionów ludzi więcej, a świat znalazłby się na progu wyczerpania wszelkich zasobów naturalnych.

To trudny moralnie temat...
Czy naprawdę chcemy udzielić im gościny? Po tym buncie co go chcesz troszkę wywołać?

A jest się czego bać:
zupełnie inaczej wygląda jednak sytuacja na wschodzie, gdzie spadek przyrostu naturalnego oraz liczne wyjazdy tamtejszej ludności doprowadzają do systematycznego zmniejszania się liczby obywateli rosyjskich na tamtych terenach. I choć pesymistyczne prognozy dotyczą całej Federacji, to trudne do życia i mało perspektywiczne tereny wschodnie są i będą najbardziej narażone na wyludnienie, co jest wyjątkowo niebezpieczne z punktu widzenia Kremla. Niebezpieczne nie tyle ze względu na groźbę secesji, co na widmo chińskiej ekspansji terytorialnej w kierunku rosyjskiego Dalekiego Wschodu. Autor uważa, że w dającej się przewidzieć przyszłości jest to perspektywa realna, a Chiny mają powody by o tym poważnie przemyśliwać. Rosnąca liczba chińskiej ludności migrującej, często nielegalnie, na wschodnie peryferia Rosji stale rośnie. Przytoczone szacunki nie pozostawiają złudzeń: na rosyjskim Dalekim Wschodzie i Syberii osiedliło się już od 2 do nawet 5 milionów Chińczyków, którzy na nowej ziemi zakładają swoje przedsiębiorstwa, dzierżawią ziemię od Rosjan, a niejednokrotnie biorą też za żony Rosjanki, po to by po narodzeniu pierwszego dziecka uzyskać "prawo do życia", czyli coś na kształt amerykańskiej "zielonej karty".
całość:
www.mojeop(*)sadza_o_wszystkim,3,1276600986

Jacku - nie buntujmy jeszcze Chińczyków. Nie dziś Ja już nie mam gdzie zaparkować, a LOGIK nawołuje jeszcze do nieprzestrzegania Kodeksu drogowego i biegania na czerwonym światełku...



Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że nie zagraża nam zalanie przez Chińczyków. Tereny wschodnie Rosji to co innego, gdyż są praktycznie bezludne, a sąsiadują z Chinami. NIe uważam zresztą, iż stałoby się coś strasznego, gdyby zmieniły właściciela. Mniejszości etniczne zamieszkujące Daleki Wschód Rosjii są dużo bliższe Chińczykom, niż Słowianom. Natomiast tego, że Chińczycy zaleją Europę, czy USA raczej nie brałbym pod uwagę. Problem dysproporcji pomiędzy mężczyznami, a kobietami w Chinach niekoniecznie musi doprowadzić do tragedii. Na przykład w Indiach kobiety mają ciągle bardzo słabą pozycję społeczną, ich rodzice zabijają się o posagi dla nich. Gdyby doszło do mody na małżeństwa chińsko - indyjskie mogłoby się to okazać korzystne zarówno dla indyjskich kobiet, jak i dla chińskich mężczyzn. Duża ilość dzieci z mieszanych małżeństw uczyniłaby zaś Chiny krajem bardziej kosmopolitycznym. Pojawiłaby się cała masa Chińczyków podobnych do nas, co ułatwiałoby nam kontakty (coż - atawizmy to atawizmy). Oczywiście wprowadzenie w Chinach kontroli urodzeń było ze strony Chińczyków heroiczną decyzją, świadczącą o ogromnej odpowiedzialności za Chiny i za cały świat. Tego typu projekt pokazuje, iż Chińczycy nie czują się miłośnikami "zalewania sobą innych". Najprostszą receptą na zalewanie jest bowiem mnożyć się bez umiaru. Wielu zginie z głodu, ale ci najsprytniejsi będą mistrzami w zalewaniu...
11-10-2010 01:24 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
>Zresztą, to jest w ogóle warunek wymiany rynkowej: jeśli ja coś komuś daję, to daję dlatego, że uważam, iż w zamian dostanę coś, co jest więcej warte (inaczej bym się nie wymieniał) - z kolei mój partner myśli dokładnie na odwrót: jest przekonany, że to on daje mi coś mniej wartościowego, niż sam otrzymuje.

Problem w tym, że pracodawca jest lepiej poinformowany o rzeczywistych parametrach sytuacji, więc sama "transakcja" nie jest równoprawna.

>Bo ja wiem... Raczej nie słyszałem, by jakiś pracodawca narzekał, że warunki są obiektywnie trudne. Narzekają, że są trudne nie obiektywnie, tylko w ich subiektywnym odczuciu, ze względu na ich subiektywne potrzeby i wymagania.

Czyli np. ocena wysokości podatków ma tylko subiektywne znaczenie? Nie posiada obiektywnych przesłanek, jest tylko wyrazem życzeniowego myślenia pracodawców?


Nie stosuję emoticonów
11-10-2010 10:14 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Szanowny panie Satyrze zechciej zauważyć, że pracownicy dostają wypłaty nieadekwatne do zysku z produktu, który wytwarzają. Tu leży problem - w rękach pracodawcy.
>Nie ma czegoś takiego jak "adekwatna" płaca.
To trzeba ją stworzyć!
> Praca nie ma żadnej obiektywnej wartości. Ma wartość subiektywną, ze względu na fakt, że ktoś chce coś dać w zamian za wykonaną pracę.
No jasne. To mnie przyszpiliłeś. Teraz się boję, że jak pójdę do sklepu, to nie będą mi chcieli dać zakupów za kilka marnych pomalowanych papierków.
Normalnie wywróciłeś całą koncepcję pieniądza. Pieniądz też nie ma obiektywnej wartości. Jest wart tyle, za ile Ci sprzedadzą zań towaru.
A jednak świat działa oparty na pracy i pieniądzu. Jak to wytłumaczysz?
>Mogę wyjść do ogródka i cały dzień kopać dół. Jutro zakopię dół, a pojutrze wysunę żądania wobec społeczeństwa o "adekwatną" zapłatę. No bo napracowałem się w pocie czoła. Nie sądzisz, że to pokrętna logika?
Sądzę. Powinieneś żądać zapłaty od samego siebie, a nie społeczeństwa.

Niemniej w rozmowach z innymi ludźmi na kanwie powyższej Twojej wypowiedzi wyrosły ciekawe rzeczy. Tym ciekawsze im mniej w nich rozważań akademickich.

Pozdrawiam

No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
11-10-2010 21:35 
 Ocena 1 na 1
Almentyna (417 punktów)
>Nie ma czegoś takiego jak "adekwatna" płaca. Praca nie ma żadnej obiektywnej wartości. Ma wartość subiektywną, ze względu na fakt, że ktoś chce coś dać w zamian za wykonaną pracę.

Gdybyś oznajmił, że nie istnieje obiektywna miara wartości pracy, to bym się zgodziła.
Co innego adekwatna płaca, czyli trafnie wyliczona.
Adekwatność jest "terminem używanym przy określaniu warunków prawdziwości i poprawności nauk., np. adekwatna definicja - definicja trafnie ujmująca zakres słowa definiowanego" (PWN)

Sądzę że można trafnie wyliczyć płacę i to w kilku wariantach, na podstawie obiektywnego podejścia do subiektywnych założeń:

1. maksymalizacja zysku właściciela;
2. zapewnienie środków na przeżycie pracownika na dowolnie wybranym poziomie;
3. płaca minimalna, nadwyżki kapitalizowane na rzecz, do wyboru: państwa, właściciela, pracownika, systemy mieszane;
4. płaca maksymalna, ale do górnej granicy pozwalającej na zachowanie pewnej nadwyżki na dowolnie wybrane cele
5. popyt i podaż na rynku pracy*...

i pewnie sporo innych kombinacji da się pomyśleć.

Płaca adekwatna może więc istnieć (nawet jeśli "jej nie ma") - zależy tylko w stosunku do jakich założeń.
----
* Co prawda najnowsi nobliści dowodzą, że popyt i podaż nie są na tym rynku mechanizmami bez pudła ;- )
10-10-2010 22:45 
 Ocena 2 na 4
lipschitz (1674 punktów)
>Otóż, większość ludzi, którzy pracują w owych "fabrykach wyzysku" przyznaje, że poziom ich życia jest bez porównania wyższy od tego, co mieli ich przodkowie.

Tylko co z tego? W PRL większość także przyznałaby, że poziom życia jest wyższy niż przodków. To może trzeba było PRL zostawić? W PRL także nikt nie chciał zamykania fabryk. Możliwe nawet, że PRL by się nie skończył, gdyby tylko było jasne, że miliony ludzi pozostanie bez roboty, gdyż fabryki zostaną zamknięte.

To wszystko nie oznacza, że ludzie są zadowoleni ze swojego położenia i nie sądzę, aby Chińczycy byli bardziej wspaniałomyślni od Polaków i radośnie akceptowali sytuację, ponieważ ich przodkowie umierali z głodu. Nie sądzę także, aby taką postawą mogli się kiedykolwiek wydobyć z nędzy, po prostu za 200 lat dalej będą pracować za te same nędzne wynagrodzenie.
10-10-2010 22:55 
 Ocena 5 na 5
Satyr (4285 punktów)

>Tylko co z tego? W PRL większość także przyznałaby, że poziom życia jest wyższy niż przodków. To może trzeba było PRL zostawić?

Sęk w tym, że w Indiach i Chinach poziom życia biedoty ustawicznie się poprawia. Natomiast w PRL po wyczerpaniu środków z kredytów zagranicznych system się po prostu zawalił. To istotna różnica.

Pozdrawiam
rexus (2343 punktów)

>Sęk w tym, że w Indiach i Chinach poziom życia biedoty ustawicznie się poprawia. Natomiast w PRL po wyczerpaniu środków z kredytów zagranicznych system się po prostu zawalił. To istotna różnica.

Zawalił się bo tylko Gierek w niego wierzył. Oddolna ubecja, która go później aresztowała, śniła o Ameryce.
11-10-2010 00:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Weź pod uwagę ekonomiczny wyścig zbrojeń. Gdyby rynek nie polegał na wyścigu ekonomicznym w skali globalnej, nawet bardzo ospała gospodarka mogłaby funkcjonować. Mimo wszystko w PRL ludzie przeważnie pracowali. Jeździły pociągi, tramwaje, wydawano książki, brakowało różnych artykułów, ale ludzie nie umierali z głodu. Kulejący rynek komunistyczny oczywiście nie jawi mi się jako jakiś wzór, ale z drugiej strony ludzie z USA, którzy pracują 18 godzin na dobę żeby nie wypaść z obiegu to też jest horror. Co z tego, że mają dużo pieniędzy i produktów, skoro nie mają na nie czasu?

Takie rzeczy, jak dzień wolny od pracy, czy osiedla dla robotników wymyślili kapitaliści nie popierający idei "korzystania gdzie się da". Woleli mimo wszystko mieć wrażenie, iż ich pracownicy są pod ich opieką. Złagodzenie ostrej walki o przetrwanie rozwinęło rynek wewnętrzny. Pojawiła się masowa turystyka, przemysł rozrywkowy etc. "Ludzcy kapitaliści" nie zachowując się jak jacyś Hunowie kapitału stworzyli całe potężne sektory gospodarki... Nie warto zatem bronić zwykłych bandytów, którzy korzystają z każdej sytuacji i nie widzą umiaru w chciwości (bo płacenie groszy za wyprodukowanie kilkaset razy droższych produktów to jest zwykła chciwość).
11-10-2010 02:51 
 Ocena 1 na 1
lipschitz (1674 punktów)
>Sęk w tym, że w Indiach i Chinach poziom życia biedoty ustawicznie się poprawia. Natomiast w PRL po wyczerpaniu środków z kredytów zagranicznych system się po prostu zawalił. To istotna różnica.
>Pozdrawiam

Jeszcze nie wiadomo, czy to jest ta różnica, nie ma pewności, że system wynagradzania ludzi tak nędznymi pensjami się nie zawali. Skąd wezmą konsumentów? Planują wiecznie mieć ich w krajach bogatych?

Pozdrawiam
12-10-2010 00:15 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie "oni", lecz "my". To my, ludzie Zachodu tak ich wynagradzamy za pracę. Co ciekawe, niektórzy z nas dbają też o to, aby wyprodukowany niemal za darmo artykuł (na przykład spodnie Jasmine) nie raził przeciętnego zachodniego konsumenta nazbyt niską ceną...
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Nie "oni", lecz "my". To my, ludzie Zachodu tak ich wynagradzamy za pracę.
Tradycyjnie - za wszystko jest winien Zachód. Ale chyba nigdy ludzie nie lubili dużo płacić, niezależnie od rasy, wyznania, pochodzenia...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiem czy czytasz uważnie moje posty. W tym przypadku uznałem, iż to bardziej "my" niż "oni" ponosą winę. "Oni" brzmi w tym kontekście dość irracjonalnie (ile zapłaciłeś za laptopa? gdzie był robiony?).
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem czy czytasz uważnie moje posty.
Owszem, staram się. Uważasz, że jeśli ceny chińskich produktów by wzrosły, nadwyżka trafi do kieszeni tamtejszych ,,fizycznych''?
>W tym przypadku uznałem, iż to bardziej "my" niż "oni" ponosą winę. "Oni" brzmi w tym kontekście dość irracjonalnie...
Bez ,,nas'' nie zaistniałaby gospodarka ,,ich''. Rynek wewnętrzny (choć olbrzymi) ma niewielkie znaczenie; skoro tak mało zarabiają, nie mogą wiele kupować.
>...ile zapłaciłeś za laptopa? gdzie był robiony?).
Lenovo G530 - 1799 zł (jak na sprzęt z dwurdzeniowym procesorem, to jak za barszcz). ,,Made in China'', rzecz jasna, choć Lenovo to właściwie IBM ze skośnymi oczkami.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale słyszałem, że Lenovo jest w pełni chiński. Wiem oczywiście o związkach z IBM.

Gdyby ceny wzrosły, nadwyżka trafiłaby do kieszeni Chińczyków - albo bezpośrednio do pracowników, albo nawet pośrednio, do rąk bogacących się chińskich elit, które jednakże wydałyby część tych pieniędzy u siebie, pośrednio bogacąc biedniejszych rodaków.
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Ale słyszałem, że Lenovo jest w pełni chiński. Wiem oczywiście o związkach z IBM.
Oczywiście, że w pełni chiński. Ale jestem dziwnie pewny, że gdyby nie renoma IBM, Chińczycy nie włożyliby tak ogromnej forsy na jego wykup. Ja bym na pewno nie kupił laptopa tej marki, gdybym o tym fakcie nie wiedział.
Logik (812 punktów)
czyli wolałbyś kupić laptok z IBM wyprodukowany w Chinach, niż laptok Lenovo wyprodukowany w Chinach ? W dodatku wiedząc, że większość podzespołów jest produkowanych wręcz na tych samych liniach produkcyjnych, na których produkowane są wszystkie laptoki świata ???


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>czyli wolałbyś kupić laptok z IBM wyprodukowany w Chinach, niż laptok Lenovo wyprodukowany w Chinach ? W dodatku wiedząc, że większość podzespołów jest produkowanych wręcz na tych samych liniach produkcyjnych, na których produkowane są wszystkie laptoki świata ???
Opinie na temat Lenovo są pozytywne, a poza tym wyszedłem z takiego założenia:
1. Skoro Chińczycy kupili IBM, to chcą zdobyć rynki zachodnie;
2. Aby to zrobić, muszą klientów zachęcić - przede wszystkim jakością (chyba każdy Amerykanin woli trochę dołożyć niż świadomie kupować sprzęt gorszy);
3. Skoro wykup IBM nastąpił w 2004, to na razie jakość jeszcze idzie w górę;
4. Potwierdza to fakt, że Lenovo jest czwartym producentem laptopów na świecie;
5. Firma odpowiada za jakość, niezależnie od podzespołów czy miejsca produkcji.

I tym się chyba kieruje każdy nabywca!
Logik (812 punktów)
Poza punktem 5 w żadnym innym nie masz racji:

1. Biznesu nie robi się po to, aby "zdobywać rynki", tylko dla STOPY ZWROTU Z ZAINWESTOWANEGO KAPITAŁU ...

2. Skąd ty wiesz, co "woli Amerykanin" ? Gdyby jeszcze na świecie istniał JEDEN Amerykanin, to mógłbym podejrzewać, że z nim akurat rozmawiałeś i ci to wyjawił.
A "zachęca się" klientów do kupna zawsze OPTYMALIZACJĄ WARTOŚCI PRODUKTU. Ta optymalizacja może promować jakość, cenę lub pewien mix tych wartości, a różni ludzie w różnym czasie mogą DOWOLNIE interpretować to, co dla nich pojęcie "jakość" znaczy ...

Np. w przypadku wielu ludzi "jakość" piwa polega głównie na tym, że to piwo może kupić na telefon z dowozem przez taxi.
A dla innych "jakość" tego samego piwa to będzie piękne otoczenie, w którym to piwo jest nieśpiesznie spożywane ...

Słowo "jakość" ma ogromny zakres znaczeniowy, a najczęściej jest MYLONE z trwałością.

3. Wniosek, że "skoro w 2004 roku itd." jest ABSURDALNY ...
Nawet nie rozumiesz, co znaczy słowo "jakość" ...
a co dopiero, żebyś mógł ocenić, że "jakość idzie w górę" ...

4. To NIC nie potwierdza. FIAT też jest dużym producentem aut, ma w swojej ofercie Alfę Romeo, Ferrari i Punto. TATA ma w swojej ofercie Nano i Jaguara ...
Ty naprawdę nie masz pojęcia, o czym piszesz ...

Nie rozumiesz, że ta sama firma może np. produkować tzw. "zdrowe soki" z naturalnych produktów i pełne chemii "napoje kolorowe", co więcej ! Te soki mogą być produkowane na TEJ SAMEJ LINII i NA TEJ SAMEJ ZMIANIE !!! Powiem więcej ! Te soki mogą być produkowane na zlecenie w fabryce, która w ogóle nie produkuje swoich własnych soków !!!

Na razie tyle ... nie chcę cię dobijać ...

Darz Bór !!!


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
Dla mnie ekonomia to czarna magia, więc nie będę się sprzeczał.

Ale... jest jeden haczyk.

Ja rozumuję, nie zaprzeczam, prostacko i stereotypowo, ale tak myślą miliony tzw. szarych ludzi na świecie.
I właśnie do takiego sposobu myślenia firmy MUSZĄ się dostosować, i to brać pod uwagę!

Klient kupi konkretny produkt nie dlatego, że takie są prawidła ekonomii, ale dlatego, że... czy ja wiem, będzie uważał, że coś tam jest lepsze.

Chyba na tym to polega?
Logik (812 punktów)
widzisz, różne balcerki i inne "profesóry" naopowiadały ci głupot i teraz myślisz, ze ekonomia to "czarna magia". A im właśnie o to chodzi, żebyśmy tak myśleli i żebyśmy, idąc np. do nich), już od parteru PEŁZALI i nie śmiali podnieść na nich naszego wzroku. Po wpełźnięciu do ich gabinetów powinniśmy w pokorze czekać godzinę na prawo zadania pytania ...

A prawda jest inna - ekonomia jest bardzo prostą nauką zwłaszcza dla kogoś, kto zna fizykę. Bo to są te same prawa i ta sama logika ...

Proponuję ci przeczytanie opowiadania:
Frederic Bastiat "Petycja producentów świec" ...

Po przeczytaniu tego opowiadania już nigdy nie powiesz, że ekonomia to czarna magia, a głupawych wywodów "telewizyjnych ekonomistów" będziesz się śmiał ...
(tak samo, jak z całego lewactwa i z keynesistów)

Co do myślenia ludzi: nie dziwmy się, ze ludzie chcą być bogaci, młodzi, piękni, zdrowi i chcieliby nie pracować, tylko żeby inni na nich pracowali.

Kiedyś (lata 90-te) robiono wywiad uliczny i zadano dwa pytania starszej babci:
- czy należy pomagać górnikom, dać im podwyżki itp. ? odpowiedziała: Tak, oczywiście ! trzeba im pomagać, bo ciężko pracują !
- drugie pytanie: "Czy należy obniżyć podatki", odpowiedziała: "tak, trzeba obniżyć, żeby ludzie nie musieli tyle płacić !"

Tak to niestety wygląda ...

Ale jeżeli państwo zajmie się na poważnie realizowaniem takich marzeń obywateli, to to nie jest już państwo, a politycy takiego państwa to albo osoby chore psychicznie, albo zwykli złodzieje ...

Co do "jakości" produktów, to ludzie oceniają jakość każdego produktu bardzo SUBIEKTYWNIE i żadna obiektywna miara jakości NIE ISTNIEJE (a może ktoś spróbuje MI tutaj udowodnić, że się mylę ?). Marketingowcy nam wmawiają różne rzeczy, my coś kupujemy lub nie i nigdy nie wiadomo do końca, co tak naprawdę było czynnikiem decydującym. JA np. poszedłem z dziećmi do cyrku (cena miała być 30 zł, tak powiedziano dzieciom w szkole). Przy kasie okazało się, że to jest 50. Typowe oszustwo. Liczyli na to, ze rodzice będą przeklinać i zapłacą. JA nie zapłaciłem, powiedziałem na głos, że to oszustwo i zabrałem dzieci. Gdybym od razu wiedział, że to jest 50 zł, to bym zapłacił. A teraz mam awersję do cyrków i pewnie już nigdy tam nie zaprowadzę dzieci a kiedyś wnuków ...
Bo nie lubię być oszukiwany. To też jest dla MNIE "jakość produktu" ....


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Chodziło mi o to, że masz produkt w pełni chiński, przez co masz dobrą jakość za niższą cenę. Być może też pracownicy Lenovo lepiej zarabiają, gdyż zapewne nie wszystko idzie na pośredników. Oczywiście bardzo dobrze, że kupili renomę IBM.
Logik (812 punktów)
Śmieszą MNIE te wasze rozważania, że to "chińczycy" kupili a "amerykanie" sprzedali ...

Wy nie rozumiecie, o czym rozmawiacie !!!

To nie "chińczycy" czy "amerykanie", lecz KONKRETNI LUDZIE !!! A ich narodowość czy obywatelstwo nie mają żadnego znaczenia ... Mogło być tak, że "chińczycy" są z pochodzenia europejczykami, a "amerykanie" to chińscy emigranci ...

Widzicie gospodarkę jako rozgrywki państw, a tymczasem gospodarkę tworzą firmy, które mają często właścicieli z różnych krajów.

A jeżeli firma ma właścicieli chińskich, ale 99% kapitału sfinansował jej fundusz amerykański, to kto jest właścicielem takiej firmy ?

Za bardzo się podniecacie "chińskością" lub "amerykańskością" firm ...

It is NOT RELEVANT ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
13-10-2010 11:09 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
NIe do końca konkretni ludzie. Amerykanie chętnie stosują mocne bariery celne i preferują swoich inwestorów. W skali globalnej są dużo mniej wolnorynkowi od UE na przykład.
Logik (812 punktów)
JA nigdy nie twierdziłem, że jakiś kraj jest lub nie jest wolnorynkowy. Wolnorynkowe (lub nie-wolnorynkowe) są jedynie KONKRETNE rozwiązania prawne. Tak więc należy dążyć do tego, żeby rozwiązań wolnorynkowych było JAK NAJWIĘCEJ (zarówno w Chinach, jaki iw USA i ZeSRE), a wtedy być może ZeSRE przestanie być ZeSRE, a stanie się znowu EUROPĄ ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wolnorynkowość wybiórcza jest źródłem poważnego chaosu. Słusznie zauważyłeś różne ukryte bomby ekonomiczne, zawinione głównie przez USA, które są zbyt zadłużone i większość swojej walutu mają w Chinach. Rzeczywiście mogą obniżyć wartość dolara, Chińczycy też w każdej chwili mogą to zrobić, wymieniając na przykład dużą ilość dolarów na euro, które jest obecnie najpewniejszą walutą globalną. Wydaje mi się, iż obecnie Chiny i USA trzymają się w szachu. Na pewno Amerykanie skłaniają Chiny do akceptowania ich zadłużonie obiecując brak działań mających na celu obniżenie wartości dolara (która i tak spada, bo na przykład inni gracze wycofują się z tej niebezpiecznej waluty). Jednakże nieformalne umowy chińsko - amerykańskie na pewno kiedyś się posypią. Nawet nie ze złej woli, lecz przez błąd, albo samowolę dużych koncernów zainteresowanych tym problemem. Na przykład dla nas, Europejczyków, na dłuższą metę korzystne jest ostateczne dobicie dolara, choć oczywiście na krótszą metę wywoła globalny kryzys. Traktujemy USA jako główny rynek zbytu i trzymamy go pod kloszem, ale czy chcemy, czy nie, zmieni się to. Z punktu widzenia Europy istotne jest, aby osoby takie jak Jasmine zarabiały jak najwięcej, gdyż świetnie by było to co straci się w USA (co nastąpi) jako rynek zbytu odzyskać w Chinach, w Indiach etc. Na szczęście dowiadujemy się, iż w Chinach prężnie rozwija się warstwa średnia, stanowiąca nadzieję dla europejskich eksporterów. Chińczycy też lubią się napić francuskiego wina, pojeździć niemieckimi samochodami, napić się belgijskiego piwa, kupić polską płytkę z Chopinem... Do Europy przybywa coraz więcej chińskich turystów (nie chodzi mi o Tajwan, bo oni to już standard) i coraz mniej amerykańskich.
Logik (812 punktów)
- co to jest "wolnorynkowość wybiórcza" (jak JA nie cierpię słowa "wybiórcza" !!!) ?

- czy zatem wolnorynkowość pełna jest dla ciebie czymś dobrym ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To zależy od perspektywy. Jako Europejczyk wolałbym, aby USA były wolnorynkowe w pełny sposób, choć domyślam się, że dla Amerykanów niekoniecznie byłoby to korzystne. Nie podoba mi się amerykański liberalizm wewnętrzny, owocujący tworzeniem kryzysów globalnych (jak ten ostatni) i niszczeniem środowiska na masową skalę, przy jednoczesnym protekcjonizmie w handlu międzynarodowym. Ów protekcjonizm sprawia, iż owe kryzysy i nadużywanie zasobów naturalnych służą tylko i wyłącznie życiu Amerykanów ponad stan. Nikt inny nie ma na to wpływu i nie odnosi korzyści.
Logik (812 punktów)
1. Wytłumacz MI mechanizm, w jaki "liberalizm wewnętrzny" tworzy "kryzys globalny"

2. Dlaczego uważasz, że ZeSRE (po twojemu EU) jest bardziej wolnorynkowa, niż USA ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W prosty, ideologiczny. Aby ocalić liberalizm wewnętrzny i jego "narodowy charakter", czyli na przykład nie wpuszczać weń zbytniej ilości towarów i inwestorów z zewnątrz, kraj stosuje potężne bariery zaporowe wobec napływu towarów, usług i inwestycji z globalnego rynku. W USA nie znajdziesz wielu produktów z Europy, wcale nie dlatego, że są droższe, albo złej jakości.

Jeśli kraj, który zamyka się na ekonomiczne naciski z zewnątrz sam nie naciska na zewnątrz, jest ok - mamy tu doczynienia z pewną równowagą. W przypadku USA mamy silną asymetrię, której oparciem jest silna pozycja polityczna (lecz nie ekonomiczna) tego kraju. Amerykanie wciskają swoje towary, jednocześnie blokując towary obce, lub narzucając na nie ogromne cła.

Towarem jest także pośrednictwo, stąd niska płaca Jasmine przy niebotycznie wyższej cenie gotowego produktu na docelowym rynku.
rexus (2343 punktów)
Poziom ubóstwa w Chinach, spadł w ciągu 20 lat z około 70% społeczeństwa, do około 30%.
Już wtedy, 20 lat temu, rząd chiński podjął decyzję o wykorzystaniu tej olbrzymiej rzeszy ludzi do objęcia hegemonii ekonomicznej na świecie. (według pewnych obliczeń USA pozostało jeszcze 5 góra 10 lat ekonomicznego panowania)
W Szanghaju czy Pekinie, ludzie żyją w miarę w dobrych warunkach jak na tamtejszą Azję. Oczywiście dla nas, Europejczyków, Chiny to przede wszystkim reżim i wyzysk obywatela. Należy jednak pamiętać, iż całkiem nie tak dawno, jeszcze kilkadziesiąt lat temu, blisko połowa ludzkiej populacji zamieszkującej aktualne Chiny, była uzależniona od opium.
Myślę, że ludzie rządzący Chinami mają dalekosiężny plan, a na jego końcu jest także dobrobyt obywateli. Lecz teraz nie jest czas na spijanie śmietany. 2,5 biliona dolarów rezerw to zaledwie jeden z elementów układanki. Rząd Chiński wykorzystuje swoich obywateli jako broń. Lecz nie daje rozkazu "strzelaj lub giń", rozkazuje pracować. Ażeby wroga zajebać tanią plastikową tandetą. Wypompować z zachodnich gospodarek pieniądze, a gdy te już będą kwiczały z powodu braku płynności, wywołać kryzys przebijając jedną w większych baniek spekulacyjnych, a następnie wykupić jak najwięcej tanich akcji strategicznych firm, korporacji, spółek skarbu państwa.
W ten oto sposób połowa greckiej floty handlowej o wartości 20 miliardów euro, jest własnością ChRL.(Grecja posiadała największą na świecie flotę handlową)
Chińskie rezerwy wystarczą na wiele takich zakupów.
Ja się zastanawiam, czy to nie jest bynajmniej dobry pomysł, by przekazać władzę Chińczykom,- aktualnie rozstrzeliwują za korupcję, złodziejstwo czy ogólne marnotrawstwo.
10-10-2010 23:29 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
>Poziom ubóstwa w Chinach, spadł w ciągu 20 lat z około 70% społeczeństwa, do około 30%.
>Myślę, że ludzie rządzący Chinami mają dalekosiężny plan, a na jego końcu jest także dobrobyt obywateli.

Niekoniecznie jest taki jego cel. Japonia przed II wojną światową była, podobnie jak Chiny dzisiaj, światowym "królem tandety", którą zalewała amerykański rynek. I nagle okazało się, że ma również myśliwce "Zero", lotniskowce i największe pancerniki, że jest w stanie okupować 1/3 Chin (wówczas bez Tybetu), całe Indochiny, Indonezję itd. Celem strategii może być obecnie nie podbój militarny, lecz uzależnienie gospodarcze i polityczne. Kto będzie upominał się o Tybet lub krytykował "powrót do macierzy" Tajwanu, jeśli będzie uwikłany w różniste zależności z CHRL?

>Ja się zastanawiam, czy to nie jest bynajmniej dobry pomysł, by przekazać władzę Chińczykom,- aktualnie rozstrzeliwują za korupcję, złodziejstwo czy ogólne marnotrawstwo.

Aktualnie również cenzurują internet, sadzają dysydentów do więzień, okupują Tybet...


Nie stosuję emoticonów
rexus (2343 punktów)

>Aktualnie również cenzurują internet, sadzają dysydentów do więzień, okupują Tybet...

Wielkie rzeczy, nasz internet też jest cenzurowany. Zaś kiedyś okupowaliśmy lub byliśmy okupowani.
Chińscy prawodawcy i możnowładcy są przynajmniej zdeklarowanymi ateistami.
Może im udało by się zrobić porządek z Katotalibanem.
11-10-2010 01:00 
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)
>Wielkie rzeczy (...)

Powiedz to Tybetańczykom.

>Może im udało by się zrobić porządek z Katotalibanem.

Dlaczego jeden "taliban" miałby być lepszy od innego?

Nie stosuję emoticonów
11-10-2010 22:05 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Najpierw pogadajmy z Aborygenami i Indianami z Ameryk, a później przejdźmy do Tybetańczyków... Mimo wszystko idealizuje się tybetańską teokrację, która panowała tam przed Chinami i która nadal panuje w otoczeniu Dalajlamy (wcale nie jest to wesołe) w małym indyjskim stanie Sikkim.
ancykryst przegrzeszony (526 punktów)
(zablokowany)
>Mimo wszystko idealizuje się tybetańską teokrację, która panowała tam przed Chinami i która nadal panuje w otoczeniu Dalajlamy (wcale nie jest to wesołe) w małym indyjskim stanie Sikkim.
Warto by też wspomnieć o gówienkach Dalajlamy, które w ,,przedchińskim'' Tybecie sprzedawano za drogie pieniądze jako uniwersalne lekarstwo. Europa się na to nie zdobyła - nawet w Polsce nie leczono nikogo gówienkiem JPII...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To zapewne dalej w Sikkimie tak się dzieje.

Wszyscy znamy historię najazdu Mao na Tybet. Ciężko być całkowicie za tą agresją, ale irytujący jest wyidealizowany newageoswski obraz "Dachu Świata". I zabawne sytuacje, gdzie na jakiejś płycie z Australii tybetański flecista zwraca się w książeczce do swoich uciśnionych braci z "wolnego kraju". Płytkę wydano w 1968. Ledwie trzy lata po wpisaniu w konstytucję australijską uwagi o tym, iż Aborygeni są ludźmi. Wcześniej można było na nich zwyczajnie polować.
homopitek (1536 punktów)
>Najpierw pogadajmy z Aborygenami i Indianami z Ameryk, a później przejdźmy do Tybetańczyków...

Nie, najpierw niech Aborygeni i Indianie przesiedlą się do Chin lub niech Chiny podbiją Australię lub obie Ameryki. Dopóki tak się nie stanie nie ma o czym gadać.

> Mimo wszystko idealizuje się tybetańską teokrację, która panowała tam przed Chinami i która nadal panuje w otoczeniu Dalajlamy (wcale nie jest to wesołe) w małym indyjskim stanie Sikkim.

Czy aktualne prześladowania Tybetańczyków są słuszne, ponieważ niepodległym Tybetem rządziła teokracja? Należy podbijać wszelkie teokracje?


Nie stosuję emoticonów
12-10-2010 17:25 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Raczej chodzi o to, kto ma moralne prawo do krytyki podbijania słabszych narodów. Amerykanie je mają? Anglicy? Australijczycy? A swoją drogą Indianie Ameryki Północnej wzbudzają we mnie więcej sympatii niż pełna złoconych klasztorów teokracja, to chyba nie jest dziwne.

A jeśli na przykład Australijczycy chcą krytykować Chiny za Tybet, to uczciwiej by było, gdyby oddali znaczną część swojego państwa Aborygenom, którzy utworzyliny tam swoje własne, niezależne państwo. Nie jest to kwestia elit. Każdy Australijczyk, któremu bardzo zależy na Tybetańczykach ma okazję dążyć do uczynienia z części swojego kraju niezawisłego państwa aborygeńskiego. Amerykanie mają podobną okazję dotyczącą Indian. W każdej chwili.
12-10-2010 18:58 
 Ocena 1 na 1
Logik (812 punktów)
1. Jak myślisz, jaki by cię spotkał los, gdybyś, żyjąc w plemieniu Indian Navajo, powiedział pewnego wieczoru przy ognisku, że "żadnej krainy wiecznych łowów nie ma" ?

2. Biali zajęli Australię na takich prawach, jakie wyznawali Aborygeni. A prawo to jest bardzo proste i brzmi:
"terenem włada ten, kto potrafi nim zawładnąć" ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się mimo wszystko, iż Indianie nie mieli tak rozwiniętej teokracji. Wódz i szaman mieli najczęściej funkcje rozłączne. Jeśli zaś chodzi o regułę numer 2) to to również nie tłumaczy tego Tybetu nade wszystko.
rexus (2343 punktów)

11-10-2010 00:49 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Internet jest amerykański. Wszystkie domeny są tak naprawdę amerykańskie i na upartego Amerykanie mają wgląd do wszystkich domen. Jednocześnie specjaliści amerykańscy określają Chiny mianem "wroga strategicznego numer jeden". Nie jest zatem dziwne, że internet jest przez Chińczyków nadzorowany. Dodam, że również setup w każdym komputerze typu PC jest patentem amerykańskim.
Logik (812 punktów)
co rozumiesz przez słowa "Amerykanie mają wgląd do wszystkich domen" ?

I pytanie pomocnicze:
Czy ty aby rozumiesz to, co piszesz ?


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rozumiem. Nie zabezpieczysz żadnej strony internetowej przed dostępem ze strony Amerykanów. Internet nie jest w pełni międzynarodowy. Amerykanie to admin, reszta userzy.
Logik (812 punktów)
tzn w jakim sensie nie zabezpieczę strony przed dostępem amerykanów ????

Pisz bardziej technicznie, bo ZUPEŁNIE nie rozumiem, co masz na myśli ...

Czy wynalazca kłódki ma dostęp do wszystkich szop i komórek nimi pozamykanych ?

Chyba coś ci się pomyliło ...

Poza tym jeżeli nie chcesz, żeby Amerykanie "mieli dostęp", to wyjmij wtyczkę ... tylko po co ci taka strona internetowa, której nikt nie może oglądać ???

A co do DANYCH, to Amerykanie NIE MAJĄ dostępu do danych na dyskach podłączonych do sieci, możesz być o to spokojny ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mylisz się. Producenci szyfrów i wyrafinowanych systemów zabezpieczeń mają lepszy wgląd do swoich dzieł niż postronni laicy. A gdy w grę wchodzi software, a nie hardware, to pomyśl sobie, kto ma w rękach architekurę całego systemu i język jakim ów system się posługuje? Oczywiście, gdy Amerykanie nie życzą ci najlepiej, nie jest dobrze ufać sieci i to właśnie robią - zupełnie racjonalnie - Chińczycy. Jeśli komputery, na których przechowujesz cenne rzeczy, są podłączone do sieci, doprawdy wiele może się zdarzyć. Dopóki są jedynie fizycznie podłączone, nadal wiele się może zdarzyć. Przykładowo - masz bluetooth - to bardzo niebezpieczny system, gdyż nawet jak bluetooth jest wyłączony i tak możesz się dostać do pamięci urządzenia, które ów system posiada. W przypadku architektów internetu możliwości są o wiele większe.
Logik (812 punktów)
BZDURA i BEŁKOT - ty nie masz zielonego pojęcia, o czym piszesz ...

ZIELONEGO ...

A co mają powiedzieć Amerykanie, skoro ich komputery i podzespoły sieciowe są produkowane w Chinach ?

Amerykanie mają władzę (i to iluzoryczną) jedynie nad SYSTEMEM DOMEN i nic więcej ...

reszta jest w rękach konkretnych użytkowników lub właścicieli systemów telekomunikacyjnych. A w tym zakresie ich ingerencja jest taka sama, jak każdego innego wywiadu.

Anglicy wymyślili kolej żelazną. Czy mają wpływ na koleje w Chinach i Japonii ?
Taki sam sens ma twoja wypowiedź ...

p.s. oczywiście Amerykanie, dzięki zaawansowanym systemom szpiegowskim mogą mieć możliwość podglądu danych, ale nie ma to NIC wspólnego z faktem utworzenia przez nich sieci otwartej i ustalenia protokołów komunikacyjnych ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cóż, wyraziłeś swoje zdanie. Opinię, którą przytoczyłem słyszałem z ust informatyków, którzy nie pracują tylko z aplikacjami Windows, ale są liczącymi się specjalistami w swoich dziedzinach. Realizują na przykład zlecenia na pisanie programów obsługujących przemysł wydobywczy etc. Ale nie będę się dalej wymądrzał. Być może ktoś z forumowiczów będący informatykiem zabierze głos. A jak nie, to temat pewnie wypłynie przy innej okazji.
13-10-2010 08:29 
 Ocena 1 na 1
Logik (812 punktów)
zrozum, że JA nie twierdzę, że Amerykanie nie mają dostępu do naszych komputerów (wiele się mówiło o "tylnych drzwiach" w procesorach, programach itp.

JA jedynie twierdzę, że NIE WYNIKA TO z faktu, że oni są twórcami internetu. Sama konstrukcja sieci jest prosta i polega na jawnych protokołach. Każda firma na podstawie tych protokołów może sama produkować np. routery i inne elementy sieci.

Jeżeli Amerykanie mają wgląd w nasze zasoby, to wynika to z innych czynników.


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To co piszesz, wydaje się w pełni logiczne. Nic dodać nic ująć. Jednakże poczekajmy na głos jakiegoś zdolnego informatyka. A jak ów głos nie nadejdzie, to trzeba będzie się rozejrzeć po innych forach, najlepiej anglojęzycznych, gdzie wypowiadają się renomowani informatycy.
13-10-2010 11:37 
 Ocena 1 na 1
Logik (812 punktów)
ale po co się rozglądać, skoro JA już wszystko napisałem ?

Chyba, że ty masz na myśli inne przyczyny, dla których USA mają dostęp do naszych danych, ale temu akurat, to JA nie zaprzeczam ... Oni mają nawet możliwość podsłuchiwania naszych rozmów telefonicznych. Ich system reaguje na takie słowa, jak "zabić", "bomba" itp. ... Dlatego łapią najczęściej tych, którzy nieopatrznie powiedzieli przez telefon: "ale mi zabiłeś ćwieka !!!", albo "ten twój ostatni pomysł na reklamę naszego proszku do prania to jest naprawdę bomba !!!"

A tymczasem terroryści rozmawiają o "10 pomarańczach", które przywiezie "babcia prosto na dworzec" ... i że "trzeba je szybko zjeść, bo termin ważności mają tylko 2 godziny" ...

Ale Amerykanie pomarańczami i babciami się nie interesują ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Fajna, dowcipna wypowiedź . Masz oczywiście wiele racji, iż większy dostęp do informacji nie zawsze wiele znaczy przy tak ogromnej ilości informacji, z jakimi mamy doczynienia. Jednocześnie Amerykanom trudniej znaleźć wykwalifikowanych pracowników służb wywiadowczych niż innym nacjom, na co dowodem jest okres ZSRR kiedy szpiedzy rosyjcy dokonywali we wrogim kraju prawdziwych cudów. Również zamach na WTC świadczy o słabości FBI etc.
12-10-2010 19:23 
 Ocena-1 na 1
Logik (812 punktów)
Widzę, rexus, że niewiele wiemy o działaniu gospodarki światowej ...

Oto, JAK JEST:

1. Flota "grecka" nie ma nic wspólnego z posiadaniem jej przez państwo greckie. Równie dobrze ty możesz zarejestrować kuter rybacki w greckim rejestrze statków i od tego momentu ten kuter będzie "grecki" ...
Na tej samej zasadzie ta wspomniana przez ciebie flota była "grecka" ...
I na dokładnie takiej samej zasadzie stała się teraz "chińska", a za 2 lata stanie się "panamska" ...

2. Pamiętaj, że co prawda Chiny finansują dług USA, ale USA mogą doprowadzić do tego, że wartość US bonds spadnie o 30% .... Pytanie: kto wtedy okaże się frajerem ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
rexus (2343 punktów)
Widzę logik, że cię odblokowali. Powymądrzaj się a co tam, co ci więcej pozostało do następnego zablokowania?
Może robisz jakąś habilitację z działania gospodarki światowej. Nie wiem. Ale śmiem podejrzewać, że jest to pewnie jakaś przedpotopowa uczelnia.
Popisałeś się wiedzą o komputerach. Brawo. Może wytłumaczysz jeszcze, czemu hakerzy mają własnoręcznie modyfikowane systemy operacyjne. A reszta pospołu zwykłego windołsa.
Gołębiewski (850 punktów)
Fundamentem ekonomii jest twierdzenie, że handel(szeroko pojęty - towary, usługi, surowce, godziny robocze) przynosi wszystkim korzyści, wynika ono bezpośrednio z faktu, że specjalizacja, podział pracy i wymiana nadwyżek są korzystne dla obu stron.

Podział korzyści rzadko kiedy jest równomierny i zależy od pozycji negocjacyjnej.

Zazwyczaj kraje lepiej rozwinięte zbierają 60-90% nadwyżki wynikającej z handlu ze słabo rozwiniętym krajem, ze względu na np. szeroką możliwość wyboru partnerów, elastyczność.

Nie ma co płakać, że kraje słabo rozwinięte oferują niskie pensje obywatelom, ponieważ start gospodarki w różnych krajach nastąpił w rożnym okresie i nam się nagromadził kapitał już, a im jeszcze nie.
Logik (812 punktów)
co rozumiesz, jako "kapitał" ? Mam nadzieję, że nie "pieniądze" i "inne papiery wartościowe" ???


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Matix (5786 punktów)
www.youtube.com/watch?v=ONkwzvGT6mY

Na początku jak widać zawsze jest ciężko

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365